Komentarze do artykułu
Chory na cukrzycę księdzem nie zostanie
Gej nie może być księdzem, mówi instrukcja Watykanu, która trafiła do seminariów duchownych. Jednak orientacja seksualna nie jest jedynym kryterium, na podstawie którego odrzuca się kandydatów na księży. Do seminarium nie zostanie przyjęty między innymi chory na cukrzycę, lub ktoś, komu brakuje palca wskazującego.
Re: Seminarium zamknięte nie tylko dla gejów
Nie znoszę, kiedy atakuje się Kościół, ale w tym wypadku nie jest to krytyka
Kościoła (Kościół to my wszyscy, wierni, o czym hierarchia zdaje się nie
pamiętać), ale idiotyczne wyskoki kościelnych decydentów. Przykładowo, głuchy
nie może być księdzem? Niby jakim prawem? Jeśli jest w stanie w taki czy inny
sposób przekroczyć swoje ograniczenia? Poznałam takiego kapłana, bardzo dobrego
zresztą, lubianego i cenionego. Jest rektorem domu jezuickiego w północnym
Londynie. O ile mi wiadomo, od urodzenia nie słyszy. Mimo to nauczył się mówić
(ok, niewyraźnie, czasem mam problem ze zrozumieniem), nauczył się czytać z ust,
skończył teologię i osiągnął jakąś tam pozycję w hierarchii zakonnej. W dodatku
"robi" dodatkową dobrą robotę, bo może odprawiać msze "migane" i to robi. W
końcu i głusi mają szansę na swoją mszę, a że dla tego człowieka jest to jego
naturalny język... Oczywiście w myśl tego, co paru watykańskich mądrali
wymyśliło, taki człowiek nie mógłby zostać księdzem. I to byłaby wielka strata.
Co do gejów, miałam okazję zetknąć się z londyńskim katolickim duszpasterstwem
gejów, lesbijek, transwestytów i transseksualistów (oczywiście, w polskich
Kościele takie duszpasterstwo byłoby pewnie od razu wyklęte, albo i nawet
ekskomunikowane a priori). Spotkałam wielu wspaniałych, zaangażowanych
religijnie ludzi, którzy zmagają się z własną orientacją w świetle postawy
Kościoła. Czy nie byłoby dobrze, gdyby byli i księża geje (i tak zakładamy życie
duchownych w czystości, więc problem nie powinien istnieć) - księża, którzy
lepiej by rozumieli problemy takich ludzi i mogli być dla nich wsparciem
duchowym. Przykro mi, że mój Kościół się cofa w rozwoju, a jego hierarchia
pogardza ludźmi, którzy nie pasują do szablonu, boli mnie ten faryzeizm w moim
Kościele, faryzeizm, który wypiera miłość bliźniego.