Komentarze do artykułu

Koroner: Jackson zmarł wskutek przedawkowania propofolu

Śmiertelna dawka leku znieczulającego propofol była przyczyną śmierci Michaela Jacksona - poinformował koroner okręgu Los Angeles przedstawiając wyniki sekcji. Koroner zakwalifikował przypadek Jacksona jako zabójstwo - podaje AP powołując się na anonimowe źródła.

Koroner: Michael Jackson zmarł wskutek przedawk... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Propofol nie jest lekiem przeciwbólowym... Ale poza tym wszystko się zgadza...
    --
    I like work. It fascinates me. I can sit and look at it for hours
    • No i co fani, pewnie w to też nie uwierzycie, tak jak nie wierzyliście w jego
      nieskończoną ilość operacji. To było monstrum, które chciało mieć dzieci, to
      je miało, chciało mieć operację, to je miało, chciało mieć sen - to go miało.
      Monstrum zwane Majkelem Jacksonem, najbardziej wizualnie oszpeconym i
      psychicznie zajechanym przez swoich "przyjaciół". Z tego wszystkiego
      najbardziej mi szkoda tych "jego" dzieciaków, które mają obraz wspaniałego
      ojca, a to był zwykły ćpun, którego ktoś zapomniał posłać na ostre leczenie.
      • gilbert_3 napisał:

        > No i co fani, pewnie w to też nie uwierzycie, tak jak nie
        wierzyliście w jego nieskończoną ilość operacji. To było monstrum,
        które chciało mieć dzieci, to je miało, chciało mieć operację, to je
        miało, chciało mieć sen - to go miało.
        > Monstrum zwane Majkelem Jacksonem, najbardziej wizualnie
        >oszpeconym i psychicznie zajechanym przez swoich "przyjaciół".

        On sam siebie zajechal,bo on mowil lekarzom co maja z nim robic,a
        nie odwrotnie.
        Tak to wyglada jak ktos o malym mozgu ma wielka kase i wielka wladze.
      • Ja jestem fanem - niektóre produkcje Majkela (well to głównie dzieło Quincy'go)
        jak Thriller czy Bille Jean to są przewymiatacze. I co - i też widziałem, że
        Majkel normalny nie jest. Przecież to oczywiste dla większości fanów moim
        zdaniem. Postać nieco tragiczna. Ty swoim postem cieszysz się z tego? Ogłaszasz
        swoje zwycięstwo? Bo nie rozumiem intencji.

        Nie wiem czy był ćpunem ale z pewnością nie da się napisać o nim, że zwykłym.
        • kosmosiki napisał:

          > Majkel normalny nie jest. Przecież to oczywiste dla większości fanów moim
          > zdaniem.

          *********************************

          Gdyby było oczywiste, to lekarz nie miałby zarzutów. Ten lekarz był lekarzem MJ,
          bo przypisywał mu to, co ten chciał. Gdyby odmówił, to nie byłby lekarzem MJ.



      • Lecz się ze swojej nienawiści. Naprawdę pomaga.
        • Rozejrzyj się dookoła i zobacz ile nieszczęść spotyka ludzi, którzy
          nie mają tyle kasy i możliwości, co oszołom, który był większym
          rasistą od chłopaków z Ku-Klux-Klanu, bo się dał wybielić, a dzieci
          zrobił sobie bynajmniej nie w kolorze, który świadczyłby o jego
          ojcostwie, ot, zachciało się białej blond-laleczki o niebieskich
          oczach i dwóch słodkich chłopców o porcelanowej cerze do kolekcji.
          Szczytem wszystkiego jest oskarżanie lekarzy o zabójstwo kogoś, kto
          wykańczał się od niepamiętnych czasów. Na zwykłego człowieka
          powiedziałoby się, że to ćpun albo lekoman, do tego z niezdrowym
          pociągiem do dzieci. Tu mamy "ikonę", której stawia się ołtarze, bo
          nie wypada mówić o kimś źle po jego śmierci. A to był zwykły
          patałach, który swoje niepowodzenia zwalał na ciężkie dzieciństwo,
          menedżerów, żarłoczne media i pazerne wytwórnie płytowe. Tak jak
          żył - do dupy, tak też i umarł.
      • Pomaga Ci wylewanie takich pomyj na forum?
        --
        Si tacuisses philosophus mansisses.
      • Ty chyba sam nie wierzysz w to co piszesz.
    • to może jeszcze napisz czym JEST propofol, bo na razie to Twój komentarz można o
      kant dupy roztrzasnąć, gdyż niczego nowego nie wnosi.
    • wrednisia napisała:
      > Propofol nie jest lekiem przeciwbólowym...

