Dodaj do ulubionych

Bezrobotni magistrowie idą na studia

30.01.10, 07:39
Poco państwo płaci za utrzymywanie kadry na kierunkach studiów po których nie
ma pracy bo nie przygotowują do żadnego zawodu?
Edytor zaawansowany
  • rockville 30.01.10, 08:02
    Posredniak powinien przekwalifikowac tych magistrow na elektrykow,
    rzeznikow czy murarzy. W ciagu najblizszego dziesieciolecia nie
    bedzie zapotrzebowania na tych podyplomowcow !!!
  • bierfreund 30.01.10, 08:30
    Cale zycie sie uczyli i gdzie ich to zaprowadzilo? Do urzedu pracy. Zamiast
    wyciagnac wnioski oni jednak dalej brna tym samym torem na jaki ich
    spoleczenstwo za mlodu nakierowalo.
    Znam bolaczke tych ludzi, jestem rocznik 83, i przez cala podstawowke
    slyszalem, ze MUSZE sie dobrze uczyc zeby dostac sie do dobrego liceum, MUSZE
    zdac dobra mature i MUSZE dostac sie na studia, bo do zawodowki i technikum
    ida sami idioci i gangsterzy... Nasluchalem sie tego od rodzicow, ich
    znajomych, rodzicow moich znajomych, nauczycieli, nawet calkiem obcych z
    ktorymi mialem przyjemnosc np siedziec w pociagu w jednym przedziale...
    Jeszcze wszyscy wojskiem straszyli jak sie nie bede uczyl do trzydziestego
    roku zycia...
    No i tak wtedy sie myslalo, a dzisiaj mamy magistrow na bezrobociu, sekretarki
    po ekonomiku i germanistow na kasie w Tesco. A ja robie na budowie, cale mlode
    zycie przechlalem i wcale mam sie dobrze...

    Dobra rada dla studentow: w Europie poszukuja spawaczy, rzeznikow,
    budowniczych, pielegniarek i opiekunow. I zyje sie tam znacznie godniej....
  • martin.slenderlink 30.01.10, 10:36
    Tania siła robocza z Polska nie zbuduje konkurencyjności gospodarki.
    Life is brutal.

    Sam kiedyś robiłem podyplomowe, by mózg mój nie poddał się stagnacji
    i ogłupieniu natrętnymi myślami, że ocieram się bez przerwy o
    bezrobolstwo (nigdy nie rejestrowałem się w PUP, bo wiązał się z tym
    jakiś ogromny skojarzon pt. FAIL) i w celu budowania zaufania do
    siebie, że potrafię zająć się kolejnym tematem. No i warto czasem
    dla sportu pomęczyć ego - zobaczyć ile się jeszcze nie wie, jakim
    sie jest durniem po 5-letnich magisterskich. Za studia wyłożył
    ojciec, ale generowałem wówczas dochód na granicy utrzymania. Ja tam
    popieram inwestycje PUPów w umysły bezroboli-dyplomowców (też byłem
    takim w określonych momentach i wiem jaki to fail). Można jeszcze
    pomyśleć o zerwaniu ze stereotypami, typu: umysł ścisły,
    humanistyczny i sugerować komuś ekspresowe przekwalifikowanie, w
    miarę czyichś możliwości. Ktoś, kto umiał zawsze myśleć powinien to
    wytrzymywać. Nie ma sensu marnować wygimnastykowanego już ostro
    nauką umysłu przyuczaniem do mechanicznych, podstawowych zawodów.
    Samo istnienie niszy w bogatym kraju nie jest wystarczającym
    powodem. Natomiast, jeśli ktoś się w niej czuje szczęśliwy, to w
    porządku.

    Dobrze, że te PUPy w ogóle się zmieniają w tym kierunku. Co mi z
    tablicy ogłoszeń, czy sugerowaniu mi ofert pracy - to jest na
    wyciągnięcie ręki. Zmiana charakteru PUPów mi imponuje. Przestaję je
    w efekcie kojarzyć ze stygmatyzacją społeczną, a zaczynam z
    rozwojem. Dobrze by było jednak konsultować granty na określone
    studia z otoczeniem biznesowym.
  • w126.11 30.01.10, 11:58
    > Tania siła robocza z Polska nie zbuduje konkurencyjności gospodarki.

