Dodaj do ulubionych

Wyznanie dręczonej uczennicy ocenione na cztery...

22.05.08, 20:08
typowo polska znieczulica. ale do kosciolka sie chodzi, wiec swieci
wszyscy
Edytor zaawansowany
  • 22.05.08, 20:51
    Osobiście mnie to nic nie zdziwi; proponuje jednak , aby wydrukować rownież
    homilie JE Biskupa wygłoszoną w trakcie dzisiejszej uroczystości Bożego Ciała na
    Placu Wolności : chodziło o powrot , nawoływanie o nowe średniowiecze .
    Takie tam by były jeszcze lepsze dreczenia , jakie dyby , albo stosik , albo
    choć pańszczyzna .
    Jeśli zaś odezwą sie uczniowie z Kielc , jak są dreczeni na lekcjach ...nie na
    treningach : zakładamy oto Szkołe Janczarow - to bedzie cała sieć wspierających
    sie , całodobowych i darmowych zakładow specjalnej samorządowej orientacji
    kieleckiej , jako najbardziej efektywnej formy freczenia i zagłupiania ludności
    tubylczej
    z zastosowaniem najlepszych metod właśnie średniowiecznych .
    Siatkowka dla dziewcząt ? Przecież to rozpusta ! Tak,tak. Amen .
  • 23.05.08, 12:51
    A u ciebie wszystko w porządku z głową?
    Przecież nikt ci nie każe słuchać jakiś kazań albo chodzić do
    kościoła. Widać, że jednak wolisz przelewać swoją frustrację na forum
    gazety i co dziwne na Kielce...
    Jesteś żałosny.
  • 23.05.08, 15:37
    Proponuje udać się do lekarza.
    Opowiedz mu wszystko powoli i dokładnie. Może jest jakaś szansa, że będzie dobrze.
  • 26.05.08, 05:56
    pascal.alter napisał:
    :
    UWAGA - EIT - szkiełko na oko – Przykro mówić ale we Wrocławiu ,
    moim d. Breslau podejrzewamy, że jest grupa trzymająca władzę (U.
    Miasta, prokuratura, sąd), która to wzmacnia się uwłaszczając się na
    naszych społecznych majątkach. A społeczne pieniądze w tym z Unii
    Europejskiej wykorzystują by żyć dostatnio i nas bardziej pogrążać i
    terroryzować. To tu we Wrocławiu stworzyliśmy pierwsze na
    świecie „opatentowaliśmy” zgodne z normami zjeżdżalnie do aquaparków
    (postawiliśmy w Opole, Puławy, Świdnica, Sieraków, Pogorzelca,
    Augustów) Stawiając w odrętwienie cały inżynieryjny świat
    technologiczny, To dzieki myśli wyniesionej z wojska Polskiego w tym
    lotnictwa myśliwskiego
    www.ssalomon.pl/s/oferta/referencje_images/refer_prawidlowy_sl
    izg.jpg
    . Przy budowie Wrocławskiego doradzaliśmy, jak Mają wyglądać
    prawidłowe. To nic nie dało importowali w 2 D – z lat 1960r. a nie
    jak my posiadamy od 1996 w 3D i do tego jeszcze z poza Unii, czyli
    Szwajcarii. We Wrocławiu nie zakupiono żadnej od nas a jest ich z
    jakieś 10 w 2D.
    na jednej zjeżdżalni jest zarobek ok. 500.000 PLN. Mało tego My
    inżynierowie po Politechnice wrocławskiej zapowiedzieliśmy, że
    dopilnujemy uczciwy Wrocław. Na odzew nie musieliśmy długo czekać.
    Temida wypowiedziała nam wyniszczającą wojne, wobec której ok. 60
    ludzi wrocławian trafiło na bruk. Przegraliśmy z nieistniejącą firmą
    w 3 instancjach Sąd rejonowy, okręgowy i apelacyjny, A gdy
    poprosiliśmy o pomoc prawną najmocniejszą kancelarię – to odmówiła.
    Więc już wiecie jak działa system we Wrocławiu.
    www.nocleg.info.pl/nocleg2/index.php?show=impr&action=wiecej&id=2461
    Zarząd miasta prywatnie nie uznaje Polskiej flagi (pracownicy
    kluczowi prokuratury, sądu karnego,policji)
    www.nocleg.info.pl/nocleg2/index.php?
    show=impr&action=wiecej&id=2724
    Podobnie uczyniono z setkami sklepikarzy stawiając w centrum galerię
    handlową. Poznałem tych ludzi którzy są dzisiaj nawet ministrami, a
    byli prezydentami Wrocławia:
    www.twojprezydent.pl/kampania/zdjecia/prez%20wwia.jpg
    www.twojprezydent.pl/kampania/index.php?action=show_gallery2
    Jak widzimy nic dobrego nas nie spotkało
  • 22.05.08, 21:13
    >- Gdy w końcu wydobyłam ze szkoły pracę mojej córki i ją
    przeczytałam, miałam ochotę iść do szkoły i kogoś zabić! - mówi
    Małgorzata K., matka gimnazjalistki, autorki wypracowania.<
    To ją trzeba,jak to okresla, zabić.Przecież codziennie miala kontakt
    z córką i co - ta jej się nie poskarżyla.To szkola ma zapewnić
    komunikację pomiędzy córką i rodzoną matką, a ta ostatnia jeszcze ma
    pretensję, że nie zapewnia.Dla polonistki moglo być oczywiste,że
    dziewczynka napisala wypracowanie na bulwersujący ją temat, ale
    matce też się poskarżyla!!!

