15.05.09, 06:16
Państwo opiekuńcze - pomylimy twoje dzieci i powiemy, że to twoja wina! (przy okazji zwalimy to na ciebie, że się nie kapnąłeś!)
Płaćcie i Płaczcie Polaczky!

"W sądzie pełnomocniczka Ministerstwa Zdrowia zaczęła od tego, że nie rozumie, jak to możliwe, iż matki nie rozpoznały dzieci (...) Już prywatnie, na korytarzu, pani dodała jeszcze, że nie rozumie też, jak człowiek może skarżyć własne państwo o pieniądze."
Edytor zaawansowany
  • 15.05.09, 07:00
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 15.05.09, 07:30
    Gdy się urodziłem w szpitalu przyniesiono mamie do karmienia inne dziecko. Mama
    szczęśliwie miała na tyle przytomności że narobiła rabanu i już po pół godzinie
    poszukiwań dostarczono właściwy egzemplarz czyli mnie. Z opisanego i mojego
    przypadĸu wnoszę, że zamienianie dzieci które jest podobno "niemożliwe" jest
    zdarzeniem rutynowym, grunt aby sztuka się zgadzała. Zacznie to masowo wychodzić
    gdy nastaną czasy żę testy dna będzie można kupić w kiosku.
  • 15.05.09, 07:34
    stary.gniewny napisał:
    po pół godzinie
    > poszukiwań dostarczono właściwy egzemplarz czyli mnie.

    Jesteś tego pewny?
  • 15.05.09, 08:34
    słuchaj, Ewa. tej spod jedynki dzieciak się nie podoba. - to daj jej
    Piotrusia, Piotruś będzie w sama raz.
  • 15.05.09, 11:54
    haha :)
  • 15.05.09, 08:33
    Dlatego teraz zaraz po "wyjściu" dziecka (jeśli okoliczności na to pozwalają,
    np. nie jest wcześniakiem, lub nie potrzebuje natychmiastowej konsultacji
    specjalisty) jest ono przekazywane matce, aby się z nim oswoiła i "poznała".
  • 15.05.09, 12:03
    > Gdy się urodziłem w szpitalu przyniesiono mamie do karmienia inne
    dziecko. Mama
    > szczęśliwie miała na tyle przytomności że narobiła rabanu

    Mojej mamie tez podano do karmienia inne dziecko. Nazwiska były
    podobne i pielegniarka źle odczytała... Niby nic, chwila, może
    minute to trwało, ale jednak dreszczyk po krzyzu mnie przebiega.
    (Nie, na pewno nie zamieniono mnie, jestem strasznie podobna do
    mamy.)


    --
    Dzidka
  • 15.05.09, 07:37
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 15.05.09, 08:05
    Jak obserwuję sądy (a jestem prawnikiem), to jestem rozpaczony. W "normalnych"
    sprawach, za wypadek gdzie poszkodowany ulega paraliżowi od pasa w dół, może on
    liczyć na średnio 200-259 tys. zł. W sprawach medialnych - kwoty wielokrotnie
    wieksze. Tylko dlatego, że byli dziennikarze i kamery...
    Przykłady:
    - podmienione bliźniaczki (porównajcie sobie krzywdę, jaką one doznały i krzywdę
    jaką doznaje sparaliżowany od pasa w dół - z całym szacunkiem dla tragedii
    opisywanej w artykule GW),
    - Jasiu Mela,
    - chłopak postrzelony przez Policję w Poznaniu.
    I gdzie tu sprawiedliwość ????
  • 15.05.09, 08:31
    a co powiesz o prawdziwej epidemii chorób psychicznych i nerwicowych
    załamań w obu rodzinach? przecież to aż śmieszne, czekam na
    doniesienia że rodzinny pies podciął sobie żyły. choć sądzę że kasa
    znajdzie się na kontach a prasa zejdzie z tematu choroby ustąpią. 2
    mln to niezła kasa, obie rodziny bedą mogły podreperować swoje
    zdrowia wspólną wycieczką dookoła świata. pijac w każdym mieście po
    drodze zdrowie nas, jeleni. głupków, którzy zapłacą. bo pzrecież nie
    winni, nie Temida. jak w starym dowcipie - kto zapłaci? pan zapłaci,
    pani zapłaci.
    jak widzisz obok twoich kolegów po fachu, lubiących się kapać w
    świetle kamer jest jeszcze druga grupa zawodowa - ci w ciszy i w
    cieniu zbijają kasę na "diagnozach dla sądów".
    społeczeństwu i sobie gratuluję. i do roboty!!!! trzeba to jakoś
    odpracować, rwa jego mać!
    I proszę mnie nie przekonywać że nagle obie rodziny zaczęły tak
    namiętnie świrować!
  • 15.05.09, 14:58
    jak zwykle internauci potrafią tylko wylewać jad na forum.
    Zazdrościsz tym rodzinom?
  • 15.05.09, 16:53
    kronert napisała:

    > jak zwykle internauci potrafią tylko wylewać jad na forum.
    > Zazdrościsz tym rodzinom?

