• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Bronią habilitacji Dodaj do ulubionych

  • 15.04.08, 07:14
    No tak ale innych głosow GW nie publikuje np. Uczelnie: równanie w
    górę, a nie w dół
    www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=500
    czy Petycja Niezależnego Forum Akademickiego do Sejmu i Rządu RP w
    sprawie dyskryminacji obywateli polskich przy rekrutacji pracowników
    naukowych www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=474 czy
    Postulaty zmian w systemie nauki w Polsce
    www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=340
    Ciekawe, ze GW działan rzecz pozostania zaściankiem Europy !
    prefereując antyeuropejskie fobie.

    --
    Niezależne Forum Akademickie
    www.nfa.pl/
    Zaawansowany formularz
    • 15.04.08, 07:26
      opowiedzili sie m.in.
      Michał Kucewicz, Cambridge University, Experimental Psychology
      Department, Cambridge, Wielka Brytania.

      Stanislaw Dubiski, University of Toronto, Toronto, Kanada

      Jan Napoleon Saykiewicz, A.J. Palumbo School of Business , John F.
      Donahue Graduate School of Business Duquesne University, Pittsburgh,
      USA

      Piotr Jaroszyński, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawla II,
      Lublin, Polska

      Anna Natalia Grzyb, Max Planck Institute of Molecular Cell Biology
      and Genetics, Dresden, Germany

      Maciej Horowski,Uniwersytet w Białymstoku, Białystok, Polska

      Kosma Szutkowski, Royal Institute of Technology, KTH, Sztokholm,
      Szwecja

      Grzegorz Kondrak, University of Alberta, Edmonton, Kanada

      Zdzislaw Szulc, Medical University of South Carolina, Charleston, USA

      Kaja Wawrzak, Oxford University, England, Wielka Brytania.

      Boleslaw Szymanski, Rensselaer Polytechnic Institute, Troy, NY, USA

      Andrew S. Targowski, President of the International Society for the
      Comparative Study of Civilizations, Department of Business
      Information Systems, Haworth College of Business,Western Michigan
      University, Kalamazoo, MI, USA

      Maciej Górecki, Trinity College, Dublin, Irlandia

      Karolina Kluk-de Kort, The University of Manchester, Manchester,
      Wielka Brytania

      Tomasz Kozlowski, Royal Institute of Technology, Sztokholm, Szwecja.
      Maciej Henneberg, Wood Jones Professor of Anthropological and
      Comparative Anatomy, Head of Anatomical Sciences,University of
      Adelaide,Adelaide, Australia

      Lech Keller-Krawczyk, Monash University in Melbourne, Australia


      Anna Ostapczuk, Instytut Chemii i Techniki Jądrowej, Warszawa, Polska

      Lech Jozwiak, Eindhoven University of Technology,Faculty of
      Electrical Engineering, Eindhoven, Holandia

      Robert Piechocki, University of Bristol, Bristol, Wielka Brytania

      Tomasz Ciach, Politechnika Warszawska, Warszawa

      Waldemar W. Koczkodaj, , Laurentian University, Sudbury, Ontario,
      Kanada

      Paweł Kisielow, Instytut immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN,
      Wrocław

      Józef Magoński, Central Washington University, Ellensburg, USA

      Sylwester Chyb, Commonwealth Scientific and Industrial Research
      Organisation (CSIRO) Canberra, Australia

      Wieslaw K. Binienda, The University of Akron, Akron, OH, USA

      Tomasz Durakiewicz, Los Alamos National Laboratory, Los Alamos, USA


      Pawel Kalinski, Director of Research, Division of Surgical Oncology,
      University of Pittsburgh and the University of Pittsburgh Cancer
      Institute Hillman Cancer Center, Pittsburgh, PA, USA

      Zbigniew (Ben) Zylicz, Dyrektor medyczny,Dove House Hospice, Hull,
      Wielka Brytania

      Leszek Ignatowicz, Medical College of Georgia, Augusta, GA, USA

      Lucjan Strekowski, Department of Chemistry, Georgia State
      University, Atlanta, Georgia, USA

      Włodzimierz Holsztyński, Sunnyvale, Kalifornia, USA

      Regina Borowik, Politechnika Częstochowska, Polska

      Anna Daniel-Wójcik, Leibniz Institute of Plant Genetics and Crop
      Plant Research (IPK), Gatersleben, Niemcy

      Józef Kapusta, Instytut Biotechnologii i Antybiotyków,Warszawa

      Przemysław Grudnik, Heidelberg University, Niemcy

      Piotr Fryzlewicz, Department of Mathematics, University of Bristol,
      Wielka Brytania

      Michal Surkont, School of Medicine, Queen's University, Kingston,
      Kanada

      Boguslaw Pozniak, The University of New Orleans, Nowy Orlean, USA

      Marcin Brynda, Department of Chemistry, University of California,
      Davis, USA

      Marek Los, Department of Internal Medicine, School of
      Medicine,University of Tuebingen,Tuebingen, Niemcy

      Michał Kacperski, University of New Hampshire, Durham, USA

      Ewa Bobrowska-Jakubowski, Musée d'Art Américain Giverny, Terra
      Foundation for American Art, Francja

      Lukasz Salwinski, UCLA, Los Angeles, USA

      Karol Miller, Professor of Applied Mechanics, Director of
      Intelligent Systems for Medicine Laboratory, The University of
      Western Australia, Australia

      Agnieszka Bernat, INSERM Stem Cells and Brain Research Institute,
      Lyon, France

      Wojciech Zakrzewski, Department of Mathematical Sciences, Durham
      University, Durham, Wielka Brytania

      Grzegorz Gładyszewski, Politechnika Lubelska, Lublin, Polska

      Ignacy Sawicki,Center for Cosmology and Particle Physics, New York
      University,Nowy Jork,USA

      Malgorzata Lagisz, Newcastle University, Newcastle upon Tyne, Wielka
      Brytania

      Renata Dmowska, School of Engineering and Applied Sciences, Harvard
      University, USA

      Janusz Konrad, Boston University, Dept. of Electrical and Computer
      Engineering, Boston, USA

      Alicja Malicka, School of Psychological Sciences The University of
      Manchester, Manchester, Wielka Brytania

      Joanna Maria Bagniewska, Oxford University, Oxford, Wielka Brytania

      Joanna Rutkowska, Cornell University, Ithaca, NY, USA

      Zbigniew Darzynkiewicz, Professor of Pathology and Medicine,
      Director, Brander Cancer Research Institute, New York Medical
      College, N.Y., USA

      Marcin Liana, Harvard University, Harvard Medical School, Boston USA

      Anna B. Wojcik, Hybrid Glass Technologies, Inc Monmouth Junction,
      NJ, New Jersey, USA

      Magdalena, Mariankowska, Royal Holloway University of London, Wielka
      Brytania

      Ewa Kuligowska, Prof .of Radiology Boston UniversitySchool of
      Medicine, Boston, USA

      Tomasz Klimczuk, Los Alamos National Laboratory, Los Alamos, USA

      Adam Zielinski, Wighton Professor, Director of Electrical
      Engineering Program, University of Victoria, Department of
      Electrical and Computer Engineering, Victoria, Kanada.

      Krzysztof Pawlikowski, Dept. Computer Science & Software
      Engineering, University of Canterbury, Christchurch, New Zealand

      Marcin Wojewodzic, University of Oslo, Oslo, Norwegia
      Martin (Marcin) Ostoja-Starzewski, University of Illinois at Urbana-
      Champaign, Champaign, Illinois, USA

      Janusz Gębicki, Uniwerstet Macquarie, Sydney, Australia

      Józef Kalisz, Wojskowa Akademia Techniczna, Warszawa

      Łukasz Jasnos, Marie Curie Research Institute, Oxted, Surrey, Wielka
      Brytania

      Tomasz Marek Mickiewicz, University College London, London, Wielka
      Brytania

      Ernest Mendrela, Louisiana State University, Baton Rouge,USA

      Stanisław Szpakowicz, Professor School of Information Technology and
      Engineering, University of Ottawa, Ottawa, Ontario, Canada

      Anita Dolly Panek, Universidade Federal do Rio de Janeiro, Brasil

      Robert Kowalski, Stanford University, CA, USA

      Małgorzata Poczopko, University of Sheffield, Sheffield, Wielka
      Brytania

      Robert Prałat, University of Leeds, Leeds, Wielka Brytania

      Jakub Pawel Cygan, Warszawa

      Jakub Hiterski, University of Glasgow, Glasgow,Wielka Brytania

      Andrzej Nowojewski, Cambridge University, Cambridge, Wielka Brytania

      Mariusz Szmigiel, The University of Edinburgh, Edinburgh,Wielka
      Brytania

      Ewa J. Szymańska, University of Pennsylvania, Philadelphia PA, USA

      Krzysztof Ogorzałek, Boston University, Boston MA, USA

      Zuzanna Olszewska, Oxford University, Oxford, Wielka Brytania

      Malgorzata Kurkowska, Royal Holloway, University of London, Egham,
      Wielka Brytania

      Dariusz Wanatowski, University of Nottingham, Nottingham, Wielka
      Brytania.

      Marek Jan Chodakiewicz, The Institute of World Politics: A Graduate
      School of National Security and International Affairs, Washington,
      DC, USA
      Marek Kozlowski, Harvard Medical School,Children`s Hospital
      Boston,USA
      Cezary Wójcik (Indiana University School of Medicine - Evansville ,
      USA)


      Pawel Koteja, Uniwersytet Jagiellonski

      Piotr Tryjanowski, Uniwersytet im. A. Mickiewicza, Poznań

      Józef Kalisz - Jak polepszyć stan polskiej nauki i szkolnictwa
      wyższego www.kali.enter.net.pl/nauka.html

      Maciej Zylicz -
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=38

      Andrzej Jajszczyk, Akademia Górniczo-Hutnicza, Kraków
      Polskie uniwersytety wymagają refor
      • 15.04.08, 07:29
        ucieło b. wazny link do tekstu ;Andrzej Jajszczyk
        Polskie uniwersytety wymagają reform!
        www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=489
        "Stanęliśmy przed alternatywą: albo dokonamy głębokich reform
        naszych uczelni, albo wypadniemy z globalnego rynku edukacyjnego, a
        najzdolniejsi Polacy wyjadą studiować za granicą.
        Ostatnie tygodnie przynoszą burzliwą dyskusję w mediach na temat
        stanu polskich uczelni wyższych. Dyskusję pobudzoną dodatkowo
        zapowiedzią prof. Barbary Kudryckiej, minister nauki i szkolnictwa
        wyższego, rychłego przeprowadzenia głębokich reform w tym obszarze.
        Deklarację tę trzeba przyjąć z zadowoleniem, ponieważ od wielu lat
        partie polityczne i rządy szerokim łukiem omijały ten temat. A jest
        o czym rozmawiać i co reformować......Polskie uczelnie są oparte na
        wzorcach wprowadzonych ok. 200 lat temu w zupełnie innych niż
        obecnie warunkach gospodarczych i społecznych, a także w czasach gdy
        naukę i kształcenie na poziomie wyższym uprawiała bardzo wąska grupa
        ludzi. Wzorce te zostały utrwalone jeszcze w czasach komunizmu w
        krajach będących pod sowiecką dominacją. Ich istotą jest
        wielostopniowa hierarchia i statyczność. Uznanie zależy od zdobycia
        habilitacji i profesury, nie zaś od rzeczywiście uzyskanych wyników
        naukowych. Ewenementem na skalę światową jest u nas nadawanie tytułu
        profesora przez prezydenta państwa. Taka struktura, a także
        kolegialność podejmowania zbyt wielu decyzji, są z natury
        antyinnowacyjne. Należy więc zlikwidować zarówno habilitacje jak i
        tytuł profesora.

        Ocena pracowników, a także zatrudnianie ich na określone stanowiska
        powinny być oparte wyłącznie na ocenie ich dorobku i przydatności
        dla uczelni.

        Nie wszyscy oczywiście muszą być gwiazdami nauki, publikującymi w
        najlepszych periodykach; niektórzy mogą być po prostu świetnymi
        organizatorami dydaktyki, czy specjalistami w prowadzeniu
        skomplikowanych projektów badawczych.

        Uczelnia, której zależy na wysokim poziomie, będzie wręcz zmuszona
        do organizowania jawnych i autentycznych konkursów na stanowiska
        (obecne praktyki przedstawiają tu dużo do życzenia). Zniesienie
        habilitacji umożliwi wprowadzenie bardzo użytecznego modelu kariery
        akademickiej, znanego z krajów anglosaskich.

        Po ukończonych studiach doktoranckich młody człowiek robi karierę w
        gospodarce, na przykład pracując w banku, kancelarii prawnej,
        przedsiębiorstwie produkcyjnym, czy pozauczelnianej jednostce
        badawczej. Po kilkunastu latach ma szansę wystartowania w konkursie
        na stanowisko profesorskie i kontynuowania kariery naukowej. Nie
        trzeba tłumaczyć jak nieocenione usługi uczelni i jej studentom może
        oddać taki doświadczony praktyk.

        Dziś tego modelu nie da się zrealizować — po prostu wymagana jest
        habilitacja, którą można zrobić tylko na uczelni. Podobne
        ograniczenie występuje w przypadku zatrudniania nawet znakomitych
        profesorów, którzy chcieliby przyjechać do Polski zza granicy."
        --
        Niezależne Forum Akademickie
        www.nfa.pl/
        • 15.04.08, 18:26
          nfa05 napisała:

          > "Stanęliśmy przed alternatywą: albo dokonamy głębokich reform
          > naszych uczelni, albo wypadniemy z globalnego rynku edukacyjnego,
          a najzdolniejsi Polacy wyjadą studiować za granicą.
          > Ostatnie tygodnie przynoszą burzliwą dyskusję........

