Wyznanie dręczonej uczennicy ocenione na cztery... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • typowo polska znieczulica. ale do kosciolka sie chodzi, wiec swieci
    wszyscy
    • Osobiście mnie to nic nie zdziwi; proponuje jednak , aby wydrukować rownież
      homilie JE Biskupa wygłoszoną w trakcie dzisiejszej uroczystości Bożego Ciała na
      Placu Wolności : chodziło o powrot , nawoływanie o nowe średniowiecze .
      Takie tam by były jeszcze lepsze dreczenia , jakie dyby , albo stosik , albo
      choć pańszczyzna .
      Jeśli zaś odezwą sie uczniowie z Kielc , jak są dreczeni na lekcjach ...nie na
      treningach : zakładamy oto Szkołe Janczarow - to bedzie cała sieć wspierających
      sie , całodobowych i darmowych zakładow specjalnej samorządowej orientacji
      kieleckiej , jako najbardziej efektywnej formy freczenia i zagłupiania ludności
      tubylczej
      z zastosowaniem najlepszych metod właśnie średniowiecznych .
      Siatkowka dla dziewcząt ? Przecież to rozpusta ! Tak,tak. Amen .
    • >- Gdy w końcu wydobyłam ze szkoły pracę mojej córki i ją
      przeczytałam, miałam ochotę iść do szkoły i kogoś zabić! - mówi
      Małgorzata K., matka gimnazjalistki, autorki wypracowania.<
      To ją trzeba,jak to okresla, zabić.Przecież codziennie miala kontakt
      z córką i co - ta jej się nie poskarżyla.To szkola ma zapewnić
      komunikację pomiędzy córką i rodzoną matką, a ta ostatnia jeszcze ma
      pretensję, że nie zapewnia.Dla polonistki moglo być oczywiste,że
      dziewczynka napisala wypracowanie na bulwersujący ją temat, ale
      matce też się poskarżyla!!!

      • calkowita racja - corka nie ma zaufania do matki - byc moze
        dlatego ze ta dosyc czesto ma ochote kogos zabic ...
        ogolnie to zenujacy stosunek kobiet do problemow malych
        kobiet - takie sa dzisiaj rodziny i takie efekty .
        ciekawi mnie taki aspekt - co prawda nie z naszego ( jeszcze )
        podworka .
        a gdyby tak w wypracowaniu szkolnym jedno z dzieci austriaka
        fritzla ( tych wolnych) napisalo ze ojciec trzyma siostre w
        piwnicy ...czy bylaby jaka kolwiek reakcja ?
        raczej watpie - taki to juz swiat dzisiejszy ...
        • Ponad 90% polskich dzieci jest pod opieka matek, niezaleznie od tego, czy z
          dzieckiem mieszka tylko matka czy oboje rodzicow. Ojcowie w rodzinach pelnych
          nie garna sie do opieki nad dziecmi. Samotni ojcowie wychowuja w Polsce tylko
          kilka procent dzieci. Kobiety biora urlop macierzynski, wychowawczy i wykonuja
          prace domowe, a jesli dziecko jest niepelnosprawne, to rezygnuja z pracy i
          opiekuja sie nim. Ilu znasz ojcow, ktorzy zrobili chocby czesc tego dla dziecka?
          W ogole jak smiesz pisac takie bzdury? Policz sobie, ile czasu poswiecalo dla
          ciebie kazde z TWOICH rodzicow - jest na 90% prawdopodobne, ze 90% czasu
          spedzonego z rodzicami to byl czas spedzony z matka.
          • i co z tego - przeciez tutaj mamy przyklad takiej opieki
            mamy .. co to ma ochote zabijac .. a najczesciej jest tak ze
            tej opieki jest malo bo jest rownouprawnienie i mamusie i
            tatusiowie pracuja - czest jest tez tak ze byli tausiowie
            pracuja na alimenty a mama niby doglada dzieci ..
            akurat znam te sprawy bardzo dobrze - sad rodzinny prawie
            zawsze przyznaje opieke samotnej mamie a nie samotnemu tacie .;
            i tata moze byc cacy a mama niekoniecznie ...
            • Dziewczynka byla prawdopodobnie zazenowana a poza tym napisanie
              wypracowania niczego nie zmienilo i utwierdzilo autorke, ze
              najlepiej jest sprawe zostawic takjak jest... Smutne to ale niestety
              prawdziwe. Znasz, buraku, matke ze tak pochopnie osadzasz?
              To jest tragedia i nie wydaje mi sie ze ty czulbys sie inaczej niz
              ona. Prawdopodobnie mialbys ochote zrobic to samo gdyby ktos przez
              dluzszy czas krzywdzil twoje dziecko. Co mam nadzieje nigdy sie nie
              stanie
        • zabić mamuśkę, bo córka nie ma zaufania do niej itp.W przypadkach molestowania
          seksualnego dzieci zamykają sie w sobie i nie ma to wiele wspólnego z brakiem
          zaufania.Natomiast wybatożyć należy polonistkę -typowego polskiego
          "pedagoga"pożal się boże (czytaj świętą krowę nie do ruszenia).Wasze krytyczne
          wypowiedzi o zaufaniu są żałosne.Albo jesteście tak bezgranicznie naiwni i
          wierzycie ,że dzieciaki w wieku gimnazjalnym zwierzają się chętnie rodzicom z
          największych tajemnic albo już zapomnieliście ,jak to było w waszych idealnych
          rodzinach.
          • 1.Jak to jest,że one mialy mieć zaufanie do tej polonistki,na której
            psy wieszasz,a nie do swoich matek.W stosunku do matki - dziecko
            molestowane się zamyka,bla, bla, bla...W stosunku do nauczycielki to
            się wg.tej teorii otwiera?Zdecyduj się;-))))
            2.Znam dziesiatki sytuacji,np.z wypraw wysokogórskich, gdzie ludzie
            po cięzkiej trasie mówili,że im się nie chce zyć.A następnego dnia
            pomykali dalej rączo pod górkę. Podobnie jest z ciżekimi
            treningami.To wypracowanie latwo zinterpretować w tych kategoriach.
            3.Te siatkarki niezależnie od wszystkiego byly w tym trenerze ciężko
            zakochane, on nimi tak manipulowal, w stylu kocham i nienawidzę.
            W "Wysokich obcasach" napisano,że te dziewczyny skarżyly się
            rodzicom na różne rzeczy, a wystarczyl usmiech i parę pochwal - od
            razu wszystko bylo w porządku;-)
            Teraz sobie wyobraź,że ta polonistka z tym wypracowaniem,które można
            różnie interpretować, biega po wladzach, a dziewczyny mówią,że nic
            nie bylo i one pana trenera uwielbiają(bo on się już do nich
            usmiechnąl i je przytulil, cieplo, po ojcowsku;-)Za nimi mur
            rodziców w obronie trenera.A pan trener jest nie byle kim w
            siatkówce poznańskiej(poczytaj "Wysokie obcasy"Postaw się w sytuacji
            tej polonistki i się zastanów, co bys na jej miejscu zrobila...
            • święcie oburzonego.Pochodzę z rodziny psychologów stykających się z problemami
              molestowania zadziwiająco często.Uwierz ,łatwiej o pewnych sprawach napisać niż
              opowiedzieć bliskiej nawet osobie ,kiedy ma się poczucie upokorzenia ,wstydu
              i(tak ,tak) winy.I nie pleć bzdur o miłości nastolatek do trenera .Nawet gdyby
              były w nim zakochane ,to co ?!Usprawiedliwia to cokolwiek lub kogokolwiek?Te
              dziewczyny są w takim wieku ,że trudno od nich wymagać dojrzałych decyzji.A
              wracając do polonistki ,przez ciebie usprawiedliwianej:nie musiała z
              wypracowaniem latać po szkole (no,faktycznie,jeszcze mogłaby przekroczyć te
              magiczne 18 godzin tygodniowo),wystarczyło zainteresować wypracowaniem
              psychologa lub pedagoga,a ona nawet nie spróbowała.I to jej grzech podstawowy.
              • 1.Skro latwiej się pisze niż mówi(bywa-zgoda) to dalej nie
                odpowiadasz na pytanie - dlaczego ona nie do rodziców zwracala się
                na piśmie,a do polnistki.Przecież list mogla napisac do mamuśki;-)
                2.Oskarżenie o molestowanie jest ciężkim oskarżeniem - jeśli go ie
                udowodnisz sama możesz wiele stracić.A dowód jest jeden - zeznania
                pokrzywdzonych.Tymczasem te siatkarki jednego dnia mogly przeklinać
                trenera, a następnego dnia wielbić.No i wtedy z zeznań nici.W takiej
                samej sytuacji bylby szkolny psycholog czy pedagog...
                Na dodatek latwo bylo skrzywdzić czlowieka - trener też czlowiek.A
                same metody stosowal (chyba bez molestowania)np.bohater naszej
                siatkówki Hubert Wagner(zloto w IO w Montrealu)- chodzilomu o
                uodpornienie siatkarzy na systuacje stresowe no i wymuszenie
                katorżniczego treningu.
      • Bawi Ciebie widzę ta sytuacja. Ciekawe co ty byś zrobiła mając 14 lat i trenera
        pedofila nad głową. Jak byś sobie z tym poradziła i jak wyglądałoby Twoje życie.
        Spotkało Ciebie jakiekolwiek nieszczęście w życiu poza złamanym paznokciem ??
      • A nie przyszło ci do głowy że nie powiedziała matce dlatego iż.. to ona była
        molestowana? W artykule nic nie pisze dokładnie o którą uczennicę chodzi ale
        zauważ że fragment wypracowania jest utajniony. Redakcja zasłania się
        stwierdzeniem iż nie jest on czytelny. Jednak na skanie orygniału (Kserokopii)
        wypracowania też ten fragment jest usunięty.
        Myślę że gdyby naprawdę był nieczytelny zostawiliby go na skanie "do wglądu".
        Natomiast oni go całkowicie ominęli. Myślę że właśnie dlatego iż mówi on o
        molestowaniu dziewczyny i redakcja po prostu ją chroni nieupubliczniając tych
        wyznań.
    • no właśnie, jak można mieć pretensje do wychowawcy, że nie
      zareagował! Jeżeli matce nic nie powiedziała to niech nie dziwi ,że
      mogła nie powiedzieć wychowawcy. Jestem wychowawcą także, mam 3
      godziny mojego przedmiotu, gdzie musze czegoś nauczyć i jedną
      godzinę wychowawczą z całą klasą podczas której muszę załatwić
      sprawy organizacyjne i przeprowadzić programy profilaktyczne. Na
      indywidualne sprawy ucznia jest za malo czasu. Co zrobić, kiedy
      uczeń z problemem sam się nie zgłosi ani żaden z rówieśników też nic
      nie powie? Dlaczego mama nic nie zrobiła? Dlaczego nie przyszła do
      wychowawcy? Ma kontakt z corką znacznie większy!! Dlaczego rodzice
      zwalają wszystkie swoje problemy tylko na szkołę? Czy tylko
      nauczyciel był w stanie porozmawiać z trenerem (gdyby o sprawie
      wiedział)? Rodzice, interesujcie sie swoimi dziećmi. Rozmawiajcie z
      nimi. Nawet najlepszy wychowawca nie da rady pomóć sam wszystkim
      mlodym uczniom. Pojawiacie sie w szkile wtedy, kiedy są poważne
      problemy. Nie reagujecie na pierwsze sygnały. Także sygnały waszych
      dzieci wysyłane do was. Zastanawia mnie, że dziewczyna chodziła na
      treningi mimo ciągłego dręczenia przez trenera. Rodzice nie
      zauwazyli niczego po treningu w jej zachowaniu?
      Przecież wracała do domu a nie do szkoły! Czy treningi były
      obowiązkowymi lekcjami WF-u? To już nawet za to, co sie dzieje poza
      szkołą odpowiadają nauczyciele?
      • Osoba molestowana i zastraszana wysyła sygnały,że coś jest nie
        tak,tylko trzeba umieć je wychwycić i odpowiednio zinterpretować!
        Jeśli ma się z młodzieżą dobry kontakt(na co trzeba sobie
        zasłużyć),to jest ona w stanie powiedzieć komuś,komu ufa ABSOLUTNIE
        WSZYSTKO!!Nie zasłaniaj się brakiem czasu,3 godziny w tygodniu dla
        DOBREGO nauczyciela wystarczą, by poczynic obserwacje,że dziecko
        jest inne niz zwykle i postarać się znaleźć tego przyczynę.Jeśli np.
        dziewczynka wcześniej była towarzyska, otwarta i radosna, sumiennie
        wypełniała powierzone obowiązki, angażowała się w życie klasy,
        przerwy spędzała w gronie rówieśników, a w pewnym momencie zachowuje
        się diametralnie inaczej(izoluje się, jest zamknięta w sobie, często
        jest zamyślona, smutna, dostaje słabe oceny, nie odrabia zadań
        domowych etc.) to nauczyciel musi być albo slepy,albo niedouczony -
        chodzi o elementarna wiedzę z psychologii i pedagogiki. To akurat
        szkoła jest miejscem ,w którym można to wyłapać szybciej niż w domu.
        Takim sytuacjom zawsze towarzyszy wstyd i poczucie winy, może
        pojawic sie wyuczona bezradność i poczucie beznadziejności.Dlatego
        MNIE NIE DZIWI,ŻE CHODZIŁA NA TE TRENINGI MIMO WSZYSTKO.
        • To jest prawo i obowiązek rodziców lub opiekunów prawnych.Dopiero
          gdyby to oni znęcali się/molestowali szkola ma prawo i obowiązek to
          zglosić!!!
          • danuta49 napisała:

