• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Państwo opiekuńcze - pomylimy twoje dzieci i powiemy, że to twoja wina! (przy okazji zwalimy to na ciebie, że się nie kapnąłeś!)
    Płaćcie i Płaczcie Polaczky!

    "W sądzie pełnomocniczka Ministerstwa Zdrowia zaczęła od tego, że nie rozumie, jak to możliwe, iż matki nie rozpoznały dzieci (...) Już prywatnie, na korytarzu, pani dodała jeszcze, że nie rozumie też, jak człowiek może skarżyć własne państwo o pieniądze."
    • 15.05.09, 07:00
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gdy się urodziłem w szpitalu przyniesiono mamie do karmienia inne dziecko. Mama
      szczęśliwie miała na tyle przytomności że narobiła rabanu i już po pół godzinie
      poszukiwań dostarczono właściwy egzemplarz czyli mnie. Z opisanego i mojego
      przypadĸu wnoszę, że zamienianie dzieci które jest podobno "niemożliwe" jest
      zdarzeniem rutynowym, grunt aby sztuka się zgadzała. Zacznie to masowo wychodzić
      gdy nastaną czasy żę testy dna będzie można kupić w kiosku.
      • stary.gniewny napisał:
        po pół godzinie
        > poszukiwań dostarczono właściwy egzemplarz czyli mnie.

        Jesteś tego pewny?
      • Dlatego teraz zaraz po "wyjściu" dziecka (jeśli okoliczności na to pozwalają,
        np. nie jest wcześniakiem, lub nie potrzebuje natychmiastowej konsultacji
        specjalisty) jest ono przekazywane matce, aby się z nim oswoiła i "poznała".
      • > Gdy się urodziłem w szpitalu przyniesiono mamie do karmienia inne
        dziecko. Mama
        > szczęśliwie miała na tyle przytomności że narobiła rabanu

        Mojej mamie tez podano do karmienia inne dziecko. Nazwiska były
        podobne i pielegniarka źle odczytała... Niby nic, chwila, może
        minute to trwało, ale jednak dreszczyk po krzyzu mnie przebiega.
        (Nie, na pewno nie zamieniono mnie, jestem strasznie podobna do
        mamy.)


        --
        Dzidka
    • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Jak obserwuję sądy (a jestem prawnikiem), to jestem rozpaczony. W "normalnych"
      sprawach, za wypadek gdzie poszkodowany ulega paraliżowi od pasa w dół, może on
      liczyć na średnio 200-259 tys. zł. W sprawach medialnych - kwoty wielokrotnie
      wieksze. Tylko dlatego, że byli dziennikarze i kamery...
      Przykłady:
      - podmienione bliźniaczki (porównajcie sobie krzywdę, jaką one doznały i krzywdę
      jaką doznaje sparaliżowany od pasa w dół - z całym szacunkiem dla tragedii
      opisywanej w artykule GW),
      - Jasiu Mela,
      - chłopak postrzelony przez Policję w Poznaniu.
      I gdzie tu sprawiedliwość ????
      • a co powiesz o prawdziwej epidemii chorób psychicznych i nerwicowych
        załamań w obu rodzinach? przecież to aż śmieszne, czekam na
        doniesienia że rodzinny pies podciął sobie żyły. choć sądzę że kasa
        znajdzie się na kontach a prasa zejdzie z tematu choroby ustąpią. 2
        mln to niezła kasa, obie rodziny bedą mogły podreperować swoje
        zdrowia wspólną wycieczką dookoła świata. pijac w każdym mieście po
        drodze zdrowie nas, jeleni. głupków, którzy zapłacą. bo pzrecież nie
        winni, nie Temida. jak w starym dowcipie - kto zapłaci? pan zapłaci,
        pani zapłaci.
        jak widzisz obok twoich kolegów po fachu, lubiących się kapać w
        świetle kamer jest jeszcze druga grupa zawodowa - ci w ciszy i w
        cieniu zbijają kasę na "diagnozach dla sądów".
        społeczeństwu i sobie gratuluję. i do roboty!!!! trzeba to jakoś
        odpracować, rwa jego mać!
        I proszę mnie nie przekonywać że nagle obie rodziny zaczęły tak
        namiętnie świrować!
        • jak zwykle internauci potrafią tylko wylewać jad na forum.
          Zazdrościsz tym rodzinom?
          • kronert napisała:

            > jak zwykle internauci potrafią tylko wylewać jad na forum.
            > Zazdrościsz tym rodzinom?

            Nie. Po prostu chodzi o zwykłą sprawiedliwość. Kwoty płacone tak rodzinom tych
            dziewczyn, jak i ofiarom wypadków to zadośćuczynienie, czyli (potocznie) -
            odszkodowania za ból i krzywdę. A zatem porównanie przypadku opisanego w GW i
            ofiar wypadków jest jak najbardziej na miejscu. Nie można dawać kilkaset tysięcy
            "na głowę" w sprawie medialnej i kilka razy mniej w sprawach "niemedialnych",
            acz znacznie poważniejszych dla poszkodowanych.

            Ja zajmuję się w sądzie takimi sprawami, stąd na co dzień widzę, jaki są
            następstwa dla rodzin ofiar wypadków samochodowych (ludzie na wózkach, często ze
            zmianami neurologicznymi, epilepsją, bez zdolności do pracy), a jakie mogą być
            następstwa zamiany dzieci. Przy całym szacunku dla tych rodzin (wycierpiały się
            bez wątpienia) - pieniądze zasądzone przez sąd są SKANDALICZNIE DUŻE.
            I jak potem wytłumaczyć osobie na wózku, z połamanym w wypadku kręgosłupem, że
            niestety nie zainteresowały się jago sprawą telewizja i gazety, stąd nie może
            liczyć na tak duże pieniądze jak w "sprawie bliźniaczek".
            Twoim zdaniem to jest zazdrość i wylewanie jadu. A może po prostu pytanie o
            sprawiedliwość dla normalnych ludzi? W końcu ilu ludzi walczących o
            zadośćuczynienie może liczyć na światło fleszy i mikrofony?
            • Dla mnie kwota jest skandalicznie.... mala. No bo co to jest teraz 250,000?
              Nawet kawalerki (np, w W-wie) sobie nie kupi.
              Natomiast zgadzam sie, ze taka sprawa nie ma porownania z trwalym kalectwem. Za
              takie sprawy powinno byc wyskokie odszkodowanie (kilka milionow na osobe) oraz
              dozywotnia renta inwalidzka, umozliwiajaca najlepsza z mozliwych egzystencje.
              Sady w Polsce wciaz zachowuja sie jak z czasow PRLu. Kazdego pozywajacego uwaza
              sie za przestepce usilujacego wymusic pieniadze od biednego panstwa. A moze
              sprawdzic na co panstwo wydaje pieniadze? Z jednej strony walczy o kazdy grosz w
              sprawach jak opisane, a z drugiej lekka reka wydaje miliardy zlotych na mocno
              podejrzane przedsiewziecia. A w koncu to nasze pieniadze i powinnismy miec cos w
              tej sprawie dopowiedzenia