    Nie. Po prostu chodzi o zwykłą sprawiedliwość. Kwoty płacone tak rodzinom tych
    dziewczyn, jak i ofiarom wypadków to zadośćuczynienie, czyli (potocznie) -
    odszkodowania za ból i krzywdę. A zatem porównanie przypadku opisanego w GW i
    ofiar wypadków jest jak najbardziej na miejscu. Nie można dawać kilkaset tysięcy
    "na głowę" w sprawie medialnej i kilka razy mniej w sprawach "niemedialnych",
    acz znacznie poważniejszych dla poszkodowanych.

    Ja zajmuję się w sądzie takimi sprawami, stąd na co dzień widzę, jaki są
    następstwa dla rodzin ofiar wypadków samochodowych (ludzie na wózkach, często ze
    zmianami neurologicznymi, epilepsją, bez zdolności do pracy), a jakie mogą być
    następstwa zamiany dzieci. Przy całym szacunku dla tych rodzin (wycierpiały się
    bez wątpienia) - pieniądze zasądzone przez sąd są SKANDALICZNIE DUŻE.
    I jak potem wytłumaczyć osobie na wózku, z połamanym w wypadku kręgosłupem, że
    niestety nie zainteresowały się jago sprawą telewizja i gazety, stąd nie może
    liczyć na tak duże pieniądze jak w "sprawie bliźniaczek".
    Twoim zdaniem to jest zazdrość i wylewanie jadu. A może po prostu pytanie o
    sprawiedliwość dla normalnych ludzi? W końcu ilu ludzi walczących o
    zadośćuczynienie może liczyć na światło fleszy i mikrofony?
  • 04.06.09, 17:44
    Dla mnie kwota jest skandalicznie.... mala. No bo co to jest teraz 250,000?
    Nawet kawalerki (np, w W-wie) sobie nie kupi.
    Natomiast zgadzam sie, ze taka sprawa nie ma porownania z trwalym kalectwem. Za
    takie sprawy powinno byc wyskokie odszkodowanie (kilka milionow na osobe) oraz
    dozywotnia renta inwalidzka, umozliwiajaca najlepsza z mozliwych egzystencje.
    Sady w Polsce wciaz zachowuja sie jak z czasow PRLu. Kazdego pozywajacego uwaza
    sie za przestepce usilujacego wymusic pieniadze od biednego panstwa. A moze
    sprawdzic na co panstwo wydaje pieniadze? Z jednej strony walczy o kazdy grosz w
    sprawach jak opisane, a z drugiej lekka reka wydaje miliardy zlotych na mocno
    podejrzane przedsiewziecia. A w koncu to nasze pieniadze i powinnismy miec cos w
    tej sprawie dopowiedzenia


  • 20.05.09, 19:54
    Też jestem zbulwersowana.
  • 20.05.09, 19:57
    Może nawet nie chodzi o to, że to było wydarzenie medialne, ale przede wszystkim
    nowe. Powszednie krzywdy na nikim nie robią wrażenia. Moim zdaniem sędziego
    poniosły emocje.
  • 15.05.09, 08:15
    zacznij czytac ze zrozumieniem.... dostali 2kk, owszem, ale podziel to przez
    liczbe osob... czyli przez 7. wyjdzie ci wlasnie 200 - 300 k....
  • 15.05.09, 08:39
    to im dodaj własnej forsy. dlaczego moje podatki mają być zabierane
    na takie cele. powinno być jak na całym swiecie. lekarz dużo zarabia
    ale znaczną część swojej kasy kieruje na ubezpieczenie. kiedy
    spartoli coś - płaci ubezpieczyciel. jeśli partoli nieustannie nikt
    go nie ubezpieczy i facet wypada. nikt w cywilizowanym świecie nie
    sięga bez przerwy do moich podatków.
  • 15.05.09, 11:46
    i to by bylo dobre rozwiazanie...
  • 15.05.09, 12:39
    A co lekarz spieprzył żeby miał pokrywać ze swojego ubezpieczenia?
    Ma podawać dziecko każdej matce? To w takim razie po co są
    pielęgniarki? Ktoś się pomylił - niedobrze.
    Sporo przeżyli OK ale ta epidemia chorób psychicznych i podejście
    dziewczyn do rodziców i biologicznych i tych niebiologicznych jest
    trochę dziwna. Czemu rodzice są winni?


