Mam 57 lat i bardzo boję się starości,zawsze byłam bardzo aktywna,a
teraz jestem bardzo chora i jest coraz gorzej .Starsza córka żle
układa sobie życie i jest w stosunku do mnie bardzo obojętna,nie
sądzę ,aby podała mi tę przysłowiową szklankę wody na starość.Druga
jest od dawna bardzo chora ,myślę,że to ja będę się zawsze nią
zajmować ,a nie ona mną. Kiedy poczuję ,że już nieodwracalnie
niedołężnieję i potrzebuję pomocy innych,/a niestety nie ma w Polsce
eutanazji/chciałabym znależć w sobie siłę,żebym mogła sama zakończyć
moje życie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.