            > To jest prawo i obowiązek rodziców lub opiekunów prawnych.Dopiero
            > gdyby to oni znęcali się/molestowali szkola ma prawo i obowiązek to
            > zglosić!!!<

            Taak? - Ale ma tytuł do zajmowania się swoimi uczniami! Nawet ma specjalne
            stanowisko: pedagog szkolny! Ciekawe za co i po co ktoś taki bierze pieniądze?
            Ty też, jeśli zobaczysz, że ktoś jest bity na ulicy odwracasz się w drugą
            stronę? Nawet ze swojej komórki nie zrobisz użytku, żeby wezwać policję? Bo nie
            masz "tytułu"? - Gratuluję!
            • ludzie uspokujcie sie .to nie jest wina ani matki ani wychowawczyni tylko
              trenera. psychika ludzka jest zbyt skomplikowana aby jednoznacznie człowieka
              ocenic.problem jest w tym kto zatrudnił takiego trenera w szkole i czy nikt
              wczesniej nie zwrócił na to uwagi czy po prostu jego zachowanie było ignorowane.
              wydaje mi sie ze nauczyciele powini byc mnitorowani przez szkolnego psychologa
              pod takim kątem i tyle.psycholog miałby w koncu cos do roboty
        • raskolnikov1 napisał:
          > Osoba molestowana i zastraszana wysyła sygnały,że coś jest nie
          > tak,tylko trzeba umieć je wychwycić i odpowiednio zinterpretować!

          Warto czytać, zanim napisze się bzdurę. W wypracowaniu nie ma nic o molestowaniu
          seksualnym.
          Surowe traktowanie na treningach to stały element motywowania do morderczej
          pracy. Nikt nie wymyślił lepszego. Dokładniej, "lepsze" motywowanie to chore
          układy z motywowania w dawnym NRD, gdzie trener był równocześnie kochankiem
          zawodniczki, osobą podającą zastrzyki "odpowiednich preparatów" i dodatkowo
          zapładniaczem (wiele zawodniczek było zapładnianych przed mistrzostwami, aby
          organizm dawał naturalne "doładowanie" siłowe - po zawodach ciąże były usuwane).

          Dlatego mądry rodzic zawsze zastanowi się, czy dziecko ma mieć przyszłość wśród
          najlepszych, czy lepiej dać spokój z morderczymi treningami.
          Fakt, że jedno dziecko zrezygnuje z morderczych treningów nie pozbawi Świata
          wrażeń - Świat tego nie dostrzeże. Zamiast tego dziecka mistrzem zostanie kolega
          z ławki lub z innej szkoły lub z innego kraju.

          P.S. Nie przypadkiem było, że to właśnie państwa lewicy rządzącej (prawdziwego
          socjalizmu) doprowadzały do największych zwyrodnień w sporcie - brak sukcesów
          gospodarczych czymś trzeba było nadrabiać.
          Czy lewi ogłupieńcy myślą, że socjalistyczna EUropa będzie robiła coś innego za
          50 lat, jeśli tyle przetrwa ? Brak rozwoju gospodarczego też bedzie nadrabiany
          tworzeniem mutantów sportowych.