    A jeszcze jedno - na całym świecie lekarz dużo zarabia...no właśnie.
    To też mogłoby się zmienić w Polsce.
  • 15.05.09, 14:04
    może powstrzymajmy się od oceny reakcji dziewczyn i rodziców. Nikt nie wie, jak
    by się zachował w takiej sytuacji (czego oczywiście nikomu nie życzę). Za
    skandal uważam podejście pani pełnomocnik Ministerstwa Zdrowia (jak zresztą
    wszystkich urzędników, którzy od sprawy umyli ręce).
    Ubezpieczenia lekarzy - zgoda, nie ma wątpliwości, że tak powinno być. Ale w tej
    sytuacji kto ma płacić? Mamy tzw. państwową służbę zdrowia a na dodatek sprawa
    miała miejsce w latach 80.
  • 15.05.09, 16:57
    mówię ogólnie - kto spieprzył ten płaci. tak jest w innych krajach i
    INNYCH zawodach w PL. Tylko lekarze są świętymi krowami.
    A niezależnie od tej uwagi - spieprzył LEKARZ. Na ogół ;-)
    ordynatorem jest lekarz. i to on odpowiada za bajzel, za
    niekompetentny zespół. Jasne!?
  • 15.05.09, 20:00
    olias napisał:

    > mówię ogólnie - kto spieprzył ten płaci. tak jest w innych krajach
    >i INNYCH zawodach w PL.
    nie, tak nie jest

    >Tylko lekarze są świętymi krowami.
    > A niezależnie od tej uwagi - spieprzył LEKARZ. Na ogół ;-)
    > ordynatorem jest lekarz. i to on odpowiada za bajzel, za
    > niekompetentny zespół. Jasne!?
    otóż: NIE jest jasne - jest błędne

    Art. 120. KP:
    § 1. W razie wyrządzenia przez pracownika przy wykonywaniu przez
    niego obowiązków pracowniczych szkody osobie trzeciej, zobowiązany
    do naprawienia szkody jest wyłącznie pracodawca.

    Dla niezorientowanych, czyli m.in. ciebie: pracodawcą lekarza
    jest "szpital". A szpital w 1984r był i dotąd jest (ten akurat
    jest) "państwowy". Dlatego za błędy lekarza odpowiada "państwo" -
    czy ci się podoba czy nie. teraz jasne?

    BTW: i uważam to za słuszne - takie jest prawo.
  • 15.05.09, 17:06
    może jaśnie wielmożnej pani wali na mózg? ile qrwa jeszcze chcecie?!
    won za granicę do lepszych krajów. cała unia czeka na was i
    wasze "zdolności". Lekarze dziś w PL ... własnie - ile zarabiają?
    Tusku przy okazji ostatniej akcji szantażystów w kitlach przysięgał
    że on się dowie ile zarabiają. A widział kto rachunek z kasy
    fiskalnej doktora? A ch.. widział.
    Ostatnie informacje - lekarze polscy NIE CHCĄ wyjeżdżać do starej
    Unii. Wolą tu ... "klepać biedę'. Co zabawniejsze - ci co tam
    pojechali wracają.
    Jak muchy do g.... zero wysiłku, zero odpowiedzialności, zero
    problemów z urzedem skarbowym (który gdyby chciał posadziłby lekarza
    za to samo za co siedział w USA Al Capone. Za podatki, dzieciatka,
    za podatki. Bo miał mnóstwo kasy i to mu udowodniono na podstawie
    wydatków. Ale choćby chciał nie mógłby płacić podatków, bo kasiunia
    była nieudokumentowana.
  • 15.05.09, 08:19
    nie da się czytać, co za gniot. Nie wiem jak można pisać takim językiem - koszmar.
  • 06.06.09, 01:55
    wanioliowa napisała:

    > nie da się czytać, co za gniot. Nie wiem jak można pisać takim
    językiem - koszm
    > ar.


    zgadzam sie w 100%, probowalem przeczytac, ale nie da sie, potworny
    belkot, straszne kaleczenie jezyka polskiego, wstyd.
  • 15.05.09, 08:27
    "Z katatonii wyciągnęła Elżbietę dopiero lekarka z przychodni
    rejonowej: mała, drobna, wiekowa, z męskim zegarkiem na ręku,
    dostępna na komórkę także po 22. Jedyna - tak czuli - życzliwa im
    osoba w tej historii. Przejęta. Ale to inny typ człowieka.
    Pozostałych pacjentów też przyjmowała bez względu na porę.
    "

    znam taka lekarkę "do serca przyłóż" - zawsze pod telefonem gotowa
    nieść pomoc ...
    i znam jej dzieci psychicznie zaniedbane, bo mamy zawsze nie ma,
    albo jest z obcymi ludźmi w domu. Praktycznie psychiczne sieroty.

