Kiedy na własnej skórze czuje się zagrożenie (atak na "tarczę") z pewnością może
dotknąć Słupsk wtedy brak wątpliwości - trzeba protestować. A co z dużymi
miastami, a których garnizony wojskowe znajdują się w centrum (lub blisko
centrum) aglomeracji. Czy nie jesteśmy (mieszkańcy tych miast) żywymi tarczami?
Zresztą, obserwując historię, również najnowszą, czy wojsko przejmuje się
cywilami? I nikt nie zamierza robić na temat udziału w wojnie państwa
referendum. Kiedy więc obywatele są mądrzy a kiedy nie?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.