  • 23.05.08, 12:46
    calkowita racja - corka nie ma zaufania do matki - byc moze
    dlatego ze ta dosyc czesto ma ochote kogos zabic ...
    ogolnie to zenujacy stosunek kobiet do problemow malych
    kobiet - takie sa dzisiaj rodziny i takie efekty .
    ciekawi mnie taki aspekt - co prawda nie z naszego ( jeszcze )
    podworka .
    a gdyby tak w wypracowaniu szkolnym jedno z dzieci austriaka
    fritzla ( tych wolnych) napisalo ze ojciec trzyma siostre w
    piwnicy ...czy bylaby jaka kolwiek reakcja ?
    raczej watpie - taki to juz swiat dzisiejszy ...
  • 23.05.08, 13:37
    Ponad 90% polskich dzieci jest pod opieka matek, niezaleznie od tego, czy z
    dzieckiem mieszka tylko matka czy oboje rodzicow. Ojcowie w rodzinach pelnych
    nie garna sie do opieki nad dziecmi. Samotni ojcowie wychowuja w Polsce tylko
    kilka procent dzieci. Kobiety biora urlop macierzynski, wychowawczy i wykonuja
    prace domowe, a jesli dziecko jest niepelnosprawne, to rezygnuja z pracy i
    opiekuja sie nim. Ilu znasz ojcow, ktorzy zrobili chocby czesc tego dla dziecka?
    W ogole jak smiesz pisac takie bzdury? Policz sobie, ile czasu poswiecalo dla
    ciebie kazde z TWOICH rodzicow - jest na 90% prawdopodobne, ze 90% czasu
    spedzonego z rodzicami to byl czas spedzony z matka.
  • 23.05.08, 13:42
    i co z tego - przeciez tutaj mamy przyklad takiej opieki
    mamy .. co to ma ochote zabijac .. a najczesciej jest tak ze
    tej opieki jest malo bo jest rownouprawnienie i mamusie i
    tatusiowie pracuja - czest jest tez tak ze byli tausiowie
    pracuja na alimenty a mama niby doglada dzieci ..
    akurat znam te sprawy bardzo dobrze - sad rodzinny prawie
    zawsze przyznaje opieke samotnej mamie a nie samotnemu tacie .;
    i tata moze byc cacy a mama niekoniecznie ...
  • 23.05.08, 17:18
    Dziewczynka byla prawdopodobnie zazenowana a poza tym napisanie
    wypracowania niczego nie zmienilo i utwierdzilo autorke, ze
    najlepiej jest sprawe zostawic takjak jest... Smutne to ale niestety
    prawdziwe. Znasz, buraku, matke ze tak pochopnie osadzasz?
    To jest tragedia i nie wydaje mi sie ze ty czulbys sie inaczej niz
    ona. Prawdopodobnie mialbys ochote zrobic to samo gdyby ktos przez
    dluzszy czas krzywdzil twoje dziecko. Co mam nadzieje nigdy sie nie
    stanie
  • 24.05.08, 13:46
    zabić mamuśkę, bo córka nie ma zaufania do niej itp.W przypadkach molestowania
    seksualnego dzieci zamykają sie w sobie i nie ma to wiele wspólnego z brakiem
    zaufania.Natomiast wybatożyć należy polonistkę -typowego polskiego
    "pedagoga"pożal się boże (czytaj świętą krowę nie do ruszenia).Wasze krytyczne
    wypowiedzi o zaufaniu są żałosne.Albo jesteście tak bezgranicznie naiwni i
    wierzycie ,że dzieciaki w wieku gimnazjalnym zwierzają się chętnie rodzicom z
    największych tajemnic albo już zapomnieliście ,jak to było w waszych idealnych
    rodzinach.
  • 24.05.08, 15:23
    1.Jak to jest,że one mialy mieć zaufanie do tej polonistki,na której
    psy wieszasz,a nie do swoich matek.W stosunku do matki - dziecko
    molestowane się zamyka,bla, bla, bla...W stosunku do nauczycielki to
    się wg.tej teorii otwiera?Zdecyduj się;-))))
    2.Znam dziesiatki sytuacji,np.z wypraw wysokogórskich, gdzie ludzie
    po cięzkiej trasie mówili,że im się nie chce zyć.A następnego dnia
    pomykali dalej rączo pod górkę. Podobnie jest z ciżekimi
    treningami.To wypracowanie latwo zinterpretować w tych kategoriach.
    3.Te siatkarki niezależnie od wszystkiego byly w tym trenerze ciężko
    zakochane, on nimi tak manipulowal, w stylu kocham i nienawidzę.
    W "Wysokich obcasach" napisano,że te dziewczyny skarżyly się
    rodzicom na różne rzeczy, a wystarczyl usmiech i parę pochwal - od
    razu wszystko bylo w porządku;-)
    Teraz sobie wyobraź,że ta polonistka z tym wypracowaniem,które można
    różnie interpretować, biega po wladzach, a dziewczyny mówią,że nic
    nie bylo i one pana trenera uwielbiają(bo on się już do nich
    usmiechnąl i je przytulil, cieplo, po ojcowsku;-)Za nimi mur
    rodziców w obronie trenera.A pan trener jest nie byle kim w
    siatkówce poznańskiej(poczytaj "Wysokie obcasy"Postaw się w sytuacji
    tej polonistki i się zastanów, co bys na jej miejscu zrobila...
  • 24.05.08, 17:50
    święcie oburzonego.Pochodzę z rodziny psychologów stykających się z problemami
    molestowania zadziwiająco często.Uwierz ,łatwiej o pewnych sprawach napisać niż
    opowiedzieć bliskiej nawet osobie ,kiedy ma się poczucie upokorzenia ,wstydu
    i(tak ,tak) winy.I nie pleć bzdur o miłości nastolatek do trenera .Nawet gdyby
    były w nim zakochane ,to co ?!Usprawiedliwia to cokolwiek lub kogokolwiek?Te
    dziewczyny są w takim wieku ,że trudno od nich wymagać dojrzałych decyzji.A
    wracając do polonistki ,przez ciebie usprawiedliwianej:nie musiała z
    wypracowaniem latać po szkole (no,faktycznie,jeszcze mogłaby przekroczyć te
    magiczne 18 godzin tygodniowo),wystarczyło zainteresować wypracowaniem
    psychologa lub pedagoga,a ona nawet nie spróbowała.I to jej grzech podstawowy.
  • 24.05.08, 18:09
    1.Skro latwiej się pisze niż mówi(bywa-zgoda) to dalej nie
    odpowiadasz na pytanie - dlaczego ona nie do rodziców zwracala się
    na piśmie,a do polnistki.Przecież list mogla napisac do mamuśki;-)
    2.Oskarżenie o molestowanie jest ciężkim oskarżeniem - jeśli go ie
    udowodnisz sama możesz wiele stracić.A dowód jest jeden - zeznania
    pokrzywdzonych.Tymczasem te siatkarki jednego dnia mogly przeklinać
    trenera, a następnego dnia wielbić.No i wtedy z zeznań nici.W takiej
    samej sytuacji bylby szkolny psycholog czy pedagog...
    Na dodatek latwo bylo skrzywdzić czlowieka - trener też czlowiek.A
    same metody stosowal (chyba bez molestowania)np.bohater naszej
    siatkówki Hubert Wagner(zloto w IO w Montrealu)- chodzilomu o
    uodpornienie siatkarzy na systuacje stresowe no i wymuszenie
    katorżniczego treningu.
  • 23.05.08, 15:23
    Bawi Ciebie widzę ta sytuacja. Ciekawe co ty byś zrobiła mając 14 lat i trenera
    pedofila nad głową. Jak byś sobie z tym poradziła i jak wyglądałoby Twoje życie.
    Spotkało Ciebie jakiekolwiek nieszczęście w życiu poza złamanym paznokciem ??
  • 23.05.08, 17:27
    A nie przyszło ci do głowy że nie powiedziała matce dlatego iż.. to ona była
    molestowana? W artykule nic nie pisze dokładnie o którą uczennicę chodzi ale
    zauważ że fragment wypracowania jest utajniony. Redakcja zasłania się
    stwierdzeniem iż nie jest on czytelny. Jednak na skanie orygniału (Kserokopii)
    wypracowania też ten fragment jest usunięty.
    Myślę że gdyby naprawdę był nieczytelny zostawiliby go na skanie "do wglądu".
    Natomiast oni go całkowicie ominęli. Myślę że właśnie dlatego iż mówi on o
    molestowaniu dziewczyny i redakcja po prostu ją chroni nieupubliczniając tych
    wyznań.
  • 23.05.08, 07:09
    no właśnie, jak można mieć pretensje do wychowawcy, że nie
    zareagował! Jeżeli matce nic nie powiedziała to niech nie dziwi ,że
    mogła nie powiedzieć wychowawcy. Jestem wychowawcą także, mam 3
    godziny mojego przedmiotu, gdzie musze czegoś nauczyć i jedną
    godzinę wychowawczą z całą klasą podczas której muszę załatwić
    sprawy organizacyjne i przeprowadzić programy profilaktyczne. Na
    indywidualne sprawy ucznia jest za malo czasu. Co zrobić, kiedy
    uczeń z problemem sam się nie zgłosi ani żaden z rówieśników też nic
    nie powie? Dlaczego mama nic nie zrobiła? Dlaczego nie przyszła do
    wychowawcy? Ma kontakt z corką znacznie większy!! Dlaczego rodzice
    zwalają wszystkie swoje problemy tylko na szkołę? Czy tylko
    nauczyciel był w stanie porozmawiać z trenerem (gdyby o sprawie
    wiedział)? Rodzice, interesujcie sie swoimi dziećmi. Rozmawiajcie z
    nimi. Nawet najlepszy wychowawca nie da rady pomóć sam wszystkim
    mlodym uczniom. Pojawiacie sie w szkile wtedy, kiedy są poważne
    problemy. Nie reagujecie na pierwsze sygnały. Także sygnały waszych
    dzieci wysyłane do was. Zastanawia mnie, że dziewczyna chodziła na
    treningi mimo ciągłego dręczenia przez trenera. Rodzice nie
    zauwazyli niczego po treningu w jej zachowaniu?
    Przecież wracała do domu a nie do szkoły! Czy treningi były
    obowiązkowymi lekcjami WF-u? To już nawet za to, co sie dzieje poza
    szkołą odpowiadają nauczyciele?
  • 23.05.08, 10:45
    Osoba molestowana i zastraszana wysyła sygnały,że coś jest nie
    tak,tylko trzeba umieć je wychwycić i odpowiednio zinterpretować!
    Jeśli ma się z młodzieżą dobry kontakt(na co trzeba sobie
    zasłużyć),to jest ona w stanie powiedzieć komuś,komu ufa ABSOLUTNIE
    WSZYSTKO!!Nie zasłaniaj się brakiem czasu,3 godziny w tygodniu dla
    DOBREGO nauczyciela wystarczą, by poczynic obserwacje,że dziecko
    jest inne niz zwykle i postarać się znaleźć tego przyczynę.Jeśli np.
    dziewczynka wcześniej była towarzyska, otwarta i radosna, sumiennie
    wypełniała powierzone obowiązki, angażowała się w życie klasy,
    przerwy spędzała w gronie rówieśników, a w pewnym momencie zachowuje
    się diametralnie inaczej(izoluje się, jest zamknięta w sobie, często
    jest zamyślona, smutna, dostaje słabe oceny, nie odrabia zadań
    domowych etc.) to nauczyciel musi być albo slepy,albo niedouczony -
    chodzi o elementarna wiedzę z psychologii i pedagogiki. To akurat
    szkoła jest miejscem ,w którym można to wyłapać szybciej niż w domu.
    Takim sytuacjom zawsze towarzyszy wstyd i poczucie winy, może
    pojawic sie wyuczona bezradność i poczucie beznadziejności.Dlatego
    MNIE NIE DZIWI,ŻE CHODZIŁA NA TE TRENINGI MIMO WSZYSTKO.
  • 23.05.08, 11:01
    To jest prawo i obowiązek rodziców lub opiekunów prawnych.Dopiero
    gdyby to oni znęcali się/molestowali szkola ma prawo i obowiązek to
    zglosić!!!
  • 23.05.08, 15:30
    danuta49 napisała:

    > To jest prawo i obowiązek rodziców lub opiekunów prawnych.Dopiero
    > gdyby to oni znęcali się/molestowali szkola ma prawo i obowiązek to
    > zglosić!!!<

    Taak? - Ale ma tytuł do zajmowania się swoimi uczniami! Nawet ma specjalne
    stanowisko: pedagog szkolny! Ciekawe za co i po co ktoś taki bierze pieniądze?
    Ty też, jeśli zobaczysz, że ktoś jest bity na ulicy odwracasz się w drugą
    stronę? Nawet ze swojej komórki nie zrobisz użytku, żeby wezwać policję? Bo nie
    masz "tytułu"? - Gratuluję!
  • 24.05.08, 02:19
    ludzie uspokujcie sie .to nie jest wina ani matki ani wychowawczyni tylko
    trenera. psychika ludzka jest zbyt skomplikowana aby jednoznacznie człowieka
    ocenic.problem jest w tym kto zatrudnił takiego trenera w szkole i czy nikt
    wczesniej nie zwrócił na to uwagi czy po prostu jego zachowanie było ignorowane.
    wydaje mi sie ze nauczyciele powini byc mnitorowani przez szkolnego psychologa
    pod takim kątem i tyle.psycholog miałby w koncu cos do roboty
  • 23.05.08, 11:57
    raskolnikov1 napisał:
    > Osoba molestowana i zastraszana wysyła sygnały,że coś jest nie
    > tak,tylko trzeba umieć je wychwycić i odpowiednio zinterpretować!

    Warto czytać, zanim napisze się bzdurę. W wypracowaniu nie ma nic o molestowaniu
    seksualnym.
    Surowe traktowanie na treningach to stały element motywowania do morderczej
    pracy. Nikt nie wymyślił lepszego. Dokładniej, "lepsze" motywowanie to chore
    układy z motywowania w dawnym NRD, gdzie trener był równocześnie kochankiem
    zawodniczki, osobą podającą zastrzyki "odpowiednich preparatów" i dodatkowo
    zapładniaczem (wiele zawodniczek było zapładnianych przed mistrzostwami, aby
    organizm dawał naturalne "doładowanie" siłowe - po zawodach ciąże były usuwane).

    Dlatego mądry rodzic zawsze zastanowi się, czy dziecko ma mieć przyszłość wśród
    najlepszych, czy lepiej dać spokój z morderczymi treningami.
    Fakt, że jedno dziecko zrezygnuje z morderczych treningów nie pozbawi Świata
    wrażeń - Świat tego nie dostrzeże. Zamiast tego dziecka mistrzem zostanie kolega
    z ławki lub z innej szkoły lub z innego kraju.

    P.S. Nie przypadkiem było, że to właśnie państwa lewicy rządzącej (prawdziwego
    socjalizmu) doprowadzały do największych zwyrodnień w sporcie - brak sukcesów
    gospodarczych czymś trzeba było nadrabiać.
    Czy lewi ogłupieńcy myślą, że socjalistyczna EUropa będzie robiła coś innego za
    50 lat, jeśli tyle przetrwa ? Brak rozwoju gospodarczego też bedzie nadrabiany
    tworzeniem mutantów sportowych.


  • 23.05.08, 15:29
    do darr.darek

    trenowałeś cokolwiek kiedyś? bo jest ogromna różnica pomiędzy morderczym
    treningiem a znęcaniem się psychicznym i fizycznym. Trenowałem zawodowo 15 lat,
    i nie przypominam sobie żeby mój trener mnie bił, wywalał o 2 w nocy na trening,
    wyzywał kogokolwiek na boisku. w całej tej dyskusji przyznam racje
    raskolnikovovi bo trzeźwo patrzy na sytuacje w przeciwieństwie do Ciebie
  • 23.05.08, 12:49
    czy ty jestes lekko cofniety na umysle?
    przeczytaj co pisze danuta - i sprobuj przemyslec.
  • 23.05.08, 14:56
    Jak w temacie.
  • 24.05.08, 02:30
    piszesz wielkie wywody oskarzając wychowawczynię a na koncu mówisz ze nie
    rozumiesz i pytasz czemu dziewczyna wciąz chodziła na treningi.właśnie o to
    chodzi człowieku ze 14latka nie dawała po sobie poznac po prostu, nawet matka
    nic sie nie skapowała,a dziewczyna skoro uprawia sport systematycznie jest po
    prostu twarda i zawzieta w jakis sposób,rozumiesz?
    jak nie rozumiesz to wymądrzaj sie dalej jakimis teoretycznymi retorykami
  • 24.05.08, 16:40
    (...)"a na koncu mówisz ze nie rozumiesz i pytasz czemu dziewczyna
    wciąz chodziła na treningi(...)".Masz szalone problemy z czytaniem
    ze zrozumieniem.Zresztą jak większość tutaj się wypowiadających.
  • 23.05.08, 13:17
    Widzę,że niektórzy uważają, że nauczyciel nie ma prawa do wyrażenia
    własnych sądów. I uzurpują sobie natychmiast prawo do podwaążanie
    jego kwalifikacji jako wychowawcy. Czytanie ze zrozumieniem nikomu
    nie zaszkodziło! Napisałam, że 3 godziny mam (niektórzy nawet mniej)
    na nauczenie przedmiotu, i z tego mnie się rozlicza, a tylko jedną
    na sprawy wychowawcze. Pewnie wydaje Ci się, ze to bardzo dużo w
    klasie ok. 30 osobowej. 14 lat w gimnazjum to klas pierwsza. Dopiero
    pod koniec roku kojarzę wszystkie nazwiska z twarzami uczniów,
    których uczę. Bo wychowawcą jesteśmy nie tylko dla własnej klasy.
    Problemy wlasnych wychowanków poznaję w trakcie całych trzech lat.
    Pozwoliłam sobie tylko wyrazić oburzenie z powodu jednostronnej
    napaści na nauczycieli i szkołę. Matka miała prawo nie zauważyć
    żadnych sygnałów ze strony córki a nauczycielka tak. Gdyby mi się
    zdarzyła taka sytuacja, na pewno spytałabym uczennicę czy jest to na
    pewno fikcja. Ale nie jestem w 100% pewna, czy uczennica chciałaby
    się zwierzyć. Nie nauczyła się tego w domu. Nie ma zaufania
    dorosłych z jakiegoś powodu. W domu na pewno brak komunikacji i to,
    moim zdaniem, jest czymś, co powinna sobie uzmysłowić matka. A
    słowa "chciałam kogoś zabić" zostawiam litościwie bez komentarza.
  • 23.05.08, 17:28
    Mam nadzieje ze nie uczysz Polskiego...
  • 23.05.08, 21:59
    tylko tyle możesz powiedzieć odnosząc się do tej wypowiedzi? Żałosne...