    Zastanówcie się zanim do takiej osoby zadzwonicie - bo niechcący
    niszczycie komuś życie - zwłaszcza z pierdołą, bo nie chce wam się
    iść do przychodni lub jak macie problem w stylu co zrobić
    gdy: "maciuś upadł i niewidzi" gdzie każdy debil zadzwoniłby po
    pogotowie!
  • 15.05.09, 09:17
    Tymczas napisał:
    "Zastanówcie się zanim do takiej osoby zadzwonicie - bo niechcący
    niszczycie komuś życie - zwłaszcza z pierdołą, bo nie chce wam się
    iść do przychodni lub jak macie problem w stylu co zrobić
    gdy: "maciuś upadł i nie widzi", gdzie każdy debil zadzwoniłby po
    pogotowie!"
    Sto procent racji,a nawet i dwieście :D
    Córka lekarki
  • 16.05.09, 12:30
    To o czym piszesz nie jest tematem dyskusji, ale skoro wywołałaś temat...

    Mógłbym usiąść naprzeciw Ciebie przy stole i spokojnie, przy pomocy logicznych i rzeczowych argumentów udowodnić Tobie, że 200% racji o których piszesz to zaledwie... 50 procent. Ale rozumiem i szanuje Twój punkt widzenia.
  • 15.05.09, 14:48
    Racja. Moja ciotka jest psychologiem, też pod telefonem, jeździ nieraz po nocy,
    bo ktoś potrzebuje się wypłakac. A jej dzieci - totalnie rozpuszczone,
    zapuszczone intelektualnie i niedojrzałe nastolatki. Bo mamy nigdy nie ma... A
    babcia rozpuszcza. Ojciec tylo jakis ma wpływ na nich jeszcze. Ale ludzie,
    trochę empatii. Są godziny pracy i szanujmy to.

    --
    Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
  • 15.05.09, 08:32
    ale to nie państwo, tylko JA bedę zapie...ł by dać im kasę.
  • 15.05.09, 08:51
    Nie ma wątpliwości że można ześwirować, okazuje się ze twoja siostra
    to nie twoja siostra a rodzice mieszkają gdzieś indziej i mają inne
    dzieci. To tak jakbyś nagle dowiedział się ze jesteś adoptowany.
    Niech każdy pomyśli czy by nie ześwirował, a to dotyczy tylu osób.
  • 15.05.09, 10:49
    Rozumiem, że Ty dla zasady zrezygnujesz z każdego odszkodowania, bo zapłaci podatnik? Albo operacji, jeśli Ci wyjdzie, że jej koszt przekracza sumę zapłaconych dotąd składek?
  • 15.05.09, 12:18
    na pytanie...
  • 15.05.09, 09:07
    ... na ogół nie miewam trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego...
    i bardzo dobrze bo poniekąd z tego żyję ;)

    ale w tym przypadku...

    sorki że ja tak OT, ale tekst jest szarpany, chaotyczny, bardzo
    trudny w odbiorze - a szkoda, bo temat smakowity, w sam raz na
    stronę główną ;)
  • 15.05.09, 09:17
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 15.05.09, 09:33
    Zdemolować to można jakieś pomieszczenie. Ktoś tu języka polskiego nie zna?

    A może to kolejna kalka językowa?
  • 15.05.09, 09:35
    Z szacunku dla trudnej historii należałoby być bardziej uważnym i
    wiedzieć, że pielęgniarka nie musi się w żyłę "wkuć" tylko "wkłuć".
    --
    www.human-power.pl
  • 15.05.09, 09:57
    jezu..ludzie..nie przesadzajdzei z tymi psychozami i tragediami..ta si ezamyka w
    pokoju, nie rozmawia z rodzicami..inna jest zalama, tamta ma jakies doly..
    ciekawe z aile ta historia sie sprzeda do TV..albo kina..
  • 15.05.09, 10:30
    Ciekawe, ilez to sierot i adoptowanych dzieci ma psychiczne problemy wynikajace
    z faktu, ze ich prawny opiekun nie jest biologicznym rodzicem.

    --
    IHAHAHA!!!
  • 15.05.09, 11:30
    Barbapapa2000 nie masz pojęcia o czym mówisz.Ja pracowałam z p.Elą
    Ofmańską w jednej firmie i widziałam co się z Nią działo po odkryciu
    tej prawdy,na bieżąco.Dobrze pisać takie bzedty jak samemu się
    czegoś nie przeżyło
  • 15.05.09, 14:19
    Wygląda na to, że to starzy mają ze sobą problem, bo dziewczyny
    sobie jakoś radzą (no może poza tą metalówą, ale ta chyba problemy
    miała już wcześniej). Po prostu cała satuacja nałożyła się na
    syndrom pustego gniazda i z ta róznicą, ze jest czym dzieci
    szantażować. Wstyd.
  • 15.05.09, 20:43
    Popieram na sto procent - serdeczne współczucie dla dzieci tych kobiet - nie
    dość ze mają problem własną tożsamością, to jeszcze rodzice ciągną ich
    psychicznie w dół i ładują toksyczne emocje.
  • 22.06.09, 01:10
    > jezu..ludzie..nie przesadzajdzei z tymi psychozami i tragediami..ta si ezamyka
    w pokoju, nie rozmawia z rodzicami..inna jest zalama, tamta ma jakies doly..

