Dodaj do ulubionych

Krzyż mam w sercu, nie na ścianie

      • miroo wciąż zapominają co im pan B każe... 19.01.10, 16:14
        od najmłodszych lat są uczeni, poprzez lata młodości nawet na
        starość się im przypomina bo ciągle zapominają... przez to kradną,
        mordują, gwałcą i też trafiają do więzienia.. w sumie to
        przypominanie chyba nieskuteczne jest bo niczym się od innych nie
        różnią (tak samo często zło od nich wychodzi jak od ateistów i
        innowierców)....

        old.european napisał:
        > dlatego krzyz musi wisiec

        --
        Nie róbmy bałaganu! Zawsze trzeba walczyć o precyzję i merytoryczne
        wypowiedzi!
    • je2bny Nieodpowiedzialny człowiek na odpowiedzialnym 19.01.10, 13:00
      stanowisku.
      >>>W odpowiedzi dyrektor najpierw zaproponował, że od nowego roku
      krzyże wisieć będą tylko w klasach, w których odbywają się lekcje
      religii. Pomysłowi przyklasnęli uczący w szkole księża, jednak po
      nagłośnieniu sprawy przez media dyrektor wycofał się ze swoich
      deklaracji. Tłumaczył, że obowiązuje go rozporządzenie ministra
      edukacji w sprawie nauki religii w szkołach z 1992 r., w którym
      widnieje zapis, że "w pomieszczeniach szkolnych może być umieszczony
      krzyż".<<<
      =====================================
      Sprawa pierwsza - wycofanie się z pierwotnie podjętej decyzji.
      Pokazanie uczniom, że można bez żadnych konsekwencji użyć
      kłamstwa.
      Sprawa druga - kłamliwe tłumaczenie dyrektora - "w pomieszczeniach
      szkolnych może być umieszczony krzyż" - nie jest jednak napisane,
      że "* musi *" być tam ten krzyż umieszczany.
      Z postępowania Dyrektora wynika, że postępuje, jak typowy katolik.
      -=- Co innego mówi, co innego myśli oraz co innego robi -=-
      Polsce są potrzebni ludzie myślacy samodzielnie, a nie
      spolegliwi w stosunku do KK, a takimi okazała się owa trójka
      uczniów, której już na starcie "podcięto skrzydła", gdyż KK nie
      toleruje nikogo, kto potrafi myśleć samodzielnie.
      Dla KK najbardziej wartościowi ludzie, to tacy, co myślą, że myślą.
      Nazywają ich - "parafianie". Sprawdź w Encyklopedii.

      --
      Charles Caleb Colton

      · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
      walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
    • andrzej.kolczynski Dlaczego nigdy nikomu nie przyszło do głowy, że.. 19.01.10, 14:26
      DLACZEGO NIGDY NIKOMU NIE PRZYSZŁA DO GŁOWY MYŚL, ŻE TO POLACY RZĄDZĄ ŚWIATEM ?


      Dla funkcjonujących w obrębie kultury SMS-ów przedstawiam główne tezy mojej wypowiedzi (nawet jeśli nie były one sformułowane dosłownie jak poniżej):

      1.Bóg nie istnieje. Dowodem na nieistnienie boga jest brak dowodu na istnienie boga. Szamani watykańscy twierdzący iż są licencjonowanymi urzędnikami pana Bozi to zwykli oszuści. Nie mają żadnego mandatu do tego by pouczać czy nauczać innych.

      2.Religia to społecznie akceptowana forma paranoi! Jest chroniona bo to gigantyczny business i narzędzie władzy/kontroli.

      3.Istnienie religii jest możliwe dzięki temu, że człowiek jest istotą społeczną mającą tendencję do bezmyślnego podporządkowania się przewodnikowi/autorytetowi hordy (stada). Pozwolę sobie zauważyć, że wszystkie zwierzęta, które zostały udomowione (ubezwłasnowolnione/zniewolone) przez człowieka, za wyjątkiem kota (udomowionego „tak trochę” i w dodatku „inaczej”), posiadają tę cechę. Zwierzęta nie posiadające tej cechy nie zostały udomowione/zniewolone.

      4.Religia katolicka na przestrzeni wieków fatalnie przysłużyła się tak Polakom, jak i Państwu Polskiemu. Stan ten trwa nadal.

      *****
      Tak, jak wskazałem już powyżej religia, każda religia, a więc także chrześcijańska, to, moim zdaniem, społecznie akceptowana forma paranoi. Z tym, że religia katolicka jest szczególnie niekorzystna, by nie rzec niebezpieczna, dla swoich wyznawców. Wynika to z wykształconych w ramach tej religii rozwiązań doktrynalno - organizacyjnych. Dlatego jej wpływ na społeczeństwo, w imię interesów tego społeczeństwa, winien być ograniczony i ograniczany.

      *****
      W religii katolickiej wykształciła się pasożytująca na społeczności wiernych kasta szamanów, która przyznała sama sobie i narzuciła innym monopol na kontakt między bóstwem a wyznawcami. Oczywiście stało się tak, ponieważ przynależność do tej warstwy niosła, i niesie nadal, ze sobą określone i wymierne korzyści. Świątki watykańskie chwytały się najróżniejszych sposobów by ten monopol utrwalić i przedłużyć. Aż trudno w to uwierzyć, kuriewni nie chwalą się tym, ale wymazanie Biblii w języku narodowym z indeksu ksiąg zakazanych przez kościół katolicki do dziś dnia nie doczekało się oficjalnego ogłoszenia !!!! Wierni nie mogli (nie mogą?) czytać swojej "świętej księgi"!!!! Pozornie wydaje się to niezrozumiałe, ale tylko pozornie. Przecież samodzielne studiowanie Starego i Nowego Testamentu mogło podważyć sens istnienia „wyjaśniaczy” tego, co pan Bozia miał na myśli przekazując (rzekomo) „te słowa”. Do tego przecież nie można było dopuścić!

      Nie było kiedyś, i nie jest także dziś, w interesie kościoła (czytaj: szamanów) rozwijanie oświaty i, niezależnej od nawiedzonych papistów i ich doktryny, nauki (współcześnie to np. sprawa in vitro) oraz pobudzanie społeczeństw i jednostek do myślenia. Analfabetę, dzisiaj analfabetę funkcjonalnego, o wiele łatwiej jest zdominować (w sensie intelektualnym i emocjonalnym) czyniąc zeń niewolnika niż człowieka niezależnego umysłowo, wykształconego. Stan taki trwał przez stulecia.

      Szczególnie tragicznym, w państwach protestanckich i gminach żydowskich sytuacja wyglądała inaczej ale o tym za chwilę, dla losów społeczeństwa polskiego był okres kontrreformacji. Negatywne skutki podjętych wtedy decyzji ponosimy do dziś.