          To jest bardzo dobra wypowiedź. Mamy ostatnią szansę na
          przeprowadzenie reformy, która już dawno powinna być wykonana.
          Opinie szacownych profesorów broniących habilitacji są głosem
          odchodzącego pokolenia naukowców, którzy chyba już nie rozumieją
          współczesnych i przyszłych wyzwań stawianych uczelniom. Mogę
          zrozumieć ich stanowisko, ale absolutnie się z nim nie zgadzam. To
          prawda, że habilitacja jest barierą, ale przede wszystkim barierą
          przed dopuszczeniem na uczelnie "świeżego powietrza" w postaci
          praktyków posiadających dużą wiedzę aplikacyjną z określonej
          dyscypliny. Jest to szczególnie ważne w naukach technicznych,
          ekonomicznych ale przede wszystkim w szeroko rozumianych naukach o
          zarządzaniu. W tej chwili wykłady np. z logistyki, zarządzania
          produkcją, marketingu, zarządzania personelem itp. prowadzą
          wykładowcy z habilitacją, tytułami profesorskimi, którzy jednak od
          początku kariery zawodowej nie przepracowali ani jednej godziny w
          firmie na stanowiskach związanych z wykładanym przedmiotem.
          Przekazują wiedzę książkową, znają świetnie literaturę, sami nawet
          napisali książki z tego tematu, jednak nie potrafią tej swojej
          wiedzy poprzeć przykładami z praktyki, która często bywa zupełnie
          inna niż jest to w podręcznikach. Ta sztuczna habilitacyjna bariera
          musi być zniesiona, trzeba udrożnić wymianę kadr między uczelniami a
          przemysłem. Dobry praktyk z doktoratem powinien mieć możliwość
          zatrudnienia na stanowisku profesora i przekazywac swoją bezcenną
          wiedzę studentom. W tej chwili może co najwyżej wejść na stanowisko
          adiunkta za marne grosze i jeszcze być traktowany jako parias przez
          habilitowanych, którzy do pięt mu nie sięgają swoją wiedzą
          praktyczną. Współczesny świat wymaga innego modelu kształcenia
          studentów. Podręcznikowa wiedza jest ważna, ale bez praktyki jest po
          prostu martwa.
          I jeszcze jedno. Żadnej reformy w szkolnictwie wyższym nie
          przeprowadzi się, jeśli będziemy kierować się opiniami odchodzącego
          pokolenia profesorów, choćby najbardziej zasłużonych.
          • 15.04.08, 20:17
            Otoz to. Ja przepracowalem ponad cwierc wieku jako analityk i
            mendzer w firmach takich jak Impexmetal (Polska), Barclasys Bank i
            Eagle Star (W. Brytania), Telecom-Telstra, ANZ Bank i Commonwealth
            Bank (Australia) i Compaq oraz Traget (USA), ale poniewaz nie mam
            habilitacji (a "tylko" PhD z Monash University w Australii, ktory
            to, choc we wszystkich rankingach Monash jest setki miesjc przed UW
            czy UJ, nie jest w Polsce uznawany) to zamkniete sa przed mna drzwi
            polskich panstwowych uczelni. Po prostu habilitowani doktorzy bez
            pratyki w bznesie obawiaja sie konkurencji z mojej strony - zarowno
            posiadacza PhD z czolowego uniwerytetu swiata (ok 50 miejsce na
            swiecie, a ok. 3 miejsca w Australii) jak i posiadacza olbrzymiego
            praktycznego doswiadczenia...
            • 17.04.08, 12:53
              jest cudowny
              • 17.04.08, 19:28
                ???
                A ma on doktorat? Czy tylko humoris causa?
                • 17.04.08, 20:56
                  Niech Pan w koncu zapakuje walizke i jedzie do Bawarii. Moze jak sie
                  Pan tam wykaze, rzad tego pieknego landu i Panu nada tytul
                  profesorski.
                  Jedno jest pewne - za skamlenie na forach internetowych Bartoszewski
                  na honoris causy nie dostal, wiec i Pan nie dostanie.
                  • 17.04.08, 21:08
                    Ni skamle, a demaskuje przekrety w polskiej nauce. A habilitacja i
                    tak musi byc, wiec bedzie zniesiona, a zreszta jako obcokrajowiec
                    jej nie potrzebuje...
    • 15.04.08, 07:37
      Tak mi śmiesznie wychodzi z rozlicznych tu dyskusji, że habilitacja
      w naukach ścisłych nie jest problemem. Człowiek, który prowadzi
      badania i publikuje w ogólnie uznanych czasopismach, zbiera swój
      dorobek i dostaje habilitacje. W humanistyce trzeba w tym celu
      napisać odpowiednio "mądrą" i grubą książkę. Idealnie żeby była na
      jakiś do niczego nieprzydatny temat, na wszelki wypadek wydaje się
      ją w śladowym nakładzie i nie prowadzi żadnej dystrybucji. Ale
      wybitni humaniści o tym chyba nie wiedzą, bo dostają te dzieła do
      ręki jako recenzenci (oraz rachunek za recenzję, które teraz miałyby
      zniknąć).
      Polska humanistyka w zasadzie nie istnieje na świecie. Nie ma
      polskich publikacji w zagranicznych pismach, polscy badacze nie są
      jakoś szczególnie znani. W większości poza kręgiem najbliższej
      rodziny i podwładnych. W Polsce też długo nie pociągnie, bo właśnie
      zaczyna wymierać. Na tej liście też nie widzę młodziaków, pewnie
      miała być godna i pełna słynnych nazwisk, ale wyszedł chór starców,
      którzy rozpaczliwie bronią stanu posiadania.
      Jeszcze słówko dla historyków. Już w staroegipskich papirusach
      znaleziono skargi na to, że dzisiejsza młodzież nie jest taka jak
      dawniej. Po czterech tysięcy lat przynajmniej historycy mogliby
      zdobyć się na odrobinę refleksji, że wypowiadanie podobnych poglądów
      ośmiesza.
      • 15.04.08, 08:40
        "Tak mi śmiesznie wychodzi z rozlicznych tu dyskusji, że habilitacja
        w naukach ścisłych nie jest problemem. Człowiek, który prowadzi
        badania i publikuje w ogólnie uznanych czasopismach, zbiera swój
        dorobek i dostaje habilitacje."
        W ścisłych może, ale w przyrodniczych nawet to zebranie dorobku musi
        być w postaci osobnej "zbierającej" pracy. Oprócz tego, cała ta
        upokarzająca procedura, któa trwa co najmniej rok: policzyłam, że
        jest aż kilkanaście etapów, na których można odpaść. W sumie -
        strata czasu. Nie mówiąc już o samej obronie, na której wszyscy
        okazują człowiekowi, że jest nikim.
        Moim zdaniem jednak, zanim zaczniemy znosić habilitację i rozdawać
        profesorskie tytuły na prawo i lewo krewnym i znajomym Królika,
        trzeba przyjąć JASNE KRYTERIA oceny dorobku - konkretną liczbę
        punktów za publikacje. Potem powinna się odbyć publiczna prezentacja
        autorskiego wykładu opartego na najważniejszych odkryciach naukowych
        kandydata, dyskusja w gronie specjalistów i nadanie stopnia
        profesora. Jednocześnie trzeba by znieść dożywotnie tytuły
        profesorskie.
        • 15.04.08, 09:24
          Ależ właśnie chodzi o to, żeby ustalić jasne jednoznaczne kryteria. W tej chwili
          to jest prawo dżungli.
          • 15.04.08, 09:59
            i dlatego sygnatariusze mowia o reformie. i to jest bardzo wazna
            reforma. jednak zwykle znisienie habilitacji byloby bledem.
            • 15.04.08, 10:12
              Obudzcie sie. Polska nauka w ogole sie nie liczy. Tylko niektorzy
              nasi naukowcy licza sie (i z reguly sa zwiazani z zagranicznymi
              osrodkami).

              Polskich publikacji nie tlumaczy sie: wiele z nich to plagiaty
              zagranicznych publikacji, albo po prostu gigantyczne bicie piany.

              Niestety: po I wojnie swiatowej jakos w polsce rozwinely sie
              srodowiska naukowe. Matematycy: szkoly lwowska, warszawska a takze
              krakowska. Inzynierowie w aeronautyce. A co teraz oprocz kilku
              nazwisk, ktorzy i tak spieprzaja zagranice.
              • 15.04.08, 12:51
                Cała kwestia habilitacji i "wprowadzenia jasnych procedur" jest tylko pozorem,
                który ma na celu urzeczywistnienie "Reformy". Dlaczego tak wielu wybitnych
                polskich naukowców pracuje w zagranicznych ośrodkach badawczych? Dlatego, że tam
                nie ma habilitacji? Przecież to śmieszny argument!

                Pracują tam dlatego, że tam Nauka jest jednym z fundamentów gospodarki, a
                wspieranie jej finansowo jest opłacalną inwestycją. W badania, zdobywanie wiedzy
                pompuje się gigantyczne pieniądze, a odkrycia publikowane są w renomowanych
                periodykach. I tu odniosę się do słów mojego przedmówcy: Polacy nie istnieją w
                nauce światowej bo ich odkrycia nie są na światowym poziomie - ot, na poziom
                światowy zwyczajnie nie ma pieniędzy, a samym zaś talentem "Ziemi się nie ruszy".

                Pani Minister! Nauce Polskiej trzeba pieniędzy, a nie pozornych reform, które
                rozpoczynają i kończą się na likwidacji habilitacji i tworzeniu "elitarnych
                ośrodków badawczych".

                --
                "P2C2BE!" Salomon Rushdi
                • 15.04.08, 13:14
                  Oczywiscie, ze naszej nauce potrzeba wiecej pieniedzy. Ale jak
                  obecne zgredy je dostana to je rozpieprza i nic z tego nie bedzie.
                  Jest to troche beldne kolo: nie ma w nauce pieniedzy (zwlaszcza
                  prywatnych) bo jej poziom jest nizej lachy, a poziom jest nizej
                  lachy, bo nie ma pieniedzy. Jednak ta pierwsza czesc jest bardziej
                  uzasadniona: w matematyce teoretycznej nie potrzeba pieniedzy na
                  badania. A jednak jestesmy niczym do wlasnego poziomu sprzed wojny:
                  Banach, Tarski, Knaster, Linedenbaum, Kuratowski, Sierpinski itd.

                  Habilitacja, i caly ten proces, to forma jaka ten beznadziejny
                  obecny establishment naukowy w Polsce kontroluje kariery mlodych.
                  Zeby zbyt szybko nie wyskoczyli nad obecnych beznadziejnych zgredow.
                  (Znam mnostwo histori na ten temat.)

                  Jakos anglosaskie kraje nie pala sie z wprowadzeniem habilitacji ani
                  profesorskich nominacji.
                  • 15.04.08, 13:49
                    Nie zgadzam się z tezą o błędnym kole finansowania nauki w Polsce. Podam Panu
                    przykład polskiego innowacyjnego projektu, który boryka się z problemami
                    finansowymi:

                    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,34912,2417077.html
                    Oczywiście to tylko przykład, ale wyobraźmy sobie jak daleko mogłaby być Polska
                    Nauka, gdyby nie jej permanentne problemy z funduszami. Cóż jednak zrobić skoro
                    politycy możliwości rozwoju kraju upatrują w "węglu i stali"...

                    > A jednak jestesmy niczym do wlasnego poziomu sprzed wojny:
                    > Banach, Tarski, Knaster, Linedenbaum, Kuratowski, Sierpinski itd.

                    Zgadzam się i pytam dlaczego tak się dzieje? Dlaczego młodzi, posiadający ku
                    temu predyspozycje, rezygnują ze ścieżki nauki i wybierają pracę na etacie w
                    międzynarodowym koncernie? Sądzę, że wszyscy znamy odpowiedź i bynajmniej nie
                    jest ona związana z rzeczonym tematem.

                    > Jakos anglosaskie kraje nie pala sie z wprowadzeniem habilitacji ani
                    profesorskich nominacji.

                    Nie mają ku temu powodu. Tam wszyscy są zadowoleni z istniejącego stanu rzeczy:
                    i naukowcy i ośrodki badawcze i prywatny biznes i państwo. W Polsce zaś za niski
                    poziom nauki obarcza się m.in. istnienie habilitacji i "grup trzymających
                    uniwersytecką władzę". Przecież to ucieczka od sedna problemu!

                    --
                    "P2C2BE!" Salomon Rushdi
                  • 15.04.08, 13:54
                    i jak juz bedziemy na poziomie naukowo-etosowym krajow anglosaskich
                    to tez zlikwidujemy habilitacje.

                    wszyscy znamy takie historie, znamy jednak tez wiele innych. ja znam
                    rowniez bardzo smutne historie na temat doktoratow i uwalania
                    doktorantow. czy to znaczy ze nalezy zniesc dokotrat? czy to ze auto
                    nam sie psuje, znaczy ze nalezy zrezygnowac z motoryzacji? czy moze
                    ulepszyc auto i zapewnic, ze beda nim kierowac dobrzy kierowcy.

                    ja mysle ze nikt nie jest za tym, zeby habilitacja zostala dokladnie
                    w takiej formie w jakiej jest obecnie. jednak zniesienie habilitacji
                    stworzy luke, ktora niestety nie wciagnie w siebie samej smietanki,
                    a raczej co najwzyej serwatke (co metaforycznie mi).

                    jakikowliek system zostanie wedle mnie naduzyty w Polsce.
                    • 15.04.08, 14:37
                      skutkowego. W krajach anglosaskich nigdy nie bylo habilitacji i
                      dlatego - miedzy innymi - doszli do takiego poziomu. My z
                      habilitacja do takiego poziomu nie dojdziemy.

