wyrok jest logiczny i neutralny. nie niesie za soba żadnych hipotetycznych
wymyslonych implikacji - żadna książka dawkinsa nie może być powodem podobnego
pozwu, chyba że wisiałaby na scianie każdej sali w publicznej szkoły czy
przedszkola. no i przez 2 tysiące lat wryła się w świadomość ludzi tak, jak
krzyż z przybitym gwoździami, zamęczonym na śmierć człowiekiem (jaki
fantastyczny symbol, tylko czego?) .
młody autor nie rozumie też pojęcia wielokulturowości. w społeczeństwie
pozytywnie wielokulturowym nie byłoby mowy o wymuszaniu wieszania symbolu
jednej religii w przestrzeni publicznej. bo taki czyn jest już zawłaszczaniem
przestrzeni publicznej, a wynika z niego tylko jedna jedyna konsekwencja -
taki symbol przyzwyczaja do siebie i właśnie uniemozliwia owo "ścieranie się,
polemizowanie ze sobą, zawieranie kompromisów bądź też pozostawanie przy
swoich przekonaniach, jednocześnie szanując poglądy drugiej (trzeciej,
czwartej) strony". czego zresztą dowodem jest agresywna, emocjonalna retoryka
"obrońców" krzyża.
czy któryś z nich "polemizuje i zawiera kompromisy, jednocześnie szanując
poglądy drugiej strony"?
młody autor plecie też bzdury o jakimś "społeczeństwie proponowanym przez
Strasburg". co mają wspólnego wartości wynikające z kultury z opresyjną
obecnością obowiązkowego symbolu jednej religii w przestrzeni publicznej?
w neutralnym światopoglądowo państwie (takim, jakim teoretycznie są państwa
unii europejskiej), w sferze prywatnej ma pozostać kwestia wiary, a nie
wyznawanych wartości.
to zupelnie różne rzeczy, których młody autor nie rozumie. a jako że nie
rozumie, nie powinien publicznie zabierać głosu.
zamiast matematyki na maturze, powinni wprowadzić naukę logicznego myślenia,
może by to cos pomogło...
--
(wszech)polska szkoła;-)