          • do darr.darek

            trenowałeś cokolwiek kiedyś? bo jest ogromna różnica pomiędzy morderczym
            treningiem a znęcaniem się psychicznym i fizycznym. Trenowałem zawodowo 15 lat,
            i nie przypominam sobie żeby mój trener mnie bił, wywalał o 2 w nocy na trening,
            wyzywał kogokolwiek na boisku. w całej tej dyskusji przyznam racje
            raskolnikovovi bo trzeźwo patrzy na sytuacje w przeciwieństwie do Ciebie
        • czy ty jestes lekko cofniety na umysle?
          przeczytaj co pisze danuta - i sprobuj przemyslec.
          • Jak w temacie.
            • piszesz wielkie wywody oskarzając wychowawczynię a na koncu mówisz ze nie
              rozumiesz i pytasz czemu dziewczyna wciąz chodziła na treningi.właśnie o to
              chodzi człowieku ze 14latka nie dawała po sobie poznac po prostu, nawet matka
              nic sie nie skapowała,a dziewczyna skoro uprawia sport systematycznie jest po
              prostu twarda i zawzieta w jakis sposób,rozumiesz?
              jak nie rozumiesz to wymądrzaj sie dalej jakimis teoretycznymi retorykami
              • (...)"a na koncu mówisz ze nie rozumiesz i pytasz czemu dziewczyna
                wciąz chodziła na treningi(...)".Masz szalone problemy z czytaniem
                ze zrozumieniem.Zresztą jak większość tutaj się wypowiadających.
        • Widzę,że niektórzy uważają, że nauczyciel nie ma prawa do wyrażenia
          własnych sądów. I uzurpują sobie natychmiast prawo do podwaążanie
          jego kwalifikacji jako wychowawcy. Czytanie ze zrozumieniem nikomu
          nie zaszkodziło! Napisałam, że 3 godziny mam (niektórzy nawet mniej)
          na nauczenie przedmiotu, i z tego mnie się rozlicza, a tylko jedną
          na sprawy wychowawcze. Pewnie wydaje Ci się, ze to bardzo dużo w
          klasie ok. 30 osobowej. 14 lat w gimnazjum to klas pierwsza. Dopiero
          pod koniec roku kojarzę wszystkie nazwiska z twarzami uczniów,
          których uczę. Bo wychowawcą jesteśmy nie tylko dla własnej klasy.
          Problemy wlasnych wychowanków poznaję w trakcie całych trzech lat.
          Pozwoliłam sobie tylko wyrazić oburzenie z powodu jednostronnej
          napaści na nauczycieli i szkołę. Matka miała prawo nie zauważyć
          żadnych sygnałów ze strony córki a nauczycielka tak. Gdyby mi się
          zdarzyła taka sytuacja, na pewno spytałabym uczennicę czy jest to na
          pewno fikcja. Ale nie jestem w 100% pewna, czy uczennica chciałaby
          się zwierzyć. Nie nauczyła się tego w domu. Nie ma zaufania
          dorosłych z jakiegoś powodu. W domu na pewno brak komunikacji i to,
          moim zdaniem, jest czymś, co powinna sobie uzmysłowić matka. A
          słowa "chciałam kogoś zabić" zostawiam litościwie bez komentarza.
        • Mało wiesz o życiu. Wiedzę o psychologii czerpiesz chyba z kolorowych piśmideł.
      • b_e_l_f_e_r Gdy bylam w klasie maturalnej moja wychowawczyni wezwala rodzicow na
        rozmowe. Bo zauwazyla, ze sie zmienilam i zaczela sie niepokoic, co spowodowalo
        te zmiany. A przeciez nadal sie idealnie uczylam, mialam wzorowa frekwencje i
        nie sprawialam klopotow wychowawczych. Ona umiala popatrzec poza czubek wlasnego
        nosa i ocenic sytuacje calosciowo. To byl akurat falszywy alarm, bo moi rodzice
        wiedzieli, co sie dzialo, ale gdyby nie?
        I to jest wlasnie roznica miedzy pedagogiem i wykladowca. Nauczyciel nie moze
        byc tylko wykladowca, musi byc tez pedagogiem.
      • Problem w tym, ze dziewczyna POWIEDZIALA (napisala) tylko zostalo to
        zignorowane, prawda?
      • No, robaczku, napiszę Ci coś, co pewnie słyszysz od dyrektora i tego
        nienawidzisz: nauczyciel ma 18 godzin dydaktycznych, ale pracuje 40!!! Czyli po
        lekcjach należy znależć czas dla uczniów.
        Ta uczennica akurat zgłosiła się z problemem i każdy normalny człowiek
        zareagowałby jakoś na to.
        Ale ręka rękę myje.
        Mnie kiedyś dziecko "koleżanki" z pracy wyzwało od "k..." Narobiłam rabanu. I
        były wyrzuty, jak to tak, przecież obie pracujemy w tej samej szkole i takie tam
        pleple.
        Kurde, nauczyciele są okropni, niestety.
        Naprawdę, nie mam pokrewnych dusz w pokoju nauczycielskim.
        Wstyd czasem przyznać się, że się jest nauczycielem.
      • b_e_l_f_e_r napisała:

        > no właśnie, jak można mieć pretensje do wychowawcy, że nie
        > zareagował! Jeżeli matce nic nie powiedziała to niech nie dziwi ,że
        > mogła nie powiedzieć wychowawcy. ...<
      • Autor: b_e_l_f_e_r 23.05.08, 07:09
        no właśnie, jak można mieć pretensje do wychowawcy, że nie
        zareagował! Jeżeli matce nic nie powiedziała to niech nie dziwi ,że
        mogła nie powiedzieć wychowawcy. ...<

        Widać jednak coś Cię gryzie, skoro się tak rozpisałaś/eś? To, co dalej
        napisałeś/aś nie ma wiele sensu, bo dziewczyna jednak to opisała, a polonistka
        zdążyła jednak przeczytać i ocenić: na to czas był. Brakło tylko czasu na krótką
        rozmowę, a właściwie zadanie 1 pytania: Czy to prawda? -Prawda, że strasznie
        długa rozmowa?

        Co do matki: kiedy już się wszystkiego dowiedziała, o czym miała rozmawiać z
        wychowawcą i po co? Zrobiła zupełnie słusznie: poszła do prokuratora.
      • ja widze tam pole do popisu dla kościoła. zawsze wydawalo mi sie że
        parafie sa dobre dla integrowania wspólnoto lokalnych np na
        osiedlach.. i myslslam że mogliby na teologii uczycuyc ich dodatkowo
        psychologii i kaplan moglby spotykac sie z rodzinami i rozmawiac o
        ich problemach jako zaufany nie tylko spowiednik ale tez przyjaciel
        i psycholog.. kaplani mogliby urzędowac po kilka godzin w tygodniu
        rozmawiajac i spotykając sie z wiernymi, udzielając wsparcia.. wtedy
        dziewuszki moglyby jeszcze probowac udac sie tam o pomoc w tak
        wstydliwej sprawie.. a dran pewnie ja zastarszył i nie mogla nic z
        siebie wykrztusić..
    • A czy ktoś wcześniej pomyślał wymyślając prawa ucznia? Uczeń ma same prawa. Czy
      nikt nie widzi co uczniowie wyrabiają? Kiedyś uczeń miał być uczniem i uczyć
      sie. A teraz? Uczeń może wszystko, tylko nie ma obowiązku być uczniem i nie ma
      obowiązku się uczyć. Panienki w szkole wypudrowane i wymalowane a na palcach
      pełno pierścieni a na szyi wisiorki. W nosie dziury i jakieś ozdóbki, na pępku
      wiszą łańcuszki i bóg wie jeszcze co. Pytam sie czy rodzice tego nie widzą, że
      nastolatka jest obwieszona jak choinka noworoczna? A gdzie są rodzice? Pytam
      się kiedy ta matka rozmawiała z córka tak jak powinna? Córka potrzebuje kasę
      wiec ja daje i myśli, że sprawa wychowania dziecka jest załatwiona. Przecież jej
      córka nie poszła po raz pierwszy na trening, chodziła dość długo. Jeśli nie
      wiedziała wcześniej, że coś takiego jest to żadna z niej matka bo nie ma z nią
      kontaktu. Wina jest tez ustawodawców bo uchwalając prawa ucznia nie ujęli
      obowiązków ucznia. Wniosek jest jeden, że nauczyciel ma stawiać tylko dobre
      oceny bo w innym przypadku jest molestowanie i znęcanie się na uczniu. Wina jest
      tez prasy i TVN bo z każdego gówna robią afery nie sprawdzając jaka jest prawda
      tylko po to by zdobyć publikę. Wniosek jest jeden nauczyciele powinni przestać
      nauczania zanim rząd nie uchwali nowych ustaw regulujących szkolnictwo. Należy
      ustalić właściwy ubiór w szkole dla uczniów jak i nauczycieli, wprowadzić zakaz
      ozdóbek dziewcząt . Zaznaczam, że nie jestem nauczycielem ale tylko dobrym
      obserwatorem. Odrzucono wszystko co było w czasach socjalizmu ale szkolne zasady
      były właściwe i uważam, że należało by do tych zasad wrócić. Nauczyciele mieli
      szacunek a uczniowie respekt do nauczycieli. Zanim zrobiono aferę najpierw
      sprawdzano czy jakieś pomówienie jest prawdziwe. Rodzice mieli obowiązek być na
      wywiadówkach. I na każde wezwanie szkoły musieli się pojawić w szkole.
      Życzę powodzenia nauczycielom i spokojnej pracy, uczniom właściwego zachowania
      a rodzicom więcej zainteresowania się dziećmi.
      • i jaki to ma kolego zwiazek z artykulem? zacznij nowy watek, jak
        chcesz po prostu sie z czyms wynurzyc...
      • "W nosie dziury i jakieś ozdóbki, na pępku
        wiszą łańcuszki i bóg wie jeszcze co. Pytam sie czy rodzice tego nie
        widzą, że nastolatka jest obwieszona jak choinka noworoczna?"

