Smutne i straszne. Kilka słow wyjaśnień. Moja żona od niedawna jest
repem (takie zycie), namówiła ją koleżanka (bo jest za to bonus).
Faktycznie są teoretyczne szkolenia, dostała alarm, na telefon
jeszcze czeka! Jakby co, musi dzwonić na swój koszt ze swojego -
dziadostwo. Bo Provident nie ma wolnych aparatów (może będzie wolny
jak kogoś zaje..., będzie po nim). Miasto na szczęście spokojniejsze
i mniejsze niż Łódź (miasto zboków i morderców), ale strach jest po
przeczytaniu artykułu. I jeszcze jedno, żona od szefa dostaje sms-y
na komórkę typu: "musimy wykonać plan", "jesteście najlepsze" itp.
Niby praca jak praca, żadna nie chańbi, ale mi ten Provident na
sektę wygląda. Radzę wszystkim uważać na nich, tylko co ja mam
żonie poradzić??
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.