Niedługo kupimy ostatnią książkę...
Niedługo kupimy ostatnią książkę a później będziemy do niej tylko dokupywać treść. Taka jest naturalna przyszłość książek.
Piszę kupimy książkę bo czytać raczej nie będziemy ze zwykłego ekranu komputera - to jest niewygodne. Powstają urządzenia oparte o e-ink, których ekran wygląda jak papaier, nie jest podświetlany, korzysta ze światła odbitego, jest biały, prąd zużywa tylko przy przełączaniu. Jakość czytania takiej książki będzie bardzo podobna do zwykłej książki papierowej. Jest już wiele prototypów, patrz Kindle (brzydki!) sprzedawany przez amarykański Amazon.
Google chce zrobić fantastyczną rzecz. Chce zeskanować wszystkie książki (!) i udostępnić je w sieci. Oglądanie będzie kosztować, bądź to $$ bądź narażanie się na ekspozycję reklam, kasą zdobytą w ten sposób wielkie G chce się dzielić z wydawcami (mniej chętnie) i/lub bezpośredni z autorami (bardziej chętnie). Oczywiście wydawcy są niezadowoleni bo wiadomo dostaną mniej i ,,w imieniu swoich autorów'' głośno protestują. A ja jednak uważam, że pomysł Googla i jego realizacja jest bardzo uczciwa i przy okazji wygodna, nie wspominając o bezpśrednim dostępie do całego bogactwa wszystkich książek!!!
W artykule jest pewna nieścisłość. G skorzystało z jakiejś właściwości systemu prawnego USA (opt-out albo jakoś tak) i postarało się o rodzaj zgody na publikację tych książek bez zgody autoara/wydawcy. A dokładniej zgoda jest domyślna, ale do września można było poinformować Google o niewyrażeniu zgody lub zaostrzeniu kryteriów dostępu (tylko fragment książki, spis treści, okładka, etc...). Wszystkie wydawnictwa na świecie (ta ugoda działa na cały świat) dostały taką wiadomość. Podczas ostatnich wakacji widziałem nawet we Wiedzy i Życiu oraz Świecie Nauki wydrukowane formularze na III stronie okładki.
Przyszłość jest taka: książka papierowa będzie jeszcze długo drukowana ale będzie coraz droższa i coraz bardziej elitarna. Ewloucję, przez analogię można prześledzić na muzyce. Muzyka nie zginęła, zmieniła się tylko forma dystrybucji - nośnik. W tej chwili winylowe płyty to ekstrawagancki, drogi i bardzo rzadki sposób dystrybucji dźwięku, następca CD/DVD jeszcze jest popularny ale era tego nośnika dobiega końca, następnego FIZYCZNEGO nośnika nie ma na horyzoncie (!) dlatego bo muzykę pobiera się (płacąc!!!) bezpośrednio z internetu do odtwrzacza.
Książki przejdą podobną drogę: papirus, skóra, papier (+Gutenberg = masówka), e-papier (+internet).
Jeżeli ktoś chce mieć szpanerską biblioteczkę :-) to czas najwyższ zacząć ją kolekcjonować bo później papierowe książki będą bardzo drogie!