      • Też jestem zbulwersowana.
      • Może nawet nie chodzi o to, że to było wydarzenie medialne, ale przede wszystkim
        nowe. Powszednie krzywdy na nikim nie robią wrażenia. Moim zdaniem sędziego
        poniosły emocje.
    • zacznij czytac ze zrozumieniem.... dostali 2kk, owszem, ale podziel to przez
      liczbe osob... czyli przez 7. wyjdzie ci wlasnie 200 - 300 k....
      • to im dodaj własnej forsy. dlaczego moje podatki mają być zabierane
        na takie cele. powinno być jak na całym swiecie. lekarz dużo zarabia
        ale znaczną część swojej kasy kieruje na ubezpieczenie. kiedy
        spartoli coś - płaci ubezpieczyciel. jeśli partoli nieustannie nikt
        go nie ubezpieczy i facet wypada. nikt w cywilizowanym świecie nie
        sięga bez przerwy do moich podatków.
        • i to by bylo dobre rozwiazanie...
        • A co lekarz spieprzył żeby miał pokrywać ze swojego ubezpieczenia?
          Ma podawać dziecko każdej matce? To w takim razie po co są
          pielęgniarki? Ktoś się pomylił - niedobrze.
          Sporo przeżyli OK ale ta epidemia chorób psychicznych i podejście
          dziewczyn do rodziców i biologicznych i tych niebiologicznych jest
          trochę dziwna. Czemu rodzice są winni?


          A jeszcze jedno - na całym świecie lekarz dużo zarabia...no właśnie.
          To też mogłoby się zmienić w Polsce.
          • może powstrzymajmy się od oceny reakcji dziewczyn i rodziców. Nikt nie wie, jak
            by się zachował w takiej sytuacji (czego oczywiście nikomu nie życzę). Za
            skandal uważam podejście pani pełnomocnik Ministerstwa Zdrowia (jak zresztą
            wszystkich urzędników, którzy od sprawy umyli ręce).
            Ubezpieczenia lekarzy - zgoda, nie ma wątpliwości, że tak powinno być. Ale w tej
            sytuacji kto ma płacić? Mamy tzw. państwową służbę zdrowia a na dodatek sprawa
            miała miejsce w latach 80.
          • mówię ogólnie - kto spieprzył ten płaci. tak jest w innych krajach i
            INNYCH zawodach w PL. Tylko lekarze są świętymi krowami.
            A niezależnie od tej uwagi - spieprzył LEKARZ. Na ogół ;-)
            ordynatorem jest lekarz. i to on odpowiada za bajzel, za
            niekompetentny zespół. Jasne!?
            • olias napisał:

              > mówię ogólnie - kto spieprzył ten płaci. tak jest w innych krajach
              >i INNYCH zawodach w PL.
              nie, tak nie jest

              >Tylko lekarze są świętymi krowami.
              > A niezależnie od tej uwagi - spieprzył LEKARZ. Na ogół ;-)
              > ordynatorem jest lekarz. i to on odpowiada za bajzel, za
              > niekompetentny zespół. Jasne!?
              otóż: NIE jest jasne - jest błędne

              Art. 120. KP:
              § 1. W razie wyrządzenia przez pracownika przy wykonywaniu przez
              niego obowiązków pracowniczych szkody osobie trzeciej, zobowiązany
              do naprawienia szkody jest wyłącznie pracodawca.

              Dla niezorientowanych, czyli m.in. ciebie: pracodawcą lekarza
              jest "szpital". A szpital w 1984r był i dotąd jest (ten akurat
              jest) "państwowy". Dlatego za błędy lekarza odpowiada "państwo" -
              czy ci się podoba czy nie. teraz jasne?

              BTW: i uważam to za słuszne - takie jest prawo.
          • może jaśnie wielmożnej pani wali na mózg? ile qrwa jeszcze chcecie?!
            won za granicę do lepszych krajów. cała unia czeka na was i
            wasze "zdolności". Lekarze dziś w PL ... własnie - ile zarabiają?
            Tusku przy okazji ostatniej akcji szantażystów w kitlach przysięgał
            że on się dowie ile zarabiają. A widział kto rachunek z kasy
            fiskalnej doktora? A ch.. widział.
            Ostatnie informacje - lekarze polscy NIE CHCĄ wyjeżdżać do starej
            Unii. Wolą tu ... "klepać biedę'. Co zabawniejsze - ci co tam
            pojechali wracają.
            Jak muchy do g.... zero wysiłku, zero odpowiedzialności, zero
            problemów z urzedem skarbowym (który gdyby chciał posadziłby lekarza
            za to samo za co siedział w USA Al Capone. Za podatki, dzieciatka,
            za podatki. Bo miał mnóstwo kasy i to mu udowodniono na podstawie
            wydatków. Ale choćby chciał nie mógłby płacić podatków, bo kasiunia
            była nieudokumentowana.
    • nie da się czytać, co za gniot. Nie wiem jak można pisać takim językiem - koszmar.
      • wanioliowa napisała:

        > nie da się czytać, co za gniot. Nie wiem jak można pisać takim
        językiem - koszm
        > ar.


        zgadzam sie w 100%, probowalem przeczytac, ale nie da sie, potworny
        belkot, straszne kaleczenie jezyka polskiego, wstyd.
    • "Z katatonii wyciągnęła Elżbietę dopiero lekarka z przychodni
      rejonowej: mała, drobna, wiekowa, z męskim zegarkiem na ręku,
      dostępna na komórkę także po 22. Jedyna - tak czuli - życzliwa im
      osoba w tej historii. Przejęta. Ale to inny typ człowieka.
      Pozostałych pacjentów też przyjmowała bez względu na porę.
      "

      znam taka lekarkę "do serca przyłóż" - zawsze pod telefonem gotowa
      nieść pomoc ...
      i znam jej dzieci psychicznie zaniedbane, bo mamy zawsze nie ma,
      albo jest z obcymi ludźmi w domu. Praktycznie psychiczne sieroty.

