Okazuje się, że Francuzi mają swoją nazwę Wrocławia - Breslavie.
Nie trzeba tworzyć nowej.
Proszę zobaczcie, gdzie się urodzili panowie Ernst Cassirer i
Christian Wolff:
www.infophilo.info/philos/cassirer.htm
www.infophilo.info/philos/wolff.htm
napisano Breslavie 1874 - Princeton 1945. I bardzo dobrze. Tylko to
nazwa trochę zapomniana i Francuzom trzeba ją przypomnieć
A dla Brytoli i Jankesów doradzam używanie formy Vrotzlav (zresztą
gdzieniegdzie się ją spotyka nawet w Google).
Jeśliby nie było tego idiotycznej histerii, spowodowanej reakcją na
wieść jakoby pani posłanka chciała propagować niemieckie nazwy
polskim miast, to można by to od razu rozwiązać sprawę.
polski: Wrocław
czeski: Vratislav
niemiecki: Breslau
włoski: Breslavia
węgierski: Baraszló
francuski: Breslavie
angielski: Vrotzlav
Więc to była burza w szklance wody?
Zdaje się, że tak.
Pani posłance Lidii Geringer d'Oedenberg gratuluję odważnych
pomysłów i życzę powodzenia w promocji pięknego miasta Wrocławia, w
którym chodziłem do liceum i studiowałem, po którego uliczkach
spacerowałem i w którym wciąż bywam, zwłaszcza podczas
festiwalu "Wratislavia Cantans". Inne miasta Polaki mogą dziś brać
przykład z Wrocławia.