      Napisano, ze propofol jest srodkiem znieczulalajcym, czepiasz sie.
    • no i znowu. wtopa na pierwszym zdaniu. nie rozumiem tego. to po co rekrutacja
      do agory, 5 lat studiów i pensja dziennikarza, żeby komuś sie nie chciało
      sprawdzić w wikipedii co to jest propofol...
      • z inżynierami też tak jest - pięć lat studiów i dowiadujesz się, że maszyna ma
        to wszystko w programie, a wyżej od ciebie ceniony jest pan ziutek, który
        potrafi nacisnąć zielony przycisk, ukłonić sie szefowi i powiedzieć pięć słów.......


        media wreszcie zrobiły swoje - reklamami, informacjami i treścią na poziomie
        umysłowym pięciolatka zrobiły z emerytów nastolatków i na szczyty wpuściły
        imbecyli i debili

        jeśli chcesz zrobić coś porządnego i użytecznego to możesz to zrobić jako
        wolontariusz (ku uciesze bogaczy) albo wyjechać do normalnego kraju


        antlantic napisał:

        > no i znowu. wtopa na pierwszym zdaniu. nie rozumiem tego. to po co rekrutacja
        > do agory, 5 lat studiów i pensja dziennikarza, żeby komuś sie nie chciało
        > sprawdzić w wikipedii co to jest propofol...
      • Wszystko ok, tylko warto byś wiedział, że dziennikarze po studiach to zwykle
        najgorsi i najgorzej przygotowani dziennikarze :). Lepsi są ci, którzy po prostu
        lubią i umieją pisać, poza tym mają rozległą wiedzę. Samoucy.


        antlantic napisał:

        > no i znowu. wtopa na pierwszym zdaniu. nie rozumiem tego. to po co rekrutacja
        > do agory, 5 lat studiów i pensja dziennikarza, żeby komuś sie nie chciało
        > sprawdzić w wikipedii co to jest propofol...


        --
        Szukasz dobrej muzy?
        www.myspace.com/sarr77
    • "przyczyną śmierci króla popu było zażycie zbyt dużej dawki leku propofol.
      Śmiertelną dawkę leku podano Jacksonowi kilka godzin przed śmiercią".

      Propofolu sie nie "zazywa" tylko podaje dozylnie, jest to ultrakrotko
      dzialajacy lek nasenny wiec po kilku minutach jego dzialanie ustaje. Kilka
      godzin przed smiercia to sobie zazyl ta apteke, ktora znaleziono u niego w
      zaladku i ktora po paru godzinach spracowala.
      • i wlasnie to mnie zastanawia. skoro dziennikarze przepisują po prostu wszystko
        co im wpadnie w rece bez żadnego namysłu, to znaczy ze cła reszta informacji
        może być podobnie bałamutna i byle jaka ?

        tutaj niby coś wiadomo, niby jakiś tam lek, ale gdzie dzwonią i po co to już nie
        wiadomo. dziwi mnie to, przecież pierwszy lepszy stażysta III roku
        dziennikarstwa by to lepiej opracował.
        • generalnie to co obserwuje sie w mediach swiatowych:
          dziennikarze, nawet tzw korespondenci medyczni wielkich pism, maja wyksztalcenie humanistyczne i nie maja na ogol zadnego pojecia o naukach scislych oraz statystyce.
          nawet, jesli ktorys z nich ma - to i tak sie z tym nie zdradzi, bo wazniejsze jest napisac tak, zeby sie sprzedalo, niz cos z sensem.

          ale to tak na marginesie.

          w tej sprawie wyglada na to, ze to koroner plecie niewiarygodne dyrdymaly.

