pamietam jak kiedys mowilo sie o tym ze powszechnym wsrod studentek bylo
sypianie z wykladowcami za dobre oceny - bzdura, jakas taka legenda
srodowiskowa. Jasne, zdarzały sie nieliczne romanse na zasadach zwiazku, ale
prostytuowanie sie za oceny: nie slyszalem o konkretnym przypadku przez 5 lat
studiow dziennych. Moze/pewnei zdarzalo sie, ale sam fakt ze bylo to tak
niewidoczne, swiadczy ze bylo to zjawisko marginalne.
To samo tyczy sie tematu artykulu, czyli sponsoringu za seks i prostytucji.
Kolejna sprawa to taka, ze studiowanie stalo sie modne, a sam proces edukacji
obnizyl poziom i stal sie fabryką licencjatow i magistrow, tak wiec do kotla z
opisem studentka mozna wrzucic jakies 35% dziewczyn. Nalezy jednak odroznic
studentki ktore sie prostytuują, od prostytutek ktore studiują. Zakladam, ze
zdecydowana wiekszosc "lepszych" prostytutek jest zapisana na studia - maja kase
i slusznie uwazaja ze edukacja to dobra inwestycja. Idąc jednak po korytarzu
uczelni w ktorej sie tzeba uczyc, niech sie nikomu nie wydaje ze co 3 kroki mija
dziwke, bo to bzdura.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.