Zresztą nie jestem chemikiem, jest późno i mam jeszcze coś do zrobienia, więc
pójdę więc na łatwiznę.
O ładowaniu wtyczkowozów piszesz:
"Koszt samej operacji ładowania jest niemal zerowy (szczególnie nocą we własnym
domku)."
Masz na myśli pajęczarstwo? Prąd kosztuje, nie jest obłożony podatkami i
akcyzami jak benzyna, ceny ma regulowane (w dół), a energia elektryczna z węgla
jest brudniejsza od tej wyprodukowanej przez samochód z benzyny. Jeśli zamienisz
elektrownie węglowe na słoneczne, atomowe i wiatrowe, będziesz miał na wejściu
prąd parę razy droższy, niż obecnie, bo trzeba te elektrownie wybudować. A gdzie
zanieczyszczenie przy produkcji i złomowaniu akumulatorów? A gdzie te stacje
wymiany akumulatorów (z nieodłącznymi wózkami widłowymi)?
http://blogsilnika.blogspot.com/2009/08/ekobilans-samochodow-elektrycznych.html
Odkrywcze myśli o wodorze:
"Wiadomo też, że cały proces przechowywania i przewożenia butli z wodorem jest w
warunkach zakazu stosowania ognia. Dobra podpowiedź dla gó...ażerii ulicznej, że
trzeba rzucać tlące się niedopałki na te H-auta to czasem widać niebieskie
płomyczki,hehehe, powie każdy gó...arz."
Sam wymyśliłeś, czy gdzieś przeczytałeś? Benzyna używana w samochodach też się
pali i jakoś z tym żyjemy. Samochody przerobione na gaz też jakoś jeżdżą. Wodór
(jak gaz) raczej wybucha, jeśli ma odpowiednie stężenie. Pisząc o gó...rzach i
niedopałkach pokazałeś, co wiesz o sprawie, albo jak bardzo szanujesz fakty.
O sprawności ogniw:
"Fantastycznie możemy rozważać nieistniejące jeszcze w produkcji wydajne ogniwa
paliwowe i silnik elektryczny. Ogniwa produkowane masowo, wg optymistycznych
danych (z przyszłości :) będą miały sprawność przetwarzania en.wodoru na en.el.
na poziomie 50%."
Twoja przyszłość to już przeszłość. Ogniwa już mają taką sprawność, a postęp się
jeszcze nie zatrzymał.
O istniejących samochodach wodorowych:
"W modelu istniejącym, czyli wodór do silnika spalinowego o sprawności realnej
20% (tak, tak, ja to liczyłem i taką sprawność mają tylko nowoczesne silniki w
nowych autach)"
To nie są świeże dane. Sprawność 20% miały silniki benzynowe baaaardzo dawno
temu. Diesle miały lepszą chyba jeszcze przed II Wojną Światową. A w modelu
istniejącym (Honda FCX Clarity) sprawność energetyczna pozwala przejechać 79 mil
z galona przeliczając wartość energetyczną wodoru na benzynę. Samochód ma
normalne osiągi, normalne wnętrze dla 4 osób, normalny, prawie benzynowy zasięg,
cztery koła, bagażnik. Czego nie ma? Ponad stu lat prób i błędów - czyli
doświadczeń, które mamy z napędem elektrycznym. Napęd wodorowy jest na początku
swojej drogi, a już zadziwia techniczną dojrzałością.
Warto zobaczyć, żeby wyrobić sobie własne zdanie:
http://www.youtube.com/watch?v=c-6B9jYQFm8