          PROPOFOL NIE JEST TRUCIZNA.
          lekarz MJ przyznaje sie do podania dawki rzedu 50mg.
          niejeden pacjent podlaczony do respiratora na Intensywnej Terapii (OIOM) moze otrzymywac 300-400mg Propofolu na godzine przez 24h przez kilka dni.

          to nie zabija.

          ale jest to srodek, ktory USYPIA i utrzymuje takie dzialanie po jednorazowej dawce przez kilka minut, w czasie ktorych znika on z krwi przechodzac do innych tkanek.
          TOKSYCZNY poziom Propofolu mozna osiagnac podajac go we wlewie ciaglym przez kilkanascie dni

          jesli jest sie naszpikowanym lekami p-bolowymi i typu Diazepamu (Valium, Relanium) to w momencie zasniecia (tuz po podaniu Propofolu) - zapewne przestanie sie oddychac.
          nie jest to zadnym problemem, jesli podal lek, ktos kto moze zastosowac sztuczne oddychanie i CIAGLA obserwacje pacjenta.

          natomiast kryminalnym zachowaniem jest w tym momencie odejscie od pacjenta do innego pomieszczenia i to chyba zrobil lekarz MJ.

          oprocz tego, ze pod wplywem takiej mieszanki przestaje sie oddychac, moze tez dojsc do glebokiego spadku cisnienia co tez wymaga szybkiej interwencji i obserwacji a wiec stalej obecnosci.
          • Kilka miesięcy przed śmiercią Jacksona czytałam artykuł na temat
            stanu jego zdrowia. To był wrak człowieka. Własnie z tego powodu nie
            mógł zrobić sobie kolejnej operacji ( chodziło chyba o przeszczep
            wątroby ). W takim stanie wszystko mogło spowodować jego śmierć.
            Równie dobrze mógł się potknąć i nie wstać.
            --
            /
            • boykotka napisała:

              > Kilka miesięcy przed śmiercią Jacksona czytałam artykuł na temat
              > stanu jego zdrowia. To był wrak człowieka.

              Michael Jackson przeszedł w na 2 miesiące przed śmiercią 30-punktowy test
              zdrowia, stwierdzający, czy nadaje się do trasy koncertowej, czy nie.

              Przeszedł go pomyślnie, czyli z jego zdrowiem, nie mogło być tak źle, jak pisały
              byle dziennikarzyny w brukowcach cytowanych m.in. przez "GW".
          • Jeden z niewielu sensownych komentarzy w tym temacie.:)
      • Lekarz Jacksona z pewnoscią nie był drem Housem.... 8^)... propofol
        jest w Stanach chetnie stosowany do znieczuleń bo 30 minut po
        zabiegu chory moze już iśc do domu - względy ekonomiczne go tak
        spopularyzowały.... niestety takze i w tym względzie, że spora część
        medyków potraktowała go jako środek na problemy z marudnymi
        pacjentami... zawsze jednak pacjent powinien byc po podaniu
        propofolu monitorowany. Lekarz Jacksona jest downem bo poszedł potem
        spać....

        Jakby nie było - chemicznie jest toto alkilofenolem, inne pochodne,
        podobne ale różnie alkilowane okazywały się w większości smiertelne
        (badania na róznych stworzonkach, np. na kijankach).

        Tak znany przypadek spowoduje mam nadzieje niejakie otrzeźwienie
        wsród lekarzy....

