Dodaj do ulubionych

Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi...

27.11.09, 08:14
Dajcie Tadkowi spokój. Niech sobie będzie doktorem, byle nie operował.

--
Sigillum Diaboli - mój blog na
czarownice
Edytor zaawansowany
  • polsz 27.11.09, 08:15
    oczywiście, że mógł. Przecież to Ojciec Dyrektor
  • naczelny_troll_forum 27.11.09, 08:25
    Jakaś komisja myśli, że tatko się jej wystraszy? Zaraz można się spodziewać
    nalotu moherowych brygad krzyczących "HAŃBA!" rzucających różańcami i walących
    krzyżami jak młotkami.
  • palestrina2005 27.11.09, 08:38
    Obserwacja uczestnicząca jest jednym z typów obserwacji stosowanych
    w naukach społecznych (szczególnie pedagogice, socjologii czy
    antropologii). Polega na tym, że obserwator badający życie i
    obyczaje danej grupy społecznej (czy w przypadku antropologii
    kulturowej np. plemienia) uczestniczy wraz z nią w codziennym życiu.
    Staje się jednym z jej członków. Zaletą takiej metody jest przyjęcie
    punktu widzenia badanej społeczności i "zasmakowanie" w życiu i
    kulturze jej członków. Badacz może od razu robić notatki lub w inny
    sposób zapisywać swoje obserwacje (fotografia, film, nagrania
    audio). Wadą jest natomiast fakt, że osoba prowadząca badania musi
    przyjąć punkt widzenia badanego obiektu wyrzekając się jednocześnie
    własnego poglądu, stereotypów czy przeświadczeń na temat badanych co
    nie jest łatwe.

    Źródło „pl.wikipedia.org/wiki/Obserwacja_uczestnicz%C4%85ca”

    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • po_stach 27.11.09, 09:00
    Podaj przykład takiego doktoratu w Polsce... Rydzyk na dobra sprawe, to nie ma
    nawet matury..
  • palestrina2005 27.11.09, 09:06
    Jest bardzo wiele takich doktoratów opisujących różne procesy w
    różnych firmach gdzie osoba badacza - obserwatora robiącego wywiad
    jest równoczesnie uczestnikiem tych procesów.

    I nie dotyczy tylko doktoratów w Polsce. Jest to metoda używana na
    całym świecie. Pogoogluj sobie trochę - to zobaczysz że na ten temat
    dużo jest napisane i jest to metodologia która może być spokojnie
    użyta w doktoracie...

    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • pe1 27.11.09, 09:23
    Plastelina, jak zwykle manipulujesz ile wlezie.

    Czym innym jest zastanie pewnej grupy społecznej, organizacji, instytucji i
    wejście w nią w celach badawczych, a czym innym jest pisanie bezpośrednio o
    swoim własnym dziele lub po prostu o sobie. W tym ostatnim przypadku na bezczela
    przypisywanie sobie urojonych przymiotów i osiągnięć udając, że się siebie
    samego ocenia w sposób naukowy to po prostu jawna drwina z nauki. Tu nie ma
    żadnych badań, tu jest zwykłe auto-bałwochwalstwo i auto-promocja.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.11.09, 09:57
    Przykład dyskusji - czy teologia apostolstwa jest dyscypliną doktorską i czy z
    teologicznego punktu widzenia praca doktorska jest naukowo poprawna - pokazuje,
    że pojawiają się problemy, gdy ze względów historycznych państwo traktuje
    teologię jak inne nauki.

    Bo reguły przyznawania doktoratu z teologii są wyznaczone przez państwową ustawę
    (Dz.U. nr 65 z 2003 r., poz. 595). Wolałabym, żeby ta dyskusja odbywała się
    wewnątrz Kościoła i żeby doktoraty z teologii katolickiej podlegały tylko prawu
    kościelnemu. (Nie byłyby wówczas uznawane przez państwo za stopnie naukowe.)

    Bo teraz dyskusja o poprawności teologicznej doktoratu Rydzyka stanie się
    kwestią nauki w ogóle. Tymczasem jednak teologia nie jest nauką w takim sensie,
    jak nauki przyrodnicze, a nawet jak nauki humanistyczne. Przecież jest tyle
    teologii, ile Kościołów.

    Co by było, gdyby ktoś spróbował wprowadzić na uczelnie możliwość doktoratu z
    teologii wyznawców Johna Fruma ( en.wikipedia.org/wiki/John_Frum )? Potem
    można by dyskutować nad tym, czy konkretny doktorat z tej teologii spełnia
    kryteria naukowości, czy nie. Słusznie wydawałoby się to wszystkim groteskowe.

    Dyskusja publiczna o cudzym doktoracie z teologii katolickiej, z udziałem, a
    wręcz inspirowana przez naukowców spoza dziedziny (filozof prof. Hartman) wydaje
    mi się tyleż samo groteskowa. A przynajmniej anachroniczna. Ja wiem, że kiedyś w
    Konstantynopolu nawet przekupki dyskutowały o naturze Chrystusa. Ale to już nie
    te czasy.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • palestrina2005 27.11.09, 10:17

    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • adkalin 27.11.09, 11:21
    Na przykład?
  • palestrina2005 27.11.09, 11:43
    Wszystkie "nauki społeczne"...


    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • adkalin 27.11.09, 12:10
    No właśnie. Dlatego doktorat Rydzyka należy ująć w cudzysłów, i to duży.
  • prepremier 27.11.09, 13:38
    zazdroszczą. Że dostanie się do nieba!
  • te_rence 27.11.09, 15:26
    chyba do piekła!
  • maruda.r 27.11.09, 17:24
    te_rence napisał:

    > chyba do piekła!

    ******************************

    To rzecz pewna. Jak mówią: dobrymi chęciami to jest droga do piekła wybrukowana,
    a samo piekło głowami klechów. Będzie więc pożytek z ojca doktora dyrektora.

  • naczelny_troll_forum 27.11.09, 16:49
    Oczywiście, że jest święty i to święty natychmiast!
    A cud świętego? Cudem jest to, że mu babcie prelewają pieniądze uzyskiwane ze
    sprzedaży puszek, które mogłyby przeznaczyć na chleb.
  • aurumaga 27.11.09, 12:12
    palestrina2005 napisał:

    > Wszystkie "nauki społeczne"...
    >
    >

    Od kryzysu do kryzysu.
    Nawet Araby, co Ja słyszu?
    Ropa w wierch i gaz.
    I wyjdiom my wraz.

    Dobrze, że ojciec geotermalny
    i przezy-dęt niereformowalny.
    W ramach polityki energetycznej.
    Wizji wszechmocy paranoicznej.
    Nie powsadzali nasz dochód
    w niebiańskich mocy pochód.
    Zastawialibyśmy świątynie.
    Tyle warte co stocznie.
    Po pieniądzach tych samych.
    Nie wartych groszy złamanych!

    wyborcza.biz/biznes/1,101562,7302723,Efekt_Dubaju__Trwa_paniczna_wyprzedaz_akcji_na_gieldach.html
  • fxvi 27.11.09, 12:31

    --
    f.
  • fxvi 27.11.09, 12:39

    --
    f.
  • fxvi 27.11.09, 12:40

    --
    f.
  • fxvi 27.11.09, 12:41

    --
    f.
  • pe1 27.11.09, 13:14
    Nauka opiera się na rzetelnych i weryfikowalnych badaniach, które muszą być
    obiektywne i sprawdzalne, a nie na pieprzeniu bez sensu.
  • fxvi 27.11.09, 15:16

    --
    f.
  • fxvi 27.11.09, 15:18
    oczywiście, że
    --
    f.
  • fletcher_live 27.11.09, 13:19
    Robiąc doktorat np. na AGH z biomateriałów zostaje się doktorem nauk
    technicznych, a nie doktorem biomateriałów. Przypuszczam, że podobnie
    doktoryzując się z teologii apostolstwa zostaje się doktorem teologii.
    Gdybym opracował jądro np. najnowszego Ubuntu, czy tzn. że nie mogę doktoryzować
    się na informatyce z zakresu inżynierii systemów? Stosując taką zasadę
    należałoby odebrać doktoraty większości aktywnych naukowców, naukowców-biznesmenów.
    Rozumiem, że można być zaślepionym z nienawiści w stosunku do jakiejś doktryny,
    ideologi, ludzi, no ale wszystko ma swoje granice.
    Swoją drogą należałoby sprawdzić przewody doktorskie, habilitacje i profesury
    naukowców z nadania partyjnego np. na UJ, gdzie jak wiadomo przynajmniej 17.
    profesorów współpracowało jawnie z SB.
  • pe1 27.11.09, 13:52
    > Gdybym opracował jądro np. najnowszego Ubuntu, czy tzn. że nie mogę
    doktoryzować się na informatyce z zakresu inżynierii systemów?

    To za mało. Musiałbyś udowodnić, że zastosowałeś nowatorskie, nieznane do tej
    pory rozwiązania, które wnoszą postęp do NAUKI a nie są tylko inżynierską
    implementacją znanych już rozwiązań.

    ZROZUM, że nie wystarczy coś zbudować i opisać to co się zbudowało, żeby dostać
    doktorat. Nawet jeśli to co zbudowałeś/napisałeś jest lepsze od innych
    konstrukcji. Nie wystarczy przez 200 stron ględzić, że to jest najlepsze.
    Bezwzględnym wymogiem jest udowodnić w sposób naukowy, a więc stosując
    obiektywne i weryfikowalne metody badawcze, że twoje dzieło przewyższa inne i
    wykazać, że podejście jakie zastosowałeś wnosi postęp.
  • fxvi 27.11.09, 15:21

    --
    f.
  • y.y 27.11.09, 15:36
    Z chęcią posłucham, w jaki sposób udowodnisz tę hipotezę.
  • fxvi 27.11.09, 17:17
    to zaledwie jeden z akademickich paradygmatów naukowości
  • fxvi 27.11.09, 17:18
  • maruda.r 27.11.09, 17:48
    pe1 napisał:

    > Bezwzględnym wymogiem jest udowodnić w sposób naukowy, a więc stosując
    > obiektywne i weryfikowalne metody badawcze, że twoje dzieło przewyższa inne i
    > wykazać, że podejście jakie zastosowałeś wnosi postęp.

