Policja zamknęła OdSiebie.com
Przy dyskusji o piractwie internetowym wszelkiego rodzaju organizacje z nim
walczące lubią podawać szacunkowe straty jakie to niby ponieśli artyści na
tym, że ktoś ściągnął z neta ich utwór za darmo, a całe tłumy ludzi w to
wierzą i krzyczą jacy z tych piratów straszni złodzieje. Mało komu przyjdzie
do głowy to, że jeżeli ktoś ściągnął coś z neta, a nie miałby innej możliwości
to na 100% pobiegłby do najbliższego sklepu żeby to kupić, już widzę te
tłumy:) Rzeczywistość jest taka, że ludzie ściągają utwór bo był za darmo
mało kto z nich kupi w sklepie jeżeli nie będzie miał innej możliwości, po
prostu oleje artystę i wyda pieniądze na coś innego. Wszystkie organizacje
antypirackie ignorują jednak rzeczywistość i wciskają nam kit, że wszyscy
którzy ściągają jak nie mieliby innej możliwości to nabyliby legalnie.
Inna bzdura to z kolei argument piratów, że wszyscy oni ściągają by ocenić,
a potem jeśli im się spodoba to pójdą do sklepu i kupią orginalne lub ściągają
ale kupowaliby gdyby było tańsze. W takie coś również może uwierzyć tylko
idiota, zdecydowana większość piratów ściągnęła bo było za darmo i ani myślą
płacić.
W obu powyższych przykładach skłonna do zapłacenia jest tylko około 1/3 ludzi,
organizacje i artyści lubią powoływać się na swoje hipotetyczne straty bo ma
to dobry wydźwięk medialny (pokazuje jak bardzo są pokrzywdzeni)i uzasadnia
podnoszenie cen; piraci powołują się na drugi argument żeby usprawiedliwić
swoje postępowanie i poczuć się lepiej(jeśli ceny byłyby niższe na pewno bym
kupił)-nie obrażając tych którzy faktycznie kupują później orginalne.
Kolejną bzdurą nawiązującą do pierwszej wygłaszaną przez przeciwników
piractwa jest ten, że ściągając okradamy artystów z ich własności i tego co
mogli by zarobić gdybyśmy nie ściągali, popierają ten argument przykładem o
kradzieży samochodu. Jest to bzdurą z kilku powodów:
- po pierwsze wg. prawa polskiego kradzieżą jest tylko zabór mienia mającego
postać fizyczną, czyli nawiązując do wspomnianego samochodu jeśli ktoś mi go
ukradnie to ja go nie mam a ma go ten kto go ukradł, jeśli ściągnę film czy
muzykę to ja mam film i ten od kogo ściągnąłem go ma oraz ten kto go stworzył
dalej go posiada i może go wypalić na kolejnych płytach i dalej sprzedać,
zainteresowanym polecam lekturę kodeksu karnego;
- co do hipotetycznych zysków wypowiedziałem się wcześniej, kto miał kupić
kupił, reszta jeśli nie będzie miała skąd ściągnąć to i tak nie kupi,
nawiązując do słynnego samochodu, kolega dał mi się przejechać swoim
samochodem to się przejechałem - firma produkująca samochody jest stratna bo
gdyby mi nie dał to kupiłbym sobie swój żeby sobie pojeździć, to że by mi nie
dał wcale nie oznacza, że od razu pobiegnę do salonu kupie sobie własny więc
gdzie ta strata?
Osobnym problemem jest sytuacja, w której jakiś utwór nie jest dostępny w
sprzedaży na jakimś terenie, wtedy tylko artysta jest sobie winien, jeżeli
czegoś nie można kupić w jednym miejscu, a można w innym to logiczne jest, że
ludzie spróbują to zdobyć w taki czy inny sposób.
Inna ciekawą rzeczą jest zachęcanie do kupna orinalnych filmów i muzyki, co
jest jawnym robieniem ludziom wody z mózgu, płacąc w sklepie za płytą z muzyką
wcale nie stajemy się właścicielem muzyki , a jedynie płacimy za prawo do
odtwarzania jej na własny użytek - słynne All right reserwed, nie jesteśmy
nawet tak do końca nawet właścicielem samego nośnika. Płyta i muzyka zostaje
nasz wg prawa polskiego po 70 latach od śmierci właściciela praw autorskich.
Dlatego w przypadku filmów czy muzyki należałoby raczej mówić o dzierżawie lub
lisingu regulowanej prawem autorskim. Ale reklama kup nową płytę ..... brzmi
lepiej niż wydzierżaw nową płytę ..... a i ludzie są skłonni zapłacić więcej
jeśli myślą, że są właścicielami, a nie jedynie legalnymi użytkownikami.
pozdrawiam zarówno artystów jak i piratów