Jezeli dopuscic niczym nieksrepowana konkurencje miedzy jednostkami
i akceptacje jej wynikow, nalezy zaakceptowac ze jedna czy tez
pewna grupa jednostek zdominuja inne jednostki (na skutek ich
przewagi w jakies dziedzinie), w konsekwencji ograniczajac ich
swobode. Oczywiscie mozemy zalozyc ze z definicji zadna jednostka
nie moze zdobyc az takiej przewagi, ktora pozwoli zdominowac inne a
wtedy nalezy wymyslec mechanizmy, ktore to zagwarantuja. Moze to sie
stac tylko poprzez odebranie im czesci tego co "wywalczyli" lub
ustalenie bardzo sztywnych regul postepowania, co z drugiej strony
kloci sie z poczatkowa calkowicie "wolna" konkurencja. Niekotrzy
libertarianie widzac ten problem chcieli wprowadzic nawet 100%
podatek od dziedziczenia jako jedyny usprawiedliwiony podatek, lecz
wtedy tez wolnisc zostawiania swego majatku dzieciom zostalalby
calkowicie ograniczona.
Niektorzy odpowiadaja ze wolnosc winna byc danna jedynie w sferze
ekonomii co gwarantowalby rownosc w sferze publicznej. Naiwnym jest
sadzenie ze cos takiego jest mozliwe a dodtakowo jezeli nieczym
nieskrepowana swoboda jest taka dobra wszedzie dlaczego ja
ograniczac arbitralnie do jakies sfery zycia. Rownie dobrze ktos
inny moze przyjsc i stwierdzic ze wolnosc powinna byc tylko w sferze
obyczajawej czy switopogladowej a nie w ekonomii, bezjakiegos
specjalnego uzasadnienia.
Z historii wiemy ze jednostki prowadzac walke przeciwko innym
organizuja sie w grupy (moga to byc duze rodziny-kalny, narody,
klasy spoleczne, zwiazki zawodowe nawet firmy) w ramach ktorych
wolnisc jest ograniczona). Ta strategia daje wiecej szans niz
osamotnina walka. Jednak cos takiego tez musialby byc zabronione w
calkowicie wolnym rynku.
Dodatkowo USA tylko w tym roku z budzetu wydalo na ratowanie fuduszy
emerytalnych poad 100 mld $, trudo zatem mowic o indywidualnym
ubezpieczaniu sie.
Czlowiek wiekszosc zeczy robi zbiorowo. Nawet szympansy czy lwy
polujac robia to kolektywnie nie indywidualnie, zdobycz dzila nie
wedlug wysilku wlozonego lecz wedle hierarchi waznosci w stadzie.
Gdy cos tworzymy budujemy powtarza sie ze musimy razem, wspolnie,
kolektywnie, teamwork a gdy przychodzi do podzialu wynikow to juz
indywidualnie - jakis absurd. Oczywiscie podzial nastepuje nie
wedlug wkladu wysilku lecz takze wedle miejsca w hierarchii lub
wrecz sily jaka sie dysponuje w danym momnecie. Z racjonalnoscia nie
ma to nic wspolnego.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.