Komentarze do artykułu
"Dziennik" szantażował Katarynę i oferował jej pracę?
Dzisiejszy "Dziennik" ujawnił dane identyfikujące słynną blogerkę polityczną Katarynę. Według niej zrobił to po nieudanym szantażu, w ramach którego w zamian za polubowne ujawnienie jej danych (czyli za jej zgodą) zostałaby w "Dzienniku" zatrudniona jako publicystka. "Dziennik" stwierdził też, że "wie kim jest Kataryna" nie tłumacząc, że wiedzą to też inne zainteresowane media - w tym Gazeta.pl - ale szanują jej anonimowość.
Re: cóż, trafił swój na swego, a kataryna zawsze
Widzisz ... to jest bardziej zlozone.
Swiat, w ktorym sie obracamy jak diabli nie chce byc prosty a ludzkie emocje,
konstelacje pesonalne w ktorych zyjemy, nasza osobowosc czynia wiele zachowan
czesto nawet nieracjonalnymi, ale tak, czy inaczej rzeczywistymi, ktore moga
komus utrudnic zycie.
1) Czlowiek z gruntu jest podatny na manipulacje - mozna manipulowac stylem
wypowiedzi, podejsciem do interlokutora, uroda; generalnie wieloma czynnikami.
Dobry zawodowy i popularny dziennikarz, zwlaszcza w mediach "zywych" czesto to
wykorzystuje. Pozniej czytajac owego dziennikarza np. Zakowskiego, Ziemkiewicza
i innych rowniez jakos to na nasza psychike dziala. Taki dziennikarz z rasowej
gazety ma konkretne uznanie, konkretne wsparcie. To jest ON/ONA.
2) Zawodowy dziennikarz zajmuje sie swoim pisaniem zawodowo - za to mu placa. Za
ryzyko narazania sie rozmaitym partiom i indywiduom rowniez mu placa, wiec ma z
tego korzysci.
3) Zawodowy dziennikarz ma za soba stojacego mniej-lub bardziej murem wydawce.
Ten wydawca do pewnych granic bedzie dziennikarza bronil, nawet ponoszac
wydatki, bo bedzie bronil siebie. Mowa oczywiscie o czyms, co moznaby odniesc do
dziennikarstwa sledczego, czy publicystyki bo takim blogowaniem i forumowaniem
poniekad zajmowala (zajmuje) sie Kataryna.
Dlaczego tak pisze o tych zawodowych dziennikarzach? Bo wywlekanie personaliow
bloggerow/forumowiczow glownie jest postulowane przez nich. Czy ktos na forum za
tym (coming-outami) glosno nawoluje? Oczywiscie nie.
Ze tak to niby jest bardziej fair jest czasem opinia ludzi, ktorzy i tak pod
nazwiskiem wystepuja - musza i koniec.
Wiec:
1) Za przeproszeniem taka postawa moralna to nie zadna odwaga, czy bycie w
sytuacji fair - blogger z uwagi na swoje polozenie nie moze miec identycznych
odnoszacych sie do jego osoby wymogow, jakie ma dziennikarz.
2) Na forach i blogach znajduje sie kupa popluczyn. Ba, wiekszosc to popluczyny,
moze nawet to wszystko co i ja pisze to popluczyny, ale tak sie sklada, ze
niektorzy z nas zwracaja na siebie uwage - nie pisza takich popluczyn,
interesuja swoja tworczoscia towarzystwo i straszliwie niektorych tym denerwuja.
Tak denerwuja, ze kaze sie im rezygnowac z anonimowosci - tak naprawde byc moze
z uwagi na pewna zyciowa konstelacje ich jedynej broni, ktora umozliwia im
pisanie tego, co pisza. Sorry - nikt do tego rzadania prawa nie ma.
Blogger nie dziennikarz i jak chce zachowac anonimowosc ma do tego prawo. To nie
tradycja, bo taka dopiero sie w internecie rodzi, ale po prostu zdrowy rozsadek.
I ostatnie: dlaczego ujawnianie (albo zabawa z ujawnianiem) personaliow kataryny
wogole ma miejsce? Ano dlatego, ze niektorzy zwietrzyli w tym ciekawy temacik,
ktorym mozna ludzi zainteresowac.
Ciekawe, czy dziennikarze potraktowaliby w ten sam sposob ktoregos ze swoich
kolegow po fachu. Czy rowniez w ten sposob bawiliby sie czyms, czego on naprawde
nie chcialby broniac swojej bylo nie bylo prywatnosci?
Oczywiscie, ze nie! Ta zabawa wylacznie ma miejsce dlatego, ze Kataryna nie jest
dziennikarka.
Czy w tym kraju jest np. ochrona informacji osobowych? Podobno tak, tyczy sie
jednak niektorych... Kataryna nie jest osoba publiczna, aby takiej ochrony nie
miec. Takie jest moje zdanie i kropka.
Dobra - koniec pisania. Czas zrobic cos pozytecznego.
Dlugo nie pisalem na forum Kraj, ostatnio sporadycznie, ale pamietam czasy,
kiedy Kataryna brala tu czesto udzial w dyskusji. I tak sobie qrna pomyslalem,
ze byc moze tylko to, ze czlowiek ma mala popularnosc ratuje przed
dziennikarzami, ktorzy chetnie pobawiliby sie kosztem ktoregokolwiek z nas..
Gruss, T.