      Z tymi, którzy będą podważać wpływ tego, co miało miejsce kilkaset lat temu (kontrreformacja) na kondycję społeczeństwa polskiego dziś pozwolę sobie podzielić się informacją wyczytaną jakiś czas temu w artykule, zamieszczonym w poważnym periodyku naukowym, mówiącym o przyczynach pracoholizmu współczesnych Japończyków. Autor artykułu przywoływał tezę postawioną przez jednego z badaczy amerykańskich (nazwiska autora i tytułu książki w tej chwili nie pamiętam a nie mam, proszę o wybaczenie, czasu i ochoty szukać teraz tych informacji), który w swojej pracy doszukiwał się źródeł pracowitości obecnie żyjących mieszkańców Kraju Wschodzącego Słońca w "odcisku przeszłości". Z przytoczonych przez niego danych wynikało, że chłop japoński w XIV, XV, XVI wieku pracował około 3,000 godzin rocznie (średnio ponad 8 godzin dziennie przez 365 dni w roku!) podczas gdy chłop europejski w tym samym okresie pracował około 1,000 godzin rocznie.

      Przeszłość, także ta odległa, mimo że często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ma wpływ na to, co dzieje się dziś. Truizmem będzie dodanie, że teraźniejszość ma wpływ na przyszłość, że z naszych dzisiejszych wyborów wynikać będą skutki, które odczują na własnej skórze nasze dzieci i wnuki. Dlatego powinniśmy dokonać właściwych wyborów i pozbawić kościół katolicki jego wpływów na społeczeństwo.

      Kościół katolicki miał, i ma, destrukcyjny wpływ na stan obecny i perspektywy społeczeństw i zbiorowości, w których odgrywa dominującą rolę. Społeczeństwa te są zachowawcze i antyliberalne (antywolnościowe!!!) a przecież "Liberalizm (z łac. liberalis – wolnościowy, od łac. liber – wolny) – to ideologia, kierunek polityczny głoszący, iż szeroko rozumiana wolność jest nadrzędną wartością. Najogólniej mówiąc liberalizm odwołuje się do indywidualizmu, stawia wyżej prawa jednostki niż znaczenie wspólnoty, głosi nieskrępowaną (aczkolwiek w ramach prawa) działalność poszczególnych obywateli we wszystkich sferach życia zbiorowego."

      Pamiętacie podział na „Polskę solidarną” i „Polskę liberalną”? Społeczeństwa zdominowane przez katolicyzm są, delikatnie mówiąc, mało kreatywne i mało innowacyjne. Skazane są na porażkę.

      Wpływ tej religii winien być wypierany ze sfery publicznej.

      Jestem zwolennikiem wolności przekonań i wyznania religijnego. Wolność ta winna być realizowana w przestrzeni (kościoły, inne obiekty) i w ramach środków oraz możliwości, którymi dysponuje kościół.

      *****
      Na zakończenie, nie chcę nikogo zanudzać, powrót do przerwanego wątku. Napisałem wcześniej "...Szczególnie tragicznym, w państwach protestanckich i gminach żydowskich sytuacja wyglądała inaczej ale o tym za chwilę, dla losów społeczeństwa polskiego był okres kontrreformacji. ..."

      A propos Żydów i wyznawanej przez nich religii - judaizm wymagał od swych wyznawców czczenia Pana, między innymi, przez studiowanie Księgi. Niekiedy już trzyletnie dzieci uczono czytać i pisać. Nie istniała warstwa kapłanów. Tak postanowili rabini po zniszczeniu świątyni w Jerozolimie przez cesarza Tytusa w 70 roku naszej ery – okres judaizmu rabinicznego. W środowisku Żydów umiejętność czytania i pisania była i jest czymś oczywistym od około 1,900 lat. Zdolność ta była jak klucz do furtki, za którą znajdowała się, niedostępna dla innych, Kraina Mądrości. Znajomość tego faktu tłumaczy dlaczego Żydzi od stuleci byli „nadreprezentowani” w zawodach związanych z nauką i wiedzą (poborcy podatkowi, bankierzy, kupcy i inni ludzie pieniądza, dyplomaci, lekarze, prawnicy, naukowcy, kronikarze/pisarze, itp.).

      Dziś umiejętność pisania i czytania wydaje się nam oczywista i elementarna ale przed, powiedzmy, tysiącem czy półtora tysiącem lat a nawet pięćset lat temu nie była to zdolność powszechna. Jej posiadanie dawało ogromną przewagę w środowisku analfabetów.

      Skutki takiego stanu rzeczy odczuwane były szczególnie silnie na terenie naszego kraju w momencie odzyskania przez Polskę niepodległości w roku 1918. Młodzież chrześcijańska nie była w stanie skutecznie rywalizować z młodzieżą żydowską na polu intelektualnym. Stąd częste w latach trzydziestych ubiegłego wieku burdy antysemickie na uniwersytetach, getto ławkowe, numerus clausus, żądanie wprowadzenia numerus nullus czyli całkowitego wykluczenia studentów żydowskich z polskich uniwersytetów

      Życie w diasporze wymusiło wykształcenie i pogłębianie zdolności organizacyjnych i samoorganizacyjnych a także rozwijanie mechanizmów quasi-demokratycznych (samorząd) . Judaizm wspierał te procesy. Każda gmina żydowska była w istocie mikro państwem z wł
    • andrzej.kolczynski Dlaczego nigdy nikomu nie przyszło go głowy, że.. 19.01.10, 14:32
      DLACZEGO NIGDY NIKOMU NIE PRZYSZŁA DO GŁOWY MYŚL, ŻE TO POLACY RZĄDZĄ ŚWIATEM ?


      Dla funkcjonujących w obrębie kultury SMS-ów przedstawiam główne tezy mojej wypowiedzi (nawet jeśli nie były one sformułowane dosłownie jak poniżej):

      1.Bóg nie istnieje. Dowodem na nieistnienie boga jest brak dowodu na istnienie boga. Szamani watykańscy twierdzący iż są licencjonowanymi urzędnikami pana Bozi to zwykli oszuści. Nie mają żadnego mandatu do tego by pouczać czy nauczać innych.

      2.Religia to społecznie akceptowana forma paranoi! Jest chroniona bo to gigantyczny business i narzędzie władzy/kontroli.

      3.Istnienie religii jest możliwe dzięki temu, że człowiek jest istotą społeczną mającą tendencję do bezmyślnego podporządkowania się przewodnikowi/autorytetowi hordy (stada). Pozwolę sobie zauważyć, że wszystkie zwierzęta, które zostały udomowione (ubezwłasnowolnione/zniewolone) przez człowieka, za wyjątkiem kota (udomowionego „tak trochę” i w dodatku „inaczej”), posiadają tę cechę. Zwierzęta nie posiadające tej cechy nie zostały udomowione/zniewolone.

      4.Religia katolicka na przestrzeni wieków fatalnie przysłużyła się tak Polakom, jak i Państwu Polskiemu. Stan ten trwa nadal.