    ********************************

    Wbrew temu, co niektórzy tu piszą, to sam temat można opracować naukowo, i to
    bardzo dobrze - zupełnie abstrahując od słuszności konkretnych założeń
    teologicznych.

    I tu pojawia się wątpliwość co do rzetelności pracy. Wszak odczucia społeczne na
    temat działalności apostolskiej RM są skrajnie różne - z przewagą negatywnych.
    Intuicyjnie prawidłowym wnioskiem byłoby zanegowanie własnych dokonań lub
    chociażby wskazanie na ich kontrowersyjność.

    Mogę bez problemu udowodnić, że jestem świetnym kierowcą. Mam szczątkową ilość
    mandatów. Ale czy to wszystko? Dla pełnej rzetelności oceny mojej osoby
    musiałbym zatrudnić niezależnych obserwatorów i zlecić im analizę moich zachowań
    na drodze. Owszem, mogłaby z tego powstać rzetelna praca - wykonana jednak przez
    kogoś innego, czyli przez obserwatorów. Mój wkład ograniczyłby się do spięcia
    wszystkiego w całość.

    Kompromis między rzetelnością badań własnych poczynań, a rzeczywistym wkładem
    pracy, że o nowatorskim ujęciu nie wspomnę, jest z zasady zgniły i z gruntu
    podejrzany.

  • fletcher_live 28.11.09, 01:02
    Mój drogi... nie mam czego dodatkowo ROZUMIEĆ :) Wszystko o czym napisałem,
    czerpałem z wiedzy empirycznej. Sam robiłem doktorat ;)
    Wg Twojego rozumienia tej podmiotowości, ani ja, ani też (DOSŁOWNIE) żaden z
    moich znajomych: tak doktoryzujących się do kilku lat po mnie, jak i obecnych
    dr, dr hab., prof. nie mogłaby pochwalić się swoim tytułem :( Śmiem wręcz
    twierdzić, że po wynalezieniu koła nie powinno się w takiej sytuacji w ogóle
    wprowadzać stopni naukowych :)))
    Ładnie napisałeś, zgrabną polszczyzną okraszoną drobną dawną słownictwa
    "wyższych sfer", jednak merytorycznie już niekoniecznie tak dobrze ;)
  • buj_w_chucie 27.11.09, 14:53
    ... za "karykature" w tytule?
  • maaac 27.11.09, 15:00
    Jak sie okaże że praca była ok to nagle się okaze że "karykatura"
    która jest cytatem z wypowiedzi prof Hartmana nigdy z jego ust nie
    padła?
    Profesor Hartman uważa, że przebieg obrony był jej karykaturą.
    Według naukowca nie powinno się też pisać doktoratu o własnej
    działalności. Filozof ma również zastrzeżenia do dziedziny z jakiej
    doktoryzował się ojciec Rydzyk - pisze "Rzeczpospolita".


    A od Rzepy przeprosin się nie będziesz domagał?
  • buj_w_chucie 27.11.09, 16:52
    Tytul w Rzepie jest neutralny. To w GW pojawia sie "Karykatura".
  • 1410_tenrok 27.11.09, 12:00
    nością, ale teraz brak już mi słów.
    Przeczytaj swój post i głęboko zastanów się nad argumentacją. Zrób to najlepiej
    w lustrze, w trakcie rozmowy samej ze sobą.
    Teologia to jest nauka o..............., a nie nauka o ............katolickiej
    lub chrześcijanskiej.
    Doktorat to jest tytuł naukowy otrzymywany za wykonanie pracy o cechach dzieła
    naukowego. Zasady jego otrzymywania są skodyfikowane przez swiat od dawna. Jest
    komisja weryfikacyjna do spraw tytułów naukowych. Nie ma takiej możliwości, aby
    ktoś był doktorem częściowo uznawanym a częściowo nie. I tyle.
    Praca naukowa winna sie cechować obiektywnym podejściem do materii. Jej
    zasadniczą cechą jest obserwacja obiektu i wyciąganie wniosków na podstawie tej
    obserwacji. Czy zostaje zachowany obiektywizm, jeżeli ktoś pisze o własnym
    dziele stworzenia? Smiem twierdzić, że coś takiego jest niemożliwe. Pytanie
    Hartmanna jest więc jak najbardziej na miejscu.

    I do Palestriny. Definicja, definicją, a fakty faktami. Studiowałem kiedyś u
    człowieka, który za sprawą Bronisława Malinowskiego spędził dwa lata wśród
    plemion Mikronezji i Melanezji. Człowiek ów mieszkał w wioskach i po pewnym
    czasie stawał się cząstką społeczności, w takim znaczeniu, że akceptowano jego
    obecność. Człowiek ów jednak nigdy nie stawał się rzeczywistym członkiem tej
    społeczności - nie urodził sie w niej, przebywał w niej jakiś czas po to, aby
    następnie ją opuścić........... Tu mamy z czymś zupełnie innym do czynienia.
    "Stwórca" społeczności pisze niej sam. To jest dobre jako autobiografia, ale
    nigdy nie będzie sie nadawać na rzetelną pracę naukową. Zyjemy jednak tu, gdzie
    żyjemy i kumple postanowili nagrodzić steranego bojownika o..............
  • winniepooh 27.11.09, 14:20
    > (Dz.U. nr 65 z 2003 r., poz. 595). Wolałabym, żeby ta dyskusja
    odbywała się
    > wewnątrz Kościoła i żeby doktoraty z teologii katolickiej
    podlegały tylko prawu

    > kościelnemu. (Nie byłyby wówczas uznawane przez państwo za stopnie
    naukowe.)

    też bym wolała, ale tak nie jest, więc powstała dyskusja dyskusja

    filozofia jest akurat dziedziną najbliżej spokrewnioną z teologią,
    więc fakt że akurat filozof, a nie np. chemik zajmuje tutaj
    stanowisko jest jak najbardziej na miejscu

    wg ciebie byloby lepiej zeby doktorat z Radyja nie był komentowany,
    czy jak?
    --
    Jaką wartość ma cywilizacja nieumiejąca zrobić grzanki zgodnie z
    zamówieniem? (Haruki Murakami)
  • humanista123 27.11.09, 14:43
    Dobrze, że ktoś chce postawić tamę krętactwom Rydzyka, a przynajmniej się od
    nich odcina.

    Mogłabyś wyjaśnić w jaki sposób filozofia jest spokrewniona z teologią?
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.11.09, 17:37
    > wg ciebie byloby lepiej zeby doktorat z Radyja nie był komentowany,
    > czy jak?

    Sama nie wiem. Sytuacja zabrnęła w ślepą uliczkę, bo teraz odbędzie się
    publiczna dyskusja nad poprawnością teologiczną tez o. Rydzyka. A od tej
    poprawności zależy prawomocność państwowego doktoratu. Jakimi kryteriami
    rozstrzygać poprawność teologiczną? Ile teologii, tyle poprawności.

    Dam przejaskrawiony przykład: Gdyby Rydzyk napisał w doktoracie, że Chrystus
    jest obecny w Eucharystii symbolicznie, to protestanci powiedzieliby, że napisał
    prawdę, a katolicy, że nieprawdę i państwo powinno odebrać mu doktorat.
    Groteska, bo co ma do tego państwo?



    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • palestrina2005 27.11.09, 10:16
    Można być np. uczestnikiem projektu w jakiejś korporacji,
    realizaować go, uczestniczyć w nim i pisac o zachowaniach
    pozostałych osób w projekcie.
    NA takiej zasadzie powstało wiele prac naukowych na całym świecie...

    W tym przypadku osoby te piszą o dziele w którym współuczestniczą.

    Metodologia ma swoje wady ale także zalety - bo obserwator "wchodzi"
    w procesy i interakcje z uczestnikami.

    A więc zaletą jest duża ilość danych o charakterze jakościowym
    niedostępna dla badacza z "zawnątrz", wadą natomiast pewien
    subiektywizm i mozliwość interakcji i wpływania na wyniki.

    Nie czytałem pracy, nie wiem jak Dr Rydzyk opisał ograniczenia
    swojego badania. Jesli zrobił to rzetelnie - praca jest jak
    najbardziej OK.


    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • pe1 27.11.09, 10:30
    Nie, to TY kompletnie nie rozumiesz tego, o czym bełkoczesz, plastelina.

    Podstawą nauki jest obiektywność i weryfikowalność. Jeśli podmiot badacza jest
    zaangażowany w swoje własne dzieło, to nie może o nim pisać obiektywnie, to się
    wyklucza. Współuczestniczenie, o którym piszesz bezwzględnie wymaga zachowania
    POZORÓW uczestnictwa.

    Tymczasem Rydzyk ... chwila, moment

    A może po prostu chcesz powiedzieć przez kwiatek, że Rydzyk tak naprawdę jest
    cynicznym obserwatorem, który wcale nie podziela poglądów swojego radyjka, tylko
    manipuluje ludźmi? Gdyby tak było, to owszem, można by było uznać jego
    obserwacje za mające znamiona obiektywizmu.
  • maaac 27.11.09, 11:08
    > A może po prostu chcesz powiedzieć przez kwiatek, że Rydzyk tak
    > naprawdę jest cynicznym obserwatorem, który wcale nie podziela
    > poglądów swojego radyjka, tylko manipuluje ludźmi? Gdyby tak było,
    > to owszem, można by było uznać jego obserwacje za mające znamiona
    > obiektywizmu.

    A wiesz nie zdziwiłbym się. Zarówno jakby Rydzyk naprawdę tak podchodził do swojej działalności jak również jakby tą jego działalność tak "widziało" wielu jego forumowych "obrońców", którzy w większości "moheryzmu" nie wykazują, a właśnie krańcowy cynizm.