        Dr Murray popełnił gruby błąd w sztuce. Jesli tego nie odsiedzi to
        go co najmniej sprocesuja majątkowo ze szczetem. I dobrze!
    • Pan dr byl wyjatkowym durniem i mam nadzieje, ze pojdzie siedziec

      www.mtv.com/news/articles/1619374/20090824/jackson_michael.jhtml
    • Gazeto !!! przestań z tym Jacksonem - niech spoczywa w pokoju - (o ile w
      końcu go pochowają ) - doooosyć !!!
    • a nie dlatego umarł, że zadarł z masonami? tinyurl.com/kmvwqg tutaj tak
      przynajmniej piszą, ale to chyba ściema.
    • Heh.. I co to zmienia? Latwo Jacksona przyrownac do Freddiego.. Smierc
      w skandalu.. Obaj stworzyli cos, co pozostanie w pamieci. Na zawsze..
      Mozna roztrzasac do bolu - podpowiem - zawsze zabija kamerdyner. Ale to
      co pozostalo, bedzie zyc wiecznie. Tak jak dzisiaj sluchamy Mr.
      Chopina, Mr. Freddiego, tak i pamiec po Mr. Jacko pozostanie. Bedzie on
      jak ta zebra w Londynie dla the Beatles. Dla mnie. Na zawsze.
      Szczeniaka ktory teraz slucha Pink Floyd, ale pamieta.
    • www.aolcdn.com/tmz_documents/0824_murray_search_warrant_2.pdf
      ok. 1.30 w nocy lekarz podał Michaelowi zastrzyk z 10 mg valium

      pl.shvoong.com/medicine-and-health/investigative-medicine/276175-valium/
      - nie podziałało (na sen miało podziałać?)

      - ok. 2.00 lekarz podał zastrzyk z 2 mg lorazepamu
      pl.wikipedia.org/wiki/Lorazepam
      - Michael nadal nie spał ("Lek może w zależności od sytuacji pobudzać, jak i
      działać nasennie")
      - ok. 3.00 lekarz wstrzyknął Michaelowi 2 mg midazolamu
      pl.wikipedia.org/wiki/Midazolam
      "Działania niepożądane
      Midazolam powoduje depresję krążenia, działając bezpośrednio na mięsień
      sercowy. W hipowolemii, ukrytej jak i jawnej, szybkie podanie pełnej dawki
      może spowodować istotny spadek ciśnienia. Lek ten powoduje zależną od dawki
      depresję oddychania, której stopień zależy od drogi podawania (najsilniejsza
      jest po podaniu dożylnym) i dawki. Depresja oddechowa jest łatwo odwracalna
      przez podanie flumazenilu"), ale Michael nadal nie zasnął

      - ok. 5.00 lekarz podał Michaelowi 2 mg lorapezamu
      - ok. 7.30 lekarz podał Michaelowi 2 mg midazolamu
      - o 10.40 lekarz podał Michaelowi 25mg propofolu (diprivanu) razem z lidocainą
      (xylocainą)

      www.przychodnia.pl/el/leki.php3?s=3&d=e&p1=2&lek=710
      www.astrazeneca.pl/_mshost773786/content/legacy_site_content/resources/media/xylocaine_4.pdf
      Po 10 minutach lekarz wyszedł na 2 minuty do toalety.
      Gdy wrócił, zobaczył, że Jackson nie oddycha.

      Zaczął natychmiast resuscytację i podał Michaelowi 2 mg flumanezilu (anexate)
      www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=165
      oraz zawołał osobistego asystenta Jacksona, by ten zadzwonił na pogotowie.

      Ale na pogotowie zadzwoniono o 12.22!

      10.40 + 10 minut = 10.50 + 2 minuty = 10.52.

      Do 12.22 mamy jeszcze niewyjaśnione 1,5 godziny...