      *****
      Tak, jak wskazałem już powyżej religia, każda religia, a więc także chrześcijańska, to, moim zdaniem, społecznie akceptowana forma paranoi. Z tym, że religia katolicka jest szczególnie niekorzystna, by nie rzec niebezpieczna, dla swoich wyznawców. Wynika to z wykształconych w ramach tej religii rozwiązań doktrynalno - organizacyjnych. Dlatego jej wpływ na społeczeństwo, w imię interesów tego społeczeństwa, winien być ograniczony i ograniczany.

      *****
      W religii katolickiej wykształciła się pasożytująca na społeczności wiernych kasta szamanów, która przyznała sama sobie i narzuciła innym monopol na kontakt między bóstwem a wyznawcami. Oczywiście stało się tak, ponieważ przynależność do tej warstwy niosła, i niesie nadal, ze sobą określone i wymierne korzyści. Świątki watykańskie chwytały się najróżniejszych sposobów by ten monopol utrwalić i przedłużyć. Aż trudno w to uwierzyć, kuriewni nie chwalą się tym, ale wymazanie Biblii w języku narodowym z indeksu ksiąg zakazanych przez kościół katolicki do dziś dnia nie doczekało się oficjalnego ogłoszenia !!!! Wierni nie mogli (nie mogą?) czytać swojej "świętej księgi"!!!! Pozornie wydaje się to niezrozumiałe, ale tylko pozornie. Przecież samodzielne studiowanie Starego i Nowego Testamentu mogło podważyć sens istnienia „wyjaśniaczy” tego, co pan Bozia miał na myśli przekazując (rzekomo) „te słowa”. Do tego przecież nie można było dopuścić!

      Nie było kiedyś, i nie jest także dziś, w interesie kościoła (czytaj: szamanów) rozwijanie oświaty i, niezależnej od nawiedzonych papistów i ich doktryny, nauki (współcześnie to np. sprawa in vitro) oraz pobudzanie społeczeństw i jednostek do myślenia. Analfabetę, dzisiaj analfabetę funkcjonalnego, o wiele łatwiej jest zdominować (w sensie intelektualnym i emocjonalnym) czyniąc zeń niewolnika niż człowieka niezależnego umysłowo, wykształconego. Stan taki trwał przez stulecia.

      Szczególnie tragicznym, w państwach protestanckich i gminach żydowskich sytuacja wyglądała inaczej ale o tym za chwilę, dla losów społeczeństwa polskiego był okres kontrreformacji. Negatywne skutki podjętych wtedy decyzji ponosimy do dziś.

      Z tymi, którzy będą podważać wpływ tego, co miało miejsce kilkaset lat temu (kontrreformacja) na kondycję społeczeństwa polskiego dziś pozwolę sobie podzielić się informacją wyczytaną jakiś czas temu w artykule, zamieszczonym w poważnym periodyku naukowym, mówiącym o przyczynach pracoholizmu współczesnych Japończyków. Autor artykułu przywoływał tezę postawioną przez jednego z badaczy amerykańskich (nazwiska autora i tytułu książki w tej chwili nie pamiętam a nie mam, proszę o wybaczenie, czasu i ochoty szukać teraz tych informacji), który w swojej pracy doszukiwał się źródeł pracowitości obecnie żyjących mieszkańców Kraju Wschodzącego Słońca w "odcisku przeszłości". Z przytoczonych przez niego danych wynikało, że chłop japoński w XIV, XV, XVI wieku pracował około 3,000 godzin rocznie (średnio ponad 8 godzin dziennie przez 365 dni w roku!) podczas gdy chłop europejski w tym samym okresie pracował około 1,000 godzin rocznie.

      Przeszłość, także ta odległa, mimo że często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ma wpływ na to, co dzieje się dziś. Truizmem będzie dodanie, że teraźniejszość ma wpływ na przyszłość, że z naszych dzisiejszych wyborów wynikać będą skutki, które odczują na własnej skórze nasze dzieci i wnuki. Dlatego powinniśmy dokonać właściwych wyborów i pozbawić kościół katolicki jego wpływów na społeczeństwo.

      Kościół katolicki miał, i ma, destrukcyjny wpływ na stan obecny i perspektywy społeczeństw i zbiorowości, w których odgrywa dominującą rolę. Społeczeństwa te są zachowawcze i antyliberalne (antywolnościowe!!!) a przecież "Liberalizm (z łac. liberalis – wolnościowy, od łac. liber – wolny) – to ideologia, kierunek polityczny głoszący, iż szeroko rozumiana wolność jest nadrzędną wartością. Najogólniej mówiąc liberalizm odwołuje się do indywidualizmu, stawia wyżej prawa jednostki niż znaczenie wspólnoty, głosi nieskrępowaną (aczkolwiek w ramach prawa) działalność poszczególnych obywateli we wszystkich sferach życia zbiorowego."

      Pamiętacie podział na „Polskę solidarną” i „Polskę liberalną”? Społeczeństwa zdominowane przez katolicyzm są, delikatnie mówiąc, mało kreatywne i mało innowacyjne. Skazane są na porażkę.

      Wpływ tej religii winien być wypierany ze sfery publicznej.

      Jestem zwolennikiem wolności przekonań i wyznania religijnego. Wolność ta winna być realizowana w przestrzeni (kościoły, inne obiekty) i w ramach środków oraz możliwości, którymi dysponuje kościół.

      *****
      Na zakończenie, nie chcę nikogo zanudzać, powrót do przerwanego wątku. Napisałem wcześniej "...Szczególnie tragicznym, w państwach protestanckich i gminach żydowskich sytuacja wyglądała inaczej ale o tym za chwilę, dla losów społeczeństwa polskiego był okres kontrreformacji. ..."

      A propos Żydów i wyznawanej przez nich religii - judaizm wymagał od swych wyznawców czczenia Pana, między innymi, przez studiowanie Księgi. Niekiedy już trzyletnie dzieci uczono czytać i pisać. Nie istniała warstwa kapłanów. Tak postanowili rabini po zniszczeniu świątyni w Jerozolimie przez cesarza Tytusa w 70 roku naszej ery – okres judaizmu rabinicznego. W środowisku Żydów umiejętność czytania i pisania była i jest czymś oczywistym od około 1,900 lat. Zdolność ta była jak klucz do furtki, za którą znajdowała się, niedostępna dla innych, Kraina Mądrości. Znajomość tego faktu tłumaczy dlaczego Żydzi od stuleci byli „nadreprezentowani” w zawodach związanych z nauką i wiedzą (poborcy podatkowi, bankierzy, kupcy i inni ludzie pieniądza, dyplomaci, lekarze, prawnicy, naukowcy, kronikarze/pisarze, itp.).

      Dziś umiejętność pisania i czytania wydaje się nam oczywista i elementarna ale przed, powiedzmy, tysiącem czy półtora tysiącem lat a nawet pięćset lat temu nie była to zdolność powszechna. Jej posiadanie dawało ogromną przewagę w środowisku analfabetów.

