Polacy wybici przez Ruskich jak Indianie przez USA
Praca nakładcza dla zachodnich firm/koncernów, która za komuny stanowiła wąski,
kontrolowany margines (vide np. zakłady Próchnika w Łodzi dla Bossa) stała się
po "wyzwoleniu" od komuchów sposobem na życe i przeżycie, czyli zrobił się z
tego main stream, nie margines. Stąd też w znacznym stopniu (acz nie tylko) te
szybko rosnące obroty w eksporcie, którymi niepotrzebnie się tak podniecasz.
Naturalnie, że dziś polskie montownie i/oraz praca nakładcza odpowiadają
zachodnim normom, one i za komuny im odpowiadały! Tyle, że wtedy była to
kontrolowana wąska produkcja a dziś neoliberalne, powszechne rozpasanie.
Nie każ mi się zastanawiać nad tym, czemu za komuny PL-wyroby odstawały od
zachodnich norm, bo sama o tym pisałam w poprzednim poście - spróbuj pojąć, co
próbuję możliwie obiektywnie tłumaczyć. Nie bronię systemu, który był z gruntu
niewydajny.
Na koniec:
gdyby ZSRR strzelał, jak suponujesz, przy lada okazji do sąsiadów/wasali, to z
Polaków ostałoby się tyle (albo i mniej) co z Indian (w rezerwatach) w Hameryce.
Więc bez obrazy, puknij się w głowę (jeśli ją masz) i choć trochę pomyśl...
--
perfect4u, mędrzec forumowy:
"Rodzina carska skladala sie z kilku osob a zostala uznana za ludobojstwo".