Dodaj do ulubionych

Solarium śmiertelnie niebezpieczne. Jak arszenik

29.07.09, 08:33
"Wcześniej onkolodzy sądzili, że niebezpieczny jest tylko jeden typ
promieniowania"

Niezle bzdury - od dawien dawna bylo wiadomo, ze UV-C owszem najszkodliwsze,
ale inne typy tez...

Milo tez, ze ci "naukowcy" zwrocili uwage na to, ze liczba wystepowan czernika
moze wiazac sie z ogolna tendencja do opalania, nie tylko w solarium...
--
www.youtube.com/watch?v=dUJ_H0KSWhM
Edytor zaawansowany
  • 29.07.09, 09:00
    W zyciu nie poszedlbym do solartium.Nawet gdyby mi doplacano.I nie
    moge patrzec na spalone,jak frytki,kobiety upadle,na spalonych jak
    Lepper "biznesmenow".Po co tam chodzic i placic,gdy mozna 15 minut
    dziennie skrasc pare promieni z boga-slonca.Roznica jest oczywista.
  • 29.07.09, 09:16
    Zimą w Polsce, jak jest szaro, buro, nijako i bezsłonecznie, taki nawet
    kilkuminutowy pobyt w solarium bardzo poprawia humor.
    --
    Just remember I will always love you, even as I tear your fucking throat away.
  • 29.07.09, 11:59
    Kilka minut raz na jakiś czas? Czemu nie. Ale dzisiejsze nastoletnie panny
    chodzą kilka razy w tygodniu nawet po 20 minut...
  • 29.07.09, 14:09
    lethargica napisała:

    > Zimą w Polsce, jak jest szaro, buro, nijako i bezsłonecznie, taki nawet
    > kilkuminutowy pobyt w solarium bardzo poprawia humor.

    ale oczywiscie wiesz, ze ultrafiolet jest niewidzialny? to co poporawia humor to
    zwykle swiatlo widzialne.
  • 29.07.09, 10:27


    samozwaniec1 napisał:

    > W zyciu nie poszedlbym do solartium.Nawet gdyby mi doplacano.I
    nie
    > moge patrzec na spalone,jak frytki,kobiet y upadle,na spalonych
    jak
    > Lepper "biznesmenow".Po co tam chodzic i placic,gdy mozna 15
    minut
    > dziennie skrasc pare promieni z boga-slonca.Roznica jest
    oczywista.


    Jestem dokładnie tego samego zdania.

    Solarium to kulturowo wymuszona bzdura.Dawniej ogorzałe były
    chłopki - przy wiązaniu snopków i pasaniu krów nie miały czasu na
    ochronę przed promieniowaniem słonecznym. Kobiety wykształcone i z
    rodzin szlacheckich chodziły pod parasolkami, a nawet piły ocet,
    aby być piękne i mieć białą cerę. Dziś moda się odwróciła (może pod
    wływem żywiołu wiejskiego?).

    Picia octu w większych ilościach nie popieram i nie zalecam (to
    niezdrowe), ale prażenie się w solarium dla tzw. "dobrego
    samopoczucia" to szaleństwo. Zresztą myślę, że osoby korzystające z
    solariów chodzą tam wyłącznie dla szpanu i subiektywnych trendów w
    modzie, wmawiając sobie, że opalenizna jest ładna i konieczna dla
    urody.

    --

    Żyję i mam szyję.
  • 29.07.09, 11:36
    Problem stanowi nasze mniemanie o samym sobie.
    Chodzimy dla solarium po to zeby poodbać się innym.
    Panie robią to bo panowie lubią opalone ciało. Nie chcą mieć w łóżku
    anorektycznej bledziochy. Chcą cycasta opaloną niunie.
    Im wiecej takich tempaków tym wiecej opalonych niuń, które przecież
    musza jakiegoś dorwać zeby spłodzić z nim stado bachorów i
    celebrować polskie życie rodzinne na krawędzi nędzy.
  • 29.07.09, 11:42
    naprawdę myślisz, że te kobiety robią to dla facetów?

    błąd. kobiety robią to dla kobiet, faceci dla facetów.
    tu nie chodzi o to, by się podobać płci przeciwnej.

    chodzi o to, by (we własnych oczach) być atrakcyjniejszym od innych osobników
    tej samej płci.

    myślenie to jest błędne, ale to już nie wina tych ludzi, że wychowuje się ich na
    stado zaślepionych baranów.
  • 29.07.09, 13:05

    antykonformista napisał:

    > naprawdę myślisz, że te kobiety robią to dla facetów?
    >
    > błąd. kobiety robią to dla kobiet, faceci dla facetów.
    > tu nie chodzi o to, by się podobać płci przeciwnej.
    >
    > chodzi o to, by (we własnych oczach) być atrakcyjniejszym od
    innych osobników
    > tej samej płci.
    >
    > myślenie to jest błędne, ale to już nie wina tych ludzi, że
    wychowuje się ich n
    > a
    > stado zaślepionych baranów.



    I chyba ta teza jest najbliższa prawdzie.

    :-)
    --
    Żyję i mam szyję.
  • 29.07.09, 12:01
    Na szczęście nie wszyscy panowie tacy są oraz nie wszystkie panny są takie puste :)

    Mój lubi moje blade ciało bo nie mam czasu wyjść na słoneczko a jak już znajdę
    to jest wieczór... Nikt nie jest idealny. On też nie. :)
  • 29.07.09, 13:03

    maniek_koniuszko napisał:

    > Problem stanowi nasze mniemanie o samym sobie.
    > Chodzimy dla solarium po to zeby poodbać się innym.
    > Panie robią to bo panowie lubią opalone ciało. Nie chcą mieć w
    łóżku
    > anorektycznej bledziochy. Chcą cycasta opaloną niunie.
    > Im wiecej takich tempaków tym wiecej opalonych niuń, które
    przecież
    > musza jakiegoś dorwać zeby spłodzić z nim stado bachorów i
    > celebrować polskie życie rodzinne na krawędzi nędzy.