      Skutki takiego stanu rzeczy odczuwane były szczególnie silnie na terenie naszego kraju w momencie odzyskania przez Polskę niepodległości w roku 1918. Młodzież chrześcijańska nie była w stanie skutecznie rywalizować z młodzieżą żydowską na polu intelektualnym. Stąd częste w latach trzydziestych ubiegłego wieku burdy antysemickie na uniwersytetach, getto ławkowe, numerus clausus, żądanie wprowadzenia numerus nullus czyli całkowitego wykluczenia studentów żydowskich z polskich uniwersytetów

      Życie w diasporze wymusiło wykształcenie i pogłębianie zdolności organizacyjnych i samoorganizacyjnych a także rozwijanie mechanizmów quasi-demokratycznych (samorząd) . Judaizm wspierał te procesy. Każda gmina żydowska była w istocie mikro państwem z wł
    • andrzej.kolczynski Dlaczego nigdy nikomu nie przyszło do głowy - czII 19.01.10, 14:37
      Życie w diasporze wymusiło wykształcenie i pogłębianie zdolności organizacyjnych i samoorganizacyjnych a także rozwijanie mechanizmów quasi-demokratycznych (samorząd) . Judaizm wspierał te procesy. Każda gmina żydowska była w istocie mikro państwem z własnym wymiarem sprawiedliwości, szkolnictwem, instytucją pomocy społecznej, służbą zdrowia. Tego typu doświadczenia procentowały później w demokratyzujących się państwach europejskich drugiej połowy XIX i XX wieku. Pomagały w osiąganiu pozycji politycznej.

      Katolicy nie mieli takich eksperiencji. Skutkowało to frustracją, często przejawiającą się w formie agresji, tych środowisk w momencie kontaktu z Żydami i konieczności podjęcia współzawodnictwa na równych prawach.

      Tak przy okazji - w roku 1918 na ziemiach wchodzących w skład odzyskanego państwa polskiego analfabeci stanowili odpowiednio 4% - zabór pruski (wpływy protestanckie), 34% - zabór austriacki (wpływy kościoła katolickiego), 40% - zabór rosyjski (wpływy kk). Pomijam w tym miejscu skutki określonej polityki państw zaborczych. Wśród Żydów analfabetyzm praktycznie nie występował. W Polsce został on ostatecznie zlikwidowany dopiero po II wojnie światowej.

      *****
      Co do wyznawców religii protestanckich, to także w doktrynach tych religii funkcjonowało zalecenie samodzielnego studiowania Pisma. Zostało ono przetłumaczone na języki narodowe co wpłynęła na kulturę europejską przyczyniając się do jej rozwoju. Wiązało się z tym dynamiczne ożywienie szkolnictwa. Nastąpił rozkwit literatur narodowych a krąg ich odbiorców znacznie poszerzył się.

      Podkreślano znaczenie pracowitości a powodzenie materialne stało się akceptowanym i pochwalanym naturalnym jej efektem. Niezależność materialna skutkowała zwiększeniem zakresu wolności. Artykułowano potrzebę istnienia stałej i instytucjonalnej opieki społecznej państwa nad szczególnie jej potrzebującymi. Kościół został podporządkowany państwu co uniemożliwiało mu prowadzenie polityki globalnej, osłabiło go w sensie politycznym i gospodarczym.

      Istnieli co prawda kapłani ale byli oni, w przeciwieństwie do kościoła katolickiego, ściśle związani z członkami gminy i zależni od nich. Nowa religia zaproponowała drogę do boga bez znaczącego pośrednictwa innych ludzi, czy instytucji. Podobnie jak judaizm.

      Upadek autorytetu kościoła katolickiego będący skutkiem reformacji przyczynił się w późniejszym okresie do sukcesów takich prądów umysłowych jak racjonalizm, czy oświecenie.

      *****
      W gminach tak żydowskich, jak i protestanckich wykształcały się więzi, wzorce samoorganizacji, mechanizmy i quasi-instytucje, które były pomocne w przyszłości przy budowie społeczeństw demokratycznych. Były to doświadczenia obce środowiskom katolickim.

      *****
      Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest, moim zdaniem, różnica między poziomem życia tych współczesnych społeczeństw, których przodkowie w większości byli wyznawcami religii protestanckich a, powiedzmy, poziomem życia społeczeństwa polskiego. To Marcin Luter położył kamień węgielny pod dzisiejszą potęgę i znaczenie Niemiec a współcześni Czesi wiele zawdzięczają żyjącemu na przełomie XIV i XV wieku Janowi Husowi.

      Nie chciałbym wypowiadać się na temat efektów jakie niósł ze sobą fakt wyznawania przez Polaków, w większości, religii katolickiej a przez Żydów judaizmu. To w Polsce kwestia bardzo delikatna. ...Wystarczy zerknąć na listę laureatów Nagrody Nobla. ...I jeszcze jedno. Czy kiedykolwiek i gdziekolwiek przyszła komukolwiek do głowy myśl, że to Polacy rządzą światem?



      Pozdrawiam,
      Andrzej Kołczyński

      P.S. ...czyli summa summarum – w swoim dobrze pojętym interesie, i w interesie Polski, Polacy powinni zostać ateistami, albo jeszcze lepiej po prostu racjonalistami, ewentualnie, w ostateczności, wyznawcami judaizmu albo religii protestanckiej. W obu przypadkach przemianę należy rozpocząć od „przegnania na cztery wiatry” szamanów watykańskich. Jeśli tak nie stanie się z hymnu RP należy wykreślić słowa „Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy. ...”

      • borat5 Re: Dlaczego nigdy nikomu nie przyszło do głowy - 19.01.10, 15:04
        Panie Andrzeju - odrobina pokory. Kiedyś staniesz twarzą w twarz z PRAWDĄ i to
        będzie dla Ciebie smutna chwila. Pomyśl o tym! Tyle energii tracisz na jakieś
        pseudointelektualne wypociny. I po co? Możesz pisać co chcesz ale i tak
        przegrasz tą swoją prywatną wojenkę. Zresztą większość z tych tez można bardzo
        łatwo obalić ale po co - i tak Cię nie przekonam. Bo Ty już jesteś przekonany.
        Szkoda tylko, że to Twoje przekonanie jest tak bardzo błędne.
        • japico Re: Dlaczego nigdy nikomu nie przyszło do głowy - 19.01.10, 15:24
          borat5 napisała:

          > Panie Andrzeju - odrobina pokory. Kiedyś staniesz twarzą w twarz z PRAWDĄ i to
          > będzie dla Ciebie smutna chwila. Pomyśl o tym! Tyle energii tracisz na jakieś
          > pseudointelektualne wypociny. I po co? Możesz pisać co chcesz ale i tak
          > przegrasz tą swoją prywatną wojenkę. Zresztą większość z tych tez można bardzo
          > łatwo obalić ale po co - i tak Cię nie przekonam. Bo Ty już jesteś przekonany.
          > Szkoda tylko, że to Twoje przekonanie jest tak bardzo błędne.
          ...mocą jakiego autorytetu twierdzisz, że >to Twoje przekonanie jest tak
          bardzo błędne<. Czytałem jego post, jeśli to wszystko jego, to chapeau bas, ty
          natomiast nie przestawiłaś nic, by potwierdzić błędność jego twierdzeń. Ludzie,
          to od innych oponentów, zacznijmy wreszcie myśleć, nie tylko opierać się na tzw.
          >autorytetach<, bo to nie jest myślenie. Poza tym, dlaczego twierdzsz >i tak
          przegrasz tą swoją prywatną wojenkę.< - ja tu żadnej wojenki nie widzę, to
          raczej urzędnicy kk są zrozpaczeni, że muszą stawiać czoła coraz bardziej
          wykształconemu społeczeństwu, które już nie daje się tak łatwo ogłupiać. Czyli,
          cytując klasyka "myślenie, głupcze"!
      • miroo Sporo napisałeś i racja... 19.01.10, 16:22
        W każdym razie bardzo dużo racji... może są jakieś drobne rzeczy z
        którymi można się nie zgodzić ale szkoda już dywagacji... pozdrawiam
        --
        Nie róbmy bałaganu! Zawsze trzeba walczyć o precyzję i merytoryczne
        wypowiedzi!
    • frusto Bez sensu argumenty. 19.01.10, 15:02
      Szkoła ma uczyć tolerancji, zdawało mi się. Powinna więc także uczyć tolerancj
      iwobec innych religii i jej symboli. Jeżeli więc któryś z uczniów domagałby
      się tego, czemu nie możnaby powiesić krzyża prawosławnego, katolickiego,
      gwiazdy dawida czy innych symboli religijnych? Niech się uczą dzieci tolerancji.

      Nie wiem wprawdzie jakiego symbolu ja bym się domagał, bo jestem ateistą, ale
      jak dla mnie na ścianie może wisieć równie dobrze krzyż jak wielki latający
      hamburger.
      • japico Re: Bez sensu argumenty. 19.01.10, 15:26
        frusto napisał:

        > Szkoła ma uczyć tolerancji, ale
        > jak dla mnie na ścianie może wisieć równie dobrze krzyż jak wielki latający
        > hamburger.

        ...czyli wniosek może być tylko jeden: winno wisieć godło i nic poza tym,
        jeśli nie chcemy drażnić nikogo.
      • miroo Twoje frusto - Bez sensu argumenty. 19.01.10, 16:07
        Prowadzą do śmieszności polegającej na wieszaniu w klasach znaczków
        religijnych na zasadzie - ile w klasie wyznań tyle znaczków...
        I jeszcze wprowadza zamieszanie pt - kiedy, kto może o tym
        decydować - w ten sposób kieruje się ludzi do kłótni o znaczki na
        ścianach zamiast do nauki matematyki, fizyki, biologii, polskiego,
        historii...
        Taki z Ciebie ateista malowany...

        frusto napisał:
        > Szkoła ma uczyć tolerancji, zdawało mi się. Powinna więc także
        uczyć tolerancj
        > iwobec innych religii i jej symboli. Jeżeli więc któryś z uczniów
        domagałby
        > się tego, czemu nie możnaby powiesić krzyża prawosławnego,
        katolickiego,
        > gwiazdy dawida czy innych symboli religijnych? Niech się uczą
        dzieci tolerancji
        > Nie wiem wprawdzie jakiego symbolu ja bym się domagał, bo jestem
        ateistą, ale
        > jak dla mnie na ścianie może wisieć równie dobrze krzyż jak wielki
        latający
        > hamburger.
        --
        Nie róbmy bałaganu! Zawsze trzeba walczyć o precyzję i merytoryczne
        wypowiedzi!
        • frusto Re: Twoje frusto - Bez sensu argumenty. 21.01.10, 10:24
          miroo napisał:

          > Prowadzą do śmieszności polegającej na wieszaniu w klasach znaczków
          > religijnych na zasadzie - ile w klasie wyznań tyle znaczków...

          A co to komu przeszkadza? Tobie by przeszkadzało, gdyby jakiś uczeń domagał się
          zawieszenia gwiazdy Dawida obok krzyża? Mi nie.
          • maaac Re: Twoje frusto - Bez sensu argumenty. 21.01.10, 16:27
            Ale po prawej czy po lewej? U góry czy na dole? Czy gwiazda powinna
            być pomiędzy krzyżem łacińskim, a prawosławnym czy z boku? Co zrobić
            jak jeszcze dojdzie półksięzyć? A jak ktoś się zadeklaruje satanistą
            to co? Czy tylko religie "uznane" przez państwo czy inne też? Itd.
            itp. A mój znaczek większy, a twój bliżej godła, a tamten mnie
            obraża.... i masz spory, kłótnie waśnie. Tysiac i jeden problemów
            zupełnie nie potrzebnych. Zwłaszcza, że tak naprawdę na cholerę
            komu "religijnie" tam te symbole? Musi mieć człowiek wierzący cały
            czas przed oczami symbol swojej religii? Osobiście pierwsze słyszę!

            Istnieje za to coś innego. Godło w szkole wisi nie przypadkowo. Tak
            samo w innych instytucjach rządowych. Pojawienie się godła samorządu
            to też nie przypadek. One oznaczają że dany teren, instytucja,
            urząd "należy" do państwa/samorządu. Dodawanie tam jakiegokolwiek
            symbolu religijnego oznaczało by dokładnie to samo "przynależność"
            instytucji do tej religii. I nie ma co udawać, że jest inaczej.
            Krzyż powieszony w domu, to jawna manifestacja - tu żyją
            chrześcijanie. Tak samo różne flagi wieszane z okazji róznych świat.
            Też flagi noszone przez grupy kibiców je jednoznacznie identyfikują.

            Więć wybacz ale NIE MA ZGODY na jakiekolwiek symbole religijne na
            terenach będących własnościa "wspólną" - państwa czy samorządu.

            Chyba, że ten symbol ma podwójne znaczenie jak krzyż który jest
            jednocześnie symbolem grobu czy martyrologii.

            Jak ktoś ma potrzebę sam, czy jakaś grupa osób - niech stawia
            symbole religijne na terenach które sa ich WYŁĄCZNĄ własnością.
            • frusto Re: Twoje frusto - Bez sensu argumenty. 25.01.10, 09:48
              maaac napisał:
              > A mój znaczek większy, a twój bliżej godła, a tamten mnie
              > obraża.... i masz spory, kłótnie waśnie.

              Świetna okazja do nauki tolerancji. Niech się dzieci już w szkołach uczą, że
              należy szanować symbole nawet takie, które nam są obojętne lub które nas
              drażnią. Na tym polega tolerancja.