    Ludzie, którzy skończyli studia i nie wiedzą, co z sobą począć, tym bardziej jej
    nie zbudują, jeśli mamy na myśli gospodarkę typu zaawansowany przemysł z
    tworzeniem technologii i produktów w Polsce.
  • martin.slenderlink 30.01.10, 13:01
    "Ludzie, którzy skończyli studia i nie wiedzą, co z sobą począć, tym
    bardziej jej nie zbudują"

    To jeszcze nie jest powód, by zostawali rzeźnikami ("bo, Panie, jakie
    jest zapotrzebowanie!"), lub czekali bezczynnie na wymarzoną zawodową
    mannę - PUP znajdzie pracę na miarę marzeń. Mam więc pytanie: samo
    założenie złe, czy realizacja kiepska?
  • olias 30.01.10, 12:32
    wybacz, ale pierd... gospodarka nic z tego nie ma
    p.s. jeśli Polak w polskiej gazecie na polskim forum do polskiego
    czytelnika używa wtrąceń angielskich - trafia mie ku...ca.

    mgr. zwyczajny. od komuny. 6 patentów.
  • martin.slenderlink 30.01.10, 12:57
    "wtrącenia"

    Spoko, mogę normalnie. Przepraszam.

    "wybacz, ale pierd... gospodarka nic z tego nie ma"

    Ok. Więcej ma z edukacji niż z wysyłania na saksy ludzi po studiach,
    jak wskazywał komentator, któremu odpowiadałem. Taką prostą logiką
    się posługuję. Jesteś pewien, że nic nie może mieć z tego
    gospodarka? Dlaczego? Bo te podyplomowe są słabe? To, czemu nie
    można wysyłać na dobre?
  • kaszub4u 30.01.10, 13:28
    Ale pierdoły...
    Do roboty ekonomiści, cała Polska się z Was śmieje.
  • redix68 30.01.10, 11:41
    że po tych szkołach nie wynoszą mądrości życiowej, przeciwnie
    głupieją życiowo. To co napisałeś powtarzam prostaczkom, chociaż sam
    jestem wykształciuch, ale pracuję w zawodzie
  • olias 30.01.10, 12:33
    wystarczy porozmawiać z młodym naukowcem. po uzyskaniu doktoratu ma
    już mózg przerobiony na bezużytecznego wałkonia.
  • sea_ella 30.01.10, 11:48
    tak gwoli scislosci - pielegniarki koncza studia. A niektore to sie
    nawet 'ucza cale zycie'. :)
  • martin.slenderlink 30.01.10, 13:04
    To w Polsce jest mało poważany "zawód kobiecy".
  • malenka114 30.01.10, 13:05
    akurat w przypadku pielegniarek to jest wskazane :)
    --
    nimucha.blogspot.com/
    blog o scrapowaniu
  • tea_fighter 30.01.10, 12:24
    > No i tak wtedy sie myslalo, a dzisiaj mamy magistrow na bezrobociu, sekretarki
    > po ekonomiku i germanistow na kasie w Tesco. A ja robie na budowie, cale mlode
    > zycie przechlalem i wcale mam sie dobrze...
    >
    > Dobra rada dla studentow: w Europie poszukuja spawaczy, rzeznikow,
    > budowniczych, pielegniarek i opiekunow. I zyje sie tam znacznie godniej....

    Gość, który pisze że "całe młode życie przechlał" chce pouczać innych o godnym
    życiu :-))
  • black_halo 30.01.10, 12:59
    Masz racje, jestem ten sam rocznik i mieszkam dzisiaj za granica.

    na zachodzie ale i w Polsce za kilkanascie lat beda potrzebowali
    roznych specjalistow ale nie po studiach a po zawodowkach wlasnie.
    Problem w Polsce to wtloczenie ludziom do glowy, ze zawod kasjerka,
    hydraulik, spawacz, stolarz, malarz czy glazurnik to cos gorszego niz
    magister z najgorszej nawet uczelni. Na zachodzie juz dawno
    zrozumieli, ze jesli czlowiek zarabia godnie nawet jak kelner czy
    zmywacz garow to wcale nie musi isc na studia. Na zachodzie wiekszosc
    ludzi, ktorzy ida na studia to ludzie ktorzy chca sie uczyc, reszta
    konczy szkoly policealne i idzie do pracy zaczynajac zarabiac. W
    Polsce studiuje mnostwo ludzi marnujac czas bo i tak 80% nie znajdzie
    zatrudnienia w zawodzie. Skonczy na kasach, jako sprzataczki,
    kalnerzy, sprzedawcy albo po bezowodnych poszukiwaniach
    przekwalifikuje sie na spawaczy.
  • antekguma1 30.01.10, 09:38
    Dobry propagandowy artykuł. Widać co jest priorytetem. Kasa. Na bezrobotnych
    można nieźle zarobić. A wszelkie szkoleniach, czy studia podyplomowych to
    złoty interes. Dlaczego nie napisano jaką to pracę znalazła bohaterka już po
    miesiącu studiowania zamówień publicznych, skoro przedtem szukała kilka
    miesięcy. Wygląda to na niezły kant i pic na wodę i fotomontaż.
  • martin.slenderlink 30.01.10, 10:52
    "Dobry propagandowy artykuł. Widać co jest priorytetem. Kasa."

