nie wiem. skąd to znamy? ;)
Powiem Ci tak - jestem wychowawczynią w gimnazjum. Znam swoich uczniów całkiem
nieźle. Zajmuję się nimi i ich probmemami od poniedziałku do piątku, od ósmej do
piętnastej, kiedy to oni idą do domu - przestają być wtedy pod opieką szkoły.
Często, z różnych powodów, muszę skontaktować się z rodzicami telefonicznie,
czasem konieczna jest wizyta w domu. To wszystko jest częścią moich obowiązków.
Ale monitorowanie moich uczniów w Internecie? Siedzenie na forach internetowych
i czytanie tego, co piszą? Co więcej - zakładanie konta w jakimkolwiek portalu,
po to, żeby ich pilnować? Czy naprawdę uważasz, że to moja rola? Bo nawet
rodzice moich uczniów tak nie uważają. Ale z Twojego postu, i z wielu innych
tutaj, widzę, że chyba mam ogromne szczęście, bo najwidoczniej trafiłam na
klasę, na uczniów, których rodzice są trzeźwo myślącymi ludźmi traktującymi swój
obowiązek wychowawczy poważnie.
Zastanów się - jeśli rodzice nie są w stanie przeciwdziałać takim zdarzeniom,
jak to opisane, to tym badziej nie jest w stanie zrobić tego nauczyciel.
Oczywiście reakcja szkoły, jeśli już takie wydarzenie ma miejsce, powinna być
jednoznaczna - nie należy czegoś takiego tolerować i nie robić nic, "bo i tak
nic to nie da". Doświadczenie pokazuje, że konsekwentne działania po pewnym
czasie przynoszą pożądane skutki. Ale działania te muszą polegać na współpracy
szkoły i rodziców.
unijny napisał:
> Dzieci - wulgarne, rodzice - wulgarni, spoleczenstwo polskie -
> wulgarne. Czyja wina?
>
> A moze zwerbowc ksiezy aby na niedzielnych ambonach przemawiali do
> tych 'bladych malolatow'? Podobno jestesmy bardzo religijni ??????
>
> Cala ta historia jest wstydem, pokazuje jak jestesmy zdegenerowani.
>
> Podpisuje sie pod dolaniem w dupe tym ordynarnym, zepsutym malolatom.
>
> Dyrekcja szkoly, wychowaca klasy - osobny rozdzial. Nic nie wiedza,
> bo pewnie strajkuja - albo sa na 'chorobowym'. Skad to znamy?
>