Dodaj do ulubionych

Kościół piętnujący

26.09.09, 07:26
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Edytor zaawansowany
  • battosai 26.09.09, 07:35
    Ktoś, kto nie zna tej kłamliwej instytucji, mógłby pomyśleć, że Kościół jest
    istotnie za wolnością słowa...

    Panowie biskupi, tylko tak dalej. Dzięki wam więcej ludzi przejrzy na oczy i
    powie wam "Sayonara".
    --
    Galerie zdjęć pięknego Szczecina
    www.szczecin.e9.pl
  • czarny_walc 26.09.09, 08:45
    "Absurdalny wyrok katowickiego sądu skazujący „Gościa Niedzielnego” odbił się
    szerokim echem nie tylko w Polsce. W oficjalnym oświadczeniu zaprotestowali
    przeciwko niemu naukowcy z Międzynarodowego Centrum Bioetyki (MCB) w Acri, we
    Włoszech.
    - Bez wątpienia wyrok ten jest skierowany przeciw wolności konfrontacji
    politycznej, społecznej i moralnej, przeciw wolności słowa, druku i - w
    ostateczności - także przeciw wolności wyrażania przekonań religijnych, jako że
    - jak wiadomo - nauczanie chrześcijańskie potępia aborcję – napisali naukowcy.

    Bioetycy z Włoch jasno stwierdzają, że w Polsce została ukarana obrona życia. -
    Dodatkowo należy stwierdzić, że wierność zasadom moralnym jest przedmiotem
    procesu sądowego w krajach wolnej i demokratycznej Europy, podobnie, jak
    wówczas, gdy te same narody znajdowały się pod dyktaturą komunistyczną związaną
    z blokiem sowieckim, co - w kontekście obchodów 20 rocznicy upadku Muru
    Berlińskiego - nie jest dobrym sygnałem – stwierdzili w oświadczeniu podpisanym
    przez prof. Dr. Hab. Artur J. Katolo, prof. dr. Raffaella Robertiego, dr.
    Filippo Salatino i dr. Dario Misę.
    --
    Warto przeczytać a nawet zabrać głos:
    Logika a wiara
    Czy umysł jest funkcją mózgu ?
  • full_kit_monster 26.09.09, 09:04
    mało wiedzą, hipokryci
  • jazmig 26.09.09, 09:51
    ETPC w ogóle nie ma prawa dyktować jakiemukolwiek państwu, gdzie,
    jakie i kiedy ma posiadać procedury.

    Aborcja w Polsce jest zabroniona, od tego zakazu są 3 wyjątki i jest
    opisane, na jakich zasadach te wyjątki funkcjonują.

    Tysiąc nie miała prawa do aborcji, bo w Polsce nikt takiego prawa
    nie ma, miała ona prawo do ubiegania się o zastosowanie wobec niej
    wyjątku. Badania lekarskie nie potwierdziły jej obaw i lekarze mieli
    rację, jej wzrok nie pogorszył się po ciąży i cesarskim cięciu.

    Ponadto trybunał odmówił wysłuchania polskich specjalistów
    ginekologów. Pieniądze, które trybunał zasądził są dla Tysiąc
    nagrodą za nieudaną próbę i niczym innym.
  • klinikka 26.09.09, 09:54
    bezczelne butne pogardliwe i głupie klechy
  • ubiquitousghost88 26.09.09, 11:53


    "prawo Kościoła do moralnej oceny postaw ludzkich"??????????

    A niby z jakiego tytułu?
    Z jakiej racji?
    To Boga już nie ma?????????????
    A może ktoś chce Go sobie przywłaszczyć i z Jego kompetencji wywłaszczyć?
    Może sądzi, że Bóg stworzył Bałwana, a nie Człowieka?
    Kijem po niewiernych!


  • islamsekta 26.09.09, 13:09
    świadkiem jehowych jesteś?
  • megasceptyk 26.09.09, 14:58
    Protestanci nie uznają zwierzchnictwa
    ludzkiego nad boskim
    i uznali sektę katolicką za dzieło Antychrysta
    ponieważ sekta ta
    posiadała wszelkie znamiona działalności diabła
    taj jak przepowiadała mitologia Mitycznego Żyda
    spisana przez poetów-bajarzy zwanych apostołami
    i on we własnej osobie słowami
    "Nie wierzcie tym , którzy mówią , On za mną stoi,
    on przeze mnie przemawia".

    Dlatego nastąpił rozłam Kościoła
    na Watykan Corporation, sektę Antychrysta
    zwącą się katolikami
    oraz na rzeczywistych, bezinteresownych chrześcijan.
  • sevho1 26.09.09, 15:22
    to co się dziwić że w Polsce krytykuja aborcję.

    Czosnkowe najbardziej się boją, że tracą władzę na świecie
    (kasa już tak nie płynie do Izrael (bo świat mówi NIE morderstwom),
    a Madoff za kratkami), świat przestał ich słuchać, opinie z izraela
    nie robią wrażenia.
    Ostatnio oburzali się na Szwecję, w Polsce stac ich na wycinanie
    komentarzy, żałosne i żenujące.

    Jak słaby musi być tekst by bał się komentarzy? Pytanie retoryczne.

    Autor Pacewicz podobno biega w ekstazie :), jeszcze mu nikt nie
    powiedział że
    ekstaza biegacza wynika z niedotlenienia mózgu, i organizm się broni
    produkując endorfiny by mógł dalej w niedotlenieniu działaać, tylko,
    że komórki mózgowe są niedotlenione i najszybciej to odczuwają...

    kurs Agory (wydawcy wybiórczej) tonie, Trybuna Ludu (jak orzekł sad)
    coraz cześciej służy jako wypełniacz do przesyłek z Allegro,
    oczywiście najlepsza jest gazeta mocno zwinięta wtedy amortyzuje
    przesyłkę.

    Pacewicz powinien się jeszcze powołać na autorytet wyroków sędziego
    Michnika...
    Do tego w całym tekście zapomniał powiedzieć że to jest
    orzeczenie nieprawomocne, chyba że ma wtyki w Gościu Niedzielnym i
    wie że nie złoża apelacji, zobaczymy

    ludowa żenua, w glebokim PRL-u sedzia michnik, a teraz popłuczyny
    po kiszczaku i jaruzelu, nie dziwta się że kurs agory dołuje
  • megasceptyk 30.09.09, 12:39
    na zdrowie.

    Pamiętaj, że od Żydów
    zarówno Chrześcijanie jak i Muzułmanie
    przejęli podstawy wiary
    i 10 przykazań.
    (które zresztą są dosyć ogólne
    i wynikają z właściwości fizycznych życia na ziemii).

    Najbardziej przemyślana jest religia źródłowa,
    te dwie młodsze to raczej jej niedorozwinięte dzieci.
    Stąd tylu muzułmańskich i katolickich potworów-fanatyków.
  • trojkat.basowy 05.10.09, 20:26
    > Najbardziej przemyślana jest religia źródłowa [...]

    Relatywizację w powyższym dostrzegam oczywiście, mimo to
    owa "religia przemyślana" wygląda na oksymoron :)
  • marek.ewangelista 26.09.09, 15:26
    ubiquitousghost88 napisał:

    > To Boga już nie ma?????????????

    Boga nie ma i nigdy nie było.
  • piotr228 26.09.09, 15:29
    Gdy brakuje Boga pojawia się Lenin, Stalin i Hitler.
  • doktor104 26.09.09, 16:18
    czy inny świątobliwy zbir (np.Arbuez został kanonizowany) który w imię KK
    mordował nie dwie komórki, ale dorosłych ludzi "dla dobra ich nieśmiertelnej duszy"
  • piotr228 26.09.09, 16:39
    To nie jeden był zbir "świątobliwy" Lenin zresztą też urządził swoją partię na
    wzór sekty religijnej. Rzecz w tym, że możemy o tym rozmawiać i nikt nam nie
    knebluje swobody wypowiedzi w tej sprawie. To są zdobycze demokracji. Tak samo
    nie można kneblować mi swobody wypowiedzi o pani Tysiąc.

    doktor104 napisał:

    > czy inny świątobliwy zbir (np.Arbuez został kanonizowany) który w imię KK
    > mordował nie dwie komórki, ale dorosłych ludzi "dla dobra ich nieśmiertelnej du
    > szy"
  • rs_gazeta_forum 27.09.09, 11:24
    piotr228 napisał:
    > Gdy brakuje Boga pojawia się Lenin, Stalin i Hitler.

    następnie piotr228 napisał:
    > Rzecz w tym, że możemy o tym rozmawiać i nikt nam nie knebluje
    > swobody wypowiedzi w tej sprawie. To są zdobycze demokracji.

    Demokracji, a nie religii, więc twoje wypowiedzi są sprzeczne.
    Co do tej pierwszej wypowiedzi, może ty potrzebujesz stałego bata nad sobą czy
    to w postaci proboszcza, czy sekretarza. To bardzo możliwe.
  • babcia.klozetova 26.09.09, 12:01
    >> "Ten wyrok to zamach na wolność słowa i na prawo Kościoła do moralnej oceny
    postaw ludzkich" - komentują biskupi. Zaznaczają, że prawo do życia od poczęcia
    do naturalnej śmierci jest podstawowym prawem ludzkim.<<

    To znaczy dokładnie tyle, że jak jakiś katabas zachoruje, to nie wolno go
    leczyć! A jak już w szpitalu się znajdzie (np. wypadek samochodowy), to nie
    wolno go do aparatury podtrzymującej życie podpiąć, albowiem ingerowałoby się w
    "naturalną śmierć"!

    Trochę konsekwencji, PT "katolicy"!!




    --
    ______________________________________
    Tylko u mnie wszyscy są równi: u mnie w klozecie wszyscy dostają taką samą porcję
    papieru!
  • gamaja 26.09.09, 12:23
    >klinikka napisał:

    > bezczelne butne pogardliwe i głupie klechy<
    Twoja ocena jest błędna. Wynika z uprzedzeń. Przemyśl to.
  • ducks_arse 26.09.09, 14:05
    klinikka napisał:

    > bezczelne butne pogardliwe i głupie klechy

    Jak możesz tak mówić!!! To są wybitni specjaliści od robienia
    dzieci, ciąży i porodów. Poza tym wiedzą co mówią - pomagają ile się
    da urodzonym dzieciom i ich rodzicom, a że niewiele się da to tej
    pomocy nie widzisz. Róbcie i rodźcie dzieci a panowie biskupi dadzą
    polecenie jakiemuś wikaremu, by odmówił za was pacierz. Oczywiście
    nie wchodzą w grę darmowe obrządki w rodzaju chrztu czy innych
    sakramentów, ale to zrozumiałe - bo z czego by żyli na obecnym
    skromnym poziomie???
  • bikej5 26.09.09, 14:12
    piętnujących KK i jego hierarchów,to kto wypełnia w takim razie ławy
    kościoła,kto wysyła dzieci na lekcję religii,kto,pytam się chrzci,bierzmuje
    dzieci swe?I kto ,na końcu,daje zarabiać sukienkowym na wizytacjach
    domowych-zwanych kolędą?
  • boykotka 26.09.09, 17:03
    bikej5 napisała:

    > piętnujących KK i jego hierarchów,to kto wypełnia w takim razie
    > ławy kościoła,kto wysyła dzieci na lekcję religii,kto,pytam się
    > chrzci,bierzmuje dzieci swe?I kto ,na końcu,daje zarabiać
    > sukienkowym na wizytacjach domowych-zwanych kolędą?
    Wszyscy ci co nie mają determinacji Alicji Tysiąc mają co zjeść i za
    co utrzymać swoje dzieci

    --
    /
  • hepowy 26.09.09, 09:56
    jazmig napisał:

    > ETPC w ogóle nie ma prawa dyktować jakiemukolwiek państwu, gdzie,
    > jakie i kiedy ma posiadać procedury.
    >
    > Aborcja w Polsce jest zabroniona, od tego zakazu są 3 wyjątki i jest
    > opisane, na jakich zasadach te wyjątki funkcjonują.
    >
    > Tysiąc nie miała prawa do aborcji, bo w Polsce nikt takiego prawa
    > nie ma, miała ona prawo do ubiegania się o zastosowanie wobec niej
    > wyjątku. Badania lekarskie nie potwierdziły jej obaw i lekarze mieli
    > rację, jej wzrok nie pogorszył się po ciąży i cesarskim cięciu.
    >
    > Ponadto trybunał odmówił wysłuchania polskich specjalistów
    > ginekologów. Pieniądze, które trybunał zasądził są dla Tysiąc
    > nagrodą za nieudaną próbę i niczym innym.

    Nie brzydzisz się patrząc w lustro?
    Ja bym się brzydził, gdybym wypisywał takie kłamstwa.
  • karol_7 26.09.09, 10:01
    a sejm uchwalił karę sterylizacji chemicznej dla pedofilów - czy to
    nie jeste większy atak na kosciół katolicki i zboczeńców w
    sutannach?
    a od alicji 130 tys kieckorze won, na księżyc
  • chybawierzacy 26.09.09, 11:46
  • piotr228 26.09.09, 15:31
    Same wyzwiska i bluzgi pod adresem tych którzy uważają że aborcja jest czymś
    złym. Dlaczego?
  • nick3 26.09.09, 20:56
  • karol_7 26.09.09, 10:05
    jazmig napisał:

    > ETPC w ogóle nie ma prawa dyktować jakiemukolwiek państwu, gdzie,
    > jakie i kiedy ma posiadać procedury.
    >
    > Aborcja w Polsce jest zabroniona, od tego zakazu są 3 wyjątki i
    jest
    > opisane, na jakich zasadach te wyjątki funkcjonują.
    >
    > Tysiąc nie miała prawa do aborcji, bo w Polsce nikt takiego prawa
    > nie ma, miała ona prawo do ubiegania się o zastosowanie wobec niej
    > wyjątku. Badania lekarskie nie potwierdziły jej obaw i lekarze
    mieli
    > rację, jej wzrok nie pogorszył się po ciąży i cesarskim cięciu.
    >
    > Ponadto trybunał odmówił wysłuchania polskich specjalistów
    > ginekologów. Pieniądze, które trybunał zasądził są dla Tysiąc
    > nagrodą za nieudaną próbę i niczym innym.

    zasrańcu pieprzysz jak potłuczony co jasno strasburg wykazał
    takim jak Ty głąbom powinno być odbierane prawo publicznhego
    wyrażania poglądów
  • maaac 26.09.09, 10:11
    Nikomu nie wolno odbierać prawa wyrażania poglądów.

    Za to można i powinno się karać publicznych kłamców.
    --
    Z dedykacją dla "niezależnie myślących" krytykujących GW. O to jak ja ich
    widzę": Brian: Nie musicie iść za mną, nie musicie iść za kimkolwiek! Musicie
    myśleć! Jesteście indywidualistami! Tłum: Tak! Jesteśmy indywidualistami! Brian:
    Wszyscy jesteście różni! Tłum: Tak, wszyscy jesteśmy różni! Człowiek w tłumie:
    Ja nie jestem… Tłum: Ćśśś!
  • noducks 26.09.09, 10:43
    natomiast nie moze potepiac czlowieka. nigdy. i o tej nauce jezusa
    (jak zreszta o wielu innych) biskupi nigdy nie pamietaja

    dodam jeszcze, ze kazdy ma prawo do wlasnej moralnosci. tylko ta
    wlasna moralnosc kazdy ma prawo stosowac tylko w swoim zyciu, nie ma
    zas prawa narzucac jej innym. granica jest tutaj kodeks karny, ktory
    wyraznie wskazuje czyny zakazane. pani tysiac miala pelne prawo
    wykonac taa aborcje w trosce o swoje zdrowie, a lekarze nie mieli
    zadnego prawa do ryzykowania jej zdrowiem dla dobra nienarodzonego
    dziecka. odszkodowanie od panstwa nie jest nagroda za aborcje, jest
    odszkodowaniem za zlamanie przez panstwo polskie prawa wzgledem pani
    tysiac. natomiast odszkodowanie od sutannowej gazety jest
    odszkodowaniem za medialna nagonke nienawisci wzgledem tej pani.
  • trojkat.basowy 26.09.09, 10:45
    maaac napisał:

    > Nikomu nie wolno odbierać prawa wyrażania poglądów. [1]
    >
    > Za to można i powinno się karać publicznych kłamców. [2]

    Ponieważ karać można tylko za czyn, do którego ktoś nie ma prawa,
    więc z [2] wynika, że każdemu powinno się odbierać prawo do
    wyrażania kłamliwych poglądów. Zatem niektórym powinno się odbierać
    prawo do wyrażania poglądów (mianowicie wszystkim tym, którzy by
    chcieli wyrażać publicznie poglądy kłamliwe) - co jest sprzeczne z
    [1].
  • polski_katolik1 26.09.09, 11:04
    trojkat.basowy napisał:

    > maaac napisał:
    >
    > > Nikomu nie wolno odbierać prawa wyrażania poglądów. [1]
    > >
    > > Za to można i powinno się karać publicznych kłamców. [2]
    >
    > Ponieważ karać można tylko za czyn, do którego ktoś nie ma prawa,
    > więc z [2] wynika, że każdemu powinno się odbierać prawo do
    > wyrażania kłamliwych poglądów. Zatem niektórym powinno się odbierać
    > prawo do wyrażania poglądów (mianowicie wszystkim tym, którzy by
    > chcieli wyrażać publicznie poglądy kłamliwe) - co jest sprzeczne z
    > [1].

    A kto powiedział, że karą dla kłamcy ma być odebranie prawa do wyrażania kłamstw?
  • maaac 26.09.09, 12:12
    Zacznijmy od tego co to jest "prawo do ...." jeśli masz prawo jazdy to masz
    "prawo do...." kierowania określonym pojazdem na drogach publicznych. Nie masz
    jednak prawa naruszać nim przepisów Kodeksu Drogowego. Jednak nikt nie może ci
    powiedzieć "Ty na pewno chcesz złamać przepis więc ja ci zabiorę prawko". Ot tak
    prewencyjnie.

    Każdy ma prawo do wypowiedzi. Jednak w tych wypowiedziach nie ma prawa nikogo
    obrażać czy kłamać. Jednak nikt nie może powiedzieć "ty nie możesz się
    wypowiadać bo zapewne chcesz skłamać".

    I w przypadku prawa jazdy i wypowiedzi publicznej ocena czy doszło do naruszenia
    czyiś interesów czy prawa następuje dopiero PO fakcie "jazdy" czy "wypowiedzi",
    które się ocenia.

    A więc każdy ma prawo (kto ma prawo jazdy) kierować pojazdem i nikt mu "na
    wszelki wypadek, ot tak" tego prawa zabrać nie może. Nikomu też nie wolno
    odbierać prawa wyrażania swoich poglądów. Tyle że zarówno kierowca jak i osoba
    coś pisząca czy mówiąca publicznie musi mieć świadomość, że jej czyny są
    oceniane. I w jednym i w drugim wypadku łamanie prawa powinno być natychmiast z
    całą surowością karane.
    --
    Z dedykacją dla "niezależnie myślących" krytykujących GW. O to jak ja ich
    widzę": Brian: Nie musicie iść za mną, nie musicie iść za kimkolwiek! Musicie
    myśleć! Jesteście indywidualistami! Tłum: Tak! Jesteśmy indywidualistami! Brian:
    Wszyscy jesteście różni! Tłum: Tak, wszyscy jesteśmy różni! Człowiek w tłumie:
    Ja nie jestem… Tłum: Ćśśś!
  • babcia.klozetova 26.09.09, 12:04
    maaac napisał:

    > Nikomu nie wolno odbierać prawa wyrażania poglądów.
    >
    > Za to można i powinno się karać publicznych kłamców.

    Trzeba zatem ukarać wszystkich katabasów! Głoszą bowiem kłamstwa ustanowione
    przez Konstantyna Wielkiego, sobór w Nicei i kolejne wymysły soborów i papieży!



    --
    ______________________________________
    Tylko u mnie wszyscy są równi: u mnie w klozecie wszyscy dostają taką samą porcję
    papieru!
  • maaac 26.09.09, 10:10
    > ETPC w ogóle nie ma prawa dyktować jakiemukolwiek państwu, gdzie,
    > jakie i kiedy ma posiadać procedury.
    Jakie nie. Ale pewne ogólne zasady jak istnienie organów odwoławczych już tak.

    > Aborcja w Polsce jest zabroniona, od tego zakazu są 3 wyjątki i
    > jest opisane, na jakich zasadach te wyjątki funkcjonują.
    Tyle że wyszło przed sądem ETPC, że w odpowiedniej sytuacji ten przepis o
    wyjątkach jest martwy bo można go sabotować.

    > Tysiąc nie miała prawa do aborcji, bo w Polsce nikt takiego prawa
    > nie ma, miała ona prawo do ubiegania się o zastosowanie wobec niej
    > wyjątku. Badania lekarskie nie potwierdziły jej obaw i lekarze
    > mieli rację, jej wzrok nie pogorszył się po ciąży i cesarskim
    > cięciu.
    Badania potwierdziły, tylko lekarze nie chcieli wydawać odpowiednich dokumentów.
    No i wzrok się pogorszył.

    > Ponadto trybunał odmówił wysłuchania polskich specjalistów
    > ginekologów.
    Nie przesłuchał również polskich księży. Jeżeli oceniane były procedury
    "papierowe" przesłuchanie tych ginekologów nic by nie dało. Zresztą by oceniać
    sprawę Tysiąc nie powinni się wypowiadać ginekolodzy a okuliści.

    > Pieniądze, które trybunał zasądził są dla Tysiąc
    > nagrodą za nieudaną próbę i niczym innym.
    Sąd właśnie wykazał, że takie słowa są kłamstwem i niczym innym. Fajnie jak
    "obrońcy wartości chrześcijańskich" w sprawie A.T. kłamią aż miło.
    --
    Z dedykacją dla "niezależnie myślących" krytykujących GW. O to jak ja ich
    widzę": Brian: Nie musicie iść za mną, nie musicie iść za kimkolwiek! Musicie
    myśleć! Jesteście indywidualistami! Tłum: Tak! Jesteśmy indywidualistami! Brian:
    Wszyscy jesteście różni! Tłum: Tak, wszyscy jesteśmy różni! Człowiek w tłumie:
    Ja nie jestem… Tłum: Ćśśś!
  • babcia.klozetova 26.09.09, 12:08
    maaac napisał:

    > Fajnie jak
    > "obrońcy wartości chrześcijańskich" w sprawie A.T. kłamią aż miło.

    Kłamią, aż nóż się w kieszeni sam otwiera a kałach sam repetuje!



    --
    ______________________________________
    Tylko u mnie wszyscy są równi: u mnie w klozecie wszyscy dostają taką samą porcję
    papieru!
  • tezas 26.09.09, 11:03

    > ETPC w ogóle nie ma prawa dyktować jakiemukolwiek państwu, gdzie,
    > jakie i kiedy ma posiadać procedury.
    W wyroku ETPC nie ma mowy o wprowadzaniu w Polsce praw ale stosowaniu juz przez
    Polske wprowadzonych.