    Dokładnie o tym samym pomyślałam: doły, to mogą mieć rodzice, że ich dziecko,
    któremu poświęcili tyle czasu i miłości, nagle ich totalnie skreśliło, tylko
    dlatego, że nie okazali się jego biologicznymi rodzicami.

    Sytuacja jest cholernie trudna, ale ... nie wyobrażam sobie, żebym tak nagle
    mogła skreślić te 18 lat życia z moimi rodzicami.

    A swoją drogą, to czy oni w ogóle otrzymali jakąś sensowną terapię?
    --
    Zarządzaj swoim czasem
  • 15.05.09, 10:16
    a czy nie łatwiej było by spróbować po prostu normalnie żyć? zaprzyjaźnić się
    z drugą rodziną, stworzyć jedną wspólną? Czy to taka tragedia, że pokochało
    się nie swoje dziecko? Czy to taka tragedia że kochało się nie swoich
    rodziców, którzy uczynili wiele dobrego?
    Tragedią jest to, że zaprzepaszczono szansę na przyjaźń na stworzenie czegoś
    wspólnie i to w imię czego...?
  • 15.05.09, 10:33
    Tyle, że oni próbowali... Ale nie znajdując pomocy, a w takiej
    sytuacji pomoc psychologiczna niezbędna wypalili się. Dla mnie to
    tak jak by przeżyć trzy żałoby naraz: jednej po dziecku które
    wychowałaś w przekonaniu, że jest twoje, a nie jest. Druga po
    dziecku, które urodziłaś, a ci zabrano. I trzecia po sobie jako
    matce, która zna swoje dziecko i je zawsze rozpozna - bo nie
    rozpoznałaś.
    Jak sobie przypomnę warunki w szpitalach lat osiemdziesiątych to
    jasnowidz nie rozpoznałby swojego dziecka po miesiącu niewidzenia.
  • 11.06.09, 15:05
    Bardzo obu rodzinom współczuję...
    Jakby na samym dnie świadomości jest poczucie tożsamości - czyli właśnie
    rodzina, wspomnienia z dzieciństwa, a z drugiej strony pojawienie się nowego
    dziecka w życiu rodziców. To wszystko zostało zakwestionowane. Bo moje dziecko
    nie jest naprawdę moje, ale to naprawdę moje też nie jest moje...O ile dzieci
    mogą próbować żyć w dwóch rodzinach, to przecież 4 rodziców ze sobą nie
    zamieszka, nie stworzą rozdzielonej i połączonej rodziny, bo tego nie chcą i nie
    potrzebują. Zgadzam się z poprzedniczką, że to tak jak potrójna żałoba...
    Mam nadzieję, że z czasem to wszystko bedzie mniej bolesne i tragiczne.
  • 15.05.09, 10:29
    Nie rozumiecie podstawowej sprawy. Takie zdarzenie może bardzo
    poważnie zachwiać równowagą psychiczną. Wszyscy stracili poczucie
    bezpieczeństwa, coś co zawsze było ich trzinem życiowym - rodzina,
    rozaliło się.
    Ktoś, kto nie przezył załamania nerwowego, depresji nie wie nawet co
    to jest, mało tego - nie jest sobie w stanie wyobrazić co to jest.
    To jest życiowy, całkowity, bezwględny paraliż.

    Tak wam żal, że dostaną pieniądze? Żadne pieniądze nie rekompensują
    straconego zdrowia.
    Jesteście podłymi, złymi ludźmi.
  • 15.05.09, 10:33
    n/t

    --
    IHAHAHA!!!
  • 15.05.09, 11:40
    Mistrz Ciętej Riposty!Brawo!:)
  • 15.05.09, 11:48
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 15.05.09, 10:41
    burdel w polskich szpitalach był, jest i będzie. Gdyby ludzie zaczęli robić badania DNA takich tragedii mielibyśmy na pęczki. Czasem nie warto znać prawdy...
  • 15.05.09, 10:55
    Mam dość tych smętnych opowieści o biednych panienach i ich złamanym życiu. Sami
    w Deserze zamieściliście ostatnio taką samą historię ze Stanów, gdzie żadna ze
    stron nie domagała się kasy od podatnika, wszyscy się ucieszyli, a siostry
    planują wspólne urodziny. Uważam, że te rodziny naciągnęły państwo (= nas
    wszystkich, podatników
    ) na sporą sumkę. Typowy polaczkizm i tyle.

