Podobnie tyle że kulturalnie bo z odpowiedzialnym przewoźnikiem leciałem w 97
z Islandii.
Po pół godzinie lotu pilot oznajmił że z powodów technicznych musimy lądować.
Wylądowaliśmy w Keflaviku i nas zakwaterowali bo już była noc.
Tym razem nie posłuchałem szwagra żeby nie korzystać z lodówki w pokoju
hotelowym. Najpierw się opiłem a potem całą noc informowałem koleżków i
rodzinę w Polsce o przebiegu akcji ratowniczej.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.