Przerażająca jest ta akcja?! Myślę, że rezultat będzie odwrotny, a jeśli nawet w
iluś przypadkach okaże się skuteczna to może bardzo skrzywdzić (ile jest par
nieszczęśliwych przez różnice związane w podejściu do seksu i temperamentach).
I jak można mówić, że seks przed ślubem to traktowanie instrumentalnie drugiej
osoby! To tym bardziej po ślubie byłoby traktowanie drugiej osoby jak przedmiot!
Trzeba uczyć młodzież jak podejmować decyzje o seksie, co brać pod uwagę i że TO
JEST NATURALNA KOLEJ RZECZY W ZWIĄZKACH DWOJGA BLISKICH SOBIE LUDZI. W końcu
przychodzi taki etap...w różnych związkach w różnym czasie...
Owszem, trzeba też uczyć, żeby decyzja o pierwszym razie nie była podejmowana
pod wpływem chwili (rozluźnienia na wakacjach, imprezie, pod wpływem alkoholu),
pod przymusem - w imię miłości. Jakie są konsekwencje takich szybkich decyzji -
porzucenie, wyśmianie, obgadanie przed kolegami, samotne rodzicielstwo?
Trzeba uczyć szacunku do siebie i swojego partnera, metod i
współodpowiedzialności za antykoncepcję i za ewentualną ciążę.
Trzeba uczyć, że seks jest bardzo ważnym elementem związku, tylko, że od niego
się związek nie zaczyna, chociaż jest jednym z jego filarów. Obiektywizm wymaga
mówienia właśnie o przyjemności wynikającej z seksu, ale też o obowiązkach i
konsekwencjach. Powinno się uprzedzić o tym, że seksu też się uczymy, że
poznawanie siebie od tej strony też wymaga czasu i cierpliwości. Myślę słysząc
różne życiowe historie że trzeba o tym rozmawiać, tylko pytanie kto może o tym
uczyć i w jaki sposób - trudno tu mówić o sztywnym programie. Niedawno czytałam
super artykuły dla nastolatków o seksie pisane przez Annę Lissewską- naprawdę
tam według mnie jest świetny materiał na lekcje, podaję linkado przykładowego
artykułu
www.nastolatek.pl/art.php?id=2078
pozdrawiam !