                      W ogole cel habilitacji jest niejasny. Magisterium: to wykazanie sie
                      kompetencja zawodowa, doktorat: wykazanie siekompetancja prowadzenia
                      badan naukowych. Habilitacja: kotrola zeby ktos zbyt szybko powyzej
                      zgredow nie wyskoczyl :-)))

                      Oczywiscie, ze na kazdym etapie mozna uwalac. Dlatego utrzymywanie
                      etapu sluzacemu glownie uwalaniu jest bez sensu.
                      • 15.04.08, 14:45
                        W Niemczech habilitacja istniała "od zawsze", a jednak do lat 1930-
                        tych (zanim hitlerowcy wypłoszyli z kraju wszystkich najlepszych
                        naukowców) Niemcy były pierwszą potęgą naukową świata. Twoja teza,
                        qfc, jest więc nieprawdziwa. Celem habilitacji jest udowodnienie, że
                        doktor dojrzał do samodzielnej pracy naukowej i do opieki nad
                        młodszymi. Doktorat pisze się na temat zadany przez promotora i przy
                        konsultacjach z promotorem. Temat habilitacji trzeba wymyślić i
                        zrealizować całkowicie samodzielnie. Rozwiązanie problemu zadanego
                        przez kogoś innego to jest zadanie o klase łatwiejsze niż
                        dostrzeżenie i rozwiązanie nowego problemu z własnej inicjatywy.
                        • 15.04.08, 16:01

                          "Doktorat pisze się na temat zadany przez promotora " tak moze być
                          ale bywa i tak że doktorat pisze się na temat przez siebie wymyślony
                          a promotor moze nie mieć większego o tym pojecia bo jest fikcyjny
                          np. bo potrzebuje być promotorem aby dostac prof belwederską

                          Dr może być całkiem samodzielny, bardziej niż mało samodzielni i
                          małokreatywni naukowo prof. Dr może uformowac więcej naukowcow niz
                          prof ale to jest dla niego grób.
                          --
                          Niezależne Forum Akademickie
                          www.nfa.pl/
                          • 15.04.08, 16:24
                            nfa05 napisała:

                            >
                            > "Doktorat pisze się na temat zadany przez promotora " tak moze być
                            > ale bywa i tak że doktorat pisze się na temat przez siebie
                            wymyślony
                            > a promotor moze nie mieć większego o tym pojecia bo jest fikcyjny
                            > np. bo potrzebuje być promotorem aby dostac prof belwederską

                            No, raz Pan strzelił w dziesiątkę, Panie Wieczorek. Znam takie
                            przypadki - na przykład ktoś (kobieta zresztą, ale to bez znaczenia)
                            awansowała na profesora, bo zastąpiła nieobecnego rzeczywistego
                            promotora na ostatnim etapie procedury. Ale przecież zniesienie
                            habilitacji nie wyeliminuje tego typu cwaniackich sztuczek. Sposobem
                            na cwaniaków nie jest rozluźnianie kryteriów, tylko właśnie
                            zaostrzanie kontroli ich przestrzegania. A Pański nadzwyczajnie
                            samodzielny doktor, w czysto działającym systemie, zrobi habilitację
                            szybko i bezboleśnie.
                            • 15.04.08, 17:11
                              "Sposobem na cwaniaków nie jest rozluźnianie kryteriów, tylko
                              właśnie zaostrzanie kontroli ich przestrzegania" Właśnie i takie
                              kryteria proponuje NFA i mozna je znaleźc w projekcie, który tak
                              przestraszył beneficjentow dotychczasowego systemu.

                              --
                              Niezależne Forum Akademickie
                              www.nfa.pl/
                      • 15.04.08, 14:58
                        moze. tyle ze jeszcze nikt nie potrafil mi powiedziec, w jaki to
                        sposob zniesienie habilitacji spowoduje, ze nagle wszyscy nie
                        piszacy dzisiaj, zaczna pisac. bo mnie jkaos sie nie chce wierzyc,
                        ze ci wszycy uciemiezeni adiunkci maja w szyfladach po kilkanascie
                        tekstow gotowych do zlozenia do czasopism a IF >10. Pan w to wierzy?

                        brytyjczycy i Amerykanie maja takie a nie inne sukcesy nie dlatego
                        ze nie maja habilitacji (ja zreszta powtarzam ze tenure jest jest
                        funkcjonalna habilitacja), ale z roznych wzgledow. miedzy innymi
                        dlatego ze maja rzetelny system recenzowania dorobku. mysmy sie go
                        jeszcze nie dopracowali - z habilitacja czy bez.
                        • 15.04.08, 16:59
                          Z tego co piszesz habilitacja jest fikcja pod wzgledem naukowym.
                          Usuniecie jej nie spowoduje nagle wzrostu dokonan polskich
                          naukowcow. Natomiast usunie te fikcje. Poza tym habilitracja jest
                          wykorzystywana jako mechanizm udupiania tych co zbyt szybko chca
                          przerosnac swoich kolegow.
                          • 15.04.08, 17:08
                            Usunięcie habilitacji nie stowarzyszone z wprowadzeniem żadnej innej
                            kontroli dorobku spowoduje masowy desant cwaniaków niezdolnych do
                            twórczej pracy na stanowiska profesorów - po to tylko, żeby ciągnąć
                            z tych stanowisk forsę. Krótko mówiąc, patologia, którą rzekomo
                            chcesz zwalczyć, rozkwitnie bez żadnych przeszkód. Skąd przyszło ci
                            do głowy, że habilitacja jest "fikcją naukową"? Jeśli tak
                            wywnioskowałeś z mojego postu, to nie zrozumiałeś z niego ani słowa.
                            • 15.04.08, 18:08
                              komentator4 napisał:

                              > Usunięcie habilitacji nie stowarzyszone z wprowadzeniem żadnej innej
                              > kontroli dorobku spowoduje masowy desant cwaniaków niezdolnych do
                              > twórczej pracy na stanowiska profesorów

                              A dlaczego mialoby byc niestowarzyszone?

                              > Skąd przyszło ci
                              > do głowy, że habilitacja jest "fikcją naukową"?

                              A kto i gdzie te rozliczne ksiazki habilitacyjne cytuje? Z profesorskimi zreszta
                              tez na ogol nie jest lepiej.

                              Zeby oceniac rzeczywisty dorobek, trzeba pozbyc sie fikcji. Jedno bez drugiego
                              byc nie moze.
                              • 15.04.08, 18:20
                                Kolego Khmara, nie ma sensu kręcić się w kółko i powtarzać tych
                                samych argumentów - najwyraźniej my dwaj obracamy się w bardzo
                                różnych środowiskach. W moim habilitacja nie jest fikcją, a praca
                                habilitacyjna, jak pisałem, nie ma być cytowana, bo jest tylko
                                krótkim brykiem napisanym dla recenzentów. Jej istotnymi częściami
                                są prace opublikowane już wcześniej. Ich cytowania są jak
                                najbardziej brane pod uwagę przy ocenie dorobku.

                                Mój post, z którym polemizujesz, był odpowiedzią dla jakiegoś hurra-
                                liberała, który nic nie wspomniał o zastąpieniu habilitacji inną
                                formą kontroli dorobku, on chciał po prostu zlikwidować habilitację.

                                A żeby Ci uświadomić, jak bardzo Twoje środowisko odstaje od nawet
                                polskiego standardu, powiem tyle: gdyby wśród moich kolegów po fachu
                                jakiś redaktor polskiego czasopisma zażądał, żeby dostarczyć mu
                                pracę od razu z recenzją, to stałby się bohaterem anegdot z głośnym
                                śmiechem opowiadanych na korytarzu i prawie na pewno w krótkim
                                czasie przestałby być redaktorem. Wszyscy to wiedzą i dlatego to się
                                nigdy nie zdarza ani nie zdarzy.
                                • 15.04.08, 18:24
                                  ano wlasnie. i chetnie bym sobie z kolega komentatorem uscisnal
                                  dlonie. ale skoro sie nie da fizycznie, to wyciagam dlon
                                  wirtualnie :-)
                                  • 15.04.08, 20:28
                                    Chętnie odwzajemniam wirtualny uścisk dłoni. To przyjemnie znaleźć
                                    sojusznika w dziedzinie tak odległej merytorycznie. Ale nie wiem,
                                    czy to przeczytasz, bo w międzyczasie pojawiło się tu kilkadziesiąt
                                    innych postów.
                                    • 15.04.08, 21:14
                                      jasne ze przeczytalem!! dziekuje!
                                • 15.04.08, 18:54
                                  Mozna odniesc wrazenie, ze sie klocimy, ale nie ma czegos takiego jak jednolity
                                  polski standard w tej dziedzinie. Jestem przeciw takiemu modelowi awansu, w
                                  ktorym habilitant ma nieliczacy sie w zaden sposob, jedynie dajacy sie policzyc
                                  na sztuki dorobek oraz ksiazke wydana w nakladzie 100+50 egz. Taka habilitacja
                                  nie ma najmniejszego sensu i jej zniesienie zadnej zapasci nie spowoduje, chyba
                                  ze za zapasc uznamy kopanie tunelu pod dnem. Tam gdzie liczy sie faktyczny
                                  dorobek, zniesienie habilitacji i zastapienie jej inna forma oceny dorobku nic
                                  nie zmieni na gorsze, bo niby dlaczego mialoby zmienic, choc faktycznie zgadzam
                                  sie, ze oddanie wszystkiego w lapy CK jest najgorszym pomyslem z mozliwych.

                                  Tak wiec mysle, ze mozemy porozumiec sie szybciej niz PAN z ministerstwem. W
                                  rzeczywistosci chodzi, przynajmniej nam tu na forum, o wypracowanie takiego
                                  sposobu oceny dorobku, ktory bedzie najbardziej miarodajny. A habilitacyjna
                                  fikcje naprawde lepiej zniesc... zeby nie bylo tak, ze najzarliwiej jej bronia
                                  ci, ktorych na rzetelny dorobek nie stac.


                              • 15.04.08, 18:22
                                a jest stowarzyszone? pokaz mi khmaro to realistyczne
                                stowarzyszenie, ktore bedzie dzialac. tylko prosze nie mowic o tych
                                uczciwych konkursach, bo mnie smiech ogarnia, a staram sie pracowac.

                                dzizus, ile mozna o tych ksiazkach. juz o ksiazkach wiemy. co
                                wiecej, sam sobie przeczysz khmaro, bo wiesz dobrze, ze ksiazki sa
                                niewymagane. i co z tego ze sa niewymagane, skoro w rzeczywistosci
                                humanisci ich chca i basta? prosze, zapewnij mnie ze nowy system
                                bedzie dzialac bez zarzutow.... bardzo tego potrzebuje.

                                jeszcze bym chcial poprosic o podstawe prawne 'ksiazki
                                profesorskiej'. i jeszcze prosze o zapewnienie ze dzialac bedzie
                                nowy system.
      • 15.04.08, 10:34
        ford.ka napisał:

        > Tak mi śmiesznie wychodzi z rozlicznych tu dyskusji, że habilitacja
        > w naukach ścisłych nie jest problemem. Człowiek, który prowadzi
        > badania i publikuje w ogólnie uznanych czasopismach, zbiera swój
        > dorobek i dostaje habilitacje.

        I dalej przymiera głodem.
        W tym samym czasie "prawdziwy humanista" (np. prawnik, ekonomista) kształci
        wieczorówki lub pracuje na dodatkowych etatach zewnętrznych, pobierając
        jednocześnie pensję za pracę naukową, której nie wykonuje, bo nie ma na nią
        czasu (a może i umiejętności :-( ) i ma pretensję do habilitowanego ścisłowca,
        że ten generuje na uczelni długi (bo nie ma studentów zaocznych). To się nazywa
        socjalizm realny.

        > W humanistyce trzeba w tym celu
        > napisać odpowiednio "mądrą" i grubą książkę.

        A słyszeliście, że w Polsce zawodowo piszę się już nie tylko magisterki, ale
        nawet doktoraty? Ok. roku pracy, cena 2-3 tys./miesiąc = "rozdział". Pisali o
        tym niedawno w Angorze
        (za radiem Lublin).

        • 15.04.08, 10:45
          finansowanie nauki, to wazny temat. jednak to jest zupelnie inny
          argument i nie nalezy do dyskusji na temat tego, czy powinna byc
          habilitacja.

          i wie Pan/i, zawsze mozna zmienic prace, jesli komus warunki
          finansowe nie odpowiadaja. mozna tez zacisnac zeby, szybko
          habilitacje zrobic i pojsc do pracy do prywatnej uczelni. mozna tez
          poszukac szczescia na rynku miedzynarodowym. ale do tego to jeszcze
          trzeba miec dorobek miedzynarodowy.

          patrzac jednak na polska humanistyke, to ja mysle ze pensje ktore
          dostaja nasi filolodzy mniej wiecej odpoiwadaja ich wysilkom
          naukowym. choc to nieco niesprawiedliwe uogolnienie w kilku
          wypadkach.

          i cos czuje ze dostane po glowie za te slowa :-)
          • 15.04.08, 11:36
            dalatata napisał:

            > finansowanie nauki, to wazny temat. jednak to jest zupelnie inny
            > argument i nie nalezy do dyskusji na temat tego, czy powinna byc
            > habilitacja.

            Ależ nie! Finansowanie to temat centralny,
            a habilitacja to przy nim szczegół techniczny.

            Gdyby istniała konkurencja FINANSOWA, gdyby pracownikom płacić
            osobno za dydaktyke (50% obecnego minimum ustawowego) i naukę (pozostałe
            75-100%) i rozliczać drugą część proporcjonalnie do publikacji międzynarodowych,
            cytowań etc., zdobytych grantów UE, etc., gdyby pieniądze mogły przepływać
            między np. ekonomistami (naukowy marazm, 2 etaty dydaktyczne) a np. matematykami
            (naukowo: kontakt ze światem), to wtedy - i tylko wtedy - habilitacje nie byłyby
            potrzebne! A jaki byłby ozdrowieńczy ruch w kadrach!
            Ile zarabiałby naukowo twórczy profesor? A ile "pan z tytułem"?

            > habilitacje zrobic i pojsc do pracy do prywatnej uczelni.

            Mojej specjalności prywatni nie potrzebują - zbyt kosztotwórcza :-)
            • 15.04.08, 12:52
              Drogie Pi, ja nie mam zadnych problemow ze zroznicowaniem pensji,
              tudziez penswo dydaktoycznych - ktos kto nie publikuje, nie
              powineien wychodzic z sali seminaryjnej....

              naotmiast postulaty ifnansowe z reguly oznaczaja duzo wiecej dla
              wszystkich. a mnie to nie odpowiada.
          • 15.04.08, 12:01
            dalatata napisał:

            > i wie Pan/i, zawsze mozna zmienic prace, jesli komus warunki
            > finansowe nie odpowiadaja. mozna tez zacisnac zeby, szybko
            > habilitacje zrobic i pojsc do pracy do prywatnej uczelni.

