Katastrofa z 1972 r. Zdementowano wersję o cudownym przeżyciu stewardessy
Niemiecki dziennikarz dementuje wersję wydarzeń z 1972 roku, zgodnie z którą jugosłowiańska stewardessa przeżyła katastrofę samolotu, do której doszło na wysokości 10 kilometrów.
Opowieści o tym jakoby samolot którym leciała Vesna Vulovic został
zestrzelony przez obronę lotniczą CSRS nie są niczym nowym.W roku
1992 sprawę opisywał jeden z czeskich tygodników podając że
jugosłowiański samolot zestrzelono bo leciał tym samym korytarzem
powietrznym którym miał niedługo przelatywać samolot rządowy wiozący
samego Leonida Breżniewa.Podobno przez bałagan wojskowi nie mogli go
zidentyfikować i spanikowali...MOIM ZDANIEM TAK NIE BYŁO A VULOVIC
MIAŁA PO PROSTU CHOLERNE SZCZĘŚCIE...
I BYNAJMNIEJ NIE ONA JEDNA.
24 grudnia 1971 roku samolot pasażerski peruwiańskich linii Lineas
Aereas Nacionales eksplodował w powietrzu nad Andami po tym jak
piorun trafił w skrzydło.Leciał wtedy na wys.ok.11 km nad ziemią
(uwzględniając poziom morza).Na pokładzie były 92 osoby.91 zginęły a
jedna ocalała.17 letnia pasażerka Julianna Kpocke była przypięta
pasami do fotela i razem z nim wyleciała na zewnątrz kiedy kadłub
pękł na kawałki.Spadając widziała góry i las tropikalny na dole,była
pewna że za chwilę będzie po niej...Odzyskała przytomność leżąc na
ziemi przygnieciona fotelem.Wydostała się z pod niego i ze
zdziwieniem stwierdziła że właściwie nic jej się nie stało-miała
tylko zwichnięty obojczyk i liczne potłuczenia.Usiłowała odszukać
pozostałych pasażerów ale nie znalazła ani ich ciał ani kawałków
samolotu-eksplozja nastąpiła tak wysoko że szczątki rozsypały się w
promieniu dziesiątek kilometrów.Julianna przez KILKA DNI samotnie
błądziła po dżungli zanim trafiła na ekipę ratunkową.Kiedy ją
znaleziono była osłabiona ale w dobrej kondycjii.Tymczasem
stewardessa z jugosłowiańskiego samolotu odniosła tak ciężkie
obrażenia że ledwo ją odratowano,do dziś jest sparaliżowana i jeździ
z trudem na wózku...Czy w porównaniu z historią Julianny Kpocke jej
historia wygląda aż tak nadzwyczajnie..? Moim zdaniem nie,zwłaszcza
że (o czym często się zapomina) Vesna nie została wyrzucona w
powietrze na dużej wysokości tylko spadała w dól w odłamanej części
ogonowej kadłuba ze statecznikiem poziomym który działał trochę jak
spadochron.Jak ustalono ta część kadłuba uderzyła w ziemię stromym
lotem ślizgowym pod pewnym kątem i dopiero w tym momencie
stewardessa została wyrzucona na zewnątrz.Upadła na przykryte grubym
śniegiem krzaki (lub w zaspę w/g innych źródeł).
Warto dodać że historia odnotowała kilka przypadków ocalenia osób
skaczących z dużej wysokości ze spadochronem który się nie
otworzył.We wszystkich przypadkach ludzie ci spadali na
krzaki,drzewa lub śnieg.Niektórzy wyszli z tej przygody tylko lekko
poturbowani.Kuriozalny był przypadek Szweda który wyskoczył z
prywatnej awionetki kiedy ta stanęła w płomieniach.Spadochron
nawalił i facet rąbnął prosto w koronę drzewa.O dziwo nic mu nie
było...Kiedy natomiast zlazł na dół rzucił się na niego wielki pies
i tak pogryzł że z trudem go odratowano!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.