Komentarze do artykułu
Wyrok w sprawie krzyży ogranicza wolność - list
Parę lat temu, jeszcze w liceum, w dyskusji upierałem się, że krzyż wiszący na ścianie w szkole jest nie na miejscu, bo to instytucja, która nie jest miejscem kultu, kolega natomiast przekonywał mnie, że wartości stojące za tymże symbolem nikomu jeszcze nie zaszkodziły, nawet takiemu zdeklarowanemu ateiście jak ja.
Nie wiem czego was uczą dzisiaj na tych studiach ale logiki to już
na pewno nie. A jeżeli uczą, to wygląda na to, żeś pan, panie
student, ten akurat wykład przespał.
Pański przykład z biblioteką jest tego dowodem. Bowiem nikt nikogo
nie zmusza, żeby w bibliotece wypożyczać Dawkinsa - to wolny wybór.
Natomiast osoba niewierząca lub osoba innego niż chrześcijańskie
wyznania nie ma wyboru wchodząc do klasy, w której wisi krzyż. Jak
panu studentowi zapewne wiadomo, obowiązek szkolny w Polsce nie jest
kwestią wyboru lecz właśnie obowiązkiem. Niewierzący uczeń zatem,
chce czy nie chce, zmuszany jest uczyć się pod krzyżem.
To po pierwsze. Po drugie, panie studencie, bzdurą jest w polskich
warunkach twierdzenie, że można żądać obecności symboli ateizmu
(gdyby istniały) lub symboli wyznań innych niż katolickie. Spróbuj
pan, jak masz odwagę, powiesić w jakiejś szkole gwiazdę Dawida lub
półksiężyc. Bardzom ciekaw, jak się panu to uda...
Wyrzucone piniądze na pańską naukę, panie student, sadząc po
bzdurach, jakieś pan tu nawypisywał.