Komentarze do artykułu
Kutz: Prezydent nie jest świętą krową z urzędu
- Palikot ma prawo oceniać prezydenta - powiedział w rozmowie z serwisem Newsweek.pl reżyser i poseł Kazimierz Kutz. - Prezydent nie jest świętą krową z urzędu - dodał. Zdaniem Kutza, częste porównywanie wypowiedzi Jacka Kurskiego z PiS do zachowania Palikota jest nieuzasadnione. - To jest przyrównywanie cepa do laski lorda - ocenił.
Senator Kuc nie jest świętą krową
Autor:
z_b2
28.07.08, 23:11
Panie Kuc, ja też jestem obywatelem RP. Stosując pańską logikę mam prawo do
oceny pańskiej osoby, chociażby jako senatora.
Moim zdaniem obelgą nie będzie, a tylko nazwaniem postępowania i rzeczą
oczywistą, odczuwalną dość powszechnie, jeżeli powiem o panu żeś pan cham bez
wyczucia i nieudolny reżyser nie potrafiący dotrzeć do widowni, tworzący
postaci karykaturalne i wyzbyte rozumu. To krzywe zwierciadło, w którym
pokazujesz pan Śląsk i Polskę całą jest dla nich szkodliwe. Pan tworzysz
matołectwo naigrywające się ze zrywów wolnościowych i wszystkiego co wzniosłe.
Ja rozumiem, że w życiu nie ma miejsca dla romantyzmu, ale jest miejsce dla
prawdy. To co pan robiłeś to typowa sztuka w formie realistycznej, a treści
socjalistycznej - gniot, czym skorupka za młodu...
Nie kłamię, nazywam tylko rzeczywistość. Jesteś pan wulgarnym partyjniakiem z
PO, Twórcą "Kucizmu" - reżyserii koncesjonowanej i partykularnej na poziomie
asystenckim żerującej na ludzkiej krzywdzie. A że nikt nie chce oglądać
pańskich filmów (i ani one kultowe - jak Barei, i nawet Gala nie chce dodać
ich do wydań tygodniowych) postanowiłeś się pan zająć polityką. W efekcie po
10-ciu latach stanąłeś pan ramię w ramię z członkiem Palikotem i jego
sztucznym penisem! Pomyślałeś pan o tym panie reżyszerze? Ty reżyser
autonomiczny i sztuczny penis Palikota, razem, złączeni na wieki:)))
Panie Palikutz, czy osiągnąłem już pański poziom, czy muszę jeszcze pobluzgać?
A tak na marginesie, cóż to za słowo bluzgać! Czy to przystoi Senatorowi RP?
Pański towarzysz Niesiołowski użył go po raz pierwszy w polityce. Ja go
rozumiem - poczucie winy, wpadka z "Ruchem", pomnikiem Lenina i z narzeczoną,
na którą donosił jednocześnie prosząc ją o rękę; psycholog, kuracja nie
przynosząca efektów i w końcu rozdwojenie jaźni, ale pan? Czyżby to język
miłości, czy przekazy dnia z gabinetu płemieła, czy może czkawka z dawnych
nasiadówek przy KC PZPR?
Chamstwo trzeba zwalczać siłą i godnością osobistą panie Kuc.