    Nie chcą anorektycznej bledziochy?

    Trochę niedowierzam. Anoreksja jest chorobą, która jest dziś
    szczególnie rozpowszechniona i wynika z owych zabójczych
    subiektywnych trendów mody. Kościotrupki z wystającymi żebrami i
    obojczykami i z rozpiętą na nich bladą skórą, szkieletorki z
    oklapniętymi cyckami, obwiązanymi w staniki dla osmioletnich
    dziewczynek - to jest teraz trendy! A do solarium można się udać w
    takim stanie, żeby troszkę wysmażyć swój wybladły kościsty zewłok.
    Następny etap nazywa się: hospicjum.

    Tak prawdę mówiąc, to chyba i obłędne odchudzanie się (w
    konsekwencji- anoreksja) i obłędne łażenie do solarium to w
    większości raczej nie kwestia podobania się komuś, tylko
    zakompleksienia i nieosiągalnej chęci idealnego spodobania się
    sobie.

    --
    Żyję i mam szyję.
  • 29.07.09, 11:53
    Drogi Panie ocet zabija czerwone krwinki sądzę więc, że bardziej
    chorobotwórcze jest jedzenie produktów konsrwowanych octem niż
    chodzenie na solarium raz w tygodniu. Tak się składa, że ja mam
    anemię - ocet jest dla mnie zabójstwem; solarium zmienia moją bladą
    cerę w bardziej zdrowo wyglądającą. Oczywiście wszystko co się
    stosuje przesadnie jest szkodliwe - to jednak jest kwestią umiaru

    wuk4 napisał:

    > Picia octu w większych ilościach nie popieram i nie zalecam (to
    > niezdrowe), ale prażenie się w solarium dla tzw. "dobrego
    > samopoczucia" to szaleństwo. Zresztą myślę,że osoby korzystające z
    > solariów chodzą tam wyłącznie dla szpanu i subiektywnych trendów w
    > modzie, wmawiając sobie, że opalenizna jest ładna i konieczna dla
    > urody.


    --
    /
  • 29.07.09, 12:48
    boykotka napisała:

    > Drogi Panie ocet zabija czerwone krwinki sądzę więc, że bardziej
    > chorobotwórcze jest jedzenie produktów konsrwowanych octem niż
    > chodzenie na solarium raz w tygodniu. Tak się składa, że ja mam
    > anemię - ocet jest dla mnie zabójstwem; solarium zmienia moją
    bladą
    > cerę w bardziej zdrowo wyglądającą. Oczywiście wszystko co się
    > stosuje przesadnie jest szkodliwe - to jednak jest kwestią umiaru


    Wszystko zależy jak i dla kogo. Są osoby, które nie mogą jeść cukru
    (cukrzycy), inni nie mogą jeść soli, błonnika, inni są uczuleni np.
    na cebulę czy czosnek i spożycie takiego warzywa wywołuję u nich
    natychmiast przykrą reakcję alergiczną. To nie znaczy, że można
    oceniać wszystkie produkty spożywcze jako trujące czy zabójcze, bo
    jeśli tak, co co byśmy jedli? :-)

    Jeśli zaś solarium ma służyć szeroko pojmowanej urodzie, to
    doradzałbym jednak zamiast niego jakiś krem z dobrej firmy.


    --
    Żyję i mam szyję.
  • 29.07.09, 12:26
    Dawniej kobiety pudrowały się także rozmaitymi substancjami zawierającymi np.
    ołów. Nosiły gorsety z fatalnym skutkiem dla ich narządów wewnętrznych i kręgosłupa.

    Jak widzisz, podążanie za "subiektywnymi" trendami w modzie, nie jest wytworem
    obecnej kultury. Jest to zupełnie naturalne, że kobieta chce się poczuć
    atrakcyjna adekwatnie do obecnie panującego modelu piękna, w średniowieczu
    goliłyby włosy by mieć wyższe czoło, a podążając za modą barokową naklejałyby
    sztuczne pieprzyki na pryszcze.
  • 29.07.09, 23:03
    wuk4, mówisz, że prażenie się "dla dobrego samopoczucia" to czyste szaleństwo. Może. Ale cóż zrobić? niektórzy bez światła solarnego, niczym roślinki - po prostu usychają:(
    Ciepełko dochodzące aż do kręgosłupa jest cudowne ;)
    Cóż można poradzić na to, że solarium szkodzi? (Czy aż tak bardzo szkodzi, gdy się z niego korzysta dwa razy do roku w okresie zimowym na 7 minut, to inna sprawa.)
    Otóż jest inne roziązanie - SAUNA :)
    Kochane zmarzluchy - korzystajcie z dobrodziejstwa sauny!!! :)
    To przefantastyczna sprawa i działa niemal jak solarium. Rozgrzewa całe ciało, a do tego (jeśli się nie cierpi na astmę czy też poważne schorzenia kardiologiczne) jest znacznie zdrowsza, i nawet działa prozdrowotnie :) Zatem, zamiast do solarium, zapraszam do sauny :)
  • 29.07.09, 11:31
  • Promienie słoneczne zawierają te same wiązku UV co sztuczne lampy, a więc twoje myślenie stawia cię na równi lub poniżej poziomu umysłowego tych panienek z których tak kpisz.
  • 29.07.09, 14:05
    ronin-teraz-zarejestrowany napisał:

    > Promienie słoneczne zawierają te same wiązku UV co sztuczne lampy,

    sprawdz charakterystyki spektralne i nie wypisuj glupot
  • 16.11.09, 11:58
    NIE ROZUMIEM DLACZEGO JET TAKA NAGONKA NA SOLARIA-KTO MA NA TYM ZNÓW
    ZAROBIĆ???????????? JEŚLI Z CZEGOŚ KORZYSTAMY Z UMIAREM TO JEST TO MOIM ZDANIEM
    POŻYTECZNE A NIE SZKODLIWE. OPALANIE NA SŁOŃCU JEST 100% GORSZE A LUDZIE I TAK
    NIC Z TEGO SOBIE NIE ROBIĄ,TYLKO LEŻĄ GODZINAMI-A W SOLARIUM 10 MIN I KONIEC-POD
    WARUNKIEM ZE OBSŁUGA JEST KOMPETENTNA I ODPOWIEDZIALNA.NIE WSZYSTKIE OSOBY KTÓRE
    KORZYSTAJĄ Z SOLARIUM TO SKWARKI,SKWARKI O WŁAŚNIE JEDNOSTKI-WIĘKSZOŚĆ TO
    ODPOWIEDZIALNI KONSUMENCI. DLACZEGO NIE REJESTROWAĆ KAŻDEGO PALACZA I
    KUPUJĄCEGO ALKOHOL??????????????? TAKIE DANE BYŁYBY BARDZIEJ
    POTRZEBNE!!!!!!!!!!!!! POLITYCY-APELUJĘ DO WAS!!!!!!!!!!
    WEŹCIE SIĘ POWAŻNIE ZA NARKOTYKI PAPIEROSY I ALKOHOL TO PRZEZ TO PRZEZ TE NAŁOGI
    UMIERA TYSIĄCE OSÓB ROCZNIE, ROZPADAJĄ SIĘ RODZINY ,JEST BIEDA-(BO NA TO ZAWSZE
    MUSI STARCZYĆ) . PRZESTAŃCIE SZKALOWAĆ TĘ DZIAŁALNOŚĆ BO BEZROBOCIE ZNÓW NAM
    WZROŚNIE,I TO BARDZO, A POZA TYM KAŻDY MA SWÓJ ROZUM I PAMIĘTAJCIE ZE ZAKAZANY
    OWOC SMAKUJE NAJLEPIEJ!!!!!!!!!
  • 29.07.09, 09:29
    Myślę, że należy zakazać korzystania z solarium. Ale dopiero wtedy, gdy liczba
    ofiar UV przekroczy liczbę ofiar wypadków drogowych. Powinno się wtedy także
    zakazać przebywania na słońcu z odsłoniętą skórą.
    W przeciwnym wypadku zakazywanie działania solariów to byłaby czysta hipokryzja.
    --
    Masz dość reklam w necie? Firefox+Adblock Plus+filtry
  • 29.07.09, 11:56
    Wiesz, że rocznie rozpoznaje się ok 10 000 zachorowań na raka skóry?
  • 29.07.09, 09:33
    jeśli jest TAK niebezpieczne, to znam kilka osób które już dawno powinny nie
    żyć :)
  • 29.07.09, 09:59
    Wiesz, ja znam mnóstwo ludzi palących papierosy, zdrowych, co nie znaczy, że
    palenie jest zdrowe. Statystyka jest nieubłagana.

    --
    Wolność dla serbskiego Kosova!
  • 29.07.09, 12:03
    Czy każdy kto przechodzi na czerwonym świetle zostanie potrącony przez samochód
    czy złapany przez policję? : )))

    Nie każdy zachoruje. Poza tym rak skóry rozwija się wolno.
  • 29.07.09, 09:37
    jesli nie jest wystarczajaco szybko rozpoznany, wyciecie
    znamienia nie gwarantuje usuniecia go, bo nawet bardzo
    niewielka liczba komorek czerniaka, ktora gdzies sie ukryje
    np. pod resztka wezla chlonnego, moze sie uaktywnic i dokonac
    przerzutow. Jak sie tego nie zatrzyma na czas, to skutecznosc
    chemii jest na poziomie ok. 15%. Wiem cos o tym, bo stracilem
    przyjaciolke...

    Smarujcie w lato siebie i dzieci filtrami!
    Dzieci najlepiej filtrem 50-tka.
  • 29.07.09, 09:41
    300tys mieszkańców - 3tysiące solariów
  • 29.07.09, 10:18
    z czego 2950 to polskie biznesy pewnie...
  • 29.07.09, 11:40
    polski biznes w UK: solarium + fryzjer
  • 29.07.09, 10:17
    Najlepszy jest zawsze złoty środek.

    Uważam, że z solariów można korzystać, ALE Z GŁOWĄ! Dla mnie - bladziocha (: -
    solarium jest dobrym rozwiązaniem na początku wiosny (najsłabsza lampa, 2
    minuty raz w tygodniu przez cały marzec by "aktywować pigment"), żebym później
    LATEM nie musiała cierpieć na oparzenia słoneczne, bo skóra będzie się lepiej
    bronić.

    Z drugiej strony, wytłumaczcie mi po kiego grzyba ludzie smażą się w solariach
    zimą? :/ Przecież opalenizna spod grubego ubrania wygląda groteskowo...