    > jest
    > opisane, na jakich zasadach te wyjątki funkcjonują.
    Otoz nie jest - i nadal nie jest, dwa lata po wyroku. Na tym polegalo sedno rzeczy.

    > w Polsce nikt takiego prawa nie ma,
    Klamstwo - maja Polki w okreslonych przypadkach.

    >jej wzrok nie pogorszył się po ciąży i cesarskim cięciu.
    - 6 dioptrii - slyszal?

    > Ponadto trybunał odmówił wysłuchania polskich specjalistów
    > ginekologów.
    ETPC nie zajmowal sie kwestia czy w tym przypadku przerwanie ciazy bylo
    uzasadnione - patrz wyzej, nie tego dotyczy wyrok!
    ---------------------------------
    Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
    mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
    potrzebujemy pomocy"
  • babcia.klozetova 26.09.09, 12:10
    tezas napisała:

    > >jej wzrok nie pogorszył się po ciąży i cesarskim cięciu.
    > - 6 dioptrii - slyszal?

    Może i słyszał, ale nie wie, co to "dioptria", więc zignorował informację. Ja
    mam prawie 3 dioptrie i nie wyobrażam sobie 6D, a co dopiero 26D!!!



    --
    ______________________________________
    Tylko u mnie wszyscy są równi: u mnie w klozecie wszyscy dostają taką samą porcję
    papieru!
  • gienioancug 26.09.09, 16:37
    babcia.klozetova napisała:

    > Może i słyszał, ale nie wie, co to "dioptria", więc zignorował informację. Ja
    > mam prawie 3 dioptrie i nie wyobrażam sobie 6D, a co dopiero 26D!!!
    >
    >
    No widzisz dla ciebie to różnica byłaby 23 dioptrie, dla niej tylko 6 biorąc pod
    uwagę fakt, że już miała 20 dioptrii. Jak na jej wcześniejszą wadę była to lekka
    zmiana więc jak najbardziej słuszną decyzją było aby urodziła.
  • wyksztalciuch.jeden 26.09.09, 11:30
    "Kościół ma prawo głosić ewangelię życia". Siejąc nienawiść? To chyba sprzeczne
    z ich nauką?
  • piotr228 26.09.09, 15:34
    To Alicja Tysiąc pozwała państwo polskie, a nie odwrotnie.
  • wyksztalciuch.jeden 26.09.09, 21:06
    Jak najbardziej poważnie, uważam, że szkalowanie osób ma podłoże w nienawiści.
  • gienioancug 26.09.09, 16:33
    tu się zgodzę, katolicy nigdy nie głosili ewangelii żadnej. jeszcze nigdy jak
    żyję nie spotkałam katolików głoszących ewangelię. Jedyne o czym można z takimi
    pogadać to polityka i doktryny nie mające nic wspólnego z biblią
  • ws60 26.09.09, 09:07
    dla nich przyrównanie kogoś do hitlerowca zapewne nie jest obraźliwe.
    podanie danych osobowych tej pani w kontekście treści artykułu nosi znamiona
    szczucia społecznego. znając mocherów ta pani mogła się obawiać o zdrowie. za to
    powinno się autorów artykułu zamknąć, a z miłością bliźniego nie ma to nic
    wspólnego.
    ale do tego można się przyzwyczaić, że kościół k. ma dwulicową moralność, dla
    siebie i obcych.
  • khair.el.budar 26.09.09, 09:27
    Zważywszy na to jak entuzjastycznie Watykan podchodził do
    hitlerowskich Niemiec, zawierajac z nimi umowy międzynarodowe oraz
    pozwalając na włączenie zagarniętych ziem polskich w skład
    koscielnej prowincji niemieckej - łącznie ze zgodą na usuwanie
    polskich księży, nie dziwi że posługując się porównaniem do
    hitlerowców, nie widzą w tym nic złego. Co wiecej Pius XII papież
    sympatyk faszyzmu zostanie niedługo świętym!
  • netizen 26.09.09, 10:43
    Nie ma to jak grać w pomidora. Jeden póści plotkę, ktoś przekłamie i już mamy
    zdanie, że pani Alicja Tysiąc została porównana do Hitlera.

    Polecam przeczytanie tekstu, od którego to się zaczęło:
    goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1191412106&dzi=1104714267
    "Człowiek potrafi przyzwyczaić się do wszystkiego. Jeżeli człowiek przyzwyczai
    się do dobrego, to chwalić Boga. Problem zaczyna się wtedy, gdy przyzwyczai się
    do złego.
    Trzy miesiące temu do muzeum obozowego w Oświęcimiu trafiły niezwykłe zdjęcia z
    prywatnego albumu Karla Hoeckera, esesmana z Auschwitz. Można na nich zobaczyć,
    czym „po godzinach” – jak pisze autorka reportażu (str. 40–42) – zajmowali się
    hitlerowcy „pracujący” w obozie. Na wypoczynek jeździli do Międzybrodzia
    Bialskiego. Widzimy słynnego doktora Mengele w towarzystwie Hoessa i innych
    oficerów. Roześmiani, zrelaksowani.

    Przyzwyczaili się do morderstw dokonywanych za płotem obozu. A jak jest dzisiaj?
    Inaczej, ale równie strasznie. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu
    odrzucił właśnie odwołanie rządu polskiego w słynnej już sprawie Alicji Tysiąc
    (szczegóły na str. 28–30).

    W konsekwencji pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania, plus koszty
    postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka. Mówiąc inaczej, żyjemy
    w świecie, w którym mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje
    dziecko, ale jej nie pozwolono. To odszkodowanie będzie pochodzić z budżetu
    państwa, a więc z naszych podatków.

    A co z sędziami, którzy wydali tak nieprawdopodobny wyrok? Zapewne na weekendy
    jeżdżą w różne urokliwe miejsca. Są uśmiechnięci, zrelaksowani. Przyzwyczaili się."

    Nie ma tam żadnego porównania p.Tysiąc do Hitlera. Jak już coś, to sędziowe
    zostali pośrednio tak przyrównani poprzez fragment-łącznik: "Zapewne na weekendy
    jeżdżą w różne urokliwe miejsca. Są uśmiechnięci, zrelaksowani. Przyzwyczaili się."

    Gratuluję bycia zmanipulowanym.
  • trojkat.basowy 26.09.09, 10:57
    netizen napisał:

    [...] Mówiąc inaczej, żyjemy w świecie, w którym mama otrzymuje
    nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie
    pozwolono [...]

    To dopiero jest manipulacja.
  • netizen 26.09.09, 11:27
    > [...] Mówiąc inaczej, żyjemy w świecie, w którym mama otrzymuje
    > nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie
    > pozwolono [...]
    >
    > To dopiero jest manipulacja.

    Masz na myśli użycie zwrotu "nagroda", czy "zabicie dziecka"? Pierwszy wynika z
    tego, do czego dąży pani Alicja Tysiąc. Drugi wynika z tego, czym jest tak de
    facto "zlepek komórek". W każdym razie w tekście Gancarczyka nie widzę mowy
    nienawiści. Jest na pewno wyrażona opinia, z którą można się nie zgadzać.

    Co ciekawe sam redaktor Pacewicz napisał na łamach czwartkowej GW (24.09.2009):
    "Wolno więc powiedzieć, że aborcja to morderstwo albo że in vitro to morderstwo
    naszych nienarodzonych braci czy sióstr, ale nie wolno powiedzieć, że matka czy
    bezpłodna para są mordercami."

    Jakby nie patrzył, to słowo morderstwo jest ściśle powiązane ze słowem morderca.
    Może się mylę, ale wygląda na to, że na bazie słów redaktora Pacewicza poniższy
    fragment jest już dopuszczalny:
    "Pani Alicja Tysiąc chciała dokonać czynu wobec swojego dziecka, który nazywa
    się morderstwem."
  • arturkosmal 26.09.09, 11:38
    > Może się mylę, ale wygląda na to, że na bazie słów redaktora Pacewicza poniższy
    > fragment jest już dopuszczalny:
    > "Pani Alicja Tysiąc chciała dokonać czynu wobec swojego dziecka, który nazywa
    > się morderstwem."

    Nie "nazywa sie" ale "mozna nazwac". Jest roznica. Tak samo jak niektorzy piractwo nazywaja kradzieza. Moga je tak nazwac. Ale to nie jest to samo. Tak i niedoszly czyn p. Tysiac nie jest morderstwem.

    --

    Ludzie religijni są odporni na racjonalne argumenty. Inaczej nie byliby religijni.
  • netizen 26.09.09, 11:51
    > Nie "nazywa sie" ale "mozna nazwac". Jest roznica. Tak samo jak niektorzy pirac
    > two nazywaja kradzieza. Moga je tak nazwac. Ale to nie jest to samo. Tak i nied
    > oszly czyn p. Tysiac nie jest morderstwem.

    Oparłem stworzone zdanie na wypowiedzi redaktora Pacewicza zaczynającego się od
    "Wolno więc powiedzieć, że aborcja, to morderstwo..". Nie powiedział: "Wolno
    więc powiedzieć, że aborcja, to może morderstwo...". W pewnej opinii aborcja
    jest morderstwem. Sąd uznał, że taką opinię wypowiedzieć można. Uznał jednak, że
    nie można wypowiedzieć jej wobec konkretnej osoby nie zauważając, że ścisłego
    powiązania nie da się uniknąć.

    Wyobraźmy sobie tekst, w którym powiedziane jest: "Pani X dokonała aborcji.
    [Dalszy tekst]. Aborcja jest morderstwem". Ostatnie zdanie jest według sądu oraz
    p.Pacewicza dopuszczalne. Ale i tak w kontekście jest konkretna osoba. Zatem
    można by pewnie postawić taki sam zarzut, jak GN. Powstaje więc pytanie, jak
    bardzo tekst o pani X ma być oddalony od zdania "Aborcja jest mordestwem", aby
    nie było rzekomego siania nienawiści?

    Podsumowując wyrok sądu, jak i głos pana Pacewicza zawiera w sobie sprzeczność.
    Słowo mordestwo wiąże się bowiem ściśle ze słowem morderca. Pomijam tutaj przy
    okazji fakt, że słowo morderca nie było użyte w GN.
  • ubiquitousghost88 26.09.09, 12:09
    netizen napisał:

    > > Nie "nazywa sie" ale "mozna nazwac". Jest roznica. Tak samo jak niektorzy
    > pirac
    > > two nazywaja kradzieza. Moga je tak nazwac. Ale to nie jest to samo. Tak
    > i nied
    > > oszly czyn p. Tysiac nie jest morderstwem.
    >
    > Oparłem stworzone zdanie na wypowiedzi redaktora Pacewicza zaczynającego się od
    > "Wolno więc powiedzieć, że aborcja, to morderstwo..". Nie powiedział: "Wolno
    > więc powiedzieć, że aborcja, to może morderstwo......itd., itp., i tak bez końca.

    ...ale, że jesteś baranem, to nie ma dwóch zdań!
  • netizen 26.09.09, 13:31
    Mam poważną wątpliwość, czy rozumiesz słowo faszysta. Bo to, że nie zrozumiałeś
    na bazie jakiej wypowiedzi oparłem swój argument, to nie ma dwóch zdań.
  • ducks_arse 26.09.09, 14:27
    netizen napisał:

    > Mam poważną wątpliwość, czy rozumiesz słowo faszysta. Bo to, że
    nie zrozumiałeś
    > na bazie jakiej wypowiedzi oparłem swój argument, to nie ma dwóch
    zdań.
    On dobrze rozumie pojęcie faszysty - to ktoś kto ma twoje poglądy na
    tematy na których się nie zna.
  • trojkat.basowy 26.09.09, 13:57
    Rzeczywiście, w związku z wyrokiem sądu występuje pewien problem,
    który wygląda na paradoks. Oto wydaje się, że można w dowolnych
    okolicznościach wypowiadać pewne zdanie A oraz pewne zdanie B, ale
    już zdania C, które logicznie wynika z A i B, w pewnych
    okolicznościach wypowiadać nie można.

    Takie zdania, jak "aborcja jest morderstwem", mają charakter założeń
    światopoglądowych. Nie rozpatruje się ich jako podlegających
    weryfikacji lub falsyfikacji, lecz przyjmuje w znaczeniu
    normatywnym, traktując je np. jak zdanie "z pewnych ważnych względów
    aborcję należy uznawać za morderstwo". Wypowiadanie tego rodzaju
    zdań wiąże się z kontekstem sporów światopoglądowych, w których
    nieraz wypowiadane są pary zdań wyglądających na sprzeczne, lecz -
    jeśli je uznać za pewne postulaty językowe - nie muszą wcale być
    sprzeczne. Np. zdanie "aborcja jest morderstwem", rozumiane jak "z
    pewnych istotnych względów aborcję należy uznawać za morderstwo",
    nie jest sprzeczne w stosunku do zdania "aborcja nie jest
    morderstwem", jeśli to drugie traktować jako skrót zdania "z pewnych
    istotnych względów aborcji nie należy uznawać za morderstwo".
    Akceptacja zdania "aborcja jest morderstwem", ze względu na jego
    specyficzny charakter skrótu od pewnego postulatu językowego, nie
    wiąże się koniecznie z przyjęciem danego postulatu, czyli z uznaniem
    wszystkich dokonujących aborcji za morderców. Takie ogólne zdania
    wyrażające założenia światopoglądowe nikomu nie czynią krzywdy,
    dlatego można je wypowiadać w dowolnych okolicznościach.

    Gdy jednak dedukujemy z nich zdania w rodzaju "osoba N.N. jest
    mordercą", to z takiej dedukcji znika charakter debaty nad
    założeniami światopoglądowymi. Z przyjętego dowolnie światopoglądu
    wyciągnięte zostają radykalne wnioski, których wypowiedzenie kogoś
    krzywdzi. Zdanie typu "osoba N.N. jest mordercą" nie wygląda wcale
    na postulat językowy, lecz jest rozpatrywane niejako na ustalonym
    już gruncie światopoglądowym, od którego nie przysługuje odwołanie.

    Podstawowe prawo kogoś do postępowania zgodnego z jego własnym
    światopoglądem, w tym do publicznego wyrażania swoich poglądów, ma
    swoje granice. Rozciąga się ono do miejsca, w którym zachodzi
    konflikt z analogicznym prawem związanym z innym (także czyimś)
    światopoglądem. Ta sfera konfliktowa musi być regulowana dla ochrony
    przysługujących nam praw. Nie dziwi nas zakaz publicznego
    szkalowania kogoś, niszczenia jego dobrego imienia przez
    upublicznianie nieprawdziwych twierdzeń o nim. Nie dopatrujemy się w
    tym zakazie znamion paradoksu, jeśli tylko uznajemy swoje prawa - w
    tym do wyrażania własnych podglądów - za sprawiedliwie ograniczone.
    Dlatego i zarzuty niespójności wobec wyroku - że choć można
    publicznie nazywać aborcję morderstwem, to nie można publicznie
    nazwać mordercą konkretnej osoby dokonującej aborcję - nie są
    uzasadnione. Prawo do wyrażania swojego światopoglądu kończy się
    tam, gdzie takie wyrażanie krzywdziłoby kogoś.
  • netizen 26.09.09, 14:43
    > Gdy jednak dedukujemy z nich zdania w rodzaju "osoba N.N. jest
    > mordercą", to z takiej dedukcji znika charakter debaty nad
    > założeniami światopoglądowymi. Z przyjętego dowolnie światopoglądu
    > wyciągnięte zostają radykalne wnioski, których wypowiedzenie kogoś
    > krzywdzi. Zdanie typu "osoba N.N. jest mordercą" nie wygląda wcale
    > na postulat językowy, lecz jest rozpatrywane niejako na ustalonym
    > już gruncie światopoglądowym, od którego nie przysługuje odwołanie.

    Wypowiedź, że "osoba X jest mordercą" trzeba rozpatrywać właśnie na gruncie
    światopoglądowym. Przysługuje od niego odwołanie na gruncie innego
    światopoglądu. Sąd mógłby więc powiedzieć tak: "GN miał prawo powiedzieć, że p.
    Alicja Tysiąc chciała zabić swoje dziecko bazując na swoim światopoglądzie,
    jednak według obowiązującego prawa nie jest ona morderczynią".

    Co ważne, to w tekście GN nie było nigdzie powiedziane, że p.Tysiąc jest
    morderczynią. Czyn aborcji, którego chciała dokonać został nazwany zabiciem
    dziecka. Nie było rzekomego szkalowania osoby poprzez mówienie, że jest
    morderczynią, złą osobą + inne epitety. Po prostu zwrot "aborcja dziecka" został
    zastąpiony "zabiciem dziecka". Taki równoważnik został dopuszczony przez sąd.

    > Dlatego i zarzuty niespójności wobec wyroku - że choć można
    > publicznie nazywać aborcję morderstwem, to nie można publicznie
    > nazwać mordercą konkretnej osoby dokonującej aborcję - nie są
    > uzasadnione. Prawo do wyrażania swojego światopoglądu kończy się
    > tam, gdzie takie wyrażanie krzywdziłoby kogoś.

    Parodoks polega na tym, że nie można oddzielić słowa morderstwa od mordercy. Jak
    bowiem daleko mają być oddalone od siebie w tekście lub w piśmie te dwa słowa?
    Załóżmy w GN ukazuje się jeden artykuł, że aborcja, to zabijanie dzieci.
    Natomiast w drugim artykule jest powiedziane, że osoba X dokonała aborcji.
    Bezpośredniego powiązania słów aborcja - zabijanie - osoba X w jednym artykule
    nie ma. Jednak to powiązanie mimo wszystko istnieje. Powstaje więc pytanie, jak
    daleko mają być dwa artykuły oddalone od siebie? Stąd głosy osób, że wyrok sądu,
    to zamykanie wolności wypowiedzi.
  • trojkat.basowy 26.09.09, 16:54
    > Załóżmy w GN ukazuje się jeden artykuł, że aborcja, to zabijanie
    dzieci.
    > Natomiast w drugim artykule jest powiedziane, że osoba X dokonała
    aborcji.
    > Bezpośredniego powiązania słów aborcja - zabijanie - osoba X w
    jednym artykule
    > nie ma. Jednak to powiązanie mimo wszystko istnieje. Powstaje więc
    pytanie, jak
    > daleko mają być dwa artykuły oddalone od siebie?

    Wydaje mi się zupełnie nieistotne, czy te dwa twierdzenia są
    wypowiedziane w różnych, "oddalonych od siebie" artykułach, czy w
    jednym.

    Piszesz wcześniej, że wypowiedź "osoba X jest mordercą" należy
    rozpatrywać na gruncie innego światopoglądu. To znów mi się wydaje
    nieporozumieniem. W zasadzie wszystkie wypowiedzi - wygłaszane
    serio - są bardziej ogólnymi lub bardziej szczegółowymi wyrazami
    czyichś światopoglądów. Jednak niektóre są podawane specjalnie w
    taki sposób, iż - bezpośrednio lub pośrednio - można po nich poznać,
    że stanowią wyraz czyjegoś światopoglądu, jednego z wielu
    rozmaitych, które można spotkać; podawane są więc niejako z pozycji
    neutralnej, metapoglądowej (jeśli tak można powiedzieć). Do tego
    rodzaju wypowiedzi należą te abstrakcyjne w rodzaju "aborcja jest
    morderstwem" czy "bóg nie istnieje". One dopiero ugruntowują dalszą
    debatę, już na wstępie rozstrzygając częściowo, w jaki sposób należy
    w dalszym ciągu posługiwać się np.
    słowami: "aborcja", "morderstwo", "bóg" czy "istnieć". W różnych
    kontekstach można je traktować bądź jako propozycje, bądź jako pewne
    stanowcze nakazy. Nawet jednak gdy podawane są stanowczo, ich
    charakter metapoglądowy nie znika: pozostają jawnie wyrazem jednego
    z wielu występujących światopoglądów, choćby z zaznaczeniem, że pod
    pewnym względem lepszego niż inne.

    Lecz gdy jesteśmy już w trakcie debaty, to wówczas z konieczności
    operujemy takimi czy innymi założeniami językowo-światopoglądowymi.
    Dopóki przedmiotem debaty są wyznawane światopoglądy, dotąd
    metapoglądowy charakter wypowiedzi, które się w niej podaje, jest
    jawny. Gdy jednak wyraźna intencja debaty jest taka, iż jej
    przedmiotem są fakty o świecie, a nie wyznawane światopoglądy, i gdy
    padają w niej wypowiedzi nie mające charakteru abstrakcyjnego, lecz
    konkretnie się odnoszące do pewnych przedmiotów lub osób, to znaczy,
    że niezbędne założenia odnośnie do języka debaty, a tym samym do
    części wspólnej światopoglądu przyjmowanego przez strony debaty,
    zostały już ustalone. W debacie publicznej przyjmuje się, że słów
    używa się w takim znaczeniu, jakie mają w mowie potocznej (podają je
    powszechnie dostępne słowniki); jeśli używane jest słownictwo
    niepotoczne, specjalistyczne, to w takim znaczeniu, w jakim się ich
    używa w literaurze specjalistycznej. (Jeśli chce się od jakiegoś
    przyjętego znaczenia odstąpić, trzeba to wyraźnie zanaczyć). W
    takiej sytuacji nie traktuje się już wypowiedzi konkretnych (tak je
    dla skrótu nazwijmy) jako wyrazów pewnego światpoglądu, więc jako
    zrelatywizowanych do danego światopoglądu i w zasadzie
    hipotetycznych (chyba że się wyraźnie zaznaczy, iż tak właśnie chce
    się traktować pewne z nich). Dlatego gdy się wprost nazwie osobę
    N.N. "mordercą" czy "zabójcą", uczyni się to wcale nie
    hipotetycznie, z metapoglądowym zawieszeniem sądu, jak jest "w
    rzeczywistości", lecz uczyni się to zgodnie z przyjętym już
    znaczeniem wyrazów "morderca" czy "zabójca". Publiczne nazwanie
    kogoś w taki czy inny sposób za dane przyjmuje publicznie ustalone
    znaczenia określonych słów. Jeśli takie nazwanie kogoś jest - na
    gruncie tego publicznie ustalonego znaczenia - nieprawdziwe, to nie
    można się wykręcać, że pewien światpogląd, który ktoś wyznaje, używa
    pewnych słów w nieco innych znaczeniach, i że gdyby tych słów tak
    właśnie użyć, toby się powiedziało prawdę.

    Podobne - automatyczne niejako - odwołanie do założeń językowo-
    światopoglądowych nie występuje w wypadku wypowiedzi abstrakcyjnych,
    gdyż one dopiero ustalają grunt dalszej debaty. Jeśli z czasem
    nastąpi w publicznej debacie zgoda co do użycia pewnych terminów
    abstrakcyjnych, o których znaczenie wcześniej się spierano, to już
    dalej będzie się bazować na tym ustalonym znaczeniu. Dopóki jednak
    to nie nastąpi, należy respektować znaczenia ustalone dotychczas.