      Zastanówcie się zanim do takiej osoby zadzwonicie - bo niechcący
      niszczycie komuś życie - zwłaszcza z pierdołą, bo nie chce wam się
      iść do przychodni lub jak macie problem w stylu co zrobić
      gdy: "maciuś upadł i niewidzi" gdzie każdy debil zadzwoniłby po
      pogotowie!
      • Tymczas napisał:
        "Zastanówcie się zanim do takiej osoby zadzwonicie - bo niechcący
        niszczycie komuś życie - zwłaszcza z pierdołą, bo nie chce wam się
        iść do przychodni lub jak macie problem w stylu co zrobić
        gdy: "maciuś upadł i nie widzi", gdzie każdy debil zadzwoniłby po
        pogotowie!"
        Sto procent racji,a nawet i dwieście :D
        Córka lekarki
        • To o czym piszesz nie jest tematem dyskusji, ale skoro wywołałaś temat...

          Mógłbym usiąść naprzeciw Ciebie przy stole i spokojnie, przy pomocy logicznych i rzeczowych argumentów udowodnić Tobie, że 200% racji o których piszesz to zaledwie... 50 procent. Ale rozumiem i szanuje Twój punkt widzenia.
      • Racja. Moja ciotka jest psychologiem, też pod telefonem, jeździ nieraz po nocy,
        bo ktoś potrzebuje się wypłakac. A jej dzieci - totalnie rozpuszczone,
        zapuszczone intelektualnie i niedojrzałe nastolatki. Bo mamy nigdy nie ma... A
        babcia rozpuszcza. Ojciec tylo jakis ma wpływ na nich jeszcze. Ale ludzie,
        trochę empatii. Są godziny pracy i szanujmy to.

        --
        Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
    • ale to nie państwo, tylko JA bedę zapie...ł by dać im kasę.
    • ... na ogół nie miewam trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego...
      i bardzo dobrze bo poniekąd z tego żyję ;)

      ale w tym przypadku...

      sorki że ja tak OT, ale tekst jest szarpany, chaotyczny, bardzo
      trudny w odbiorze - a szkoda, bo temat smakowity, w sam raz na
      stronę główną ;)
    • 15.05.09, 09:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Zdemolować to można jakieś pomieszczenie. Ktoś tu języka polskiego nie zna?

      A może to kolejna kalka językowa?
    • Z szacunku dla trudnej historii należałoby być bardziej uważnym i
      wiedzieć, że pielęgniarka nie musi się w żyłę "wkuć" tylko "wkłuć".
      --
      www.human-power.pl
    • jezu..ludzie..nie przesadzajdzei z tymi psychozami i tragediami..ta si ezamyka w
      pokoju, nie rozmawia z rodzicami..inna jest zalama, tamta ma jakies doly..
      ciekawe z aile ta historia sie sprzeda do TV..albo kina..
      • Ciekawe, ilez to sierot i adoptowanych dzieci ma psychiczne problemy wynikajace
        z faktu, ze ich prawny opiekun nie jest biologicznym rodzicem.

        --
        IHAHAHA!!!
      • Barbapapa2000 nie masz pojęcia o czym mówisz.Ja pracowałam z p.Elą
        Ofmańską w jednej firmie i widziałam co się z Nią działo po odkryciu
        tej prawdy,na bieżąco.Dobrze pisać takie bzedty jak samemu się
        czegoś nie przeżyło
      • Wygląda na to, że to starzy mają ze sobą problem, bo dziewczyny
        sobie jakoś radzą (no może poza tą metalówą, ale ta chyba problemy
        miała już wcześniej). Po prostu cała satuacja nałożyła się na
        syndrom pustego gniazda i z ta róznicą, ze jest czym dzieci
        szantażować. Wstyd.
        • Popieram na sto procent - serdeczne współczucie dla dzieci tych kobiet - nie
          dość ze mają problem własną tożsamością, to jeszcze rodzice ciągną ich
          psychicznie w dół i ładują toksyczne emocje.
      • > jezu..ludzie..nie przesadzajdzei z tymi psychozami i tragediami..ta si ezamyka
        w pokoju, nie rozmawia z rodzicami..inna jest zalama, tamta ma jakies doly..

        Dokładnie o tym samym pomyślałam: doły, to mogą mieć rodzice, że ich dziecko,
        któremu poświęcili tyle czasu i miłości, nagle ich totalnie skreśliło, tylko
        dlatego, że nie okazali się jego biologicznymi rodzicami.

        Sytuacja jest cholernie trudna, ale ... nie wyobrażam sobie, żebym tak nagle
        mogła skreślić te 18 lat życia z moimi rodzicami.

        A swoją drogą, to czy oni w ogóle otrzymali jakąś sensowną terapię?
        --
        Zarządzaj swoim czasem
    • a czy nie łatwiej było by spróbować po prostu normalnie żyć? zaprzyjaźnić się
      z drugą rodziną, stworzyć jedną wspólną? Czy to taka tragedia, że pokochało
      się nie swoje dziecko? Czy to taka tragedia że kochało się nie swoich
      rodziców, którzy uczynili wiele dobrego?
      Tragedią jest to, że zaprzepaszczono szansę na przyjaźń na stworzenie czegoś
      wspólnie i to w imię czego...?
      • Tyle, że oni próbowali... Ale nie znajdując pomocy, a w takiej
        sytuacji pomoc psychologiczna niezbędna wypalili się. Dla mnie to
        tak jak by przeżyć trzy żałoby naraz: jednej po dziecku które
        wychowałaś w przekonaniu, że jest twoje, a nie jest. Druga po
        dziecku, które urodziłaś, a ci zabrano. I trzecia po sobie jako
        matce, która zna swoje dziecko i je zawsze rozpozna - bo nie
        rozpoznałaś.
        Jak sobie przypomnę warunki w szpitalach lat osiemdziesiątych to
        jasnowidz nie rozpoznałby swojego dziecka po miesiącu niewidzenia.
        • Bardzo obu rodzinom współczuję...
          Jakby na samym dnie świadomości jest poczucie tożsamości - czyli właśnie
          rodzina, wspomnienia z dzieciństwa, a z drugiej strony pojawienie się nowego
          dziecka w życiu rodziców. To wszystko zostało zakwestionowane. Bo moje dziecko
          nie jest naprawdę moje, ale to naprawdę moje też nie jest moje...O ile dzieci
          mogą próbować żyć w dwóch rodzinach, to przecież 4 rodziców ze sobą nie
          zamieszka, nie stworzą rozdzielonej i połączonej rodziny, bo tego nie chcą i nie
          potrzebują. Zgadzam się z poprzedniczką, że to tak jak potrójna żałoba...
          Mam nadzieję, że z czasem to wszystko bedzie mniej bolesne i tragiczne.
    • Nie rozumiecie podstawowej sprawy. Takie zdarzenie może bardzo
      poważnie zachwiać równowagą psychiczną. Wszyscy stracili poczucie
      bezpieczeństwa, coś co zawsze było ich trzinem życiowym - rodzina,
      rozaliło się.
      Ktoś, kto nie przezył załamania nerwowego, depresji nie wie nawet co
      to jest, mało tego - nie jest sobie w stanie wyobrazić co to jest.
      To jest życiowy, całkowity, bezwględny paraliż.