        Przeszkadza ci to? Boisz sie ze przez te dziury mozg wyplynie. czy
        co?
        A niech sie ubieraja jak chca. To tez pewien sygnal. Pedagog jest od
        tego aby pomoc rozwinac skrzydla, a nie osadzac wyglad. (skoro
        rodzice sa niewydolni, to ktos inny powinien byc).
        Ps. Do mnie na cwiczenia chodzila panienka wygolona, z
        wytatulowanymi gwiazdkami na glowie, skrzydelkami na plecach
        (widocznymi ponad gorsetem) i imitacja podwiazek pod kusa
        spodniczka. Jakos nik sie tym specjalnie nie przeja, traktowana byla
        normalnie. Wyszla z tego. Teraz wygladem nie odbiega od sredniej i
        robi doktorat.
        • gratulacje ze wyszla - ale nie wszystkie wychodza - czesto
          zachodza - nie wiedzac z kim ...tzn najczesciej tez z takim
          obwiesiem obwieszonym paciorkami ...
        • O "mamusce" napisalista, na nastolatkach, na nauczycielce zesta sie
          wyzyli, ze glupie i obwieszone. NO A TRENER? Czy nikt nie zalapal z
          artykulu, ze sprawca byl TRENER S*****N, i dziekowac Bogu, ze sprawa
          na wierzch w koncu wyszla, to moze facet zacznie sie leczyc u
          psychiatry i ktos mu postawi zakaz pracy z mlodzierza do konca zycia?
      • Rokets-w!
        U mnie w pracy sami ustalaliśmy regulamin, statut itd.
        Była rozmowa na temat kolczyków, ubioru. Ubiór jest ustalony, kolczyki wolno
        nosić, na czym się chce, jeśli rodzice pozwolą.
        Co w tym złego? Nie mam pojęcia, czemu można mieć kolczyk w uszach, a w nosie to
        już nie. Sprawa odwagi i gustu, nic więcej.
        Jeśli nie jesteś nauczycielem, to pewnie jakiś związek z pracą w szkole i tak
        masz, bo widać, jak bardzo Cię to gnębi.
        Żeby wrócić do dawnych czasów, nie wystarczą zmiany ustaw i jakieś odgórne nakazy.
        Nauczyciele nie są już tak szanowani, jak kiedyś, ponieważ ludzie mają
        roszczeniowy stosunek do szkoły - pozwolono im na krytykę, więc krytykują. Ktoś,
        kto uczy, robi swoje - nie popłynie, ale też niech nie oczekuje czołobitności.
        Szacunek powinien być wzajemny, nie tylko jednostronny.
        Uważam, że fakt, że nikt nie otrzymuje kredytu zaufania za samo to, że jest
        nauczycielem - jest akurat w porządku. Nauczycielska praca jest bardzo ciężka,
        ale nie wiem, dlaczego miałaby być gloryfikowana.
        Każdemu według zasług, a nie według stanowiska.
        To, że dzieciaki zachowują się tak czy inaczej, to sprawa nasza wspólna.
        Rodzice podważając autorytet nauczyciela, nadal chcą, by ten był autorytetem dla
        dzieci, żeby dziecko wróciło ze szkoły nie tylko wyuczone, ale i wychowane. Tak
        się nie da - wóz albo przewóz. Albo mamy autorytet, albo nie.
        To prawda, że dziś wychowuje się dzieci na zasadzie: dam ci, co chcesz, odczep
        się ode mnie i bądź grzeczny. A potem narzekanie, bo ta młodzież nic z siebie,
        tylko wymagania.
        Piszę to wszystko jako matka i nauczycielka. Z pewnymi sukcesami.
        • Jeszcze muszę dodać: to, że ludzie nie mają do nas respektu, czołobitnego
          szacunku - nie przeszkadza absolutnie w wychowaniu dzieci, w nawiązaniu kontaktu
          z nimi. Wręcz przeciwnie - pomaga, bo łatwiej nam traktować je podmiotowo. I
          pomóc - kiedy się uda.
          Bo, jak patrzę na starsze koleżanki, one też tęsknią za czasami, kiedy "co
          nauczyciel powiedział, to święte". Toż to kanał jakiś jest.
    • Czytam komentarze i włos staje mi dęba........... Po pierwsze - w szkołach "sportowych" zajęcia sportowe są OBOWIĄZKOWE i zaliczają się do programu nauczania. Wniosek - musiała uczestniczyć w treningach, to należało do jej obowiązków jako uczennicy tej szkoły. Po drugie - proponuję aby zajrzeć do podręczników z zakresu psychologii rozwojowej i zapoznać się z charakterystyką wieku młodzieńczego - znajdziecie wtedy odpowiedź dlaczego 14-latka nie zaufała dorosłym. Jestem z wykształcenia pedagogiem i czasem mam ochotę wysłać wielu nauczycieli z powrotem na studia ale te pedagogiczne. Obecnie bowiem zapominają oni, że pracują z żywymi ludźmi a nie z programem i planem nauczania. Według mnie to wypracowanie było typowym "wołaniem o pomoc"!!! Dziewczyna wykorzystała możliwości jakie daje wypowiedź swobodna aby opisać swój problem. A jeśli nawet zdaniem polonistki to była fikcja to czy nie zdziwiła się tematyce wypracowania 14-latki!?!?!?!? Macie pretensje to rodziców że nie zareagowali, że nie wiedzieli co się dzieje...... Ale popatrzcie też z drugiej strony - siniaki i otarcia są w sporcie rzeczą normalną, złe samopoczucie, spadek nastroju - dziecko może to wytłumaczyć zmęczeniem po treningu, stresem związanym z zawodami, eliminacjami itp. No i rzecz najważniejsza - dla sportowca ( a szczególnie młodego) trener jest alfą i omegą. To on decyduje co on ma jeść, pić, kiedy spać a kiedy trenować. Bowiem Ci, którzy decydują się zostać sportowcami podporządkowują temu każdy aspekt swego życia.
      • Dziękuję za tą wypowiedź - dlaczego na poslkich forach, kiedy chodzi
        o dowolny kontrowersyjny temat, ale szczególnie ten związany z
        seksem i molestowaniem oraz odpowiedzialnością, natychmiast
        pojawiają się przede wszystkim komentarze osób, które, sądząc po
        jakości i stylu wypowiedzi, nie powinny mieć w ogóle prawa dołączać
        do dyskusji. Jakieś totalne brednie o Kielecczyźnie, lesbijkach i
        kretyńskie oraz absolutnie niepoważne komentarze ludzi, którzy sami
        pracują w szkołach. Ci ostatni wyładowują tu swoją frustrację
        zawodową (którą doskonale rozumiem) i być może życiową, kompletnie
        ignorując fakt, że ktoś z ich "plemienia" nie zareagował w ludzki i
        dorosły sposób na sygnał, który mógł, choć faktycznie nie musiał,
        być prawdziwym wołaniem o pomoc. Inni z kolei wypowiadają się w
        sposób sugerujący, że wina leży wyłącznie po stronei dziewczynki lub
        jej rodziców! Ludzie, co to za cholerny koszmar?! Co z was w ogóle
        za ludzie?!! Co to za cholerny, zawistny i pozbawiony jakiegokolwiek
        poczucia wspólnoty polski grajdoł się znowu tu odzywa? Tu nie trzeba
        być pedagogiem (choć chwała Bogu tacy są, bo najwyraźniej większość
        nie dojrzała jeszcze do samodzielnego myślenia i interpretowania).
        Wystarczy odczuwać empatię. A teraz buce i pacany do
        słowników! "Empatia" jest pod "e".
        Do bohaterki tekstu: zrobiłaś fenomenalną i niezwykle odważną rzecz.
        Szacunek! Mam nadzieję, że gość dostanie to, na co zasłużył. A
        polonistce ktoś powinien napluć pod nogi.
        Pozdrawiam!
        • najpierw chcialbym zaapelowac do borysa!!!!
          opanuj sie czlowieku z tym bluzganiem
          nie wyzywaj innych skoro sam jestes nieokrzesany
          widac to z twego postu zwlaszcza z ostatnich zdan sloma wychodzi!

          a ja widze winnego nie w szkole i nie w domu dziecka

          winna jest ta madra pani z kuratorium
          ktora wizytuje szkoly ale nie wpadla na pomysl zeby w szkole
          pozostwaic jakikakolwiek wizytowke aby dzieci mogly anonimowo zawiadomic
          istytucje ktora nadzoruje szkole
          dzieci nie beda chodzic na skargi do dyrekcii
          dlaczego?
          idiotyczne pytanie jesli ktos nie zna odpowiedzi
          powinien wrocic do szkoly podstawowej
          po nauki !
        • "sądząc po jakości i stylu wypowiedzi, nie powinny mieć w ogóle prawa dołączać
          do dyskusji."