    --
    +/ maruda.r, kretynofil, cyberdemokracja, maaac
    -/ poszeklu
  • 29.07.09, 10:25
    Kiedyś arystokratki zasłaniały się od słońca jak mogły, opalone
    chodziły tylko chłopki co na polu robiły...
    Nie wiem skąd się wzięła obecna moda na opaleniznę... opalenizna
    postarza i jak dla mnie wcale nie jest ładna. Rozumiem złapać
    odrobinę słońca podczas kąpieli w rzece, jeziorze czy morzu, ale
    żeby plackiem leżeć i się opalać, a do tego jeszcze w świetlanej
    trumnie...brrrr!!
    W tym roku podczas urlopu (poza krajem) smarowałam się filtrem 50
    non-stop, nie muszę nikomu opalenizną udowadniać niczego, ani
    swojego statusu społecznego ani atrakcyjności.

    --
    A mi się podoba :)
  • 29.07.09, 11:17
    i super :) masz prawo do własnej opinii ;) chyba nikt Cie siła nie
    nakłania do opalania się i demontrowania swojej opalenizny ;)
  • 29.07.09, 11:25

    W tym roku podczas urlopu (poza krajem) smarowałam się filtrem 50
    > non-stop, nie muszę nikomu opalenizną udowadniać niczego, ani
    > swojego statusu społecznego ani atrakcyjności.
    >


    No, jak miło dowiedzieć się, że jest coraz więcej fanów filtra
    50+ :-). Ja również go używam, znam też inne osoby, które się nim
    smarują.

    --
    Żyję i mam szyję.
  • 29.07.09, 14:07
    maryshaa napisała:

    > Kiedyś arystokratki zasłaniały się od słońca jak mogły, opalone
    > chodziły tylko chłopki co na polu robiły...
    > Nie wiem skąd się wzięła obecna moda na opaleniznę...

    Coco Chanel ja wylansowala
  • 30.07.09, 11:17
    jszania napisał:


    > Coco Chanel ja wylansowala

    Poważnie? Nie wiedziałam! ( i nie piszę tego ironicznie) Naprawdę
    nie wiedziałam skąd pojawiła się modA na opaleniznę. Nie jestem
    przeciwna opalalniu się, tak jek nie jestem za promowaniem tylko
    bladej skóry. Nie rozumiem tylko tego pędu do wizerunku skwarki i
    coraz częstszego poglądu Blady=chory a opalony i brązowiutki= zdrowy
    i tryskający energią :-/



    --
    A mi się podoba :)
  • 29.07.09, 10:22
    Każda świetlówka wytwarza najpierw promieniowanie ultrafioletowe (które
    dopiero luminofor przekształca w światło widzialne). To wynika z jej zasady
    działania. Szczególnie stare lampy, ze zużytym luminoforem, oraz te najtańsze,
    robione na końcu świata przez nie wiadomo kogo, promieniują ultrafioletem.
    Może nie tak intensywnie jak solaria, ale długo i systematycznie.
    Czemu nikt, jak dotąd, głośno nie mówi o tym, że mające status "świętej
    krowy", (bo przecież energooszczędne!) świetlówki pławią nas po parę godzin
    dzienne w strumieniach ultrafioletu?
    Niektórzy stawiali tezę, że to nie dziura ozonowa, ale stałe przebywanie w
    świetle świetlówek poprawia statystykę zachorowań na czerniaka. No ale badania
    czołowych laboratoriów producentów źródeł światła (robiących kasę na produkcji
    świetlówek i innych lamp fluorescensyjnych) "nie potwierdzały" tej tezy...
    Nie wiadomo o co chodzi?
  • 29.07.09, 10:41
    hehenio napisał:

    > Każda świetlówka wytwarza najpierw promieniowanie ultrafioletowe (które
    > dopiero luminofor przekształca w światło widzialne). To wynika z jej zasady
    > działania. Szczególnie stare lampy, ze zużytym luminoforem, oraz te najtańsze,
    > robione na końcu świata przez nie wiadomo kogo, promieniują ultrafioletem.
    > Może nie tak intensywnie jak solaria, ale długo i systematycznie.
    > Czemu nikt, jak dotąd, głośno nie mówi o tym, że mające status "świętej
    > krowy", (bo przecież energooszczędne!) świetlówki pławią nas po parę godzin
    > dzienne w strumieniach ultrafioletu?

    I dlatego filtrów powinno się używać przez cały rok, nawet jeśli pracujemy w pomieszczeniu zamkniętym oświetlanym świetlówkami lub jarzeniówkami.
    w artykule autor wykazał się dużą niekompetencją - promienie UV są nie tylko w solariach, są wszędzie gdzie dociera światło dzienne. Chodzi o rodzaj promieniowania jakie występuje w solariach, czyli UVA. Ten typ promieniowania zmienia sktukturę skóry i może pwływać na DNA komórek skóry, co może się skończyć nowotworem, a napewno przyspiesza starzenie skóry.
  • 29.07.09, 13:56
    hehenio napisał:

    > Czemu nikt, jak dotąd, głośno nie mówi o tym, że mające status "świętej
    > krowy", (bo przecież energooszczędne!) świetlówki pławią nas po parę godzin
    > dzienne w strumieniach ultrafioletu?

    dlatego ze to promieniowanie jest zatrzymywane przez szklo
  • 29.07.09, 10:24
    Widac to na ulicach, szczegolnie w Szwecji i w Polsce panuje tanoreksja. Nie sadze, ze powodem jest niedobor slonca, bo np. w Finlandii malo kto smazy sie na solarium.