            *****************************

            "Zrobić habilitację", a może nobilitację - uprawniającą do bycia
            niekwestionowanym autorytetem lokalnego grajdoła.

            Co za różnica, czy praca habilitacyjna ma jakąkolwiek wartość? Musi być. Zapał,
            z jakim broni się habilitacji-nobilitacji zaczyna przypominać poczynania pana
            Jourdain.

            Czy naprawdę nie można prowadzić badań w dziedzinach humanistycznych bez owego
            kwiatka do kożucha?

            • 15.04.08, 12:58
              marudo.r, czepiasz sie, twoje prawo, ale przynajmniej czepiaj sie w
              kontekscie. odpowiadaalem na narzekanie na finanse.

              badanie mozna prowadzic nie majac magisterium. ja jednak wole to
              robic jako profesor, bo mi moja uczelnia calkiem niezle placi za te
              profesure (od razu mowie ze z pieniedzy brytyjskiego podatnika,
              ktory coraz to nowe poprzeczki wymysla zeby mnie oceniac).
    • 15.04.08, 07:45
      Na mnie już pora do pracy, ale mam taką małą sugestię:
      Proponuję policzyć następujące średnie dla tych najwybitniejszych:
      - średni wiek (może być trudno, ale niektórzy są w Wikipedii ;)
      - średnia ilość doktoratów (www.nauka-polska.pl)
      - średni h (Publish or Perish)
      - średnia liczba cytowań (j.w.)
      - średnia opinia studentów (www.ocen.pl)
      Bardzo jestem ciekaw, jak Ci najwybitniejsi humaniści wypadają w
      zimnych liczbach ;)
      • 15.04.08, 10:06
        sprawdzilem takiego sztompke, h=18. niezly co? Strelau - 13, Pomian -
        10,
        Szacki - 7, DOlinski - 5 (duzo gorzej, ale to nie jest dno). to sa
        ludzie z dorobkiem nmiedzynarodowym.
        • 15.04.08, 10:17
          > sprawdzilem takiego sztompke, h=18. niezly co? Strelau - 13, Pomian -
          > 10,
          > Szacki - 7, DOlinski - 5 (duzo gorzej, ale to nie jest dno). to sa
          > ludzie z dorobkiem nmiedzynarodowym.

          A gdzie to się sprawdza?
          Ja mam dostęp do ISI Web of Science i o takich
          nazwiskach ani widu, ani słychu! Janion M to wyłącznie lekarka...

          • 15.04.08, 10:26
            mozna sobie sciagnac program Publish or Perish, zainstalowac, wpisac
            nazwisko i wyskakuje. wada tego jest to ze jako baze danych
            przyjmuje Google search.

            A Janion wypada niezwykle slabo wobec moich oczekiwan. ma h=4.
            • 15.04.08, 11:10
              > mozna sobie sciagnac program Publish or Perish,

              Hmm..., faktycznie, ciekawe. Ale tu można zaliczyć cytowanie książki, której
              jest się tylko redaktorem oraz cytowanie preprintów tudzież cytowanie np. w
              pracy doktorskiej.
              Oczywiście program ten nie eliminuje samocytowań. Za to rewelacyjnie podaje
              cytowania w książkach (ISI Web of science tego nie obejmuje).

              Cóż, mimo tej tendencji do zliczania absolutnie wszystkiego, program zaniżył
              liczbę moich cytowań o 20%, a h o całe 33%. Co gorsza, zupełnie zignorował moją
              pracę magisterską! :-(
              • 15.04.08, 12:46
                nie zauwazylem ze program pokazuje cytaty w ksiazkach. pokazuje
                cytaty ksiazek (a to dobrze). wedle tzw Leiden report ktory jest
                podstawa nowej brytyjskiej RAF samocytowania sa OK, bo wszsycy to
                beda robic.

                jak ze ja nie mialem pojecia jaki mialem h, g czy cokowliek innego,
                wszystko bylo odkryciem :-)
        • 15.04.08, 13:12
          Kolego Dalatata, zgadzam się z większością rzeczy, które tu piszesz,
          ale w jednym punkcie muszę zgłosić uwagę. Indeks h w Scopusie rośnie
          przy wzroście liczby cytowań. Otóż ta liczba cytowań silnie zależy
          od wielkości środowiska. Żeby pozostać na znanym mi gruncie fizyki:
          w fizyce ciała stałego pracują dziesiątki tysięcy ludzi, taka jest
          więc liczba potencjalnych czytelników każdej pracy, natomiast np. w
          teorii względności około 1000 (w skali całego świata). Wniosek:
          porównania i rankingi mają sens tylko wewnątrz pojedynczej
          specjalności, natomiast nie można ich stosować do porównywania
          różnych dyscyplin, bo wnioski będą diabła warte.

          dalatata napisał:

          > sprawdzilem takiego sztompke, h=18. niezly co? Strelau - 13,
          Pomian -
          > 10,
          > Szacki - 7, DOlinski - 5 (duzo gorzej, ale to nie jest dno). to sa
          > ludzie z dorobkiem nmiedzynarodowym.
          • 15.04.08, 13:31
            I jeszcze jedno uzupełnienie. Scopus i inne bazy danych silnie
            preferują publikacje najnowsze. Dorobek ludzi starszych wiekiem,
            opublikowany przed 1990, często jest w tych bazach nieobecny.
            Zrobiłem eksperyment - porównałem moją własną pozycję w Scopusie z
            pozycją naprawdę wielkiego człowieka polskiej nauki, który był
            wielkim nazwiskiem zanim ja skończyłem studia. Rezultat: moje h = 6
            (też nie jestem młody), jego h = 4. Wniosek: nie sprowadzajmy nauki
            do sportu. Nie da się ocenić wartości dorobku przez liczenie
            punktów. Marzą o tym wszyscy debile z urzędów i ministerstw - żeby
            wystarczyło podliczyć kilka cyferek w tabeli i już będą mogli
            klasyfikować ludzi, którym do pięt nie dorośli. Tymczasem, niestety,
            tylko sami ludzie nauki potrafią kompetetnie ocenić siebie nawzajem.
            Widzę na tym forum mnóstwo sygnałów, że w wielu instytucjach ta
            ocena nie jest robiona uczciwie. Ale czy ona automatycznie zacznie
            być uczciwa, jeśli oddamy ją w ręce biurokratów i dyletantów?
            • 15.04.08, 13:57
              w pelni sie z tym zgadzam !!!
          • 15.04.08, 13:48
            dziekuje za mile slowa i je odwzajemniam. rowniez z tym komentarzem
            sie zgadzam.

            ja chcialem jedynie wykazac, ze list podpisali ludzie, ktorzy
            rowniez maja do powiedzenia cos poza Polska.
    • 15.04.08, 08:00
      utrzymac habilitacje dla wiekszosci, ale za wybitne i udowodnione
      osiagniecia naukowe przyznawac niektorym jednostkom profesure w
      trybie przyspieszonym, lecz wedlug takich samych jak dotąd
      rygorystycznych kryteriow.
      • 15.04.08, 22:01
        Czy monografia habilitacyjna, ktora zawiera wyniki opublikowane
        przez jej autora wczesniej (np. w czasopismach naukowych) to forma
        autoplagiatu ?

        Bo jesli tak, to chyba wiekszosc habilitacji to w czesci
        autoplagiaty. :-(
    • 15.04.08, 08:00
      Ten rząd wszystko zmienia. A najlepiej zmieniać jest to co zdało egzamin i się
      sprawdziło.
      A czy czasem ta zmiana nie dotyczy tuska?
      Proszę się rozejżeć, kto pracuje na uczelniach zachodnich, kto jest autorem
      rzeczywistym wielkich dokonań? Czy nie czasem polscy uczeni?
      Dać naszym uczonym więcej możliwości rozwoju w kraju a nie będą uciekać na
      zachód. Tam na rozwój nauki rządy dają potężne pieniądze naukowcom, a u nas
      ochłapy bo tacy ministrowie i im podobni muszą swoje kieszenie naładować.
      Pytam się komu z tego rządu zależy na rozwoju naszego kraju?
      Komu zależy by ten kraj rósł w siłę?
      Ten rząd wszystko robi by nas zdegradować wobec zachodu jak i wschodu.
      Jak może ten rząd być dobry jeśli premier tego rządu - historyk nie zna
      historii nejbliższej rodziny i o niej dowiaduje się z prasy i telewizji. Pytam
      się czy to nie kpina?
      A zmiany w szkolnictwie wymyślone przez tuska rząd są robione pod potrzeby
      uczelni prywatnych.
      Panie tusk odejdz pan wraz ze swoją hołotą i oszczędz temu narodowi
      wstydu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • 15.04.08, 08:04
        Polscy humanisci z habilitacjami pracuja na zachodnich uczelniach?
        Prosze o trzy nazwiska.
        • 15.04.08, 08:32
          Ten czlowiek ma elementarne problemy z pisaniem!
        • 15.04.08, 10:08
          swojego nie podam, nie podam tez kilku moich kolegow.

          ford.ka napisał:

          > Polscy humanisci z habilitacjami pracuja na zachodnich uczelniach?
          > Prosze o trzy nazwiska.
      • 15.04.08, 10:21
        Oto właśnie przykład gangreny. Tak rokets_w, o ciebie i takich jak ty chodzi.
        Wszystkie środowiska finansowane przez państwo, bezczelnie łżą. Z jednej strony
        przyznają, że nie wszystko jest OK i trzeba zmian. Za chwilę mówią, że w
        zasadzie, to wystarczyłoby dosypać więcej publicznych pieniędzy. Jak dostają
        projekt zmiany, to nawet go nie przeczytają porządnie, tylko od razu do ataku.
        Wszystko co narusza skostniałe i nieefektywne struktury, w których sobie
        wygodnie żyją (mowa o tzw. "elitach" zawodowych) jest z definicji złe. Zawsze
        znajdzie się grupa beneficjentów starych układów, która wystosuje apel o
        zaniechanie zmian. Albo opracowanie innego projektu, potem jeszcze innego, i tak
        aż do usranej śmierci. Widzimy co wyprawiają środowiska lekarskie - główny
        postulat brzmi "dorzućcie kasy". To samo w sprawie tzw. "publicznych" mediów i
        abonamentu. Teraz środowiska naukowe. Tak, zdarzają się nieźli polscy naukowcy.
        Robią karierę na zachodzie. Głównie dlatego, że mieli dość bryndzy oraz przede
        wszystkim chorych struktur i procesów w PL. A o nędzy tych apelujących środowisk
        świadczy to, że nie przygotują same żadnego sensownego PROJEKTU zmieniającego
        PRL-owski jeszcze model. Napiszą apel bo to banalnie proste. Zresztą pewnie
        jeden napisze, kilku nagłośni a reszta podpisze, bo kolega prosi ...
        • 15.04.08, 11:46
          > Wszystkie środowiska finansowane przez państwo, bezczelnie łżą.

          To prawda. Gangrena polega na tym, że pracodawca (=Ministerstwo) nie kontroluje
          sposobu wydawania publicznych pieniędzy, dopuszczając do wydawania ich za pracę,
          która nie jest wykonywana, lub której wykonywanie jest tylko pozorowane. Chodzi
          mi oczywiście o pracę naukową...

          Postulat: Obniżyć pensje gwarantowane ustawowo o 50% i traktować to jako pensję
          za dydaktykę.
          Zaoszczędzone środki przeznaczyć wyłącznie na finansowanie udokumentowanych
          osiągnięć naukowych. Dobre, nie?
          Przy takim systemie habilitacja nie miałaby żadnego znaczenia.
          Trafiłem w sedno?
    • 15.04.08, 08:22
      Habilitacja jest poniżającym i nonsensownym reliktem
      średniowiecznych obyczajów cechowych.
      Piszę zazwyczaj artykuły i publikuję za granicą (choć mam jeden
      polski sprzed 10 lat :-)). We wszystkich szkołach jestem w czołówce
      wykłądowców, jeżeli chodzi o produkcję i oceny studentów.
      Mam z habilitacją pewien problem:
      Czy naprawdę rada starców musi sprawdzać, czy umiem prowadzić wykład
      (robię to lepiej niż większość z nich, przynajmniej według
      rankingów)?
      Po co mam tracić czas na napisanie książki dla kilku osób
      (recenzenci), skoro mogę pisać artykuły?
      Nie znam odpowiedzi na te pytania, więc nie zamierzam robić
      habilitacji - zostanę PhD i to mi wystarcza. A jeżeli uczelnia
      zechce mnie zwolnić, to pójdę do innej, albo wyjadę.

      W czasach "marcowych docentów", którzy tak zapadli w pamięć Autorów
      listu, większość dzisiejszy doktorów nie było na świecie - nas te
      wspomnienia nie poruszają, a tak na marginesie, to żaden argument.

