Re: Ateiści i agnostycy pozwali prezydenta Busha
> Ano widzisz, jest to problem natury etycznej, ze jakby nie patrzec
> to czlowiek jest niewolnikiem swojego mozgu
No dobrze, ale zgodnie z Twoją teorią, to (czysto hipotetycznie)
odpowiednie uwarunkowania środowiskowe polączone z wychowaniem
umożliwiłyby stworzenie człowieka ze 100% wolną wolą.
> Sprecyzuj "elementarne zasady ludzkiego dzilania".
Posłuszeństwo autorytetom, dysonans poznawczy, mechanizmy obronne
(wyparcie, zaprzeczenie, projekcja, itd.). Jest ich trochę.
> Myslisz, ze kto bedzie seryjnym zabojcom - depresyjny samobojca,
> czy zadowolony z zycia obywatel?
Stawiam na drugie. Jak ktoś jest depresyjnym samobójcą to raczej
próbuje zabić siebie a nie innych:)
> Nie wiem co konkretnie podwazam, a czym potwierdzam ta teorie.
Podważasz to co piszę a tym samym Twoje zachowanie to potwierdza:
ludzie są wpisani w schemat, niezależnie od budowy mózgu i jego
biochemii.
> Nie sadzilem, ze takie stwierdzenie wymaga calej teorii i ze
> powstala tak pozno :D Pewnie przed II wojna swiatowa ludzie zawsze
> byli racjonalni i dawali sie przekonac przewazajacej logice)
Rzecz właśnie w tym, że nie o racjonalizm i o przeważającą logikę
chodzi. Chodzi o autorytety. Ludzie uznający autorytet, nawet w
mniejszości, będą powtarzać za nim slogany wbrew większości nawet.
Pielęgniarka będzie gotowa podać pacjentowi śmiertelną dawkę leku,
jeżeli zażąda tego lekarz (zweryfikowane). I to pomimo świadomości
skutków działania. Generalnie ludzie mają tendencje do dawania wiary
swoim autorytetom, nawet jeżeli ten autorytet klepie bzdury. Wyobraź
sobie, że pewnego dnia Hawking ogłasza poparcie dla wszechświatów
równoległych i kreacjonizmu. Myślisz, że z dnia na dzień przestanie
być wybitnym fizykiem? Raczej przybędzie kreacjonistów:)
> O jakich uwarunkaniach znowu mowisz? btw. potwierdzasz, ze
> biochemia ma wplyw.
Tak, ale nie indywidualny. Jak człowiek wesoły to się uśmiecha, jak
smutny to płacze, głodny je, spragniony pije, a zmęczony śpi. W tym
sensie biochemia ma wpływ na zachowanie człowieka. Ale nie ma wpływu
w tym sensie, że Jana można nauczyć odpoczynku przez płacz i
zaspokajaniu głodu przez śmiech.
> Ale czy na biochemie nie wplywa genetyka danego osobnika? jego
> srodwisko?(zjedz czekolade i przekonaj sie o wplywie serotoniny :D)
Jeżeli prawdą jest co mówisz, to czekolada niekoniecznie musi na
mnie działać. Przecież nie wiesz z jakiego środowiska się wywodzę i
jakie miałem wzorce w dzieciństwie. Może czekolada wywoła we mnie
agresję?
> Jakbym wiedzial jakie zachowania konkretnie opisujesz (dlatego
> posluguje sie przykaldami) to byloby mi latwiej zrozumiec cie.
Powtórzę więc: ludzie będą zachowywali się w pewien sposób
niezależnie od otrzymanego wychowania i wpływu środowiska.
Niezależnie od tego czy jesteś z patologicznej rodziny, czy z tzw.
dobrego domu, akceptujesz autorytety, wyrobiłeś sobie mechanizmy
obronne, poddajesz się dysonansowi poznawczemu, popełniasz błędy w
określaniu ludzi, etc.
> Czy facet pracujacy dzien i noc, to nie okazuje sie jednak po
> prostu samcem, chcacym zauroczyc samice nowym wozem
A facet pracujący dzień i noc, który jest gejem i jeździ tramwajem?
> przetrwanie naszego DNA
Dawno widać miałeś studia. Ostatnio newsem w tej kwestii była
konstatacja, że zasadniczo zwierzęta dążą do przetrwania jednostki,
nie całego DNA i gatunku.
> 13. podsumowujac, debata nasza przebiegla o zupelnie niczym. Ledwo
> liznelismy tematyke wolnej woli, za to duzo gadania o psychologii
> i neurologii.
Sam sprowadziłeś rozmowę o wolnej woli wprowadzając zagadnienie
psychologii, etc. Chyba nie wyobrażałeś sobie, że Ty będziesz sypał
przykładami z nauki a ja cytatami z Biblii?