              > Istnieje za to coś innego. Godło w szkole wisi nie przypadkowo. Tak
              > samo w innych instytucjach rządowych. Pojawienie się godła samorządu
              > to też nie przypadek. One oznaczają że dany teren, instytucja,
              > urząd "należy" do państwa/samorządu. Dodawanie tam jakiegokolwiek
              > symbolu religijnego oznaczało by dokładnie to samo "przynależność"
              > instytucji do tej religii. I nie ma co udawać, że jest inaczej.

              O to tylko chodzi? Więc wystarczy ten krzyż wieszać niżej i po krzyku.

              Wielki Polak, Zamojski powiedział kiedyś "w wolnosci religijnej nie chodzi o to,
              by móc w domu prywatnie modlić się, ale o to, by publicznie móc się wiarą
              afiszować" (trochę parafrazując jego słowa w czasie negocjacji z Szwedami na
              początku XVII wieku).

              > Więć wybacz ale NIE MA ZGODY na jakiekolwiek symbole religijne na
              > terenach będących własnościa "wspólną" - państwa czy samorządu.

              Przykro mi, że nawet w dzisiejszych czasach są tak nietolerancyjni ludzie.
              • maaac Re: Twoje frusto - Bez sensu argumenty. 25.01.10, 10:56
                > Świetna okazja do nauki tolerancji. Niech się dzieci już w
                > szkołach uczą, że należy szanować symbole nawet takie, które nam
                > są obojętne lub które nas drażnią. Na tym polega tolerancja.

                Bardziej polega na nie doprowadzaniu do potencjalnie "sporo -
                gennych" sytuacji. Np. budowanie tuż pod samym klasztorem na Jasnej
                Górze meczetu z wysokimi minaretami. Wybudowany go ciut dalej,
                będzie spełniał dokładnie te same zadania dla społeczności
                częstochowskich muzułmanów (gdy taka powstanie), a nie będzie
                wzbudzał nic dobrego nie przynoszących kontrowersji. Z kolei
                upieranie się, że musi stanąć akurat tuż pod samym klasztorem i
                nigdzie indziej było by jawną deklaracją wyłącznie chęci postawienia
                na swoim i manifestacji, a nie wybudowania czegoś co ma być
                użyteczne dla ludzi. Mam nadzieje, że zrozumiałeś problem? Krzyż na
                ścianie tak naprawdę chrześcijaninowi do niczego nie jest potrzebny -
                to tylko element manifestacji, właśnie jak ten meczet pod samymi
                murami klasztoru. Upieranie się by tam wisiał to celowe pójście w
                kierunku konfliktu lub zdominowania pozostałych wyznań.

                > O to tylko chodzi? Więc wystarczy ten krzyż wieszać niżej i po
                > krzyku.
                Nie nie wystarczy. To dalej będzie deklaracja "własności" tylko
                niższego rzędu.

                > Wielki Polak, Zamojski powiedział kiedyś "w wolnosci religijnej
                > nie chodzi o to, by móc w domu prywatnie modlić się, ale o to, by
                > publicznie móc się wiarą afiszować" (trochę parafrazując jego
                > słowa w czasie negocjacji z Szwedami na początku XVII wieku).

                Czym wykazał swoją krańcową nieznajomość słów Chrystusa
                potępiającego tych, którzy tak się modlą by wszyscy ich "wiarę"
                widzieli. Mam ci zacytować? Czy sobie sam przypomnisz?
                A tak poważnie to widać powinno być tą wiarę po przez jej efekty, a
                nie poprzez znaczki/symbole/przesadne zachowania. Człowiek z "matką
                boską w klapie" wcale nie jest symbolem człowieka wierzącego -
                bliżej mu do bigota religijnego. Człowiek wierzący to ten który
                dochowuje 10 przykazań, człowiek który wie co to znaczy "miłuj
                bliźniego swego jak siebie samego". Naprawdę tak trudno to zrozumieć?

                > Przykro mi, że nawet w dzisiejszych czasach są tak nietolerancyjni
                > ludzie.
                A mnie przykro, że tak wiele osób udających lub naprawdę nie
                rozumiejących co się do nich pisze. Nietolerancja? A przepraszam
                niby kto kogo ma nietolerowac jeżeli ten zakaz obejmuje wszelkie
                znaki religii lub ateizmu. Nie ma być po prostu NICZEGO.
                Dokładnie tak samo jak zakaz głośnych zachowań po 22h czy to będą
                pieśni religijne obojetnie jakiej religii, wyznania, kultu, sekty
                itp. czy całkiem świeckie, antyreligijne, ateistyczne czy areligijne
                hałasy. Po prostu ma być cisza i już i dotyczyć ma to KAŻDEGO.
    • biniou Obsesja zydowskiej gazety... 19.01.10, 15:17
      Dlaczego gazeta o zydowskim i komunistycznym rodowodzie miele wciaz
      o krzyzach? Zajmijcie sie kwestiami wolnosci religijnej w Izraelu i
      Palestynie!
      Usdwiadomcie sobie wreczcie, ze wiekszosc Polakow to chrzescijanie
      i maja prawo decydowac o tym co zawisnie na ich scianach! Polska
      spuscizna kulturowa oparta jest na chrzescijanstwie i zaden
      propagandowy belkot tego nie zmieni.
      • japico Re: Obsesja zydowskiej gazety... 19.01.10, 15:31
        biniou napisał:

        > Dlaczego gazeta o zydowskim i komunistycznym rodowodzie miele wciaz
        > o krzyzach?
        ...to tyś ślepy albo głuchy: przecież to klechy, a właściwie biskupi, bo nie
        prości katecheci, którzy są zgodni, rozdmuchali całą sprawę, poddani Watykanu. A
        tak w ogóle, co tu beniu zaglądasz, możeś ty to taki zakamuflowany, zaflekowany
        komunista?


        Zajmijcie sie kwestiami wolnosci religijnej w Izraelu i Palestynie!
        beniu, my żyjemy w Polszcze i ta nasza ojczyzna nas interesuje, jak cie
        interesuje Izrael, droga wolna!


        > Usdwiadomcie sobie wreczcie, ze wiekszosc Polakow to chrzescijanie i maja
        prawo decydowac o tym co zawisnie na ich scianach!
        ...pewnie, możesz decydować co wisi na twojej ścianie, ale od mojej i naszej
        wspólnej wara!


        Polska spuscizna kulturowa oparta jest na chrzescijanstwie i zaden propagandowy
        belkot tego nie zmieni.

        Ten twój wpis to prawdziwy propagandowy bełkot, zajrzyj do Naszego Dziennika
        i tam się wymądrzaj, zobaczysz co ci poradzą.