    Mogę tylko dodać, że mam nadzieję że zajmujesz się co najwyżej konserwacją
    powierzchni płaskich w swoim życiu, bo pogadać z tobą merytorycznie nie sposób!
  • 23.05.08, 17:55
    Mało wiesz o życiu. Wiedzę o psychologii czerpiesz chyba z kolorowych piśmideł.
  • 23.05.08, 11:55
    b_e_l_f_e_r Gdy bylam w klasie maturalnej moja wychowawczyni wezwala rodzicow na
    rozmowe. Bo zauwazyla, ze sie zmienilam i zaczela sie niepokoic, co spowodowalo
    te zmiany. A przeciez nadal sie idealnie uczylam, mialam wzorowa frekwencje i
    nie sprawialam klopotow wychowawczych. Ona umiala popatrzec poza czubek wlasnego
    nosa i ocenic sytuacje calosciowo. To byl akurat falszywy alarm, bo moi rodzice
    wiedzieli, co sie dzialo, ale gdyby nie?
    I to jest wlasnie roznica miedzy pedagogiem i wykladowca. Nauczyciel nie moze
    byc tylko wykladowca, musi byc tez pedagogiem.
  • 23.05.08, 13:22
    polonistka nie była wychowawcą, wychowawca nie był o sprawie
    poinformowany. Nie można zauważyć zmian w zachowaniu uczennicy po
    kilku miesiącach, tym bardziej, że krzywda działa jej się na
    treningach.
  • 23.05.08, 15:36
    b_e_l_f_e_r napisała:

    > polonistka nie była wychowawcą, wychowawca nie był o sprawie
    > poinformowany. Nie można zauważyć zmian w zachowaniu uczennicy po
    > kilku miesiącach, tym bardziej, że krzywda działa jej się na
    > treningach. <

    Sugerujesz, że polonistka mogła nie rozumieć, tego co przeczytała???
    Co z tego, że nie była wychowawcą? Czy nie była też CZŁOWIEKIEM?
  • 23.05.08, 15:49
    takiego! albo jakies "mhroczne wiersze" albo sie wyplakuja na blogach! ciagle
    sie czuja skrzywdzone albo jak szmaty.
  • 23.05.08, 12:59
    Problem w tym, ze dziewczyna POWIEDZIALA (napisala) tylko zostalo to
    zignorowane, prawda?
  • 23.05.08, 13:19
    No, robaczku, napiszę Ci coś, co pewnie słyszysz od dyrektora i tego
    nienawidzisz: nauczyciel ma 18 godzin dydaktycznych, ale pracuje 40!!! Czyli po
    lekcjach należy znależć czas dla uczniów.
    Ta uczennica akurat zgłosiła się z problemem i każdy normalny człowiek
    zareagowałby jakoś na to.
    Ale ręka rękę myje.
    Mnie kiedyś dziecko "koleżanki" z pracy wyzwało od "k..." Narobiłam rabanu. I
    były wyrzuty, jak to tak, przecież obie pracujemy w tej samej szkole i takie tam
    pleple.
    Kurde, nauczyciele są okropni, niestety.
    Naprawdę, nie mam pokrewnych dusz w pokoju nauczycielskim.
    Wstyd czasem przyznać się, że się jest nauczycielem.
  • 23.05.08, 15:40
    silela napisała: ...> Kurde, nauczyciele są okropni, niestety.
    > Naprawdę, nie mam pokrewnych dusz w pokoju nauczycielskim.
    > Wstyd czasem przyznać się, że się jest nauczycielem<

    Na szczęście nie wszyscy są okropni! - Szacunek!
  • 23.05.08, 15:15
    b_e_l_f_e_r napisała:

    > no właśnie, jak można mieć pretensje do wychowawcy, że nie
    > zareagował! Jeżeli matce nic nie powiedziała to niech nie dziwi ,że
    > mogła nie powiedzieć wychowawcy. ...<
  • 23.05.08, 15:23
    Autor: b_e_l_f_e_r 23.05.08, 07:09
    no właśnie, jak można mieć pretensje do wychowawcy, że nie
    zareagował! Jeżeli matce nic nie powiedziała to niech nie dziwi ,że
    mogła nie powiedzieć wychowawcy. ...<

    Widać jednak coś Cię gryzie, skoro się tak rozpisałaś/eś? To, co dalej
    napisałeś/aś nie ma wiele sensu, bo dziewczyna jednak to opisała, a polonistka
    zdążyła jednak przeczytać i ocenić: na to czas był. Brakło tylko czasu na krótką
    rozmowę, a właściwie zadanie 1 pytania: Czy to prawda? -Prawda, że strasznie
    długa rozmowa?

    Co do matki: kiedy już się wszystkiego dowiedziała, o czym miała rozmawiać z
    wychowawcą i po co? Zrobiła zupełnie słusznie: poszła do prokuratora.
  • 23.05.08, 16:03
    ja widze tam pole do popisu dla kościoła. zawsze wydawalo mi sie że
    parafie sa dobre dla integrowania wspólnoto lokalnych np na
    osiedlach.. i myslslam że mogliby na teologii uczycuyc ich dodatkowo
    psychologii i kaplan moglby spotykac sie z rodzinami i rozmawiac o
    ich problemach jako zaufany nie tylko spowiednik ale tez przyjaciel
    i psycholog.. kaplani mogliby urzędowac po kilka godzin w tygodniu
    rozmawiajac i spotykając sie z wiernymi, udzielając wsparcia.. wtedy
    dziewuszki moglyby jeszcze probowac udac sie tam o pomoc w tak
    wstydliwej sprawie.. a dran pewnie ja zastarszył i nie mogla nic z
    siebie wykrztusić..
  • 23.05.08, 07:59
    A czy ktoś wcześniej pomyślał wymyślając prawa ucznia? Uczeń ma same prawa. Czy
    nikt nie widzi co uczniowie wyrabiają? Kiedyś uczeń miał być uczniem i uczyć
    sie. A teraz? Uczeń może wszystko, tylko nie ma obowiązku być uczniem i nie ma
    obowiązku się uczyć. Panienki w szkole wypudrowane i wymalowane a na palcach
    pełno pierścieni a na szyi wisiorki. W nosie dziury i jakieś ozdóbki, na pępku
    wiszą łańcuszki i bóg wie jeszcze co. Pytam sie czy rodzice tego nie widzą, że
    nastolatka jest obwieszona jak choinka noworoczna? A gdzie są rodzice? Pytam
    się kiedy ta matka rozmawiała z córka tak jak powinna? Córka potrzebuje kasę
    wiec ja daje i myśli, że sprawa wychowania dziecka jest załatwiona. Przecież jej
    córka nie poszła po raz pierwszy na trening, chodziła dość długo. Jeśli nie
    wiedziała wcześniej, że coś takiego jest to żadna z niej matka bo nie ma z nią
    kontaktu. Wina jest tez ustawodawców bo uchwalając prawa ucznia nie ujęli
    obowiązków ucznia. Wniosek jest jeden, że nauczyciel ma stawiać tylko dobre
    oceny bo w innym przypadku jest molestowanie i znęcanie się na uczniu. Wina jest
    tez prasy i TVN bo z każdego gówna robią afery nie sprawdzając jaka jest prawda
    tylko po to by zdobyć publikę. Wniosek jest jeden nauczyciele powinni przestać
    nauczania zanim rząd nie uchwali nowych ustaw regulujących szkolnictwo. Należy
    ustalić właściwy ubiór w szkole dla uczniów jak i nauczycieli, wprowadzić zakaz
    ozdóbek dziewcząt . Zaznaczam, że nie jestem nauczycielem ale tylko dobrym
    obserwatorem. Odrzucono wszystko co było w czasach socjalizmu ale szkolne zasady
    były właściwe i uważam, że należało by do tych zasad wrócić. Nauczyciele mieli
    szacunek a uczniowie respekt do nauczycieli. Zanim zrobiono aferę najpierw
    sprawdzano czy jakieś pomówienie jest prawdziwe. Rodzice mieli obowiązek być na
    wywiadówkach. I na każde wezwanie szkoły musieli się pojawić w szkole.
    Życzę powodzenia nauczycielom i spokojnej pracy, uczniom właściwego zachowania
    a rodzicom więcej zainteresowania się dziećmi.
  • 23.05.08, 11:25
    i jaki to ma kolego zwiazek z artykulem? zacznij nowy watek, jak
    chcesz po prostu sie z czyms wynurzyc...
  • 23.05.08, 12:52
    pewien zwiazek ma - pomysl...
  • 23.05.08, 13:10
    > pewien zwiazek ma - pomysl...
    A wiem, pewnie "dziewwczyna sama sobie winna bo prowokowala"? A jak
    nie ona, to pewnie kolezanka. A przynajmniej mogla.
  • 23.05.08, 13:37
    nie pomyslalas zbyt celnie - nadmiar paraw ucznia i niedomiar
    obowiazkow musi rzutowac na niedomiar praw nauczyciela..
    miedzy innymi wyraza sie tp tym iz nauczyciel ma sie nie
    wtracac ..
    ogolnie autorytet nauczycielstwa upada , kultura mlodziezy upada ,
    rodzina sie degeneruje ;.. i tego sa efekty ..
  • 23.05.08, 23:02
    A o czym takim jak sarkazm slyszales?
    Moze nauczyciel ma mniej praw niz kiedys, a na autorytet musi
    zapracowac czyms wiecej niz groznym spojrzeniem i wrzaskiem. Ale to
    go nie zwalnia z bycia czlowiekiem. Skoro ci lezy na sercu
    ten "upadek mlodzierzy" i autorytetu rodziny, to powinienes chyba
    rozumiec, ze tym wiecej do zrobienia maja ludzie, ktorzy z ta
    mlodzierza pracuja?
  • 23.05.08, 13:09
    "W nosie dziury i jakieś ozdóbki, na pępku
    wiszą łańcuszki i bóg wie jeszcze co. Pytam sie czy rodzice tego nie
    widzą, że nastolatka jest obwieszona jak choinka noworoczna?"