    W każdym razie krańcowo cyniczną pod względem wszelkich ideologii - w tym też religii jest obecnie najbardziej popierana przez Rydzyka partia - PiS. Oni tak naprawdę prócz TKMu w nic nie wierzą, wszystko jest oszustwem.
  • bogda35 27.11.09, 12:59
    oczywiście - działalnośc Radia Maryja to nic innego jak perfekcyjna m,anipulacja
    ludżmi,majaca na celu stworzenie grupy bezkrytycznych wyznawcow,która to grupe
    Kościól(pozornie pozostający w cieniu)używa do osiągania różnych celów
    m.in.sterowania wyborami,sterowania opinia publiczną ,zastraszania istniejącej
    władzy(czymże innym jest uginanie sie kolejnych rządów,nawet SLD,przed opiniami
    Kościoła w sprawie edukacji seksualnej,nauki religii w szkołach,komisji
    majątkowej i.t.d.)Gdyby praca doktorska miała przybliżyc metody jakimi posłużono
    sie do stworzenia takiej instytucji,od której wiele nauczyc by sie mógl Gobbels
    - nie można by jej odmówic odkrywczości,szczegolnie w zakresie psychologii
    tłumu.Ale- czy ona tego dotyczy ? Słowo"manipulacja' zastąpiono "apostolatem" -
    lecz cóż dalej ?
  • palestrina2005 27.11.09, 11:27
    "> Podstawą nauki jest obiektywność i weryfikowalność. Jeśli podmiot
    badacza jest
    > zaangażowany w swoje własne dzieło, to nie może o nim pisać
    obiektywnie, to się
    > wyklucza. Współuczestniczenie, o którym piszesz bezwzględnie
    wymaga zachowania
    > POZORÓW uczestnictwa."

    To są po prostu wady tej metody. Przy opisnie nalezy zachowac
    naukowa obiektywność.

    Ale uczestnictwo w projekcie nie wyklucza jego opisania z punktu
    widzenia obserwacji uczestniczacej. I tej metody, opisując np.
    procesy w różnych korporacjach, używa się w wielu pracach naukowych
    na całym swiecie.
    Są oczywiście profesorowie którzy nie cierpią tej metody i ją
    podważają, ale mimo to powstało wiele prac naukowych używajacych tej
    metodologii...

    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • pe1 27.11.09, 16:42
    > To są po prostu wady tej metody.

    KTÓRE JĄ CAŁKOWICIE DYSKWALIFIKUJĄ

    > Przy opisnie nalezy zachowac
    > naukowa obiektywność.

    A JEŚLI SIĘ NIE DA (TAK JAK W TYM PRZYPADKU) TO METODA SIĘ NIE NADAJE
  • kapitanka 27.11.09, 11:59
    Zauważyłam, że ostatnio można spotkać się z wieloma publikacjami aspirującymi do
    naukowych, a z nauką mających niewiele wspólnego. Wystarczy, że jest jakieś
    czasopismo, nawet internetowe, wokół którego gromadzi sie pewna liczba osób,
    których prace nie mogły zostać przyjęte do druku przez wydawnictwa naukowe, a
    już "na potęgę" drukowane w nim są jakieś bzdetne prace. Ja przepraszam, ale jak
    przeczytałam na jakiejś stronie wydawnictwa obszerny fragment pracy na temat
    mobbingu w bibliotekach i sposobach walki z nim (noście mp3, wasze dzieci
    przecież mają często mp3 i nagrywajcie), to szlag mnie trafił, że tego typu
    prace ktoś nazywa publikacją naukową. Dodam, że dane autorki/autora tego
    wiekopomnego dzieła przemilczę dla jej/jego dobra. I nie zdziwiłabym się, gdyby
    twórca/twórczyni tej pracy otrzymał/otrzymała stopień doktora za te i podobne
    prace, bo już mnie nic nie dziwi. Tak samo, jak nie dziwi mnie, że pan T. Rydzyk
    za pracę na swój w zasadzie temat otrzymał stopień doktora. Westchnę
    tylko....gdzie ci doktorzy, którzy rzeczywiście rozwijali naukę, władali kilkoma
    językami, byli erudytami i na dodatek mieli szerokie horyzonty. Obawiam, że tacy
    do pracy w polskich uczelniach nie a dopuszczani.
  • r.maszkowski 27.11.09, 12:22
    pe1 napisał:
    > Plastelina, jak zwykle manipulujesz ile wlezie.
    > Czym innym jest zastanie pewnej grupy społecznej, organizacji, instytucji i
    > wejście w nią w celach badawczych, a czym innym jest pisanie bezpośrednio o
    > swoim własnym dziele lub po prostu o sobie. W tym ostatnim przypadku na
    bezczel
    > a
    > przypisywanie sobie urojonych przymiotów i osiągnięć udając, że się
    siebie
    > samego ocenia w sposób naukowy to po prostu jawna drwina z nauki. Tu nie ma
    > żadnych badań, tu jest zwykłe auto-bałwochwalstwo i auto-promocja.

    Zwłaszcza, że ten opis działalności RM w dziedzinie propagowania wiary
    katolickiej jest w zasadzie oparty na audycjach RM i na nie się powoływał,
    ale bez podania konkretnych cytatów i zawsze bez podania w którym momencie
    audycji i kto daną opinię wypowiedział. Poza tym opis ten jest skrajnie
    wybiórczy, pomija wiele ważnych zagadnień, a wybiera tylko te, które
    stawiają RM, a więc również i autora pracy, w dobrym świetle. Ponieważ z
    kilku przygotowanych pytań udało mi się zadać w czsie obrony tylko jedno,
    resztę złożyłem do protokołu, za potwierdzeniem odbioru:
    www.radiomaryja.pl.eu.org/teksty/uwagi-do-dr.html
  • indywidualismus 27.11.09, 13:52
    R.Maszkowski - jesteś niezłym obserwatorem, punktujesz Rydzyka celnie, więc może
    znasz odpowiedź na dręczące mnie dość długo pytanie: Jakim to językiem (bo na
    pewno nie polskim) posługuje się czcigodny Ojciec Dyrektor? Dziwaczna gramatyka,
    zbójecki szyk zdań, jakieś archaiczno-ludowe wtręty. Gdzie on zdał maturę? W
    moim liceum wyleciałby po pierwszym semestrze. A w ogóle, to jego mowa
    przypomina nieporadny język obcokrajowca ze wschodu (Ukraina, Rosja), któremu
    wydaje się, że włada polszczyzną. Może to jest jakiś trop? Podejmiesz się
    odpowiedzi???
  • epupecki 27.11.09, 09:26
    Teraz dla Rydzyka będzie Nobel. Z dziedziny Cudologie Stosowana. Na
    pierwszy plan pewnie pójdzie Sokółka.
    --
    Eugeniusz Pupecki, Poznań
  • r.maszkowski 27.11.09, 13:05
    pierot9 napisał:
    > A pisze magisterkę nt.: "Moje role w wierszu klasycznym w filmie".
    > www.dziennik.pl/zycienaluzie/article450429/Daniel_Olbrychski_pisze_magisterke_O_sobie.html
    > Hipokryzja GW powala każdego myślącego człowieka, cóż ...

    Magisterkę? Znam trochę prac naukowych różnego szczebla, właśnie na temat
    Radia Maryja i, porównując z nimi tekst pracy o. Rydzyka, myślę, że można
    by ją właśnie przyjąć jako magisterską.

    > Podobnie jest z doktoratem honoris causa Michnika od Uniwersytetu Pedagogiczneg
    > o
    > w Krakowie
    > www.dziennik.pl/wydarzenia/article484019/Doktorat_dla_Michnika_Hanba_.html

    Chyba niepodobnie. Doktoratu honorowego się nie pisze. Chociaż nie ma
    wątpliwości, że gdyby laureat zajął się działalnością naukową, to z
    pewnością mógłby obronić nie tylko doktorat, ale i otrzymać wyższe
    stopnie naukowe. Wielu bardzo inteligentnych ludzi poświęciło swoje życie na
    walkę o zmiany w Polsce, niewielu wraca po latach do dawnych zajęć, ale
    jeżeli już, to w wielu wypadkach z dobrymi wynikami. Np. Modzelewski albo
    Moczulski.
  • bydlo_prof_wb 02.12.09, 18:37
    gdy będą się tego doktoratu h.c. Michnika wstydzić. Mnie Michnik wyszedł bokiem
    już w 1990 r. kiedy przed wyborami prezydenckimi atakował z dziką wściekłością i
    bez żadnych zahamowań Wałęsę. Przejrzałem i do dziś mi pozostało. Potem kolejne
    fakty już tylko utwierdzały mnie w słuszności tych poglądów.
  • bogda35 27.11.09, 13:07
    rozróżnij doktorat jako tytuł naukowy od doktoratu honoris causa.Jednak Michnik
    ma publikacje,a jego wkład w działalnośc opozycji w PRL jest poza dyskusją -
    niezaleznie od nienawiści jaka go teraz spotyka,czy kontrowersyjnych wypowiedzi
    o "honorze p.Kiszczaka".
  • zbychuk 27.11.09, 17:01
    > czy kontrowersyjnych wypowiedzi "honorze p.Kiszczaka".
    Ta wypowiedz (autentyczna a nie przekrecona przez ludzi
    nienawidzacych Adama Michnika) nie byla kontrowersyjna.
    Adam Michnik powiedzial, ze obawial sie, ze Kiszczak w sprawie
    okraglego stolu, jak sie zorientuje ze PRL przegrywa, zerwie
    wszystko i wykreci sie z ustalen, a w rzeczywistowsci W TEJ SPRAWIE
    zachowal sie JAK czlowiek honoru. Co w tym kontrowersyjnego?
  • mn7 27.11.09, 09:45
    Co ty opowiadasz????
    Podaj jakiś przykład doktoratu o samym sobie. Jak można tak manipulować -
    udając, że się nie rozróżnia obserwacji uczestniczącej od pseudonaukowego
    pisania laurki samemu sobie...

  • palestrina2005 27.11.09, 10:18
    badawczej.