    Czy opiekuńcze państwo Polska zamierza teraz zacząć wypłacać odszkodowania
    wszystkim adoptowanym, którzy nie wiedzieli, że ich rodzice to naprawdę nie ich
    rodzice? W czym, do cholery, różni się ich trauma (jeśli jakaś jest, bo nie
    zawsze jest), kiedy się dowiadują, od traumy tych dziewczyn? Miały dobre
    rodziny, były kochane - naprawdę są ludzie, którzy mają gorzej, nierzadko we
    własnych rodzinach.

    Tam zawalił konkretny człowiek i jeśli ktokolwiek, to konkretny człowiek
    powinien być za to odpowiedzialny, a nie my wszyscy.
  • 15.05.09, 11:44
    z tego co pamietam, gdy sprawa zostala po raz pierwszy opisywana x
    lat temu, to u nich tez to wygladalo optymistycznie i w desen "mam 4
    rodzicow i siostre, jest super"
  • 15.05.09, 13:32
    asdfhjkl napisała:

    > z tego co pamietam, gdy sprawa zostala po raz pierwszy opisywana x
    > lat temu, to u nich tez to wygladalo optymistycznie i w desen "mam
    4
    > rodzicow i siostre, jest super"

    W Stanach zawsze pokazują takie rzeczy happy landrynkowo jak się
    wszyscy ściskają na kanapie u Oprah Winfrey. Potem media milczą jak
    jest naprawdę. A tu przynajmniej pokazali jaki jest ciąg dalszy w
    życiu.
  • 15.05.09, 11:05
    co czwarty mężczyzna nieświadomie wychowuje i utrzymuje
    nie swoje dziecko.

    Dlaczego jak ktoś podmieni samicy dziecko to jest tragedia i uszczerbek na
    zdrowiu a jak samica podmieni komuś dziecko
    to jest to normalne?

  • 27.05.09, 21:47
    Jeżeli używasz określenia "samica" w stosunku do kobiety, to - proszę Cię bardzo
    - używaj również określenia "samiec" w stosunku do mężczyzny. Nie wnikam, jakie
    są przyczyny Twojego patrzenia na kobiety przez pryzmat macicy i stawiania jej
    daleko poniżej zera ustanowionego przez "mężczyznę", ale postaraj się nie
    wyrażać swoich frustracji plując dookoła jadem. Jeszcze wiatr zawieje i
    przypadkiem może Ci wpaść do oczu.

    Inna sprawa: byłeś kiedyś kobietą? Nie? W takim razie spróbuj się przynajmniej
    postawić w jej sytuacji. A odnośnie artykułu - tu mowa nie tylko o tym, że
    "samice" płaczą po podmienieniu dziecka. "Samce" też, jak widać, mają z tym
    problemy. Doczytałeś może?

    Co do "samic, które podmieniają komuś dziecko" - "samce" są sami sobie winni, bo
    coś musiało podkusić te kobiety, żeby machnęły raz czy dwa razy tyłkiem w inną
    stronę. Jasne, że zdarzają się też przypadki kobiet, które po prostu zdradzają z
    założenia, ale - cóż - "widziały gały, co brały". A co z tymi mężczyznami,
    którzy wskakują do łóżka zajętym kobietom? Są całkowicie bezkarni tylko dlatego,
    że nie grozi im ciąża?
    Jeszcze odnośnie "co czwartego mężczyzny" - "Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa,
    przeklęte kłamstwa i statystyki". Nie dowiesz się, jaka jest prawda.
    --
    Są dwie rzeczy nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota, chociaż co do tego
    pierwszego nie mam pewności.
  • 15.05.09, 11:14
    nie jest możliwe aby matka nie rozpoznała czy podane jej
    własne czy cudze dziecko.

    Sprawa jest dość prosta - samice od milionów lat owulują, zachodzą
    i rodzą w grupach i wychowują tylko swoje dzieci, bo od tego zależy
    ich sukces reprodukcyjny.

    Podobnie niepłodność nie jest chorobą dziedziczną tylko nabytą.
  • 15.05.09, 11:56
    jesttes obrzydliwy z tym swoim podejsciem
  • 15.05.09, 12:13
    co jest obrzydliwego w myśleniu mózgiem a nie macicą?

    to obrzydliwe, że ktoś mówi jak funkcjonuje samica, podczas
    gdy ona sama nie jest tego świadoma?

    co tak boli?