    Na plotku zamieszcza sie wiele zdjec gwiazd Hollywood i mozna przeczytac komentarze typu: "ladna, ale blada". Widac, ze gwiazdy zmadrzaly, a Polki jeszcze nie. I mozna spalonym idiotkom mowic o czerniaku, one zawsze beda myslaly, ze im to nigdy sie nie przytrafi. Do czasu. Juz pomijam, ze wiekszosc po 30-stce bedzie wygladala na 20 lat wiecej.
  • 29.07.09, 11:23
    ale już wyglądają :) ja tam uważam, że to nawet dobrze, dzięki temu
    konkurencja wśród kobiet jest mniejsza ;) hahaha no bo kto by chciał
    taką spaloną frytkę?? :]
    ale to niestety tak jest, że opalona skóra wydaje się zdrowsza i nie
    chodzi o porównanie z chłopkami, poprostu to jest biologicznie
    uwarunkowane, że rumiana, opalona (nie spalona!) skóra, czerwone usta
    to objawy zdrowego osobnika ;) a taki wiadomo - ma dobre geny, warto
    z nim przedłużać istnienie gatunku ;) niestety przytaczana wcześniej bladość skóry, którą w pewnym okresie tak pielęgnowana (bo to było
    modne)nie ma nic wspólnego ze zdrowiem, to było poprostu takie
    dziwadło 'wyższych sfer' :)
  • 30.07.09, 11:02
    > ale to niestety tak jest, że opalona skóra wydaje się zdrowsza i nie
    > chodzi o porównanie z chłopkami, poprostu to jest biologicznie
    > uwarunkowane, że rumiana, opalona (nie spalona!) skóra, czerwone usta
    > to objawy zdrowego osobnika ;) a taki wiadomo - ma dobre geny, warto
    > z nim przedłużać istnienie gatunku ;) niestety przytaczana wcześniej bladość sk
    > óry, którą w pewnym okresie tak pielęgnowana (bo to było
    > modne)nie ma nic wspólnego ze zdrowiem, to było poprostu takie
    > dziwadło 'wyższych sfer' :)

    Strasznie daleko musiałem czytać, żeby zobaczyć Twój wpis. Druga jego część jest jak najbardziej prawdziwa. Nam - ludziom - potrzebny jest umiar i to dosłownie we wszystkim co robimy. Szkoda tylko, że aż tak zniszczyliśmy naszą planetę, że musimy bać się życiodajnego Słońca.
  • 29.07.09, 10:25
    Pomarańczowa opalenizna z solarki jest passe - na szczęście coraz mniej osób
    tego używa. Wygląda nieestetycznie i tanio.
  • 29.07.09, 11:34
    Podobnie jak mówienie "passe". Tak! Słowo passe nie jest już jazzy. Musisz szybciej nadążać za trendami, bo się ośmieszasz.
  • 29.07.09, 12:21
    Pudlo - jazzy is so 2005... I kto tu musi nadazac za trendami, bo inaczej sie
    osmiesza? :P
  • 29.07.09, 12:23
    Ale siara! :( Wtopa jak jasna cholera. ;( A zawsze tak dbałem, żeby nadążać... No dobra, trudno - stało się. Powiedz mi w takim razie szybko, co się teraz mówi zamiast jazzy, żebym już drugi raz nie popełnił tego błędu.
  • 29.07.09, 10:29
    Z tego bu można wywnioskowac że 7/10 kobiet korzystających z solarium przed
    30, pójdzie do piachu z czerniakiem. Znaczy koniec z kobietami już niedługo,
    populacja niemal wymrze, bo pozostałe 3 mają szanse na inne choroby, wypadki
    czy jakieś tam.
  • 29.07.09, 13:23
    > Z tego bu można wywnioskowac że 7/10 kobiet korzystających

    Prawdopodobienstwo i procenty byly chyba jeszcze w podstawowce:
    jesli prawdopodobienstwo zachorowania wzrasta o 70 procent znaczy to
    ze np. zamiast tych 4 przypadkow na 100 tys bedziemy miec
    doczynienia z prawie 7. Przedstwaione w ten sposob wydaje sie to
    niewiele ale zdanie zmienia sie diametralnie po wizycie na oddziale
    onlkologi...
  • 29.07.09, 16:12
    A jak podaje sie ze palenie tytoniu zwieksza ryzyko zachorowalnosci
    na raka ploc prawie 200%, czyli o 2x, to nie znaczy ze umra wszyscy
    palacze i drugie tyle niepalacych... :P
    Po prostu jak ma umrzec 100osob na milion, to wdrod korzystajacych z
    solarium bedzie takich ok 170...
    Tylko aby takie badania byly rzetelne a nie godzace tylko w biznes
    solariow to powinni tez podac jak bardzo zwieksza ryzyko opalanie
    sie na sloncu... zwlaszcza przez naszych rodakow co filtrow antyUV
    powyzej 30 nie uznaja... ;)
    aha mam nadzieje, ze kazdy polinteligent wystawiajacy sie na slonce
    na przyspieszaczu miast ochrony jednak bedzie w tej grupie nie
    chorujacej... co jak co ale czerniaka nikomu nie zycze...
  • 29.07.09, 10:41
    Lubie kiedy producenci lamp przepychają się z producentami kremów, coś się dzieje
  • 29.07.09, 10:59
    I tak dzięki nieubłaganym prawom ewolucji, zbrązowiałe skwarki same eliminują
    swój udział w procesie rozwoju gatunku ludzkiego. Tym paniom już dziękujemy.
    Na odchodnym jeszcze nagroda Darwina się należy.
  • 29.07.09, 11:35
    To, że solarium nas zabija to pikuś w porównaniu z tym, że słońce
    nas zabija. Pan Pikuś :))
    --
    /
  • 29.07.09, 11:47
    Kryptoreklama. Solarium zaszkodziło.
  • 29.07.09, 11:38
    ale jako ekspert pracować może
    --
    Ezri meim HASHEM oseh shamaim vaaretz
    Ps. 121.2
  • 29.07.09, 11:57
    Raki skóry możemy podzielić na czerniaka złośliwego i nieczerniakowe raki skóry.
    Te z kolei, w zależności od punktu wyjścia procesu chorobowego, dzieli się na
    raki podstawnokomórkowe (występujące najczęściej i stanowiące 70-80%),
    kolczystokomórkowe (stanowiące ok. 20%) i mieszane (ok. 2%).
  • 29.07.09, 12:07
    ...czerniaka złośliwego i nieczerniakowe raki skóry. Te z kolei, w zależności
    od punktu wyjścia procesu chorobowego, dzieli się na raki podstawnokomórkowe
    (występujące najczęściej i stanowiące 70-80%), kolczystokomórkowe (stanowiące
    ok. 20%) i mieszane (ok. 2%).