    Przeszkadza ci to? Boisz sie ze przez te dziury mozg wyplynie. czy
    co?
    A niech sie ubieraja jak chca. To tez pewien sygnal. Pedagog jest od
    tego aby pomoc rozwinac skrzydla, a nie osadzac wyglad. (skoro
    rodzice sa niewydolni, to ktos inny powinien byc).
    Ps. Do mnie na cwiczenia chodzila panienka wygolona, z
    wytatulowanymi gwiazdkami na glowie, skrzydelkami na plecach
    (widocznymi ponad gorsetem) i imitacja podwiazek pod kusa
    spodniczka. Jakos nik sie tym specjalnie nie przeja, traktowana byla
    normalnie. Wyszla z tego. Teraz wygladem nie odbiega od sredniej i
    robi doktorat.
  • 23.05.08, 13:45
    gratulacje ze wyszla - ale nie wszystkie wychodza - czesto
    zachodza - nie wiedzac z kim ...tzn najczesciej tez z takim
    obwiesiem obwieszonym paciorkami ...
  • 23.05.08, 16:13
    O "mamusce" napisalista, na nastolatkach, na nauczycielce zesta sie
    wyzyli, ze glupie i obwieszone. NO A TRENER? Czy nikt nie zalapal z
    artykulu, ze sprawca byl TRENER S*****N, i dziekowac Bogu, ze sprawa
    na wierzch w koncu wyszla, to moze facet zacznie sie leczyc u
    psychiatry i ktos mu postawi zakaz pracy z mlodzierza do konca zycia?
  • 23.05.08, 13:38
    Rokets-w!
    U mnie w pracy sami ustalaliśmy regulamin, statut itd.
    Była rozmowa na temat kolczyków, ubioru. Ubiór jest ustalony, kolczyki wolno
    nosić, na czym się chce, jeśli rodzice pozwolą.
    Co w tym złego? Nie mam pojęcia, czemu można mieć kolczyk w uszach, a w nosie to
    już nie. Sprawa odwagi i gustu, nic więcej.
    Jeśli nie jesteś nauczycielem, to pewnie jakiś związek z pracą w szkole i tak
    masz, bo widać, jak bardzo Cię to gnębi.
    Żeby wrócić do dawnych czasów, nie wystarczą zmiany ustaw i jakieś odgórne nakazy.
    Nauczyciele nie są już tak szanowani, jak kiedyś, ponieważ ludzie mają
    roszczeniowy stosunek do szkoły - pozwolono im na krytykę, więc krytykują. Ktoś,
    kto uczy, robi swoje - nie popłynie, ale też niech nie oczekuje czołobitności.
    Szacunek powinien być wzajemny, nie tylko jednostronny.
    Uważam, że fakt, że nikt nie otrzymuje kredytu zaufania za samo to, że jest
    nauczycielem - jest akurat w porządku. Nauczycielska praca jest bardzo ciężka,
    ale nie wiem, dlaczego miałaby być gloryfikowana.
    Każdemu według zasług, a nie według stanowiska.
    To, że dzieciaki zachowują się tak czy inaczej, to sprawa nasza wspólna.
    Rodzice podważając autorytet nauczyciela, nadal chcą, by ten był autorytetem dla
    dzieci, żeby dziecko wróciło ze szkoły nie tylko wyuczone, ale i wychowane. Tak
    się nie da - wóz albo przewóz. Albo mamy autorytet, albo nie.
    To prawda, że dziś wychowuje się dzieci na zasadzie: dam ci, co chcesz, odczep
    się ode mnie i bądź grzeczny. A potem narzekanie, bo ta młodzież nic z siebie,
    tylko wymagania.
    Piszę to wszystko jako matka i nauczycielka. Z pewnymi sukcesami.
  • 23.05.08, 13:45
    Jeszcze muszę dodać: to, że ludzie nie mają do nas respektu, czołobitnego
    szacunku - nie przeszkadza absolutnie w wychowaniu dzieci, w nawiązaniu kontaktu
    z nimi. Wręcz przeciwnie - pomaga, bo łatwiej nam traktować je podmiotowo. I
    pomóc - kiedy się uda.
    Bo, jak patrzę na starsze koleżanki, one też tęsknią za czasami, kiedy "co
    nauczyciel powiedział, to święte". Toż to kanał jakiś jest.
  • 23.05.08, 09:12
    Czytam komentarze i włos staje mi dęba........... Po pierwsze - w szkołach "sportowych" zajęcia sportowe są OBOWIĄZKOWE i zaliczają się do programu nauczania. Wniosek - musiała uczestniczyć w treningach, to należało do jej obowiązków jako uczennicy tej szkoły. Po drugie - proponuję aby zajrzeć do podręczników z zakresu psychologii rozwojowej i zapoznać się z charakterystyką wieku młodzieńczego - znajdziecie wtedy odpowiedź dlaczego 14-latka nie zaufała dorosłym. Jestem z wykształcenia pedagogiem i czasem mam ochotę wysłać wielu nauczycieli z powrotem na studia ale te pedagogiczne. Obecnie bowiem zapominają oni, że pracują z żywymi ludźmi a nie z programem i planem nauczania. Według mnie to wypracowanie było typowym "wołaniem o pomoc"!!! Dziewczyna wykorzystała możliwości jakie daje wypowiedź swobodna aby opisać swój problem. A jeśli nawet zdaniem polonistki to była fikcja to czy nie zdziwiła się tematyce wypracowania 14-latki!?!?!?!? Macie pretensje to rodziców że nie zareagowali, że nie wiedzieli co się dzieje...... Ale popatrzcie też z drugiej strony - siniaki i otarcia są w sporcie rzeczą normalną, złe samopoczucie, spadek nastroju - dziecko może to wytłumaczyć zmęczeniem po treningu, stresem związanym z zawodami, eliminacjami itp. No i rzecz najważniejsza - dla sportowca ( a szczególnie młodego) trener jest alfą i omegą. To on decyduje co on ma jeść, pić, kiedy spać a kiedy trenować. Bowiem Ci, którzy decydują się zostać sportowcami podporządkowują temu każdy aspekt swego życia.
  • 23.05.08, 09:50
    Dziękuję za tą wypowiedź - dlaczego na poslkich forach, kiedy chodzi
    o dowolny kontrowersyjny temat, ale szczególnie ten związany z
    seksem i molestowaniem oraz odpowiedzialnością, natychmiast
    pojawiają się przede wszystkim komentarze osób, które, sądząc po
    jakości i stylu wypowiedzi, nie powinny mieć w ogóle prawa dołączać
    do dyskusji. Jakieś totalne brednie o Kielecczyźnie, lesbijkach i
    kretyńskie oraz absolutnie niepoważne komentarze ludzi, którzy sami
    pracują w szkołach. Ci ostatni wyładowują tu swoją frustrację
    zawodową (którą doskonale rozumiem) i być może życiową, kompletnie
    ignorując fakt, że ktoś z ich "plemienia" nie zareagował w ludzki i
    dorosły sposób na sygnał, który mógł, choć faktycznie nie musiał,
    być prawdziwym wołaniem o pomoc. Inni z kolei wypowiadają się w
    sposób sugerujący, że wina leży wyłącznie po stronei dziewczynki lub
    jej rodziców! Ludzie, co to za cholerny koszmar?! Co z was w ogóle
    za ludzie?!! Co to za cholerny, zawistny i pozbawiony jakiegokolwiek
    poczucia wspólnoty polski grajdoł się znowu tu odzywa? Tu nie trzeba
    być pedagogiem (choć chwała Bogu tacy są, bo najwyraźniej większość
    nie dojrzała jeszcze do samodzielnego myślenia i interpretowania).
    Wystarczy odczuwać empatię. A teraz buce i pacany do
    słowników! "Empatia" jest pod "e".
    Do bohaterki tekstu: zrobiłaś fenomenalną i niezwykle odważną rzecz.
    Szacunek! Mam nadzieję, że gość dostanie to, na co zasłużył. A
    polonistce ktoś powinien napluć pod nogi.
    Pozdrawiam!
  • 23.05.08, 10:34
    najpierw chcialbym zaapelowac do borysa!!!!
    opanuj sie czlowieku z tym bluzganiem
    nie wyzywaj innych skoro sam jestes nieokrzesany
    widac to z twego postu zwlaszcza z ostatnich zdan sloma wychodzi!

    a ja widze winnego nie w szkole i nie w domu dziecka

    winna jest ta madra pani z kuratorium
    ktora wizytuje szkoly ale nie wpadla na pomysl zeby w szkole
    pozostwaic jakikakolwiek wizytowke aby dzieci mogly anonimowo zawiadomic
    istytucje ktora nadzoruje szkole
    dzieci nie beda chodzic na skargi do dyrekcii
    dlaczego?
    idiotyczne pytanie jesli ktos nie zna odpowiedzi
    powinien wrocic do szkoly podstawowej
    po nauki !
  • 23.05.08, 11:40
    "sądząc po jakości i stylu wypowiedzi, nie powinny mieć w ogóle prawa dołączać
    do dyskusji."

    Kto to prawo "dołączania do dyskusji" mialby udzielac ?
    "Brednie" innych poza faktem, ze jest to subiektywna ocena zalezna od wielu
    takich elementow jak wychowanie, wyksztalcenie, wiek i doswiadczenie, i paru
    jeszcze innych sa niejako wyjasnieniem rzeczywistosci w jakiej zyjemy szukajac
    stale winnych nie wokol siebie, bo to mogloby szkodzic naszym interesom, ale tam
    gdzie to nas nic nie kosztuje: najczesciej zrzucajac wine albo na obecna albo ta
    poprzednia, z prl-owska wlacznie, wladze albo na "czarnych" albo na "czerwonych"
    albo ...itd
    Nasz grajdol jest taki na jaki nas stac o czym zapominaja nasze polskie
    "uswiecone" wlasna pretensjonalna i latwa, bo polegajaca na "wlasciwym" dobraniu
    sobie punktu odniesienia, potrzeba dowartosciowania sie polskie wyksztalciuchy.
    Po prostu nie znajac za grosz innego "kraju" jak ten z towarzystwa wzajemnej
    adoracji w ktorym nie tyle zyja co egzystuja sa zaszkokowane tym nie tyle
    prawdziwym, co prawdziwszym, ktorego jednym z wyrazow, oprocz naszej
    codziennosci, sa posty na polskich forach "dyskusyjnych" czesto zamieniane w
    konkurencje opluwaczy.

    Re: Wyznanie dręczonej uczennicy ocenione na czte
  • 23.05.08, 10:29
    Dlatego między innymi uważam,że W KAŻDEJ SZKOLE POWINIEN BYĆ
    ZATRUDNIONY PSYCHOLOG!
  • 23.05.08, 11:48
    na mieso na stole (a jak ocenia UE jest ich w kraju 30 %) na pewno nie stac
    rowniez na psychologa w kazdej szkole.
    Takie "tanie" wyksztalciuchowe latwe pomysly by poczuc sie lepiej kosztem
    oczywiscie wrednej wladzy, ktora ich nie podejmuje (bo nie ma pieniedzy) to jest
    specjalnosc prl-owskich "inteligentow" ktorych rozpieszczano by pozyskac.
    Wystarczy zeby rodacy chcieli chciec w naszym kraju wspolnie zyc "lepiej" a nie
    jak ma to miejsce obecnie chcieli samemu zyc "lepiej" najczesciej kosztem innych.