      I gdzie Murray sam wydzwaniał do 11.18 do 12.05? Trzy rozmowy trwające w sumie
      47 minut?
    • Nareszcie jest przyczyna i jest sprawca....
      Idol został całkowicie WYBIELONY....

      Pamiętaj alkoholiku....kupując flaszeczkę, to może być Twoja ostatnia flaszka a sprzedający będzie uznany za zabójcę.
      tnij.org/d482
      • To że MJ został zamordowany nie ulega wątpliwości. Kwestią otwartą
        pozostają motywy działania lekarza i jego dziwne zachowanie po
        utracie oddechu przez MJ. Proszę jedynie o stonowanie wypowiedzi na
        temat życia i ekstrawagancji Michaela. O zmarłych nie powinno się
        mówić źle! Lepiej wcale...
      • milo_1 napisał:


        > Pamiętaj alkoholiku....kupując flaszeczkę

        Michael nie był alkoholikiem, miał kłopoty z zaśnięciem. Chciał się jednak
        dobrze wyspać przed kolejną próbą, bo chciał być dobrze przygotowany do występów
        - perfekcjonista, jak zawsze. To nie zbrodnia.

        Zbrodnią jest podawanie przez lekarza niewłaściwych leków w niewłaściwych
        ilościach. A do tego ta zwłoka w wezwaniu pomocy.

        Gdyby lekarz był choć w połowie tak sumiennym lekarzem, jak Michael był
        sumiennym artystą, Michael by żył.

        Michael nie był moim idolem, bo jak głupia uwierzyłam w oszczerstwa wypisywane
        m.in. przez "Gazetę Wyborczą".

        Ale był bardzo porządnym człowiekiem, zniszczonym przez media.

        Bardzo żałuję, że za późno się o tym dowiedziałam.
    • ale był uzależniony od wielu innych rzeczy.....a uzależnienie to jest nałóg....
      Czytając to co piszesz obawiam się że jesteś "w ciągu"...obyś nie przedawkowała.....;)
      tnij.org/d0ff
      • milo_1 napisał:

        > ale był uzależniony od wielu innych rzeczy

        Od środków nasennych? Czy od przeciwbólowych?

        > a uzależnienie to jest nałóg....

        Cukrzyka też nazwiesz "uzależnionym"? W końcu też potrzebuje dostać na czas
        insulinę...

        Michaela nieuzasadniony ostracyzm wpędził w poczucie nieustannego stresu i
        odrzucenia. Na pewno mógł mieć kłopoty ze snem. Powinni mu pomóc psychologowie,
        a na pewno nie miały powodu jeździć po nim media.

        Ale jeździły i każde ewentualne potknięcie lub półpotknięcie natychmiast
        obracało się przeciw niemu.

        Być może dlatego i dlatego, że miał wielokrotnie dowód na to, że nie może zaufać
        postronnym ludziom, nawet nieraz swoim pracownikom, znajomym czy "przyjaciołom",
        być może dlatego obawiał się zwrócić o pomoc do psychologa czy psychoterapeuty.

        Wolał radzić sobie środkami nasennymi, zakładając być może, że nawet wykrycie,
        że je zażywa nie będzie mogło być okazją dla mediów do kolejnego ataku. A
        korzystanie z pomocy psychologa czy psychoanalityka, jeśliby się wydało - i owszem.

        Chciał dać ludziom ostatnie show, przygotowywał się do niego i on i tancerze
        przez wiele miesięcy. Miał przygotowane nowe utwory, które chciał zaprezentować.

        Michael Jackson zawsze swoich widzów traktował poważnie i z należytym
        szacunkiem, starając się wszystko przygotować perfekcyjnie.

        Na dodatek chciał pokazać, że podniósł się z błota, którym go obrzucano.