      Tak wam żal, że dostaną pieniądze? Żadne pieniądze nie rekompensują
      straconego zdrowia.
      Jesteście podłymi, złymi ludźmi.
    • burdel w polskich szpitalach był, jest i będzie. Gdyby ludzie zaczęli robić badania DNA takich tragedii mielibyśmy na pęczki. Czasem nie warto znać prawdy...
    • Mam dość tych smętnych opowieści o biednych panienach i ich złamanym życiu. Sami
      w Deserze zamieściliście ostatnio taką samą historię ze Stanów, gdzie żadna ze
      stron nie domagała się kasy od podatnika, wszyscy się ucieszyli, a siostry
      planują wspólne urodziny. Uważam, że te rodziny naciągnęły państwo (= nas
      wszystkich, podatników
      ) na sporą sumkę. Typowy polaczkizm i tyle.

      Czy opiekuńcze państwo Polska zamierza teraz zacząć wypłacać odszkodowania
      wszystkim adoptowanym, którzy nie wiedzieli, że ich rodzice to naprawdę nie ich
      rodzice? W czym, do cholery, różni się ich trauma (jeśli jakaś jest, bo nie
      zawsze jest), kiedy się dowiadują, od traumy tych dziewczyn? Miały dobre
      rodziny, były kochane - naprawdę są ludzie, którzy mają gorzej, nierzadko we
      własnych rodzinach.

      Tam zawalił konkretny człowiek i jeśli ktokolwiek, to konkretny człowiek
      powinien być za to odpowiedzialny, a nie my wszyscy.
      • z tego co pamietam, gdy sprawa zostala po raz pierwszy opisywana x
        lat temu, to u nich tez to wygladalo optymistycznie i w desen "mam 4
        rodzicow i siostre, jest super"
        • asdfhjkl napisała:

          > z tego co pamietam, gdy sprawa zostala po raz pierwszy opisywana x
          > lat temu, to u nich tez to wygladalo optymistycznie i w desen "mam
          4
          > rodzicow i siostre, jest super"

          W Stanach zawsze pokazują takie rzeczy happy landrynkowo jak się
          wszyscy ściskają na kanapie u Oprah Winfrey. Potem media milczą jak
          jest naprawdę. A tu przynajmniej pokazali jaki jest ciąg dalszy w
          życiu.
    • co czwarty mężczyzna nieświadomie wychowuje i utrzymuje
      nie swoje dziecko.

      Dlaczego jak ktoś podmieni samicy dziecko to jest tragedia i uszczerbek na
      zdrowiu a jak samica podmieni komuś dziecko
      to jest to normalne?

      • Jeżeli używasz określenia "samica" w stosunku do kobiety, to - proszę Cię bardzo
        - używaj również określenia "samiec" w stosunku do mężczyzny. Nie wnikam, jakie
        są przyczyny Twojego patrzenia na kobiety przez pryzmat macicy i stawiania jej
        daleko poniżej zera ustanowionego przez "mężczyznę", ale postaraj się nie
        wyrażać swoich frustracji plując dookoła jadem. Jeszcze wiatr zawieje i
        przypadkiem może Ci wpaść do oczu.

        Inna sprawa: byłeś kiedyś kobietą? Nie? W takim razie spróbuj się przynajmniej
        postawić w jej sytuacji. A odnośnie artykułu - tu mowa nie tylko o tym, że
        "samice" płaczą po podmienieniu dziecka. "Samce" też, jak widać, mają z tym
        problemy. Doczytałeś może?

        Co do "samic, które podmieniają komuś dziecko" - "samce" są sami sobie winni, bo
        coś musiało podkusić te kobiety, żeby machnęły raz czy dwa razy tyłkiem w inną
        stronę. Jasne, że zdarzają się też przypadki kobiet, które po prostu zdradzają z
        założenia, ale - cóż - "widziały gały, co brały". A co z tymi mężczyznami,
        którzy wskakują do łóżka zajętym kobietom? Są całkowicie bezkarni tylko dlatego,
        że nie grozi im ciąża?
        Jeszcze odnośnie "co czwartego mężczyzny" - "Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa,
        przeklęte kłamstwa i statystyki". Nie dowiesz się, jaka jest prawda.
        --
        Są dwie rzeczy nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota, chociaż co do tego
        pierwszego nie mam pewności.
    • nie jest możliwe aby matka nie rozpoznała czy podane jej
      własne czy cudze dziecko.

      Sprawa jest dość prosta - samice od milionów lat owulują, zachodzą
      i rodzą w grupach i wychowują tylko swoje dzieci, bo od tego zależy
      ich sukces reprodukcyjny.

      Podobnie niepłodność nie jest chorobą dziedziczną tylko nabytą.
    • Zastanawia mnie - jeśli w 1985roku dziewczynki miały po kilka dni, to jakim
      cudem jedna z nich 2007 miała bronic pracę magisterską??? Sama urodziłam się w
      '85 i bronię się dopiero w tym roku. Może o licencjat chodzi? Nierzetelne to
      jakieś..
      • urodzily sie w 1984. tak wiec w roku 2007 spokojnie mogly miec
        gotowa prace mgr. tym bardziej ze seminarium trwa 3 semestry. mozna
        miec gotowa prace po 1 semestrze.

        ps dziwie sie ze ta historia nie wywoluje w wiekszosci forumowiczach
        hmm wspolczucia? dominuja 2 postawy :1) za duzo kasy - skandal 2)
        zajmowanie sie nieistotnymi z pktu widzenia sprawy pierdami, jak
        wlasnie data obrony pracy mgr przez jedna z nich lub ze sie w
        zyle "wkluwa a nie wkuwa".

        mi szkoda tych rodzin. moge sarkac ze za duzo kasy, ze dzieki
        miedialnosci sprawy, ale jednoczesnie najzwyczajniej w swiecie im
        wspolczuje.
        z drugiej strony sadze, ze to przesada z tym ze kilka pokolen bedzie
        dotkniete..
    • Nie chciałabym wybielać szpitala, bo wina jest ewidentna, ale obecna
      sytuacja w obu rodzinach to moim zdaniem w dużej mierze wina
      rodziców. Po przeczytaniu artykułu mam wrażenie, że się wzajemnie
      niepotrzebnie nakręcali i nie potrafili dojść do porozumienia.
      • to moim zdaniem w dużej mierze wina
        > rodziców. Po przeczytaniu artykułu mam wrażenie, że się wzajemnie
        > niepotrzebnie nakręcali i nie potrafili dojść do porozumienia.


