Re: Ateiści i agnostycy pozwali prezydenta Busha
> Prawo jest wtedy gdy w przepisach stoi: jutro kazdy ma sie modlic,
> bo jak nie, to spotka go taka to a taka kara, napomnienie lub
> grzywna.
Nieprawda. Nie każdy przepis wymaga sankcji, wymaga jedynie hipotezy
(Kto, Każdy, Organ, etc.) i dyspozycji (zobowiązany jest do,
podlega, etc.). Sankcja jest dodatkiem, niekoniecznym do stworzenia
prawa.
> Czy jezeli prezydent oglosi, ze jutro jest dzien prania skarpetek,
> to bedzie to dla ciebie ingerencja w wolnosci obywatelskie?
Nie chodzi o wolności obywatelskie, ale o zakaz jakiejkolwiek
regulacji religijnej na szczeblu federalnym. Zrozum wreszcie, że
sprzeczne z poprawką jest wydawanie jakichkolwiek dyspozycji o
znaczeniu religijnym!
> Jezeli budzi inne glebokie emocje to jest to raczej chore.
Chore jest niezrozumienie istoty sprawy. Ponieważ lubujesz się w
absurdach i banałach, to i ja podam przykład, dla lepszego
zrozumienia. Załóżmy, że polska konstytucja zabrania jakichkolwiek
regulacji (w formie uchwał, ustaw, rozporządzeń) na temat koloru
skarpetek. Prezydent zaś ogłasza Dzień Noszenia Niebieskich
Skarpetek. Nie sankcjonuje karą, po prostu ogłasza taki dzień. Łamie
prawo? Owszem, ponieważ konstytucja zakazuje jakichkolwiek unormowań
ze strony najwyższych władz państwa. Nie ma znaczenia, że nikt
nikogo nie rozstrzela za czerwone skarpetki.
Podobnie jest i tutaj. Ani prezydent, ani kongres nie mają prawa do
ustanawiania dni religijnych, modlitewnych, etc. Nie porównuj tego
do stwierdzeń 'jutro jest niedziela'. Dzień Modlitwy nie jest
zapowiedzią "jutro będziemy się modlić". To jest Dzień, a nie dzień.