Kiedys naiwne znajdowalo sie na potancowkach, dzis w internecie.
Jak mozna uwierzyc we wszystko co ktos obcy mowi? Kilka
romantycznych slow, jakis badyl i taaka zakochana. A potem peka jak
banka mydlana. Wcale nie musi przy tym byc oszust. Czlowiek czesto
na poczatku stara sie wykreowac "lepsze ja". I tak po kilku
tygodniach okazuje sie, ze o poezji to cos tam slyszal (od
kilkunastu bylych), w Hiszpani to byl, ale na zbiorze pomidorow,
kurs motolotniaza to tak naprawde kolega zrobil, a modna koszule to
mamusia kupila ;)
No i panienka budzi sie...dobrze jesli tylko z lekkim kacem moralnym.
Ludzie, z "romantycznymi" znajomosciami to jak na drodze: obowiazuje
zasada ograniczonego zaufania. Poznajcie znajomych, zobaczcie jak
sie zachowuje jak cos nie idzie po jego/jej mysli, a potem dopiero
snujcie plany na wspolne cos wiecej.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.