          Kto to prawo "dołączania do dyskusji" mialby udzielac ?
          "Brednie" innych poza faktem, ze jest to subiektywna ocena zalezna od wielu
          takich elementow jak wychowanie, wyksztalcenie, wiek i doswiadczenie, i paru
          jeszcze innych sa niejako wyjasnieniem rzeczywistosci w jakiej zyjemy szukajac
          stale winnych nie wokol siebie, bo to mogloby szkodzic naszym interesom, ale tam
          gdzie to nas nic nie kosztuje: najczesciej zrzucajac wine albo na obecna albo ta
          poprzednia, z prl-owska wlacznie, wladze albo na "czarnych" albo na "czerwonych"
          albo ...itd
          Nasz grajdol jest taki na jaki nas stac o czym zapominaja nasze polskie
          "uswiecone" wlasna pretensjonalna i latwa, bo polegajaca na "wlasciwym" dobraniu
          sobie punktu odniesienia, potrzeba dowartosciowania sie polskie wyksztalciuchy.
          Po prostu nie znajac za grosz innego "kraju" jak ten z towarzystwa wzajemnej
          adoracji w ktorym nie tyle zyja co egzystuja sa zaszkokowane tym nie tyle
          prawdziwym, co prawdziwszym, ktorego jednym z wyrazow, oprocz naszej
          codziennosci, sa posty na polskich forach "dyskusyjnych" czesto zamieniane w
          konkurencje opluwaczy.

          Re: Wyznanie dręczonej uczennicy ocenione na czte
    • na ciebie

      a my wtedy stajemy się wielcy i się odwdzięczamy

      www.school.com.pl/sch/index.php?show=impr&action=wiecej&id=4
    • Dlatego między innymi uważam,że W KAŻDEJ SZKOLE POWINIEN BYĆ
      ZATRUDNIONY PSYCHOLOG!
      • na mieso na stole (a jak ocenia UE jest ich w kraju 30 %) na pewno nie stac
        rowniez na psychologa w kazdej szkole.
        Takie "tanie" wyksztalciuchowe latwe pomysly by poczuc sie lepiej kosztem
        oczywiscie wrednej wladzy, ktora ich nie podejmuje (bo nie ma pieniedzy) to jest
        specjalnosc prl-owskich "inteligentow" ktorych rozpieszczano by pozyskac.
        Wystarczy zeby rodacy chcieli chciec w naszym kraju wspolnie zyc "lepiej" a nie
        jak ma to miejsce obecnie chcieli samemu zyc "lepiej" najczesciej kosztem innych.

        Re: Wyznanie dręczonej uczennicy ocenione na czte
    • wiadomosci.onet.pl/2702,1754342,dramatyczne_wypracowanie_14_latki_za
      wyborcza.pl/1,76842,5237681,Wyznanie_dreczonej_uczennicy_ocenione_na_
      cztery_minus.html
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=79904464&a=79915930
      Za zboczenie(?skądinąd podobnie szkolil wybitny Hubert Wagner(ksywa
      kat)i
      nawet mial swoje powody) klubowego trenera ma odpowiadać szkolna
      polonistka;-)))
      Ona powinna interweniować w jednym tylko przypadku - gdyby to
      dotyczylo
      znęcania się(molestowania) przez rodziców.W innych to oni
      odpowiadają za
      udzial dziecka w różnych formach pozaszkolnej aktywności i
      nauczyciel nawet
      nie ma prawa się mieszać.Skąd ma wiedzieć, czy rodzice nie chcą
      takiej
      szczególnej formy wychowania.A może tak się "utwardza" psychikę
      zawodników, a
      dziewczynka ma chwilową chandrę.Tylko prawni opiekunowie dziecka
      mogą tu
      podejmować decyzję.Ale GW próbuje zwalić winę na nauczycieli!!!
      Szkola to nie CBA ani nie poradnia terapii rodzinnej, zajmująca się
      komunikacją pomiędzy matką a córką(bo to jej zdaje się glównie
      brakowalo!).Chyba że GW dąży do spoleczeństwa donosicieli, gdzie
      wszyscy na
      wszystkich o każdym podejrzeniu donoszą.Ale to już bylo, a ostatnio
      to GW
      takie tendencje PiSsssuarom przypisywala;-)))))

      • No coz, Danuta, jestes najwyrazniej z innego swiata. Wychowanie w niewoli
        zniewala, mozna tylko wspolczuc. Polonistka ma OBOWIAZEK reagowac na takie
        sygnaly od ucznia. Ona nie miala zalatwiac sprawy osobiscie; miala przekazac
        sygnal swoim i wuefisty przelozonym. Oni powinni podjac odpowiednie kroki. Ale
        takie osiagniecia cywilizacji jak organizacja pracy to niestety w Polsce sprawy
        o ktorych sie jeszcze nie slyszalo. U nas powiedziec cos przelozonemu to
        doniesc. Lepiej zalatwic sprawe na swoim poziomie; stad bierze sie klotliwosc
        naszego spoleczenstwa, ktora paralizuje wydajnosc pracy. W tym przypadku
        nauczycielka samowolnie rozwiazala sprawe poprzez brak reakcji; wykazala sie
        totalnym brakiem profesjonalizmu.
        • simpson0107 napisał:

          > No coz, Danuta, jestes najwyrazniej z innego swiata. Wychowanie w niewoli
          > zniewala, mozna tylko wspolczuc. Polonistka ma OBOWIAZEK reagowac na takie
          > sygnaly od ucznia. Ona nie miala zalatwiac sprawy osobiscie; miala przekazac
          > sygnal swoim i wuefisty przelozonym. Oni powinni podjac odpowiednie kroki. Ale
          > takie osiagniecia cywilizacji jak organizacja pracy to niestety w Polsce sprawy
          > o ktorych sie jeszcze nie slyszalo. U nas powiedziec cos przelozonemu to
          > doniesc. Lepiej zalatwic sprawe na swoim poziomie; stad bierze sie klotliwosc
          > naszego spoleczenstwa, ktora paralizuje wydajnosc pracy. W tym przypadku
          > nauczycielka samowolnie rozwiazala sprawe poprzez brak reakcji; wykazala sie
          > totalnym brakiem profesjonalizmu.

          Zgadzam się z przedmówcą! Też to zauważyłam, że u nas reakcja na coś jest równa z byciem kapusiem, donosicielem, itd. Cóż, jest to "zdobycz PRLu". Zastanawiam się jak długo jeszcze będziemy kuleć przez brak jednej kończyny, tak ważnej dla prawidłowego funkcjonowania państwa - społeczeństwa obywatelskiego. Przez barak właśnie tego poczucia bycia obywatelem społeczności zginął 3,5 letni chłopczyk(ostatnia tragedia) i wiele innych dzieci, na których krzyki nikt nie reagował! Mam nadzieję, że moje pokolenie (mam 22 lata) zmieni oblicze Polski w tym, i w kilku innych względach.
          Poza tym chcę powiedzieć, że naprawdę fenomenalne jest to, jak winny danego czynu może odwrócić sytuacje na swoja korzyść! I to tak wiarygodnie, że wiele osób staje w obronie winnego. Artyzm manipulacji! A tutaj nasuwa się mi dość ostre stwierdzenie - manipuluje się ciemną masą ludzi. Z niecierpliwością czekam, aby dowiedzieć się czy i ja - emocjonalnie stron w tej sprawie - jestem tym ciemnym kolorem społeczeństwa.
      • To nie był klubowy trener, tylko trener w szkole, bo to szkoła o
        profilu sportowym (pierwsze zdanie artykułu). Nie bredź więc, tylko
        naucz się czytać. A nauczycielka musiała zrozumieć, o co chodzi, bo
        wypracowania nie oddała. Czyżby nie potrafiła spojrzeć w oczy
        dziewczyny?
      • Danuta 49 - jak kiedys tobie bedzie potrzebna pomoc (np. bedziesz
        stara i chora) to nie zycze ci aby ktos doszedl do wniosku, ze tylko
        prawni opiekunowie (twoje dzieci o ile je masz)moga sie wtracac.
      • Nie, polonistka nie ma odpowiadać za zboczenie trenera. Ani za brak kontaktu pomiędzy dzieckiem a rodzicami. I może to i jest prowokacja GW przed strajakiem - nie wiem i absolutnie mi to obojętne. (Chociaż moja opinia jest taka, że nauczyciele wykonują swoją pracę znacznie lepiej niż dziennikarze GW ostatnimi czasy. ;)