    CZERNIAK ZŁOŚLIWY
    Większość czerniaków rozwija się po okresie dojrzewania.
    Czerniak złośliwy skóry rozwija się głównie u osób o jasnej karnacji, trudno
    opalających się, ze skłonnością do oparzeń słonecznych i u osób z licznymi
    znamionami barwnikowymi. Na rolę czynnika genetycznego wskazuje rodzinne
    występowanie tego nowotworu.

    Wraz ze zwiększoną liczbą znamion barwnikowych wzrasta ryzyko powstawania
    czerniaka złośliwego. Osoby dorosłe mają przeciętnie 15-20 znamion
    barwnikowych. Lokalizacja ich jest różna, mogą występować na skórze owłosionej
    głowy lub w miejscach narażonych na działanie promieni słonecznych.
    Występowanie więcej niż stu znamion barwnikowych u ludzi młodych a więcej niż
    50 u ludzi w podeszłym wieku, stanowi istotny czynnik zwiększonego ryzyka
    powstawania czerniaka. Niezłośliwe znamiona są symetryczne, o ostrych
    granicach, okrągłe lub owalne, jednolicie zabarwione, mogą rosnąć do wielkości
    6 mm, pozostawać nie zmienione przez długie lata, a nawet zanikać w wieku
    starczym.

    Zespół znamion atypowych.
    Są odmianami znamion melanocytowych z cechami klinicznymi i histologicznymi
    sugerującymi atypię. Charakteryzują się wielkością powyżej 1 cm,
    nieregularnymi brzegami, niejednolitym zabarwieniem, często z uwypukleniem w
    części środkowej, tzw. sadzone jajo.
    Wyróżnia się 4 podstawowe typy czerniaka złośliwego:
    1. Czerniak wywodzący się ze złośliwej plamy soczewicowatej (lentigo maligna
    melanoma). Najczęściej zlokalizowany jest na twarzy, chorują przeważnie osoby
    starsze po 70 r.ż. Charakteryzuje się powolnym rozwojem, stanowi do 10%
    wszystkich przypadków tego nowotworu.
    2. Czerniak szerzący się powierzchownie (superficial spreading melanoma).
    Najczęstsza forma czerniaka złośliwego, występującego na kończynach dolnych i
    tułowiu. Stanowi on. ok. 70% przypadków czerniaka złośliwego.
    3. Czerniak guzkowy (nodular melanoma). Umiejscawia się na tułowiu, szyi i
    głowie, stanowi ok. 30% wszystkich przypadków czerniaka złośliwego. Może
    rozwijać się w każdym wieku, jest uważany za najbardziej złośliwą postać.
    4. Czerniak występujący na częściach akralnych (acral lentriginous melanoma)
    umiejscowiony na dłoniach i stopach występujący często u Murzynów, stanowi on
    kilka procent wszystkich czerniaków złośliwych.
    Poza tymi podstawowymi typami czerniaka złośliwego wyróżniamy rzadziej
    występujące postaci czerniaka błon śluzowych, podpaznokciowego i
    desmoplastycznego.

    Śmiertelność w przypadku zachorowania na czerniaka złośliwego jest wciąż zbyt
    duża biorąc pod uwagę fakt, że zmianę tę można wykryć w stadium, gdy jest
    uleczalna prawie w 100%.
    Istnieje wiele czynników, które mają wpływ na rokowanie, a więc proces
    zaawansowania choroby (podział Clarca i Breslowa), płeć (większa przeżywalność
    kobiet), lokalizacja (wysokie ryzyko – owłosiona skóra głowy, okolica
    żuchwowa, linia pośrodkowa tułowia, uda, ręce, stopy, dół podkolanowy, narządy
    płciowe), owrzodzenie.
  • 29.07.09, 12:10
    Nawet we wczesnej fazie rozwoju wykazuje charakterystyczną morfologię w postaci
    obecności perełkowatego nacieku w formie guzka z drobnymi nastrzyknięciami
    naczyń na powierzchni. Wyróżnia się następujące postacie raka podstawnokomórkowego:
    1) guzkowa lub guzkowo-wrzodziejąca,
    2) guzkowo-bujająca,
    3) powierzchowna, bliznowaciejąca,
    4) twardzinopodobna,
    5) naciekająca, naciekowo-infiltrująca,
    6) barwnikowa,
    7) wrzodziejąca olbrzymia.