    Nie wystarczy Ci. TO weź google i zobacz - bedziesz miał tysiace
    przykładów badań z użyciem "obserwacji uczestniczącej"

    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • palestrina2005 27.11.09, 10:25
    Implications for the Development of Civil Society (doktorat w
    toku),. Galia Chimiak, .... Metoda: focus, analiza danych
    źródłowych; obserwacja uczestnicząca


    Piotr Łukasiewicz, „Nowi Polacy — obserwacja uczestnicząca”; .....
    Marii Ossowskiej (praca doktorska)

    Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
    Wydział Historyczny
    Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
    Izabela Czerniejewska

    Edukacja wielokulturowa
    w Polsce w perspektywie
    antropologii
    "(...)Drugą metodą pozyskiwania materiału była obserwacja
    uczestnicząca(...)"









    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • abrahadabra 27.11.09, 11:06
    Obserwacja uczestnicząca polega na możliwości zbierania danych dzięki
    uczestniczeniu w procesach.
    Nie możesz wpływać na te procesy.

    Nie możesz mówić o obserwacji uczestniczącej w przypadku pracy Rydzyka.

    --
    Jasenovac - rzecz o twarzy kościoła rzymskiego
    jogin.hopto.org/forum/viewtopic.php?f=57&t=362-----------
    I've seen things you people wouldn't believe.
  • mn7 27.11.09, 11:24
    W wypadku Rydzyka trudno tez mówić o "badaniu" procesów lecz raczej o ich
    prostym opisie o cechach autohagiografii.

  • palestrina2005 27.11.09, 11:43
    i też jest to uznana metoda naukowa.

    Parę komentarzy niżej podaję przykład obserwacji uczestniczącej
    gdzie facet zatrudnił sie w fabryce jako pracownik - a wiec wpływał
    na procesy które badał...


    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • maaac 27.11.09, 12:14
    Czyli to zupełnie co innego. Zainteresowanie efektem niszczy
    obiektywnośc naukową.
  • abrahadabra 27.11.09, 12:14
    jeśliby np. założył związki zawodowe, lub wpłynął na zmianę regulaminów czy też
    organizacji pracy to tak, mógłby badać zjawiska przed i po zmianach.

    W metodzie AR wysyłasz impuls i obserwujesz jakie to zrodziło skutki, nie wolno
    jednak wpływać na sam proces tworzenia się skutków.
    :)
    Rydzyk czuwa bezpośrednio nad przebiegiem wszelkich procesów i steruje nimi.
    Jest największym zagrożeniem dla struktury którą stworzył.
    Jeśli np. zachoruje psychicznie lub zginie w wypadku to RM zapadnie się do środka.


    --
    **********************************************
    Liberté-Égalité-Fraternité
    **********************************************
    I've seen things you people wouldn't believe.
  • mn7 27.11.09, 10:56
    Sęk w tym, że czym innym jest obserwacja uczestnicząca (którą ja też niegdyś
    się zajmowałem) a czym innym pisanie bełkotliwych autopochwał na własny temat.
  • funkenschlag 27.11.09, 09:31
    palestrina2005 napisał:

    > Obserwacja uczestnicząca jest jednym z typów obserwacji stosowanych
    > w naukach społecznych (szczególnie pedagogice, socjologii czy
    > antropologii). Polega na tym, że obserwator badający życie i
    > obyczaje danej grupy społecznej (czy w przypadku antropologii
    > kulturowej np. plemienia) uczestniczy wraz z nią w codziennym życiu. (...)

    W tym przypadku o "obserwacji uczestniczącej" mówić nie można. Co innego, gdyby pan przyszły "doktór" udzielał się w radiu jako słuchacz i brał udział w życiu grupy (np. idąc na spotkania Rodziny Radyja), stanowiąc jednostkę w grupie odbiorców (byłby jednym z "moherów"), a nie kiedy jest szefem radia! Mógłby również robic badania nt. mediów katolickich innych niż Radyjo. Pisanie o samym sobie, jako szefie firmy, to nawet gdyby na upartego zaakceptować, to i tak jest naukowo niemoralne. Moim zdaniem tytuł został przyznany niesłusznie (abstrahując od tego czy pana Rydzyka lubię, czy nie).
  • jeg_vil_ha_loff 27.11.09, 09:48
    Też abstrahuję od tego, czy pana Rydzyka lubię, czy nie.

    Nie wiem, jak się pisze doktoraty w naukach społecznych. Natomiast typowy
    doktorat w naukach ścisłych, powiedzmy z fizyki teoretycznej, polega przede
    wszystkim na sprawozdaniu własnej działalności. Nikomu nie przeszkadza, że
    doktorant sam wymyślił i zbudował zestaw doświadczalny i później to opisuje.

    Dlatego zarzut, że "nie powinno się też pisać doktoratu o własnej działalności",
    uważam za niepoważny.
  • slbm 27.11.09, 10:24
    Nie zgodzę się.
    W naukach ścisłych piszesz doktorat o ogólnych zjawiskach, które
    ewentualnie badasz za pomocą zbudowanej przez siebie instalacji
    badawczej. Ale ta instalacja jest budowana w celu naukowym właśnie
    dla sprawdzenia pewnych ogólnych zjawisk - jak sam piszesz, to jest
    zestaw doświadczalny. Opisujesz własną działalność naukową.

    Tymczasem analogią do sytuacji z ojcem dyrektorem byłoby np. gdybyś
    np. zbudował sobie jakąś dochodową - niech będzie że innowacyjną
    nawet - fabryczkę, zarobił na niej, potem to opisał i zrobił w ten
    sposób doktorat.
    --
    Plus ratio quam vis
  • b-ania 27.11.09, 09:58
    Widzę ,że nie słuchasz radia ani oglądasz tv ojca dyrektora. On właśnie często
    udziela się jako słuchacz w radiu i uczestniczy w życiu grupy/grup.
  • maaac 27.11.09, 09:33
    www.pentor.pl/20741.xml
    Nie ma wymogu przyjęcia poglądów grupy,którą się bada. Jest to wręcz
    szkodliwe dla naukowej obiektywności. Podawało by się wtedy
    jedynie "oficjalną" wykładnię określonych zachowań, a nie ich
    prawdziwe podłoże kulturowe, ekonomiczne itp. Tak samo była by
    tendencja do podkreślania tych zachowań, które grupa chce eksponować
    i ukrywanie tych niewłaściwych.

    Jest co innego. Obowiązek zachowywania tak jakby się przyjęło te
    kanony. Wtedy obiekt obserwowany zachowuje się naturalnie. To jest
    jednak zuuupełnie co innego.
  • palestrina2005 27.11.09, 10:29
    Nie zmienia to faktu że Rydzyk mógł pisać o sobie i stosować tą
    metodologie - opisując projekt w którym uczestniczył...

    W przypadku uczestnictwa (np. w projekcie) niemożliwe jest uniknicie
    interakcji...


    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • pe1 27.11.09, 10:46
    > Nie zmienia to faktu że Rydzyk mógł pisać o sobie i stosować tą
    > metodologie - opisując projekt w którym uczestniczył...

    Nie zmienia to faktu, że NIE mógł pisać o czymś, w co jest autentycznie
    zaangazowany, a nie tylko udaje zaangażowanie

    >
    > W przypadku uczestnictwa (np. w projekcie) niemożliwe jest uniknicie
    > interakcji...

    Ale możliwy jest obiektywizm, w przypadku Rydzyka nie ma nawet CIENIA obiektywizmu.
  • maaac 27.11.09, 11:01
    > Ale możliwy jest obiektywizm, w przypadku Rydzyka nie ma nawet
    > CIENIA obiektywizmu.

    Absolutny obiektywizm nigdy nie jest możliwy zwłaszcza w naukach opisujących zachowania ludzkie. Tyle, że każdy uczciwy naukowiec stara się na ile może swój wpływ na badane zjawiska i swoją subiektywność zminimalizować. Nie zawsze się to zbyt dobrze udaje, ale uczciwość wymaga podejmowania prób.
    Tu nie ma śladu czegoś takiego.

    Rydzyk mógłby ze swoją pracą startować co najwyżej w tej samej kategorii co słynne pamiętniki Churchilla.
  • palestrina2005 27.11.09, 11:41
    Wyjasnienia masz komentarz poniżej.
    Definicja Pentora jest zbyt wąska dałem definicję z UW.
    Poza tym jest jeszcze inna metoda badawcza związana z obserwacją
    uczestniczacą - tzw. action research (piszę o tym poniżej)...

    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • maaac 27.11.09, 12:20
    Faktyczne zaangażowanie niszczy obiektywnośc.

    > Wyjasnienia masz komentarz poniżej.
    Też już wyjaśniałem nie raz.

    > Definicja Pentora jest zbyt wąska dałem definicję z UW.
    Definicja jest ok. Ty oparłeś się wpierw na błedenj definicji z Wiki
    i jej interpretacji się trzymasz.


    > Poza tym jest jeszcze inna metoda badawcza związana z obserwacją
    > uczestniczacą - tzw. action research (piszę o tym poniżej)...
    >
    Ale i tą metodę badawczą nieprawidłowow interpretujesz.
  • maaac 27.11.09, 10:53
    palestrina2005 napisał:

    > Nie zmienia to faktu że Rydzyk mógł pisać o sobie i stosować tą
    > metodologie - opisując projekt w którym uczestniczył...

    Nie wiem czy mógł czy nie mógł, ale na pewno nie stosował tej metodologii. Nie mógł jej stosować nie będac niezależnym obserwatorem, tylko zaangażowanym głeboko uczestnikiem, a wręcz animatorem wszystkich działań.

    > W przypadku uczestnictwa (np. w projekcie) niemożliwe jest
    > uniknicie interakcji...