        Ja bym nie był tak surowy w ocenie tych ludzi. Człowiek dotkniety
        takim doświadczeniem ma prawo reagowac w sposób , który z boku
        patrząc nie zawsze jest najlepszy. To jest kwestia zachowania
        równowagi, jak Ci ktoś wrzuci taki balast znienacka na plecy to
        proste rozwiązania nie zawsze wychodzą. Po prostu posypali się ,
        wypalili, nie dali rady. To fakty. Pytanie: Ty byś sobie z tym tak
        prosto poradziła? Ja na pewno nie...
    • Przecież nic im się nie stało. Są zdrowe. Tylko, że miały ciekawiej
      niż inni. I za to jeszcze płacić?
      --
      Poczytaj o czym dyskutuje elita
      • Czy ty jesteś zdrowy na umyśle?! Wątpię. Nie życzę nikomu
        takiego "ciekawego" życia. Weź puknij się w głowę i zastanów, a nie
        zazdrość ludziom "kasy" w takim nieszczęściu.

        --
        Dzidka
        • dokladnie.
          ja za 300 000 bym sise nie zdecydowala na takie "ciekawe
          urozmaicenie " zycia.

          co do zdrowia, to polemizuje- wszyscy rodzice z depresja.
        • the_dzidka napisała:

          > Czy ty jesteś zdrowy na umyśle?! Wątpię. Nie życzę nikomu
          > takiego "ciekawego" życia. Weź puknij się w głowę i zastanów, a nie
          > zazdrość ludziom "kasy" w takim nieszczęściu.

          Jakim, u diabła, nieszczęściu? Dziewczyny miały szczęśliwe życie i mogły mieć
          dalej, gdyby nie zaczęły typowo po polsku narzekać. Czy wy wszyscy, którzy im
          tak współczujecie, dostrzegacie problem dzieci niechcianych, z rodzin
          patologicznych, bitych, mieszkających w domach dziecka? A może powiecie, czym
          różni się sytuacja każdego adoptowanego dziecka od tych dziewczyn? Rodzina
          adopcyjna dziecko wybiera i podejmuje decyzję świadomie, ale też zawsze wie, że
          wychowuje nieswoje. A tu wszyscy się kochali, żadna rodzina nie była patologiczna.

          Może by tak te panny zaprowadzić do domu dziecka i pokazać im, co to jest
          prawdziwe nieszczęście z powodu rodziców i historii rodzinnych? Niedawno szłam
          obok takiej placówki w centrum dużego miasta i dziewczyny stojące na balkonie,
          takie może 14-15 lat, obrzucały wszystkich przechodzących stekiem wyzwisk i nikt
          z wychowawców nie pojawił się, żeby im zwrócić uwagę. Wychowywanie się bez
          rodziców w takim domu to jest nieszczęście, a te dziewuchy wydziwiają. W USA
          (poszukajcie sobie bodaj na Deserze, niedawno było), gdzie nie jest w modzie
          powszechne narzekanie, taka sama sprawa skończyła się zupełnie inaczej.

          Uważam, że to ci wszyscy na forum, którzy się "miłosiernie" i "humanitarnie" nad
          dziewczynami pochylają i piszą, jakie to one biedne, robią im więcej krzywdy niż
          całe życie im naprawdę zrobiło, i wykazują hipokryzję, zamykając oczy na
          prawdziwe problemy. Bardzo łatwo jest się litować nad ludźmi z pierwszych stron
          gazet, trochę trudniej nad tymi, którzy są naprawdę nieszczęśliwi.

          Poza tym jeśli są takie nieszczęśliwe, to powinny domagać się opieki
          psychologicznej, a nie ogólnie kasy, która - jak ktoś tu słusznie zauważył, choć
          w innym kontekście - nie pomoże na prawdziwą traumę. I gdyby szpital im zapewnił
          za darmo psychologa, to może jeszcze jakiś sens by w tym był.
          • może "... ci wszyscy na forum, którzy się "miłosiernie"
            i "humanitarnie" nad dziewczynami pochylają i piszą, jakie to one
            biedne ..." nie uważają w swojej dobroci sieroty społeczne za w
            pełni istoty ludzkie. choć z drugiej strony i psu nalezy
            się "miłosierdzie".
    • Masło maślane. Zgubiłam się jeszcze przed połową tej opowieści, wystarczającą
      jednak by stwierdzić, że ci wszyscy państwo razem do kupy wzięci, zamiast
      skupiać się na szukaniu winnych, knuciu i kopaniu dołków jeden pod drugim
      wzajemnie, mogli by jak dorośli ludzie zacząć ze sobą szczerze rozmawiać, ponad
      podziałami. Koniec końców nikomu wielka krzywda się nie stała - obie dziewczyny
      miały normalny dom, kochających rodziców i warunki do rozwoju. Poczytałyby o
      tych dzieciach skazanych na sierocińce i inne przytułki, to by doceniły w końcu
      swoje położenie. Pewnie, że trudna to sytuacja tak czy inaczej, ale gorsze się
      zdarzają. Proponuję wszystkim szukać jasnych stron życia!
      • No tak, gorsze rzeczy sie zdarzaja, więc czym oni sie przejmują.
        Jeśli w wypadku straci sie nogę to nic wielkiego, cieszyc sie
        trzeba, przecież są tacy co i nóg i rąk nie mają.
      • hadassa79 napisała:
        >Koniec końców nikomu wielka krzywda się nie stała