    W większości opracowań dermatologicznych i onkologicznych wyróżnia się tylko 4
    postaci (guzkowa, powierzchniowa, twardzinopodobna i barwnikowa), ale
    wyodrębnianie większej liczby odmian jest celowe ze względu na wskazania
    terapeutyczne. Najczęściej występuje odmiana guzkowa (ok. 60% przypadków raka
    podstawnokomórkowego) oraz powierzchowna (10-15%). Obie postaci stosunkowo łatwo
    poddają się leczeniu i nie wymagają specjalnych metod terapeutycznych. Odmianą o
    szerokiej skłonności do nawrotów jest postać naciekająca, której w obrazie
    histologicznym często towarzyszy nasilony odczyn włóknisty. W tych przypadkach
    ogniska nowotworowe są zazwyczaj drobne, przenikają daleko i głęboko na obwód,
    nie są dostrzegalne klinicznie i w trakcie leczenia często nie zostają usunięte.
    Złośliwość raków podstawnokomórkowych oceniana zdolnością do tworzenia
    przerzutów jest znikoma (1 na 50 000 przypadków). Jednak ze względu na sposób
    naciekania i lokalizację nowotwór może agresywnie szerzyć się miejscowo,
    niszczyć podłoże i w szczególnych warunkach stanowić nawet realne zagrożenie dla
    życia. Ważną cechą związaną z odpornością na leczenie i skłonnością do wznowy
    jest charakter histologiczny zmian. Dlatego w każdym przypadku podejrzenia o
    proces nowotworowy skóry konieczne jest pobranie wycinka do oceny mikroskopowej.
    W obrazach histologicznych wyróżnia się następujące typy zmian:
    1. guzkowy – ok. 20% przypadków,
    2. powierzchowny – 15-18% przypadków,
    3. drobnoguzkowy – 14-18% przypadków,
    4. naciekający – 5-8% przypadków,
    5. twardzinopodobny – 2-3%.
    Często obserwuje się obecność różnych postaci w jednej zmianie nowotworowej.
    Struktura histologiczna na obwodzie usuniętego nowotworu jest bardzo ważna,
    ponieważ w odmianach naciekającej i twardzinopodobnej rozrost może być daleko
    posunięty (nawet do 8 mm) przybierając charakter naciekania subklinicznego. W
    tych postaciach nawroty zdarzają się często, prowadzą do dużych okaleczeń, a
    nawet do śmierci.
  • 29.07.09, 12:13
    Wykazuje mniejsze zróżnicowanie kliniczne i histologiczne w porównaniu z rakiem
    podstawnokomórkowym. Występowanie nowotworu jest zwykle związane z nadmierną
    ekspozycją na promieniowanie ultrafioletowe. Podobnie ekspozycja na
    promieniowanie jonizujące, związki arsenu i inne substancje chemiczne może
    zwiększyć ryzyko powstania raka kolczystokomórkowego. Nowotwór może rozwijać się
    również na podłożu przewlekłych zmian zapalnych skóry (gruźlica toczniowa,
    toczeń przewlekły skóry) w bliznach, owrzodzeniach, przetokach lub w przebiegu
    innych schorzeń dermatologicznych. Osoby z zaburzeniami odporności są również
    bardziej narażone na rozwój nowotworu. Istniejące dane wskazują, że w niektórych
    przypadkach rak kolczystokomórkowy jest związany z zakażeniem ludzkim wirusem
    papilloma.