    W wielu badaniach naukowych jest trudny do uniknięcia wpływ badacza na badane zjawisko. Tyle, że we wszystkich nich badacz stosuje wszelkie dostępne mu metody by ten wpływ zminimalizować, lub zastosować taką metodykę badawczą by można było ten wpływ określić (np przez zikszenie ilości badaczy).
    Pomysł by badacz nie tylko nie starał się unikac wpływu na badane zjawisko, ale wręcz tym zjawiskiem sterował jest ciut przypominajacy naukową schizofrenię gdzie zarówno badanym obiektem jak i badaczem jest ten sam byt.
  • palestrina2005 27.11.09, 11:34
    Pentor odnosi się tu do swojej działki - badań głównie konsumenckich

    Np. definicja z UW jest nastepujaca:

    "Obserwacja uczestnicząca, która ma miejsce wówczas, gdy badacz jest
    uczestnikiem społeczności/ organizacji i z tej pozycji przeprowadza
    badanie"
    http://www.kostera.pl/documents/Et_MSD2_3_Obs_Wywiad.pdf

    Tu masz przykład badania w którym badacz był równoczesnie
    pracownikiem-uczestnikiem działalności:

    Piotr Chomczyński
    Uniwersytet Łódzki, Polska
    Wybrane problemy etyczne w badaniach. Obserwacja uczestnicząca
    ukryta
    "Celem artykułu jest ukazanie dylematów moralnych, jakie napotyka
    badacz, który zdecydował się na zastosowanie obserwacji
    uczestniczącej ukrytej (covert participant observation).
    Zdecydowałem się na wykorzystanie tej techniki i w celach badawczych
    podjąłem zatrudnienie w jednej z fabryk produkujących sprzęt AGD.
    Problemy poruszane w artykule stanowią konsekwencję równoczesnego
    funkcjonowania w dwóch, diametralnie od siebie różnych światach -
    akademickim i fabrycznym. Konieczność godzenia ze sobą obydwu
    tożsamości: badacza i robotnika, jak również zobowiązań z nich
    wynikających jest obciążona moralnie, gdyż wymaga ukrywania prawdy.
    Trudności natury etycznej powstałe na skutek podjęcia przeze mnie
    badań stanowią treść niniejszej pracy."





    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • palestrina2005 27.11.09, 11:39
    też uznawane za metodę naukową, na której podstawie powstało wiele
    doktoratów.

    Action research (badania w działaniu) - Badania w działaniu to
    studia nad społeczną sytuacją, w której znajduje się badacz, z
    zamiarem jej ulepszenia; ukierunkowane na poprawę jakości działania
    w jej obrębie
    metodologia-badan.wyklady.org/wyklad/7_badania-w-dzialaniu-action-research-.html







    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • mn7 27.11.09, 11:39
    Istotą badań uczestniczących jest wniknięcie do badanego środowiska CELEM
    przeprowadzenia badania. Oczywiscie NIE JEST obserwacją uczestnicząca pisanie
    o samym sobie.
  • palestrina2005 27.11.09, 11:46
    w którym Rydzyk brał udział...

    To dwie rożne sprawy...


    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • maaac 27.11.09, 12:22
    palestrina2005 napisał:

    > w którym Rydzyk brał udział...
    >
    > To dwie rożne sprawy...
    Nie brał udział jako jeden z szarych pionków ale był jego głównym
    motorem.
    I to są właśnie dwie różne sprawy.
  • palestrina2005 27.11.09, 11:54
    Definicja jest za wąska.
    Cytowany artykuł pokazuje dylematy moralne i wady ale pokazuje
    równoczesnie że w obserwacji uczestniczącej często dochodzi do
    wpływu obserwatora na badane podmioty.

    I tym własnie obserwacja uczestniczaca różni się od zwykłej
    obserwacji gdzie badacz nie uczestniczy w wydarzeniach które bada.

    Poza tym definicja ta nie uwzględnia nurtu tzw. action research
    gdzie badacz oddziaływuje na badane procesy...


    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • maaac 27.11.09, 12:12
    palestrina2005 napisał:

    > Definicja jest za wąska.
    Definicja jest w porządku.

    > Cytowany artykuł pokazuje dylematy moralne i wady ale pokazuje
    > równoczesnie że w obserwacji uczestniczącej często dochodzi do
    > wpływu obserwatora na badane podmioty.
    Jako coś czego nie da się uniknąć choć powinno się ten wpływ
    minimalizować. Minimalizacja tego wpływu jest kluczem. Nie
    można uznać przypadku, w którym nie ma prób minimalizacji, a wręcz
    na opak jest się elementem napędzającym wszelkie zmiany jako
    przykładu stosowania tej metody.

    > I tym własnie obserwacja uczestniczaca różni się od zwykłej
    > obserwacji gdzie badacz nie uczestniczy w wydarzeniach które bada.
    Tak. Tyle że "uczestniczy", a "kieruje wydarzeniami" to zupełnie co
    innego.

    > Poza tym definicja ta nie uwzględnia nurtu tzw. action research
    > gdzie badacz oddziaływuje na badane procesy...
    To już jest zupełnie co innego. Lecz i tu naukowoścćpolega na tym,
    że naukowiec będac w środowisku "generuje" jakieś bodźce i
    bada "odpowiedź" środowiska na te bodźce. Jednak cały czas nie jest
    de facto elementem tego środowiska i nie jest nigdy personalnie
    zainteresowany by "odpowiedź" na jego "bodziec" była taka, a nie
    inna.

    Wracając do przykładu z artykułem o fabryce AGD celem wszystkich
    pracowników było tak wydajne pracowanie w fabryce by osiągnąc jak
    najwyższe zarobki. Zadaniem badacza było wyłącznie symulowanie
    takiego zachowania, choć tu się pojawia problem aktora, który
    zaczynażyć swoją rolą (i o tym artykuł). Jego celem było zbadanie
    środowiska tych pracowników. Trudno powiedziec by realnie on stał
    się jednym z nich. No i powiedz. Jakim cudem pracą naukową mogła by
    być praca dyrektora tej fabryki? Co było by kłamstwem? Jego
    zaanagażowanie w pracę i osiąganie największych zysków czy
    publikacja i obserwacje?
  • 33qq 27.11.09, 10:43
    Problem w tym, że Rydzyk nie wniknął w grupę tylko ją ukształtował
  • indywidualismus 27.11.09, 13:58
    składam szczere wyrazy współczucia z powodu przymusu bezproduktywnego spierania
    się z palestriną, który to uczestnik w co trzecim (+ -) poście pisze dokładnie
    to samo, tak jakby odpowiedzi jego adwersarzy nie wyświetlały mu się na ekranie.
    Jednocześnie ostrzegam, że intensywne walenie w betonowy mur głową, może
    doprowadzić do silnego bólu i uszkodzenia tejże.
  • 33qq 27.11.09, 16:29
    Uwielbiam takie głosy, dowalić żeby poczuć się lepiej. Cieszę się, że ci ulżyło.
    A teraz coś na temat poproszę.
  • lol76 27.11.09, 14:33
    Zaraz bedzie ze Hartman-Zyd czepia sie biednego Ojca-Dyrektora...
    Smiechu warty jest rydzyk...
  • az100 27.11.09, 08:29
    O jakości się nie wypowiadam ale niejeden doktorat powstał np. na podstawie
    własnych badań czy doświadczeń.
  • ar.co 27.11.09, 09:10
    Mam wrażenie że KAŻDY doktorat powinien powstać "na podstawie
    własnych badań". Jeśli powstał na podstawie cudzych badań to jest to
    zazwyczaj plagiat.
  • pan_i_wladca_mx 27.11.09, 09:46
    jasne, czyli korzystanie z danych zastanych (ktos te badania kiedys robil!) to
    plagiat? korzystanie ze statystyk to plagiat (ktos te statystyki zamiescil),
    korzystanie z dorobku innych w celach porownawczych to plagiat?

    korzystanie z cudzych badan nie jest plagiatem, plagiatem jest ich
    przywlaszczenie bez odniesienia sie do autora

    ar.co napisała:

    > Mam wrażenie że KAŻDY doktorat powinien powstać "na podstawie
    > własnych badań". Jeśli powstał na podstawie cudzych badań to jest to
    > zazwyczaj plagiat.

    --
    "po ćwiartce dobrego alkoholu czuję się jak rzeźba"
  • pe1 27.11.09, 16:25
    pan_i_wladca_mx napisała:

    > jasne, czyli korzystanie z danych zastanych (ktos te badania kiedys robil!) to
    > plagiat?

    Jeśli się korzysta wyłącznie z cudzych badań to OWSZEM, jest to plagiat. Nie
    można zrobić doktoratu tylko cytując cudze wyniki, doktorant musi mieć ZNACZĄCY
    wkład własny, to znaczy procentowa ilość i znaczenie jego badań musi dominować
    nad wynikami zapożyczonymi od innych.
  • slbm 27.11.09, 10:26
    Tak,na podstawie własnych badań i doświadczeń, a nie własnej
    działalności komercyjnej. To niezupełnie to samo. Żeby było z mojej
    dziedziny: nie wyobrażam sobie np., że jutro założę spółkę
    energetyczną, popracuję sobie jako prezes przez lat 10, potem opiszę
    własne doświadczenia i dostanę za to tytuł doktora nauk technicznych
    albo ekonomicznych. Na tej podstawie to mogę napisać książkę, ale
    nie doktorat.
    --
    Plus ratio quam vis
  • wolny_czlek 27.11.09, 08:15
    kościół katolicki to twór który zastąpił PZPR tyle ze jest bardziej pazerny i
    złodziejski
  • ipta 27.11.09, 08:17
    ale ma już 2000 lat a od żłobka zaczynali.
  • paralentum 27.11.09, 08:25
    to 2000 lat temu juz mieli żłobki?
  • naczelny_troll_forum 27.11.09, 08:54
    Oczywiście - do karmienia zwierząt.
  • dzi1a 27.11.09, 08:18
    on nie umie sklecić poprawnie 2 zdań ,doktór buahaha.
    wszystkie tytuły nadawane przez kościelnych od mgr do prof. to żenua
  • maura4 27.11.09, 08:24
    Też prawda. Kiedy słucha się jak mówi, trudno uwierzyć, że
    zapisałby poprawną polszczyzną choć kartkę A4.
  • sw.patryk 27.11.09, 08:34
    Zupelnie sie zgadzam,ale tez prosze zauwazyc, ze tzw. " prezdet "
    jest dr hab prawa, a belkocze niemilosiernie.
    Mam nadzieje ,ze CKK zrobi , co do niej nalezy. Przynajmniej w
    przypadku pana Rydzyka.
  • maura4 27.11.09, 08:45
    No tak , tylko w tym przypadku to jest niewyraźna mowa, a zdania
    składane są na ogół poprawnie, więc w piśmie wygląda to lepiej.
  • ar.co 27.11.09, 09:14
    O tym co "w piśmie" trudno wiele powiedzieć - między habilitacją a
    podwórkową profesurą (a tytułu profesora nadal używa) prezydęt
    opublikował ... jedną pozycję. I nie była to książka.
  • ontos2 27.11.09, 08:23
    na otwartych mózgach.
  • lernakow 27.11.09, 09:12
    ontos2 napisał:

    > na otwartych mózgach.
    >
    I to zdalnie. Nobel z medycyny 2010 jak nic.