    Katolicy, którzy w Polsce są w większości, skłonni są uznawać pewne
    założenia językowo-światopoglądowe za ustalone dla debaty
    publicznej, nie bacząc na to, że takich ustaleń nie ma (być może:
    już
    nie ma).
  • netizen 26.09.09, 18:00
    > Wydaje mi się zupełnie nieistotne, czy te dwa twierdzenia są
    > wypowiedziane w różnych, "oddalonych od siebie" artykułach, czy w
    > jednym.

    Jeżeli mówisz, że jest to nieistotne, czy dwa twierdzenia są oddalone od siebie,
    to czy masz na myśli, to, że nie mogą się obok siebie pojawić? Każdy z nich z
    osobna jest dozwolony, czyli:
    1. Aborcja = zabicie dziecka.
    2. Osoba X dokonała aborcji.

    > W zasadzie wszystkie wypowiedzi - wygłaszane
    > serio - są bardziej ogólnymi lub bardziej szczegółowymi wyrazami
    > czyichś światopoglądów.

    Dokładnie.

    > Jednak niektóre są podawane specjalnie w
    > taki sposób, iż - bezpośrednio lub pośrednio - można po nich poznać,
    > że stanowią wyraz czyjegoś światopoglądu, jednego z wielu
    > rozmaitych, które można spotkać; podawane są więc niejako z pozycji
    > neutralnej, metapoglądowej (jeśli tak można powiedzieć).

    Tutaj się z Tobą nie zgodzę. Żadne pismo nie ma pozycji neutralnej, a bynajmniej
    GN przez nikogo nie jest uważane za takie pismo.

    > Dlatego gdy się wprost nazwie osobę
    > N.N. "mordercą" czy "zabójcą", uczyni się to wcale nie
    > hipotetycznie, z metapoglądowym zawieszeniem sądu, jak jest "w
    > rzeczywistości", lecz uczyni się to zgodnie z przyjętym już
    > znaczeniem wyrazów "morderca" czy "zabójca".

    Jeżeli w artykule GN zdanie brzmiało by: "... mama otrzymuje nagrodę za to, że
    bardzo chciała zabić swoje dziecko, [reszta dodane] gdyż aborcja według wiary
    rzymskokatolickiej jest zabiciem dziecka..." - to czy nie byłoby to stwierdzenie
    rzeczywiste?

    > Jeśli takie nazwanie kogoś jest - na
    > gruncie tego publicznie ustalonego znaczenia - nieprawdziwe, to nie
    > można się wykręcać, że pewien światpogląd, który ktoś wyznaje, używa
    > pewnych słów w nieco innych znaczeniach, i że gdyby tych słów tak
    > właśnie użyć, toby się powiedziało prawdę.

    Jeżeli byłoby tak, jak mówisz, to sąd musiałby uznać, że GN nie może używać
    równoważnika aborcja = zabicie dziecka. Problem powstaje właśnie dlatego, że
    tam, gdzie sąd chce stworzyć granicę, tak naprawdę granica jest najmniej logiczna.

    > Jeśli z czasem
    > nastąpi w publicznej debacie zgoda co do użycia pewnych terminów
    > abstrakcyjnych, o których znaczenie wcześniej się spierano, to już
    > dalej będzie się bazować na tym ustalonym znaczeniu. Dopóki jednak
    > to nie nastąpi, należy respektować znaczenia ustalone dotychczas.

    Zgadza się, ale z drugiej strony język ewoluuje właśnie na bazie debaty.

    > Katolicy, którzy w Polsce są w większości, skłonni są uznawać pewne
    > założenia językowo-światopoglądowe za ustalone dla debaty
    > publicznej, nie bacząc na to, że takich ustaleń nie ma

    Tak, jak powiedziałeś wcześniej, wszystkie wypowiedzi są wyrazem czyjegoś
    światopoglądu. Nasza rzeczywistość oraz debata publiczna składa się ze zlepku
    iluś światopoglądów kształtowanych na przestrzeni dziejów. Obszar podstawy
    językowej debaty też ewoluuje i każdy ciągnie w swoją stronę. To co napisałeś
    tyczy się właściwie każdej grupy społecznej.
  • trojkat.basowy 26.09.09, 19:30
    > Jeżeli mówisz, że jest to nieistotne, czy dwa twierdzenia są
    oddalone od siebie
    > ,
    > to czy masz na myśli, to, że nie mogą się obok siebie pojawić?
    Każdy z nich z
    > osobna jest dozwolony, czyli:
    > 1. Aborcja = zabicie dziecka.
    > 2. Osoba X dokonała aborcji.

    Chyba mówimy o innych twierdzeniach:) W każdym razie, nie jest
    istotne, czy zdanie "osoba X zabiła dziecko" pojawi się w
    towarzystwie wymienionych zdań 1. i 2., czy samodzielnie. Jeśli jest
    fałszywe, nie może się pojawiać w ogóle.

    Ono nie ma charakteru światopoglądowego; lecz skądinąd, może wynikać
    z przyjętego światopoglądu. Jeśli komuś wolno wyrażać (mowa cały
    czas o debacie publicznej) swój światopogląd za pomocą niektórych
    zdań, nie znaczy to, że ten sam światopogląd wolno wyrażać za pomocą
    dowolnych zdań. Widzę, że nie chcesz się na to zgodzić. Chyba
    domagasz się następującej zasady w ocenie użycia dowolnych zdań:
    jeśli wolno komuś powiedzieć zdanie A i zdanie B, a przy tym ze zdań
    A i B wynika logicznie zdanie C, to temu komuś wolno również
    powiedzieć zdanie C. A tu się okazuje, że sąd w rażący sposóbnie
    był pod tym względem konsekwentny. No więc, bardzo dobrze, że sąd
    nie uznaje takiej konsekwencji. Sąd uważa: wolno wyrażać dowolne
    poglądy, chyba że ich wyrażanie jest dla kogoś krzywdzące. Wobec tej
    zasady należy być konsekwentnym, a wobec tamtej - nie trzeba.

    Twierdząc, że wyznaczona w ten sposób przez sąd granica jest
    nielogiczna, skupiasz się na pewnym aspekcie problemu, abstrahując
    od aspektu istotniejszego; ale już wniosek - a domyślam się takiego:
    z powodu zauważonej niekonsekwencji "dedukcyjnej", decyzja sądu była
    niewłaściwa - zostaje wyciągnięty tak, jakby ta
    konsekwencja "dedukcyjna" była nie mniej istotna niż konsekwencja
    ochrony przed krzywdą.

    Zastanawiam się, dlaczego nie preferujesz w tym wypadku zasady
    ochrony przed krzywdą nad zasadą spójności dedukcyjnej w
    dopuszczaniu zdań do publicznego użytku. Przypuszczam, że może
    obawiasz się jakichś sprzeczności, do których w przyszłości może
    dojść, jeśli nie będzie się stosować tej drugiej zasady. Ale
    powiedz, co niewłaściwego może stąd wyniknąć? Szczerze, nie widzę tu
    zagrożenia. Natomiast poniechanie zasady ochrony przed krzywdą
    (chodzi nawet tylko o "krzywdę słowną") rodziłoby zagrożenie w
    sposób oczywisty - mianowicie zagrożenie ową krzywdą.

    Aby uniknąć tamtej rażącej niekonsekwencji "dedukcyjnej", zwróciłem
    uwagę, że można rozróżniać wypowiedzi w zależności od tego, w jakim
    stopniu jawny jest ich charakter światopoglądowy. Może nie jest to
    metoda doskonała: nie widać ostrej granicy między "zdaniami
    światopoglądowymi" i "nieświatopoglądowymi", jeśli tę klasyfikację
    stosować do całkiem dowolnych zdań w dowolnych kontekstach. Jednak w
    pewnych wypadkach intuicyjnie łatwo jest odróżnić jedne od drugich.
    Gdy ktoś mówi, że aborcja jest złem, że powinno się jej zabronić
    (całkowicie lub w pewnych wypadkach), jest jasne, że wyraża pewien
    światopogląd. Wynika to z ogólnego, abstrakcyjnego charakteru takiej
    wypowiedzi. Gdy natomiast ktoś orzeka coś o kimś konkretnym, to
    raczej nie powiemy że wyraża swój światopogląd (o ile to nie
    zostanie wyraźnie wskazane w wypowiedzi). Wypowiedzi światopoglądowe
    nie podlegają weryfikacji - same bowiem stanowią pewną bazę dla
    weryfikacji innych zdań - i można ich używać całkiem swobodnie.
    Natomiast zdania nieświatopoglądowe są weryfikowalne - m.in. w
    oparciu o
    pewne założenia językowo-światopoglądowe - i należy ich używać z
    rozwagą, ponieważ ich wypowiadanie bywa krzywdzące.
  • netizen 26.09.09, 20:32
    > Chyba mówimy o innych twierdzeniach:) W każdym razie, nie jest
    > istotne, czy zdanie "osoba X zabiła dziecko" pojawi się w
    > towarzystwie wymienionych zdań 1. i 2., czy samodzielnie. Jeśli jest
    > fałszywe, nie może się pojawiać w ogóle.

    Zauważ, że rozpatrywałem pojawienie się tylko dwóch poniższych zdań obok siebie:
    1. Aborcja = zabicie dziecka.
    2. Osoba X dokonała aborcji

    Bez dodatkowego trzeciego zdania:
    3. Osoba X dokonała zabicia dziecka.

    Tutaj powstaje paradoks. Nie trzeba właściwie trzeciego zdania, aby na bazie
    dwóch wcześniejszych dokonać takiego samego wniosku, jakie zawarte zostało w
    trzecim zdaniu. Co ciekawe dwa pierwsze zdania są dozwolone. Trzecie już nie.

    > Chyba
    > domagasz się następującej zasady w ocenie użycia dowolnych zdań:
    > jeśli wolno komuś powiedzieć zdanie A i zdanie B, a przy tym ze zdań
    > A i B wynika logicznie zdanie C, to temu komuś wolno również
    > powiedzieć zdanie C.

    Poniższe zdanie zostało zezwolone przez sąd, czyli:
    "Aborcja, to zabicie dziecka" zapiszmy (A == B).
    Jeżeli dozwolone jest zdanie "p.Tysiąc zamierzała usunąć dziecko, a więc chciała
    dokonać aborcji" (C => A), to prawdziwe jest też zdanie, że (C => B), czyli:
    "chciała zabić dziecko".

    > Sąd uważa: wolno wyrażać dowolne
    > poglądy, chyba że ich wyrażanie jest dla kogoś krzywdzące. Wobec tej
    > zasady należy być konsekwentnym, a wobec tamtej - nie trzeba.

    Ważniejsze pytanie jest, czy można/nie można wypowiadać prawdę? Nielogiczne
    uzasadnienie sądu dowodzi, że prawdy wypowiadać nie można.

    > decyzja sądu była
    > niewłaściwa - zostaje wyciągnięty tak, jakby ta
    > konsekwencja "dedukcyjna" była nie mniej istotna niż konsekwencja
    > ochrony przed krzywdą.

    Jeżeli by przyjąć, że konsekwencja dedukcyjna nie jest najbardziej istotna, to
    powiniśmy chronić przed kategorycznymi stwierdzeniami również osoby dokonujące
    kradzieży, biorących łapówki, itd. Ochrona przed stwierdzeniami wywołującymi
    negatywne uczucia danej osoby ma mniejszy priorytet przed wypowiadaniem prawdy.
    Nie byłoby tej dyskusji, gdyby sąd zakazał mówienia o aborcji, jako o zabiciu
    dziecka ogólnie.

    > Przypuszczam, że może
    > obawiasz się jakichś sprzeczności, do których w przyszłości może
    > dojść, jeśli nie będzie się stosować tej drugiej zasady. Ale
    > powiedz, co niewłaściwego może stąd wyniknąć?

    Na bazie tego wyroku ktoś mógłby się pokusić o poniższe rozważanie:
    1. Wzięcie rzeczy bez zapłaty ze sklepu jest kradzieżą.
    2. Pan X wziął ze sklepu rzecz A bez zapłaty.
    Obydwa zdania są póki co prawdziwe i dozwolone przez sąd. Jednak poniższe już nie:
    3. Pan X dokonał kradzieży.

    Podczas, gdy Pan X np. twierdzi, że rzecz tylko pożyczył. Pan X twierdzi, że
    nazywanie go złodziejem (choć zdanie mówi tylko o kradzieży) jest krzywdą.

    Dlatego uważam, że logika uzasadnienia wyroku sądowego musi być zachowana w
    pierwszej kolejności przed zasadą niewyrządzania komuś krzywdy słownej.

    > Aby uniknąć tamtej rażącej niekonsekwencji "dedukcyjnej", zwróciłem
    > uwagę, że można rozróżniać wypowiedzi w zależności od tego, w jakim
    > stopniu jawny jest ich charakter światopoglądowy.

    Nawet, gdyby przyznać Ci rację, aby unikać zdań światopoglądowych zakazanych
    przez sąd, to jednak nielogiczność decyzji sądu dalej prowadzi do paradoksów.
    Przykład:
    W jednym wydaniu GN byłyby dwa artykuły obok siebie napisane choćby przez innych
    redaktorów. Streszczenie artykułów:
    1. Aborcja to zabijanie dzieci.
    2. Pani X dokonała aborcji.
    Obydwa artykuły są prawdziwe i w świetle prawa dozwolone. Jednak nadal
    implikacja istnieje między pierwszym, a drugim artykułem. Przypuszczam, że po
    konsultacji z prawnikami można by złączyć obydwa artykuły tak, aby ta implikacja
    była jeszcze bardziej widoczna. Stąd moje stwierdzenie o cienkiej i niejasnej
    granicy wyznaczonej przez sąd.

    > Natomiast zdania nieświatopoglądowe są weryfikowalne - m.in. w
    > oparciu o
    > pewne założenia językowo-światopoglądowe - i należy ich używać z
    > rozwagą, ponieważ ich wypowiadanie bywa krzywdzące.

    Zgadza się. Jednak dyskurs o tym, kiedy zaczyna się człowiek/dziecko oparty jest
    nie tylko o wiarę, ale i naukę - kiedy płód ma układ nerwowy, kiedy zaczyna
    słyszeć, czuć.

    Co do krzywdy, to istnieje też krzywda dziecka. Czy dziecko pani Tysiąc będzie
    zadowolone usłyszawszy stwierdzenie: "Chciałam dokonać aborcji, ale weź pod
    uwagę, że byłaś wówczas płodem, nie człowiekiem"? Być może będzie miało dystans
    do swojego istnienia i przyzna rację mamie. Osobiście źle bym się czuł.
  • trojkat.basowy 26.09.09, 22:00
    > > Sąd uważa: wolno wyrażać dowolne
    > > poglądy, chyba że ich wyrażanie jest dla kogoś krzywdzące. Wobec
    tej
    > > zasady należy być konsekwentnym, a wobec tamtej - nie trzeba.
    >
    > Ważniejsze pytanie jest, czy można/nie można wypowiadać prawdę?
    Nielogiczne
    > uzasadnienie sądu dowodzi, że prawdy wypowiadać nie można.

    No nie, co ty. Chodzi o to, że można wypowiadać właśnie nieprawdę
    (wtedy gdy czyjś światopogląd jest nieprawdziwy), o ile nikogo to
    nie krzywdzi. Gdyby jakieś zdanie, które w publicznie ustalonym
    znaczeniu jest fałszywe, krzywdziło kogoś, to trzeba się powstrzymać
    od jego wypowiadania, nawet jeśli to zdanie w oczywisty sposób
    wygląda z czyjegoś światopoglądu. Prawdę natomiast wypowiadać można
    zawsze, za to żaden sąd nie karze (to może jest trochę
    wyidealizowane).

    > > decyzja sądu była
    > > niewłaściwa - zostaje wyciągnięty tak, jakby ta
    > > konsekwencja "dedukcyjna" była nie mniej istotna niż konsekwencja
    > > ochrony przed krzywdą.
    >
    > Jeżeli by przyjąć, że konsekwencja dedukcyjna nie jest najbardziej
    istotna, to
    > powiniśmy chronić przed kategorycznymi stwierdzeniami również
    osoby dokonujące
    > kradzieży, biorących łapówki, itd. Ochrona przed stwierdzeniami
    wywołującymi
    > negatywne uczucia danej osoby ma mniejszy priorytet przed
    wypowiadaniem prawdy.
    > Nie byłoby tej dyskusji, gdyby sąd zakazał mówienia o aborcji,
    jako o zabiciu
    > dziecka ogólnie.

    Ale o czyich negatywnych uczuciach mówisz? Krzywda nie polega na
    negatywnych uczuciach osoby pokrzywdzonej. Tych uczuć może zresztą
    wcale nie być, by dana osoba została skrzywdzona. I nie musi też
    polegać na negatywnych wobec tej osoby uczuciach kogoś, kto jest
    powiadamiany o czymś niezgodnie z prawdą.

    >
    > > Przypuszczam, że może
    > > obawiasz się jakichś sprzeczności, do których w przyszłości może
    > > dojść, jeśli nie będzie się stosować tej drugiej zasady. Ale
    > > powiedz, co niewłaściwego może stąd wyniknąć?
    >
    > Na bazie tego wyroku ktoś mógłby się pokusić o poniższe rozważanie:
    > 1. Wzięcie rzeczy bez zapłaty ze sklepu jest kradzieżą.
    > 2. Pan X wziął ze sklepu rzecz A bez zapłaty.
    > Obydwa zdania są póki co prawdziwe i dozwolone przez sąd. Jednak
    poniższe już n
    > ie:
    > 3. Pan X dokonał kradzieży.

    Skoro 1. i 2. są prawdziwe, to i 3. jest prawdziwe. Skoro 3. jest
    prawdziwe, to sąd nie zabroni go wypowiadać. Na czym więc polega
    zagrożenie? Na tym, że ktoś coś niepoprawnie wywnioskuje, bo
    niewłaściwie zastosuje analogię? Nie, to chyba nie jest do
    utrzymania.

    > Podczas, gdy Pan X np. twierdzi, że rzecz tylko pożyczył. Pan X
    twierdzi, że
    > nazywanie go złodziejem (choć zdanie mówi tylko o kradzieży) jest
    krzywdą.

    Wydaje mi się, że aby można było mówić o pożyczeniu czegoś,
    musiałaby być zawarta umowa pożyczki, choćby ustnie. Jeśli pan X
    zabrał coś bez woli i wiedzy właścicieli, to przepisy prawa jasno
    taki czyn zakwalifikują, niezależnie od tego, jak pan X zrelacjonuje
    swoje intencje. Rozstrzygnięcie, czy ukradł, czy pożyczył, opiera
    się na publicznie akceptowanej podstawie, jaką stanowią przepisy
    prawa cywilnego i karnego. Jeśli ukradł, to nazwanie go złodziejem
    nie jest jego krzywdą, nawet jeśli czuje się potraktowany bezdusznie
    i pokrzywdzony.

    > > Aby uniknąć tamtej rażącej niekonsekwencji "dedukcyjnej",
    zwróciłem
    > > uwagę, że można rozróżniać wypowiedzi w zależności od tego, w
    jakim
    > > stopniu jawny jest ich charakter światopoglądowy.
    >
    > Nawet, gdyby przyznać Ci rację, aby unikać zdań światopoglądowych
    zakazanych
    > przez sąd, to jednak nielogiczność decyzji sądu dalej prowadzi do
    paradoksów.
    > Przykład:
    > W jednym wydaniu GN byłyby dwa artykuły obok siebie napisane
    choćby przez innyc
    > h
    > redaktorów. Streszczenie artykułów:
    > 1. Aborcja to zabijanie dzieci.
    > 2. Pani X dokonała aborcji.
    > Obydwa artykuły są prawdziwe i w świetle prawa dozwolone. Jednak
    nadal
    > implikacja istnieje między pierwszym, a drugim artykułem.
    Przypuszczam, że po
    > konsultacji z prawnikami można by złączyć obydwa artykuły tak, aby
    ta implikacj
    > a
    > była jeszcze bardziej widoczna. Stąd moje stwierdzenie o cienkiej
    i niejasnej
    > granicy wyznaczonej przez sąd.

    Wiesz, ja naprawdę nie rozumiem, co Cię niepokoi. Jeśli w tym
    złączonym artykule pojawi się zdanie "pani X zabiła dziecko", to
    ocena arykułu zależy od tego, czy rzeczywiście zabiła dziecko, czy
    nie. A to - podobnie jak w wypadku pożyczki - nie jest wcale trudne
    do rozstrzygnięcia, bo nie wymaga debaty nad wyborem jakiegoś
    światopoglądu, tylko opiera się na odpowiednich przepisach prawa.

    Co do krzywdy, to istnieje też krzywda dziecka. Czy dziecko pani
    Tysiąc będzie
    > zadowolone usłyszawszy stwierdzenie: "Chciałam dokonać aborcji,
    ale weź pod
    > uwagę, że byłaś wówczas płodem, nie człowiekiem"? Być może będzie
    miało dystans
    > do swojego istnienia i przyzna rację mamie. Osobiście źle bym się
    czuł.

    Nie na tym polega krzywda dziecka. Negatywne przeżycia to nie to
    samo co krzywda. Krzywdą by było np., jeśliby ktoś wyzywał dziecko
    niecenzuralnie z tego powodu, że jego matka myślała o aborcji. Ale
    to jest odrębna sprawa, niewiążąca się bezpośrednio z krzywdą matki,
    o której - głównie abstrakcyjnie - mówimy powyżej.
  • netizen 26.09.09, 23:44
    > Chodzi o to, że można wypowiadać właśnie nieprawdę
    > (wtedy gdy czyjś światopogląd jest nieprawdziwy), o ile nikogo to
    > nie krzywdzi

    Moim zdaniem stwierdzenie sądu typu: "GN może mówić, że aborcja, to zabicie
    dziecka" jest uprawomocnieniem i urzeczywistnieniem tej opinii. Jeżeli takim
    uprawomocnieniem nie jest, to wystarczyłoby uzasadnienie, że "aborcja nie jest
    zabijaniem dzieci".

    > Ale o czyich negatywnych uczuciach mówisz? Krzywda nie polega na
    > negatywnych uczuciach osoby pokrzywdzonej.

    Moje zdanie wzięło się stąd, że w wywiadzie p.Tysiąc powiedziała, że poczuła się
    urażona przez artykuł w GN i dlatego zaskarżyła go do sądu.

    > Skoro 1. i 2. są prawdziwe, to i 3. jest prawdziwe. Skoro 3. jest
    > prawdziwe, to sąd nie zabroni go wypowiadać. Na czym więc polega
    > zagrożenie? Na tym, że ktoś coś niepoprawnie wywnioskuje, bo
    > niewłaściwie zastosuje analogię? Nie, to chyba nie jest do
    > utrzymania.

    Identyczna składnia jest dla aborcji. Zdania 1 i 2 są prawdziwe. Zatem 3 też.
    Kluczem jest zdanie: "aborcja = zabijanie dzieci".

    > Wiesz, ja naprawdę nie rozumiem, co Cię niepokoi. Jeśli w tym
    > złączonym artykule pojawi się zdanie "pani X zabiła dziecko", to
    > ocena arykułu zależy od tego, czy rzeczywiście zabiła dziecko, czy
    > nie. A to - podobnie jak w wypadku pożyczki - nie jest wcale trudne
    > do rozstrzygnięcia, bo nie wymaga debaty nad wyborem jakiegoś
    > światopoglądu, tylko opiera się na odpowiednich przepisach prawa.