      Wielu z tych Humanistów zaliczyła awans od murarza do profesora (o
      ile pamiętam Szacki był skierowanym na studia przodownikiem pracy, a
      Bauman milicjantem wybitnym. Czy to jest argument za czy przeciw
      zniesieniu matury???
      • 15.04.08, 10:11
        dlatego ustawa o habilitacji itd dopuszcza bardzo wyraznie
        habilitacje z dorobku, bez ksiazki.

        a kolokwium i wyklad habilitacjny to jest idiotyzm
        • 15.04.08, 10:21
          ale ten przepis jest martwy. Na wydzialach humanistycznych ignoruje sie
          mozliwosc robienia habilitacji na podstawie dorobku, poniewaz ustawa wyraznie i
          jednoznacznie mowi o rozprawie. Rozprawe MOZE stanowic monotematyczny cykl
          artykulow, a jak w ustawie pisze, ze moze, to daje to radzie wydzialu wolna
          reke. Rada ma prawo odmowic wszczecia przewodu z racji braku opublikowanej w
          formie ksiazkowej rozprawy.

          dalatata napisał:

          > dlatego ustawa o habilitacji itd dopuszcza bardzo wyraznie
          > habilitacje z dorobku, bez ksiazki.
          >
          > a kolokwium i wyklad habilitacjny to jest idiotyzm


          --
          www.nauka-edukacja.tubaza.pl/index.php
          • 15.04.08, 10:31
            ja wiem ze on jest martwy. ale to jest argument taki, ze zepsulo mi
            sie kolo w aucie, to wyrzuce auto i bede chodzic piechota. i to jest
            jedna z reform, ktora nalezy wprowadzic. podobnie jak kolokwium czy
            ten idiotyczny wyklad.

            a tak w ogole zastanawiam sie czy ktos kiedys probowal zlozyc
            zazalenie na do CK w takiej sprawie. to znaczy za nieuznanie
            habilitacji, bo ksiazki nie bylo.
            • 15.04.08, 10:52
              Przepisy sa tak skonstruowane, ze nie mozna sie odwolac od decyzji o odmowie
              wszczecia przewodu. Odpisza, ze uznaja dorobek za niewystarczajacy, ani slowa o
              braku rozprawy i koniec. Tu rzadzi calkowita dowolnosc i uznaniowosc.
              • 15.04.08, 10:55
                Zeby nie bylo, ze sobie przecze. Jakkolwiek sie to bedzie nazywalo -
                habilitacja, certyfikacja, czy cokolwiek innego - najgorsza rzecza obecnie jest
                brak jakichkolwiek kryteriow, jakie musi spelnic habilitant. Ja wiem, jakie one
                sa w mojej dziedzinie, ale nigdzie to na papierze nie istnieje. Dowolnosc i
                uznaniowosc jest calkowita i tego bronia gwiazdy PAN.
                • 15.04.08, 12:10
                  "najgorsza rzecza obecnie jest brak jakichkolwiek kryteriow, jakie
                  musi spelnic habilitant"
                  DOKŁADNIE TAK!
                • 15.04.08, 12:39
                  nie mam pojecia czy gdziekolwiek naswiecie sa spisane kryteria
                  profesorskosci. na tympolega problem. nie da sie napisac: 4
                  artykuly, 2 ksiazki itd itd. wedle mnie nie sa sie tego punktowo
                  zrobic. profesor wszedzie na swiecie to ktos kogo do klubu przyjma
                  inni profesorowie.

                  problem polega na tym, ze gdzie indziej na swiecie jest proces w
                  maire uczciwy i choc znam profesorow ktorych profesoura mnie
                  zadzwiila to sa to wyjatki. i system dziala.

                  i tu jest sedno sprawy. jak zrobic tak, zeby ten proces byl taki w
                  Polsce. wedle mnie jedyna szansa, jak juz to mowilismy wielokrotnie,
                  jest wprowadzenie recenzji miedzynarodowych. w innym wypadku, mysle,
                  ze dowolny system bedzie naduzywany.
        • 15.04.08, 11:42
          > a kolokwium i wyklad habilitacjny to jest idiotyzm
          Kolokwium i wykład jest niezbędny, żeby profesorem nie został Gosiewski.

          Habilitacja dla ludzi z dorobkiem nie jest problemem - można spiąć 10 dobrych
          publikacji, napisać do tego kilka stron przewodnika. Jeżeli ktoś jest
          dydaktykiem, to wykład habilitacyjny to czysta przyjemność.
          • 15.04.08, 21:55
            Napisz gdzie tak jest - u mnie (nauki techniczne) takie rzeczy nie
            przechodza - trzeba napisac monografie habilitacyjne (to taka forma
            autoplagiatu - bo przeciez te wyniki juz raz zazwyczaj sa
            opublikowane). Trzeba, bo ... taki zwyczaj i rada wydzialu innych
            habilitacji nie przepuszcza.
            Tak wiec troche mnie szlag trafia jak slysze ze w naukach scislych
            to tylko spiac 10 publikacji... Napisz gdzie jest tak pieknie.
            • 15.04.08, 23:17
              Skąd wziąłeś te 10 publikacji? Liczba prac składających się na
              habilitację nie jest określona żadnymi przepisami. Może być mniej -
              do habilitacji wybiera się najważniejsze z całego dorobku. Gdzie tak
              jest? Na wydziałach fizyki - podejrzewam, że w całej Polsce, ale
              wiem na pewno tylko o UW i UJ (na UJ to zresztą był do niedawna, i
              może nadal jest, Wydział Matematyki i Fizyki). Tak samo jest w
              instytutach fizyki w PAN. Czyli - tam, gdzie uprawia się rzeczywistą
              naukę, a nie pozoranctwo, niepotrzebna jest pompatyczna oprawa,
              ludzie posługują się zdrowym rozsądkiem.
              • 15.04.08, 23:32
                A co zrobic, jezeli tego rozsadku najzwyczajniej brakuje? Rozwiazac wydzialy?

                Upraszczam i przejaskrawiam, ale z dotychczasowej dyskusji wynika jasno, ze
                habilitacja jest zupelnie czym innym dla roznych dyscyplin. W przypadku
                niektorych dyscyplin, zwlaszcza tych, ktore w nauce swiatowej praktycznie nie
                istnieja, wymagania habilitacyjne sa faktycznie parodia tego, co w nauce sie
                liczy. Im mniej polscy naukowcy licza sie za granica, tym bardziej absurdalne sa
                wymagania habilitacyjne.
                • 15.04.08, 23:51
                  to jest ciekawe spostrzezenie (wreszcie! :-) ) khmaro, ale mnie nie
                  dziwi sam fakt. im mniej znaczysz tym wieksze piorka sobie
                  przyprawiasz.

                  ale to co jest naprawde ciekawe to to, ze wszyscy sie poslugujemy ta
                  sama ustawa. tym bardziej sklania mnie to do stweirdzenia, ze to nie
                  o system chodzi, a o jego wykonanie. to nie kwestia habilitacji...to
                  kwestia tego, co z nia robimy.
                  • 16.04.08, 00:04
                    A mnie sie wydaje, ze to wszystko jest o wiele bardziej zdecentralizowane w
                    praktyce niz przewodnia rola CK by na to wskazywala. W roznych dyscyplinach sa
                    diametralnie rozne wymagania - to ustalilismy. Ale w praktyce bardzo szczegolowe
                    wymagania zaleza od konkretnych rad. W tej samej dziedzinie, na uczelni A do
                    habilitacji wystarczy miec 10 publikacji, na uczelni B trzeba 20 (przyklad w
                    miare autentyczny). W rezultacie na uczelni A habilitacje robi sie szybciej, na
                    uczelni B habilitacje robi sie pozniej, a i tak obie zostana pozytywnie
                    zrecenzowane przez zewnetrznych recenzentow i obie przechodzily przez CK. Po co
                    wiec jest cala ta zewnetrzna czapa, albo fasada, skoro w praktyce to i tak
                    decyduje konkretny wydzial?
                    • 16.04.08, 00:08
                      no tak, ale to jest troche bardziej skomplikowane, bo publikacja
                      publikacji nierowna. zawsze bedzie (i powinien byc) element
                      uznaniowosci w tego typu ocenach. byle by byl uczciwy.

                      dazenie do kwantyfikacji nie ma wedlug mnie wiekszego sesnu i moze
                      byc trakotwane co najwyzej jako mocno podejrzany guideline.
                    • 16.04.08, 10:58
                      Co za idiotyzm. To np. Einstein by nie dostal habilitacji za swoj
                      artykul, za ktory dostal Nobla? Newton czy Kopernik tez mieli by
                      marne szanse (Kopernik wto wlasciwie 1 artykul i 1 ksiazka)... Nie
                      ilosc sie powinna liczyc, a JAKOSC! W przypadku politechnik
                      wystarczyc powinien np. 1 dobry patent uznany na Zachodzie (oraz w
                      Rosji, Chinach czy Japonii) aby miec profesure...
                  • 16.04.08, 00:12
                    dalatata napisał:

                    > im mniej znaczysz tym wieksze piorka sobie
                    > przyprawiasz.
                    >

                    A to jest bardzo trafne. W podanym przeze mnie przykladzie wszystko sie zgadza.
                    Ten wydzial, na ktorym trzeba miec wiecej publikacji do habilitacji faktycznie
                    liczy sie w Polsce znacznie mniej niz ten pierwszy. Czyli im nizszy ogolny
                    poziom, tym bardziej kretynskie wymagania. Niezorientowanym wyjasniam, ze
                    publikacje liczy sie na sztuki w mysl zasady im wiecej tym lepiej.
                    • 16.04.08, 00:20
                      ja mysle ze to mozna by modyfikowac, zaleznie jeszcze od zlosliwosci
                      rady. jak kandydat publikuje za granica, to mozna mu to wziac za
                      zle.

                      ja sam uslyszalem kiedys ze dokotraty w UK sa mniej wiecej na
                      poziomie magisteriow w Polsce. ale pani profesor bardoz mnie nie
                      lubila
                      • 16.04.08, 00:28
                        dalatata napisał:

                        > ja mysle ze to mozna by modyfikowac, zaleznie jeszcze od zlosliwosci
                        > rady.

                        Eee, no w praktyce to wiem, ze sie modyfikuje w zaleznosci od relacji miedzy
                        habilitantem a przewodniczacym rady. Mozna podwyzszyc, mozna obnizyc. A
                        arytmetycznie to wszystko zalezy jeszcze od liczby czlonkow CK w radzie. Im
                        wieksza, tym bardziej mozna obnizyc.
                        • 16.04.08, 00:36
                          no i wracamy do kluczowego wedle mnie problemu w polskiej nauce:
                          rzetelnosci. i tego nie zmieni zadna ustawa.
                          • 16.04.08, 01:26
                            Alez w polskiej nauce literki przed nazwiskiem licza sie bardziej niz to, za co
                            zostaly nadane. To jak ma byc?
                            • 16.04.08, 09:27
                              nie do konca wiem jak sie to ma do tego, co powiedzialem. jednak
                              regula ze literki sa wazniejsze od tego, za co zostaly nadane,
                              mysle, ze obowiazuje wszedzie.

                              khmara napisał:

                              > Alez w polskiej nauce literki przed nazwiskiem licza sie bardziej
                              niz to, za co
                              > zostaly nadane. To jak ma byc?
                              • 16.04.08, 09:40
                                Ojej, nie chce juz w kolko tego samego powtarzac. Brak rzetelnosci wynika z
                                wielu roznych rzeczy. Nierzetelny rzemieslnik to taki, ktory jest nieslowny,
                                albo taki ktory oszukuje na materialach, albo taki, ktory niechlujnie swoja
                                robote wykonal, bo mu sie nie chcialo, albo zrobil jak umial, bo lepiej nie
                                umial. Tych ostatnich jest wsrod posiadaczy licznych literek przed nazwiskiem w
                                Polsce najwiecej. Kolo sie zamyka.

                                dalatata napisał:

                                > nie do konca wiem jak sie to ma do tego, co powiedzialem. jednak
                                > regula ze literki sa wazniejsze od tego, za co zostaly nadane,
                                > mysle, ze obowiazuje wszedzie.
                                >
                                > khmara napisał:
                                >
                                > > Alez w polskiej nauce literki przed nazwiskiem licza sie bardziej
                                > niz to, za co
                                > > zostaly nadane. To jak ma byc?
                      • 16.04.08, 10:54
                        Taak, moze niedlugo ktos z betonowych profesorow dozywotnich
                        napisze, ze PhD z UK czy Australii to taki polski licencjat. Papier
                        i internet sa cierpoliwe, i kazde klamsto przeniosa i
                        przechowaja... :(
              • 16.04.08, 04:33
                Te 10 publikacji wzialem z postu powyzej mojego. Jesli jest
                rzeczywiscie tak jak piszesz to szkoda ze nie jestem fizykiem :-(
                Proste, jasne i rzetelne reguly - to o tym marze.
        • 15.04.08, 12:09
          Kolokwium, a raczej wykład + dyskusja są moim zdaniem konieczne,
          ponieważ znając feudalne stosunki w naszych środowiskach naukowych
          może łatwo dojść do tego, że na "dorobek" wybrańca szefa będzie
          harował zespół. I dlatego każdego kandydata trzeba zweryfikować: jak
          myśli, jak mówi, jak radzi sobie w dyskusji.
    • 15.04.08, 08:28
      Pewnie że system nauki w Polsce może funkcjonować bez habilitacji,
      tylko że rozdmuchanie awantury o habilitację zręcznie maskuje przed
      opinią publiczną żenujący poziom finansowania nauki w Polsce czy
      brak polityki naukowej. I o to POpulistom chodzi.
    • 15.04.08, 08:31
      Ale czy w ścisłych również?
      Przecież większości tych obrońców nie ma w bazie scopus.com czyli tak
      naprawdę dla świata ze swoim dorobkiem nie istnieją.
      --
      O IV RP i PiS inaczej :)
      • 15.04.08, 10:43
        hummer napisał:

        > Ale czy w ścisłych również?
        > Przecież większości tych obrońców nie ma w bazie scopus.com czyli tak
        > naprawdę dla świata ze swoim dorobkiem nie istnieją.
    • 15.04.08, 08:31
      Zbierzemy więcej podpisów
    • 15.04.08, 08:35
    • 15.04.08, 08:46
      Uproscić,uprościć,uproscić...taka jest tendencja i trend:)
    • 15.04.08, 08:57
      "osiąganie dojrzałości badawczej i dydaktycznej jest procesem długotrwałym, którego nie da się skrócić ministerialnym zarządzeniem ani ustawą".

      Srutu-tutu. Jest to proces długotrwały w Polskiej nauce, gdzie nie liczy się wiedza i pomysły, tylko "staż". Ludzie, obudźcie się! Czy zdajecie sobie sprawę, że bardzo często najlepsi polscy naukowcy wyjeżdżają do USA włąśnie dlatego, że tam mogą samodzielnie prowadzić badania i osiągać kolejne stopnie naukowe, że mogą być profesorami w wieku, w którym w Polsce nadal "dożywotni profesorowie" traktowaliby ich jako naukowych gó..arzy?