        Popatrz sobie, jaki był wkład "GW" w relacjonowanie procesu Jacksona:

        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2578064.html
        "Oskarżyciel Tom Sneddon barwnie opowiadał, co spotkało trzynastolatka
        zaproszonego do Neverland, ogromnego kalifornijskiego rancza gwiazdora. - W
        prywatnym świecie Michaela Jacksona nie usłyszał o Piotrusiu Panie, ale o
        masturbacji - perorował. - Zamiast książeczek dla dzieci oglądał "Playboya",
        "Hustlera" i strony pornograficzne w internecie. A zamiast ciasteczek i mleka
        dostawał wino, burbona i wódkę!
        Chłopiec miał być pojony alkoholem dla niepoznaki podawanym mu w puszkach po
        zwykłych napojach gazowanych. Jackson zmuszał go rzekomo do oglądania swoich
        "dziwacznych zachowań seksualnych" (np. symulowane współżycie z manekinem) i
        zachwalał zalety onanizmu.

        Obecne problemy Jacksona zaczęły się w 2003 roku, kiedy w programie brytyjskiej
        telewizji zwierzył się, że ma w zwyczaju spać w jednym łóżku z zaproszonymi na
        ranczo dziećmi."

        http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34254,2641444.html

        "Toczona dziś przed sądem sprawa zaczęła się w lutym 2003 r. po emisji w
        brytyjskiej i amerykańskiej telewizji filmu dokumentalnego o Jacksonie. -
        Dlaczego nie mogę z kimś spać w jednym łóżku? Przecież spanie w jednym łóżku to
        oznaka największej miłości! - ta odpowiedź piosenkarza na pytanie, czy sypia z
        dziećmi, wywołała burzę.
        W filmie wystąpił też chory na raka 13-letni Gavin, który opierając się o ramię
        gwiazdora, opowiadał, że Michael jest wspaniałym przyjacielem, bo pozwala mu
        spać w swojej sypialni. Kilka miesięcy później matka dziecka zatrudniła adwokata
        i złożyła doniesienie na policję."

        http://www.emetro.pl/emetro/1,50145,2687923.html

        "Szokujące dowody winy gwiazdora pop przedstawili ławie przysięgłych prokuratorzy
        Są nimi albumy pełne zdjęć bawiących się nagich chłopców, które skonfiskowano
        podczas przeszukania posiadłości piosenkarza Neverland w sierpniu 1993 r.
        Policja przeczesała wówczas pałac Jacksona w związku z wysuniętymi wobec niego
        zarzutami o molestowanie seksualne nieletnich. Gwiazdor zdołał jednak
        doprowadzić wtedy do wycofania oskarżenia - wypłacił poszkodowanym
        wielomilionowe odszkodowania.
        Pod jednym ze zdjęć Jackson napisał: "Przyjrzyjcie się prawdziwemu duchowi
        szczęścia i zadowolenia na twarzach tych chłopców".

        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34254,2757220.html
        "Cela czeka na Jacksona"
        "Były szeryf powiatu Santa Barbara Jim Thomas powiedział, że Jackson nie będzie
        traktowany w sposób wyjątkowy.
        Jak każdy inny więzień Jackson będzie miał telewizor oraz radio. Będzie też mógł
        czytać książki i wychodzić na spacery."


        http://wyborcza.pl/1,75477,2765192.html

        "niewinny, przynajmniej tym razem" "To sensacyjny werdykt, gdyż wydawało się, że
        nawet jeśli sędziowie przysięgli nie uwierzą w stawiane słynnemu piosenkarzowi
        zarzuty molestowania seksualnego 13-letniego chłopca, to mogą go skazać za
        pomniejsze przestępstwa. Np. podawanie dzieciom alkoholu, czy pokazywanie im
        pornografii."