    Problem w tym, że przepisy prawa nie mówią, czy i kiedy płód jest staje się
    człowiekiem/dzieckiem. Sąd przyznając rację, że "GN może powiedzieć o aborcji,
    jako o zabiciu dziecka" zaprzeczył samemu sobie odmawiając możliwości
    stwierdzenia "Pani X chciała zabić swoje dziecko". Możesz powiedzieć, że jeżeli
    w języku prawniczym nie istnieje równoważnik aborcja = zabicie dziecka, to
    znaczy, że aborcja zabiciem dziecka nie jest. Jednak sąd nie mógł tego uczynić,
    gdyż nawet według nauki płód w pewnym momencie zaczyna odczuwać, słyszeć.
    Dlatego, IMHO, nie mógł odmówić GN używania sformułowania "aborcja, to zabicie
    dziecka".

    > Nie na tym polega krzywda dziecka. Negatywne przeżycia to nie to
    > samo co krzywda.

    Negatywne przeżycia w wyniku czyjejś decyzji są krzywdą dla dziecka. Negatywne
    przeżycia mogą być impulsem do rozluźnienia relacji z matką, kłótni, depresji.
    Oczywiście to tylko gdybanie. Jeżeli jednak by do tego doszło krzywda byłaby
    konsekwencją negatywnych przeżyć.
  • trojkat.basowy 27.09.09, 12:31
    > Moim zdaniem stwierdzenie sądu typu: "GN może mówić, że aborcja,
    to zabicie
    > dziecka" jest uprawomocnieniem i urzeczywistnieniem tej opinii.

    "Uprawomocnieniem i urzeczywistnieniem" - to dla mnie nie całkiem
    jasne. Na pewno można rozróżnić dwie kwestie: czy dana wypowiedź
    jest prawdziwa oraz czy nie łamie prawa. Uznanie bowiem, że dana
    wypowiedź nie łamie prawa, nie jest tym samym co uznanie, że dana
    wypowiedź jest prawdziwa. Wypowiedzi prawdziwe nie łamią prawa, ale
    również i większość wypowiedzi fałszywych (wygłaszanych publicznie)
    prawa nie łamie. Dopuszczając w języku debaty publicznej wypowiedzi
    głoszące, że aborcja jest zabójstwem dziecka, sąd nie stwierdził, że
    są one prawdziwe. Jak pamiętam (ale nie pamiętam dokładnie, a tekstu
    uzasadnienia nie mogę na razie nigdzie znaleźć, chyba jeszcze go nie
    publikowano), w uzasadnieniu sądu pojawiło się twierdzenie, że dla
    osoby, która nie podziela poglądu katolickiego, nazwanie aborcji
    zabójstwem dziecka jest niedorzeczne.


    Jeżeli takim
    > uprawomocnieniem nie jest, to wystarczyłoby uzasadnienie,
    że "aborcja nie jest
    > zabijaniem dzieci".

    Uznanie aborcji za zabójstwo dziecka to wyraz określonego
    światopoglądu, podobnie jak uznanie, że aborcja nie jest zabójstwem
    dziecka. Sąd dopuszcza ogólne wyrażanie w debacie publicznej obu
    tych różnych światpoglądów, nie rozstrzygając wcale, czy któryś jest
    prawdziwy. Dopuszcza, ponieważ wyrażając ogólnie jeden lub drugi,
    nikogo się nie krzywdzi.


    > > Skoro 1. i 2. są prawdziwe, to i 3. jest prawdziwe. Skoro 3. jest
    > > prawdziwe, to sąd nie zabroni go wypowiadać. Na czym więc polega
    > > zagrożenie? Na tym, że ktoś coś niepoprawnie wywnioskuje, bo
    > > niewłaściwie zastosuje analogię? Nie, to chyba nie jest do
    > > utrzymania.
    >
    > Identyczna składnia jest dla aborcji. Zdania 1 i 2 są prawdziwe.
    Zatem 3 też.
    > Kluczem jest zdanie: "aborcja = zabijanie dzieci".

    Tego, że aborcja jest zabójstwem dziecka, sąd wcale nie orzekł,
    tylko przyzwolił na jego użycie publicznie.


    > Problem w tym, że przepisy prawa nie mówią, czy i kiedy płód jest
    staje się
    > człowiekiem/dzieckiem.

    Rzeczywiście, jest to problematyczne - dlatego sąd niesłusznie by
    postąpił, rozstrzygając tę kwestię. Dziś przeczytałem, że w r. 1997
    Trybunał Konstytucyjny uznał, że człowiek zaczyna się od poczęcia.
    Ale również w r. 1997 (4 stycznia, dokładnie) z Kodeksu cywilnego
    został wykreślony paragraf, wprowadzony tam w r. 1993 przez ustawę o
    planowaniu rodziny itd., głoszący, że "zdolność prawną ma również
    dziecko poczęte". Ta debata światopoglądowa chyba trwa nadal.


    Sąd przyznając rację, że "GN może powiedzieć o aborcji,
    > jako o zabiciu dziecka" zaprzeczył samemu sobie odmawiając
    możliwości
    > stwierdzenia "Pani X chciała zabić swoje dziecko".

    Nie, to nieprawda. Przyzwolenie na użycie publiczne pewnych zdań nie
    staje się automatycznie przyzwoleniem na użycie publiczne całej
    klasy zdań, które wynikają logicznie z tych pierwszych. Zgadzam się,
    że w pierwszej chwili to może razić. Chciałoby się tutaj
    zachowania "dedukcyjnej" konsekwencji w przyzwalaniu na użycie
    publiczne zdań. Gdyby nie negatywne skutki tej dedukcyjnej
    konsekwencji (krzywda ludzka), ja też bym ją chętnie widział w
    orzeczeniach sądu.


    Możesz powiedzieć, że jeżeli
    > w języku prawniczym nie istnieje równoważnik aborcja = zabicie
    dziecka, to
    > znaczy, że aborcja zabiciem dziecka nie jest.

    O ile wiem, nie jest ani tak, że ten równoważnik został prawnie
    zaakceptowany, ani też tak, że został odrzucony. Gdyby był
    odrzucony, to powiedzenie w debacie publicznej, że aborcja jest
    zabiciem dziecka, byłoby fałszywe. (Co nie znaczy, że
    niedopuszczalne w debacie publicznej).


    Jednak sąd nie mógł tego uczynić,
    > gdyż nawet według nauki płód w pewnym momencie zaczyna odczuwać,
    słyszeć.

    Zgoda.


    > Dlatego, IMHO, nie mógł odmówić GN używania
    sformułowania "aborcja, to zabicie
    > dziecka".

    Zgoda :)
  • trojkat.basowy 27.09.09, 13:24
    [...] Dopuszczając w języku debaty publicznej wypowiedzi
    > głoszące, że aborcja jest zabójstwem dziecka, sąd nie stwierdził,
    że
    > są one prawdziwe. Jak pamiętam (ale nie pamiętam dokładnie, a
    tekstu
    > uzasadnienia nie mogę na razie nigdzie znaleźć, chyba jeszcze go
    nie
    > publikowano), w uzasadnieniu sądu pojawiło się twierdzenie, że dla
    > osoby, która nie podziela poglądu katolickiego, nazwanie aborcji
    > zabójstwem dziecka jest niedorzeczne. [to ja pisałem]

    Znalazłem tekst streszczający częściowo uzasadnienie:
    [...] Podobnie, jak wynikało z uzasadnienia wyroku, nie można w
    kategorii prawda-fałsz oceniać wielokrotnie powtarzanego w „Gościu
    Niedzielnym” sformułowania, że aborcja jest zabijaniem dzieci. Z
    reguły nie ma wątpliwości, że przypisywanie komuś intencji
    pozbawienia kogoś życia, popełnienia czynu przestępczego, jakim jest
    zabójstwo, to postawienie konkretnego oskarżenia podlegającego
    weryfikacji – jest prawdziwe lub fałszywe. W tym jednak przypadku
    słowu „zabójstwo” każda ze stron przypisywała inne znaczenie.
    Determinowały je poglądy stron procesu. Ks. Marek Gancarczyk i jego
    pełnomocnik Jacek Siński dowodzili w trakcie procesu, że człowiek od
    momentu poczęcia ma bezwzględne prawo do życia. Jest to zgodne z
    doktryną Kościoła katolickiego. Stąd przerywanie ciąży w
    publikacjach tygodnika nazywano zabójstwem [...].

    Więcej tutaj:
    info.wiara.pl/doc/335203.Uzasadnienie-wyroku-w-sprawie-Goscia
    Gdyby ktoś znalazł pełen tekst uzasadnienia, to poproszę o link.
  • ducks_arse 26.09.09, 14:24
    netizen napisał:

    > Nie ma to jak grać w pomidora. Jeden póści plotkę, ktoś przekłamie
    i już mamy
    > zdanie, że pani Alicja Tysiąc została porównana do Hitlera.
    >
    > Polecam przeczytanie tekstu, od którego to się zaczęło:
    > goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1191412106&dzi=1104714267
    > "Człowiek potrafi przyzwyczaić się do wszystkiego. Jeżeli człowiek
    przyzwyczai
    > się do dobrego, to chwalić Boga. Problem zaczyna się wtedy, gdy
    przyzwyczai się
    > do złego.
    > Trzy miesiące temu do muzeum obozowego w Oświęcimiu trafiły
    niezwykłe zdjęcia z
    > prywatnego albumu Karla Hoeckera, esesmana z Auschwitz. Można na
    nich zobaczyć,
    > czym „po godzinach” – jak pisze autorka reportażu (str. 40
    > 211;42) – zajmowali się
    > hitlerowcy „pracujący” w obozie. Na wypoczynek jeździli do Międzybr
    > odzia
    > Bialskiego. Widzimy słynnego doktora Mengele w towarzystwie Hoessa
    i innych
    > oficerów. Roześmiani, zrelaksowani.
    >
    > Przyzwyczaili się do morderstw dokonywanych za płotem obozu. A jak
    jest dzisiaj
    > ?
    > Inaczej, ale równie strasznie. Europejski Trybunał Sprawiedliwości
    w Strasburgu
    > odrzucił właśnie odwołanie rządu polskiego w słynnej już sprawie
    Alicji Tysiąc
    > (szczegóły na str. 28–30).
    >
    > W konsekwencji pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania,
    plus koszty
    > postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka. Mówiąc
    inaczej, żyjemy
    > w świecie, w którym mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo
    chciała zabić swoje
    > dziecko, ale jej nie pozwolono. To odszkodowanie będzie pochodzić
    z budżetu
    > państwa, a więc z naszych podatków.
    >
    > A co z sędziami, którzy wydali tak nieprawdopodobny wyrok? Zapewne
    na weekendy
    > jeżdżą w różne urokliwe miejsca. Są uśmiechnięci, zrelaksowani.
    Przyzwyczaili s
    > ię."
    >
    > Nie ma tam żadnego porównania p.Tysiąc do Hitlera. Jak już coś, to
    sędziowe
    > zostali pośrednio tak przyrównani poprzez fragment-
    łącznik: "Zapewne na weekend
    > y
    > jeżdżą w różne urokliwe miejsca. Są uśmiechnięci, zrelaksowani.
    Przyzwyczaili s
    > ię."
    >
    > Gratuluję bycia zmanipulowanym.
    Właśnie!! Gratuluję manipulatorowi. W jakiej relacji jest zacytowany
    przez ciebie wtret do artykułu o Alicji T. i wyrku Trybunału??? Co
    ma jedna sprawa do drugiej, chyba że pijany katabas chciał zrobić
    porównanie - i tak zostało to uznane przez sąd.
  • netizen 26.09.09, 14:48
    Przytoczony tekst z GN jest tylko dowodem do wcześniejszej wypowiedzi, jakoby p.
    Alicja Tysiąc została porównana do hitlerowców, co nie jest prawdą. Jak już coś,
    to sąd został do nich porównany.
  • ducks_arse 26.09.09, 14:53
    netizen napisał:

    > Przytoczony tekst z GN jest tylko dowodem do wcześniejszej
    wypowiedzi, jakoby p
    > .
    > Alicja Tysiąc została porównana do hitlerowców, co nie jest
    prawdą. Jak już coś
    > ,
    > to sąd został do nich porównany.
    Nie doczytałeś moherku do końca a już komentujes?? Ja napisałem nie
    tylko o pani T., ale i o trybunale.
  • netizen 26.09.09, 15:23
    >W jakiej relacji jest zacytowany
    >przez ciebie wtret do artykułu o Alicji T. i wyrku Trybunału???

    Zapytałeś się w jakiej relacji został zacytowany dany fragment, to Ci
    odpowiedziałem. Bez odzewu.
  • pokemontazo 26.09.09, 22:41
    >Nie ma tam żadnego porównania p.Tysiąc do Hitlera. Jak już coś, to sędziowe
    > zostali pośrednio tak przyrównani poprzez fragment-łącznik: "Zapewne na weekend
    > y
    > jeżdżą w różne urokliwe miejsca. Są uśmiechnięci, zrelaksowani. Przyzwyczaili s
    > ię."
    >
    > Gratuluję bycia zmanipulowanym.

    Gratuluje wzajemnie.
    Jesli osoba ktora potwierdzila prawo do aborcji w tym przypadku* - zostala
    przyrownana do hitlerowskiego zbrodniarza poniewaz przyznala racje Pani Alicji -
    to w jaki sposob przyrownanie do hilterowca ja omija?
    Jesli powiem - jestescie podobni niczym dwie krople wody w kazdej dziedzinie - a
    potem przyrownam twojego sobowtora do sku... - to czy obrazam tez ciebie? Bo mi
    sie wydaje ze to jest raczej oczywiste.

    Chociaz gdybys przeczytal artykul - to bys sie dowiedzial - ze sedziowie
    zasadzili wyrok bo NIE MA ZADNEGO SPOSOBU ZEBY SIE ODWOLAC od ewentualnej odmowy.
    Gdyby to niebyla Pani Alicja - tylko naprzyklad zgwalcona nastolatka w ciazy z
    dzieckiem ktore w wyniku abberracji genetycznej nie ma glowy (bo naprzyklad
    tatus przesadzal z klejem) i gdyby urodzenie tego dziecka rownalo sie z jej smiercia
    To lekarz postepujac zgodnie z zalorzeniami kosciola powinien odmowic - i
    pozwolic jej urodzic dziecko czlowieka ktory zniszczyl jej zycie, zabijajac ja -
    przy czym dziecko i tak umarlo by zaraz po porodzie.

    Kto jest tutaj adwokatem diabla?!? Trzeba byc naprawde zdemoralizowana bestia -
    zeby popelniac zbrodnie przez zaniechanie i zaslaniac sie Bogiem!!!
  • ubiquitousghost88 26.09.09, 12:02
    ws60 napisał:

    > dla nich przyrównanie kogoś do hitlerowca zapewne nie jest obraźliwe.
    > podanie danych osobowych tej pani w kontekście treści artykułu nosi znamiona
    > szczucia społecznego. znając mocherów ta pani mogła się obawiać o zdrowie. za t
    > o
    > powinno się autorów artykułu zamknąć, a z miłością bliźniego nie ma to nic
    > wspólnego.
    > ale do tego można się przyzwyczaić, że kościół k. ma dwulicową moralność, dla
    > siebie i obcych.
  • barnaba-chopin 26.09.09, 09:27
    Przypuszczac możnaby, że 'czarny_walc' ma zrobione pranie mózgu przez czarnych
    albo zbiera na tacę co niedzielę ;/


    > "Absurdalny wyrok katowickiego sądu skazujący „Gościa Niedzielnego”
    > odbił się
    > szerokim echem nie tylko w Polsce. W oficjalnym oświadczeniu zaprotestowali
    > przeciwko niemu naukowcy z Międzynarodowego Centrum Bioetyki (MCB) w Acri, we
    > Włoszech.
    > - Bez wątpienia wyrok ten jest skierowany przeciw wolności konfrontacji
    > politycznej, społecznej i moralnej, przeciw wolności słowa, druku i - w
    > ostateczności - także przeciw wolności wyrażania przekonań religijnych, jako że
    > - jak wiadomo - nauczanie chrześcijańskie potępia aborcję – napisali nauk
    > owcy.
  • cillian1 26.09.09, 09:47
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • tezas 26.09.09, 10:58
    NO, niesamowite po prostu :D

    www.centrobioetica.kosciol.pl/
    ---------------------------------
    Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
    mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
    potrzebujemy pomocy"
  • staruch666 26.09.09, 12:03
    Mam wielką nadzieję, że takich butnych, bezczelnych i agresywnych
    zachowań kościelnej gerontokracji będzie jeszcze więcej. Zachęcam
    was, brzuchaci darmozjadzi, do takiego aroganckiego pouczania stada
    owieczek. Im więcej, tym szybciej okupowany kraj się obudzi i zrzuci
    z grzbietu wasze jarzmo ideologiczne i finansowe.
    Ciekawe jest natomiast, kto z publicznych postaci odważy się
    powiedzieć wam w oczy - jak król Juan Carlos niejakiemu Hugo
    Chavezovi - żebyście się wreszcie zamknęli? Będę to pilnie
    obserwował. Nie liczę na PO i PSL - i nie warto nawet tłumaczyć
    czemu. Może odezwie się Senyszyn z SLD, a wtedy z satysfakcją będę
    patrzył, jak dzielne kadry "lewicy" będą na kolanach "przepraszały
    za Senyszyn".
    Ukochany kraj....
  • sir_fred 26.09.09, 11:08
    Te lament o prawach kościoła to nie w związku z panią Tysiąc, tylko z ustawą o
    kastracji pedofilów. Oświadczenia się szanownemu episkopatowi wymieszały.

    --
    "ZDĄŻYCIE JESZCZE POJĄĆ, że PAŃSTWO jest takim rodzajem organizacji, która choć
    psuje wielkie rzeczy, potrafi też psuć małe".
  • szampans 26.09.09, 15:05
    To chyba za slabo powiedziane. Ta instytucja zyje z klamstwa.

    1. Przez walczace o wyzwolenie Kongo przetoczyly sie fale gwaltow na
    belgijskich zakonnicach (+_1960). WSZYSTKIE te, ktore zaszly w
    ciaze otrzymaly od PAPIEZA zezwolenie na aborcje i byly usilnie do
    niej naklaniane przez biskupow (!!!)

    2. Swiety Augustyn, a nastepnie sw. Tomasz z Akwinu (najwieksze
    autorytety Kosciola) pisali, ze dusza wstepuje w plod chlopiecy w 40
    dniu ciazy, a w dziewczecy w dniu 80. Zatem, wedlug nich, aborcja
    przed 2. miesiacem ciazy nie moze byc uznana za zabojstwo. Czyzby
    Kosciol ich nauk juz nie uznawal? Moze obaj juz nie sa "swietymi"?
    A moze nalezy uznac cala nauke Kosciola jako pomylona?

    3. Armia jest instytucja do zabijania ludzi. Zatem co robia tam
    kapelani? Jak mozna mowic o ochronie zycia ludzkiego od poczecia az
    do naturalnej smierci, skoro tych, ktorych wysyla sie na misje do
    dalekich krajow, Kosciol blogoslawi?

    4. Tylko Wszechmocny i Milosciwy Bog moze decydowac o naszych
    chorobach i smierci. Musimy poddawac sie Jego woli z pokora,
    akceptowac bol i cierpienie. Zatem zaden katolik nie ma prawa sie
    leczyc, walczyc o przezycie, a juz w zadnym wypadku nie wolno mu
    zazywac srodkow bol usmierzajacych.

    5. Mozna sie zastanawiac na co Bogu majatki, ktore Kosciol wyludzal
    przez wieki, a obecnie je zagarnia. Jedna miarka dla wiernych: zyj
    skromnie, na chwale Jezusa, a druga dla klechow: zyj w przepychu.

    6. Kosciol wymaga chrztu (jak najszybciej po urodzeniu dziecka) od
    jego rodzicow. Nastepnie twierdzi, ze niemal wszyscy Polacy sa
    katolikami, co jest ewidentnym klamstwem. Ci, ktorzy staraja sie o
    apostazje, wiedza, jak trudno ja uzyskac. Ale pozwala to na
    sciaganie ogromnych podatkow na Kosciol z calego spoleczenstwa:
    nawet z innowiercow, agnostykow i ateistow.

    7. Kosciol straszy pieklem i obiecuje zbawienie - znana metoda bata
    i cukierka. Ustanowil jednak furtke: spowiedz. Nawet najwiekszy
    grzesznik bedzie zbawiony, jesli wyzna swe grzechy ksiedzu. Bedzie
    potem wdzieczny za to rozgrzeszenie i bedzie wspierac Kosciol do
    konca zycia. Bedzie przymykac oczy, gdy wyjda na jaw przestepstwa
    pedofilskie, kradziez mienia, przekrety podatkowe i bedzie posylac
    ksiezom swe ostatnie grosze. Ksieza, mimo zapewnien, nie maja
    zadnych dowodow na zbawienne dzialania spowiedzi, lecz indoktrynacja
    wiernych od urodzenia az po grob daje im najsilniejsza pozycje w
    spoleczenstwie, z ktorej skwapliwie korzystaja.

    8. Czlowiek jest istota seksualna: jesli nie grzeszy fizycznie, to
    popada w obsesje seksualna. Zatem kazdy wierzacy jest w pulapce:
    zawsze jest "grzesznikiem" i musi sie spowiadac. Ksieza doskonale o
    tym wiedza i zawsze zmierzaja w czasie spowiedzi do wyznawania
    grzechow "nieczystosci". Ale dzisiejsza mlodziez nie daje sie tak
    latwo zwariowac. Masturbacja juz nie jest uwazana za wielki grzech.
    Stosunki przedmalzenskie, antykoncepcja sa juz regula. Trzeba wiec
    rzucic inne klody pod nogi: zakaz antykoncepcji, aborcji i in vitro.

    9. Homoseksualizm musi byc przez Kosciol i jego wiernych potepiany.
    Nie dosc, ze mozna w ten sposob utrzymywac wierzacych gejow w
    poczuciu winy, to napedza to kandydatow do seminariow, gdzie
    spotykaja oni sobie podobnych, w tym spowiednikow. A homoseksualny
    ksiadz, to skarb. Nie splodzi potomka, wiec nie trzeba bedzie placic
    alimentow, nie bedzie skandalu, a caly majatek ksiedza-geja zostanie
    przejety przez Kosciol po jego smierci. Zatem Kosciol na
    homoseksualizmie stoi. Pod jednym warunkiem: jak najdalej posunietej
    dyskrecji.
  • khair.el.budar 26.09.09, 07:39
    A któż to ścigał Urbana za obrazę papieża? A co z paragrafami
    kodeksu karnego przewidującymi obrazę uczuć religijnych? To już nie
    jest ograniczenie wolności słowa?
    Każda krytyka Was, nawet jak najbardziej uzasadniona - dla was to
    brutalny atak, i dowoód spisku przeciwko jedynej słusznej wierze.