    • pani_rosomak Krzyż mam w sercu, nie na ścianie 19.01.10, 17:34
      O czym tu właściwie dyskutujemu? Za temat artykułu wzięto sytuację w Wiśle, miasteczku jak na Polskę wyjątkowo wielowyznaniowym. Niemniej jednak mieszkający tam Katolicy, Prawosławni, Ewangelicy są wszak CHRZEŚCIJANAMI, ba, nawet u Swiadków Jehowy postać Jezusa Chrystusa uśmiecha się do nas z okładki każdego niemal egzemplarza "Strażnicy". Któremu z tych wyznań wobec tego przeszkadza krzyż w klasie do tego stopnia że z odrazy i świętego oburzenia nie przekroczą jej progu? Toż to absurd! Tworzenie nieistniejących problemów! Nie będę sie wdawać w procentowe wyliczenia, można to sprawdzić w roczniku statystycznym, ale Polska wciąż jeszcze jest krajem homogenicznym zarówno jeśli chodzi o pochodzenie mieszkańców jak i wyznanie. Kto chce to sprawdzić niech przejedzie się do Paryża czy Londynu i zobaczy na własne oczy różnicę. To że w innych krajach Europy toczy się walka z Kościołem Katolickim w imię politycznej poprawności i tak zwanego humanizmu nie znaczy że mamy obowiązek małpować wszystkie głupie pomysły z zachodu. Laicki światopogląd to nie brak swiatopoglądu,jakiś stan neutralny nie faworyzujący nikogo. To tylko JEDEN Z MOŻLIWYCH ŚWIATOPOGLĄDÓW, podobnie jak światopogląd chrześcjański i nie rozumiem dlaczego ma być on faworyzowany w kraju w któym znakomita większość deklaruje się Chrześcijanami. Jak ktoś chce to sprawdzić niech na chwile odejdzie od komputera i rozejrzy się wokoło. Polska to nie tylko "oświecona" i szalenie antyklerykalna młodzież wypowiadająca się na forach internetowych, której religia w szkole strasznie przeszkadza, ale przede wszystkim miliony zwykłych prostych ludzi dla których religia jest ważna. To ci ludzie potrzebują Krzyża w szpitalu, urzędzie czy szkole bo dla nich to symbol bliski i pełen znaczenia. Chrześcijaństwo jest obecne w polskiej kulturze od tysiąca lat czy się to komus podoba czy nie. Nie zdoła być zdyskredytowane przez garstkę ludzi którzy upatrują w nim ciemnoty i siedliska zabobonu. A porównywanie Katolków do Talibów nie ma sensu: gdybyśmy byli Talibami nikt nie śmiałby pisać antyklerykalnych bzdur w internecie z obawy przed publiczną chłostą.
      • japico Re: Krzyż mam w sercu, nie na ścianie 19.01.10, 18:34
        pani_rosomak napisała:
        Któremu z tych wyznań wobec tego przeszkadza krzyż w klasie do tego stopnia że z
        odrazy i świętego oburzenia nie przekroczą jej progu? Toż to absurd!
        pani_rosomak, czy Pani o drogę pyta czy głupa rżnie? 1primo: nazwy wyznań
        piszemy z małej litery.
        2primo: Akurat świadkom Jehowy krzyż przeszkadza, gdyż uważają, że krzyżowanie
        odbywało się na palach. 3primo: To właśnie zwierzchność katolicka (biskupi)
        napędzają cały ten temat, nasz wielebny był cały zażenowany, gdy się go o to
        spytano. Dla niego krzyż ma być w kościele, ale skoro biskup kazali?


        Toż to absurd! Tworzenie nieistniejących problemów!
        I tu się zgadza, jak powiedziałem wcześniej, to biskupi napędzają ten
        problem.


        ale Polska wciąż jeszcze jest krajem homogenicznym zarówno jeśli chodzi o
        pochodzenie mieszkańców jak i wyznanie.
        ...akurat tu zmienia się dość szybko ostatnimi czasy, co sama przyznajesz,
        ludzie odchodzą od kościoła instytucjonalnego, co wcale nie znaczy, że odchodzą
        w ogóle, ale mają go dość...


        To że w innych krajach Europy toczy się walka z Kościołem Katolickim w imię
        politycznej poprawności i tak zwanego humanizmu nie znaczy że mamy obowiązek
        małpować wszystkie głupie pomysły z zachodu.

        Chyba wiem coś więcej, i o żadnej walce nie wiem, jeśli już to są
        wyolbrzymiane mało znaczące fakty.


        Laicki światopogląd to nie brak światopoglądu,jakiś stan neutralny nie
        faworyzujący nikogo. To tylko JEDEN Z MOŻLIWYCH ŚWIATOPOGLĄDÓW, podobnie jak
        światopogląd chrześcjański i nie rozumiem dlaczego ma być on faworyzowany w
        kraju w ktróym znakomita większość deklaruje się Chrześcijanami. Jak ktoś chce
        to sprawdzić niech na chwile odejdzie od komputera i rozejrzy się wokoło.
        Właśnie się rozglądam naokoło i widzę, że bzdury wygadujesz. Laicyzm to
        rzeczywiście światopogląd, ale nie porównywalny z chrześcijańskim, gdyż
        chrześcijanin (uwaga: z małej litery!) może wyznawać światopogląd laicki, czyli
        nienarzucanie innym swojego światopoglądu. Laicyzm polega właśnie na
        niefaworyzowaniu żadnego światopoglądu.


        Nie zdoła być zdyskredytowane przez garstkę ludzi którzy upatrują w nim ciemnoty
        i siedliska zabobonu.
        Tu masz rację, Polska to nie tylko laicka młodzież - przyszłość narodu - ale
        i ciemnota i zabobon, nic na to nie poradzimy. I właśnie dlatego Polska powinna
        być dla wszystkich, czyli, nie epatujmy innych swoimi znakami swojego wyznania.
        Bóg w sercu, ale własnym, czy musimy sprawdzać innych, czy go mają? Poza tym,
        jak ktoś to już powiedział tutaj: krzyż to znak władzy Watykanu i polscy
        katolicy: nie dajmy się ogłupić!
      • pan-dzikus Problem w tym, że część katolików jest talibami 19.01.10, 22:27
        pani_rosomak problem w tym, że część katolików jest fundamentalistami - zaklinanie deszczu tego nie zmieni - i nic nie wskazuje by miała w ogóle ochotę zrezygnować z agresywnego uprawiania swojej religijnej misji.

        Polska w swym klerykalizmie i agresywnym wtłaczaniu religii katolickiej gdzie się tylko da, w rzeczywistości cofa się, to droga dla samych katolików niebezpieczna - odruch wymiotny będzie tym silniejszy.

        To już nie jest "garstka ludzi" - a będzie to rosło lawinowo - internet jest dobrym barometrem, życie też - Kropiwnickiemu nie udało się schować za krzyżem i kolegą biskupem.