    Re: Wyznanie dręczonej uczennicy ocenione na czte
  • 23.05.08, 13:14
    Drogi europejczyku, jesli juz to nie odbylo by sie kosztem tych,
    ktorych nie stac na miesa. bo ci z regoly niewielkie podatki placa.
    (ps. czesci tych ludzi niestety niestac z wyboru)
  • 23.05.08, 10:35
    wiadomosci.onet.pl/2702,1754342,dramatyczne_wypracowanie_14_latki_za
    wyborcza.pl/1,76842,5237681,Wyznanie_dreczonej_uczennicy_ocenione_na_
    cztery_minus.html
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=79904464&a=79915930
    Za zboczenie(?skądinąd podobnie szkolil wybitny Hubert Wagner(ksywa
    kat)i
    nawet mial swoje powody) klubowego trenera ma odpowiadać szkolna
    polonistka;-)))
    Ona powinna interweniować w jednym tylko przypadku - gdyby to
    dotyczylo
    znęcania się(molestowania) przez rodziców.W innych to oni
    odpowiadają za
    udzial dziecka w różnych formach pozaszkolnej aktywności i
    nauczyciel nawet
    nie ma prawa się mieszać.Skąd ma wiedzieć, czy rodzice nie chcą
    takiej
    szczególnej formy wychowania.A może tak się "utwardza" psychikę
    zawodników, a
    dziewczynka ma chwilową chandrę.Tylko prawni opiekunowie dziecka
    mogą tu
    podejmować decyzję.Ale GW próbuje zwalić winę na nauczycieli!!!
    Szkola to nie CBA ani nie poradnia terapii rodzinnej, zajmująca się
    komunikacją pomiędzy matką a córką(bo to jej zdaje się glównie
    brakowalo!).Chyba że GW dąży do spoleczeństwa donosicieli, gdzie
    wszyscy na
    wszystkich o każdym podejrzeniu donoszą.Ale to już bylo, a ostatnio
    to GW
    takie tendencje PiSsssuarom przypisywala;-)))))

  • 23.05.08, 11:41
    No coz, Danuta, jestes najwyrazniej z innego swiata. Wychowanie w niewoli
    zniewala, mozna tylko wspolczuc. Polonistka ma OBOWIAZEK reagowac na takie
    sygnaly od ucznia. Ona nie miala zalatwiac sprawy osobiscie; miala przekazac
    sygnal swoim i wuefisty przelozonym. Oni powinni podjac odpowiednie kroki. Ale
    takie osiagniecia cywilizacji jak organizacja pracy to niestety w Polsce sprawy
    o ktorych sie jeszcze nie slyszalo. U nas powiedziec cos przelozonemu to
    doniesc. Lepiej zalatwic sprawe na swoim poziomie; stad bierze sie klotliwosc
    naszego spoleczenstwa, ktora paralizuje wydajnosc pracy. W tym przypadku
    nauczycielka samowolnie rozwiazala sprawe poprzez brak reakcji; wykazala sie
    totalnym brakiem profesjonalizmu.
  • 23.05.08, 13:02
    simpson0107 napisał:

    > No coz, Danuta, jestes najwyrazniej z innego swiata. Wychowanie w niewoli
    > zniewala, mozna tylko wspolczuc. Polonistka ma OBOWIAZEK reagowac na takie
    > sygnaly od ucznia. Ona nie miala zalatwiac sprawy osobiscie; miala przekazac
    > sygnal swoim i wuefisty przelozonym. Oni powinni podjac odpowiednie kroki. Ale
    > takie osiagniecia cywilizacji jak organizacja pracy to niestety w Polsce sprawy
    > o ktorych sie jeszcze nie slyszalo. U nas powiedziec cos przelozonemu to
    > doniesc. Lepiej zalatwic sprawe na swoim poziomie; stad bierze sie klotliwosc
    > naszego spoleczenstwa, ktora paralizuje wydajnosc pracy. W tym przypadku
    > nauczycielka samowolnie rozwiazala sprawe poprzez brak reakcji; wykazala sie
    > totalnym brakiem profesjonalizmu.

    Zgadzam się z przedmówcą! Też to zauważyłam, że u nas reakcja na coś jest równa z byciem kapusiem, donosicielem, itd. Cóż, jest to "zdobycz PRLu". Zastanawiam się jak długo jeszcze będziemy kuleć przez brak jednej kończyny, tak ważnej dla prawidłowego funkcjonowania państwa - społeczeństwa obywatelskiego. Przez barak właśnie tego poczucia bycia obywatelem społeczności zginął 3,5 letni chłopczyk(ostatnia tragedia) i wiele innych dzieci, na których krzyki nikt nie reagował! Mam nadzieję, że moje pokolenie (mam 22 lata) zmieni oblicze Polski w tym, i w kilku innych względach.
    Poza tym chcę powiedzieć, że naprawdę fenomenalne jest to, jak winny danego czynu może odwrócić sytuacje na swoja korzyść! I to tak wiarygodnie, że wiele osób staje w obronie winnego. Artyzm manipulacji! A tutaj nasuwa się mi dość ostre stwierdzenie - manipuluje się ciemną masą ludzi. Z niecierpliwością czekam, aby dowiedzieć się czy i ja - emocjonalnie stron w tej sprawie - jestem tym ciemnym kolorem społeczeństwa.
  • 23.05.08, 12:09
    To nie był klubowy trener, tylko trener w szkole, bo to szkoła o
    profilu sportowym (pierwsze zdanie artykułu). Nie bredź więc, tylko
    naucz się czytać. A nauczycielka musiała zrozumieć, o co chodzi, bo
    wypracowania nie oddała. Czyżby nie potrafiła spojrzeć w oczy
    dziewczyny?
  • 23.05.08, 12:44
    Przeczytaj uważnie.W tych szkolach często jest tak,że część zajęć
    jest w szkole, a część w klubie.A co ma szkola do klubu???Trzeba
    raczej prezesa klubu pociągnąć do odpowiedzialności,że nie wiedzial
    jakimi metodami jego kadra pracuje!!!
  • 23.05.08, 12:56
    Danuta 49 - jak kiedys tobie bedzie potrzebna pomoc (np. bedziesz
    stara i chora) to nie zycze ci aby ktos doszedl do wniosku, ze tylko
    prawni opiekunowie (twoje dzieci o ile je masz)moga sie wtracac.
  • 23.05.08, 13:51
    tak tak - rodzina , najblizsi niczym - liczmy na starosc czy na
    codzien na nauczyciela , policjanta , ksiedza ....
    dezintegracja spoleczna "populacji zarzadzanej reklamami" - jak
    to juz ktos celnie napisal ...
  • 23.05.08, 22:55
    To do mnie? Ja ze swoja rodzina mam dobry kontakt. Z mama zreszta
    tez. Ale nie kazdy i nie zawsze ze swojej winy. Kiedys poza rodzina
    bylo tez spoleczenstwo: wlasnie przyjaciele, sasiedzi, ksiadz. Dzis
    zreszta tez w szkole dzieci spedzaja wiecej czasu niz z rodzicami...
  • 23.05.08, 13:03
    Nie, polonistka nie ma odpowiadać za zboczenie trenera. Ani za brak kontaktu pomiędzy dzieckiem a rodzicami. I może to i jest prowokacja GW przed strajakiem - nie wiem i absolutnie mi to obojętne. (Chociaż moja opinia jest taka, że nauczyciele wykonują swoją pracę znacznie lepiej niż dziennikarze GW ostatnimi czasy. ;)

    ALE - i to wiem z całą pewnością, bo jestem nauczycielką - gdyby dziecko oddało mi pracę zatytułowaną w ten sposób i o takiej treści, to praca ta automatycznie trafiłaby do szkolnego psychologa lub/i pedagoga. Dlaczego? Bo by mnie to przeraziło. Bo co, jeśli dziecko nie wyssało tego z palca? Bo czternastolatka pisze, że nie chce jej się żyć. Bo temat jest poważny. Bo takie rzeczy niestety się zdarzają. Bo nigdy wcześniej nie dostałam takiego wypracowania i nie mam pojęcia, co o tym myśleć. Powodów, żeby powiedzieć odpowiedniej osobie o tym wypracowaniu jest wiele. Powodów, żeby nie powiadamiać nikogo jakoś nie widzę.