    Wiecie co? - ***** się!
  • olina2 26.09.09, 07:40
    Ufamy, że prasa katolicka będzie dalej wypełniać godnie swe zadania, broniąc
    podstawowych wartości, na których zbudowana jest nasza cywilizacja" - piszą.
    Kościół znów swoje.
    Jak wypełniają swoje zadania księża jeżdżąc dobrymi samochodami, mieszkając w
    super willach, żyjąc bezstresowo z nieopodatkowanych i nierozliczalnych datków
    wiernych, resztę można sobie dopowiedzieć samemu.
    Kościół ma prawo do swojego zdania na każdy temat pod warunkiem że inni tez
    mają takie prawo. Więc szanujmy się nawzajem. Gratuluję pani Tysiąc odwagi i
    jestem po jej stronie. To nie kościół ani nasze Państwo wychowuje dziecko w/w
    pani lecz ona. Pomoc naszego Państwa w takich sytuacjach jest nazwijmy, że
    mocno ograniczona a kościoła poza błogosławieństwem żadna.

  • vinner1 26.09.09, 08:21
    OLINA2 3x w dyche.Popieram.
  • czarny_walc 26.09.09, 08:42
    A jakim samochodem jeździ ksiądz w twojej parafii? No to może zalegalizujmy
    pedofilie, narkomanie, prostytucje a każdy swoje poglądy niech trzyma w swoich
    czterech ścianach. Czegoś ci to nie przypomina?
    --
    Warto przeczytać a nawet zabrać głos:
    Logika a wiara
    Czy umysł jest funkcją mózgu ?
  • cillian1 26.09.09, 09:31
    > a każdy swoje poglądy niech trzyma w swoich

    właśnie trzymanie poglądów w "czterech ścianach", przypomina dyktaturę. Może źle
    się wyraziłeś?
  • barnaba-chopin 26.09.09, 09:32
    A może zmienic prawo tak, żeby fiskus mógł ściągac podatki także od tych
    bogatych - czyli kościoła
  • lugner.bakayaro 26.09.09, 10:08
    lol kolego katomatolku. PROSTYTUCJA JEST LEGALNA . narkomanizm ? hahah czlowieku
    faraonowie uzywali narkotykow zanim zydowscy niewolnicy nie spapugowali
    ahneatona i podprowadzili juego boga zmieniajac mu imie na jahve . jakbysnie
    wiedzial bog chrzescijan i zydow jest egipskim bogiem atonem to tak w ramach
    histori . i co jakos w egipcie starozytnym nikt nikogo za narkotyki nie scigal i
    egipt rzadzil swiatem przez kilka ladnych tysiecy lat. dalej wieszkosc starych
    cywilizacji uzywala narkotykow. wliczajacrdzennych amerykanow. jedyny,m powodem
    dla ktorgo narkotyki sa nielegalne jest proba calkowitej kontroli spoleczenstwa
    przez mafie katyolicka. ktora to jakbys nie wiedzial ma na swoim koncie wiecej
    ofiar niz hitler i staln razem wzieci . i jakos nikt nie sadzi kk za 2 tysiace
    lat zbrodni ludobojstw itp itd. cywilizacja zbuduwana jest na kosciele? kpicie?
    jakby nie bylo kk to bysmy mieli komputery za czasow leonarda da vinci bo to
    kosciol blokowal postep nauki . a aktualny boom techniczny zawdzieczamy temu ze
    panstwa wypiely sie na ta przestepcza organizacje o harakterze mafijnym
    odpowiedzialna za masowe ludobojstwa wyzysk tortury kradzierze rozboje palenie
    ludzi na stosie topienie kastracje dla zabawy wylupianie oczu itp itd

    wiec moj drogi zamilcz ze swoja koscielna kupa hipokrytow. i poczytaj biblie bo
    kosciol ma totalnie nic wspolnego z tym czego nauczal tak zwany hipotetyczny
    jezus chrystus o ktorym mamy 0 zapiskow historycznych ( porownywalnie mahomet
    pozostawil po sobie mase dowodow wliczajac wlasne pisma doskonale dowody
    historyczne itp itd. nikt nie jest wstanie udowodnic ze ktos taki jak jezuz
    chrystus aktualnie w ogole instnial. co wiecej 90 % nauk chrystusa to
    zaratustranizm w czystej postaci . wiec ? panie i love kosciol mordercow i
    ciemnogrodakow
  • sonqo 26.09.09, 10:23
    j.w.
  • dzon_dzon 26.09.09, 10:39
    Oby więcej takich ludzi to może w przyszłości jak pokolenie moherów się skończy
    chociaż opodatkują tą "firmę".
  • crame 26.09.09, 12:41
    Tym posumowaniem, olina2, wlasciwie zamknela dyskusje. Brawo.
    --
    Si tacuisses philosophus mansisses.
  • monster1972 26.09.09, 07:44
    przecież nikt im nie odmawia prawa do krytykowania aborcji

    rzecz w tym, że nie mają prawda porownywać nikogo do hitlera itp...

    bo wolność słowa ma jednak jakieś granice

    no ale darmozjady rozpuszczone całkowitą bezkarnoscią w Polsce nie
    rozumieją takich spraw


    Polak-ateista
  • truten.zenobi 26.09.09, 08:34
    nie rozumieją też że niemoga bezkarnie wtrącać się w czyjeś życie
    prywatne lub publicznie piętnowć kogoś za to że osoba ta
    podjęła/chciała podjąć działania niezgodne z przekonaniami KK
    zwłaszcza ze chodziło o coś co jest zgodne z prawem.
    (
    --
    Imagine there's no countries
    It isn't hard to do
    Nothing to kill or die for
    And no religion too
  • piotr228 26.09.09, 15:39
    Trutniu drogi,

    Każdy może swobodnie komentować życie ludzi którzy są na świeczniku. Alicja
    Tysiąc oskarżając RP w Strasburgu wyszła na świecznik mając za nic dobro własnej
    córki. Dlatego teraz każdy ma prawo napisać o tym że chciała zabić swoje dziecko
    dla swej wygody i że relatywizm moralny (na szerszą skalę) prowadzi do obozów
    koncentracyjnych. Radzę poczytać Kołakowskiego w tym temacie. Pouczające i nie
    ma nic wspólnego z nauką Kościoła.

    truten.zenobi napisał:

    > nie rozumieją też że niemoga bezkarnie wtrącać się w czyjeś życie
    > prywatne lub publicznie piętnowć kogoś za to że osoba ta
    > podjęła/chciała podjąć działania niezgodne z przekonaniami KK
    > zwłaszcza ze chodziło o coś co jest zgodne z prawem.
    > (
  • arysto.kratka 26.09.09, 15:43
    Kto dał Tobie prawo do tego aby innych zmuszać do heroizmu, samemu
    wygodnie siedząc przed komputerem???
    Twój post jest wyjątkowo ordynarny i wulgarny w swej wymowie.

  • piotr228 26.09.09, 16:06
    Nikogo do niczego nie zmuszam. Zrobiła jak uważała, ale gdy oskarżyła nas w
    Strasburgu, pozbawiła się prywatności. Mam prawo do oceniania, podobnie jak
    ksiądz Dziwisz, Gowin i Pacewicz. Ty byś chciała aby prawo do oceny postaw
    moralnych miał tylko Pacewicz. Na to zgody mojej nie będzie. Ponadto, jeśli nie
    dajesz mi prawa do ocen moralnych to nie oceniaj mojego postu i mogłabyś wskazać
    co było w nim wulgarnego albo ordynarnego. Bo widzę tylko epitety i żadnego
    argumentu.

    arysto.kratka napisała:

    > Kto dał Tobie prawo do tego aby innych zmuszać do heroizmu, samemu
    > wygodnie siedząc przed komputerem???
    > Twój post jest wyjątkowo ordynarny i wulgarny w swej wymowie.
    >
  • piotr228 26.09.09, 16:08
    Wpis osoby o nicku truten.zenobi był naprawdę agresywny. Tego jednak nie
    zauważasz. To specjalnie prawda?
  • arysto.kratka 26.09.09, 16:15
    > Nikogo do niczego nie zmuszam. Zrobiła jak uważała, ale gdy
    > oskarżyła nas w Strasburgu, pozbawiła się prywatności.

    "Nas"??? - czasy twoarzyszy się skończyły i każdy ma prawo do
    własnej prywatności. Rzeczpospolita jest republiką a nie kołchozem,
    gdzie wszystko jest wspólne

    > Mam prawo do oceniania, podobnie jak ksiądz Dziwisz, Gowin i
    > Pacewicz.

    Nie, nie masz prawa, ponieważ przypuszczam, że nigdy z takim
    problemem się nie zetknąłeś w swoim zyciu, a jesteś tylko domorosłym
    etykiem, który nie lubi ludzi.

    > Ponadto, jeśli nie
    > dajesz mi prawa do ocen moralnych to nie oceniaj mojego postu i
    > mogłabyś wskazać
    > co było w nim wulgarnego albo ordynarnego. Bo widzę tylko epitety
    > i żadnego argumentu.

    Ja się pytam, kto dał Tobie prawo do ocen moralnych sytuacji,
    których nie rozumiesz - widocznie nie zrozumiałeś mojego wpisu. ja
    się pytam, kto dał Tobie prawo do tego aby innych zmuszać do
    niesamowitego heroizmu, niczego przy tym nie ryzykując??? Pytam się
    nadal kto, bo odpiwedzi nie dostałam????





  • piotr228 26.09.09, 16:26
    RP została pozwana czyli my i my musimy zapłacić ten niesprawiedliwy wyrok. Nie
    towarzysze bedą płacić towarzyszko, ale naród reprezentowany przez
    demokratycznie wybrany rząd.

    Prawo do swobodnego wypowiadania się daje mi konstytucja RP. Wskaż miejsce gdzie
    kogokolwiek do czegokolwiek zmuszam.

  • netizen 26.09.09, 10:47
    Sęk w tym, że takiego porównania do Hitlera nie było w stosunku do pani Alicji
    Tysiąc. Jak coś, to już takie porównanie dotyczyło sędziów.

    Oto tekst:
    goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1191412106&dzi=1104714267
    "Człowiek potrafi przyzwyczaić się do wszystkiego. Jeżeli człowiek przyzwyczai
    się do dobrego, to chwalić Boga. Problem zaczyna się wtedy, gdy przyzwyczai się
    do złego.
    Trzy miesiące temu do muzeum obozowego w Oświęcimiu trafiły niezwykłe zdjęcia z
    prywatnego albumu Karla Hoeckera, esesmana z Auschwitz. Można na nich zobaczyć,
    czym „po godzinach” – jak pisze autorka reportażu (str. 40–42) – zajmowali się
    hitlerowcy „pracujący” w obozie. Na wypoczynek jeździli do Międzybrodzia
    Bialskiego. Widzimy słynnego doktora Mengele w towarzystwie Hoessa i innych
    oficerów. Roześmiani, zrelaksowani.

    Przyzwyczaili się do morderstw dokonywanych za płotem obozu. A jak jest dzisiaj?
    Inaczej, ale równie strasznie. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu
    odrzucił właśnie odwołanie rządu polskiego w słynnej już sprawie Alicji Tysiąc
    (szczegóły na str. 28–30).

    W konsekwencji pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania, plus koszty
    postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka. Mówiąc inaczej, żyjemy
    w świecie, w którym mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje
    dziecko, ale jej nie pozwolono. To odszkodowanie będzie pochodzić z budżetu
    państwa, a więc z naszych podatków.

    A co z sędziami, którzy wydali tak nieprawdopodobny wyrok? Zapewne na weekendy
    jeżdżą w różne urokliwe miejsca. Są uśmiechnięci, zrelaksowani. Przyzwyczaili się."
  • janko.b 26.09.09, 11:14
    Po pierwsze: kara jest za nazywanie aborcji mordem w odniesieniu do
    konkretnej osoby. Zakazano im także tego typu porównań. Zgoda jest
    tylko na wyrażanie dezaprobaty dla aborcji jako takiej w podobnych
    słowach. To demokratyczny karj i żadna sekta nie ma prawa narzucać
    innym swych poglądów.
    Po drugie: Jest to nawoływanie do nienawiści, jakieś
    to "kościelne" "oni są inni czyli źli my znamy prawdę". Obłuda
    zakładanie itp.
    Po trzecie: kto jak kto ale katabasy są na pewno bardzo uodpornione
    na wszelkie zło, przy nich (patrząc na historię) to niedouczone
    sztubaki, ani jednemu ani drugiemu nie udało się wyrżnąć w pień
    całych narodów, a ta sekta akurat ma w tym względzie niezaprzeczalne
    osiągnięcia, usilnie potem wybielane.

    A tak naprawdę hałas jest o to, że ludzie zaczynają sami myśleć a
    nie tylko słuchać "przewodników duchowych".
    Największą klęską kościoła stała się powszechna edukacja i rozwój
    nauki, dostęp do wiedzy itp. Czyli wszystko co pomaga nam w życiu.

    No i oczywiście o kasę... jedyne co się dla tych w sukienkach liczy.

    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • netizen 26.09.09, 11:33
    Po pierwsze słowo morderstwo ścisle wiąże się ze słowem morderca.

    Po drugie nie ma w tekście nawoływania do nienawiści. Jest wyrażona opinia. Pani
    Alicja Tysiąc nigdzie nie została nazwana mordercą! Czyn jest nazwany, ale nie
    ma w tekście osądzania p.Tysiąc od czci, ganienia, czy mówienia jaka jest zła.

    Po trzecie warto sprawdzać informacje w różnych źródłach, gdyż jak się okazuje
    zdanie o porównaniu pani Tysiąc do Hitlera było po prostu nieprawdą.

  • janko.b 26.09.09, 12:07
    Po pierwsze, takie jest prawo a tłumaczenie sobie katabasów prawa na
    własne widzimisie jest nie dopuszczalne.

    Po drugie - "W konsekwencji pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro
    odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić
    swojego dziecka" - co to twoim zdaniem jest? To jest wyciąganie
    czyjegoś nazwiska w kontekście wierzeń jakiejś sekty i piętnowanie
    go.

    Do hitlerowców porównano niezależny sąd który wydał wyrok w oparciu
    o obowiązujące prawo. A jeśli tego porównania w tekście nie
    widzisz... cóż chyba lżejsza lektura wskazana.

    Co do ostatniego zdania, nie komentuję... "z naszych podatków..." od
    kiedy to klechy płacą podatki? (a przynajmniej normalne podatki) a z
    moich podatków idzie gro pieniędzy (nie marne kilkadziesiąt tysięcy
    euro) na utrzymanie funduszu kościelnego (czyli chyba jedynych
    reparacji wypłacanych przez Polskę - choć nie do końca wiem czemu),
    utrzymanie i opłacenie zusu dla całej chmary nierobów "uczących"
    dzieci "religii" w szkole czy robiących za kapelanów w różnych
    przybytkach.

    A moje porównanie odnosiło się do zwrotu „przyzwyczajenie do zła” –
    i chodziło mi o KK który do tego zła przyzwyczajał się do wieków…
    więc niech spojrzą we własną historię.
  • netizen 26.09.09, 13:23
    > Po pierwsze, takie jest prawo a tłumaczenie sobie katabasów prawa na
    > własne widzimisie jest nie dopuszczalne.

    Prawo, to jedno. Jego interpretacja, to drugie. Moim zdaniem naruszenia prawa
    nie było.

    > Po drugie - "W konsekwencji pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro
    > odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić
    > swojego dziecka" - co to twoim zdaniem jest? To jest wyciąganie
    > czyjegoś nazwiska w kontekście wierzeń jakiejś sekty i piętnowanie
    > go.

    Jeżeli sąd dopuszcza nazwanie aborcji zabójstwem (a tak jest), to automatycznie
    planowany czyn pani Tysiąc także nazywa się zabójstwem. W tym kontekście
    przytoczony przez Ciebie fragment nie jest piętnowaniem.

    > Do hitlerowców porównano niezależny sąd który wydał wyrok w oparciu
    > o obowiązujące prawo. A jeśli tego porównania w tekście nie
    > widzisz... cóż chyba lżejsza lektura wskazana.

    Sam o tym mówiłem już wcześniej w innej gałęzi tego wątku. "Przyzwyczajenie"
    sądu zostało porównane do "przyzwyczajenia" hitlerowców, ale nie pani Alicja Tysiąc.

    > Co do ostatniego zdania, nie komentuję... "z naszych podatków..." od
    > kiedy to klechy płacą podatki?
    www.przegladpodatkowy.pl/ppo-200206.xml?katalog=20020610
  • hepowy 26.09.09, 13:39
    netizen napisał:

    > > Po pierwsze, takie jest prawo a tłumaczenie sobie katabasów prawa na
    > > własne widzimisie jest nie dopuszczalne.
    >
    > Prawo, to jedno. Jego interpretacja, to drugie. Moim zdaniem naruszenia prawa
    > nie było.

    A kogo obchodzi twoje zdanie. Tak się składa, że w kwestii naruszenia prawa
    liczy się tylko zdanie sądu.

    > > Po drugie - "W konsekwencji pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro
    > > odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić
    > > swojego dziecka" - co to twoim zdaniem jest? To jest wyciąganie
    > > czyjegoś nazwiska w kontekście wierzeń jakiejś sekty i piętnowanie
    > > go.
    >
    > Jeżeli sąd dopuszcza nazwanie aborcji zabójstwem (a tak jest), to automatycznie
    > planowany czyn pani Tysiąc także nazywa się zabójstwem. W tym kontekście
    > przytoczony przez Ciebie fragment nie jest piętnowaniem.

    Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, jaka bzdurę napisałeś(aś)?
  • netizen 26.09.09, 13:54
    > A kogo obchodzi twoje zdanie. Tak się składa, że w kwestii naruszenia prawa
    > liczy się tylko zdanie sądu.

    Moja opinia nie musi Ciebie interesować, ale gdybyś się wczytał w uzasadnienie
    zarówno wyroku, jak i pana Pacewicza, to może byś zauważył pewną nielogiczność,
    która pozwala na użycie słowa zabójstwo w stosunku do aborcji, ale już nie
    pozwala nazwać zabójstwem aborcji, jeżeli dokonała go konkretna osoba.

    > > Jeżeli sąd dopuszcza nazwanie aborcji zabójstwem (a tak jest), to automat
    > ycznie
    > > planowany czyn pani Tysiąc także nazywa się zabójstwem. W tym kontekście
    > > przytoczony przez Ciebie fragment nie jest piętnowaniem.
    >
    > Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, jaka bzdurę napisałeś(aś)?

    Bzdura w stosunku do którego zdania?
  • hepowy 26.09.09, 14:25
    netizen napisał:

    > > A kogo obchodzi twoje zdanie. Tak się składa, że w kwestii naruszenia pra
    > wa
    > > liczy się tylko zdanie sądu.
    >
    > Moja opinia nie musi Ciebie interesować, ale gdybyś się wczytał w uzasadnienie
    > zarówno wyroku, jak i pana Pacewicza, to może byś zauważył pewną nielogiczność,
    > która pozwala na użycie słowa zabójstwo w stosunku do aborcji, ale już nie
    > pozwala nazwać zabójstwem aborcji, jeżeli dokonała go konkretna osoba.

    Nie ma tu żadnej nielogiczności. Każdy może mieć swoje własne zdanie na temat
    aborcji i wypowiadać je bez żadnych konsekwencji prawnych. Jednak zgodnie z
    prawem aborcja, póki co, nie jest zabójstwem, wiec mówiąc o aborcji w
    odniesieniu do konkretnej osoby nie możesz określać jej zabójstwem. Jest to
    bardzo proste do zrozumienia, pod warunkiem, że nie patrzy się przez pryzmat
    ideologii.

    > > > Jeżeli sąd dopuszcza nazwanie aborcji zabójstwem (a tak jest), to a
    > utomat
    > > ycznie
    > > > planowany czyn pani Tysiąc także nazywa się zabójstwem. W tym konte
    > kście
    > > > przytoczony przez Ciebie fragment nie jest piętnowaniem.
    > >
    > > Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, jaka bzdurę napisałeś(aś)?
    >
    > Bzdura w stosunku do którego zdania?

    Bzdurą jest cały fragment twojej wypowiedzi, który zacytowałem. Przeczytaj go
    dokładnie to może zrozumiesz dlaczego.
  • netizen 26.09.09, 14:58
    > Nie ma tu żadnej nielogiczności. Każdy może mieć swoje własne zdanie na temat
    > aborcji i wypowiadać je bez żadnych konsekwencji prawnych. Jednak zgodnie z
    > prawem aborcja, póki co, nie jest zabójstwem,

    Sęk w tym, że sąd uznał, że na bazie swojego światopoglądu GN mógł nazwać
    aborcję zabiciem dziecka.

    > wiec mówiąc o aborcji w
    > odniesieniu do konkretnej osoby nie możesz określać jej zabójstwem.

    Jak daleko, według Ciebie, powinny być znaleźć się skojarzenia (aborcja =
    zabicie dziecka) od konkretnej osoby, aby nie zostać oskarżonym o szkalowanie
    czyjegoś imienia? Czy wystarczy, że będą to osobne artykuły? Co z tego wynika
    akapit niżej.

    > Jest to
    > bardzo proste do zrozumienia, pod warunkiem, że nie patrzy się przez pryzmat
    > ideologii.

    Sęk w tym, że nie da się oddzielić nazwanie danego czynu w oderwaniu od osoby.
    Można to zrobić sztucznie, ale powiązanie i tak będzie istniało. Za przykład
    weźmy dwa ewentualne artykuły w GN:
    1. Pierwszy mówi, że aborcja, to zabijanie dziecka.
    2. Drugi mówi, że osoba X dokonała aborcji.
    Bezpośredniego powiązania nie ma, ale ono i tak istnieje. Sąd próbuje stawiać
    granicę akurat tam, gdzie tego nie da się zrobić.
  • hepowy 26.09.09, 15:40
    netizen napisał:

    > > Nie ma tu żadnej nielogiczności. Każdy może mieć swoje własne zdanie na t
    > emat
    > > aborcji i wypowiadać je bez żadnych konsekwencji prawnych. Jednak zgodnie
    > z
    > > prawem aborcja, póki co, nie jest zabójstwem,
    >
    > Sęk w tym, że sąd uznał, że na bazie swojego światopoglądu GN mógł nazwać
    > aborcję zabiciem dziecka.

    Owszem, tak uznał. Uznał też, że nie mógł stwierdzić, że pani Alicja chciała
    zabić swoje dziecko.

    > > wiec mówiąc o aborcji w
    > > odniesieniu do konkretnej osoby nie możesz określać jej zabójstwem.
    >
    > Jak daleko, według Ciebie, powinny być znaleźć się skojarzenia (aborcja =
    > zabicie dziecka) od konkretnej osoby, aby nie zostać oskarżonym o szkalowanie
    > czyjegoś imienia? Czy wystarczy, że będą to osobne artykuły? Co z tego wynika
    > akapit niżej.