        Czas zrobi swoje... z "garstki", która garstką już nie jest zrobi się siła z którą będziecie się musieli liczyć - nie tak jak teraz :)

    • errata_net Krzyż mam w sercu, nie na ścianie 19.01.10, 18:39
      Chyba przypadek zrządził, że wyznania i związki wyznaniowe
      wymienione w artykule to różne odłamy i odpryski chrystianizmu, więc
      i krzyż jest w nie wpisany. Po co jedna czy druga "pani dyrektor"
      nosi na szyi krzyż, gdy jednocześnie utrzymuje, że trzeba go mieć "w
      sercu" a nie na ścianie. "Nauczyciel krzyknie, uczeń przeklnie" -
      ach, co za świetny argument, by nie wieszać krzyża! A może lepiej
      popracować nad tym, by uczeń zachowywał się kulturalnie, a
      nauczyciel z godnością? Wszystko to dowodzi jednego: młodzież jest
      dziecinna, niedojrzała lub po prostu pusta (kiecki, studniówki,
      polonezy...), dorośli - boją się, by nie okrzyknięto ich zacofanymi,
      sami zresztą też nie prezentują dojrzałości psychicznej lub są
      najzwyklejszymi konformistami. Żałosne tematy zastępcze, żałosne
      postawy, komusze mentalności...
      • japico Re: Krzyż mam w sercu, nie na ścianie 19.01.10, 18:52
        errata_net napisała:

        > Chyba przypadek zrządził, że wyznania i związki wyznaniowe
        > wymienione w artykule to różne odłamy i odpryski chrystianizmu, więc
        > i krzyż jest w nie wpisany. Po co jedna czy druga "pani dyrektor"
        > nosi na szyi krzyż, gdy jednocześnie utrzymuje, że trzeba go mieć "w
        > sercu" a nie na ścianie. "Nauczyciel krzyknie, uczeń przeklnie" -
        > ach, co za świetny argument, by nie wieszać krzyża!
        ...masz może jakiś argument, by wieszać krzyż? Hm, może by bić nim po głowie?
        Tu się zgadzam, temat urojony, ale przez biskupów polskich, który się nagle
        zorientowali, że im owieczki uciekają.


        A może lepiej popracować nad tym, by uczeń zachowywał się kulturalnie, a
        > nauczyciel z godnością?
        Jedno nie przeszkadza drugiemu, szkoła jest dzisiaj inna niż za moich czasów.
        Wtedy na religię chodziło się do salki katechetycznej i zachowanie było inne.
        Dziś u mojego syna ktoś wyskoczył do katechety: "Księża na Księżyc", a ten się
        skulił. W kościele to nie do wyobrażenia.


        Wszystko to dowodzi jednego: młodzież jest
        > dziecinna, niedojrzała lub po prostu pusta (kiecki, studniówki, >
        polonezy...), dorośli - boją się, by nie okrzyknięto ich zacofanymi, sami
        zresztą też nie prezentują dojrzałości psychicznej lub są najzwyklejszymi
        konformistami.

        Tu jakieś głupoty wygadujesz, sama pewnie byś nic nie powiedziała; ciekawe
        jaki miałaś autorytet.


        Żałosne tematy zastępcze, żałosne
        > postawy, komusze mentalności...
        Aha, dawniej chodziło się do POP a teraz monstrancję nosi, taka jest
        większość nauczycieli, autorki tego postu nie wyłączając. Jeśli ktoś urażony
        uogólnieniem, przepraszam, taki mam ogląd świata, takie obserwacje. Dyrektorka
        (partyjna) teraz na Boże Ciało w procesji oficjalnie występuje.
    • pan-dzikus Krzyż mam tam - gdzie Terlikowskiego... 19.01.10, 21:54
      Krzyż jest W Polsce używany przede wszystkim jako instrument.

      Ten kto oglądnął debatę o krzyżu w czternastce, niech spróbuje dostrzec analogie krzyża do kończącego debatę "podarku" - strona katolicka gdy styka się z nieprzyjęciem symboliki krzyża zastępuje go książką , misiem czy jakimś innym gadżetem - swą wyższość muszą zasygnalizować w jakikolwiek sposób.

      Krzyż jako najwygodniejszy instrument jest dla nich najważniejszy, wręcz muszą stworzyć wrażenie, że jest on atakowany.

      Stworzenie pozorów, że krzyż jest atakowany - samo w sobie jest podstępnym atakiem... to obrońcy krzyża implikują konflikt.

      Wygląda to tak, jak ksiądz walący w głowę wierzącego krzyżem, mówiący przy tym - jesteś grzeszny i zły, a to jest symbol święty, który Ci wybije z głowy diabła - odrzucając karę sprzeciwiasz się mu, odrzucasz i tym samym atakujesz - więc jesteś wrogiem krzyża.

      To ich logika i retoryka - to, że jest kiepska świadczy tylko, że innej nie mają.

      I działa tylko na zaczadzonych krzyżem.

      Resztę tylko rozjuszają, i dobrze - działają na swoją szybszą przegraną.
    • mariadw Krzyż mam w sercu, nie na ścianie 26.04.10, 17:33
      Bog ostrzega nas w Biblii do modlenia sie do obrazow,figor
      itp,rowniez do krzyzy.Sam Jezus i jego uczniowie nigdy nie modlili
      sie do zadnych symboli bo to bylo i jest zabronione przez
      Boga.Prawdziwi chrzescijanie modla sie tak jak chce Bog.Nie obnosza
      sie przed ludzmi swoja religijnoscia tylko czynami pokazuja przed
      Bogiem ze sluza Bogu a nie ludziom.Zadne symbole Bogu sa nie
      potrzebne,bo Bog zna wszystkie mysli ludzkie i po to dal nam Bog
      swoje slowo -Biblie zeby sprawdzac w jaki sposob nalezy oddawac Bogu
      czesc .I jesli ktoras religia naucza nie zgodnie z Pismem Swietym to
      znaczy ze nie naucza prawdy,znaczy to tez ze zmienia prawo Boze co
      jest nie do wybaczenia.Dlatego trzeba czytac Slowo Boze zeby nie
      popelniac bledow-grzechow i zeby wiedziec jak zyc zgodnie z prawda.
    • atur22 Krzyż mam w sercu, nie na ścianie... 10.01.11, 14:50
      Łatwo obliczyć, ile kosztuje Polaków nauka tego zbędnego przedmiotu. Koszt zorganizowania tylko jednej lekcji w tygodniu wynosi rocznie w skali całego kraju aż 750 milionów złotych. Pensje zatrudnionych w szkołach 30 tysięcy nauczycieli religii kosztują przeciętnie budżet aż 1 miliard 80 milionów złotych rocznie!!!
      Pytam sie grzecznie czemu z moich podatkow nie moga pienadze isc na chore dzieci czy stypendia naukowe??? Nauczamy bzdur o Maryj dziewicy? Niepokalanym poczeciu? cokolwiek to znaczy? Bog w trzech osobach??? Co za bzdury! Czy ktos kto ma wiecej niz trzy komorki mozgowe moze wierzyc w piekl i niebo???
      Chyba ze ktos mi powie ze modlitwa pomaga w uzdrowienu chorych to prosze sie modlic i nie przychodzic do lekarza po porade;-) Bo wywale na pysk!
      dr. artur hoffman
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka