Re: Żeby z Rosją było tak dobrze, jak z Niemcami
eva15 napisała:
> 1)Rosja musiałaby 3 x dziennie przepraszać za wywołanie II WS, za okupację, za
> Powstanie, Ausschwitz i na koniec logicznie rzecz ciągnąc - za wypędzenie z PL
> armii niemieckiej w 1945 r.
Doprawdy, wystarczyłby raz; nie dziennie, ale w ogóle raz. I nie za Auschwitz
czy "wypędzenie armii niemieckiej", tylko za rzeczy zupełnie oczywiste - nie
sprowokowaną napaść i okupację w 1939, wywózki i masowe morderstwa (w tym Katyń)
oraz zniewolenie polityczno-ustrojowe przez kilkadziesiąt lat PRL. Rozumiem, że
to trudne, bo większość tamtejszej opinii publicznej najpierw musiałaby sama
dojść do wniosku, że to wszystko było w istocie coś złego...
> 2) Poza tym musiałaby płacić rok rocznie tyle miliardów na Polskę, ile Niemcy
> via EU.
Czy wypisując w różnych postach te farmazony o rzekomym utrzymywaniu Polski
przez Niemcy zajrzałaś w ogóle choć raz do źródeł? Bo ja sobie zadałem ten trud
(dane co prawda z 2007, ale nie sądzę by radykalnie się do dziś zmieniły) i otóż:
- budżet UE wynosił 114 mld euro,
- z tego składka Niemiec 22,3 mld euro brutto, czyli - po odliczeniu zwrotu z UE
- 12,1 mld euro netto (odpowiednio, 19,6% lub 10,6% całego budżetu unijnego -
proporcjonalnie niewątpliwe bardzo dużo!),
- Polska otrzymała z UE brutto 7,8 mld euro brutto, czyli - po odliczeniu
polskiej składki - 5,1 mld euro netto,
- a zatem "Niemcy via UE" przekazały wówczas Polsce - zależnie od metody
liczenia - przybliżone kwoty 1,52 mld euro brutto lub 540 mln euro netto...
Wychodzi zatem nieuchronnie na to, że owe rzekomo krociowe dotacje Niemiec do
Polski oznaczają w istocie kwotę stanowiącą 0,17% wydatków budżetowych Niemiec
brutto i 0,75% przychodów budżetowych Polski netto :-D Zanim zaczniesz dorabiać
mi gębę: te kilkaset milionów do ponad miliarda euro to naprawdę kupa kasy, i
duża buźka dla Niemiec oraz innych bogatszych państw UE, że je nam przekazują;
nawet jeśli pamiętamy, że robią to również i we własnym interesie. Tym niemniej
Twoja teza, że Polska godzi się z Niemcami za ich pieniądze jest w świetle tych
kwot dość idiotyczna; tym bardziej jeśli pamiętać, że pojednanie
polsko-niemieckie rozpoczęło się na wiele, wiele lat przez przystąpieniem Polaki
do UE (a nawet przed powstaniem samej UE...), w zupełnie innej epoce historycznej.
> Pierwszego warunku Rosja nie może spełnić, bo uważa, wg Polski diabli wiedzą
> czemu, że to ona walczyła z Hitlerem, to ona zwyciężyła nazistów, ale poniosła
> największe straty w tej wojnie.
Nie słyszałem, żeby ktoś w Polsce kwestionował fakt ogromnego wkładu ZSRR w
zwycięstwo nad Hitlerem czy poniesionych przez Sowietów ogromnych strat.
Dziwaczne jest jednak przy tym uparte wypieranie ze świadomości przez niektórych
prostego faktu, że gdyby nie dwuletni uprzedni sojusz ZSRR z Hitlerem, to wojna
może by w ogóle nie wybuchła - a już na pewno nie byłaby tak długa i tragiczna w
skutkach.
> Drugiego warunku też raczej nie zechce nie zechce spełnić, bo zapewne uważa,
> że dostarczanie przez 45 lat praktycznie za darmo (za lalki z Cepelii i kremy
> Pani Walewska) ropy i gazu było wystarczającą ogromną i wystarczająco długo
> trwającą subwencją.
Nie dość było głupot na dziś...? :-D OK, bierzemy zatem oficjalny Rocznik
Statystyczny PRL za rok 1984, otwieramy na stronie 360 (Tablica 10/547 - Eksport
według grup gałęzi i krajów) i czytamy jaka też była struktura eksportu do ZSRR:
- wyroby przemysłu metalurgicznego i elektromaszynowego - 62,7% (chodzi
tu głównie o samochody, samoloty i śmigłowce, statki i okręty wojenne, maszyny i
urządzenia dla zakładów przemysłowych, silniki wszelkiego typu, maszyny
budowlane etc.),
- wyroby przemysłu chemicznego i drzewnego - 10,9% (głównie wyroby z
tworzyw sztucznych i papier),
- wyroby przemysłu lekkiego - 6,3% (w tym Twoje niezapomniane lale i kremy),
- żywność, surowce rolne i produkty przemysłu spożywczego - 3,1%,
- usługi budowlane i inżynieryjne - 2,7%,
- paliwa i energia (tak, to nie dowcip! :-) - 13,8%.
Łącznie eksport do ZSRR wyniósł wówczas 395.388 mln ówczesnych złotych,
zaś jednoczesny import - 439.727 mln zł - a więc o 11,2% więcej (w
62,5% przypadał on na paliwa oraz surowce dla hutnictwa). Przypominam, że
zarówno ceny, jak i sumaryczna wielkość dostaw towarów była wyznaczana odgórnie,
przez radzieckie kierownictwo RWPG w Moskwie - a sądząc z ramowych danych z
innych lat, ten "planowy deficyt" generujący sztuczne zadłużenie utrzymywany był
niemalże permanentnie... Więc może tyle o "subwencjonowaniu" Polski przez
słodkich braci zza Buga i nie kompromituj się już, proszę, więcej "w temacie" :-/
Pzdr
--
Beam me up, Mr. Scott; there's no intelligent life here!