Re: Elektryczna rewolucja w motoryzacji
Huh? Myślałem, że w Szwecji mają większe pojęcie o TYCH sprawach...
Wodór to - wybacz szczerość - bardzo głupi pomysł. Ma wszystkie wady benzyny (tankowanie, silnik spalinowy, zbiornik, który może wybuchnąć, jest łatwo palny itd), a dodatkowo jest koszmarnie wybuchowy. Oprócz tego wodór trzeba wyprodukować (sprawność procesu to może 50%, jak dobrze wiatr wieje...) i przechować (atomy wodoru są tak małe, że przechodzą przez metal, jak przez sito. nie ma znaczenia, czy w formie gazu, czy skroplony). Gęstość energii wodoru jest żenująca (zbiorniki w samochodzie trzeba by powiększyć 3-5 razy). Wymieniać dalej?
Silnik elektryczny to absolutny ideał do napędu z każdego punktu widzenia. Ma może 3 ruchome części na krzyż, waży niewiele, może robić za hamulec, można montować w kole, nie trzeba skrzyni biegów. Jedynym problemem są akumulatory i tu należałoby przekazać w zasadzie całą kasę idącą na zielone oszołomstwo. Wystarczy akumulator mający 5 razy większą pojemność, a samochody spalinowe znikną, jak sen złoty. A że długo się ładują? Wystarczy system ala butle z gazem - podjeżdżasz do stacji, wymieniają Ci akumulatory rozładowane na naładowane i odjeżdżasz, a oni sobie gdzieś w podziemiach je magazynują i ładują.
--
think before acting
dream before thinking