    --
    Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
  • paralentum 27.11.09, 08:24
    ko jasne, niech sobie ma doktorat tej smiesznej niby uczelni
  • erid 27.11.09, 09:09
    Akurat miałem krótki kontakt z przybytkiem im. Wyszyńskiego i poważnie to ta
    szkoła nie wygląda... Niemalże cytując jednego z wykładowców - chodzi nie tylko
    o edukację, ale również (a może przede wszystkim?) o "formację" (czytaj
    indoktrynację). W związku z tym upycha się po zajęciach rzesze niezbyt
    poważnych, ale chcących sobie dorobić księży magistrów czy doktorów... Więc i
    doktoratu Rydzyka na katolickiej uczelni nie traktowałbym poważnie - tam pewnie
    wszyscy go wielbią i nawet, gdyby oddał dwie kartki na brudno, to też miałby
    sukces...
  • maura4 27.11.09, 09:47
    Nie znam tej uczelni, ale znam pewną opowiastkę. Z moja mamą w
    klasie uczył sie chłopak, cieniutki w każdej dziedzinie, ale miły,
    spokojny. Nauczyciele widząc , że się stara wyciagali go za uszy.
    Zdał maturę - starą. Po jakimś roku moja mama dowiedziała się od
    znajomych, że on studiuje. Nie mogła uwierzyć, gdzie też udało mu
    się dostać. No właśnie na tę "uczelnię" , o której piszesz.
  • dekaton 27.11.09, 10:01
    Egzaminy wstępne na uczelnię katolicką.Przewodniczący komisji
    egzaminacyjnej, ksiądz-profesor pyta kandydata:
    -Proszę nam powiedzieć, co skłoniło pana do studiowania tak
    trudnego kierunku jak egzorcystyka stosowana?
    - Tato, nie wygłupiaj się...
  • elitanarodupolskiego 27.11.09, 14:11
    UKSW ma dopiero 10 lat. Więc 10 lat temu Twoja mama jeszcze nastolatką była, a
    dziś już ma dziecko interesujące się zagadnieniami z zakresu szkolnictwa wyższego.
  • r.maszkowski 27.11.09, 12:33
    erid napisał:
    > Akurat miałem krótki kontakt z przybytkiem im. Wyszyńskiego i poważnie to
    ta
    > szkoła nie wygląda... Niemalże cytując jednego z wykładowców - chodzi
    nie tylko
    > o edukację, ale również (a może przede wszystkim?) o "formację" (czytaj
    > indoktrynację). W związku z tym upycha się po zajęciach rzesze niezbyt
    > poważnych, ale chcących sobie dorobić księży magistrów czy doktorów...
    Więc i
    > doktoratu Rydzyka na katolickiej uczelni nie traktowałbym poważnie - tam
    pewnie
    > wszyscy go wielbią i nawet, gdyby oddał dwie kartki na brudno, to też
    miałby
    > sukces...

    Myślę, że na UKSW są lepsze i gorsze wydziały, instytuty, a nawet
    poszczególne zakłady. Poszły na tę uczelnię ogromne pieniądze i to daje
    efekty. Ale właśnie na teologii co jakiś czas zdarzają się skandale - a to
    propagowanie nienawiści do homoseksualistów, a to występy pani, która
    rozdyma 10-krotnie KL Warschau, a to doktorat o. Rydzyka. Może było więcej
    takich wydarzeń, ale o nich nie wiemy. Zajmowanie się teologia może miec
    sens, ale bardzo ryzykowne jest budowanie wydziałów teologicznych nie jako
    odnogi filozofii, ale na badzie seminariów duchownych. Niestety ten błąd
    popełniła większość polskich uniwersytetów. Natomiast UKSW to faktycznie
    uczelnia kościelna, której początkiem była Papieska Akademia Teologiczna, a
    więc coś zbliżonego do seminarium. To nie nauka, ale propaganda fide.
  • jankbh 27.11.09, 08:25
    Podważanie stopni naukowych Ojca Rydzyka jest nie tylko obrazą uczuć
    religijnych, ale i narodowych, skoro tego niesłychanego w swojej
    wsciekłosci ataku na swiętego męża i jego dzieło dopuszczono się z
    hanzeatyckiego miasta.
  • 3-kuleczka 27.11.09, 08:45
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • mazzowsze 27.11.09, 08:49
    Alle jaja.... świętego męża.
  • lopez3172 27.11.09, 09:05
    jakich uczuć...co ma piernik do wiatraka???
    --
    lopez3172@gazeta.pl
  • mw01 27.11.09, 10:31
    Kraków nie jest, anie nie był miastem hanzeatyckim
  • uniaeuropejska1 27.11.09, 11:54
    I to od lat.Chciwie zawłaszcza coraz liczniejsze grunty,bierze szmal
    od Państwa pod każdym pretekstem a teraz taki numer by nawet tytuły
    naukowe mógł dostać jak mu się żywnie podoba.
  • japico 27.11.09, 14:21
    mw01 napisał:

    > Kraków nie jest, anie nie był miastem hanzeatyckim

    ... a nie byłoby lepiej najpierw sprawdzić?
  • j-50 27.11.09, 08:30
    Jak tylko przeczytałem o tym "dochtoracie", to tak samo
    powiedziałem - pisał o sobie. No cóż - jaki autor, taki
    i "autodochtorat"!
  • kancelaria_p_prezydenta 27.11.09, 08:41
  • ri-pi 27.11.09, 08:32
    Jak nie mógł , jak nie mógł kurde . Przecież napisał .
  • uzdrowiony1974 27.11.09, 08:35
    Wkrótce habilitacja.
    Nie dziwi nic.
  • oservattoreromano 27.11.09, 08:36
    "Ojcu Dyrektorowi" Rydzykowi wszystko wolno - nawet orać pole zimą.
  • loppe 27.11.09, 08:38
    Podobno Daniel Olbrychski niedawno obronil prace magisterska o sobie
  • pe1 27.11.09, 09:19
    Praca magisterska to nie jest doktorat. Doktorat jest pracą naukową i musi
    dotyczyć dyscypliny nauki. Musi spełniać ściśle określone ustawą warunki. Praca
    Rydzyka jej w oczywisty sposób nie spełnia i na bank Centralna Komisja cofnie mu
    stopień, bo ma do tego prawo.
  • robertkropkab 27.11.09, 09:47
    Oj! Co będzie krzyku w radyjku... Warto będzie posłuchać, oj warto!
    Takiego "fizolowania" nigdzie się nie usłyszy ;))
  • eeeee1 27.11.09, 08:40

    po pierwsze: prezydent Lech Kaczynski uzyskal stopien doktora a
    pozniej profesora nie majac zadnych publikacji naukowych ani zadnego
    dorobku naukowego a wiec precedens jest


    po drugie: czy ktos sprawdzil czy Rydzyk w ogole ma magistra?
  • lopez3172 27.11.09, 09:08
    eeeee1 napisała:

    >
    > po pierwsze: prezydent Lech Kaczynski uzyskal stopien doktora a
    > pozniej profesora nie majac zadnych publikacji naukowych ani zadnego
    > dorobku naukowego a wiec precedens jest
    >
    >
    > po drugie: czy ktos sprawdzil czy Rydzyk w ogole ma magistra?


    A któż by śmiał.Rydzyk urodził się z maturą i magisterium....

    --
    lopez3172@gazeta.pl
  • pogromca_ciemniakow 27.11.09, 09:20
    > po pierwsze: prezydent Lech Kaczynski uzyskal stopien doktora a
    > pozniej profesora

    prezydent Lech Kaczynski nie ma tytulu profesora, ma stopien doktora i
    habilitacje. Jedynie pracowal na stanowisku profesora (na stanowisku profesora
    moze pracowac zarowno osoba z tytulem profesora jak i bez tytulu ale posiadajaca
    habilitacje), a to duza roznica.
  • r.maszkowski 27.11.09, 12:37
    pogromca_ciemniakow napisał:
    > > po pierwsze: prezydent Lech Kaczynski uzyskal stopien doktora a
    > > pozniej profesora
    > prezydent Lech Kaczynski nie ma tytulu profesora, ma stopien doktora i
    > habilitacje. Jedynie pracowal na stanowisku profesora (na stanowisku profesora
    > moze pracowac zarowno osoba z tytulem profesora jak i bez tytulu ale posiadajac
    > a
    > habilitacje), a to duza roznica.

    Pracował zresztą, a propos, na stanowisku profesora właśnie na UKSW.
  • seydlitz 27.11.09, 09:25
    kaczyński p.o. prezydenta RP nie jet profesorem. To jedno z pisdowskich kłamstw.
    Studenci do mojej żony też mówią pani profesor choć jest tylko dr hab.

    jeszcze rok i kacze wykopki:)
  • one2be 27.11.09, 10:23
    Co tam brak publikacji, prezydent Kaczyński uzyskał stopień magistra
    bez znajomości języka obcego - to jest dopiero sztuczka..
  • majajekukubzdziongvamajaje 27.11.09, 08:40
    swoje pamiętniki. A niektórzy nie wierzą, że Rydzol to ruski agent.
  • palestrina2005 27.11.09, 08:41
    więc Rydzyk miał prawo pisać o Radiu Maryja...