    A oczekiwałeś, że jaki będzie priorytet?
  • tojatutaj 30.01.10, 09:58

    niejasnosc wielka (czytaj nieuczciwosc )w tym artykule ...
  • tojatutaj 30.01.10, 10:07
    ... czemu moj wpis znikl po minucie ? a pisalam ;wielka niejasnosc (czytaj
    nieuczciwos )w tym artykule.Czyzby ocenzurowany ...
  • tojatutaj 30.01.10, 10:14
    o-ky jest dobrze , przepraszam . A do sprawy wracajac ,coraz bardziej oplaca
    sie byc bezrobotnym ... bardzo to zludne. A czas uczciwych skladek emerytalnych .
  • olias 30.01.10, 12:35
    na forach gazety często wpisy pojawiają się i znikają by za chwilę
    znowu być.
  • instytut_barana 30.01.10, 11:07
    Jest taki kierunek "zamówienia publiczne"? Nieźle! Hehehe.
    I czym się po tym jest? Mgr. Zamawiacz publiczny?
    Czy jak zamawiam w pubie piwo, to też jestem zamawiaczem publicznym?

    Mam takie wrażenie, że idea szkolnictwa wyższego jakoś ostatnio się mocno
    zmieniła. Kilka lat temu jechałem w pociągu z gostkiem, który był po jakichś
    tam studiach pedagogicznych i jechał kłaść kafelki do Reichu. Ten gostek nie
    umiał się wysłowić w języku polskim, chociaż spędził w Polsce 30 lat swego
    życia, czyli 99%. Co 3 słowa padały hasła na k i ch.

    Takie mam niestety wrażenie. Że dużo ludzi po dzisiejszych studiach miało by
    problemy ze zrozumieniem prostej instrukcji obsługi do odkurzacza i nie kuma,
    jaka jest różnica między Czechosłowacją a Czechami. Ale to nie tylko w Polsce.
    Tu w Reichu też się podobnie robi.
  • losiu4 30.01.10, 11:40
    instytut_barana napisał:

    > Jest taki kierunek "zamówienia publiczne"? Nieźle! Hehehe.
    > I czym się po tym jest? Mgr. Zamawiacz publiczny?

    jakoś się to zatytułuje :) Natomiast uwierz: lewusy tak zagmatwały
    sprawe zamówień że teraz skonstruowanie "zamówienia" między
    zainteresowanymi stronami, co za barbarzyńskich czasów średniowiecza
    trwało parę chwil i rozmów z kilkoma zgłaszającymi sie, teraz trwa
    bądź wie ile, a lewusuwy urzędas jak będzie chciał się czepić, to
    się czepi

    > Czy jak zamawiam w pubie piwo, to też jestem zamawiaczem
    publicznym?

    nie, nie jesteś :) prawo o zamówieniach publicznych akurat tę
    watpliwość rozwiewa :) innych już nie, wrecz je gmatwa :) Po prostu
    jest wprost napisane pod przekręty i łapówki. Nie tylko u nas, na
    Zachodzie jest to samo :)

    Pozdrawiam

    Losiu
  • everettdasherbreed 30.01.10, 11:53
    Po prostu, firma startująca do przetargu ogłaszanego przez państwowe instytucje
    musi spełnić szereg formalnych wymogów i przedstawić stertę papierów.
    I właśnie referenci od sprawdzania tych papierów są kształceni na owych
    "studiach podyplomowych".

    --
    Stirlitz chciał po wojnie wstąpić do partii i napisał podanie "Proszę o
    przyjęcie mnie w szeregi KP". Aparatczyk objechał Stirlitza: "Moglibyście,
    Isajew, napisać chociaż pełny skrót: KPSS!" Stirlitz odpowiedział: "Nie ma
    potrzeby. SS mam odsłużone".
  • losiu4 30.01.10, 12:08
    everettdasherbreed napisał:

    > Po prostu, firma startująca do przetargu ogłaszanego przez
    państwowe instytucje
    > musi spełnić szereg formalnych wymogów i przedstawić stertę
    papierów.
    > I właśnie referenci od sprawdzania tych papierów są kształceni na
    owych
    > "studiach podyplomowych".

    wiem wiem... niejeden taki stos papiórów oglądałem... tylko dlaczego
    kształcenie takich ludzi od sprawdzania nazywa sie "studiami"?