        ALE - i to wiem z całą pewnością, bo jestem nauczycielką - gdyby dziecko oddało mi pracę zatytułowaną w ten sposób i o takiej treści, to praca ta automatycznie trafiłaby do szkolnego psychologa lub/i pedagoga. Dlaczego? Bo by mnie to przeraziło. Bo co, jeśli dziecko nie wyssało tego z palca? Bo czternastolatka pisze, że nie chce jej się żyć. Bo temat jest poważny. Bo takie rzeczy niestety się zdarzają. Bo nigdy wcześniej nie dostałam takiego wypracowania i nie mam pojęcia, co o tym myśleć. Powodów, żeby powiedzieć odpowiedniej osobie o tym wypracowaniu jest wiele. Powodów, żeby nie powiadamiać nikogo jakoś nie widzę.

        I jeszcze jedno - w szkole "donoszenie" (w znaczeniu "przekazywanie sobie informacji" o uczniach) jest raczej zalecane. ;) Nauczyciele powinni rozmawiać o uczniach z wychowawcami, wychowawcy absolutnie nie mogą się obejść bez dość częstych rozmów z pedagogami. Jakby tego "donoszenia" nie było, to aż boję się pomyśleć, co by się działo.
      • Ło matko, ale brednie.
        Strajk budzi o wiele mniejsze emocje, niż strajk lekarzy.
        A przecież każdy wie, że lekarze w Polsce są niegrzeczni, chamscy, nieludzcy
        itd. No, oczywiście, nie wszyscy, ale co najmniej połowa.
        Nauczyciele - niestety, jest, jak jest.
        Polonistka powinna być człowiekiem i jeśli widziała, że coś jest nie tak -
        pomóc. A nie "interweniować".
        CO do pozaszkolnej aktywności, to skoro odbywała się ona na terenie szkoły, to
        była chyba tylko "pozalekcyjną" formą aktywności?
        Bosz... Mam nadzieję, że jeśli nauczyciel dowie się czegoś o tragedii mojego
        dziecka, to mi o tym powie, nie zastanawiając się nad tym, że w końcu jestem
        matka i powinnam wiedzieć pierwsza.
        Kurczę, a na koniec roku jako wychowawczyni jakiejś-tam-klasy napisze Pani w
        sprawozdaniu: współpraca z rodzicami układała się dobrze, na zebrania
        przychodzili, indywidualnie się zgłaszali i inne takie.
        Znowu tylko koniec własnego nosa.
        Ja też we wtorek strajkuję, ale tylko dla pieniędzy to robię, a nie po to, żeby
        mnie wszyscy na siłę szanowali.
    • i tak musimy poprawic bo na razie bronia dziecka przed doroslym a co z obrona
      dzieck (ofiara) - dziecko (napastnik)
    • Polonistka wykazala sie niesamowitym profesjonalizmem... Mysle, ze za tak
      totalny brak wrazliwosci i szacunku do ucznia powinna zostac pociagnieta do
      odpowiedzialnosci dyscyplinarnej; powinno sie wyciagnac surowe konsekwencje. Ta
      kobieta nie nadaje sie do pracy w szkole!
      • Nie tyle brakiem profesjonalizmu co totalna glupota i oderwaniem od
        rzeczywistosci.
        Wiem, ze ponizsza refleksja troche nie na miejscu ale tak jakos mi
        sie nasowe...W podobny sposob czesc polonistow analizuje utwory
        literackie: jako dzielo fikcyjne, zupelnie oderwane od emocji,
        przezyc, doswiadczenia, pragnien i popedow autora. Inaczej "czerwona
        lampka" zapalala by im sie czesciej i wielu "artystow" pospadalo by
        ze swoich piedestalow... Obrona przed rzeczywistoscia i naruszeniem
        bespiecznej, cieplutkiej wizji swiata?
    • Nie wierzę własnym oczom, czytając niektóre posty tzw. nauczycieli. Też należę,
      niestety do tej grupy zawodowej. Nie od dziś i nie od wczoraj. W dodatku nauczam
      języka polskiego i dzieci piszą na różne tematy. Nikt mi za nic w świecie nie
      wmówi, że w takiej sytuacji biedny nauczyciel nie może zareagować, bo mu nie
      wolno "się wtrącać". Nikt mi nie wytłumaczy, że będąc wychowawcą może zabraknąć
      czasu na bliższe zainteresowanie się jakimś "dziwnym" zachowaniem czy postawą
      ucznia. Wolno czy nie wolno, mam to w podobnych sytuacjach w głębokim poważaniu.
      Niestety, na zaufanie dziecka trzeba sobie zasłużyć. Nie pójdzie do pierwszego
      lepszego i nie wyzna swego nieszczęścia. A jeśli brakuje czasu, to radzę
      poświęcić lekcję swego przedmiotu na "takie" sprawy. Można też poświęcić nieco
      swego bezcennego czasu wolnego. Jeśli ktoś go ma za dużo będąc nauczycielem, to
      minął się z powołaniem. Jest mi coraz bardziej wstyd, że jestem nauczycielką.
      Naprawdę. Takie sprawy po prostu się WIDZI. Nie wiem, jak można nie widzieć.
      Tak, winna jest pani kurator, minister, premier, prezydent, a najbardziej cyklon
      w Birmie i junta tamtejsza oraz trzęsienie ziemi w Chinach, jak również obłędna
      podwyżka cen ropy naftowej. Biedny trener tak się tym wszystkim przejmuje, że
      troszkę "się zapomniał". Wstydźcie się, "nauczyciele". Nie wystarczy, że ja się
      za was wstydzę. I do kościoła, i na modły, a potem w pokoju nauczycielskim
      oplotkujcie tłum zebrany na procesji bożego ciała ("ale się tamta wystroiła!") i
      poopowiadajcie sobie wszystkie seriale, które oglądacie jak leci, a następnie
      udajcie się na zasłużony odpoczynek. Im wcześniej, tym lepiej. Amen.
    • a ja się zupełnie nie zgadzam z zarzutami nie-nauczycieli
      jak zwykle Państwo uważacie, że to szkoła za wszystko odpowiada i
      szkoła ma za Was (!!) wychowywać Wasze dzieci
      no przykro mi, ale jednak nie mam takiego zamiaru jakiekolwiek gromy
      nie posypałyby się na mnie z Państwa strony (jak zawsze przy
      temacie: szkoła)
      czytałam mnóstwo wypracowań szkolnych uczniów, większość to prace
      obliczone na zgorszenie mnie i zszokowanie, przepisane z książek
      typu "Dzieci z dworca ZOO" itd.
      gdy byłam sama w szkole, też to robiłam (pisałam jakieś pseudo-
      szokujące prace), każdy normalny polonista jest do tego
      przyzwyczajony i nie bierze serio każdej pracy traktującej o czymś
      takim
      niestety takie jest życie
      szkoda mi tej dziewczyny, ale obwinianie jej polonistki uważam za
      przesadę
      oczywiście Państwo jak zawsze wolicie obwianiać szkołę - przede
      wszystkim za to, że to Wy nie umiecie słuchać własnych dzieci
      zawsze pozostaje mi tylko w takich przypadkach radość, że ja za
      kilka lat z Państwa dziećmi się rozstanę, a Wam zostaną one na całe
      życie - i wtedy niektórzy z Was przejrzą na oczy
      • Tak.. nie macie obowiazku. Doskonale panietam jak bardzo WY nauczyciele
        czujecie sie zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialnosci. Pamietam jak okazalo
        sie , ze wybralam zly profil w szkole, ze nie radze sobie z przedmiotami
        kierunkowymi. Jak do tego doszly typowe dla mlodego wieku problemy, ktore mi
        wowczas wydawaly sie koncem swiata. Jak w ciagu kilku miesiecy z piatkowej
        uczennicy stalam sie uczennica zagrozona. Jak chodzilam na wagary ze strachu
        przed szkola, przed kolejnymi zlymi ocenami bo jedynka dla ucznia, ktory zawsze
        mial pioatki to tragedia straszliwa. Dzis widze jak glupiutka bylam, ale widze
        tez z przerazajaca jasnoscia ze NIKT nie zawiadomil o niczym moich rodzicow (a
        zmanipulowac rodziow nie bylo trudno... ), NIKT nie zainteresowal sie NICZYM,
        NIKOGO nie zainteresowala dlaczego uczen nagle traci calkowicie chec do nauki.
        Kiedy zas w koncu na koniec roku zmuszona zostalam do wyjasnienia, kiedy
        opowiedzialam ze sobie nie radzilam, ze mialam pewne powazne dla mnie klopoty
        osobiste (agresywny chlopak), ze wpadlam w bledne kolo i nie wiem co zrobic...
        Stierdzono, ze to moj problem, ze trzeba bylo myslec co sie robi i zazadano
        odejscia ze szkoly... psulam im ich cudowna srednia. Dzis wiem, ze wyszlo mi to
        na dobre, trafilam do szkoly w ktorej nauczycieli naprawde innteresowalo to kim
        jestem, co sie ze mna dzieje i czy sobie radze. Po raz pierwszy w zyciu
        spotkalam wykladowcow, ktorzy sami proponowali konsultacje jesli uczen sobie z
        czyms nie radzil. Dyrekcje, drzwi gabinetu ktorej zawsze byly dla uczniow
        otwarte. I dopiero wtedy uswiadomilam sobie jak bardzo WINNI mojej sytuacji byli
        nauczyciele i zalosni wychowawcy. Zalosny pedagog, u ktorego usilowalam szukac
        pomocy. Majac 16 lat nie bylam w stanie poradzic sobie z moimi problemami sama,
        a jednoczesnie ostatnim co bym zrobila byloby przyznanie sie rodzicom. A
        szkola.. szkola wiedziala, szkola patrzyla i nie zrobila nic...
        W nowej szkole skonczylam z 5 na swiadectwie i z matury. Bez problemu dostalam
        sie na studia. I wiem dzis jedno - nauczyciele i wychowawcy uciekaja od
        odpowiedzialnosci. Nie maja pojecia o psychice dzieci, ktore ucza, traktuja je
        jak maszyny, ktore maja utrzymywac poziom i frekfencje i nie interesuje ich nic
        poza tym.
        • Szkola organizuje wywiadowki kilka razy w roku i rodzice moga zapytac o problemy
          (czy postepy) dziecka. Gdzie byli twoi rodzice, czyzby nie mieli czasu? A moze
          to oni mieli cie w nosie, a nie nauczyciele? W normalnej rodzinie to rodzice
          wiedza pierwsi o problemach dziecka. Natomiast jesli problem dotyczy szkoly, np.
          grupka uczniow przesladuje kogos - takich rzeczy rodzice nie zauwaza, to nalezy
          do nauczycieli. Nauczyciel powinien tez miec oko na dzieci z rodzin biednych czy
          patologicznych - bo tam rodzice nie interesuja sie dziecmi albo sie nawet
          znecaja nad nimi. Tylko ze w tym momencie przechodzimy na inny poziom - co ma
          zrobic nauczyciel z problemem przemocy domowej? Moze poinformowac policje, tylko
          tyle. Za pomoc psychologiczna dla maltretowanego ucznia trzeba placic.
          Znecajacego sie rodzica nie mozna zgodnie z polskim prawem wyrzucic z domu - czy
          w takim razie takiego ucznia nalezy umiescic u nauczyciela w domu? Kto zaplaci
          za pomoc udzielona uczniowi, jesli nie istnieje ogolnopanstwowy system pomocy
          ofiarom jakiejkolwiek przemocy? Nauczyciel to nie Matka Teresa, pracuje po to,
          zeby zarobic na zycie. Aptekarzowi nikt jakos nie zarzuca, ze zarabia na
          chorych, a przeciez najwiecej aptekarze zarabiaja na ludziach smiertelnie
          chorych, bo ich lekarstwa kosztuja najwiecej.
          • celne obserwacje i wnioski ..
          • i raz jeszcze czy ty jestes drugi rikol- bo jakos madrzej
            piszesz ..?
          • Wywiadowki.. taak jasne byla cala... 1 o ktorej poprostu rodzicom nie
            powiedzialam. Zaden problem - to ja mialam ta informacje przekazac i nikt tego
            nie sprawdzil. Ot taki polski szczyt zainteresowania.
            I nie - rodzice zazwyczaj nie wiedza. Rodzicow latwo oszukac, udawac ze sie
            chodzi do szkolu idac na wagary. Pytam sie GDZIE byla kadra kiedy nie chodzilam
            na zajecia. Telefonu nie mieli? Problem zadzwonic do rodzicow zapytac czemu
            dziecko nie chodzi? Oni WIDZA problem maja go na taci i nie robia NIC. Rodzice
            dowiedzieli sie.. po 8 miesiacach kiedy nadszedl koniec roku i rodzice
            zareagowali i pomogli.