  • 15.05.09, 13:57
    Już któryś raz natykam sie na twoje pożal sie Boże komentarze i
    ciężko mi uwierzyc, że to tak na poważnie, ale ponoć głupota ludzka
    nie ma granic. My tu rozmawiamy o kobietach, nie o samicach, zoofilu.
  • 15.05.09, 14:12
    kobieta jest w 90% samicą.
    Pozostałe 10% to człowieczeństwo, wynikające z posiadania
    myślącego ojca.

  • 15.05.09, 14:53
    A Ty jesteś dupkiem w 100%
    --
    Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
  • 15.05.09, 11:19
    Zastanawia mnie - jeśli w 1985roku dziewczynki miały po kilka dni, to jakim
    cudem jedna z nich 2007 miała bronic pracę magisterską??? Sama urodziłam się w
    '85 i bronię się dopiero w tym roku. Może o licencjat chodzi? Nierzetelne to
    jakieś..
  • 15.05.09, 11:38
    urodzily sie w 1984. tak wiec w roku 2007 spokojnie mogly miec
    gotowa prace mgr. tym bardziej ze seminarium trwa 3 semestry. mozna
    miec gotowa prace po 1 semestrze.

    ps dziwie sie ze ta historia nie wywoluje w wiekszosci forumowiczach
    hmm wspolczucia? dominuja 2 postawy :1) za duzo kasy - skandal 2)
    zajmowanie sie nieistotnymi z pktu widzenia sprawy pierdami, jak
    wlasnie data obrony pracy mgr przez jedna z nich lub ze sie w
    zyle "wkluwa a nie wkuwa".

    mi szkoda tych rodzin. moge sarkac ze za duzo kasy, ze dzieki
    miedialnosci sprawy, ale jednoczesnie najzwyczajniej w swiecie im
    wspolczuje.
    z drugiej strony sadze, ze to przesada z tym ze kilka pokolen bedzie
    dotkniete..
  • 15.05.09, 13:59
    One chyba w 1983 sie urodziły, a w tekście jest błąd.
  • 15.05.09, 11:34
    Nie chciałabym wybielać szpitala, bo wina jest ewidentna, ale obecna
    sytuacja w obu rodzinach to moim zdaniem w dużej mierze wina
    rodziców. Po przeczytaniu artykułu mam wrażenie, że się wzajemnie
    niepotrzebnie nakręcali i nie potrafili dojść do porozumienia.
  • 15.05.09, 11:53
    to moim zdaniem w dużej mierze wina
    > rodziców. Po przeczytaniu artykułu mam wrażenie, że się wzajemnie
    > niepotrzebnie nakręcali i nie potrafili dojść do porozumienia.


    Ja bym nie był tak surowy w ocenie tych ludzi. Człowiek dotkniety
    takim doświadczeniem ma prawo reagowac w sposób , który z boku
    patrząc nie zawsze jest najlepszy. To jest kwestia zachowania
    równowagi, jak Ci ktoś wrzuci taki balast znienacka na plecy to
    proste rozwiązania nie zawsze wychodzą. Po prostu posypali się ,
    wypalili, nie dali rady. To fakty. Pytanie: Ty byś sobie z tym tak
    prosto poradziła? Ja na pewno nie...
  • 15.05.09, 11:55
    no to zrób lepiej badania swoim dzieciom.
    możesz się zdziwić wynikami.

  • 15.05.09, 11:44
    Przecież nic im się nie stało. Są zdrowe. Tylko, że miały ciekawiej
    niż inni. I za to jeszcze płacić?
    --
    Poczytaj o czym dyskutuje elita
  • 15.05.09, 11:56
    Czy ty jesteś zdrowy na umyśle?! Wątpię. Nie życzę nikomu
    takiego "ciekawego" życia. Weź puknij się w głowę i zastanów, a nie
    zazdrość ludziom "kasy" w takim nieszczęściu.

    --
    Dzidka
  • 15.05.09, 11:58
    dokladnie.
    ja za 300 000 bym sise nie zdecydowala na takie "ciekawe
    urozmaicenie " zycia.

    co do zdrowia, to polemizuje- wszyscy rodzice z depresja.
  • 15.05.09, 13:32
    the_dzidka napisała:

    > Czy ty jesteś zdrowy na umyśle?! Wątpię. Nie życzę nikomu
    > takiego "ciekawego" życia. Weź puknij się w głowę i zastanów, a nie
    > zazdrość ludziom "kasy" w takim nieszczęściu.

    Jakim, u diabła, nieszczęściu? Dziewczyny miały szczęśliwe życie i mogły mieć
    dalej, gdyby nie zaczęły typowo po polsku narzekać. Czy wy wszyscy, którzy im
    tak współczujecie, dostrzegacie problem dzieci niechcianych, z rodzin
    patologicznych, bitych, mieszkających w domach dziecka? A może powiecie, czym
    różni się sytuacja każdego adoptowanego dziecka od tych dziewczyn? Rodzina
    adopcyjna dziecko wybiera i podejmuje decyzję świadomie, ale też zawsze wie, że
    wychowuje nieswoje. A tu wszyscy się kochali, żadna rodzina nie była patologiczna.

