Zgadzam się, że nie ma chyba recepty jak nie być samotnym. Całe
życie próbuję nie być samotna. Z różnym skutkiem. Mam 40 lat, nie
mam własnej rodziny i już teraz z trwogą myślę o starości.Wiem że
aby coć dostać trzeba cos dać i staram sie te zasadę stosować w
życiu. Nie jestem skonfliktowania z ludzmi, mam przyjaciół,dobre
stosunki w pracy, znajomych, zainteresowania ale i tak odczuwam
samotność. Z czasem robi się wokół mnie "luznej"-mniej znajomych,
okazji do spotkań, przyjaciele sie wykruszają.Nie jestem pewna czy
szukac winy w sobie czy też w okolicznościach życiowych.Odnoszę
wrażenie iż osoby samotne są niezbyt chętnie widziane w
towarzystwie.I to nie z konkretnego powodu lecz tak po prostu; nikt
jej nie chce to widocznie coś z nią jest nie tak,jest sama więc na
pewno będzie oczekiwała zbyt wiele, nie ma nikogo bo ma zbyt duże
wymagania....wszyscy to znamy. Jestem zdrowa, samodzielna, w miare
młoda i jakoś teraz sobie z tym radzę,ale co będzie za 20-30lat gdy
dopadnie mnie może dziwactwo, choroba, zgorzknienie, przypadłości
tak typowe dla wieku starczego.Spotykając starego człowieka staram
sie mieć dla niego dużo cierpliwosci i wyrozumialości bo nie wiem
jak będzie wyglądać moja starość. Czasem myślę, że wolałabym jej nie
dożyć...
--
kasia
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.