Komentarze do artykułu
Europosłanka SLD: Breslau lepszy od Wrocławia
"Wrocław" czy "Breslau" - która nazwa jest lepsza dla promocji stolicy Dolnego Śląska? - Powinniśmy dbać o to, by popularne były obie nazwy. Dziś moi koledzy z Niemiec boją się przy mnie mówić Breslau, bo myślą, że będzie to źle odebrane. Tak nie powinno być - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wrocławskiej" eurodeputowana SLD Lidia Geringer d'Oedenberg.
Re: O czym wy tu gadacie?! Odbiło?
rk111 napisał:
> Wrocław był niemiecki od 1741 rokua nie od czasów Kazika Wielkiego
> jak piszesz.
Piszesz tak, jakby Austriacy i Niemcy w czasach Średniowiecza to
były różne narody. W 1741 Prusy (kraj niemiecki) zabrały Wrocław
Habsburgom (inne państwo niemieckie).
Ważne jest, że od 13 wieku we Wrocławiu mówiono praktycznie po
niemiecku aż do roku 1945. W tym znaczeniu był niemiecki, niemal od
zawsze. Nawet jak należał do Czech, które były członkiem Rzeszy
Niemieckiej cały czas. A szlachta czeska była tak zgermanizowana,
jak szlachta litewska spolonizowana.
Wogóle miasta w Polsce były też kompletnie niemieckie!
Moja córka przed laty, gdy ze szkoły poszli zwiedzać Zamek w
Warszawie, dziwiła się czemu wszystkie dokumenty warszawskie
miejskie, do czasu rozbiorów były po niemiecku.
Polacy to była szlachta, gardząca miastami i zawodami - jakbyśmy
dziś nazwali - inteligenckimi, ale także produkcyjnymi, oraz chłopi
zyjący na poziomie takim jak niewolnicy w St. Zj. z czasów "Chaty
Wuja Toma". Do budowania miast zapraszano Niemców.
Miasta takie jak Kraków, czy Sandomierz w końcu, ze 200 lat temu,
wybiły się na polskość (bo się potomkowie Niemców spolonizowali w
końcu, szlachta, szczególnie po 1864 roku zaczęła kształcić swoich
synów na lekazrzy, czy inżynierów), ale te co politycznie do Polski
nie wróciły (w czasach kazimierza Wielkiego), takie jak Wrocław,
polskością właściwie nigdy nie były nawet skażone.
--
Jak ja nie lubię mieć stale racji!