    Obserwacja uczestnicząca jest jednym z typów obserwacji stosowanych
    w naukach społecznych (szczególnie pedagogice, socjologii czy
    antropologii). Polega na tym, że obserwator badający życie i
    obyczaje danej grupy społecznej (czy w przypadku antropologii
    kulturowej np. plemienia) uczestniczy wraz z nią w codziennym życiu.
    Staje się jednym z jej członków. Zaletą takiej metody jest przyjęcie
    punktu widzenia badanej społeczności i "zasmakowanie" w życiu i
    kulturze jej członków. Badacz może od razu robić notatki lub w inny
    sposób zapisywać swoje obserwacje (fotografia, film, nagrania
    audio). Wadą jest natomiast fakt, że osoba prowadząca badania musi
    przyjąć punkt widzenia badanego obiektu wyrzekając się jednocześnie
    własnego poglądu, stereotypów czy przeświadczeń na temat badanych co
    nie jest łatwe.

    Źródło „pl.wikipedia.org/wiki/Obserwacja_uczestnicz%C4%85ca”

    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • 3-kuleczka 27.11.09, 08:50
    nie przynudzaj
  • palestrina2005 27.11.09, 09:07
    Widzę że nie masz argumentów i stać Cię tylko na "nie przynudzaj"...

    Tak to jest jak ktoś kończy na licencjacie i nie wie prawie nic na
    temat metodologii badań naukowych...


    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • pe1 27.11.09, 09:28
    > Tak to jest jak ktoś kończy na licencjacie i nie wie prawie nic na
    > temat metodologii badań naukowych...

    Sam właśnie się ośmieszasz, bo ujawniasz, że sam nie masz o nich pojęcia.

    Czym innym jest zastanie pewnej grupy społecznej, organizacji, instytucji i
    wejście w nią w celach badawczych, a czym innym jest pisanie bezpośrednio o
    swoim własnym dziele lub po prostu o sobie. W tym ostatnim przypadku na bezczela
    przypisywanie sobie urojonych przymiotów i osiągnięć udając, że się siebie
    samego ocenia w sposób naukowy to po prostu jawna drwina z nauki. Tu nie ma
    żadnych badań, tu jest zwykłe auto-bałwochwalstwo i auto-promocja.
  • propagacja 27.11.09, 08:52
    Trochę to bardziej skomplikowane,to "obserwowana grupa " przejęła jego poglądy
  • palestrina2005 27.11.09, 09:10
    Tak bywa w tego typu obserwacjach ponieważ następuje tu interakcja
    badacz-obserwowane jednostki.

    Nie zmienia to faktu że, przy wszystkich wadach tej metody, metoda
    ta używana jest w badaniach naukowych i w pracach doktorskich (np.
    opisujących różne procesy w korporacjach)...

    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • pe1 27.11.09, 09:29
    Rydzyk nie opisywał zastanej instytucji, tylko opisywał siebie. To nie jest
    obserwacja uczestnicząca tylko bałwochwalstwo.
  • mantero 27.11.09, 10:09
    palestrina2005, po pierwsze to od kiedy wikipedia jest rzetelnym źródłem informacji?? Na studiach pierwsze co wbijają teraz do łba, to pisząc jakąkolwiek prace nigdy nie powoływać się na wikipedię, bo każdy może tam pisać dowolne bzdury.
    A po drugie, to przytoczyłeś(łaś) formułkę, której najwyraźniej samemu nie rozumiesz. Gdyby tę pracę napisał jakiś szary pracownik Radia Maryja to wszystko byłoby w porządku - bo jest tylko obserwatorem i nie ma realnego wpływu na to, w jakim kierunku działalność RM podąży. Może to tylko opisać.
    Ale Rydzyk nie jest w tym wypadku obserwatorem. On tą organizacją kieruje, więc może podjąć dowolne decyzje byleby tylko udowodnić swoją tezę.

  • palestrina2005 27.11.09, 11:57
    a więc jeden z nurtów obserwacji uczestniczacej (niektórzy tweirdzą
    ze zupełnie odrębna dziedzina badań).

    Tak czy siak czy to obserwacja uczestnicząca czy action research
    (gdzie badacz wpływa na procesy któe bada) - metodologie Rydzyka
    stosuje się w pracach naukowych...


    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • pe1 27.11.09, 16:38
    Możesz sobie kłapać dziobem ile wlezie. KŁAMSTWO powtórzone setki razy nie
    stanie się prawdą. Rydzyk nie prowadził żadnych badań tylko uprawia
    bałwochwalstwo i promocję.


    NIE KŁAM WIĘCEJ
  • erid 27.11.09, 08:59
    Wadą jest natomiast fakt, że osoba prowadząca badania musi
    > przyjąć punkt widzenia badanego obiektu wyrzekając się jednocześnie
    > własnego poglądu, stereotypów czy przeświadczeń na temat badanych co
    > nie jest łatwe.

    Tu akurat nie ma żadnego kłopotu, bo poglądy obserwatora są narzucone
    społeczności...
  • krawiec6661 27.11.09, 09:06
    Wyobraża sobie ktoś sytuację, w której Rydzyk nie obronił pracy? To byłby wręcz
    cud, szok... Profesora to by chyba spalono na stosie od razu za wściekłe ataki
    na kościół.
  • palestrina2005 27.11.09, 09:11
    Metoda ta ma swoje wady - silna interakcja badacza z badanym
    otoczeniem.

    Ale nie zmienia to faktu że metodologia ta kwalifikuje się do badań
    naukowych...


    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • po_stach 27.11.09, 09:14
    doktoratu,napisanego i obronionego w Polsce, w podobnym stylu, co Rydzyk.
  • sralik111 27.11.09, 10:31
    .. przyznales znawco?
  • palestrina2005 27.11.09, 11:54

    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • pe1 27.11.09, 16:39
    PLASTELINA PRZESTAŃ KŁAMAĆ I MANIPULOWAĆ
  • maaac 27.11.09, 09:43
    Podstawową zasadą wszelkich badań naukowych jest maksymalizacja
    obiektywności wobec obserwowanych faktów.
    W obserwacji uczestniczącej badacz co najwyżej może udawać,
    że przyjął kanon wartości panujący w danym środowisku by się w niego
    najlepiej wtopić. W momencie jednak gdy naprawdę je przyjmie
    traci jakiekolwiek ślady obiektywności.

    Polecam definicję Pentora.
    www.pentor.pl/20741.xml
    Obserwacja uczestnicząca polega na celowej rejestracji
    autentycznych zachowań ludzi w naturalnych warunkach, najczęściej
    konsumentów i nabywców, ale także sprzedawców, pracowników działów
    obsługi klienta i innych uczestników rynku. Ma ułatwić zrozumienie
    zachowań badanych w prawdziwym otoczeniu, naturalnych sytuacjach i
    codziennych zdarzeniach. W tym celu badacz-obserwator nawiązuje
    bezpośredni kontakt z osobami poddanymi badaniu, bierze bezpośredni,
    aktywny udział w obserwowanych sytuacjach, a nawet własnym
    zachowaniem prowokuje obserwowanych do określonych reakcji i
    działań. Badacz nie kieruje jednak bezpośrednio postępowaniem
    obserwowanych osób, przybiera jedynie jedną z ról typowych dla
    zdarzeń poddanych obserwacji, nie ujawniając często swoich
    rzeczywistych intencji badanym.
    Przedmiotem obserwacji jest
    zachowanie indywidualne badanego. Natomiast zadaniem obserwatora
    dostrzeżenie, zarejestrowanie i zinterpretowanie subiektywnego sensu
    i społecznego znaczenia tego zachowania.


    Wyróżniony tekst tym bardziej wskazuje, że Rydzyk nie mógł stosowac
    tej techniki będac szefem całego przedsięwzięcia.
  • mn7 27.11.09, 11:00
    Praca Rydzyka w oczywisty sposób nie ma nic wspólnego z obserwacją
    uczestniczącą, jest w istocie jej zaprzeczeniem.
    Co nie zmienia faktu, że teologia jest uznawana za dyscyplinę naukową a
    przyjęta metody odpowiada tam uznawanym standardom (nie twierdzę, że to
    dobrze).
  • maaac 27.11.09, 11:04
    n7 napisała:

    > Praca Rydzyka w oczywisty sposób nie ma nic wspólnego z obserwacją
    > uczestniczącą, jest w istocie jej zaprzeczeniem.
    I tylko o to mi chodzi,

    > Co nie zmienia faktu, że teologia jest uznawana za dyscyplinę
    > naukową a przyjęta metody odpowiada tam uznawanym standardom (nie > twierdzę, że to dobrze).
    bo na zasadach rządzących nadawaniem doktoratów z teologii się nie znam.
  • palestrina2005 27.11.09, 11:50
    Nie oddaje całości sprawy. Wiele doktoratów opisuje procesy w
    korporacjach w których pracują i kształtują te procesy badacze.

    Np. definicja z UW jest nastepujaca:

    "Obserwacja uczestnicząca, która ma miejsce wówczas, gdy badacz jest
    uczestnikiem społeczności/ organizacji i z tej pozycji przeprowadza
    badanie"
    http://www.kostera.pl/documents/Et_MSD2_3_Obs_Wywiad.pdf

    Definicja lepsza bo szersza i nie wyklucza interakcji badacz -
    obserwowane podmioty i wpływu badacza na te podmioty.


    Radze też zwrócić uwage na tzw. action research gdzie z natury
    rzeczy badacz wpływa na badane procesy i kształtuje je...



    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • maaac 27.11.09, 12:50
    palestrina2005 napisał:

    > Nie oddaje całości sprawy. Wiele doktoratów opisuje procesy w
    > korporacjach w których pracują i kształtują te procesy badacze.
    Nigdy jednak nie są prezesami tych korporacji. Stanowią zawsze jakiś
    nieznaczny jej element. Nieznaczność jest kluczem.

    > Np. definicja z UW jest nastepujaca:
    >
    > "Obserwacja uczestnicząca, która ma miejsce wówczas, gdy badacz
    > jest uczestnikiem społeczności/ organizacji i z tej pozycji
    > przeprowadza badanie"
    > www.kostera.pl/documents/Et_MSD2_3_Obs_Wywiad.pdf
    To nie jest definicja UW tylko podział typów pdany przez obserwacji
    Prof. dr hab. Monika Kostera, Wydział Zarządzania UW. Czyli coś
    zupełnie innego. Definicja musi być kompletna, podział to tylko
    częsć jakiegoś większego tekstu.