            Zadne zrzucanie odpowiedzialnosci na rodzicow nie zmieni faktu ze w godzinach
            zajec dziecka jest pod opieka szkoly i to SZKOLA jest odpowiedzialna za to co
            sie z dzieckiem dzieje. Ale szkola polska ma to gdzies. Zrzucanie
            odpowiedzialnosci na rodzicow i - o zgrozo - na dziecko to typowe zagrania
            nauczycieli. Jesli dziecko nie pojawia sie w szkole, jesli jego oceny sie nagle
            pogarszaja SZKOLa ma zasrany obowiazek zainteresowac sie tym a nie rzadac
            wypisania dziecka bo iam srednia psuje.
            • > Wywiadowki.. taak jasne byla cala... 1 o ktorej poprostu rodzicom nie
              > powiedzialam. Zaden problem - to ja mialam ta informacje przekazac i nikt tego
              > nie sprawdzil. Ot taki polski szczyt zainteresowania.

              I nie zdziwiło Twoich rodziców że w ciągu roku nie było ani jednej wywiadówki??
              Sorry, ale kiepskich masz rodziców, nie zwalaj na innych odpowiedzialności za
              Twoje wychowanie.
              • tak, zawsze najlatwiej obwinic rodzicow. Szkola nie ponosi zadnej
                odpowiedzialnosci to ZAWSZE rodzice. Otoz bylam zawsze dobrym uczniem i nie
                sprawialam problemow. Rodzice nie martwili sie bo udawalam ze wszystko jest w
                porzadku.
                I nie, nie dziwilo ich. W ciagu roku byla 1 wywiadowka, bo mojemu wychowawcy nie
                chcialo sie zorganizowac wiecej. Wystarczylo z zatroskana mina powiedziec dzien
                pozniej ze "ojoejku zapomnialam wam powiedziec" i zapewnic, ze w szkole wszystko
                w porzadku.
                Rodzice moze naiwnie ale ufaja ze jesli cos bedzie nie tak to szkla ich o tym
                poinformuje. Moim poprostu do glowy nie przyszlo ze NIKT w calej szkole nie
                raczy zainteresowac sie nieobecnosciami i fatalnymi ocenami ich dziecka.

