> Zrozum jedno. Dane tych ludzi *już* wyciekły. To się już dokonało i jest faktem.
Ależ rozumiem. :-)
Odnoszę się do opinii pana z PeKaO, który chce ścigać ludzi mających dostęp do
tych danych.
> 1. Możliwe jest np. że ktoś wpisał zupełnie z przypadku (np. w związku z czymś
> innym) imię i nazwisko osoby, której CV było na tej stronie i w Google mu to
> wyskoczyło, to wszedł.
Dokładnie tak było. Jedna blogerka wpisała swoje nazwisko w google i to jej
wyskoczyło. Napisała o tym na blogu. Wpis został wykopany na wykop.pl.
> 2. Jedyne co Pekao "ma" to adresy IP tych maszyn, które łączyły się z ich
> witryną (z dzienników na serwerze). Adresów IP ludzi, którzy łączyli się z
> Google nie mają i ich nie dostaną (za ciency są w uszach w tym Pekao).
>
> 3. Ścigać to i owszem będzie się, ale Pekao. Zdaje się GIODO złoży wnioski do
> prokuratury.
>
> Ten ich pożal się boże rzecznik to jakaś kompletna łamaga. Ja rozumiem, że
> pewnie jest w stresie, ale przed wypowiadaniem się na takie tematy powinien
> sprawę skonsultować ze specjalistami od IT i prawa aby się tak nie wygłupić.
Dzięki za wytłumaczenie mi tego, ale nie trzeba było ;-). Ja to doskonale
rozumiałam od początku i stąd mój powyższy post. Ironia to się nazywa.
--
Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko