Re: Doradcy - nieudacznicy
> Nie jest absolutnie zdrową sytuacja, w której klient nie płaci za >usługę!
I Polacy wolą, by to "bank" za nich płacił.
> Pomijam już historie w jakie wpakowali swoich klientów doradcy > > > przed kryzysem -
> to też ciekawa historia.
Jeśli mówisz o wciskaniu TFI akcji każdemu, kto wpadł do BZ WBK, to zgoda. Jeśli natomiast uważasz, że doradcy powinni (albo i lepiej - zarządzający TFI akcji) dać zarobić także na tej samej kategorii aktywów w 2007 czy 2008 roku - hmmm...
> Piszecie, że kowalski nie chcąc korzystać z doradztwa musi się stać w jeden dzi
> eń finansistą...
> Zgoda, jeżeli nie stać go na prawdziwe kosztowne doradztwo to nie ma wyboru! I
> może powinien inwestować ostrożnie(czego także uczą doświadczenia ostatniego 1,
> 5 roku)
cóż, to już wybór - albo inwestujemy na dłuższy, czas, licząc się ze zmiennością rynków - i w owym dłuższym czasie i tak zarobimy więcej niż na lokatach czy obligacjach, albo ograniczamy zyski i ryzyko. Nie ma nic za darmo.
> Na koniec jeszcze uwaga natury ogólnej: uważam, że wiedza ekonomiczna to jest p
> odstawowy element wykształcenia każdego obywatela od klasy średniej wzwyż. W dz
> isiejszych czasach
> mało kogo stać na LUKSUS ignorowania tej sfery życia.
Tyle, że Polacy są finansowymi analfabetami. Nieraz byłem w autentycznym szoku, gdy siedząc naprzeciw osobie zajmującej kierownicze stanowisko w banku bądź zajmując się finansami sporej firmy - nie miała wiedzy na absolutnie podstawowym poziomie. Bywa, że ktoś świetnie zarządzał finansami firm, obracał milionami złotych, ale nie był w stanie zadbać o swoje finanse.
Rekordzista szczerze zresztą odpowiedział, że "kiedy w budżecie przedsięwzięcia nie może znaleźć 100 tys. zł, nawet ich nie szuka".