To zabawne, że gdy czytam komentarze do artykułu, to na samej górze strony "świecą" się pięknie "doradcy finansowi nr 1 w Polsce". Zapomniana (lub nigdy nie odkryta) w Polsce prawda jest taka, że doradcy, zwłaszcza doradcy finansowi, MUSZĄ brać pieniądze i ponosić za swoje porady odpowiedzialność. Jeśli nie biorą i nie ponoszą, to nie są doradcami. Są akwizytorami lub conajwyżej pośrednikami (bo od pośrednika wymaga się jeszcze obiektywności w prezentowaniu ofert). Więcej na ten temat znaleźć można tutaj:
antydoradca.blox.pl/
Zabawne jest też to, że tak wielu z nas dało się nabrać na reklamowe hasła wszelkiej maści "doradców". Jakoś nikt nie pędzi do doradców, gdy nie jest pewien dokąd pojechać na wakacje albo jaki kupić samochód albo gdzie sobie kupić działkę pod dom. Szukamy informacji, kalkulujemy i podejmujemy decyzję. Ale gdy tylko przychodzi wybrać plan oszczędnościowy albo kredyt hipoteczny, to od razu zaczyna się kombinowanie, do którego by tu doradcy polecieć w te pędy.
Bez sensu kompletnie. Najważniejsza jest moim zdaniem "zasada nr 2 - nic ne zwalnia od myslenia". Nic! Myślenie to samodzielność, własnoręczne liczenie własnych pienędzy i nie dopuszczanie do tego, aby robiono nas w trąbę. Dla większości z nas wybór produktu finansowego jest równie prosty jak wybór lodówki. Wystarczy poszukać w internecie. Rozsądku życzę, a panu redaktorowi gratuluję dobrego artykułu (nareszcie ktoś się wziął za sprawy robienia ludziom wody z mózgu).
Pozdrawiam,
antydoradca.blox.pl/