Google Book Search, tak nazywa się nowy projekt zakładający skanowanie i umieszczanie w sieci książek na niespotykaną dotąd skalę. - Czy oznacza to koniec tradycyjnej książki - zastanawia się "Gazeta Wyborcza".
Ale ja nie twierdzę, że technologia nie posuwa się naprzód. Zaglądnijcie (obaj ;) ) do pierwszego wątku pod newsem, w którym autor trafnie zauważa, że książka nie wymaga prądu. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Ja czytałem nie tylko e-booki, nawet m-booki, więc wiem co to elektroniczne czytanie. Ale znacznie lepiej czyta mi się tradycyjne książki, a powszechnie wiadomo, że wyjątkiem nie jestem.
Poza tym czytanie elektroniczne wiąże się z coraz większym uzależnieniem od internetu, komputera, itp., co również nie spodoba się wielu ludziom, którzy jednak chcą być od tego wolni (a już na pewno nie przywiązani sznurkiem).
A co do audiobooków: Fajnie, ale ile książek będziesz miał wysiłkiem człowieka przerobionych na taką wersję? Tylko te najpopularniejsze tytuły. Te mniej popularne i tak będziesz musiał samemu przeczytać. Syntezatory mowy? Dziękuję, postoję :). Poza tym w książce bardzo łatwo i szybko możesz wrócić wstecz, odnaleźć jakiś kawałek, który w miarę czytania wyda Ci się istotniejszy, i warty ponownego przestudiowania. Audiobooki nie dają Ci takiego komfortu.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.