Re: Żal mi J.Kaczyńskiego, mimo jego wad
a.k.traper napisał:
> Zastanawiam się kto go w takie g...o wepchnął.
SAM wlazł.
> Miał chłop wizje
> państwa,
I właśnie o tę "wizję" chodzi: to wizja państwa, które wszystko może, gdzie obywatel jest nic nie znaczącym trybikiem, o nim i jego losach decyduje "komisarz" jedynie słusznej siły przewodniej. Taki "katolicko-narodowy bolszewizm", póki co - bez możliwości, które były dostępne poprzednikom.
> ale wykonawców wybrał sobie raczej szemranych.
A któż, oprócz "szemranych" i zainteresowanych własnym losem (przystawki) chciałby w realizacji takiej "wizji"uczestniczyć?
> Teraz jest
> czas by przeanalizować to co było i zadac głównie sobie pytanie, kto
> był głównym architektem "niemoralnej koalicji", komu zalezało by nie
> doszło do współpracy z PO,
Samemu Kaczyńskiemu: Platforma miała własne zdanie, własną wizję - kompletnie różną od jego wizji i nie nadawała się na przystawkę
> bo kto się zachłysnał zwycięstwem i
> zobaczył "swoją" szansę?
ibid.
> Kto doradzał prezesowi by "zatopić
> Platformę" jako głównego oponenta w "kręceniu lodów"?
Z tego co pamiętam, hasło wymyślił o.Rydzyk, ale prezes był jak najbardziej ZA - sam z siebie, doradców w tym względzie nie potrzebował.
Choć - to przyznaję - nie chodziło mu o "kręcenie lodów" a o WIZJĘ, w której to wizji realizacji Platforma nie tylko nie chciała brać udziału, ale ewidentnie przeszkadzała.
> Wydaje mi się
> że w PiS grupa osób zręcznie mataczyła, wspierając J.Kaczyńskiego w
> jego idei powstania IV RP, a w rzeczywistosci dopuszczając chałastrę
> do władzy by mieć władze rzeczywistą, sam Kaczyński się zagubił.
Na pewno byli i tacy, ale większego wpływu na rzeczywistość nie mieli.
Kaczyński w niczym się nie "zagubił"; on do końca próbował realizować swoją wizję, a nawet i dziś - choć niewiele może - dalej przy tym obstaje, mając oparcie w bracie.
>To
> nie PO jest jego wrogiem tylko "klakierzy", których chorobliwa
> ambicja doprowadziła do porażki,
Powtarzam: do porażki doprowadziła "wizja", którą podziela - Bogu dzięki - co najwyżej 25% społeczeństwa, a i to - na szczęście - głównie "schyłkowego".
> ludzie mu oddani nie potrafia się z
> tym pogodzic ale muszą szukać we własnym gronie przyczyn porażki.
> Spora część wyborców potrafi mysleć i pokazała to, teraz czas na PiS
> panie prezesie. Prawda jest gorzka i smutna, ale bez tego nie będzie
> PiS tylko towarzystwo wzajemnej adoracji.
"Czas na PiS Pana Prezesa" - szczęśliwie - jest już czasem przeszłym. A przyszłość PiS-u, to - co najwyżej - drugie PC.