    I jeszcze jedno - w szkole "donoszenie" (w znaczeniu "przekazywanie sobie informacji" o uczniach) jest raczej zalecane. ;) Nauczyciele powinni rozmawiać o uczniach z wychowawcami, wychowawcy absolutnie nie mogą się obejść bez dość częstych rozmów z pedagogami. Jakby tego "donoszenia" nie było, to aż boję się pomyśleć, co by się działo.
  • 23.05.08, 13:58
    Ło matko, ale brednie.
    Strajk budzi o wiele mniejsze emocje, niż strajk lekarzy.
    A przecież każdy wie, że lekarze w Polsce są niegrzeczni, chamscy, nieludzcy
    itd. No, oczywiście, nie wszyscy, ale co najmniej połowa.
    Nauczyciele - niestety, jest, jak jest.
    Polonistka powinna być człowiekiem i jeśli widziała, że coś jest nie tak -
    pomóc. A nie "interweniować".
    CO do pozaszkolnej aktywności, to skoro odbywała się ona na terenie szkoły, to
    była chyba tylko "pozalekcyjną" formą aktywności?
    Bosz... Mam nadzieję, że jeśli nauczyciel dowie się czegoś o tragedii mojego
    dziecka, to mi o tym powie, nie zastanawiając się nad tym, że w końcu jestem
    matka i powinnam wiedzieć pierwsza.
    Kurczę, a na koniec roku jako wychowawczyni jakiejś-tam-klasy napisze Pani w
    sprawozdaniu: współpraca z rodzicami układała się dobrze, na zebrania
    przychodzili, indywidualnie się zgłaszali i inne takie.
    Znowu tylko koniec własnego nosa.
    Ja też we wtorek strajkuję, ale tylko dla pieniędzy to robię, a nie po to, żeby
    mnie wszyscy na siłę szanowali.
  • 23.05.08, 11:20
    i tak musimy poprawic bo na razie bronia dziecka przed doroslym a co z obrona
    dzieck (ofiara) - dziecko (napastnik)
  • 23.05.08, 11:25
    Polonistka wykazala sie niesamowitym profesjonalizmem... Mysle, ze za tak
    totalny brak wrazliwosci i szacunku do ucznia powinna zostac pociagnieta do
    odpowiedzialnosci dyscyplinarnej; powinno sie wyciagnac surowe konsekwencje. Ta
    kobieta nie nadaje sie do pracy w szkole!
  • 23.05.08, 12:36
    Nie tyle brakiem profesjonalizmu co totalna glupota i oderwaniem od
    rzeczywistosci.
    Wiem, ze ponizsza refleksja troche nie na miejscu ale tak jakos mi
    sie nasowe...W podobny sposob czesc polonistow analizuje utwory
    literackie: jako dzielo fikcyjne, zupelnie oderwane od emocji,
    przezyc, doswiadczenia, pragnien i popedow autora. Inaczej "czerwona
    lampka" zapalala by im sie czesciej i wielu "artystow" pospadalo by
    ze swoich piedestalow... Obrona przed rzeczywistoscia i naruszeniem
    bespiecznej, cieplutkiej wizji swiata?
  • 23.05.08, 15:14
    lub na odwrót
    jak długo to ciało urzędnicze będzie pracowało w oświacie - na zieloną trawkę -
    niech sobie jedzie do Irlandii - a nie szkodzi w Polskiej szkole
  • 23.05.08, 15:45
    Mowie ci przestan bredzic, bo wiele dziewczyn pisze takie glupoty, poczytaj ich
    blogi , dla nich ponizeniem jest nawet jak sie ja nazwie lafirynda bo sie jak
    lafirynda ubrala! Sie uzalają non-stop nad soba, moze nieczesto w opracowaniach
    ale poza tym to jest bardzo czeste!
  • 23.05.08, 11:31
    Nie wierzę własnym oczom, czytając niektóre posty tzw. nauczycieli. Też należę,
    niestety do tej grupy zawodowej. Nie od dziś i nie od wczoraj. W dodatku nauczam
    języka polskiego i dzieci piszą na różne tematy. Nikt mi za nic w świecie nie
    wmówi, że w takiej sytuacji biedny nauczyciel nie może zareagować, bo mu nie
    wolno "się wtrącać". Nikt mi nie wytłumaczy, że będąc wychowawcą może zabraknąć
    czasu na bliższe zainteresowanie się jakimś "dziwnym" zachowaniem czy postawą
    ucznia. Wolno czy nie wolno, mam to w podobnych sytuacjach w głębokim poważaniu.
    Niestety, na zaufanie dziecka trzeba sobie zasłużyć. Nie pójdzie do pierwszego
    lepszego i nie wyzna swego nieszczęścia. A jeśli brakuje czasu, to radzę
    poświęcić lekcję swego przedmiotu na "takie" sprawy. Można też poświęcić nieco
    swego bezcennego czasu wolnego. Jeśli ktoś go ma za dużo będąc nauczycielem, to
    minął się z powołaniem. Jest mi coraz bardziej wstyd, że jestem nauczycielką.
    Naprawdę. Takie sprawy po prostu się WIDZI. Nie wiem, jak można nie widzieć.
    Tak, winna jest pani kurator, minister, premier, prezydent, a najbardziej cyklon
    w Birmie i junta tamtejsza oraz trzęsienie ziemi w Chinach, jak również obłędna
    podwyżka cen ropy naftowej. Biedny trener tak się tym wszystkim przejmuje, że
    troszkę "się zapomniał". Wstydźcie się, "nauczyciele". Nie wystarczy, że ja się
    za was wstydzę. I do kościoła, i na modły, a potem w pokoju nauczycielskim
    oplotkujcie tłum zebrany na procesji bożego ciała ("ale się tamta wystroiła!") i
    poopowiadajcie sobie wszystkie seriale, które oglądacie jak leci, a następnie
    udajcie się na zasłużony odpoczynek. Im wcześniej, tym lepiej. Amen.
  • 23.05.08, 11:45
    a ja się zupełnie nie zgadzam z zarzutami nie-nauczycieli
    jak zwykle Państwo uważacie, że to szkoła za wszystko odpowiada i
    szkoła ma za Was (!!) wychowywać Wasze dzieci
    no przykro mi, ale jednak nie mam takiego zamiaru jakiekolwiek gromy
    nie posypałyby się na mnie z Państwa strony (jak zawsze przy
    temacie: szkoła)
    czytałam mnóstwo wypracowań szkolnych uczniów, większość to prace
    obliczone na zgorszenie mnie i zszokowanie, przepisane z książek
    typu "Dzieci z dworca ZOO" itd.
    gdy byłam sama w szkole, też to robiłam (pisałam jakieś pseudo-
    szokujące prace), każdy normalny polonista jest do tego
    przyzwyczajony i nie bierze serio każdej pracy traktującej o czymś
    takim
    niestety takie jest życie
    szkoda mi tej dziewczyny, ale obwinianie jej polonistki uważam za
    przesadę
    oczywiście Państwo jak zawsze wolicie obwianiać szkołę - przede
    wszystkim za to, że to Wy nie umiecie słuchać własnych dzieci
    zawsze pozostaje mi tylko w takich przypadkach radość, że ja za
    kilka lat z Państwa dziećmi się rozstanę, a Wam zostaną one na całe
    życie - i wtedy niektórzy z Was przejrzą na oczy
  • 23.05.08, 12:45
    Tak.. nie macie obowiazku. Doskonale panietam jak bardzo WY nauczyciele
    czujecie sie zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialnosci. Pamietam jak okazalo
    sie , ze wybralam zly profil w szkole, ze nie radze sobie z przedmiotami
    kierunkowymi. Jak do tego doszly typowe dla mlodego wieku problemy, ktore mi
    wowczas wydawaly sie koncem swiata. Jak w ciagu kilku miesiecy z piatkowej
    uczennicy stalam sie uczennica zagrozona. Jak chodzilam na wagary ze strachu
    przed szkola, przed kolejnymi zlymi ocenami bo jedynka dla ucznia, ktory zawsze
    mial pioatki to tragedia straszliwa. Dzis widze jak glupiutka bylam, ale widze
    tez z przerazajaca jasnoscia ze NIKT nie zawiadomil o niczym moich rodzicow (a
    zmanipulowac rodziow nie bylo trudno... ), NIKT nie zainteresowal sie NICZYM,
    NIKOGO nie zainteresowala dlaczego uczen nagle traci calkowicie chec do nauki.
    Kiedy zas w koncu na koniec roku zmuszona zostalam do wyjasnienia, kiedy
    opowiedzialam ze sobie nie radzilam, ze mialam pewne powazne dla mnie klopoty
    osobiste (agresywny chlopak), ze wpadlam w bledne kolo i nie wiem co zrobic...
    Stierdzono, ze to moj problem, ze trzeba bylo myslec co sie robi i zazadano
    odejscia ze szkoly... psulam im ich cudowna srednia. Dzis wiem, ze wyszlo mi to
    na dobre, trafilam do szkoly w ktorej nauczycieli naprawde innteresowalo to kim
    jestem, co sie ze mna dzieje i czy sobie radze. Po raz pierwszy w zyciu
    spotkalam wykladowcow, ktorzy sami proponowali konsultacje jesli uczen sobie z
    czyms nie radzil. Dyrekcje, drzwi gabinetu ktorej zawsze byly dla uczniow
    otwarte. I dopiero wtedy uswiadomilam sobie jak bardzo WINNI mojej sytuacji byli
    nauczyciele i zalosni wychowawcy. Zalosny pedagog, u ktorego usilowalam szukac
    pomocy. Majac 16 lat nie bylam w stanie poradzic sobie z moimi problemami sama,
    a jednoczesnie ostatnim co bym zrobila byloby przyznanie sie rodzicom. A
    szkola.. szkola wiedziala, szkola patrzyla i nie zrobila nic...
    W nowej szkole skonczylam z 5 na swiadectwie i z matury. Bez problemu dostalam
    sie na studia. I wiem dzis jedno - nauczyciele i wychowawcy uciekaja od
    odpowiedzialnosci. Nie maja pojecia o psychice dzieci, ktore ucza, traktuja je
    jak maszyny, ktore maja utrzymywac poziom i frekfencje i nie interesuje ich nic
    poza tym.
  • 23.05.08, 14:01
    Szkola organizuje wywiadowki kilka razy w roku i rodzice moga zapytac o problemy
    (czy postepy) dziecka. Gdzie byli twoi rodzice, czyzby nie mieli czasu? A moze
    to oni mieli cie w nosie, a nie nauczyciele? W normalnej rodzinie to rodzice
    wiedza pierwsi o problemach dziecka. Natomiast jesli problem dotyczy szkoly, np.
    grupka uczniow przesladuje kogos - takich rzeczy rodzice nie zauwaza, to nalezy
    do nauczycieli. Nauczyciel powinien tez miec oko na dzieci z rodzin biednych czy
    patologicznych - bo tam rodzice nie interesuja sie dziecmi albo sie nawet
    znecaja nad nimi. Tylko ze w tym momencie przechodzimy na inny poziom - co ma
    zrobic nauczyciel z problemem przemocy domowej? Moze poinformowac policje, tylko
    tyle. Za pomoc psychologiczna dla maltretowanego ucznia trzeba placic.
    Znecajacego sie rodzica nie mozna zgodnie z polskim prawem wyrzucic z domu - czy
    w takim razie takiego ucznia nalezy umiescic u nauczyciela w domu? Kto zaplaci
    za pomoc udzielona uczniowi, jesli nie istnieje ogolnopanstwowy system pomocy
    ofiarom jakiejkolwiek przemocy? Nauczyciel to nie Matka Teresa, pracuje po to,
    zeby zarobic na zycie. Aptekarzowi nikt jakos nie zarzuca, ze zarabia na
    chorych, a przeciez najwiecej aptekarze zarabiaja na ludziach smiertelnie
    chorych, bo ich lekarstwa kosztuja najwiecej.
  • 23.05.08, 14:23
    celne obserwacje i wnioski ..
  • 23.05.08, 14:25
    i raz jeszcze czy ty jestes drugi rikol- bo jakos madrzej
    piszesz ..?
  • 23.05.08, 14:33
    Wywiadowki.. taak jasne byla cala... 1 o ktorej poprostu rodzicom nie
    powiedzialam. Zaden problem - to ja mialam ta informacje przekazac i nikt tego
    nie sprawdzil. Ot taki polski szczyt zainteresowania.
    I nie - rodzice zazwyczaj nie wiedza. Rodzicow latwo oszukac, udawac ze sie
    chodzi do szkolu idac na wagary. Pytam sie GDZIE byla kadra kiedy nie chodzilam
    na zajecia. Telefonu nie mieli? Problem zadzwonic do rodzicow zapytac czemu
    dziecko nie chodzi? Oni WIDZA problem maja go na taci i nie robia NIC. Rodzice
    dowiedzieli sie.. po 8 miesiacach kiedy nadszedl koniec roku i rodzice
    zareagowali i pomogli.

    Zadne zrzucanie odpowiedzialnosci na rodzicow nie zmieni faktu ze w godzinach
    zajec dziecka jest pod opieka szkoly i to SZKOLA jest odpowiedzialna za to co
    sie z dzieckiem dzieje. Ale szkola polska ma to gdzies. Zrzucanie
    odpowiedzialnosci na rodzicow i - o zgrozo - na dziecko to typowe zagrania
    nauczycieli. Jesli dziecko nie pojawia sie w szkole, jesli jego oceny sie nagle
    pogarszaja SZKOLa ma zasrany obowiazek zainteresowac sie tym a nie rzadac
    wypisania dziecka bo iam srednia psuje.
  • 23.05.08, 16:29
    > Wywiadowki.. taak jasne byla cala... 1 o ktorej poprostu rodzicom nie
    > powiedzialam. Zaden problem - to ja mialam ta informacje przekazac i nikt tego
    > nie sprawdzil. Ot taki polski szczyt zainteresowania.

