Czytalem ostatnio artykul pani profesor Jadwigi Staniszkis w Dzienniku.pl,
ktorej nikt nie uwaza za proeuropejskiego fanatyka.
www.dziennik.pl/opinie/article193709/Staniszkis_Unia_beda_rzadzic_najsilniejsze_panstwa.html
konczy go w tent sposob :
" Odrzucenie traktatu lizbońskiego przez Irlandczyków pociąga ze sobą negatywne
konsekwencje dla UE oraz dla Polski. Z jednej strony, większość procedur i
mechanizmów, które zostały opisane w traktacie, i tak już obowiązuje w oparciu o
wcześniejsze rozwiązania prawne. Jednak traktat lizboński stworzył z nich spójny
system, który równocześnie wymaga czegoś, co jest określane jako zarządzanie
refleksyjne, czyli elastyczne reagowanie na problemy, jakie tworzą nowe przepisy
- pisze Jadwiga Staniszkis.
Po zablokowaniu traktatu lizbońskiego w Radzie Unii Europejskiej pozostaje
nicejski system głosowania. Dla Polski jest on może korzystniejszy, jednak
pozostawia zbyt wiele obszarów, które wymagają jednomyślności przy podejmowaniu
decyzji. Najlepszym przykładem na to, jak niedobre to rozwiązanie, jest właśnie
irlandzkie referendum. 100 tys. głosów zablokowało całą Unię Europejską. Taki
sposób działania w końcu doprowadzi do paraliżu wspólnoty, a Komisja Europejska
nigdy nie uzyska realnej autonomii i władzy. To z kolei uniemożliwi jej
kontrowanie najsilniejszych państw UE, na przykład Niemiec w ich relacjach z
Rosją. A silniejsza Komisja Europejska stwarza większe szanse, że UE przyjmie
bardziej korzystną dla Polski politykę energetyczną. W tej chwili o tej i o
innych kluczowych sprawach decydują wciąż największe państwa.
Odrzucenie traktatu jest więc bardzo niedobre, także z perspektywy Polski.
Jedyna nadzieja w tym, że traktat ratyfikują wszystkie pozostałe kraje UE. W tej
sytuacji być może znajdzie się rozwiązanie, by traktat lizboński wszedł w życie. "