                Ale oczywiscie... to wszystko wina rodzicow. Przeciez szkola nie musi.. nic...
          • Ja się nie zgadzam z tą opinią i stwierdzeniami w niej zawartymi. Nikt nie wymaga od nauczycieli, aby byli instytucją charytatywną(chociaż uważam, że wybierając taki zawód, poniekąd się na to godzą). Etat nauczyciela to 20 godzin lekcyjnych, aptekarza ok. 40. Uważam, że osoba będąca nauczycielem powinna poświęcić trochę uwagi(a tym samym czasu) ,ponad te 20 godzin lekcyjnych dla ucznia(abstrahuje od poprawiania sprawdzianów, kartkówek...). Myślę, że z takim założeniem został przyznany w tym zawodzie, taki zakres godzin w pełnym etacie - że nauczyciel jest również obserwatorem, wychowawcą, że poza tymi 20 godzinami spędzonymi na wykładaniu konkretnej wiedzy, ma do spełnienia kilka innych obowiązków wobec ucznia i społeczeństwa - które mu za wykonywanie takiej pracy płaci- jak zainteresowanie się młodym człowiekiem.
            Poza tym zastanówmy sie na czym polega kryzys szkolnictwa - przecież uczniowie sprawiający problem odchodzą ze szkoły po 3 latach, a problemy pozostają niezmienione od kilku już lat - agresja, brak szacunku, itp. Nasuwa się więc wniosek, że to nie uczniowie są winni za obraz szkoły jaki jest aktualnie prezentowany(przynajmniej nie w 100%), a ci którzy w szkole pozostają niezmiennie przez te kilka lub kilkanaście lat.
      • A jaki jest powod pisania takich prac? Czy chec zwrocenia na siebie
        uwagi to nie problem? Moze warto poruszyc to z uczniami (chodzby
        podajac ten przyklad) i bajke o wilku (jak to Jasiu straszyl
        mieszkancow wsi, ze wilk idzie, chlopi wybiegali z widlami, a wilka
        nie bylo. Jednak jak wilk naprawde przyszedl, to na wolanie o pomoc
        nikt nie odpowiedzial.) Nauczyciel chyba jest nie tylko od
        poprawiania ortografi?
        Stosunki mlodziezy z rodzicami sa takie jakie sa. Moze sie to
        nam/pani nie posobac ale to jeszcze nie usprawiedliwia umycia rak
        jak pojawia sie problem.
        Ps. Tez ucze
    • Biedny nauczyciel, teraz będzie się musiał tłumaczyć, że nie jest jeleniem, że trenował je, aby zdobywały nagrody sportowe. A te opowieści dorastających dziewczyn...Eh, co się teraz dzieje w szkole. Jedno wypracowanie i nauczyciela nie ma.
      • Jedno słowo przedstawicielki tzw. płci pięknej i mężczyzna
        ugotowany. :-) W takich czasach żyjemy...
      • brek444 napisał:

        > Biedny nauczyciel, teraz będzie się musiał tłumaczyć, że nie jest jeleniem, że
        > trenował je, aby zdobywały nagrody sportowe. A te opowieści dorastających dziew
        > czyn...Eh, co się teraz dzieje w szkole. Jedno wypracowanie i nauczyciela nie m
        > a.
        A ja, 22 letnia dziewczyna, córka 2 nauczycieli, napiszę - to co się dzieje w
        szkołach nie jest winą jednostronną uczniów, ale również wynika z przyzwolenia i
        postawy nauczycieli. Uważam, że wiele osób zostających nauczycielami nie zdaje
        sobie sprawy, że bycie magistrem polonistyki, biologii, historii nie jest
        wystarczające do tego, by być nauczycielem! Uważam, że nauczycielka języka
        polskiego zlekceważyła treść pracy, bo traktuje swój zawód instrumentalnie - iść
        do szkoły, odpracować, wrócić do domu! Według mnie, zawód nauczyciela nie na tym
        polega. Zabrzmi patetycznie, ale uważam że to misja. Poza tym myślę, że etat
        nauczyciela wynosi 20h przepracowanych w szkole z tego względu, aby drugie 20h
        mógł on poświęcić indywidualnie uczniowi, który może tego wymagać. Niestety
        kandydaci na nauczycieli zapominają o zawartym w tym zawodzie patosie i
        odpowiedzialności jaka ze sobą niesie. Później z patosem mówi się o ofiarach
        patologii... Albo i nawet nie - jak widać w zacytowanej wypowiedzi!
        A'propos - młodzi ludzie rzadko mówią o dotykających je patologiach, bo boją sie
        właśnie tego, że tak naprawdę ona/on - ofiara, będzie postrzegana jako ona/on -
        oprawca! Młodzi ludzie mają zbyt mało wiedzy i pewności siebie, aby być pewnym
        tego, że ona/on jest ofiarą na 100%, a nie winną całego zajścia.
        Będę obserwować bieg wydarzeń tej sprawy, obawiam się jednak, że utwierdzę się w
        swoim przekonaniu, które przedstawiłam powyżej.
        • Zgadzam się z Tobą. Wielu ludzi (niestety również niektórzy nauczyciele)
          zapomina, że to przysłowiowe 18 godzin to jest jedynie ilość godzin poświęconych
          na prowadzenie zajęć dydaktycznych i nie oznacza to końca pracy i obowiązków
          nauczyciela. Ten pozostały czas trzeba wykorzystać na przygotowanie zajęć,
          sprawdzenie klasówek, ale również pomoc indywidualnym uczniom - wybitnym lub
          trudnym, chcącym porozmawiać o swoich zainteresowaniach albo o swoich
          problemach. A często trzeba samemu sprowokować taką rozmowę, bo uczeń nie
          potrafi się na to zdobyć. I nie jest to łatwe. Plus praca ta nie przynosi raczej
          satysfakcji materialnej. Tutaj trzeba czerpać satysfakcję z czegoś innego - z
          sukcesów uczniów, z poprawy ich zachowania, z rozwiązania jakiegoś problemu, a
          czasami i z mniejszych rzeczy.
          Myślę jednak, że większość osób, które wybierają na przykład kolegia
          nauczycielskie z zamiarem pracowania w przyszłości jako nauczyciele, zdają sobie
          sprawę, z czym to się wiąże. Ale jest niestety wiele osób, które traktują tę
          pracę jako coś tymczasowego, czemu nie warto poświęcać zbyt wiele energii i czasu.
          Uważam też, że wiele zależy od szkoły, od dyrekcji, od tego, czy o problemach
          się rozmawia, czy raczej zamiata się je pod dywan. Są szkoły, które nie kryją
          swoich problemów, i są takie, w którch nauczyciel może być zwolniony za mówienie
          głośno o tych problemach.
    • zero kwalifikacji do zawodu pedagoga, jak można w podobnej sytuacji zachować się
      tak głupio!?

      ale... nawet jak jej podziękują w tej szkole, to się pewnie gdzie indziej
      zahaczy, w tym zawodzie jest niestety ogromne przyzwolenie na bylejakość... a
      jak coś się złego dzieje, to winna oczywiście wyłącznie "ta dzisiejsza młodzież"...

      --
      no where
    • hetmanwiechu napisał:

      > typowo polska znieczulica. ale do kosciolka sie chodzi, wiec swieci
      > wszyscy

      Oczywiście wg hetmanwiechu znieczulica jest typowa wyłącznie dla Polaków. A poza
      tym w artykule nie było nic o tym kto chodzi do kościółka, a kto nie. W sumie
      każda okazja do wynurzeń typu: Polacy i Kościół są "be" jest dobra.
    • i wydał wyrok... Czy dziennikarzy GW nie obowiązuje przypadkiem
      etyka zawodowa? Żenujące...
    • ..synalka pewnie też.. bo mu krzywdę zrobią w tej sekcji
      badmintona.. kapcanieje nam młodzież.. rodzice zamiast wprowadzić
      kontrolę-tolerują siedzenie dzieci przed PCtem, bo to
      bezpieczniejsze ..i rosną potem takie kanapowe cudaki, jak
      Niesiołowski, Suski. Karski czy Kaczyńscy..
    • Wysyła dziecko gdzieś w miasto i nie interesuje się, czy córka nie ma
      jakichś problemów? Tylko szkoła winna? Mamuśku, więcej zainteresowania
      dla soich dzieci. Jeśli nie powiedziała Ci o swoich dramatach, to
      znaczy że uznała iż masz to gdzieś.

      • przeczytaj baranie tekst to zauważysz że mamusia si ę zainteresowała, za to
        cialo pedagogiczne czyta tekst o praktykach pedofilskich i nie interesuje jej
        skąd taki pomysł u czternastolatki na wypracowanie
        czy to jest nauczycielka czy raczej urzędniczka oświatowa której nic nie
        interesuje i która wszystko olewa
        ciekawe jak długo ten szkodnik będzie jeszcze pracował w oświacie
        • > przeczytaj baranie tekst to zauważysz że mamusia si ę zainteresowała, za to
          > cialo pedagogiczne czyta tekst o praktykach pedofilskich i nie interesuje jej
          > skąd taki pomysł u czternastolatki na wypracowanie
          > czy to jest nauczycielka czy raczej urzędniczka oświatowa której nic nie
          > interesuje i która wszystko olewa
          > ciekawe jak długo ten szkodnik będzie jeszcze pracował w oświa

          Ta, jak ona napisala tylko ze ja trener gnoi i nic wiecej. Nie pisala ze ja
          molestuje! A jak jestes taki uswiadomiony to szkoda ze nie wiesz, ze dziewczyny
          pisza czxesto rozne bzdety. Trener to pies, ale to nie byla wina polonistki
        • sam przeczytaj uważnie artykuł. To nie jest normalne, że matka nie
          dowiedziała się o problemie od córki, tylko z wypracowania, z
          zewnątrz. Problem trwał od dłuższego czasu, a matka o niczym nie
          wiedziała. Zatem w relacjach córka-matka jest coś nie tak. A
          nauczycielka też pokpiła sprawę.
przejdź do: 1-100 101-143
(101-143)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.