    Pozdrawiam

    Losiu
  • mariuszdd 30.01.10, 11:57
    Do wykształconej powiedziałem,że jestem erudytą ,ona na to ,aha inżynier elektryk ?
    Ja że nie,ona na to,żebym szukał znajomości w swoim kręgu ;),bo ona ma wyższe.
  • losiu4 30.01.10, 12:10
    mariuszdd napisał:

    > Do wykształconej powiedziałem,że jestem erudytą ,ona na to ,aha
    > inżynier elektryk ?

    ale nie mozesz jej chyba zarzucić braku wyobraźni :)

    Pozdrawiam

    Losiu
  • martin.slenderlink 30.01.10, 13:10
    "Że dużo ludzi po dzisiejszych studiach miało by problemy ze
    zrozumieniem prostej instrukcji obsługi do odkurzacza i nie kuma,
    jaka jest różnica między Czechosłowacją a Czechami. Ale to nie tylko w
    Polsce. Tu w Reichu też się podobnie robi."

    To, jak rozumiem, wniosek po analizie przypadku współpasażera.
  • mr.myers 23.10.13, 15:49
    Powinniśmy dbać o porządek, prawda? Ale jak? Choćby tak: rent.agapit.pl/
  • zbyszek.bejach 30.01.10, 15:14
    instytut_barana napisał:

    > Jest taki kierunek "zamówienia publiczne"? Nieźle! Hehehe.
    > I czym się po tym jest? Mgr. Zamawiacz publiczny?
    > Czy jak zamawiam w pubie piwo, to też jestem zamawiaczem
    publicznym?
    >
    > Mam takie wrażenie, że idea szkolnictwa wyższego jakoś ostatnio się
    mocno
    > zmieniła. Kilka lat temu jechałem w pociągu z gostkiem, który był
    po jakichś
    > tam studiach pedagogicznych i jechał kłaść kafelki do Reichu. Ten
    gostek nie
    > umiał się wysłowić w języku polskim, chociaż spędził w Polsce 30
    lat swego
    > życia, czyli 99%. Co 3 słowa padały hasła na k i ch.
    >
    > Takie mam niestety wrażenie. Że dużo ludzi po dzisiejszych studiach
    miało by
    > problemy ze zrozumieniem prostej instrukcji obsługi do odkurzacza i
    nie kuma,
    > jaka jest różnica między Czechosłowacją a Czechami. Ale to nie
    tylko w Polsce.
    > Tu w Reichu też się podobnie robi.
    Sądzę,że trafiłeś w sedno. Pierwszy problem to moim zdaniem
    deprecjacja wartości wyższego wykształcenia. W ciągu minionych
    dwudziestu lat w Polsce zrobiło się ok. 500 uczelni wyższych. Czy nie
    za dużo? Czy w ciągu tych 20 lat można było wykształcić fachowe
    kadry,zbudować odpowiednie zaplecze dydaktyczne dla tylu uczelni?
    Dlaczego, gdy mowa o kształceniu to tylko z idiotycznym
    przymiotnikiem wyższym? Kompletna bzdura. Dlaczego deprecjonuje się w
    pewnym sensie "prostą" pracę spawacza, murarza, hydraulika? Dlatego,
    że w większości wypadków ci co w ten sposób określają te prace nie
    maja pojęcia o postępie technologicznym, o wiedzy wymaganej dla
    wykonywania tej pracy, o permanentnym poszerzaniu swojej wiedzy przez
    murarza. Jeżeli nie będzie się uczył, to wyląduje na bezrobociu. Ci t
    mądrale pieprzący o potrzebie "wyższego wykształcenia" nie maja
    pojęcia o tym, że obecny murarz ta zupełnie nowa wiedza niż murarska
    sprzed pięciu lat. Ale magister historyk to prawie taki sam jak ten
    sprzed dwudziestu lat. Prawie ,bo ten starszy jest mądrzejszy o
    wiedzę startową(bogatszą) i dwudziestoletnie doświadczenie w
    wykonywaniu swojej niejednokrotnie różnej pracy. Od 30 lat pracy
    zawodowej na stanowiskach inżynierskich twierdzę, że wyzsze
    wykształcenie jest przewagą na starcie w dorosłe w samodzielne życie
    młodego człowieka, ale nie powinno być gwarancją dobrej pracy. Tak
    samo dla pracodawcy. Jeżeli ma wybór przy zatrudnianiu nowego
    pracownika to ma szansę na to,że ten z wyższym szybciej się nauczy
    tego co potrzebne, ale nie ma gwarancji, że jego wybór był trafny
  • black_halo 30.01.10, 18:48
    Problem jest z wciskaniem ludziom do glow przez ostatnie 20 lat, ze
    bez wyzszego wyksztalcenia sa nikim i stad taki ped zeby cos
    skonczyc, nie wazne co ale miec. Nawet magistra zamowien publicznych
    czy nie wiem co tam jeszcze wymysla. Przez wiele latr wmawiano
    ludziol, ze hydraulik, spawacz, sprzataczka czy kasjerka to nikt.
    Pamietacie straszenie mlodiezy, ze jak nie beda sie uczyc to beda
    jezdzic na rolkach w Auchan albo uklad towary w Biedronce? A coz
    zlego jest w takiej pracy i w pracy fizycznej w ogole? Skoro przez
    lata sie to deprecjonowalo, ze taka praca jest gorsza niz siedzenie
    za biurkiem to dzisiaj sa tego efekty. Na zachodzie jednak cale
    mnostwo ludzi znajduje zatrudnienie w powyzszych zawodach, dostaja za
    to przyzwoita place i zyja sobie spokojnie. Ja tez jestem inzynierem
    i jakis czas bronilam sie przed taka praca ale w koncu zatrudnili
    mnie na zmywaku i okazalo sie, ze z tego mozna zyc ! I cale mnostwo
    ludzi zyje niezle zarabiajac 1000-1500 euro na prostych pracach
    miesiecznie. Hydraulik czy budowlaniec zyje jak paczek w masle a
    znalezc dobrego fachowca graniczy z cudem i trzeba mu zaplacic. Co
    wiecej kolejny moj pracowca byl bardzo zadowolny slyszac, z
    pracowalam na zmywaku bo uznal, ze nie boje sie pracowac i nie
    ociagam sie czekajac na gwiazdke nieba. Ciekawe czy to samo udaloby
    mi sie w Polsce? A moze uslyszalabym o niespojnej sciezce zawodowej
    ...
  • tenochtitlan3 30.01.10, 11:15
    To błędne koło. Problem jest złożony i nikt nie wie jak go
    rozwiązać. Za dużo osób poszło na studia. Z jednej strony to dobrze,
    bo każde studia rozwijają intelektualnie. Z drugiej strony rynek
    pracy nasycił się już intelektualistami i po prostu nie ma dla nich
    pracy.
    Ja jestem również głosem młodego pokolenia. Co ja się w życiu
    nasłuchałem o potrzebie nauki i jak skończę gdy nie będę się
    uczył...
    Skończyłem studia magisterskie humanistyczne i po półtora roku pracy
    zawodowej (dwie różne prace) w akcie rozpaczy wyjechałem do Anglii.
    Nagle okazało się, że do pracy w magazynie nie trzeba mieć
    zaliczonych egzaminów z socjologii, statystyki, historii Polski i
    świata. Nie trzeba nawet wiedzieć co jest stolicą Anglii (znam
    Angielkę, która stwierdziła że chodzi o Manchester) i że leży ona na
    wyspie...
    Co z tego, że ta baba jest głupia? Co z tego że ja potrafię wymienić
    stolice większości państw świata? Co z tego, że wiem co to jest
    mitochondrium endoplazmatyczne? Co z tego, że potrafię rozwiązać
    równanie z dwoma niewiadomymi?
    Ludzie, to wszystko jest wielkie GÓWNO. Potrzebne tylko
    nauczycielom, żeby mieli etaty i gnębili uczniów w szkołach.

    Nie pomogą studia podyplomowe w znalezieniu dobrej pracy. Można
    oczywiście łudzić się, że ,,mi sie uda bo myślę pozytywnie"...
    Rzeczywiście jakiś procent osób znajdzie w końcu pracę bo rynek
    pracy jest jak gąbka: chłonny.
    Ale to ślepa ścieżka. Mamy coraz więcej frustratów i trudno im sie
    dziwić, bo wiedza książkowa jaką wynoszą ze szkoły ma wartość
    jedynie hobbystyczną.
    Politykom wygodnie było odsuwać problem bezrobocia w czasie lansując
    w połowie lat 90' potrzebę studiów w celu znalezienia lepszej pracy.
    Wszystko to jedno wielkie błędne koło.
    A moi znajomi, którzy wyjechali za granicę śmieją się, jeżdżą na
    Wyspy Kanaryjskie na robotnicze wczasy, mają luksusowe auta i nie
    czytają tych durnych artykułów... bo nie mają czasu na pierdoły.
    Zajmują się pracą i podnoszeniem swojego standardu życia.
  • everettdasherbreed 30.01.10, 11:56
    Jeśli za szczyt swoich możliwości zawodowych uznajesz przekładanie towaru na
    półkach i wypełnianie druczków, to istotnie nauka nie jest ci potrzebna.