    Tylko że w tym artykule w GN nie ma żadnych skojarzeń. Jest za to konkretny
    zarzut skierowany do konkretnej osoby, będący w świetle prawa oszczerstwem.

    > > Jest to
    > > bardzo proste do zrozumienia, pod warunkiem, że nie patrzy się przez pryz
    > mat
    > > ideologii.
    >
    > Sęk w tym, że nie da się oddzielić nazwanie danego czynu w oderwaniu od osoby.
    > Można to zrobić sztucznie, ale powiązanie i tak będzie istniało. Za przykład
    > weźmy dwa ewentualne artykuły w GN:
    > 1. Pierwszy mówi, że aborcja, to zabijanie dziecka.
    > 2. Drugi mówi, że osoba X dokonała aborcji.
    > Bezpośredniego powiązania nie ma, ale ono i tak istnieje. Sąd próbuje stawiać
    > granicę akurat tam, gdzie tego nie da się zrobić.

    I w takim przypadku sąd nie miałby innego wyjścia, jak nie uznać racji pani Tysiąc.
  • netizen 26.09.09, 18:18
    > Tylko że w tym artykule w GN nie ma żadnych skojarzeń. Jest za to konkretny
    > zarzut skierowany do konkretnej osoby, będący w świetle prawa oszczerstwem.

    Oszczerstwo, to kłamstwo. GN napisał prawdę w świetle swoich opinii.

    > > weźmy dwa ewentualne artykuły w GN:
    > > 1. Pierwszy mówi, że aborcja, to zabijanie dziecka.
    > > 2. Drugi mówi, że osoba X dokonała aborcji.
    > > Bezpośredniego powiązania nie ma, ale ono i tak istnieje. Sąd próbuje sta
    > wiać
    > > granicę akurat tam, gdzie tego nie da się zrobić.
    >
    > I w takim przypadku sąd nie miałby innego wyjścia, jak nie uznać racji pani Tys
    > iąc.

    Twoje zdanie świadczy o tym, że skorelowałbyś zwrot zabicie dziecka z konkretną
    osobą. Zauważ przy tym, że każdy z artykułów z osobna jest prawdziwy wobec
    orzeczenia sądu. I oto mi chodzi. Sąd próbuje wyznaczyć granicę tam, gdzie się
    nie da jej wyznaczyć. Moim zdaniem, pani Tysiąc nie wygrałaby sprawy, gdyby
    takie dwa artykuły byłoby obok siebie (zwłaszcza jeżeli napisałaby je inna
    osoba). A jeżeli by sąd przyznał jej rację, to jednocześnie musiałby podać w
    jakiej odległości takie dwa artykuły mogłyby się pojawić w GN, a takiej
    odległości nie da się wyznaczyć.
  • hepowy 26.09.09, 18:31
    netizen napisał:

    > > Tylko że w tym artykule w GN nie ma żadnych skojarzeń. Jest za to konkret
    > ny
    > > zarzut skierowany do konkretnej osoby, będący w świetle prawa oszczerstwe
    > m.
    >
    > Oszczerstwo, to kłamstwo. GN napisał prawdę w świetle swoich opinii.

    Dokładnie, oszczerstwo to kłamstwo i właśnie kłamstwo znalazło się w artykule GN.

    > > > weźmy dwa ewentualne artykuły w GN:
    > > > 1. Pierwszy mówi, że aborcja, to zabijanie dziecka.
    > > > 2. Drugi mówi, że osoba X dokonała aborcji.
    > > > Bezpośredniego powiązania nie ma, ale ono i tak istnieje. Sąd próbu
    > je sta
    > > wiać
    > > > granicę akurat tam, gdzie tego nie da się zrobić.
    > >
    > > I w takim przypadku sąd nie miałby innego wyjścia, jak nie uznać racji pa
    > ni Tys
    > > iąc.
    >
    > Twoje zdanie świadczy o tym, że skorelowałbyś zwrot zabicie dziecka z konkretną
    > osobą. Zauważ przy tym, że każdy z artykułów z osobna jest prawdziwy wobec
    > orzeczenia sądu. I oto mi chodzi. Sąd próbuje wyznaczyć granicę tam, gdzie się
    > nie da jej wyznaczyć. Moim zdaniem, pani Tysiąc nie wygrałaby sprawy, gdyby
    > takie dwa artykuły byłoby obok siebie (zwłaszcza jeżeli napisałaby je inna
    > osoba). A jeżeli by sąd przyznał jej rację, to jednocześnie musiałby podać w
    > jakiej odległości takie dwa artykuły mogłyby się pojawić w GN, a takiej
    > odległości nie da się wyznaczyć.

    Przecież dokładnie to napisałem, że w takim przypadku sąd nie uznał by racji
    pani Tysiąc.
    Tyle że nie mamy jednak do czynienia z takim przypadkiem, wiec są to rozważania
    czysto teoretyczne.
  • netizen 26.09.09, 18:46
    > > Oszczerstwo, to kłamstwo. GN napisał prawdę w świetle swoich opinii.
    >
    > Dokładnie, oszczerstwo to kłamstwo i właśnie kłamstwo znalazło się w artykule G
    > N.

    W świetle argumentacji sądu nie jest to kłamstwo. Aby to było kłamstwo sąd
    musiałby zabronić GN używanie równoważnika aborcja = zabicie dziecka.

    > Przecież dokładnie to napisałem, że w takim przypadku sąd nie uznał by racji
    > pani Tysiąc.

    Przepraszam. Faktycznie źle odczytałem Twoje zdanie.

    > Tyle że nie mamy jednak do czynienia z takim przypadkiem, wiec są to rozważania
    > czysto teoretyczne.

    To rozważanie zrobiłem dlatego, by pokazać jak złudna jest granica, którą
    wyznaczył sąd i jak łatwo ją obejść.
  • hepowy 26.09.09, 19:05
    netizen napisał:

    > > > Oszczerstwo, to kłamstwo. GN napisał prawdę w świetle swoich opinii
    > .
    > >
    > > Dokładnie, oszczerstwo to kłamstwo i właśnie kłamstwo znalazło się w arty
    > kule G
    > > N.
    >
    > W świetle argumentacji sądu nie jest to kłamstwo. Aby to było kłamstwo sąd
    > musiałby zabronić GN używanie równoważnika aborcja = zabicie dziecka.

    I dokładnie tego sąd zabronił, czyli używania równoważnika aborcja = zabicie
    dziecka w odniesieniu do czynu konkretnej osoby.
    Nie zabronił używania takiego równoważnika przy prezentowaniu swoich poglądów na
    sprawę aborcji.
  • netizen 26.09.09, 19:29
    > I dokładnie tego sąd zabronił, czyli używania równoważnika aborcja = zabicie
    > dziecka w odniesieniu do czynu konkretnej osoby.
    > Nie zabronił używania takiego równoważnika przy prezentowaniu swoich poglądów n
    > a
    > sprawę aborcji.

    Takie uzasadnienie sądu prowadzi do nielogicznych zdań. Przykładowo dozwolone
    jest stwierdzenie: "Dokonywanie aborcji zawsze oznacza zabicie dziecka".
    Niedozwolone jest: "Osoba X dokonała aborcji, a więc zabicia dziecka". Drugie
    zdanie, choć niedozwolone, jest prawdziwe na bazie wcześniejszego zdania.

    To, że sąd stara się uchronić dane osoby od zniesławienia, to jedno i
    roztrzygnięcie tej kwestii musiałoby się oprzeć o dyskusję na temat pojęcia
    człowiek/dziecko. Jednak granica, którą postawił sąd jest w najmniej logicznym
    miejscu.
  • trojkat.basowy 26.09.09, 19:53
    netizen napisał:

    {...] Takie uzasadnienie sądu prowadzi do nielogicznych zdań.
    Przykładowo dozwolone jest stwierdzenie: "Dokonywanie aborcji zawsze
    oznacza zabicie dziecka". Niedozwolone jest: "Osoba X dokonała
    aborcji, a więc zabicia dziecka". Drugie zdanie, choć niedozwolone,
    jest prawdziwe na bazie wcześniejszego zdania. To, że sąd stara się
    uchronić dane osoby od zniesławienia, to jedno i roztrzygnięcie tej
    kwestii musiałoby się oprzeć o dyskusję na temat pojęcia
    człowiek/dziecko. Jednak granica, którą postawił sąd jest w najmniej
    logicznym miejscu. [koniec cytatu]

    Netizen, granica jest jawna. Pewne wypowiedzi bywają dla kogoś
    istotnie krzywdzące, a inne takie nie są - nawet jeśli między nimi a
    tamtymi krzywdzącymi zachodzi logiczne wynikanie. Pewne
    motywy "logiczne" nie były dla sądu istotne wobec krzywdy ludzkiej -
    to przecież godne pochwały, nie ubolewania...

    PS Propozycję, jak uniknąć paradoksu, podałem w naszej wcześniejszej
    dyskusji.
  • netizen 26.09.09, 20:56
    > Pewne
    > motywy "logiczne" nie były dla sądu istotne wobec krzywdy ludzkiej -
    > to przecież godne pochwały, nie ubolewania...

    Krzywda słowna wobec danego człowieka nie może mieć priorytetu nad wypowiadaniem
    prawdy. Sąd uznał równoważnik aborcja = zabicie dzieci, a jednocześnie go
    zanegował w jednej z form wypowiedzi. Obok tej formy może jednak istnieć kilka
    innych sposobów przekazania tej samej treści, która według prawa będzie już
    dozwolona. Dlatego ta granica jest cienka i wcale nie chroni pani Tysiąc przed
    oceną jej planowanego czynu.
  • trojkat.basowy 26.09.09, 22:17
    netizen napisał:
    > Krzywda słowna wobec danego człowieka nie może mieć priorytetu nad
    wypowiadanie
    > m
    > prawdy.

    Zgoda!

    Sąd uznał równoważnik aborcja = zabicie dzieci, a jednocześnie go
    > zanegował w jednej z form wypowiedzi.

    To jest nieprawda. Trzeba zdecydować, co rozumiemy przez "uznał".
    Jeśli masz na myśli "uznał wypowiedź za niełamiącą prawa", to nie
    możesz powiedzieć, że to zostało zanegowane w następnej wypowiedzi,
    ponieważ ta następna wypowiedź dotyczyła złamania prawa przez inne
    wypowiedzi. Jeślibyś zaś, mówiąc "uznał", miał na myśli, że
    sąd "uznał za prawdziwe" zdanie utożsamiające aborcję z zabójstwem
    dziecka, to mijałbyś się z prawdą, coś takiego nie miało miejsca.

    Obok tej formy może jednak istnieć kilka
    > innych sposobów przekazania tej samej treści, która według prawa
    będzie już
    > dozwolona. Dlatego ta granica jest cienka i wcale nie chroni pani
    Tysiąc przed
    > oceną jej planowanego czynu.

    Dla osoby, która szczerze utożsamia aborcję z morderstwem, może być
    czasem rzeczywiście trudne, aby powstrzymać się od
    spersonalizowanych zarzutów morderstwa. Ale bez przesady. To nie
    jest wielka filozofia, aby powstrzymywać się od spersonalizowanych
    zarzutów, które nie mają potwierdzenia w publicznie akceptowanych
    ustaleniach. Wspomniana trudność, wydaje mi się, polega głównie na
    tym, że dla niektórych osób przykra bywa świadomość, iż ich
    światopogląd nie jest w całości akceptowany w ramach publicznie
    przyjętych ustaleń językowo-światopoglądowych.
  • netizen 26.09.09, 23:59
    > Jeślibyś zaś, mówiąc "uznał", miał na myśli, że
    > sąd "uznał za prawdziwe" zdanie utożsamiające aborcję z zabójstwem
    > dziecka,...

    To właśnie miałem na myśli.

    >... to mijałbyś się z prawdą, coś takiego nie miało miejsca.

    Jeżeli miałbyś rację, to wystarczyłoby, żeby sąd w uzasadnieniu napisał, że
    "aborcja nie oznacza zabijania dzieci". Wszak nie jest to zdanie prawdziwe.

    > Wspomniana trudność, wydaje mi się, polega głównie na
    > tym, że dla niektórych osób przykra bywa świadomość, iż ich
    > światopogląd nie jest w całości akceptowany w ramach publicznie
    > przyjętych ustaleń językowo-światopoglądowych.

    Zakładasz, że pojęcie aborcja, jako zabijanie dzieci mieści się wyłącznie w
    obrębie religii. Otóż nie. Przypuszczam, że mogą być inne rozprawy, w których
    ktoś na bazie nauki będzie udowadniał, że pojęcie człowiek/dziecko zaczyna się
    wcześniej, niż w chwili porodu. Moim zdaniem, sąd jest tego świadomy, dlatego
    nie mógł zanegować stwierdzenia, że "aborcja, to zabijanie dzieci".
  • trojkat.basowy 27.09.09, 12:46
    > > Jeślibyś zaś, mówiąc "uznał", miał na myśli, że
    > > sąd "uznał za prawdziwe" zdanie utożsamiające aborcję z
    zabójstwem
    > > dziecka,...
    >
    > To właśnie miałem na myśli.
    >
    > >... to mijałbyś się z prawdą, coś takiego nie miało miejsca.
    >
    > Jeżeli miałbyś rację, to wystarczyłoby, żeby sąd w uzasadnieniu
    napisał, że
    > "aborcja nie oznacza zabijania dzieci". Wszak nie jest to zdanie
    prawdziwe.

    Sąd nie mógł tak orzec (z czym zresztą się zgadzasz). Powód podałem
    w poprzedniej naszej dyskusji.


    > Zakładasz, że pojęcie aborcja, jako zabijanie dzieci mieści się
    wyłącznie w
    > obrębie religii. Otóż nie. Przypuszczam, że mogą być inne
    rozprawy, w których
    > ktoś na bazie nauki będzie udowadniał, że pojęcie człowiek/dziecko
    zaczyna się
    > wcześniej, niż w chwili porodu.

    Nie wiem, skąd to przypuszczenie odnośnie do pojmowania przeze mnie
    aborcji, czy też odnośnie do motywów, jakimi się kieruję, używając
    terminu "aborcja". To przypuszczenie uznaję wprost za niedorzeczne.
    Nie wyobrażam sobie, żeby istniał inny rozsądny sposób na przyjęcie
    publicznie akceptowanego znaczenia tego terminu niż poprzez debatę
    opartą głównie na ustaleniach naukowych.


    Moim zdaniem, sąd jest tego świadomy, dlatego
    > nie mógł zanegować stwierdzenia, że "aborcja, to zabijanie dzieci".

    Z tym się zgadzam :)
  • janko.b 26.09.09, 15:44
    Niestey nie masz racji.
    Nie wolno ani tobie ani nikomu innemu nazwać kobiety która poddała
    się legalnie aborcji ani tych którzy jej w tym pomagali daltego że:

    1. Masz prawo do okrślania że to ty uważasz w ramach swojej religi
    wiary czy czego tam chcesz, że uważasz to zbrodnia/morderstwo - nie
    jest to stwierdzenie faktu co sugerujesz. Tak samo jak ja uważam że
    w ramach moich przekonań jakakolwiek religia jest przejawem
    delikatnie mówic słabości psychicznej.

    2. Nazwanie kogoś w tym wypadku tej kobiety mordercą jest niezgodne
    z prawem, tak samo jak niezgodne z prawem był by nazwanie cie
    upośledzonym psychicznie.

    I tak powinni się cieszyć że przy każdym tekście że "bóg coś
    zrobi", "coś wie" albo że oni coś wiedzą nie muszą stawiać gwiazdki
    z dopiskiem: "zgodnie z naszą wiarą". Bo np. wg. mojej interpretacji
    prawa podpada to pod "nierzetelną reklamę" lub "udzielanie
    niepotwierdzonych informacji".


    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • piotr228 26.09.09, 15:52
    Ale jak widać wolno nazwać księży darmozjadami! Ksiądz Dziwisz (konkretna osoba)
    został wczoraj tak opluty na tym forum, że aż mi trudno było uwierzyć że to
    Polacy pisali te posty.
  • janko.b 26.09.09, 16:04
    A zrobiła to jakaś gazeta lub osoba publiczna w przemówieniu?
    Jeśli tak to czemu ten Dziwisz nie idzie do sądu? Ma takie prawo, no
    chyba że, nie potrafi udowodnić, że jest inaczej.

    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • piotr228 26.09.09, 16:11
    Podobnie jak Jan Paweł II, ksiądz Popiełuszko i wielu innych którzy
    przeprowadzili naród przez noc stanu wojennego i pomogli obalić komunę.
  • janko.b 26.09.09, 16:21
    Tak, „a naród szedł za nimi niczym bydło”...
    W sumie ja nie mam nic do powiedzenia na temat wierzeń, ty niewiele
    o faktach... Czyli dyskusja bezcelowa.


    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • marek.lipski 26.09.09, 16:25
    Odp.na cytat ponizej.
    1.Rozpad CCCP i decyzje Gorbaczowa,zmienily sytuacje w Polsce.
    Pomoc religijna w Polsce miedzy innymi RKK nikt nie podwaza.
    2.Rurociag przyjazni istnieje od 63 do dzisiaj 2009.
    3.Watykan jak inne koncerny religijne potrzebuje pieniedzy
    a akcja biskupow jest przeciwko Watykanowi.
    To jest polska kontrrewolucja przeciw Watykanowi,
    ktory potrzebuje nas ale i pieniedzy.
    Dla uspokojenia podaje link z muzyka.
    Litaniae Sanctorum

    theazanian.vox.com/library/audio/6a00d09e675292be2b00e3989a286a0005.html

    ________________
    piotr228 napisał:
    Podobnie jak Jan Paweł II, ksiądz Popiełuszko i wielu innych którzy
    przeprowadzili naród przez noc stanu wojennego i pomogli obalić
    komunę.
  • piotr228 26.09.09, 16:29
    Pozwijcie mnie o to że to nie JPII obalił komunę. Może sąd mnie skaże za
    polityczną niepoprawność.
  • janko.b 26.09.09, 16:35
    A czemuż miałbym cię o to pozywać? Wierzyć możesz sobie w co chcesz,
    w to co napisałeś, w boga, machometa, buddę, shiwe, ufo,
    niewidzialnego różowego jednorożca czy co tam ci przyjdzie do głowy.
    Takie masz prawo.
    I póki nie próbujesz mi tej wiary lub jej narzucać luba za nią mi
    płacić, nic do Ciebie nie mam. Mogę się z tobą nie zgadzać, ale
    tylko tyle.

    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • piotr228 26.09.09, 16:42
    Nawet Pacewicz uważa że pani Tysiąc zrobiła źle i że Chrystus by jej powiedział
    idź i nie grzesz więcej.
  • polkainaczej 26.09.09, 16:44
    dokad nieby mialaby pojsc? Co ma Jezus z tym wspolnego? Co nas to obchodzi????
  • janko.b 26.09.09, 16:51
    A czemu akurat ten dziennikarz, twoim zdaniem, wie co powiedziała by
    postać o której wiemy cokolwiek z tekstów spisanych kilkadziesiąt
    lat po jej śmierci? I czemu uważasz że jego wypowiedź ma cokolwiek
    zmienić w moim nastawieniu?
    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • polkainaczej 26.09.09, 16:14
    dlaczego trudno ci uwierzyc, ze Polacy to pisali?
  • piotr228 26.09.09, 16:34
    Były ostatnio pokazywane wystąpienia Gomułki który potępiał biskupów za
    pojednanie z Niemcami. Język Gomułki był mniej jadowity od wpisów jakie tu można
    przeczytać. Gomułka był człowiekiem Moskwy, przez Moskwę inspirowany i
    kontrolowany. Rozwinął twórczo leninowskie opium dla mas. Dlatego mam takie
    skojarzenia.

    polkainaczej napisała:

    > dlaczego trudno ci uwierzyc, ze Polacy to pisali?
  • polkainaczej 26.09.09, 16:46
    czy chcesz powiedziec, ze to Chinczycy pisza tu po polsku?
  • piotr228 26.09.09, 17:06
    Napisałem co chcę powiedzieć i nie udawaj głupiego.
  • netizen 26.09.09, 18:42
    > 2. Nazwanie kogoś w tym wypadku tej kobiety mordercą jest niezgodne
    > z prawem, tak samo jak niezgodne z prawem był by nazwanie cie
    > upośledzonym psychicznie.

    Wartościowanie, które zastosowałeś nie jest najlepszym przykładem. Dlaczego? Ano
    dlatego, że dyskurs, kiedy płód, to dziecko, kiedy zaczyna mieć układ nerwowy i
    gdzie jest cienka granica człowieczeństwa opiera się również o naukę.

    Moim zdaniem miałbyś prawo powiedzieć o mnie, że jestem upośledzony psychicznie,
    jeżeli sąd uznałby, że można mówić o religii, jako o przejawie takiego
    upośledzenia. O to mi właśnie chodzi, że sąd postawił granicę w najmniej
    logicznym miejscu dla każdej ze stron: dla Kościoła, jak i dla feministek
    wspierających p.Tysiąc.

    > I tak powinni się cieszyć że przy każdym tekście że "bóg coś
    > zrobi", "coś wie" albo że oni coś wiedzą nie muszą stawiać gwiazdki
    > z dopiskiem: "zgodnie z naszą wiarą". Bo np. wg. mojej interpretacji
    > prawa podpada to pod "nierzetelną reklamę" lub "udzielanie
    > niepotwierdzonych informacji".

    Pomijasz jednak fakt, że GN nie kreuje się na neutralnie światopoglądowy
    tygodnik. Wiadomo z góry jaka wykładnia tam panuje. Zatem gwiazdki nie trzeba
    dodawać. Zastanawiam się jednocześnie, czy w świetle ostatniego wyroku sądu
    poniższe zdanie jest nieprawdziwe:
    "Pani Alicja Tysiąc zamierzała zabić dziecko, gdyż aborcja jest uważana za
    zabicie dziecka według wiary rzymskokatolickiej wyznawanej przez redakcję."
  • hepowy 26.09.09, 18:55
    netizen napisał:

    > Zastanawiam się jednocześnie, czy w świetle ostatniego wyroku sądu
    > poniższe zdanie jest nieprawdziwe:
    > "Pani Alicja Tysiąc zamierzała zabić dziecko, gdyż aborcja jest uważana za
    > zabicie dziecka według wiary rzymskokatolickiej wyznawanej przez redakcję."

    W świetle ostatniego wyroku sądu, za takie zdanie też musieliby zapłacić
    odszkodowanie. Można jednak przeredagować je w taki sposób, żeby nie było
    podstaw do wypłaty odszkodowania.
  • netizen 26.09.09, 15:05
    > > > Jeżeli sąd dopuszcza nazwanie aborcji zabójstwem (a tak jest), to a
    > utomat
    > > ycznie
    > > > planowany czyn pani Tysiąc także nazywa się zabójstwem. W tym konte
    > kście
    > > > przytoczony przez Ciebie fragment nie jest piętnowaniem.
    > >
    > > Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, jaka bzdurę napisałeś(aś)?
    >
    > Bzdura w stosunku do którego zdania?