    Może by tak te panny zaprowadzić do domu dziecka i pokazać im, co to jest
    prawdziwe nieszczęście z powodu rodziców i historii rodzinnych? Niedawno szłam
    obok takiej placówki w centrum dużego miasta i dziewczyny stojące na balkonie,
    takie może 14-15 lat, obrzucały wszystkich przechodzących stekiem wyzwisk i nikt
    z wychowawców nie pojawił się, żeby im zwrócić uwagę. Wychowywanie się bez
    rodziców w takim domu to jest nieszczęście, a te dziewuchy wydziwiają. W USA
    (poszukajcie sobie bodaj na Deserze, niedawno było), gdzie nie jest w modzie
    powszechne narzekanie, taka sama sprawa skończyła się zupełnie inaczej.

    Uważam, że to ci wszyscy na forum, którzy się "miłosiernie" i "humanitarnie" nad
    dziewczynami pochylają i piszą, jakie to one biedne, robią im więcej krzywdy niż
    całe życie im naprawdę zrobiło, i wykazują hipokryzję, zamykając oczy na
    prawdziwe problemy. Bardzo łatwo jest się litować nad ludźmi z pierwszych stron
    gazet, trochę trudniej nad tymi, którzy są naprawdę nieszczęśliwi.

    Poza tym jeśli są takie nieszczęśliwe, to powinny domagać się opieki
    psychologicznej, a nie ogólnie kasy, która - jak ktoś tu słusznie zauważył, choć
    w innym kontekście - nie pomoże na prawdziwą traumę. I gdyby szpital im zapewnił
    za darmo psychologa, to może jeszcze jakiś sens by w tym był.
  • 15.05.09, 17:28
    może "... ci wszyscy na forum, którzy się "miłosiernie"
    i "humanitarnie" nad dziewczynami pochylają i piszą, jakie to one
    biedne ..." nie uważają w swojej dobroci sieroty społeczne za w
    pełni istoty ludzkie. choć z drugiej strony i psu nalezy
    się "miłosierdzie".
  • 15.05.09, 12:11
    Masło maślane. Zgubiłam się jeszcze przed połową tej opowieści, wystarczającą
    jednak by stwierdzić, że ci wszyscy państwo razem do kupy wzięci, zamiast
    skupiać się na szukaniu winnych, knuciu i kopaniu dołków jeden pod drugim
    wzajemnie, mogli by jak dorośli ludzie zacząć ze sobą szczerze rozmawiać, ponad
    podziałami. Koniec końców nikomu wielka krzywda się nie stała - obie dziewczyny
    miały normalny dom, kochających rodziców i warunki do rozwoju. Poczytałyby o
    tych dzieciach skazanych na sierocińce i inne przytułki, to by doceniły w końcu
    swoje położenie. Pewnie, że trudna to sytuacja tak czy inaczej, ale gorsze się
    zdarzają. Proponuję wszystkim szukać jasnych stron życia!
  • 15.05.09, 14:04
    No tak, gorsze rzeczy sie zdarzaja, więc czym oni sie przejmują.
    Jeśli w wypadku straci sie nogę to nic wielkiego, cieszyc sie
    trzeba, przecież są tacy co i nóg i rąk nie mają.
  • 15.05.09, 14:13
    hadassa79 napisała:
    >Koniec końców nikomu wielka krzywda się nie stała

    Niezawisły Sąd uznał że wręcz przeciwnie. I słusznie.
  • 15.05.09, 14:28
    Nie wiem kim jesteś, ale twoja wypowiedź świadczy o tym jak mało, jak strasznie
    niewiele wiesz: o życiu, co ludzi spotyka, jak reagują, jakie sytuacje się
    zdarzają. Myślisz, że wiesz, bo przytaczasz dzieci z sierocińca? Wydaje Ci się,
    że masz prawo oceniać, że "wielka krzywda się nie stała" ... Ha ha ha! Co za
    brednie. Przeżyj to sam/sama, a wtedy będziesz miał/miała prawo do zabrania
    głosu. I zapewniam Cię - nie odezwiesz się.... Bo zbyt trudno skwitować ludzkie
    nieszczęście 9-cioma linijkami bezmyślnej wypowiedzi. to dotyczy sie zarówno
    mnie jak i wszystkich innych piszących tu osób.
  • 15.05.09, 12:13
    No i zapewnili dziewczynkom łatwiejszy start w życiu...

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.