    > Definicja lepsza bo szersza i nie wyklucza interakcji badacz -
    > obserwowane podmioty i wpływu badacza na te podmioty.
    To nie jest po pierwsze pełna definicja po drugie źle rozumiesz
    interakcję do jakiej może dochodzić.

    > Radze też zwrócić uwage na tzw. action research gdzie z natury
    > rzeczy badacz wpływa na badane procesy i kształtuje je...
    Tylko jeszcze trzeba rozumieć o co w tym chodzi. Ty tego
    najwyraxniej nie pojmujesz. Nie taka interakcja jak w wypadku
    szefowania jakiemuś przedsięwzięciu.
  • poetria 27.11.09, 18:29
    No właśnie, całkowicie się zgadzam. Palestrina zaciemnia problem, powtarza przy
    tym ciagle to samo. :(
  • uniaeuropejska1 27.11.09, 12:11
    To raczej owa badana społeczność przyjęła punkt widzenia rydzyka i
    powoli stacza się po równi pochyłej.Ciekawi mnie czy ktoś w radyju
    krytykuje rasistowskie dowcipy "mistrza"?
  • truten.zenobi 27.11.09, 08:47
    jeszcze trochę a będą za wróżkarstwo, astrologię, spirytyzm itp..


    tak więc nie jest problemem czy ojciec malwersant prawidłowo sam
    sobioe nadał tytuł naukowy tylko że mozna za różne hokus pokus go
    nadawać!
    --
    Imagine there's no countries
    It isn't hard to do
    Nothing to kill or die for
    And no religion too
  • po_stach 27.11.09, 08:58
    w j.polskim. To cymbał do kwadratu ! Z tego doktoratu, śmiała się cała Polska,
    od Tatr do Bałtyku...
  • krawiec6661 27.11.09, 09:04
    Może cymbał nie, ale faktem jest, że większość bywalców Radia Maryja ma problem
    z odmianą przez przypadki.
  • adkalin 27.11.09, 09:04
    Może i cymbał, ale talent do wyciągania forsy od naiwnych ma.
  • slbm 27.11.09, 10:31
    To powinien zrobić doktorat z ekonomii.
    --
    Plus ratio quam vis
  • truten.zenobi 27.11.09, 12:11
    raczej z "socjotechniki stosowanej" ;)


    --
    "znów zabijają w nas młodość
    znów zabierają nam wolność..."
  • szabo 27.11.09, 17:47
    dostanie "honoris causa" na instytucie piramid finansowych nowego uniwersytetu
    Bernarda Madoffa, założonym niedawno w zakładzie penitencjarnym stanu Colorado.

    slbm napisał:

    > To powinien zrobić doktorat z ekonomii.
  • funkenschlag 27.11.09, 09:36
    truten.zenobi napisał:

    > jeszcze trochę a będą za wróżkarstwo, astrologię, spirytyzm itp..

    W Indiach można studiować astrologię. :)
  • truten.zenobi 27.11.09, 12:07


    --
    Imagine there's no countries
    It isn't hard to do
    Nothing to kill or die for
    And no religion too
  • buj_w_chutach 27.11.09, 09:01
    A bo to pierwszy taki przypadek? Doktoratów i habilitacji kościelnych nikt nie
    kontroluje, ale na szczęście tez w społeczeństwie nie bierze się ich poważnie.
    Są niewiele warte, a ludzie je posiadający niekiedy prezentują wiedzę na
    bardzo niskim poziomie.
  • buj_w_chutach 27.11.09, 09:05
    Ci duchowni, którzy reprezentują bardzo wysoki poziom najczęściej mają tytuły
    naukowe zdobyte na innych świeckich wydziałach: na prawie, filozofii czy też fizyce.
  • winietou 27.11.09, 09:01
    To jest sprawa polityczna!!!!
  • adkalin 27.11.09, 09:02
    Wygląda na to, że można napisać dowolna bzdurę i uzyskać stopień doktora (co
    prawda "nauk" magicznych ale zawsze).
  • po_stach 27.11.09, 09:10
    Mogę sie założyć o wszystko,że Rydzyk nie potrafi samodzielnie złożyć jednego
    zdania po polsku !
  • unhappy 27.11.09, 09:03
    Link spamera kieruje na:

    www. gangsters .pl/index.php?polec=1284

    --
    nie-tak: Czy to o podsłuch chodzi, zastanów się na co mogły wpłynąć fale jakimi
    podsłuchiwał rozmowy? [...]dla mnie włączenie się na frekwencje samolotu jest
    przestępstwem a wręcz morderstwem.
  • adams14 27.11.09, 09:13
    Uważam,że uwagi Pana Profesora zgłoszone Komisji są zasadne, pomimo
    tego,że jestem optymistą, nie sądzę aby Komisja podzieliła uwagi
    Pana Profesora. Dzisiejsi "nietykalni" stoją już od dawna ponad
    prawem świeckim, wydaje mi się,że też ponad boskim,którego nie
    przestrzegają a pouczają wiernych! Strach w wypowiadaniu prawdy,
    paraliżuje, niestety opis dzisiejszej, podobnej z przed laty,
    otaczajacej nas zafałszowanej nowej rzeczywistości.
  • adam.127 27.11.09, 09:19
    By ukrócić łajdactwa i oszustwa Rydzyka....
  • sralik111 27.11.09, 10:15
    ... razem zdzialaja wiele...
  • cudaktusk 27.11.09, 11:33
    sralik111 napisał:

    > ... razem zdzialaja wiele...


    --
    tuskowi dziękujemy za; Osiołowskiego, Pierdzikota, Szpetynę, Drzewieckiego, Chlipowskiego, Sawicką skutki kryzysu, bezrobocie, drogie paliwo, tanie państwo(inaczej), aferę hazardową, stoczniową, obyczajową i inne uciążliwości życia codziennego.(Aby żyło się lepiej ....niektórym)
  • joachim.zbylud 27.11.09, 09:18
    Pamiętam, że któryś ze znanych polskich architektów parę lat temu
    bronił na WAPW doktoratu w którym opisywał i analizował swoje
    projekty. Moim zdaniem to akurat wcale nie jest takie głupie.
    I piszę to z bólem serca, bo dr R. nie cierpię ;)
  • adam.127 27.11.09, 09:38
    Architektura, to nauka która ciągle pisana jest jakby od nowa. Architekci,
    to zarazem wynalazcy, którzy dzielą sie nowymi rozwiązaniami, pomysłami, itd
    Prace doktorskie,habilitacje w tym temacie to scieranie sie idei naukowców...
    U rydzyka wystąpiło coś odwrotnego. RM to twór, który z nauką ma wspólnego tyle
    co nic.Jedyne to zainteresowanie Rydzykiem psychiatrów. To też nauka...
  • sralik111 27.11.09, 10:16
    wiara jest jak nauka - o niej tez mozna pisac, czyli o swojej wierze.
    widziales doktoraty na KUL?
  • pe1 27.11.09, 10:19
    Wiara NIE jest jak nauka. Istotą nauki jest obiektywność i weryfikowalność. Bez
    tych dwóch cech JEDNOCZEŚNIE spełnionych nauka nie istnieje. Wiara nie spełnia
    ani jednej, jest więc tak daleko od nauki jak się tylko da.
  • sralik111 27.11.09, 10:27
    a co powiesz na doktoraty z filozofii gdzie ktos pisze wylaczenie o swoich
    przemysleniach i przeonaniach? Czyz nie ma doktoratow z filozofii
    rozwazajacych istnienie Boga? NO A CO Z DOKTORATAMI Z TEOLOGII???
  • pe1 27.11.09, 10:50
    > a co powiesz na doktoraty z filozofii gdzie ktos pisze wylaczenie o swoich
    > przemysleniach i przeonaniach?

    Nie ma takich doktoratów.

    Dziecko drogie, nie masz ZIELONEGO pojęcia o prowadzeniu badań naukowych i
    chrzanisz aż zęby bolą. Wracaj na stragan, bo ci ludzi rozkradną twój śmigany towar.
  • cudaktusk 27.11.09, 11:37
    wspólnego.

    sralik111 napisał:

    > a co powiesz na doktoraty z filozofii gdzie ktos pisze wylaczenie o swoich
    > przemysleniach i przeonaniach? Czyz nie ma doktoratow z filozofii
    > rozwazajacych istnienie Boga? NO A CO Z DOKTORATAMI Z TEOLOGII???


    --
    tuskowi dziękujemy za; Osiołowskiego, Pierdzikota, Szpetynę, Drzewieckiego, Chlipowskiego, Sawicką skutki kryzysu, bezrobocie, drogie paliwo, tanie państwo(inaczej), aferę hazardową, stoczniową, obyczajową i inne uciążliwości życia codziennego.(Aby żyło się lepiej ....niektórym)
  • pe1 27.11.09, 13:30
    masz na myśli pseudodoktorat Kłamczyńskiego?
  • adkalin 27.11.09, 10:30
    Te "doktoraty" to po prostu "takie sobie bajeczki".
  • mimrat1 27.11.09, 10:59
    dyskusja z tobą, czy Rydzykiem, to obraza rozumu,inteligencji..
  • wybitniemadry 27.11.09, 09:18
    a ile to zabierze szpecom od przyszywania guzikow to "zbadanie podstawowych acz nie jedynych kwestii"?
  • epupecki 27.11.09, 09:22
    Wreszcie odezwał się ktos poważny kto próbuje powalczyć z pseudo
    nauką. Zrobili sobie z Rydzyka złote ciele i wszyscy mu klaszczą
    chociaż gada głupoty i zło czyni. Jak tak dalej pójdzie to dadzą
    nobla za naukowe wytłumaczenie, oczywiście po ich myśli cudu w
    Sokółce!
    --
    Eugeniusz Pupecki, Poznań

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.