Ten sam Szyndler zapewniał o konieczności pacyfikacji pociągu z kibicami Jagi w Zielonce i użyciu broni w obronie własnej policjanta. Okazało się, że kiboli było kilkunastu, policjant postrzelił kibica przypadkowo w nogę, a pobity białostocki radny, który w raporcie policji miał wyrwać otwierane na zewnątrz drzwi z zawiasami od środka wagonu :D, próbował tylko negocjować nieużywanie gazu w wagonach. Stek bzdur usłyszanych wtedy z ust tego pana pozwala mi go określić jedynie jako kłamcę.
--
www.zlikwidujzus.com