        Niezawisły Sąd uznał że wręcz przeciwnie. I słusznie.
      • Nie wiem kim jesteś, ale twoja wypowiedź świadczy o tym jak mało, jak strasznie
        niewiele wiesz: o życiu, co ludzi spotyka, jak reagują, jakie sytuacje się
        zdarzają. Myślisz, że wiesz, bo przytaczasz dzieci z sierocińca? Wydaje Ci się,
        że masz prawo oceniać, że "wielka krzywda się nie stała" ... Ha ha ha! Co za
        brednie. Przeżyj to sam/sama, a wtedy będziesz miał/miała prawo do zabrania
        głosu. I zapewniam Cię - nie odezwiesz się.... Bo zbyt trudno skwitować ludzkie
        nieszczęście 9-cioma linijkami bezmyślnej wypowiedzi. to dotyczy sie zarówno
        mnie jak i wszystkich innych piszących tu osób.
    • No i zapewnili dziewczynkom łatwiejszy start w życiu...
    • Boże, chyba same dzieciaki na tym forum siedzą, albo pustaki bez
      krzty empatii i wyobraźni.
      Wyobraź sobie jeden z drugim, że któregoś dnia puka do Twoich drzwi
      jakiś człowiek i z dnia na dzieć dowiadujesz sie że nie Ty a on jest
      prawdziwym dzieckiem Twoich rodziców, których znałeś przez naście
      lub -dzieścia lat, do których sie tuliłeś, którzy wycierali ci pupe
      i zasmarkany nos, którym pakowałeś sie rano pod kołdre. Nagle
      dowiadujesz sie ze to biologicznie obcy ludzie, a tak naprawdę
      Twoimi rodzicami są jacyś tam Iksińscy, zupełnie ci obojętni,
      których pierwszy raz na oczy widzisz. I co? Masz ich pokochać? A oni
      Ciebie? A Twoi rodzice mają przestać kochać Ciebie a zacząć tego
      nowego? A może macie sie kochać wszyscy razem? I zamieszkać wszyscy
      razem?
      Jeśli jesteś młody i mało rozumiesz możesz zacząć bać sie ze zabiorą
      Cię od rodziców i oddadzą tym obcym. Gdy jesteś starszy możesz bać
      się, że rodzice przeleją uczucia na nowo odzyskane dziecko.
      Wyobrażacie sobie to kłębowisko uczuć, niepewności, lęków, jakie
      targają wszystkimi?
      No i jeszcze do tego należy dołożyć środowisko, które przygląda im
      się z ciekawością jak małpom w cyrku, a wreszcie mniej lub bardziej
      potajemnie dogryza ( "co to za matka, która własnego dziecka...",
      itd." )
      Ja współczuję, z całego serca współczuję. Zycie tych dziewczyn i ich
      rodziców da sie określić tylko jednym słowem - piekło. A wy im
      pieniędzy zazdrościcie.
      • wyobraź sobie, że co czwarty facet nieświadomie
        utrzymuje i wychowuje nie swoje dziecko, bo
        partnerka "zapomniała" mu powiedzieć, że
        podmieniła źródło DNA.

        Fałszywe oburzenie kobiet jest i żałosne i smutne, bo w całym
        tym zamieszaniu nie ważne są dzieci, tylko instynkty macic
        i pieniądze.

        • Stary, ale pier....sz jak potłuczony. Nie dość że chyba piąty raz piszesz to
          samo, to albo twoja kobieta cie oszukała i ty właśnie wychowywałeś nie swojego
          dzieciaka, albo byleś właśnie takim dzieciakiem, co biologicznego ojca nie znał.
      • Wreszcie ktoś napisał i wyraził sedno rzeczy - gratuluję trafności i
        w całości popieram.
        Tym którzy piszą brednie w rodzaju "a coż się właściwie takiego
        stało, dla mnie to by była nawet atrakcja i nowe horyzonty, o jak
        fajnie 4-ch rodziców itd." przypominam, że Sąd przyznał, że osobom
        zaangażowanym w całą historię wydarzyła się NIEWYOBRAŻALNA krzywda.

        Fakt - Sąd podpierał się m.in. opiniami biegłych tzn. prawdziwych
        psychologów, a nie "psychologów" szapagatowych spod magla czy
        socjopatów bez krzty empatii.
      • > Wyobraź sobie jeden z drugim, że któregoś dnia puka do Twoich drzwi
        > jakiś człowiek i z dnia na dzieć dowiadujesz sie że nie Ty a on jest
        > prawdziwym dzieckiem Twoich rodziców, których znałeś przez naście
        > lub -dzieścia lat, do których sie tuliłeś, którzy wycierali ci pupe
        > i zasmarkany nos, którym pakowałeś sie rano pod kołdre.

        No i? Wyjasnilo by sie moze dlaczego jestem wysokim blondynem, podczas gdy
        ojciec jest sredniego wzrostu brunetem. Ten zasmarkany nos i zakradanie sie pod
        koldre, omal nie poplakalem sie... ze smiechu. Jakiz to musi byc cios psychiczny
        dowiedziec sie, ze przez tyle lat tulilas sie do osoby obcej - "obcej" tylko
        dlatego, ze jednak nie jej jajeczko, czy plemniczek powolaly cie do istnienia.

        Genetyka - histeria na miare XXI wieku.

        --
        Jaki jestem, każdy widzi.
        • bucefal_macedonski napisał:
          Jakiz to musi byc cios psychiczn
          > y
          > dowiedziec sie, ze przez tyle lat tulilas sie do osoby obcej -
          "obcej" tylko
          > dlatego, ze jednak nie jej jajeczko, czy plemniczek powolaly cie
          do istnienia.
          >
          > Genetyka - histeria na miare XXI wieku.

          Wiesz co bucefale? Nie znam cię, ale podejrzewam, że póki co jesteś
          osobą niezależną, z całą pewnością bezdzietną. To nie jest tak, że
          jest mi obojętne czy mam wszystkie kury własne, czy przyplącze mi
          sie przez omyłkę kura sąsiada, byle stan przed zagnaniem do kurnika
          na wieczór sie zgadzał.
          Dziecko to nie egzemplarz, sztuka, nie na darmo ludzie walczą o
          darmowe zapłodnienie in vitro chcąc mieć dziecko własne - bo
          macierzyństwo i ojcostwo to wyjątkowa sprawa.
          Tak samo jest z własnymi rodzicami. Dlaczego dzieci gdy dowiadują
          się po latach ze są adoptowane czesto uciekają z domów, szukają
          prawdziwych krewnych, szukają prawdy? Staje się to dla nich ważne?
          Nie ja pierwsza snuje takie rozważania, mądrzejsi i bardziej uczeni
          ode mnie zajmują się tą problematyką , a tu stadko domorosłych
          psychologów bredzi o macicach i uważa że siedmioro chciwych ludzi
          naciąga państwo na grubą kasę a nic wielkiego sie nie stało.
          • Chcesz pogadac o osobistych tragediach, czy o prawie do odszkodowania
            wyplacanego nie przez podmioty winne szkody, a przez panstwo/podatnika?