    I nie zdziwiło Twoich rodziców że w ciągu roku nie było ani jednej wywiadówki??
    Sorry, ale kiepskich masz rodziców, nie zwalaj na innych odpowiedzialności za
    Twoje wychowanie.
  • 23.05.08, 20:08
    tak, zawsze najlatwiej obwinic rodzicow. Szkola nie ponosi zadnej
    odpowiedzialnosci to ZAWSZE rodzice. Otoz bylam zawsze dobrym uczniem i nie
    sprawialam problemow. Rodzice nie martwili sie bo udawalam ze wszystko jest w
    porzadku.
    I nie, nie dziwilo ich. W ciagu roku byla 1 wywiadowka, bo mojemu wychowawcy nie
    chcialo sie zorganizowac wiecej. Wystarczylo z zatroskana mina powiedziec dzien
    pozniej ze "ojoejku zapomnialam wam powiedziec" i zapewnic, ze w szkole wszystko
    w porzadku.
    Rodzice moze naiwnie ale ufaja ze jesli cos bedzie nie tak to szkla ich o tym
    poinformuje. Moim poprostu do glowy nie przyszlo ze NIKT w calej szkole nie
    raczy zainteresowac sie nieobecnosciami i fatalnymi ocenami ich dziecka.

    Ale oczywiscie... to wszystko wina rodzicow. Przeciez szkola nie musi.. nic...
  • 23.05.08, 17:58
    Ja się nie zgadzam z tą opinią i stwierdzeniami w niej zawartymi. Nikt nie wymaga od nauczycieli, aby byli instytucją charytatywną(chociaż uważam, że wybierając taki zawód, poniekąd się na to godzą). Etat nauczyciela to 20 godzin lekcyjnych, aptekarza ok. 40. Uważam, że osoba będąca nauczycielem powinna poświęcić trochę uwagi(a tym samym czasu) ,ponad te 20 godzin lekcyjnych dla ucznia(abstrahuje od poprawiania sprawdzianów, kartkówek...). Myślę, że z takim założeniem został przyznany w tym zawodzie, taki zakres godzin w pełnym etacie - że nauczyciel jest również obserwatorem, wychowawcą, że poza tymi 20 godzinami spędzonymi na wykładaniu konkretnej wiedzy, ma do spełnienia kilka innych obowiązków wobec ucznia i społeczeństwa - które mu za wykonywanie takiej pracy płaci- jak zainteresowanie się młodym człowiekiem.
    Poza tym zastanówmy sie na czym polega kryzys szkolnictwa - przecież uczniowie sprawiający problem odchodzą ze szkoły po 3 latach, a problemy pozostają niezmienione od kilku już lat - agresja, brak szacunku, itp. Nasuwa się więc wniosek, że to nie uczniowie są winni za obraz szkoły jaki jest aktualnie prezentowany(przynajmniej nie w 100%), a ci którzy w szkole pozostają niezmiennie przez te kilka lub kilkanaście lat.
  • 23.05.08, 12:45
    A jaki jest powod pisania takich prac? Czy chec zwrocenia na siebie
    uwagi to nie problem? Moze warto poruszyc to z uczniami (chodzby
    podajac ten przyklad) i bajke o wilku (jak to Jasiu straszyl
    mieszkancow wsi, ze wilk idzie, chlopi wybiegali z widlami, a wilka
    nie bylo. Jednak jak wilk naprawde przyszedl, to na wolanie o pomoc
    nikt nie odpowiedzial.) Nauczyciel chyba jest nie tylko od
    poprawiania ortografi?
    Stosunki mlodziezy z rodzicami sa takie jakie sa. Moze sie to
    nam/pani nie posobac ale to jeszcze nie usprawiedliwia umycia rak
    jak pojawia sie problem.
    Ps. Tez ucze
  • 23.05.08, 11:55
    Biedny nauczyciel, teraz będzie się musiał tłumaczyć, że nie jest jeleniem, że trenował je, aby zdobywały nagrody sportowe. A te opowieści dorastających dziewczyn...Eh, co się teraz dzieje w szkole. Jedno wypracowanie i nauczyciela nie ma.
  • 23.05.08, 12:32
    Jedno słowo przedstawicielki tzw. płci pięknej i mężczyzna
    ugotowany. :-) W takich czasach żyjemy...
  • 23.05.08, 12:36
    brek444 napisał:

    > Biedny nauczyciel, teraz będzie się musiał tłumaczyć, że nie jest jeleniem, że
    > trenował je, aby zdobywały nagrody sportowe. A te opowieści dorastających dziew
    > czyn...Eh, co się teraz dzieje w szkole. Jedno wypracowanie i nauczyciela nie m
    > a.
    A ja, 22 letnia dziewczyna, córka 2 nauczycieli, napiszę - to co się dzieje w
    szkołach nie jest winą jednostronną uczniów, ale również wynika z przyzwolenia i
    postawy nauczycieli. Uważam, że wiele osób zostających nauczycielami nie zdaje
    sobie sprawy, że bycie magistrem polonistyki, biologii, historii nie jest
    wystarczające do tego, by być nauczycielem! Uważam, że nauczycielka języka
    polskiego zlekceważyła treść pracy, bo traktuje swój zawód instrumentalnie - iść
    do szkoły, odpracować, wrócić do domu! Według mnie, zawód nauczyciela nie na tym
    polega. Zabrzmi patetycznie, ale uważam że to misja. Poza tym myślę, że etat
    nauczyciela wynosi 20h przepracowanych w szkole z tego względu, aby drugie 20h
    mógł on poświęcić indywidualnie uczniowi, który może tego wymagać. Niestety
    kandydaci na nauczycieli zapominają o zawartym w tym zawodzie patosie i
    odpowiedzialności jaka ze sobą niesie. Później z patosem mówi się o ofiarach
    patologii... Albo i nawet nie - jak widać w zacytowanej wypowiedzi!
    A'propos - młodzi ludzie rzadko mówią o dotykających je patologiach, bo boją sie
    właśnie tego, że tak naprawdę ona/on - ofiara, będzie postrzegana jako ona/on -
    oprawca! Młodzi ludzie mają zbyt mało wiedzy i pewności siebie, aby być pewnym
    tego, że ona/on jest ofiarą na 100%, a nie winną całego zajścia.
    Będę obserwować bieg wydarzeń tej sprawy, obawiam się jednak, że utwierdzę się w
    swoim przekonaniu, które przedstawiłam powyżej.
  • 23.05.08, 13:44
    Zgadzam się z Tobą. Wielu ludzi (niestety również niektórzy nauczyciele)
    zapomina, że to przysłowiowe 18 godzin to jest jedynie ilość godzin poświęconych
    na prowadzenie zajęć dydaktycznych i nie oznacza to końca pracy i obowiązków
    nauczyciela. Ten pozostały czas trzeba wykorzystać na przygotowanie zajęć,
    sprawdzenie klasówek, ale również pomoc indywidualnym uczniom - wybitnym lub
    trudnym, chcącym porozmawiać o swoich zainteresowaniach albo o swoich
    problemach. A często trzeba samemu sprowokować taką rozmowę, bo uczeń nie
    potrafi się na to zdobyć. I nie jest to łatwe. Plus praca ta nie przynosi raczej
    satysfakcji materialnej. Tutaj trzeba czerpać satysfakcję z czegoś innego - z
    sukcesów uczniów, z poprawy ich zachowania, z rozwiązania jakiegoś problemu, a
    czasami i z mniejszych rzeczy.
    Myślę jednak, że większość osób, które wybierają na przykład kolegia
    nauczycielskie z zamiarem pracowania w przyszłości jako nauczyciele, zdają sobie
    sprawę, z czym to się wiąże. Ale jest niestety wiele osób, które traktują tę
    pracę jako coś tymczasowego, czemu nie warto poświęcać zbyt wiele energii i czasu.
    Uważam też, że wiele zależy od szkoły, od dyrekcji, od tego, czy o problemach
    się rozmawia, czy raczej zamiata się je pod dywan. Są szkoły, które nie kryją
    swoich problemów, i są takie, w którch nauczyciel może być zwolniony za mówienie
    głośno o tych problemach.
  • 23.05.08, 12:15
    zero kwalifikacji do zawodu pedagoga, jak można w podobnej sytuacji zachować się
    tak głupio!?

    ale... nawet jak jej podziękują w tej szkole, to się pewnie gdzie indziej
    zahaczy, w tym zawodzie jest niestety ogromne przyzwolenie na bylejakość... a
    jak coś się złego dzieje, to winna oczywiście wyłącznie "ta dzisiejsza młodzież"...

    --
    no where
  • 23.05.08, 12:19
    hetmanwiechu napisał:

    > typowo polska znieczulica. ale do kosciolka sie chodzi, wiec swieci
    > wszyscy

    Oczywiście wg hetmanwiechu znieczulica jest typowa wyłącznie dla Polaków. A poza
    tym w artykule nie było nic o tym kto chodzi do kościółka, a kto nie. W sumie
    każda okazja do wynurzeń typu: Polacy i Kościół są "be" jest dobra.
  • 23.05.08, 12:25
    i wydał wyrok... Czy dziennikarzy GW nie obowiązuje przypadkiem
    etyka zawodowa? Żenujące...
  • 23.05.08, 12:34
    ..synalka pewnie też.. bo mu krzywdę zrobią w tej sekcji
    badmintona.. kapcanieje nam młodzież.. rodzice zamiast wprowadzić
    kontrolę-tolerują siedzenie dzieci przed PCtem, bo to
    bezpieczniejsze ..i rosną potem takie kanapowe cudaki, jak
    Niesiołowski, Suski. Karski czy Kaczyńscy..
  • 23.05.08, 12:40
    Wysyła dziecko gdzieś w miasto i nie interesuje się, czy córka nie ma
    jakichś problemów? Tylko szkoła winna? Mamuśku, więcej zainteresowania
    dla soich dzieci. Jeśli nie powiedziała Ci o swoich dramatach, to
    znaczy że uznała iż masz to gdzieś.

  • 23.05.08, 15:12
    przeczytaj baranie tekst to zauważysz że mamusia si ę zainteresowała, za to
    cialo pedagogiczne czyta tekst o praktykach pedofilskich i nie interesuje jej
    skąd taki pomysł u czternastolatki na wypracowanie
    czy to jest nauczycielka czy raczej urzędniczka oświatowa której nic nie
    interesuje i która wszystko olewa
    ciekawe jak długo ten szkodnik będzie jeszcze pracował w oświacie
  • 23.05.08, 15:54
    > przeczytaj baranie tekst to zauważysz że mamusia si ę zainteresowała, za to
    > cialo pedagogiczne czyta tekst o praktykach pedofilskich i nie interesuje jej
    > skąd taki pomysł u czternastolatki na wypracowanie
    > czy to jest nauczycielka czy raczej urzędniczka oświatowa której nic nie
    > interesuje i która wszystko olewa
    > ciekawe jak długo ten szkodnik będzie jeszcze pracował w oświa

