Re: ... a wodór to BZDUra !
jwojnar napisał:
>ale oprócz prądu z akumulatorów jest sprężone powietrze, ogniwa
>paliwowe, wodór wprost do komory spalania i może coś jeszcze.
>Hybryd nie liczę, bo to "przejściówka". Wszystkie jeżdżą, wszystkie
>mają wady i zalety. No i czemu wodór to bzdura? Bo tako rzecze Darek
Proste przeliczanki.
Aby czerpać energię z aku (a niechby i to były tylko auta miejskie) wystarczy
naładować w nocy aku lub wymienić aku codziennie lub co parę dni na specjalnej
stacji i ... ponad 90% energii elektrycznej wydatkowanej na ładowanie można
wysłać do silnika el.. Silnik taki pracuje ze sprawnością np. 95% i tym samym z
pierwotnie pobranej z energetyki energii na pewno 85% albo i więcej można uznać,
za energię napędową auta.
Koszt samej operacji ładowania jest niemal zerowy (szczególnie nocą we własnym
domku).
W przypadku nośnika wodorowego.
Pierwsza operacja elektrolizy to strata ok. 50% energii przy elektrolizie.
Dodatkowo duży koszt samej operacji elektrolizy i sprężania wodoru do wielkich,
ciężkich butli. Już po otrzymaniu tego NOŚNIKA można mówić, że nośnik jest co
najmniej 3-krotnie droższy niż sama energia el. pobrana z energetyki.
Drugi etap, przechowywanie wodoru. Od kilkudziesięciu lat intensywnego uzywania
wodoru wiadomo, że jakieś 30% ucieknie nam w czasie przechowywania. Wiadomo też,
że cały proces przechowywania i przewożenia butli z wodorem jest w warunkach
zakazu stosowania ognia. Dobra podpowiedź dla gó...ażerii ulicznej, że trzeba
rzucać tlące się niedopałki na te H-auta to czasem widać niebieskie płomyczki,
hehehe, powie każdy gó...arz.
Wracając do tych 30% strat, średnio jednostka użyteczna NOŚNIKA wodorowego zanim
dotrze do silnika będzie już kosztowała ponad 4-krotnie więcej niż energia z
energetyki na wyprodukowanie tej jednostki.
Trzeci etap, silnik. Fantastycznie możemy rozważać nieistniejące jeszcze w
produkcji wydajne ogniwa paliwowe i silnik elektryczny.
Ogniwa produkowane masowo, wg optymistycznych danych (z przyszłości :) będą
miały sprawność przetwarzania en.wodoru na en.el. na poziomie 50%. Wystarczy
jeszcze tylko sprawność silnika el. 95% i już mamy, że ten układ korzysta z
ponad 8-KROTNIE droższego nośnika niż energia el. z energetyki (głownie kolejne,
narastające straty i koszt elektrolizy).
W modelu istniejącym, czyli wodór do silnika spalinowego o sprawności realnej
20% (tak, tak, ja to liczyłem i taką sprawność mają tylko nowoczesne silniki w
nowych autach) i już mamy ... 20-KROTNIE droższy napęd niż energia z energetyki.
Przypominam, że w modelu energetyka-akumulatory-silnik el. ponad 85% energii
przechodzi jako energia napędu kół. Czyli nośnik jest kilkanaście procent droższy.
Czy to wystarczy ?