            Po prostu nie uwazam, aby wszyscy mieli byc wspolodpowiedzialni za los tych
            biednych, pokrzywdzonych, doroslych juz osob, tak samo jak ani ja ani moja
            siostra nie uwazamy, ze nalezy nam sie odszkodowanie za to, ze medycyna okazala
            sie bezradna wobec choroby mojej matki, ktora - o Losie zlosliwy - zbiegla sie w
            czasie z narodzinami siostrzenca z wrodzona wada serca, chociaz badania
            prenatalne zapewnialy, ze bedzie zdrowy jak byk.

            --
            IHAHAHA!!!
    • studiowanie prawa jest wzniosłe a jego stosowanie wulgarne

      --
      sklepgothic.pl
    • ze taka sytuacja miala miejsce. Wspolczuje rodzicom i dziewczynom. Tak sie stalo
      i sie juz tego nie zmieni. Trzeba wrocic do normalnosci...Nie rozpamietywac.
      Przeciez mozna z tym zyc..Dziewczyny sa juz dorosle i tak sie oddziela od
      rodzicow...Niewatpliwie wszyscy poniesli ogromne straty...
    • ale dobrze, że chociaż finansowo zostali trochę zabezpieczeni, bo
      przy takich problemach emocjonalnych na pewno będzie im trudno.
      Szczerze współczuję obu rodzinom
    • Wspolczuje obu rodzinom, ktore przezywaja ten koszmar. Zadne
      pieniadze nie pomoga zapomniec o tym, a czasu nie da sie cofnac.
    • Dramatyczna sprawa i oczywiście współczuję rodzinie, lecz wciąż po głowie mi
      chodzi myśl, że to wszystko mogłoby wyglądać inaczej. Żyjemy w kraju, w którym
      liczenie na pomoc ze strony państwa to niewiarygodna naiwność - czy naprawdę
      mało mamy przykładów tego, jak państwu niespecjalnie zależy na takich
      sytuacjach? Czemu, widząc jak daremne (przynajmniej x lat temu) były te
      działania, nie dali sobie spokoju a zamiast tego zaczęli starać się jakoś
      poradzić sobie w tej dramatycznej sytuacji. Zamiast próbować jakoś pogodzić się
      z sytuacją łatwiej jest znaleźć winnego (państwo) i walczyć po sądach, co
      przyniosło rezultat dopiero po wielu latach, kiedy to już wiele rzeczy
      zniszczono nieodwracalnie, a ciąg procesów wyniszczył wszystkich nerwowo.
      Tymczasem od samego początku trzeba było zwyczajnie ... rozmawiać. Cóż - nawet
      wziąć całą grupę i pójść do psychologa. Spotykać się wspólnie, dużo rozmawiać,
      wspólnie znaleźć jakieś rozwiązanie oraz przede wszystkim - słuchać. Bo o to
      rozchodzi się ta historia. O to, jak każdy chce zabrać dziecko dla siebie, a nie
      chce oddać tego drugiego. Zarówno rodzice jak i dzieci boją się odrzucenia. A
      wystarczy tylko usiąść i posłuchać - co mówi dziecko, co mówią rodzice. I
      słuchać. Nie raz, nie dwa razy, ale spotykać się i rozmawiać. Wierzę, że taka
      sytuacja jest bardzo traumatyczna i trudna, ale tym bardziej dlatego trzeba o
      niej rozmawiać, nie można zostawiać nikogo samego z własnymi problemami. Nie
      wolno zamykać się w pokoju, ani na to pozwalać. Sprawa nigdy nie rozwiąże się
      sama. A 2 miliony absolutnie niczego nie zmienią, nic nie dadzą. Zastanawia mnie
      tylko ta zbiorowa psychoza - czy naprawdę w rodzinie nie znalazł się nikt na
      tyle silny, żeby poradzić sobie z tą sytuacją? A może ta właśnie sytuacja stała
      się tylko pretekstem, aby wszystkie ukrywane wcześniej problemy i słabości
      wyszły na światło dzienne? A może to wszystko przez to, że nikt nie potrafił
      wyjść z pudełka z własnymi problemami i własnym nieszczęściem, a spojrzeć na
      tego drugiego człowieka, z drugiej rodziny albo własnej. Wierzę, że będąc po
      prostu RAZEM da się przeboleć największe cierpienie. Nie jest to łatwe, czasem
      wymaga lat, ale nawet jeśli nigdy nie wyleczy z bólu, to na pewno go uśmierzy.
    • Nikt mi nie wmówi, że matka jednojajowych bliźniaczek przez 17
      lat !!! nie zauważyła, że dzieci się różnią. Jeśli nie zauważyła, to
      jaka z niej matka. Ale przecież widziała to i żyła z tym, a teraz po
      nagłośnieniu sprawy po prostu nadarzyła się możliwość wzbogacenia. I
      tyle na ten temat. Tylko dlaczego społeczeństwo ma za to płacić ?
      • bura-tino napisała:
        > Nikt mi nie wmówi, że matka jednojajowych bliźniaczek przez 17
        > lat !!! nie zauważyła, że dzieci się różnią.

        ani 26 lat temu ani dzisiaj nie można na podstawie zewnętrznych cech
        stwierdzić czy bliźniaki są monozygotyczne. Dziś monozygotyczność
        można stwierdzić wykonując badania genetyczne. 26 lat temu takich
        badań nie było i dopiero po czasie mozna było przypuszczać że dzieci
        sa jednojajowe lub nie.

        >Jeśli nie zauważyła, to jaka z niej matka.
        w świetle powyższego - bezpodstawne.
      • Zastanawia mnie jak można być tak ograniczonym, żeby tę ludzką tragedię widzieć
        przez pryzmat "odebranych społeczeństwu, czyli nam" pieniędzy...
        Ktoś tu nawet wysuną daleko idącą supozycję, że matka bliźniaczek przecież
        widziała, że różnią się fizycznie, ale "siedziała cicho, dopóki nie zobaczyła
        szansy na nachapanie się kasy"...

        Jakim trzeba być człowiekiem żeby rozumować w ten sposób? To, że samemu jest się
        cwaniakiem, oszustem i socjopatą, nie oznacza, że każdy taki jest...

        Obydwu rodzinom stała się ogromna krzywda i psim obowiązkiem państwa jest starać
        się to w jakiś sposób zrekompensować.
      • bura-tino napisała:

        > Nikt mi nie wmówi, że matka jednojajowych bliźniaczek przez 17
        > lat !!! nie zauważyła, że dzieci się różnią. Jeśli nie zauważyła,
        to
        > jaka z niej matka. Ale przecież widziała to i żyła z tym, a teraz
        po
        > nagłośnieniu sprawy po prostu nadarzyła się możliwość wzbogacenia.
        I
        > tyle na ten temat. Tylko dlaczego społeczeństwo ma za to płacić ?