    Ta, jak ona napisala tylko ze ja trener gnoi i nic wiecej. Nie pisala ze ja
    molestuje! A jak jestes taki uswiadomiony to szkoda ze nie wiesz, ze dziewczyny
    pisza czxesto rozne bzdety. Trener to pies, ale to nie byla wina polonistki
  • 23.05.08, 17:09
    sam przeczytaj uważnie artykuł. To nie jest normalne, że matka nie
    dowiedziała się o problemie od córki, tylko z wypracowania, z
    zewnątrz. Problem trwał od dłuższego czasu, a matka o niczym nie
    wiedziała. Zatem w relacjach córka-matka jest coś nie tak. A
    nauczycielka też pokpiła sprawę.
  • 24.05.08, 23:45
    Czytam te wpisy i oczom nie wierzę. Co za pojeby. Pracowałem w gimnazjum przez
    dwa lata i napatrzyłem się na takie postawy. Zero refleksji, nieograniczona
    inwencja jeśli chodzi o usprawiedliwienie swojej bierności i nieróbstwa. Te
    nędzne grosze które zarabiają „nauczyciele” to i tak za dużo w stosunku do tego
    co robią. Większość z nich ma w dupie uczniów i ich problemy. I broń boże
    wychylić się. Za to gęba pełna frazesów o wychowaniu, autorytecie. W
    cywilizowanych krajach rada rodziców wywaliła by ich na zbity pysk. Ale nie w
    Polsce… . Przepaść cywilizacyjna nie pozwala im zrozumieć, że w molestowaniu nie
    chodzi o seks ale o władzę i upokorzenie drugiego człowieka. Widziałem to na
    własne oczy. Widziałem trenerów poklepujących po pupach 13-15 latki (wychowawcze
    klapsy za niesubordynację). Widziałem sprzątaczki „pilnujące porządku” pod
    prysznicami w czasie kąpieli nastoletnich chłopców. Dyrektor gimnazjum nie był
    tym zainteresowany. W ogóle nikt w tym kraju nie jest zainteresowany łamaniem
    podstawowych praw dzieci do intymności, nietykalności, godności osobistej.
    (służę szczegółami, gdyby zainteresował się tym jakiś prokurator, ale wątpię).
    Efekty są widoczne. Toż te dzieci widzą, że są tylko kłopotliwym dodatkiem do
    pensum, do budynku wynajmowanego na wesela i chrzciny. W ogóle szkoła to byłoby
    fajne miejsce, gdyby nie te bachory. Rzygać mi się chce, „pedagodzy”. Owoce
    zbierzemy wszyscy.
  • 25.05.08, 08:44
    wysłuchaj i drugiej strony .
    Nie widziałeś zniszczeń wandalizmu dokonanego w szkole przez
    uczniów , kosza na głowie nauczyciela ?
    Owszem sam rzeczywiście wysłuchiwałem mnóstwo " frazesów " a
    wszystko sprowadza się do tego by dyrekcja dobrze wypadła ; stąd
    naciski na stopnie , na promocje , na tuszowanie bójek i innych
    wpadek .byle na zewnątrz nie wychodziło .
    Tu apel o lepsze wyniki na egzaminie gimnazjalnym a tam promowanie
    ucznia po niezdanym egzaminie poprawkowym ( nie róbmy mu krzywdy -
    taka argumentacja ) . Potem taki dureń siedzi , nic nie robi , nie ,
    nie robi - rzuca w nauczyciela czymkolwiek , gada przez komórę itp
    itp . No tak z nudów - no i jest promowany i ma kolejnych
    naśladowców .
  • 25.05.08, 11:16
    I znów ta sama śpiewka o trudnej, rozwydrzonej młodzieży. Ale w tym wypadku nie
    chodzi o spór nauczyciel-łobuz, ale o dręczenie ambitnej dziewczyny. Jasna
    sprawa, że mogła przestać chodzić na treningi. Jest tyle barów i dyskotek w
    mieście. A została potraktowana jak śmieć. I inne również. I nikt nie kiwnął
    palcem w ich obronie. Tym dzieciom łatwo wmówić, że takie są zasady, że trzeba
    się podporządkować, że dyscyplina itp. Ale to nie ten przypadek. Tu dręczono te,
    które były aktywne, chciały się rozwijać. Nie ma ich w szkołach zbyt wiele. I
    będzie coraz mniej przy takim podejściu. Zapomniał tez ktoś, że w szkolnym
    sporcie to nie wynik i medale są najważniejsze. Porównywanie tego socjopaty do
    Wagnera i metod stosowanych w treningu drużyny olimpijskiej jest po prostu śmieszne.
  • 23.05.08, 17:33
    "Teresa Z., matka jednej z uczennic, martwiła się, że jej córka
    wraca z treningów siatkówki coraz bardziej rozbita i zamknięta w
    sobie. Kilka razy pytała, co się stało. Dziewczynka milczała."
    To cytat dla ciebie. Bo wiem ze nie przeczytales. Ty glupku
    wioskowy...
  • 23.05.08, 21:18
    A to cytat dla ciebie, bo całego artykułu nie czytałeś:

    Małgorzata K. nie miała pojęcia o tym wypracowaniu. Dopiero w maju
    udało jej się zdobyć kopię ze szkoły: - Rzeczywiście zostało napisane
    pół roku temu

    Głupku wioskowo/miastowy

  • 23.05.08, 12:45
    Moje dziecko,które jest w 5klasie podstawówki napisało podobne
    wypracowanie-choć o mniej drastycznej treści-i otrzymało trójkę z
    dopiskiem polonistki,że nie wolno mu jest oczerniać
    pedagoga..Rozmawiałam z innymi dziećmi,ktore skarżyły się,ze pan od
    wf-u wyśmiewa,poniża,nie respektuje zwolnień z niektórych ćwiczeń
    wystawionych przez lekarza..W trakcie rozmowy z dyrekcją
    usłyszałam,że naszym dzieciom potrzebna jest dyscyplina i ona takie
    metody docenia.Ostatecznie większość dzieci(moje również)które mógł
    zwolnić lekarz-takie zwolnienia zaniosło.Nie jest to dobre
    rozwiązanie,ale znęcanie się i przemoc psychiczną jest niestety
    trudno udowodnić..Opowiadania dzieci traktowane są jak jakieś
    wymysły.To straszne,ale uważam że takich przypadków jest naprawdę
    mnóstwo..
  • 23.05.08, 12:56
    To samo i brak nadzoru pedagogicznego dzieje sie w SP 10 w Zielonej Górze . A
    pan dyrektor G . jest
  • 23.05.08, 13:00
    Nauczycielka-polonistka "bez komentarza" , dyrekcja "to sprawa nauczycielki",
    wychowawczyni ?. Minęło pół roku i nic. To za co pobory, strajku o podwyżki się
    chce? Do ... z taką szkołą.
  • 24.05.08, 07:27
    apache5 napisał:

    > Nauczycielka-polonistka "bez komentarza" , dyrekcja "to sprawa nauczycielki",
    > wychowawczyni ?. Minęło pół roku i nic. To za co pobory, strajku o podwyżki się
    > chce? Do ... z taką szkołą.

    najlepiej niech nauczyciel zaniecha prowadzenia lekcji i realizowania programu i
    zajmie się opieką i wychowywaniem dzieci, bo przeciez rodzić jak wysyła do
    szkoły to już go nic nie obchodzi, teraz niech pani nauczycielka zajmie się
    rozwiązywaniem ich problemów i odróżnianiem tych rzeczywistych od tych zmyślonych...
    a że ma klasę 30 osobową i nawet gdyby tak chciała zrobić to wyjdzie po 1,5
    minuty na pochylenie się nad każdym dzieckiem to przecież nie szkodzi -
    nauczyciel w 1,5 minuty powinien wychwyćić problem, którego rodzić obcujący z
    dzieckiem dzień w dzień po kilkanaście godzin na dobę nie dostrzega!
    a jak nauczciel nie zauważy, to rodzić ma prawo przyjść i "zabić", bo nauczyciel
    ma obowiązek, bo przecież mu płacą, bo jest po odpowiednich studiach i jeśli
    chce się nazywać pedagogiem to "musi"
    W takim razie niechmi ktoś powie jakie kwalifikacje ma ta pani do bycia matką,
    skoro nic nie widziała, nic nie słyszała? Rozłożyła swego czasu nogi, a za
    resztę niech biorą odpowiedzialność inni...
  • 24.05.08, 08:30
    Mam nadzieję, że ta wypowiedź to sarkazm....... Ale z kolei stawianie sprawy w
    ten sposób to już wg mnie gruba przesada - bo to niby rodzice źli a szkoła i
    nauczyciele to ci biedni i dobrzy!!??!!?? Nie ma określonej jasno winy za
    podobną sytuację dla jednej ze stron. Dzieciak w szkole to inny człowiek niż
    dzieciak w domu!!!!!! A nauczyciel nie poświeca danemu uczniowi 1,5
    minuty!!!!!!!!!!! On z nim pracuje przez parę lat!!!!!!!!!!!!!
    I proponuję abyś przeczytała wywiad z matkami tych dziewczyn - wychodzi na to,
    że nie tylko ich córki były pod presją psychiczną pana trenera....... Swoją
    drogą - niezły z niego kombinator aby tak "zbałamucić" wszystkich wokół siebie,
    zrobił to tak dobrze, że nikt także teraz nic mu nie zarzuca, zaś każdy czepia
    się szkoły, koleżanek czy rodziców... A przecież to ON się nad nimi znęcał,
    molestował, wywierał presję psychiczną, znieważał je i niszczył ich psychikę....
  • 23.05.08, 13:08
    Już dawno skończyłam szkoły i stwierdzam że są najbardziej
    restrykcyjne na świecie,ja przez taką szkołę nie zrealizowałam
    swoich marzeń ale myślałam że wraz z komunizmem skończyło się
    prześladowaniem uczniów i ich ośmieszanie na lekcji[szkoła była
    przeważnie siedliskiem frustratów i nieudaczników,którzy odbijali to
    sobie na uczniach]. Nauczyciele chcą nadzwyczajnych przywileji i
    szacunku,to oni są winnii że gwałt się gwałtem odciska.W Ameryce
    nauczycielka jest miła i wyrozumiała podobno inna nie może być...
  • 23.05.08, 13:37
    pedagogiem to ty nie jesteś, po prostu żenua.
    w zasadzie tobie też powinni postawić zarzuty prokuratorskie. to, że smiesz i
    masz uprawnienia do przygotowywania do egzaminu dojrzałości to jakaś groteska,
    bo sama sie nie spisałaś. nie bede pisał kto ty jesteś, bo i tak nie umiesz
    odróżnić reala od fikcji.
    żenua.
  • 23.05.08, 13:38
    po strajkach nauczycieli zainteresowanie sprawami szkoły zniknie,
    jak zwykle. Przykre to.
  • 23.05.08, 14:19
    Tu nie chodzi o szkołę, tylko o bycie człowiekiem, coś mi się wydaje.
    Absolutnie nie zgadzam się na pracę w kombinacie. Dzieci to nie kiełbasa, nie
    masowa produkcja, a żywi ludzie, którzy - popamiętają!

    Jako nauczyciele zbieramy żniwo tego, co przeżywali rodzice naszych uczniów. Nie
    jesteśmy traktowani ze strachem i respektem, a jakoś pracować, nauczyć musimy. I
    wychować też, czy to się komuś podoba, czy nie.

    Na szacunek trzeba zasłużyć, jak wszędzie.

    A nie uważać, że jak coś wyszło na wierzch, to tylko dlatego, że strajk.

    Naprawdę, ten wątek jest po prostu ogłupiający, a to zaślepienie nauczycieli,
    broniących innych nauczycieli, po to, żeby bronić siebie...
    A w pracy obrabianie d... innym, że ten źle uczy, a ten się podlizuje, a ten nie
    strajkuje, a tamten na dwóch etatach i jeszcze mu źle.
    Ale szacunek musi być obowiązkowy i kwiatek od klasy na koniec roku co najmniej.

    Żenada!
    Nie wolno tak: etyka zawodowa jakaś jest. Nie wolno chronić złych ludzi tylko
    dlatego, że ktoś ich w szkole zatrudnił!@!!!
  • 23.05.08, 16:02
    > Ale szacunek musi być obowiązkowy i kwiatek od klasy na koniec roku co najmniej

    Tak musi, nawet ja to wiem. Fajnie jak sie nauczyciel interesuje ale taki
    wpierprzajacysie we wszystko tez jest zly!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.