    Stany poprzedzające rozwój raka kolczystokomórkowego mogą mieć różne postacie
    kliniczne:
    1. rogowacenie słoneczne i popromienne,
    2. rak przedinwazyjny:
    – choroba Bowena,
    – erytroplazja Queyrata,
    – erytroplakia i leukoplakia maligma,
    3. rogowiak kolczystokomórkowy obecnie uważa się, że jest dojrzałą postacią raka
    kolczystokomórkowego o stosunkowo dobrym rokowaniu.
    Ze względu na obraz kliniczny można wyróżnić następujące postaci raka
    kolczystokomórkowego:
    1. wrzodziejąca,
    2. rogowaciejąca,
    3. bujająca.
    W obrazach histologicznych stopień zróżnicowania bywa znaczny, gdyż nowotwór ten
    może się rozwinąć z samego naskórka (warstwy kolczystej) lub przydatków skóry.
    Naciekanie nowotworu może odbywać się wzdłuż nerwów i drobnych naczyń, głębokość
    tego nacieku jest ważnym czynnikiem prognostycznym. Raki kolczystokomórkowe dają
    przerzuty w 2-6% przypadków.
    Skłonność do przerzutów zależy od charakteru nacieku, wielkości guza, czasu
    tworzenia i lokalizacji anatomicznej. Rak ucha i wargi daje przerzuty u ok. 10%
    chorych, raki umiejscowione pierwotnie w bliznach, owrzodzeniach, ranach
    pourazowych, przetokach, miejscach napromieniowanych w ponad 20% przypadków. Rak
    kolczystokomórkowy nawracający miejscowo ulega przerzutom w 25-45% przypadków.
    Również raki kolczystokomórkowe rozwijające się na błonach śluzowych, np. na
    czerwieni wargowej, żołędzi czy sromie, charakteryzują się znacznie większą
    złośliwością niż wywodzące się ze skóry.
  • 29.07.09, 12:14
    Możliwości skutecznego i radykalnego leczenia raków skóry są znacznie większe
    niż nowotworów narządów wewnętrznych. Wynika to z samej biologii nowotworu i
    charakteru tkanki, w której rozwinął się nowotwór. Skóra ma strukturę
    włóknistą i dużą skłonność do odpowiedzi immunologicznej, połączonej z
    przerostowym odczynem kolagenizacji, który utrudnia raka, szczególnie
    podstawnokomórkowego. Istnieją różne metody leczenia operacyjnego i zachowawczego:
    1) leczenie chirurgiczne:
    a) proste wycięcie zmiany – jest szeroko stosowane zarówno w guzach
    pierwotnych, jak i wznowach. Zaletą jest możliwość histologicznej kontroli
    marginesu operacyjnego,
    b) mikrograficzna chirurgia Mohsa – jest szczególnie skuteczna w leczeniu
    nowotworów wykazujących jeden lub więcej czynników świadczących o zwiększonej
    agresywności, dotyczących cech anatomicznych, klinicznych lub histologicznych.
    Zaletą metody jest możliwość histologicznej oceny całego marginesu tkanek, z
    jakich wycięto guz, tj. radykalności zabiegu,
    c) elektrokoagulacja,
    d) kriochirurgia,
    e) laserochirurgia.
    2) leczenie zachowawcze:
    a) naświetlanie promieniami Rentgena
    b) leczenie fotodynamiczne – polega na podawaniu choremu środków
    fotouczulających, a następnie naświetlaniu światłem widzialnym,
    c) leczenie doogniskowe interferonem alfa,
    d) retinoidy podawane doustnie (Roaccutane) lub miejscowo (Retin A)
    szczególnie w stanach przednowotworowych i mnogich rakach podstawnokomórkowych.
    PODSUMOWANIE
    Częstość występowania złośliwych nowotworów skóry gwałtownie wzrosła. W
    związku z tym należy zwrócić szczególną uwagę na edukację naszego
    społeczeństwa w tym kierunku oraz profilaktykę schorzeń nowotworowych
    (unikanie nasłonecznienia i opalania w solarium, stosowanie preparatów
    chroniących przed promieniowaniem UV już od dzieciństwa). W przypadku
    wystąpienia podejrzenia zmiany skórnej o rozrost nowotworowy wskazana jest
    szybka diagnostyka i leczenie. Wybór metody leczenia powinien być w każdym
    przypadku dokonany indywidualnie z uwzględnieniem typu histologicznego raka,
    lokalizacji, stopnia zaawansowania i stanu ogólnego chorego.
  • 29.07.09, 12:48
    Zgadzam się, że solarium jest bardzo niebezpieczne, to przysłowiowy "gwóźdź do
    trumny". Ja skorzystałam z solarium w przeciągu 7 lat tylko 3 razy, w tym raz
    za długo i skóra była mocno zaczerwieniona i piekła. A teraz w ciągu 5 lat
    pojawiło mi się mnóstwo znamion i przybywają kolejne, choć u mnie w rodzinie
    nikt tylu pieprzyków nie ma. Wczoraj musiałam usunąć jedno znamię ze wskazań
    medycznych, za dwa tygodnie wynik badania histopatologicznego i mam nadzieję,
    że to nie melanoma.
    Mam dopiero 30 lat i muszę się teraz badać regularnie u dermatologa, a
    wszystko dzięki solarium. Nikt mi teraz nie powie, że solarium jest
    bezpieczne, bo to bzdura. Szkoda, że nie mogę cofnąć czasu, bo nigdy bym się
    nie opalała! Młodzi ludzie, nie myślą o niebezpieczeństwie, chcą atrakcyjnie
    wyglądać, kusi ich brązowa opalenizna i są zdania, że opalanie się co jakiś
    czas na solarium nie niesie ryzyka raka. Ja też tak uważałam i teraz za to
    płacę strachem.
  • 29.07.09, 13:28
    Moja znajoma poszła na solarium raz w życiu.
    Raz, przed studniówką.
    Był to jej ostatni raz w życiu na solarium, a także ostatni raz w życiu na słońcu.
    Od tej pory bierze mocne sterydy. Jeśli wyjdzie chwilkę na słońce zaraz robi się
    cała czerwona i spuchnięta.
    Ah, zapomniałam dodać, że przez sterydy przytyła tak ok 60kg NIC nie jedząc.
    Więc z niskiej, drobnej i ładnej dziewczyny, zrobiła się ponad 100kg, biała kulka...

    Solarium mówię STANOWCZE NIE!
  • 29.07.09, 13:54
    Dla fanek opalania. Teraz macie piękne ciało i brązową opaleniznę, a za jakiś
    czas czeka Was taki los:
    img269.imageshack.us/i/obraz1075a.jpg/
    I ładnie pokrywające ciało szpecące blizny.
  • 29.07.09, 14:30
    Solarium powinno być dozwolone od 18 lat - to prawda, bo coraz więcej tam
    młodziuktich osób przybywa. Ja pierwszy raz na solarium byłam w wieku 18 lat,
    przed studniówką, teraz w gimnazjum zaczyna się przygodę z lampami. A skoro jego
    szkodliwość można porównać do papierosów to powinno sie być pełnoletnim by z
    niego korzystać.
    Ale smarowanie się kremami 50 jak co poniektórzy tutaj piszą (nie mówię o tych,
    co np. jakieś uczulenia na słońce mają) to wg mnie przesada. Nic w nadmiarze nie
    jest dobre, co mówi nam, iż zasada działa w dwie strony. Owszem - solarium jest
    szkodliwe, ale chowanie się pod takimi kremami też nie jest super dobre. Troszkę
    słońca należy się naszej skórze i organizmowi.
  • 29.07.09, 17:49
    Heh, tylko czekać, aż odkryją, że kremy brązujące też są niebezpieczne i
    powodują nowotwory :]
    Tak swoją drogą, nie wiem skąd to wielkie halo o solaria, przecież od początku
    było wiadomo, że one bezpieczne nie są...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.