      Richard Feynman został profesorem w wieku 33 lat. W Polsce w tym wieku rzadko udaje się osiągnąć tę nieszczęsną habilitację.
      • 15.04.08, 10:16
        jak zwolennik habilitacji, tu sie zgadzam. to jest srutu tutu i
        pieprzenie kotka. ta dlugotrwalosc procesu to jest lekka przesda.
        jednak to co jest najwazniejsze, to to, ze zwolennicy zniesienia
        habilitacji nie maja dobrych pomyslow na to co zrobic bez niej. w
        Poslce te wszystkie konkursy, najlepiej z akywem robotniczym, mozna
        sobie o kant rozwalic.

        a jelsi ma byc ocena dorobku (ktora dzisiaj jest w rzeczywisitosci
        zapisana w ustawie), rownie dobrze moze sie nazywac habilitacja.

        a Feynman byl fizykiem, o ile pamietam. argument nie zachodzi.
        • 15.04.08, 10:27
          Dobrze, ale wywalic z ustawy slowo ROZPRAWA i uproscic procedury!

          dalatata napisał:

          > jak zwolennik habilitacji, tu sie zgadzam. to jest srutu tutu i
          > pieprzenie kotka. ta dlugotrwalosc procesu to jest lekka przesda.
          > jednak to co jest najwazniejsze, to to, ze zwolennicy zniesienia
          > habilitacji nie maja dobrych pomyslow na to co zrobic bez niej. w
          > Poslce te wszystkie konkursy, najlepiej z akywem robotniczym, mozna
          > sobie o kant rozwalic.
          >
          > a jelsi ma byc ocena dorobku (ktora dzisiaj jest w rzeczywisitosci
          > zapisana w ustawie), rownie dobrze moze sie nazywac habilitacja.
          >
          > a Feynman byl fizykiem, o ile pamietam. argument nie zachodzi.


          --
          www.nauka-edukacja.tubaza.pl/index.php
          • 15.04.08, 10:34
            khmaro, nie wierze.....nie wierze wlasnym oczom....czyzby moja
            gorycz z wczoraj zadzialala. kompromis?!

            podpisujemy protokol! wywalamy rozprawe, zostawiamy dorobek (bo on
            nie wyklucza, jak kto chce to niech se pisze do woli), wywalamy
            kolokwium, przynajmniej jako egzamin ze wszystkiego, i wyklad. i
            bob's your uncle.
            • 15.04.08, 10:42
              dalatato! Kompromis jest mozliwy, ale nie ze srodowiskami skupionymi wokol PAN.
              Skansen broni sie mocno!
      • 15.04.08, 19:39
        kakalak4 napisał:

        > Richard Feynman został profesorem w wieku 33 lat. W Polsce w tym
        wieku rzadko u
        > daje się osiągnąć tę nieszczęsną habilitację.

        Paczyńskiego (będącego już wtedy profesorem) wybrano członkiem PAN w
        wieku 33 lat. Czego maja dowodzic takie szczególne przypadki?

        Gdyby Niemcy (z pomocą takich z Jedwabnego) nie wyrżnęli Żydów, a
        motłoch nie przegonił po wojnie niedobitków mielibyśmy może więcej
        takich przypadków. Feynman, o ile pamietam, urodził się rok, czy dwa
        po wyjeździe jego rodziców do Ameryki z Polski.
        Pisał ktoś o przedwojennej szkole matematycznej. Znani są mistrzowie
        szachowi. To byli Żydzi (albo do połowy, jak Banach - nieślubne
        dziecko praczki)
        Habilitacja, nie habilitacja - trzeba genów i pieniędzy. Wtedy
        będzie nauka.
        --
        Jak ja nie lubię mieć stale racji!
        • 15.04.08, 20:44
          wj_2000, jak można pisać takie brednie! Przecież siedzisz przed
          komputerem, wystarczyło kliknąć:

          www-groups.dcs.st-and.ac.uk/~history/Biographies/Feynman.html
          Czytamy tam:

          Richard Feynman's parents were Melville Feynman and Lucille
          Phillips. Melville was born into a Jewish family in Minsk, Belarus,
          and emigrated with his parents to the United States when he was five
          years old. (...) Lucille Phillips was born in the United States into
          a Jewish family. (...) She trained as a primary school teacher but
          married Melville in 1917 before taking up a profession.
          After their marriage Lucille and Melville Feynman moved into a
          Manhattan apartment and, in the following year, their first child
          Richard was born.

          Feynman rzeczywiście był Żydem, ale nie miał nic wspólnego z Polską.
          Zachowałeś się jak radio Erewań: nie Feynman, tylko Michelson, i
          urodził się nie po, a dwa lata przed wyjazdem rodziców z Polski.
          Tacy paplacze są plagą każdego forum.
          • 15.04.08, 21:08
            Przypomina to mi jednego profesora australijskiego, ale pochodzenia
            ukrainskiego, ktory koniecznie chcial zrobic z I. Asimova -
            Ukrainca. Dopiero jak mu udowodnilem niearyjskie pochodzenie Izaaka,
            to sie musial biedaczek pogodzic z faktem, ze ubyl mu jeden Wielki
            Ukrainiec...
    • 15.04.08, 09:17
      Dlaczego Humaniści piszą o lobby szkół prywatnych?
      Przecież oni też w nich pracują :-)
      I kasują silne dutki za swoje habilitacje.
      SWPS i Collegium Civitas, to prywatne szkoły, jak sądzę.
      Jeżeli doktorat wystarczy do minimum kadrowego takiej szkoły, to
      rynkowa cena "zwykłego profesora" spadnie i skończą się żniwa.
      • 15.04.08, 09:52
        pzgr napisał:

        > Dlaczego Humaniści piszą o lobby szkół prywatnych?
        > Przecież oni też w nich pracują :-)

        Przede wszystkim oni tam pracuja.
      • 15.04.08, 10:17
        absolutnie! nalezy zniesc pensum kadrowe, ale to nie ma nic
        wspolnego z habilitacja!
        • 15.04.08, 10:22
          Alez ma, bo do pensum licza sie habilitowani!

          dalatata napisał:

          > absolutnie! nalezy zniesc pensum kadrowe, ale to nie ma nic
          > wspolnego z habilitacja!


    • 15.04.08, 09:53
      Nie jestem entuzjastką habilitacji w jej obecnuym ksztłcie.
      Zwłaszcza tzw. kolokwium habilitacyjne ma formułe stanowczo zbyt
      szkolną. Ale zdecydowanie bronię stanowiska, że w naukach
      humanistycznych otrzymywac tytuły i uprawnienia do samodzielnej
      pracy naukowej powinni tylko ci, którzy poza ogólną sprawnością
      intelektualną, pomysłowością i zdolnością do pisania artykułów
      potrafią sie zdobyc na napisanie porządnej książki (zwanej rozprawą
      habilitacyjną). Rozsianych artykułów praktycznie nikt poza samym
      piszącym nie jest w stanie śledzić, z konieczności dają też one
      wyarz wiedzy cząstkowej, szczególowej, czesto tylko
      przyczynkarskiej. W humanistyce jeszcze długo liczyć sie będą
      włąśnie książki. To prawda, że napisac porząną ksiązkę nie ejst
      łątwo - ale czy mnaprawde każdy, kto sądzi, że jest bystry i nawet
      zna języki, musi być badaczem-humanistą? Co do receznowania dorobku,
      zwolennicy zniesienia habilitacji popełniaja ogromne nadużycie,
      oskarżając obecny system o to, że sprzyja promowaniu "swoich".
      Przecież spośród wymaganych recenzji dorobku habilitanta (skądinąd
      całego dorobku właśnie, nie samej tylko rozprawy)co najmniej dwie
      muszą być dziś napisane przez osoby całkowicie zewętrzne. Na czym
      więc polega różnica między dzisiejszym a proponowanym przez
      Ministerstwo systemem ewealuacji? W praktyce wyłacznie na tym, że
      rezenzenci wskazani wedle niejasnych kryteriów będa oceniać kilka
      lub kilkanaście artykułów doktora, by na tej wątłej podstawi
      zdecydiować, czy może być pracownikiem samodzielnym. Otwiera się tu
      pole do całkowitej arbitralności, na która obecny system jeszcze nie
      pozwala. Profesorami będa stawac sie zgoła nie ci, któzy mają
      najwięcej do powiedzenia, lecz ci, którzy okażą się bajbardziej
      operatywni. Smutny triumf wiedzy w służbie kariery i "ruchu w
      systemie". Trzeba byc ogromnym frustratem albo arrywistą, by nie
      widziec w tym zwyczajnej degrengolady myslenia.
      • 15.04.08, 10:21
        wlasnie tak! witamy w niepopularnym klubie zwolennikow habilitacji :-
        ). Pardon, jak to mowi khmara, witamy w sredniowieczu! w
        prehistorii, witamy w dinozaurowie....
      • 15.04.08, 19:52
        wimalkow napisała:
        > co najmniej dwie
        > muszą być dziś napisane przez osoby całkowicie zewętrzne

        Tak było. Teraz muszą z zewnątrz być minimum TRZY, a co najwyżej 1 z
        tej samej jednostki. Co więcej 2 spośród 4 recenzentów wskazuje
        CK. "Przepchnięcie" lichej habilitacji jest zwyczajnie niemożliwe.
        Upupienie TEŻ jest prawie niemożliwe. W naszej Radzie komisja RW,
        kiedyś, niedopuściła jednego habilitanta (na dziesiątki innych) do
        kolokwium, bo jego dorobek był bardzo słaby (była to osoba z
        zewnątrz). Czepiając się drobnej niejasności formalnej, CK uznała
        jego odwołanie i skierowała do habilitacji w innym mieście. Tam
        przepadł z kretesem. Gdyby jednak, RW stronniczo go uwaliła, to
        konkurencja wyznaczona do drugiego podejścia z satysfakcją
        udowodniła by, że kandydat jest OK, a tym w Warszawie się w głowach
        poprzewracało.

        --
        Jak ja nie lubię mieć stale racji!
    • 15.04.08, 09:57
      taaaaaaa. nie te argumenty, Panie Doktorze. i mniej gotowcow.

      habilitacja nie ma nic wspolnego z zasciankowoscia Europy, a te
      nazwiska ktore Pan publikuje mysle ze calkiem niezle wytrzymuja w
      konkurencji z sygnatariuszami listu
    • 15.04.08, 09:57
      Ten tekst oczywiscie nie mógł sie ukazać w GW ! Niesłuszny !
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=500
      cz.1
      Tekst "Uczelnie: równaj w dół"- Rozmowa z Karolem Modzelewskim - GW
      2008-04-12 jakby potwierdza moje obserwacje, że część populacji
      ludzkiej widzi świat na opak i tam gdzie góra widzi dół, a tam gdzie
      białe, widzi czarne. Fakty nie mają znaczenia. Nie wiem jakie są
      tego uwarunkowania, czy genetyczne, czy środowiskowe, ale tak jest.

      Takie widzenie może być jednak groźne, tak jak groźnie
      brzmi 'zajawka' tekstu :" To nie są żarty. I w tych sprawach żartów
      ze strony środowiska naukowego nie będzie". Czy to znaczy, że
      środowisko naukowe wydaje wojnę rządowi, bo planowane reformy "grożą
      poziomowi cywilizacyjnemu Polski" ?

      Nie ma jednak zapowiedzi kto będzie marszałkiem, jaki jest sztab i
      kto poprowadzi hufce zbrojne ? Skoro środowisko jest
      niedoinwestowane, to i o zbroję może być trudno. Marnie to widzę.

      W ostatnich latach środowisko akademickie wykazało się dwukrotnie
      solidarnością w walce o utrzymanie poziomu cywilizacyjnego.

      Raz, kiedy walczyło o utrzymanie podatkowego status quo jednak bez
      konieczności ujawniania przychodu naukowego. Ten bój wygrało i
      koszty uzyskania niejawnego przychodu pozostały takie same. Rząd i
      moherowy podatnik przegrali - środowisko wygrało, ale groźba zapaści
      nie została zażegnana.

      Kolejna walka o utrzymanie poziomu cywilizacyjnego, rozumianego tym
      razem jako utrzymanie niejawności teczek środowiska akademickiego,
      też została wygrana. Beneficjenci systemu pozostali górą i jakoś
      nikt nie płacze, że spadkobiercy barbarzyństwa azjatyckiego dominują
      nad spadkobiercami barbarzyństwa europejskiego.

      Ostatnio rząd zaproponował aby system nauki skonstruowano według
      porządku zachodniego, a nie wschodniego - jak o tej pory. I okazuje
      się, że to zagraża poziomowi cywilizacyjnemu Polski.

      No cóż, cywilizacja (lub raczej jej brak) ostatnich dekad przyszła
      ze wschodu i beneficjenci tego systemu mogliby stracić grunt pod
      nogami. To nie są żarty ! To mobilizuje. Zobaczymy. Do trzech razy
      sztuka.

      Wiceprezes PAN zdaje jednak sobie sprawę, że doszło już
      do "dramatycznego obniżenia przeciętnego poziomu szkół wyższych w
      Polsce i patologii w środowisku naukowym." ale zamiast przedstawić
      projekt wyraźnej poprawy przeciętnego poziomu szkół wyższych w
      Polsce i zmniejszenia patologii w środowisku naukowym, ogranicza się
      tylko do dyskredytowania planu rządowego.

      Plan jest daleki od doskonałości, ale jednak zakłada równanie w
      górę, a nie w dół. Natomiast utrzymywanie status quo prowadzącego
      do "dramatycznego obniżenia przeciętnego poziomu szkół wyższych w
      Polsce i patologii w środowisku naukowym" grozi zapaścią
      cywilizacyjną i za to zwolennicy zachowania obecnego systemu winni
      ponosić odpowiedzialność.

      Autor mówi o "grzechach zaniechania ze strony wszystkich ekip
      rządzących wolną Polską' co jest zgodne z prawdą, ale skoro pomija
      grzechy zaniechania ze strony wszystkich ekip rządzących sferą
      akademicką w wolnej Polsce to może mieć trudności z otrzymaniem
      rozgrzeszenia.

