ta...
ja mialam inny przyklad.
w rodzinie : mloda dziewczyna przez wiele lat chodzila do przychodni
dermatologicznej - bez rezultatu, znaleziony w koncu dobry(co wcale
nie jest latwe) lekarz okreslil chorobe, zlecil badania, w przychodni
lekarka powiedziala ze nie przepisze (fakt ze to byla pediatra a nie
dermatolog) wiec sie nie upieralam.
No ale po wynikach okazalo sie ze cholesterol jest za wysoki - wiec z
wynikami jeszcze raz do ogolnego, i co? i znowu badania.
A czy lekarz zauwazyl ze dopiero po prywaciarzu wzial sie do roboty?
tak to do tej pory wszystko bylo w porzadku?
nic wiec dziwnego ze w przychodnia siedza konowaly co im sie glowy
ruszyc nie chce i do przychodni to faktycznie jedynie po skierowanie
a tak to omijac szerokim lukiem bo tylko taki "lekarz" to czas
zmarnuje.
i co my jestesmy winni agresji??ja sie swojej agresji do lekarza nie
wstydze, bo taki konowal to budzi bezsilnosc taka, ze mimowolnie sie
rece zaciskaja same.
a prywaciarz - no tu trzeba naprawde dobrze szukac, bo to ze
przyjmuje prywatnie nie znaczy ze jest dobry. mozna stracic czas i
dodatkowo jako bonus kase.
dobry lekarz z agresja sie nie spotka.
taka prawda.
a pielegniarki to juz osobny temat.
qw dzisiejszych czasach to najlepiej NIE chorowac, a jak juz to wtedy
gdy ma sie duuuzo kasy w zapasie...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.