        A jak wyglądała prawda?


        www.youtube.com/watch?v=6xhRjD_mGrU&feature=PlayList&p=E15164245AA49D4C&index=19
        www.youtube.com/watch?v=T31e_hzxf9Y&feature=PlayList&p=E15164245AA49D4C&index=24
        www.youtube.com/watch?v=T31e_hzxf9Y&feature=PlayList&p=E15164245AA49D4C&index=24
        4:29 - 6:19 - widać Gavina, jak wyglądał, gdy przyjechał do Neverlandu. Można
        poznać jego historię. Gdyby był pojony burbonem zamiast mlekiem i oglądał
        pornografię zamiast bajek dla dzieci nie przeżyłby po prostu. A po 2,5 roku
        wyglądał tak (3:38 - 5:03) :

        www.youtube.com/watch?v=q7GiSMtl9Jw&feature=related
        Po burbonie tak rozkwitł?

        www.youtube.com/watch?v=q7GiSMtl9Jw&feature=related
        5:15 - 5:52
        Gavin: "Pewnej nocy zapytałem go, czy mogę spać w jego pokoju. Chciałem, by
        został w łóżku, ale on powiedział, że bym to ja je zajął. (...) I wylądowałem w
        łóżku",
        Michael: "Ja spałem na podłodze" (do Gavina): "W śpiworze? (Gavin): "Nie,
        rzuciłeś na podłogę całą górę koców"

        7:28 - 7:40
        Michael: "Mówisz: możesz spać w moim łóżku, ja będę spać na podłodze. Oddajesz
        to, co najlepsze."

        http://forum.gazeta.pl/forum/w,644,23473540,,Michael_Jackson_tonie.html?v=2

        "Rzekome albumy, o których piszecie w dzisiejszym artykule okazały się dwiema
        kolekcjonerskimi książkami przedstawiającymi "grających, pływających i
        skaczących chłopców" jak określił ich zawartość policjant dokonujący
        przeszukania Neverland w 1993 r., z których jedną dystrybutor książek określił
        jako bardzo rzadko spotykaną - w niej Michael napisał inskrypcję, która w
        całości brzmi: "Look at the true spirit of happiness and joy in these boys'
        faces. This is the spirit of boyhood, a life I never had and will always dream
        of. This is the life I want for my children." (nawet połowy tej inskrypcji nie
        zacytowaliście w dodatku określając ją błędnie jako podpis pod jednym ze zdjęć).
        Natomiast druga książka pochodząca z lat sześćdziesiątych posiada napis
        wskazujący, że Michael dostał ją w prezencie: "To Michael from your (heart
        symbol) fan, XXXOOO, 'Rhonda." Napis jest datowany 1983 rok."

        http://www.youtube.com/watch?v=ibWtrTsgPjM&feature=PlayList&p=78F658ECC1938F29&playnext=1&playnext_from=PL&index=12

        "Jordan, you are liar, Jason, you are liar, Gavin, you are disgusting liar"
        ("Jordan, jesteś kłamcą, Jason, jesteś kłamcą, Gavin, jesteś obrzydliwym kłamcą")

        "Not guilty, not guilty, not guilty" - ten time!"
        ("Niewinny, niewinny, niewinny: i tak 10 razy")

        Ale "Wyborcza" napisała inaczej: "niewinny tym razem".

        A którym razem winny? No właśnie - żadnym!

        A jak "Wyborcza" pożegnała zmarłego?

        wyborcza.pl/1,75515,6762141,Nie_plakalem_po_Jacksonie.html
        "Nie płakałem po Jacksonie"

        Trudno się "Wyborczej" przyznać do własnych błędów? Oj trudno...
    • Dobiliście mnie tym "koronerem". Należy wam się medal za zabijanie
      języka polskiego. Już łatwiej mi było zrozumieć, że pewien kolarz z
      zawodu, uparł się aby zmienić (przywrócić(?)) nazwę najważniejszego
      w Polsce wyścigu kolarskiego - na nazwę francuską. Bardziej dziwne,
      że nikt mądrzejszy nie był w stanie mu w tym przeszkodzić. Przez
      ciekawość sprawdziłęm jak prasa szwedzka uporała się z "coronerem".
      Nazwała go po prostu "undersökningsdomaren" - czyli sędzią śledczym.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.