    --
    Stirlitz chciał po wojnie wstąpić do partii i napisał podanie "Proszę o
    przyjęcie mnie w szeregi KP". Aparatczyk objechał Stirlitza: "Moglibyście,
    Isajew, napisać chociaż pełny skrót: KPSS!" Stirlitz odpowiedział: "Nie ma
    potrzeby. SS mam odsłużone".
  • mariuszdd 30.01.10, 12:15
    everettdasherbreed napisał:

    > Jeśli za szczyt swoich możliwości zawodowych uznajesz przekładanie towaru na
    > półkach i wypełnianie druczków, to istotnie nauka nie jest ci potrzebna.
    >
    Powinien siedzieć na bezrobociu w jednej koszuli i w jednych butach ;)
    A najlepiej w podartej koszuli.
  • losiu4 30.01.10, 16:27
    mariuszdd napisał:

    > everettdasherbreed napisał:
    >
    > > Jeśli za szczyt swoich możliwości zawodowych uznajesz
    przekładanie towaru
    > na
    > > półkach i wypełnianie druczków, to istotnie nauka nie jest ci
    potrzebna.
    > >
    > Powinien siedzieć na bezrobociu w jednej koszuli i w jednych
    butach ;)
    > A najlepiej w podartej koszuli.

    nie. Poinien uczciwie zarobić na siebie. Na ile potrafi.

    Pozdrawiam

    Losiu
  • tenochtitlan3 30.01.10, 12:45
    Za szczyt głupoty to uważam brak konstruktywnego i analitycznego
    myślenia. Wyjedź człowieku za granicę, żyjemy w Unii Europejskiej,
    popracuj i poobserwuj jak żyją inni.
    Zdaję sobie sprawę, że dziś bardziej liczy się mieć niż być i
    jestem przeciwko takiej sytuacji. Tylko że nie wszyscy mamy
    satysfakcjonującą i rozwijającą pracę. A za pracę w angielskim
    magazynie miałem wynagrodzenie, za które mogłem sie dokształcać po
    pracy. Stać mnie teraz na książki i czasopisma, o których marzyłem
    pracując w Polsce, bo nie było mnie stać na nie, mimo że pracowałem
    jako handlowiec (czyli sprzedawca) i bankowiec.
  • black_halo 30.01.10, 13:21
    Ale co, uwazasz, ze pracujac w magazynie czegos mu ubywa? na
    zachodzie mnostwo ludzi pracuje w zawodach uwazanych w POlsce za
    takie, do ktorych nadaja sie tylko yumany. Stad zachod zawsze bedzie
    dalej niz Polska bo tam mnostwo ludzi idzie po szkole do pracy. Nikt
    nie wymaga od kasjerki w Tesco zeby zala trzy jezyki i miala magistra
    ekonomii. W Polsce nie ma pracy dla ludzi po studiach a nawet jak
    jest to za zadne pieniadze. Moja kolezanka siedzi po studiach w
    dziekanacie po znajomosci i zarabia 1300 na reke, razem z mezem maja
    niecale 3 tys zlotych na miesiac i zastanawiaja sie co zrobic.
    Widokow na wlasne mieszkania albo wynajem nie ma bo wynajem w duzym
    miescie na wschodzie Polski to minimum 1000 zlotych wszystkich
    kosztow a trzeba przeciez jeszcze za cos zyc, cos odlozyc i pomyclec
    o potencjamnych dzieciach. Inna kolezanka po tych samych studiach
    wyjechala do Londynu na zmywak z czego smiala sie wiekszosc
    bezrobotnych magistrow. Dzisiaj ta kolezanka nie pracuje juz na
    zmywaku, pracuje w w banku.
  • losiu4 30.01.10, 12:19
    tenochtitlan3 napisał:

    > bo każde studia rozwijają intelektualnie.

    nie, to akurat nieprawda :)

    > Co z tego, że potrafię rozwiązać
    > równanie z dwoma niewiadomymi?

    nic. To jest wiedza z poziomu podstawówki. Nie ma sie czym chwalic.
    Natomiast musisz przyjać do wiadomosci że jako szczyl jeszcze nie do
    końca wiesz gdzie będziesz pracował czy "sie realizował". Po to
    najpierw "ogólne wykształcenie" które w późniejszym czasie
    specjalizujesz. I dlatego jest coś i o mitochondriach (po łebkach,
    nie czarujmy się), i coś o równaniach (liniowych zapewne, a wiec
    banalych), i coś o geologii, i coś o języku takim czy innycm...
    jakbyś sie zadeklarował od młodu ze chcesz robić na magazynie w
    geesie to faktycznie wystarczyłoby Ci poznanie alfabetu, klecenie
    zdań w miarę poprawnych i elementarne działania matematyczne (+, -,
    *, /) przy czym te dwa ostatnie już niekoniecznie :)