      Czyżby miał aż tak krótką pamięć, że nie pamięta, że np. ostatnią
      ustawę o szkolnictwie wyższym, raptem przed 3 laty, tworzyli
      profesorowie - rektorzy ! głównie z KRASP i to oni przyczynili się
      do przyjęcia ustaw - co oznaczało zmiany na gorsze.

      A autor mówi o solidarności PAN i KRASP ! czyli o
      współodpowiedzialności - jak rozumiem - za zmiany na gorsze. To nie
      jest grzech ?

      Autor obarcza odpowiedzialnością polityków, a nie profesorów, ale
      nie wyjaśnia dlaczego. Fakt, że politycy nie są bez winy, ale co
      mieli zrobić jak profesorowie przyszli do nich aby ich wzięli w
      opiekę bo sami dopiero raczkują ?

      Jakoś profesorom nie przeszkadzało, że patronat nad ustawą weźmie
      prezydent, choć nawet nie magister. Wręcz przeciwnie. Jak bubel
      przepchano w Sejmie to teraz krzyk, że politycy są grzeszni. Nie da
      się tego ukryć, ale grzechy profesorów są tak ciężkie, że jak widać
      sami nie są w stanie ich uradzić. Jak ktoś nie pomoże, żadne okręty,
      nawet flagowe, nie utrzymają się na fali i pójdą na dno jak
      Titanic !
      • 15.04.08, 09:58
        Wiązanie etosu środowiska naukowego z pensjami to grube
        nieporozumienie. Jak zauważyłem, to jedni mają pensję (albo nawet
        kilka) a inni etos i jakoś nie może dojść do zbliżenia tych
        parametrów. Jakoś wrażliwość moralna zwykle wyklucza się z
        wrażliwością materialną.

        Zgodzić się trzeba jednak z autorem, że w PANie jest dziadostwo, z
        tym, że dziadostwo płacowe nie jest tym najważniejszym. Erozja etyki
        zawodowej wśród uczonych to nie jest wina polityków, tylko
        autonomicznego środowiska akademickiego, które całkiem straciło
        kompas.

        W sprawie habilitacji autor ripostuje : “Usunięcie poprzeczki nie
        sprawi, że będziemy wyżej skakać.” Jasne. Tylko co to ma wspólnego z
        projektem reformy ? Sam autor wie, że poziom się obniżył.

        Habilitacja widocznie nie jest tą poprzeczką. Albo została źle
        ustawiona, albo jest podwyższana czy obniżana w zależności od
        zawodnika, albo część zawodników przechodzi pod poprzeczką i
        sędziowie tego nie widzą ( lub zobaczyć nie chcą) .

        Widać nie jest to dobry parametr i w wielu krajach dawno już
        zauważono, że inne parametry są lepsze, tak jak w wielu krajach
        zauważono, że np. system komunistyczny jest gorszy niż
        kapitalistyczny i argument aby komunizmu nie znosić, bo przecież
        funkcjonuje nadal na Kubie, czy w Chinach, nie wszystkich
        przekonywał.

        Teraz wielu argumentuje, że przeciez halitacja jeszcze się ostała w
        niektórych refugiach, to dlaczego u nas rezygnować z takiego
        skansenu ? Skanseny też mogą przynosić dochody !

        Projekt rządowy zakłada podwyższenie poprzeczki i kontrolę
        miedzynardową jej zawieszenia. Fakt, że budzi to protesty obecnych
        sędziów, jak i zawodników, słusznie zaniepokojonych, że
        takie 'numery' jak dotychczas już nie przejdą ! Stąd próba
        reaktywacji FJN w nieco okrojonej wersji ( Front Jedności Naukowców,
        dawniej Front Jedności Narodu).

        Autor co prawda zauważa, że ' Prawdziwe, ostre konkursy mogłyby w
        przyszłości zastąpić habilitację.” ale nie podaje dlaczego do tej
        pory takie konkursy nie zostały wprowadzone, i z jakiego powodu.

        Przecież istnieje obowiązek zatrudniania na uczelniach na podstawie
        konkursów i są one organizowane, czy raczej ustawiane, fikcyjne, na
        konkretną osobę, czasem żonę, czasem córkę, czasem kolege itp. I nie
        robią tego politycy , tylko profesorowie, którzy przeszli przez CK i
        odpowiadają przyjętym standardom ?

        Czyżby autor jako wiceprezes PAN tego nie wiedział ? Kto zabrania
        profesorom, rektorom, dziekanom, aby byli uczciwi ? Politycy ?

        Fakt, że nie ma sankcji za ustawianie, bo twórcy ustaw- sami
        ustawiacze, tego tak nie ustawili . Więc “hulaj dusza” . PAN to nie
        PZPN - autonomia jest, więc niech tylko spróbują nas ograniczyć w
        ustawianiu naszych - na swoim. Degrengolada totalna.!

        A co autor zrobił jako profesor aby było inaczej ?

        Ja jako zwykły, moherowy obywatel, przedłożyłem projekt zmian, w tym
        m.in. zastąpienie modelu tytularnego - dorobkowym, i wprowadzenie
        obowiązkowych rzetelnych konkursów pod rygorem unieważnienia, a
        nawet degradacji z I do II czy niższej ligi akademickiej ( jak w
        piłce nożnej) i rzad to włączył do swojego programu. Moim zdaniem
        słusznie.

        Widać, że rzad jest otwarty na pozytywne zmiany a decydenci
        akademiccy – nie ! I to jest główny problem. - główny bastion oporu,
        i główna obawa, że nawet najlepszy projekt zmian może zostać tak
        przerobiony, że obecna mizeria pozostanie na wieki.

        Twierdzenie “pani minister mówi, że 'okręty flagowe' dostaną prawo
        doktoryzowania zaraz po licencjacie. To chyba żart jakiś! Droga w
        świetlaną przyszłość ma polegać na obniżaniu wymagań?” stanowi tylko
        dowód manipulacji jakie stosuje Pan profesor.

        Plan ministerialny mówi o pewnej liczbie ( do 100) najzdolniejszych
        ( a nie najmniej zdolnych) liecencjatów, aby mogli aplikować o
        granty doktorskie, t ym samym aby najlepszym dać szansę na szybki
        rozwój. O żadnym obniżaniu nie ma tu mowy, co najwyżej o możliwości
        obniżania wieku potencjalnych doktorów, jeśli wysokim wymaganiom
        sprostają.

        I jeszcze straszak 68 roku. Co to ma wspólnego z proponowanymi
        zmianami ? Obawa upolityczniania uczelni ? Czy nie zauważył Pan , że
        i obecnie uczelnie są lądowiskami dla upadłych polityków ? Czy nie
        zauważył Pan, że część polityków dopiero nabiera tempa 'rozwoju'
        naukowego ( habilitacyjnego ) jak dochodzi do stanowisk
        politycznych ? Widać, że polityka takiego 'rozwoju' nie hamuje,
        wręcz przeciwnie – łatwiej wtedy o właściwą 'obstawę' habilitacyjną .

        Co innego gdyby chodziło o uznany na arenie międzynarodowej
        dorobek . Wtedy byłby problem - i stąd opór.

        Całkiem Pan pomija lata 80-te wycinając z historii nauki w Polsce
        bardzo istotny jej okres, kiedy wycinano niepokornych, a naukowcy z
        plasteliny lepili swoje kariery co jest tak widoczne w obecnym
        pejzażu akademickim i tłumaczy heroiczność oporu beneficjentów nie
        do końca upadłego systemu komunistycznego.

        Oskarżanie polityków, że nieprzygotowali dla środowiska
        akademickiego reform najlepiej świadczy o braku aktywności i
        kreatywności środowiska. To naukowcy winni przygotować pozytywne,
        odpowiedzialne projekty zmian i walczyć aby politycy, posłowie te
        zmiany zaakceptowali. Niestety tak nie jest.

        Żadanego konstruktywnego projektu zmian ze strony PAN czy KRASP
        chyba nie było, a w każdym razie nie był konsultowany “ze wszystkimi
        zainteresowanymi”.

        Postulat autora, że “jego reformy trzeba dokonywać kompleksowo, w
        konsultacji ze wszystkimi zainteresowanymi. “ jest spełniany o dziwo
        przez ministerstwo, czego nie można powiedzieć o gremiach
        akademickich !

        Znacznie łatwiej można spotkać się z ministrem, ba - z prezydentem,
        niż z rektorami nawołującymi do dialogu, ale ograniczającymi się do
        dialogu 'wsobnego' !

        Pozostała jeszcze sprawa CK, której trzeba by poświęcić osobny
        tekst, ale sporo informacji na ten temat zawiera raport NIK (
        Informacja o wynikach kontroli nadawania stopni i tytułu naukowego W
        a r s z a w a l u t y 2 0 0 8 r .
        bip.nik.gov.pl/pl/bip/wyniki_kontroli_wstep/inform2008/2007158/px_2007158.pdf

        Niestety CK nie daje sobie rady aby zapobiec dramatycznemu obniżeniu
        przeciętnego poziomu szkół wyższych w Polsce i patologii w
        środowisku naukowym. Coś z CK trzeba zrobić.
        --
        Niezależne Forum Akademickie
        www.nfa.pl/
        • 15.04.08, 12:52
          łojezu ... ;) Panie Józefie! Pan by już niejedną habilitację napisał zamiast
          tych dyskusji w sieci
    • 15.04.08, 10:03
      pysk młodych i zdolniejszych od nich młodszych pracowników naukowych
      • 15.04.08, 10:22
        naprawde? naprawde zniesienie habilitacji spowoduje renesans nauki i
        sztuki i kuchni polskiej? litosci!

        tles10 napisała:

        > pysk młodych i zdolniejszych od nich młodszych pracowników
        naukowych
        • 15.04.08, 17:04
          Równie skuteczny będzie argument, że nie mający habilitacji prawicowcy chcą
          zyskać dostęp do wyższych apanaży oraz do decydowania o tym, kto jest nie tylko
          młody, ale i zdolny.
    • 15.04.08, 10:03
      W ubiegłym roku publicyści GW znacząco przyczynili się do storpedowania
      lustracji. Tak będzie i tym razem z reformą szkolnictwa wyższego. Kampania
      prasowa trwa. Cykl artykułów i wypowiedzi tzw. autorytetów to znaczące elementy
      w urabianiu środowisk opiniotwórczych i decydenckich. Jest wielce prawdopodobne,
      że proponowane przez ministerialny zespół reformy nie przejdą. Przeciwnicy zmian
      mają wielkie wpływy. Na Tusku większe wrażenie wywrze lista nazwisk z długimi
      tytułami, niż lista postulowanych korzyści z reform. Skoro podpisali się
      profesorowie, to znaczy, że można im wierzyć w ciemno, iż nie tylko nie będzie
      żadnych korzyści, ale wręcz przeciwnie - grozi nam katastrofa polskiej nauki.
      Larum grają. Rzeczywiście, grozi katastrofa, nie nauce, ale starej gwardii,
      która jak ognia boi się zagranicznych rankingów w oparciu o bazy dorobku i
      cytowań, w rodzaju ISI, SCOPUS. Boją się profesorowie, przecież zapowiadana
      certyfikacja mogłaby dotknąć także ich, skończyłoby się słodkie życie i trzeba
      by nieustannie potwierdzać swoje kompetencje. Boją się wydziały, które mogłyby
      być pozbawione ważnych instrumentów polityki kadrowej. Nie miejcie złudzeń, zbyt
      dużo bonzów musiałoby stracić na tych reformach. Dlatego radykalnych zmian nie
      będzie. Skorzystają jedynie PAN i tzw. okręty flagowe, które odstawiają
      edukacyjną chałę w postaci kształcenia tysięcy studentów z masowego naboru.
      Wszak najważniejsze są pieniądze.
      • 15.04.08, 12:48
        halo, halo ;) IV RP i dominujące w niej spiskowe teorie dziejów odeszły do lamusa
        • 15.04.08, 12:56
          > IV RP i dominujące w niej spiskowe teorie dziejów
          > odeszły do lamusa

          III RP i dominujące w niej praktyki wróciły, a dokładniej - nigdy nie odeszły do
          lamusa.
    • 15.04.08, 10:06
      • 15.04.08, 10:33
        Nie należy podważać ich "wybitności" wystarczy powiedzieć, że są
        wybitni, ale uwikłani w interesy środowiskowe.
        Praktyka działania Humanistów, to interesy grupowe a nie troska o
        naukę. Wolne żarty.
        Podpisani Humaniści pracują w KBN, PAKA i na uczelniach prywatnych.
        W ich interesie jest monopol na "naukowość", którego gwarancją jest
        skansenowa habilitacja.
        Wystarczy, że pomyslimy, że oni recenzują rozprawy i dają
        akredytacje szkołom, a jednocześnie konkurują na rynku edukacyjnym
        ze szkołami, które kontrolują i uczonymi, których recenzują.
        Taka sytuacja, to jakieś szaleństwo.
        • 15.04.08, 10:38
          Jak pan bedzie mial dorobek jak Sztompka, to sobie bedziesz pan mogl
          mowic o nim ze on 'wybitny'. poki co, to co najwyzej mozna okazac
          szacunek (choc on bufon).

          a, ze tak jeszcze zapytam, czysta racjonalnscia byloby co?
          zniesienie receznji? niech sam autor sie ocenia?
          • 15.04.08, 10:46
            Recenzje są OK - niczego takiego nie napisałem.
            Podpisani są wybitni - i za podważanie "wybitności" zwróciłem uwagę
            poprzednikowi.
            • 15.04.08, 10:48
              a to chetnie przepraszam.

              pzgr napisał:

              > Recenzje są OK - niczego takiego nie napisałem.
              > Podpisani są wybitni - i za podważanie "wybitności" zwróciłem
              uwagę
              > poprzednikowi.
    • 15.04.08, 11:02
      Drogowskaz dla nauki w Polsce - Europejska Karta Naukowca
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=497
      Kilkuletnia działalność Niezależnego Forum Akademickiego wskazuje,
      że krajowi beneficjenci dotychczasowego systemu nie za bardzo się
      kwapią do zmian realnych, a co najwyżej je pozorują.