        Co ty chrzanisz? Nawet jeśli by zauważyła to co? Miała przypatrywać
        się i snuć przypuszczenia "To chyba nie moja córka, chyba jakaś
        podmnieniona, ona inna jest niż my Ofmańscy, nie ten nos, nie te
        oczy, nie podoba mi sie to.." Matke, która by prowadziła takie
        dochodzenie w stosunku do własnej córki, pierwszą nazwałabym wyrodną
        i wysłalabym na leczenie. To zrozumiałe, że jeżeli nawet coś ją
        zastanawiało, to starała się takie myśli wyprzeć.
    • Oczywiście, że jest to ich tragedia (każdy z nas ma swoje) i należy współczuć,
      ale życie toczy się dalej. I jak będą tylko i wyłącznie skupiać się na swoim
      żalu, to nic konstruktywnego z tego nie wyjdzie. Poza tym rodzicem jest w
      głównej mierze ten kto wychował i ten nos podcierał, więc nie rozumiem czemu by
      się wyrzec tej matki, kiedy do drzwi zapuka biologiczna? Tak, wulkan to emocji,
      ale mądrość i resztki człowieczeństwa nakazuję, żeby ŻADNEGO z tych rodziców w
      tej sytuacj nie odstawiać na bok, ani dzieci analogicznie. A tu jest ewidentna
      rywalizacja o względy plus szantaż emocjonalny. Poza tym te dziewczyny mają
      wychować kolejne pokolenie, tylko jak, skoro nie rozliczyły się jeszcze ze
      swojego dzieciństwa? Nóż się w kieszeni otwiera, że jedna z drugą (prawie
      30-latki!!) nie rozmawia, stroi fochy i odmawia drugiej bycia siostrą trzeciej.
      Szkoda gadać.
      A tej pani co tak głośno tu krzyczy, że zazdrościmy im pieniędzy - proszę puknąć
      się w czoło!
    • wiekszosc tu osob, krytykujacych bohaterow artykulu czy tez bagatelizujacych ich
      sytuacje, nie ma pojecia o zlozonosci zwiazkow miedzyludzkich! o rodzicielstwie,
      relacjach miedzy rodzenstwem; ogolem o uczuciach oraz kruchliwosci zdrowia
      psychicznego.

      zazdrosc, poczucie winy, strach, wstyd, zlosc, bezsilnosc - te uczucia sa wam
      albo obce albo nie potraficie wyjsc poza swoj ciasniutki, pseudo-realistyczny
      umysl i postawic sie w czyjejs sytuacji, przybrac inny punkt widzenia i
      zrozumiec istote, wage calej historii.
      zero umiejetnosci w dziedzinie wyobrazni

      ja pier.dole jak mozna byc takim ignorantem
      • dogma8 napisała:

        > wiekszosc tu osob, krytykujacych bohaterow artykulu czy tez
        bagatelizujacych ic
        > h
        > sytuacje, nie ma pojecia o zlozonosci zwiazkow miedzyludzkich! o
        rodzicielstwie
        > ,
        > relacjach miedzy rodzenstwem; ogolem o uczuciach oraz kruchliwosci
        zdrowia
        > psychicznego.
        >
        > zazdrosc, poczucie winy, strach, wstyd, zlosc, bezsilnosc - te
        uczucia sa wam
        > albo obce albo nie potraficie wyjsc poza swoj ciasniutki, pseudo-
        realistyczny
        > umysl i postawic sie w czyjejs sytuacji, przybrac inny punkt
        widzenia i
        > zrozumiec istote, wage calej historii.
        > zero umiejetnosci w dziedzinie wyobrazni
        >
        > ja pier.dole jak mozna byc takim ignorantem

        Uodporniły nas głupie seriale. W jakichś gniotach typu "Druga
        miłość" co chwila odnajdują sie po latach zaginieni bracia i siostry
        i po krótkim zaskoczeniu wszyscy bohaterowie filmu łykają to jakby
        nigdy nic. Dziwisz się, że potem młodzież bagatelizuje dramat, który
        dzieje sie tuż obok nas?
      • >ciasniutki, pseudo-realistyczny umysl<
        >zero umiejętności w dziedzinie wyobrażni<

        A to nomenklatura z jakiej dziedziny nauki?

        Weź słownik, poczytaj uważniej, a jest szansa że zrozumiesz.
    • zamiast komentować kwestię kasy, zastanówmy się wspólnie nad jednym: gdy jest
      ewidentne, że jakaś państwowa instytucja zawaliła, nigdy, ale to nigdy nie
      przyzna się ona do winy, nie przeprosi, nie zapewni jakiejkolwiek pomocy, typu
      psycholog, choćby numer do jakiejś grupy wsparcia. psychologa dostali
      policjanci, którzy zastrzelili i ranili dwie niewinne osoby w Poznaniu, ale
      już poszkodowani - nie. długo nie usłyszeli nawet przepraszam. (podobnie jest
      ze zgwałconymi i choć to, co się stało, nie jest winą policji, rzadko - o ile
      w ogóle - oferuje się pomoc psychologiczną poharatanym psychicznie i fizycznie
      ludziom, choć bardziej na to zasługują niż ktokolwiek inny.)
      kurna, wreszcie nadszedł czas, żeby się za to wziąć! nieraz wystarczy dobra
      wola ze strony winowajcy, skrucha, przyznanie się do winy, żeby poszkodowany
      zmiękł i nie występował o spore odszkodowanie. tak wypowiedziała się kiedyś
      pani, która została źle zoperowana (coś jej zostawili po operacji w bebechach
      i były komplikacje), ale w obliczu pełnej arogancji lekarzy, sanitariuszy i
      szpitala, gdzie odbyła się operacja, musiała ubiegać się o utracony honor,
      godność człowieka i pacjenta oraz zadośćuczynienie za utratę zdrowia.
      powiedziała, że prawdopodobnie inaczej stałoby się w przypadku, gdyby
      usłyszała zwykłe, ludzkie "przepraszam".
      i to jest chamstwo, z którym trzeba walczyć. powolutku może kiedyś uda się to
      instytucjom pozarządowym i wytrwałym ludziom, którzy zaniosą te swoje sprawy
      aż przed strasburg. może zmienią mentalność urzędników i pracowników
      instytucji państwowych odpowiedzialnych za ludzkie losy i umywających ręce od
      wszelkiej odpowiedzialności w przypadku jakichkolwiek zaniedbań ze swojej strony.
przejdź do: 1-100 101-122
(101-122)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.