    Pozdrawiam

    Losiu
  • tenochtitlan3 30.01.10, 13:01
    Zgaduję, że jesteś z wykształcenia nauczycielką? Miło mi, ja też.
    Wiesz co powiedział nam profesor habilitowany na jednym ze swoich
    wykładów ze źródłoznawstwa (UAM, Poznań, historia, stacjonarne)?
    ,, Ludzie, co wy tu k... jeszcze robicie? Umiecie liczyć i pisać? To
    wyjeżdzajcie za granicę i do pracy...''
    Na początku II roku studiów mieliśmy zebranie, na którym dziekan
    stwierdził, że z obserwacji rynku pracy wynika, że jeśli 20% z nas
    znajdzie pracę w zawodzie to będzie to olbrzymi sukces.
    Za dużo osób studiuje!!! Za duża podaż, więc popyt maleje. Na co
    maleje popyt? Na absolwentów wyższych uczelni.
    Nie pisz mi o ogólnym wykształceniu i późniejszej specjalizacji bo
    to brednie pedagoga z 30 letnim stażem, który moczy jeszzce dupę w
    realiach PRLowskich. Czasy sie zmieniają i trzeba sie szybko
    dostosować a nie wałkować uczniom o retikulum egzoplazmatycznym i
    zasobach naturalnych Lesotho.
    Tobie nie zależy na reformie szkoły, bo jesteś opóźniona. Najlepiej
    gnębić uczniów wiedzą książkową i powtarzać im slogan, że wszystko
    im sie przyda a nawet jak nie to takie są wymogi programowe MEN.
    Więcej wiedzy praktycznej, hobbystycznie to później, proszę Pani.
  • losiu4 30.01.10, 16:18
    tenochtitlan3 napisał:

    > Zgaduję, że jesteś z wykształcenia nauczycielką?

    nie, nie jestem :) natomiast miałem bliskie spotkania 3 stopnia z
    kandydatkami na to stanowisko. Nie powiem, całkiem miłe ;) Chociem,
    prawdę mówiac, nawet zawodówki nie skończył :)

    > Miło mi, ja też.

    mam jeno znajomych i znajome co to w tym fachu siedzą. Jam natomiast
    zwykły chłop ze wsi jest :)

    > Wiesz co powiedział nam profesor habilitowany na jednym ze swoich
    > wykładów ze źródłoznawstwa (UAM, Poznań, historia, stacjonarne)?
    > ,, Ludzie, co wy tu k... jeszcze robicie? Umiecie liczyć i pisać?
    > To wyjeżdzajcie za granicę i do pracy...''

    a to sobie do sztambucha zapiszę :)

    > Na początku II roku studiów mieliśmy zebranie, na którym dziekan
    > stwierdził, że z obserwacji rynku pracy wynika, że jeśli 20% z nas
    > znajdzie pracę w zawodzie to będzie to olbrzymi sukces.

    wiesz co? ale dlaczego niby każdy miałby dostac pracę "w zawodzie"?
    Sprawa jest prosta: jest dane zapotrzebowanie, są ludzie, no to
    oowiązkiem wrecz pracodawcy (jeśli od tej strony patrzymy) jest
    zatrudninie najlepszych. SIę omylą - cóż - ich strata

    > Za dużo osób studiuje!!! Za duża podaż, więc popyt maleje. Na co
    > maleje popyt? Na absolwentów wyższych uczelni.

    z tym bym się nie zgodził. Wcale tak nie jest. Jest za
    dużo "papiórkowców" - owszem - ale na pewnych kierunkach. I z
    pewnego typu uczelni.

    > Nie pisz mi o ogólnym wykształceniu i późniejszej specjalizacji bo
    > to brednie pedagoga z 30 letnim stażem, który moczy jeszzce dupę w
    > realiach PRLowskich.

    to jest norma, a własciwie taką powinna byc. Od setek lat takowa
    była, nie od peerelu. Teraz dziadostwo się zaczyna, nie tylko u nas.
    Na Zachodzie jest to samo zdziadzienie. Komuś najwyraźniej zależy by
    wypuszczać ludzi z magielnicy byle jakiej, z byle jaką wiedzą, ale
    za to z papierkiem.