    >Bzdurą jest cały fragment twojej wypowiedzi, który zacytowałem. >Przeczytaj go
    >dokładnie to może zrozumiesz dlaczego

    To, że aborcja nazwana jest zabójstwem wynika ze światopoglądu określonej wiary
    i jest dozwolony przez sąd. Dlaczego to nielogiczne opisałem wcześniej.

    Jeżeli masz na myśli słowo "piętnowanie", to oznacza ono ostre potępienie
    jakiegoś zachowania. Tutaj można się spierać, czy samo nazwanie aborcji zabiciem
    dziecka takim potępieniem jest. Nie ma bowiem w tekście użytego słowa, że p.
    Tysiąc jest morderczynią.
  • hepowy 26.09.09, 16:09
    netizen napisał:

    > > > > Jeżeli sąd dopuszcza nazwanie aborcji zabójstwem (a tak jest)
    > , to a
    > > utomat
    > > > ycznie
    > > > > planowany czyn pani Tysiąc także nazywa się zabójstwem. W tym
    > konte
    > > kście
    > > > > przytoczony przez Ciebie fragment nie jest piętnowaniem.
    > > >
    > > > Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, jaka bzdurę napisałeś(aś)?
    > >
    > > Bzdura w stosunku do którego zdania?
    >
    > >Bzdurą jest cały fragment twojej wypowiedzi, który zacytowałem. >Przec
    > zytaj go
    > >dokładnie to może zrozumiesz dlaczego
    >
    > To, że aborcja nazwana jest zabójstwem wynika ze światopoglądu określonej wiary
    > i jest dozwolony przez sąd. Dlaczego to nielogiczne opisałem wcześniej.
    >
    > Jeżeli masz na myśli słowo "piętnowanie", to oznacza ono ostre potępienie
    > jakiegoś zachowania. Tutaj można się spierać, czy samo nazwanie aborcji zabicie
    > m
    > dziecka takim potępieniem jest. Nie ma bowiem w tekście użytego słowa, że p.
    > Tysiąc jest morderczynią.

    Widzę, że nadal nie rozumiesz. Wiec może użyję przykładu.
    Załóżmy, że uważasz, że politycy to złodzieje (zresztą jak większość
    społeczeństwa :) ). Możesz sobie ten swój pogląd głosić i nie grożą ci z tego
    tytułu żadne sankcje. Jeżeli jednak powołując się na trn swój pogląd
    opublikujesz w prasie, nie posiadając dowodów, informację, że konkretny polityk
    jest złodziejem, to musisz się liczyć z tym, że zostaniesz przez niego pozwany i
    sąd stanie po jego stronie.
  • piotr228 26.09.09, 17:13
    Jeśli mam dowody że polityk chciał ukraść ale mu się nie udało, to wtedy ten
    polityk jest skończony!!!
  • janko.b 26.09.09, 17:21
    Zły przykład:)
    Kradzież jest przestępstwem, aborcja w przypadku zagrożenia życia
    nie. A tu do tego był tylko zamiar:D
  • janko.b 26.09.09, 17:24
    Jak widać spóźniłem się z odniesieniem do Twojego przykładu:)

    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • janko.b 26.09.09, 14:47
    Prawo jest prawem, interpretacja interpretacją ale nie powinna być
    mieszana z "wierzeniami" a do tego namawiasz. Kobieta zgodnie z
    prawem w tym kraju maiła prawo domagać się traktowania jej jak
    człowieka a nie tylko jej płodu (dra razy "jej" bo to jej sprawa a
    nie jakiejkolwiek sekty). Naruszenie prawa było, polegało ono na
    wyciągnięciu w kontekście postępowania uważanego za zbrodnie przez
    daną sektę czyjegoś nazwiska i powiązaniu tych 2 faktów.


    Dla nie wtajemniczonych, ja mogę spokojnie stwierdzić że kler okrada
    Polskę (jest to prawda) ale żeby stwierdzić że niejaki pan (ksiądz)
    X który choćby od mojej rodziny wziął bez pokwitowania (i jak
    zakładam opodatkowania) sporą sumkę za pogrzeb seniorki rodu, jest
    złodziejem musiałbym móc to udowodnić (ale oni nie piszą na tych
    swoich świstkach ile wzięli). Są to więc 2 różne sporawy. Możesz
    twierdzić zgodnie z twoimi poglądami że ty uważasz aborcję za
    morderstwo, ale jeśli nazwiesz kogoś z nazwiska mordercą za taki
    czyn (lub choćby zamiar) bekniesz podobnie jak te katabasy.

    Co do sądu... to szkoda że za to im nie przywalili, ale może jeszcze
    się rozwinie.

    Co do podatków, wkleiłeś link do oficjalnej wykładni prawnej, teraz
    sprawdź sobie jak to wygląda w praktyce. Za księży uczących (a jest
    tego masa) choćby zus płacimy my - podatnicy, ich pensje płacimy my -
    podatnicy (nie wiedząc za co - bo mniej niż 10% z "uczących" ma do
    tego jakiekolwiek wykształcenie pedagogiczne lub choćby minimalne
    predyspozycje). Ryczałt naliczany jest od ilości wiernych w parafii
    i nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi dochodami - są to grosze, nie
    maja też nic wspólnego z ryczałtem który płacą osoby prowadzące
    jakąkolwiek działalność gospodarczą. Co do podatków gruntowych
    większość „pobożnych” gmin w Polsce, „pobożnie” zwalnia te przybytki
    z podatku. A i jeszcze jedno, zrób jeden interes z kościelnymi -
    przekonasz się jak "bóg płaci".
  • netizen 26.09.09, 15:19
    > Kobieta zgodnie z
    > prawem w tym kraju maiła prawo domagać się traktowania jej jak
    > człowieka a nie tylko jej płodu (dra razy "jej" bo to jej sprawa a
    > nie jakiejkolwiek sekty).

    Dopóki płód nie jest człowiekiem, to jest to jej sprawa. Ale tutaj już wchodzimy
    w dyskusję na inny temat.

    > Są to więc 2 różne sporawy. Możesz
    > twierdzić zgodnie z twoimi poglądami że ty uważasz aborcję za
    > morderstwo, ale jeśli nazwiesz kogoś z nazwiska mordercą za taki
    > czyn (lub choćby zamiar) bekniesz podobnie jak te katabasy.

    Akurat to, że pani Alicja Tysiąc chciała dokonać aborcji jest faktem. Jeżeli GN
    miał prawo nazwać aborcję zabiciem dziecka, to i oczywisty jest wniosek dla pary
    OsobaX-aborcja, nawet jeżeli nie zastąpimy słowa aborcja niczym innym.

    > Co do sądu... to szkoda że za to im nie przywalili, ale może jeszcze
    > się rozwinie.

    Zgadzam się z Tobą pod tym względem, że sąd postawił granicę akurat tam, gdzie
    jest ona najmniej logiczna.
  • janko.b 26.09.09, 15:56
    Sprawę nierówności tego, co piszesz opisałem powyżej. Nie jest to
    tak jak uważasz, możesz używać słowa "zabójstwo" do określenia
    procederu w obrębie twoich przekonań, jest to coś absolutnie innego
    niż przypinanie tych przekonań konkretnej osobie.

    Płód - człowiek? Inny temat? Może i tak, ale to nie teologia, (bo
    moim zdaniem nie jest to żadna nauka) ma na to pytanie odpowiedzieć.

    A cały spór tak naprawdę sprowadza się do tego ze instytucje
    kościelne chcą za wszelką cenę zachować jak największy wpływ na
    życie ludzi i to nie ważne czy ich wyznawców czy nie. Jakoś nie
    wyobrażam sobie ustawy nakazującej aborcję w normalnych warunkach.
    Wcześniej hierarchowie mieli dziesiątki a czasem nawet setki lat na
    dostosowywanie swych "ideologii" do postępu, którego nie byli w
    stanie powstrzymać, teraz za szybko to biegnie no i zaczyna mi
    przeciekać władza przez łapska, więc brużdżą jak mogą.

    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • boykotka 26.09.09, 16:55
    netizen napisał:

    > Akurat to, że pani Alicja Tysiąc chciała dokonać aborcji jest
    > faktem. Jeżeli GN miał prawo nazwać aborcję zabiciem dziecka

    Aborcja nie jest zabiciem dziecka, bo aborcji dokonuje się na
    płodzie, mordu na człowieku.
  • netizen 26.09.09, 17:33
    > Aborcja nie jest zabiciem dziecka, bo aborcji dokonuje się na
    > płodzie, mordu na człowieku.

    Nawet według neurologów płód w pewnym wieku kwalifikuje się już pod pojęcie
    człowieka. Kościół dąży do tego, by nie kreślić cienkiej granicy, gdzie zaczyna
    się człowiek i by uznać człowieka od poczęcia. Sąd też uznał, że GN miał prawo
    nazwać aborcję zabiciem dziecka, stąd konstrukcja zdania, którą zastosowałem w
    hipotezie.
  • boykotka 26.09.09, 18:27
    lecz nie zmienią nic"
    Gdzie był ten wspaniałomyślny kościół w chwilach, gdy odmawiano
    pochówku narodzonym lecz nie ochrzczonym dzieciom z pewnością
    poczętym???
    netizen napisał:

    > Kościół dąży do tego, by nie kreślić cienkiej granicy, gdzie
    > zaczyna się człowiek i by uznać człowieka od poczęcia.

    --
    /
  • netizen 26.09.09, 19:20
    > Gdzie był ten wspaniałomyślny kościół w chwilach, gdy odmawiano
    > pochówku narodzonym lecz nie ochrzczonym dzieciom z pewnością
    > poczętym???

    Masz na myśli pogrzeb, czy pokropek? To drugie istnieje od dawna, choć nie
    jestem w stanie znaleźć od jak bardzo dawna.
  • boykotka 26.09.09, 21:53
    netizen napisał:

    > Masz na myśli pogrzeb, czy pokropek? To drugie istnieje od dawna,
    > choć nie jestem w stanie znaleźć od jak bardzo dawna.

    Pochówek oczywiście, który jest jedną z cech należną człowiekowi.
    Tak jak narodziny rozpoczynają życie społeczne człowieka tak śmierć
    je kończy. Dziwne, że kościół nie potrafi zauważyć tych dwóch cech.
    Prawo polskie np idzie dużo dalej niż KK i uznaje za człowieka
    martwo narodzony płód, który osiągnał 6-ty miesiąc życia. W takim
    przypadku wypłacany jest zasiłek pogrzebowy, choć KK nie uznaje
    takiego płodu za człowieka i odmawia mu pochóku.
    A szkoda, niezła kaska może przelatywać koło nosa


    --
    /
  • piotr228 26.09.09, 15:57
    To jest dopiero język miłości i tolerancji. Nie przychodzi ci do głowy że
    wyznawców Chrystusa obrażasz nazywając ich Kościół sektą? Może nie widzisz też
    że głosisz nienawiść do nich? Poznałem w USA mormonów. Nigdy im nie powiedziałem
    że ich wspólnota jest sektą i zachowałem pełen szacunek dla ich poglądów i
    zwyczajów, choć się z nimi często nie zgadzałem.

    janko.b napisał:

    > Prawo jest prawem, interpretacja interpretacją ale nie powinna być
    > mieszana z "wierzeniami" a do tego namawiasz. Kobieta zgodnie z
    > prawem w tym kraju maiła prawo domagać się traktowania jej jak
    > człowieka a nie tylko jej płodu (dra razy "jej" bo to jej sprawa a
    > nie jakiejkolwiek sekty).
  • janko.b 26.09.09, 16:07
    W Polskim prawie nie ma definicji "sekty" mogę więc twierdzić, że
    każdy kościół lub związek wyznaniowy jest sektą. Do tego nie
    napisałem tego w odniesieni do konkretnego wyznania, tylko do
    sytuacji. No ale "uderz w stół a nożyce się odezwą".
    Po drugie sprawdź sobie nawet potoczną definicje sekty i podaj jeden
    z opisów który nie pasuje do twojego kościoła?

    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • piotr228 26.09.09, 16:20
    Prawo nie musi mówić które słowo ma wydźwięk negatywny, a które nie. Określenie
    sekta jest pejoratywne i ja go nie stosuję wobec żadnego wynania. Ty stosujesz
    bo nienawidzisz tych którzy wzbraniają przed urządzeniem świata na sposób Sodomy
    i Gomory.

    janko.b napisał:

    > W Polskim prawie nie ma definicji "sekty" mogę więc twierdzić, że
    > każdy kościół lub związek wyznaniowy jest sektą. Do tego nie
    > napisałem tego w odniesieni do konkretnego wyznania, tylko do
    > sytuacji. No ale "uderz w stół a nożyce się odezwą".
    > Po drugie sprawdź sobie nawet potoczną definicje sekty i podaj jeden
    > z opisów który nie pasuje do twojego kościoła?
    >
  • janko.b 26.09.09, 16:25
    Stosuję je do wszystkich którzy chcą innym urządzać świat na swój
    pomysł. Ja od ciebie nie wymagam żebyś uwierzył w to co mówię,
    wymagam tylko żebyś ani ty ani twoi "zwierzchnicy" nie pakowali się
    do mojego życia z butami, bo tak im się podoba. Nie chodzą do
    kościołów i nie "nawracam" na ateizm, ale nie pozwolę by ktoś mnie
    zmuszał do zachowań takich czy innych. Co do dalszej dyskusji masz
    informacje post wyżej.
  • piotr228 26.09.09, 17:10
    Żadnych wycieczek osobistych. Nikt ci się nigdzie nie pakuje. Możesz sobie w
    domku robić co chcesz (byle nie z nieletnimi). Jednakże jeśli pójdziesz do
    Strasburga i oskarżysz o coś naród polski, to będę miał prawo pisać co o tym
    myślę i nikt mi tego nie zabroni.

    janko.b napisał:

    > Stosuję je do wszystkich którzy chcą innym urządzać świat na swój
    > pomysł. Ja od ciebie nie wymagam żebyś uwierzył w to co mówię,
    > wymagam tylko żebyś ani ty ani twoi "zwierzchnicy" nie pakowali się
    > do mojego życia z butami, bo tak im się podoba. Nie chodzą do
    > kościołów i nie "nawracam" na ateizm, ale nie pozwolę by ktoś mnie
    > zmuszał do zachowań takich czy innych.
  • janko.b 26.09.09, 17:18
    Nieprawda.
    To właśnie KK próbuje narzucić swoje widzimisię ludziom, przecież
    dokładnie o to (nieprzestrzeganie własnego prawa pod naciskami ze
    strony kleru) zostaliśmy jako kraj (a nie naród) oskarżeni i
    skazani. A mówić możesz wszystko ważne byś nie przekroczył granicy
    za którą mogą cię za to spotkać konsekwencje.
    Mi się ten wyrok bardzo podoba i to nie tylko ze względu na prawa
    pani Tysiąc, może w końcu skończy się samowolka różnego
    rodzaju "katolickich" mediów, sprawy "księży kościoła" i tuszowanie
    wszystkich brudów.
    A co do Gomółki – niekoniecznie – może miałem na myśli kompozytora
    żartuję, a za błąd przepraszam.

    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • piotr228 26.09.09, 17:36
    Kościół (obraźliwie zwany KK) jest oskarżany o wszystko co najgorsze, ale bez
    konkretów. Co takiego złego Kościół zrobił nie dowiadujemy się od janko.b
    (narzucił widzimisie? - nie wiem co to znaczy, na co zostaliśmy skazani?, o co
    oskarżeni???) Mowa dialektyczna puściutka i o to chodzi i o to chodzi.
    Współczesna lewica wstydzi się Lenina. A niepotrzebnie!! To wasz idol i ideolog!!!

    Jeszcze raz powtórzę: dzięki determinacji m. in. ludzi Kościoła teraz mamy
    wolność słowa - nawet Pacewicz to przyznaje. Z tej wolności słowa korzystasz
    bluzgając na Kościół i na mnie (choć z Kościołem nie mam nic wspólnego), zaś ja
    korzystam mówiąc co myślę o np. postępowaniu Alicji Tysiąc, twoich wpisach i
    artykułach Pacewicza.

    janko.b napisał:

    > Nieprawda.
    > To właśnie KK próbuje narzucić swoje widzimisię ludziom, przecież
    > dokładnie o to (nieprzestrzeganie własnego prawa pod naciskami ze
    > strony kleru) zostaliśmy jako kraj (a nie naród) oskarżeni i
    > skazani. A mówić możesz wszystko ważne byś nie przekroczył granicy
    > za którą mogą cię za to spotkać konsekwencje.
    > Mi się ten wyrok bardzo podoba i to nie tylko ze względu na prawa
    > pani Tysiąc, może w końcu skończy się samowolka różnego
    > rodzaju "katolickich" mediów, sprawy "księży kościoła" i tuszowanie
    > wszystkich brudów.
    > A co do Gomółki – niekoniecznie – może miałem na myśli kompozytora&
    > #61514;
    > żartuję, a za błąd przepraszam.
    >
  • janko.b 26.09.09, 17:47
    Jakbyś nie wiedział KK to skrót - do tego pisany dużymi literami.
    Jak rozumiem dla ciebie obraźliwe jest wszystko co nie pokrywa się z
    twoimi poglądami, a ja nie widzę powodu by wyznawać tych samych
    bożków co ty.
    Co takiego złego zrobił masz w innym poście, szczegółów sobie
    poszukaj. Zostaliśmy skazani na wypłatę odszkodowania, oskarżeni
    jako państwo o nieprzestrzeganie prawa. "Mowa dialektyczna
    puściutka" :) kpisz czy o drogę pytasz? To ty raczej posługujesz się
    frazesami, erystyką i nic nie znaczącymi stwierdzeniami. Ja nie
    jestem lewicowcem, a co do lenina, cóż gdyby tylko nie chciał
    niszczyć kościelnych, pewnie z takim pomysłami na indoktrynację
    byłby dziś świętym. Na to że mogę pisać to co piszę miały wpływ
    przemiany na całym świecie, i w bardzo dużej mierze działania
    zwykłych szarych ludzi np. w Polsce. "Ludzi kościoła" wymieniłeś
    dwóch... ciekawe co mogli by zrobić... papierz - to samo co jego
    odpowiednik w czasie II WŚ - życzyć np. Polakom w przemówieniu z
    30.09.39r. udanego życia po śmierci. Popiełuszko - w sumie poza tym
    że dał się zabić i przez to wzrosło niezadowolenie ludzi (cóż
    głupota komunistów).
  • hepowy 26.09.09, 16:26
    piotr228 napisał:

    > Prawo nie musi mówić które słowo ma wydźwięk negatywny, a które nie. Określenie
    > sekta jest pejoratywne i ja go nie stosuję wobec żadnego wynania.

    A kto to określenie wymyślił i nadał mu takie znaczenie?
    Ty może i go nie stosujesz, ale przedstawiciele kk jak najbardziej.
  • piotr228 26.09.09, 17:16
    Jak potrafisz bezbłędnie dialektycznie uzasadnić słuszność jedynie słusznej linii.
  • hepowy 26.09.09, 17:56
    piotr228 napisał:

    > Jak potrafisz bezbłędnie dialektycznie uzasadnić słuszność jedynie słusznej lin
    > ii.

    Przecież to ty próbujesz uzasadniać, że "linia" kk jest jedyną słuszną i
    odżegnujesz od czci i wiary wszystkich, którzy się z tym nie zgadzają. Ja
    zadałem ci tylko pytanie odnośnie określenia "sekta", którego użycie tak cię
    zbulwersowało i co otrzymałem w odpowiedzi? Lenina. :)
  • piotr228 26.09.09, 15:48
    Bardzo boli mnie niesprawiedliwy wyrok ze Strasburga. Jest on niesprawiedliwy i
    upokarzający. janko.b posługuje się językiem niczym Gomułka w piętnowaniu
    katolików. W końcu wiadomo kto odkrył, że religia to opium dla mas. (Pacewicz?)

  • polkainaczej 26.09.09, 15:50
    w Polsce jest wielu nie-katolikow i nie ma to nic wspolnego z Gomulka . A to, ze
    kazda religia to opium dla mas, to akurat prawda.
  • janko.b 26.09.09, 16:01
    Wypraszam sobie takie porównanie. Ale nie trzeba być nawet Gomółką,
    aby wpaść na to, że tam myślenie nie jest wymagane. A do co „opium
    dla mas” to jest to dużo starsza niż nawet chrześcijaństwo idea,
    więc masz odczynienia tylko z plagiatorami.

    Wyrok sądu powinien być surowszy i mam nadzieję, że będzie.
    Możliwe, że ktoś że Strasburga zainteresuje się tymi wywodami i
    odpowiedzą jeszcze za porównywanie niezależnego sądu do
    nazistowskich zbrodniarzy - przydało by im się.

    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • piotr228 26.09.09, 16:16
    Brakuje ci argumentów i bluzgasz. W porównaniu do hitlerowców chodziło o to że
    przy odpowiednio silnej władzy można uchwalić że ty też jesteś tylko zlepkiem
    komórek, który można w dowolnej chwili unicestwić. Pisał o tym Kołakowski, który
    przecież nie jest chyba kato-czymśtam. Szkoda że GW po Kołakowskim też już nie
    płacze.

    janko.b napisał:

    > Wypraszam sobie takie porównanie. Ale nie trzeba być nawet Gomółką,
    > aby wpaść na to, że tam myślenie nie jest wymagane. A do co „opium
    > dla mas” to jest to dużo starsza niż nawet chrześcijaństwo idea,
    > więc masz odczynienia tylko z plagiatorami.
    >
    > Wyrok sądu powinien być surowszy i mam nadzieję, że będzie.
    > Możliwe, że ktoś że Strasburga zainteresuje się tymi wywodami i
    > odpowiedzą jeszcze za porównywanie niezależnego sądu do
    > nazistowskich zbrodniarzy - przydało by im się.
    >
  • janko.b 26.09.09, 16:28
    Argumentów mi nie brakuje, o to nie musisz się martwić.
    Nie zauważyłem bym "bluzgał".

    Tak można tak uchwalić i Watykan uchwalił właśnie takie prawo (może
    nie tymi słowami wiele razy w historii) więc o czym my tu mówimy?

    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • piotr228 26.09.09, 17:26
    1. Nie potrzebuję twych zapewnień że od swgo nie odstąpisz. Wiem o tym
    doskonale. Bluzgasz cały czas. Przemyśl swoje postępowanie albo powiedz jaką
    krzywdę ci Kościół wyrządził i za co tak nienawidzisz.