      Demokratyczna większość jest co prawda za zmianami, ale takimi aby
      wszystko zostało po staremu. Zdecydowana mniejszość chce zmian
      realnych, ale większość z tej mniejszości boi się o te zmiany
      walczyć otwarcie – wie, czym to grozi !

      W lepszej sytuacji są Polacy 'zagraniczni' i oni na ogół podpisują
      petycje, aby obecny system zmienić. Mają w tym interes, bo gdy
      pozostanie wszystko po staremu do emerytury nie mają po co wracać do
      kraju.

      Jeśli za granice wyjechali stosunkowo wcześnie, i nie zrobili u nas
      stopni naukowych, nie zostali utytułowani, to po powrocie nie mają
      co liczyć na etat. Konkursy rozpisuje się na samych swoich a
      ustawiaczy, w przeciwieństwie np. do ustawiaczy meczów piłkarskich,
      nikt nie ściga - bo to taki przyjęty obyczaj w nauce.

      Ktoś kto jest Polakiem nie ma zresztą wiele szans na zatrudnienie na
      stanowisku profesora jeśli nie ma habilitacji, mimo że w przypadku
      cudzoziemca jest to możliwe. Zdarzają się przypadki zrzekania się
      obywatelstwa polskiego, aby otrzymać stanowisko profesora na
      polskiej uczelni. Jest to istotny powód, że polscy naukowcy nie mają
      zamiaru wracać do kraju przed emeryturą, ale też jest to powód aby
      włączyć się do działań na rzecz zmiany systemu nauki i szkolnictwa
      wyższego w Polsce.

      Dopóki w systemie będzie obowiązywał porządek wschodni, a nie
      zachodni nie ma co liczyć aby tzw. nauka polska się liczyła w
      świecie.

      Konieczne są nie tylko większe pieniądze na naukę, nie tylko
      możliwość zróżnicowania wynagradzania pracowników w zależności od
      osiągnięć. Potrzebna jest przede wszystkim kompatybilność systemowa,
      konieczne są zmiany prawne, które nie będą dyskryminowały zbyt
      aktywnych, zbyt niezależnych, Polaków realizujących karierę naukową
      za granicami kraju. Konieczne są otwarte, rzeczywiste konkursy na
      stanowiska naukowe, konieczna jest ocena pracowników przez gremia
      międzynarodowe, konieczna jest jawność dorobku naukowego itd.

      Najwyższy czas aby do reformowania systemu nauki włączyć
      Polaków 'zagranicznych', mających ciągły kontakt z nauką światową i
      zachowali niemal ciągły kontakt z krajem. Ich doświadczenia
      należałoby wykorzystać. Jeszcze jest czas.


      --
      Niezależne Forum Akademickie
      www.nfa.pl/
    • 15.04.08, 11:04
      Nauka porządku wschodniego i porządku zachodniego
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=497
      1 maja 2004 r. Polska znalazła się w Unii Europejskiej, ale ten fakt
      jakby nie został zauważony przez decydentów nauki i szkolnictwa
      wyższego i nasz system nauki nadal funkcjonuje według porządku
      wschodniego a nie zachodniego.

      Kwalifikacje naukowców utytułowanych na wschodzie wątpliwości nie
      budzą, do naszego systemu świetnie się nadają, co innego z
      naukowcami polskimi, którzy zdecydowali się na uprawianie nauki w
      nadal podejrzanych uczelniach zachodnich – ci jak nie ukryją swojego
      polskiego obywatelstwa raczej szans na stanowisko profesorskie w
      Polsce nie mają.

      Wygląda to paradoksalnie, ale rzecz w tym, że paradoksami nasz
      system nauki stoi, ale tak naprawdę – leży.

      Po wejściu do UE Polska jakby stanęła na rozdrożu. Co wybrać –
      porządek wschodni, tak u nas zadomowiony - z licznymi tytułami, z
      akademicką celebrą, polityką prorodzinną stosowaną dla obsadzania
      dożywotnich etatów akademickich, ustawianiem konkursów dla
      zaspokojenia potrzeb hierarchów akademickich i ich dworów, czy może
      porządek zachodni – bardzo kłopotliwy bo mobilny, przedkładający - o
      zgrozo - dorobek naukowy nad tytuły. Do tej pory klarownej decyzji
      nie podjęto.

      Nauka w Polsce znalazła się na rozstajach dróg i nadal rozgląda się
      za drogowskazem.
      --
      Niezależne Forum Akademickie
      www.nfa.pl/
    • 15.04.08, 11:06
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=497
      Komisja Europejska opublikowała 11 marca 2005 r. Europejską Kartę
      Naukowca i Kodeks postępowania przy rekrutacji
      naukowców ,www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=32
      aby ich wprowadzenie przyczyniło się do stworzenia Europejskiej
      Przestrzeni Badawczej bardziej przyjaznej dla naukowców i dającej
      szansę na zmniejszenie dystansu Europy w stosunku do USA.

      Skuteczność tych działań może jednak budzić obawy, bowiem Karta i
      Kodeks to jedynie zalecenie dla członków UE, a nie obowiązujący akt
      prawny.

      Zainteresowanie w Polsce tymi zaleceniami jest nader skromne, tak
      jakby drogowskaz schowany był we mgle, a decydenci obchodząc go
      wokoło nie zauważają właściwego kierunku.

      Może jednak nie chcą zauważyć, bo co on wskazuje: -kompatybilność
      karier naukowych ( bez habilitacji i profesur belwederskich,
      specjalności polskiej kuchni akademickiej) -rekrutację kadr poprzez
      rzeczywiste ( a nie ustawiane! jak u nas ) konkursy na stanowiska
      akademickie -jawność dorobku i procedur ( utajnianie teczek
      akademickich na wieki – wykluczone !) - mobilność kadry
      wykluczającą 'chów wsobny' w czym jesteśmy mistrzami.

      Beneficjenci dotychczasowego systemu za takim drogowskazem, choćby
      go zauważyli, na pewno nie pójdą. To by była dla nich katastrofa,
      droga w kierunku przepaści. Póki co, preferuje się wygodną postawę
      według reguły: Skoro nie ma nakazu aby Kartę i Kodeks wprowadzić, a
      co najwyżej się to zaleca, więc nie ma się czym przejmować.
      Zalecenia te zostały pominięte przy tworzeniu ustawy o szkolnictwie
      wyższym w r. 2005.

      Oddolna inicjatywa Niezależnego Forum Akademickiego, odnosząca się
      do wdrożenia Europejskiej Karty Naukowca do nowego aktu prawnego,
      została zignorowana.

      Nie wszystkim jest jak widać po drodze do porządku zachodniego.
      --
      Niezależne Forum Akademickie
      www.nfa.pl/
    • 15.04.08, 11:26
      bez uwzględniania polskich realiów! Jakze typowe dla PO!
      W naszych warunkach brak habilitacji sprawi,ze do ataku ruszą
      sprytne nieuki.
      Istotnie-prywatne uczelnie na tym zyskają.
      --
      A posse ad esse
      • 15.04.08, 11:32
        Jasne . Lepiej trzymac sie standardow Ulan Bator, Mińska , Korei N
        Tak byłoby bezpieczniej!

        estestest napisała:

        > bez uwzględniania polskich realiów! Jakze typowe dla PO!
        > W naszych warunkach brak habilitacji sprawi,ze do ataku ruszą
        > sprytne nieuki.
        > Istotnie-prywatne uczelnie na tym zyskają.


        --
        Niezależne Forum Akademickie
        www.nfa.pl/
        • 15.04.08, 12:48
          oh niech pan da spokoj z ta koszmarna demagogia. jak pan pokaze w
          jaki sposob wyelinminowac korupcje akademicka i kolesiostwo w
          dowolnym systemie, mozemy zaczac rozmoawiac. Karta tego nie zapewni,
          podobnie jak i postulat konkursow z aktywem robotniczym. ani gadanie
          o strusiowkach i piersiowkach.

          nfa05 napisała:

          > Jasne . Lepiej trzymac sie standardow Ulan Bator, Mińska , Korei N
          > Tak byłoby bezpieczniej!
        • 15.04.08, 21:04
          Otóż to. Ja przepracowałem ponad ćwierć wieku jako analityk i
          menedżer w firmach takich jak Impexmetal (Polska), Barclays Bank i
          Eagle Star (W. Brytania), Telecom-Telstra, ANZ Bank i Commonwealth
          Bank (Australia) i Compaq oraz Target (USA), ale ponieważ nie mam
          habilitacji (a “tylko” PhD z Monash University w Australii, który
          to, choć we wszystkich rankingach Monash jest setki miejsc przed UW
          czy UJ, nie jest w Polsce uznawany) to zamknięte są przed mną drzwi
          polskich państwowych uczelni. Po prostu habilitowani doktorzy bez
          praktyki w biznesie obawiają się konkurencji z mojej strony -
          zarówno posiadacza PhD z czołowego uniwersytetu świata (ok 50
          miejsce na świecie, a ok. 3 miejsca w Australii) jak i posiadacza
          olbrzymiego praktycznego doświadczenia...
          • 15.04.08, 21:06
            Już raz Pan to wkleił. Nie wzbudziło niczyjej reakcji.
            Bez odbioru!!
            • 15.04.08, 21:10
              Na ogol odpisuje jedna osoba na dobrze ponad 10 czytajacych. I
              reakcja jest, chocby twoja - pewna niemalze jak odruch Pawłowa...;)
      • 15.04.08, 19:54
        Co to znaczy "z zachodu"? od 1.05.2004 r. staliśmy się,
        przynajmniej formalnie częścią tego Zachodu. I dlatego powinniśmy
        korzystać ze sprawdzonych tam rozwiązań. Także w sferze nauki.
        Mówienie, że dotychczasowy system był dostosowany do realiów
        polskich jest niemądre. To raczej polskie dawne realia wygenerowały
        taki system. Jeśli go nie zmienimy i nie zharmonizujemy z systemem
        europejskim po prostu zginiemy (w sensie nauki). Szkoda, że w
        szkolnictwie wyższym w UE stosowana jest zasada subsydiarności .
    • 15.04.08, 11:48
      Wiecie jak sie publikuje np. z ekonomii. Organizuja tzw. konferencje i juz na
      zaproszeniu jest jasno okreslone. Ci, ktorzy chca miec publikacje w materialach
      konferencyjnych doplacaja np. 400 zl. I potem z tych "bublikacji" robi sie
      habilitacje i bzdurzy o jej potrzebie. Jedna pani profesor z historii z mojego
      uniwersytetu nie wiedziala nawet, ze istnieja czasopisma naukowe np. dla fizykow
      czy chemikow, gdzie sa recenzje niezaleznych i nieznanych recenzentow. Tu jest
      najwiekszy rozziew, cala ta grupa "humanistow" nie wie nawet, ze powinno sie
      publikowac tylko w ten sposob. Do tego dochodza koterie rodzinne, gdzie
      najwiecej widoczne: na tych wlasnie wydzialach. Dlaczego ocena prac
      opublikowanych nie moze byc rownorzedna ? Przeciez publikacja w recenzowanym
      czasopismie naukowym jest tym, co naukowiec zrobil najlepszego. Po co jeszcze
      strata lat by to wszystko oceniac od nowa ? Sadze, ze habilitacja ma byc dla
      tych "humanistow" rodzajem filtra towarzyskiego, z drugiej strony, moze w tych
      "naukach" dopiero habilitacja jest szansa oceny kandydata. Moze poza gazetowymi
      bzdetami i kupionymi publikacjami jeszcze go na cos stac ?
      • 15.04.08, 11:59
        Piszesz a nie wiesz. Konferencje za ktore sie placi sa rzeczywiscie nagminne.
        Nikt jednak w oparciu o opublikowane tam artykuly, jezeli sa słabe, habilitacji
        nie zrobi - za publikacje jest 1 punkt KBN. Choć zdarzalo mi się czytac
        znakomitet teksty publikowane w materialach pokonferencyjnych. W liczacych sie
        czasopismach humansitycznych (na pewno w historycznych zazwyczaj delikwent nie
        wie kto bedzie czytal jego tekst. I z tego co wiem przyslany tekst recenzuje
        jeden recenzent zewnetrzny a drugim jest ktos z komitetu redakcyjnego. Wiec nie
        pisz banialuk.
        • 15.04.08, 16:30
          Nooo, gdyby we wszystkich polskich czasopismach z listy ministerialnej tak bylo,
          to by bylo super. Mnie raz redaktor poprosil, zeby mu przyniesc tekst od razu z
          recenzja.


          salzburg napisał:

          > Piszesz a nie wiesz. Konferencje za ktore sie placi sa rzeczywiscie nagminne.
          > Nikt jednak w oparciu o opublikowane tam artykuly, jezeli sa słabe, habilitacji
          > nie zrobi - za publikacje jest 1 punkt KBN. Choć zdarzalo mi się czytac
          > znakomitet teksty publikowane w materialach pokonferencyjnych. W liczacych sie
          > czasopismach humansitycznych (na pewno w historycznych zazwyczaj delikwent nie
          > wie kto bedzie czytal jego tekst. I z tego co wiem przyslany tekst recenzuje
          > jeden recenzent zewnetrzny a drugim jest ktos z komitetu redakcyjnego. Wiec nie
          > pisz banialuk.
        • 15.04.08, 19:54
          Proponuję na początek prosty ruch" rozdzielenie "nauki" od "humanistyki" (będą
          przy tym pewne problemy klasyfikacyjne) i ustalenie dla nich odrębnych reguł gry.
          Przy okazji, o przytaczanych tu bazach danych (ISI, Scopus itp.). Okazuje się,
          że chyba wszystkie swoje prace pisane po angielsku mogę w nich znaleźć (choć
          część w jednej, część w innej). I to niezależnie od mojej własnej oceny tych
          prac. Prace pisane w języku polskim, rosyjskim czy niemieckim, choćby i dużo
          lepsze, w nich nie figurują. Czy to argument za opieraniem na nich oceny, czy
          przeciw? Dodam, że uprawianą przeze mnie dziedzinę trudno uznać za
          "ogólnoświatową".
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.