    2. Nie wiem co niby Watykan uchwalił i jakimi słowami. Staraj się mówić
    precyzyjnie. Zresztą cała dyskusja jest o tym, że wolność słowa pozwala tobie
    blugać na Watykan. Wolność słowa pozwala też powiedzieć każdemu co myśli o
    Alicji Tysiąc i jej sprawkach. (Mam nadzieję że sąd wyższej instancji uchyli ten
    niesprawiedliwy wyrok).

    janko.b napisał:

    > Argumentów mi nie brakuje, o to nie musisz się martwić.
    > Nie zauważyłem bym "bluzgał".
    >
    > Tak można tak uchwalić i Watykan uchwalił właśnie takie prawo (może
    > nie tymi słowami wiele razy w historii) więc o czym my tu mówimy?
    >
  • janko.b 26.09.09, 17:37
    1. Nie bluzgam, coś sobie ubzdurałeś. Jakbyś nie zauważył w stosunku
    do innych nie używam epitetów typu "katotalibat" itp. Ja naprawdę
    nie mam problemów z myśleniem. To ty lepiej się zastanów co tobie
    zrobili. A nam wszystkim? Tysiąc lat ciemnoty, hamowanie postępu,
    ogłupianie ludzi itd...

    2. Mówiłem o tym że jeśli ma się władzę można uchwalić prawo które
    stwierdzi że ja też jestem zlepkiem komórek (bo tym wszyscy
    jesteśmy) i mnie zabić. Kościół wiele razy wykorzystał własną
    pozycję do wprowadzenia podobnego prawa: eksterminacja słowian,
    Prusów, całych cywilizacji w amerykach, muzułmanów na krucjatach,
    powstanie w meksyku, czy choćby Chorwacja (a może nie doczytałeś że
    Jan Paweł II kanonizował zbrodniarza wojennego?)

    A co do wyroku, napisałem już wyżej, jest sprawiedliwy tylko zbyt
    ładogny.
    I mam nadziję że zostanie utrzymany.
  • ducks_arse 26.09.09, 14:48
    netizen napisał:

    > Po pierwsze słowo morderstwo ścisle wiąże się ze słowem morderca.
    >
    > Po drugie nie ma w tekście nawoływania do nienawiści. Jest
    wyrażona opinia. Pan
    > i
    > Alicja Tysiąc nigdzie nie została nazwana mordercą! Czyn jest
    nazwany, ale nie
    > ma w tekście osądzania p.Tysiąc od czci, ganienia, czy mówienia
    jaka jest zła.
    >
    > Po trzecie warto sprawdzać informacje w różnych źródłach, gdyż jak
    się okazuje
    > zdanie o porównaniu pani Tysiąc do Hitlera było po prostu
    nieprawdą.
    >
    Ty moherku chyba jesteś transwestytą w czarnej sukience bo usiłujesz
    bronić czegoś co logicznie obronić się nie da. Typowy katotalibański
    dogmatyzm.
  • islamsekta 26.09.09, 13:10
    ostatni wyrok świadczy że żyjemy w państwie mafijnym a nie państwa prawa. Nakaz
    przeprosić za coś czego "Gość niedzielny" nie zrobił
  • janko.b 26.09.09, 14:32
    Ten cały "Gość niedzielny" naruszył prawo i ma za to odpowiedzieć.
    A w państwie mafijnym żyjemy, tyle że to czarna mafia.

    --
    A ja i tak uważam że trzeba pracy od "podstaw"... przede wszyskim
    nauka:)
    Tyle że nowoczesna: www.grauczo.pl
  • zibby1 26.09.09, 07:48
    biskupi sa glupi,i swoimi blogoslawinstwami to se moga podetrzec swoje
    wypasione na ludzkiej krzywdzie grube tylki
    slusznie ze P.ALICJA WYGRALA
  • tadjan 26.09.09, 07:54
    ależ ci polscy chreścijanie są zawistni i bezmyślni, dziesiątki lat
    wojują z prezerwatywą nie wiedzieć czemu, a ich wojownik Girzyński
    proponuje A. Tysiąc antykoncepcję.... pewnie wczesnoporonną?
  • tomxp 26.09.09, 07:58
    tadjan napisał:

    ależ ci polscy chreścijanie są zawistni i bezmyślni, dziesiątki lat
    wojują z prezerwatywą nie wiedzieć czemu, a ich wojownik Girzyński
    proponuje A. Tysiąc antykoncepcję.... pewnie wczesnoporonną

    dumaj dymem nalepszym dymarka prod kanadyjskiej
  • truten.zenobi 26.09.09, 07:53
    na prawo do szczucia ludzi przeciwko sobie
    na prawo do sądzenia ludzi
    na prawo do ogłaszania obowiązującej wykładni prawa
    na prawo do karania
    na prawo do wtrącania się w nie swoje sprawy
    ....
    --
    "The future is coming on..."
  • kociewiak2 26.09.09, 07:57
    ten wyrok to hamulec dla dzienikarzy ktorzy piszac obrazaja
    czlowieka a szczgolnie dzienikarze gazety katolickiej-
    chrzescijanskiej,ktorej naczelnym zadaniem jest gloszenie slowa
    bozego,pojednanie ludzi,prawda,napominanie ludzi wierzacych.
    Jezus napominal i wybaczal a obecne dzialania koscila katolickiego
    to histeria nad grzechem ktory mogl byc ale nie do konca,i tu widze
    dzialanie boze,dziecko zostalo narodzone w bolu,a kosciol powinien
    chronic a nie histerycznie ganic i straszyc.
  • wisela1 26.09.09, 07:59
    Bezczelność tych purpurowych pasibrzuchów zbliża sie do apogeum....
  • curtislemay 26.09.09, 12:29
    Ja tam wam powiem że o wiele lepiej byłoby poczekać na wybory 2011 roku.
    Spokojnie i konsekwentnie popierajmy Sojusz Lewicy Demokratycznej zdobędą
    stopniowo coraz większe poparcie i prawica w Polsce nic nie zrobi. Coraz więcej
    ludzi będzie stopniowo popierać lewicę. W końcu dojdzie do tego że w Polsce że
    będziemy mogli przeforsować pełną swobodę aborcyjna eutanazję i in vitro. trzeba
    tylko cierpliwości.
  • ducks_arse 26.09.09, 15:04
    curtislemay napisał:

    > Ja tam wam powiem że o wiele lepiej byłoby poczekać na wybory 2011
    roku.
    > Spokojnie i konsekwentnie popierajmy Sojusz Lewicy Demokratycznej
    zdobędą
    > stopniowo coraz większe poparcie i prawica w Polsce nic nie zrobi.
    Coraz więcej
    > ludzi będzie stopniowo popierać lewicę. W końcu dojdzie do tego że
    w Polsce że
    > będziemy mogli przeforsować pełną swobodę aborcyjna eutanazję i in
    vitro. trzeb
    > a
    > tylko cierpliwości.
    Chcesz popierać kolejną przystawkę PiSuaru??? To może lepiej jak
    mawiał Kaczor, popierajcie samego szefa, czyli jego sektę.
  • khair.el.budar 26.09.09, 07:59
    Kto ogląda wywiady z Dziwiszem czy Pieronkiem na np. TVN24 - w
    sumie prywatnej stacji. Płaszczenie się dziennikarzy wobec
    purpuratów poprostu przyprawia o mdłości. I żaden nie zapyta - czy
    kościół obrońca zarodków, a być może i w niedalekiej przyszłości i
    plemników - potępi ojca kościoła Augustyna, dopuszczającego w
    początkowym stadium ciąży - aborcję.
  • cillian1 26.09.09, 08:28
    widziałeś film o wałach rydzyka? To raczej nie jest płaszczenie!

    > potępi ojca kościoła Augustyna, dopuszczającego w
    > początkowym stadium ciąży - aborcję.

    Senyszyn o tym wspomniała temu mądremu inaczej z PO (Gowin) przemilczą kwestię.
    Tak samo postąpi sukienkowy baran!
  • euro67 26.09.09, 09:13
    Primo w czasach Augustyna nie miano jeszcze zielonego pojecia o
    rozwoju plodowym czlowiekaa wiec nie mogl nic na ten temat powiedzec
    konkretnego bo niby skad?
    Po drugie Augustyn nie byl papiezem i nie musial byc nieomylny.
  • khair.el.budar 26.09.09, 09:38
    Znaczy się piętnujący czarownice, wychwalający i polecający wiernym
    wiekopomne dzieło chrześcijańskie: Malleus Maleficarum - papieże
    byli nieomylni?
  • cillian1 26.09.09, 09:54
    > Po drugie Augustyn nie był papieżem i nie musiał być nieomylny.
    chwila, chcesz powiedzieć że papa jest nieomylny?!
  • hardee 26.09.09, 10:18
    Istnieje dogmat nieomylności papieża. Ale dotyczy on chyba tylko wiary, nie pamiętam już.
  • cillian1 26.09.09, 10:24
    kilku papa się myliło, nie pamiętam konkretów, może jeden pamiętam, wspieranie
    Hitlera ;)
  • maura4 26.09.09, 10:40
    Wiedzy się nie miało i owszem, ale oświecenie boże już tak, że
    nieprawdziwe ?. Przecież to wszystko co zalęgło sie przez stulecia w
    głowach ojców świętych było bożą prawdą i próby nie wierzenia w
    nie , były odpowiednio karane ze śmiercią włącznie. Poza tym jak już
    nagromadzili w swoich naukach tyle głupot, to uczciwie byłoby je
    usunąć i powiedzieć wiernym,że były głupie.
  • arturkosmal 26.09.09, 11:18
    Jak to nie mieli ? A prawda objawiona ? Bozia im nie powiedziala ?

    Inna sprawa, ze taka zmiana pogladow na przestrzeni wiekow IMHO oznacza, ze aborcja nie jest sprawa religijna (o ile dobrze kojarze to nauka Jezusa i apostolow nie regulowala tej kwestii), ale dotyczaca funkcjonowania spoleczenstwa. I tak nalezaloby ja rozpatrywac.

    --

    Ludzie religijni są odporni na racjonalne argumenty. Inaczej nie byliby religijni.
  • doniec83 26.09.09, 08:01
    "nikt nie ma władzy nad życiem drugiego człowieka" stwierdza biskup...No takiej hipokryzji to juz dawno nie widzialem. Tzn. tej wladzy nie ma nikt z wyjatkiem kosciola i 'jedynej slusznej wiary', tak to chyba powinno sie rozumiec?
  • korcia2000 26.09.09, 10:05
    "Nikt nie ma władzy nad życiem drugiego człowieka" - na tej zasadzie mordowano
    pogan i innowierców, palono na stosach heretyków i czarownice, podejmowano
    krucjaty....
  • koham.mihnika.copyright 26.09.09, 08:01
    Ziemii wszystkich duchownych dopuszczajacych sie pedofilii, zlodziejstwa,
    przestepstw gospodarczych, pracy agenturalnej itd.
    Dopiero potym, moga zglaszac pretensje do praw.
    Nie ma praw bez obowiazkow.
    Poza tym, odrzucamy religie oparta na strachu, odrzucamy relogie jako zbior
    niesojnych bajek.
    Jak juz mam kogos czcic, to czemu nie slowianskich bozkow, np. Swiatowida?
    --
    "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.
    koham.mihnika© - alter ego koham.mihnika
  • babcia.klozetova 26.09.09, 12:19
    Generalnie zgadzam się, poza jednym: Światowita.



    --
    ______________________________________
    Tylko u mnie wszyscy są równi: u mnie w klozecie wszyscy dostają taką samą porcję
    papieru!
  • koham.mihnika.copyright 26.09.09, 13:05

    --
    "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.
    koham.mihnika© - alter ego koham.mihnika
  • pisochlapus 26.09.09, 08:04
    Czy w Radiu Maryja też można wygadywać co się chce i jeśli komuś się
    to nie podoba to jest zamach na wolność słowa? A czy jeśli ta pani
    Tysiąc lub inne panie są niewierzące i dla nich nie jest grzechem
    aborcja to można na nich różne rzeczy mówić porownując do zbrodni
    nazizmu ich uczynki bezkarnie?
  • boykotka 26.09.09, 08:06
    "Ten wyrok to zamach na wolność słowa i na prawo Kościoła do
    moralnej oceny postaw ludzkich"
    Nie przypominam sobie by kościół równie dotkliwie piętnował pijanych
    kierowców, gwałt domowy czy pedofilię. Łatwiej jest napiętnować
    bezbronną kobietę z trójką dzieci.
    --
    /
  • madissa 26.09.09, 12:07
    Dokładnie, Boykotka - ja też nigdy nie słyszałam o nagonce na pijanych
    kierowców-morderców, alkoholików niszczących swoje rodziny itp.grzeszników.
    Sądząc po skali problemu co niedziela przez godzinę cały Kościół powinien leżeć
    plackiem przed Najświętszym Sakramentem w tej intencji. A tymczasem...raz, dwa
    razy do roku księża z ambony delikatnie, z zadumą napominają nas i wzywają
    wszystkich jak leci do abstynencji przez 4 tygodnie i modlitwy w tej
    intencji...W co poniektórych wsiach towarzyszy temu upomnienie żon pijaków,
    żeby...były lepszymi żonami, to mężowie nie będą chlać.

    Czy to dlatego, że w 95 % tymi grzesznikami są faceci?

    Niektórzy panowie w okresie menopauzy męskiej zaczynają mieć fioła na punkcie
    damskiej macicy i "tych spraw". I tak im to zostaje już do śmierci. Zapewne nie
    znacie oficjalnej nauki kościoła, że nawet akt masturbacji jest tak ciężkim
    grzechem, iż wyklucza przystąpienie grzesznika do Komunii Św. bez wcześniejszej
    spowiedzi (he, he, nawet jeśli ma miejsce w małżeńskim łożu, a obok spoczywa w
    pełni świadomy współmażonek). Nie jest takim grzechem: złodziejstwo, pobicie,
    jazda po pijaku, psychiczne znęcenie się nad rodziną, upicie się po pracy w
    piątkowe popołudnie i powrót o 3 nad ranem itd. itd. W podanych przypadkach
    wystarczy gorąco przeprosić Boga bez pośrednictwa księdza.

    Oczywiście, w świetle ostatniego oświadczenia Episkopatu Polski nie jest takim
    ciężkim grzechem zaszczuwanie bezbronnej kobiety, opluwanie jej, podjudzanie do
    linczu, wyzywanie od morderczyń itd. Oczywiście nie jest również takim grzechem
    niszczenie psychiki małego dziecka, stygmatyzacja go poprzez podawanie
    publicznie jego imienia i nazwiska...

    Tfu.

    P.S. Czy ktoś może słyszał o ekskomunice nałożonej przez naszych świętych
    biskupów na: Marcinkiewicza albo Gosiewskiego? Na zz-ta ksywka MNIEJ NIŻ
    ZERO-który przyczynił się do wcześniejszej śmierci wielu ciężko chorych na
    serce ludzi, likwidacji na światowym poziomie ośrodka przeszczepów serca i dla
    celów wyłącznie politycznych zniszczył jednego z najlepszych w kraju
    kardiochirurgów, zz-ta żyjącego na dodatek w konkubinacie (podobno) z kobietą?

    (a w procesie sądowym żadne ze stawianych zarzutów się NIE POTWIERDZIŁY)
  • jankbh 26.09.09, 08:07
    Chrystus uczył jak rozwiązywać konflikt między tym co ziemskie a tym
    co duchowe, pomiedzy władzą państwową a swiątynią. Jednak
    zatwardziały w pysze kosciół neguje w ogóle kompetencje władzy
    państwowej.
  • totus.tytus 26.09.09, 09:25
    są nietykalni, bo chodzą w sutannach czarnych lub czerwonych.


    --
    PRECZ Z NETYKIETĄ! PRECZ Z ADMINAMI, CENZORAMI ZAWODOWYMI I MENDAMI SPOłECZNYMI
    (ORMO)!
    ZABRANIA SIĘ ZABRANIAĆ!
  • crame 26.09.09, 13:09
    Podaj pare linkow do tych tekstow Jezusa, chetnie poczytam. Moga byc numery
    ISBN, pare tytulow itd.
    --
    Si tacuisses philosophus mansisses.
  • boykotka 26.09.09, 16:45
    crame napisał:

    > Podaj pare linkow do tych tekstow Jezusa, chetnie poczytam. Moga
    > byc numery ISBN, pare tytulow itd.

    Z ewangelii kanonicznych raczej się nic nie wyciśnie - przez blisko
    2000 lat czarni nieźle je ocenzurowali. Jak rozumiem apokryfy do Was
    nie przemawiają ??? Bo de facto nie istnieją ???
    A tak w ogóle należy się cieszyć, że możemy w ogóle czytać
    samodzielnie ewangelię. Za czasów młodości mojego ojca było to
    surowo zakazane. Jeszcze maluczcy by coś doczytali między wierszami

    --
    /
  • islamsekta 26.09.09, 13:11
    ateiści nauczają na czym polega chrześciajństwo:)
  • kociewiak2 26.09.09, 08:07
    cd.Jezeli to jest zamach na wolnosc slowa,to takie samo prawo krytyki
    maja inne pisma nie katolickie np.Gazeta W,NIE, inne a kociol ciagle
    krytykuje te pisma,.Promujecie agresje,i nienawisc,dzielicie ludzi
    a to wszystko grzech,wiecej pokory,milosci do ludzi,pycha jest zlem
    prowadzacym do innego zla.
  • ejana 26.09.09, 08:07
    Wstyd mi,
    ze nadal w ksiegach koscielnych jestem zapisana, jako ktos,
    kto nalezy do tego Kosciola, chociaz odeszlam majac 18 lat
    i nigdy nie zalowalam tej decyzji.

    Dla mnie nie ma tam miejsca, chociaz szanuje idee, ktora przyniosł
    Jezus i to, co zawdziecza jego przesłaniu ludzkosc
    (mam na mysli ogolna idee - milosc, dobro, a nie dzialania z ludzkiej pychy,
    proznosci, checi włazy, ktore przewalily
    sie przez niejedno zycie)

    JEZUS WYBACZYLBY ALICJI TYSIAC - BISKUPI NIE WYBACZA.

    Oni sa bez winy, jak caly kler,
    wiec rzucanie kamieniami przychodzi im z latwoscia.
    Jezus powiedzia "kto z was jest bez winy, niech rzuci kamieniem"

    Ale sam nie rzucil.



  • qc 26.09.09, 08:09
    Kosciol zmierza ( w niezlym tempie) do samozaglady.
    Szkoda tylko ze gdy katolicki terror ustanie, watykanska
    organizacja przestepcza bedzie w Polsce dysponowala niewyobrazalnym
    majatkiem oraz nierozliczonym okresem 1000 lat podcinania
    cywilizacji w tym kraju.
  • hans564 26.09.09, 08:11
    .... łączy ???
    Z pewnością sposób w jaki dokonują "moralnej oceny" innych, choć nie tylko (patrz Pius XII).
    Kobieta w oczach kleru katolickiego jest "inkubatorem" i żywa czy martwa ma tylko rodzić, sprzątać i siedzić cicho, bo inne "tęgie i swięte" umysły za nią myślą i wiedzą co jest dla niej dobre !
  • tessa58 26.09.09, 08:15
    Ależ żałosna była wczoraj w TVN 24 w swoich wypowiedziach p.Szczuka. Z braku
    argumentów nerwy ją poniosły tak daleko że zaczęła wulgaryzować.
  • full_kit_monster 26.09.09, 08:46
    obnażyła całą hipokryzję tego wymoczka Girzyńskiego
  • wanda43 26.09.09, 08:16
    Zamiast drzeć geby i zajmowac sie sprawami, którymi nie powinni, niech lepiej
    rozlicza sie ze swojej krwawej histori. Niech sie rozliczą i pokajają za stosy
    inkwizycji, za krucjaty, za setki tysięcy dzieci molestowanych i
    wykorzystywanych seksualnie. Ta najgorsza sekta powinna wreszcie zniknąć razem
    z tymi pasibrzuchami, co to nie sieją i nie orzą.
    --
    -------------------------------------------------
    Ciii! Diabeł spiii!
  • tumer 26.09.09, 08:25
    Ten czarny ,tłusty kler jest juz skrajnie oddalony od życia społeczeństwa.
    Znieważa biedny naród , zwykłych prostych ludzi nie czując , nie widząc już
    potrzeb, uczuć kazdego z Nas!!!!!!!!!!!!!.
    Mam nadzieje ,że nowe pokolenia nauczą ich pokory w momencie jak kościoły
    opustoszeją i datki bardzo się skurczą. Nic im tak do rozsądku nie przemówi
    jak Kasa -to pewne. Brawo dla p. Alicji Tysiąc!.
  • proffessorr 26.09.09, 08:26
    Dziwi mnie, że Kościół nie wypowiada się na temat zabijania ludzi podczas
    misji wojskowych. Nasz kraj nie jest w stanie wojny i nie musimy walczyć
    wolność. Nasi żołnierze zaspokajając ambicje polityków uczestniczą w misjach
    wojskowych, których nie da się nazwać pokojowymi. Tu Kościół całkowicie
    milczy. To takie słuszne zabijanie jak w wyprawach krzyżowych, czy nawracaniu
    Litwy.
  • hepowy 26.09.09, 10:05
    proffessorr napisał:

    > Dziwi mnie, że Kościół nie wypowiada się na temat zabijania ludzi podczas
    > misji wojskowych. Nasz kraj nie jest w stanie wojny i nie musimy walczyć
    > wolność. Nasi żołnierze zaspokajając ambicje polityków uczestniczą w misjach
    > wojskowych, których nie da się nazwać pokojowymi. Tu Kościół całkowicie
    > milczy. To takie słuszne zabijanie jak w wyprawach krzyżowych, czy nawracaniu
    > Litwy.

    Mało, że milczy, ale jeszcze z wielką pompą święci narzędzia mordu, Czyli jakby
    nie patrzeć daje temu swoje poparcie.
  • henyk 26.09.09, 08:26
    Okazuje się, że komunę zastąpił kościół. Ona wiedziała, co dla nas najlepsze,
    ona zawsze maja rację, pouczała, formalizowała życie i teraz pałeczkę przejął
    kościół a właściwie biskupi. Tracą mój szacunek z dnia na dzień, moje
    pieniądze też. Nie dam na tacę ani grosza.
  • cree-is-me 26.09.09, 08:28
    Dziwi, że kto jak kto, ale biskupi nie rozumieją tak podstawowej
    różnicy.
  • 1.a.p 26.09.09, 08:42
    A mnie już nie dziwi.
    Przedmiotem kultu w miejsce Pana Boga stała się komórka jajowa, a
    głównym polem aktywności Kościoła - rozmnażania się ludzi (nie tylko
    katolików rzymskich).
    Hierarchowie pewnie zdają sobie sprawę, że zabrnęli w ślepą uliczkę
    i są z tego powodu sfrustrowani.
    Frustracja rodzi agresję i nienawiść.
    Jeszcze uczynią trochę szkód, ale potem ta nienawiść ich samych
    zeżre.
    Ciekawe, czy jeszcze wierzą w Bożą sprawiedliwość i w piekło?
  • maura4 26.09.09, 10:49
    Oni doskonale wiedzą, że nic takiego nie istnieje, dlatego już tu
    na ziemi stwarzają sobie raj i z całą zaciekłością bronią swoich
    przywilejów. Cierpienie i bieda na ziemi, które mają być
    wynagradzane w niebie jest dla wiernych.
  • zwyklaosoba 26.09.09, 21:42
    jeśli głosiliby cokolwiek innego niż Ewangelię Jezusa Chrystusa, a
    prawo Boże zastąpili prawem ludzkim.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.