    Czasy sie zmieniają i trzeba sie szybko
    > dostosować a nie wałkować uczniom o retikulum egzoplazmatycznym i
    > zasobach naturalnych Lesotho.

    a co w tym przeszkadza wiedza o Lesotho czy jak ja tam zwał? Się
    wiaterek zmieni to może i ta wiedza będzie cenna? Skad wiesz co
    będzie?

    > Tobie nie zależy na reformie szkoły, bo jesteś opóźniona.

    oj zalezy, zależy... nawet nie wiesz jak. Dlatego Handkopodobne i
    inne Hallowe mają u mnie przegwizdane.

    Najlepiej
    > gnębić uczniów wiedzą książkową i powtarzać im slogan, że wszystko
    > im sie przyda a nawet jak nie to takie są wymogi programowe MEN.

    bywają przesadne... ale kto powiedział ze każdy maturę musi mieć?
    Już nie wspominając o studiach?

    > Więcej wiedzy praktycznej, hobbystycznie to później, proszę Pani.

    wiedza praktyczna... a cóż to jest, skoro cykl szkoleniowy trwa lat
    co najmniej kilka a technologia i inne takie (mówię o prawdziwej
    technice i nauce, nie tych od postmodernizmu i innych nauk
    pseudospołecznych) bywa ze zmienia się w tym czasie diametralnie? A
    jedynym wspólnym mianownikiem między tym co było a tym co jest to
    jest uczciwa nauka na poziomie elementarnym? bo przecież praw fizyki
    czy matematyki Pan nie zmienisz, czyż nie?

    Pozdrawiam

    Losiu
  • tenochtitlan3 30.01.10, 13:04
    Ty chyba nie zauważyłaś jak diametralnie zmieniły się potrzeby
    świata? Grunt to ciepła państwowa posadka.
  • martin.slenderlink 30.01.10, 13:18
    "rynek pracy nasycił się już intelektualistami i po prostu nie ma dla
    nich pracy"

    Kim się nasycił? Statystyczny mgr. to intelektualista albo co najmniej
    stuprocentowy materiał na niego?
  • tadjan 30.01.10, 11:16
    ano właśnie,po co myśleć o tworzeniu nowych miejsc pracy aby młodzi
    zaczęli pracować i sami mogli finasować swoje dokształcanie. Głupie
    państwo woli rozdać pieniądze z budżetu, których nie ma zbyt wiele i
    mieć z głowy mocno dorosłą już młodzież... niech się jeszcze trochę
    pouczą i nam nie przeszkadzają beztrosko rządzić.
    Rzeczpospolita upada.... idioci nią rządzą!
  • losiu4 30.01.10, 12:24
    tadjan napisał:

    > ano właśnie,po co myśleć o tworzeniu nowych miejsc pracy aby
    młodzi
    > zaczęli pracować i sami mogli finasować swoje dokształcanie.

    to nie państwo. To socjalizm. Na tzw Zachodzie jest teraz podobnie.
    Tam, w "starej łónii", jest podobnie jak u nas, tyle że maja więcej
    pieniedzy do wydania

    Pozdrawiam

    Losiu
  • olias 30.01.10, 12:42
    to państwo nie jest tak głupie jak udaje. tylko zmień definicje
    państwa. zamiast "organizacje wszystich obywateli założona przez
    nich celem .... ble-ble-ble" winno być: "struktura która pozwala
    części uprzywilejowanej (kadra naukowa uczelni, politycy, beznesmeny
    oraz krewni i znajomi królika)) robić z części gminnej, zwyczajnej
    jeleni których życie i wysiłek będzie ukierunkowany na zapewnienie
    dobrego standardu życie tym pierwszym
  • swinton 30.01.10, 11:20
    Cos sie autorowi pokrecilo.
    Niech zajrzy do slownika i poszuka definicji - kryzys i szalec.

    Na dodatek polska gospodarka jest wychwalana pod niebiosa. Wiec o co tu chodzi? O nadprodukcje magistrow z idiotycznymi kwalifikacjami.
  • losiu4 30.01.10, 12:28
    swinton napisał:

    > Na dodatek polska gospodarka jest wychwalana pod niebiosa.

    za co? że z paruprocentowego wzrostu spadła do okolic zera?

    > Wiec o co tu chodzi?

    o propagandę :)

    Pozdrawiam

    Losiu
  • kjhubner 30.01.10, 11:22
    skoro ich nikt i tak nie chce !!!

    prywatne szkoły wyższe np kształca mgr kosmetologii socjologii czy nauk
    dziennikarskich w miasteczkach powiatowych - to idiotyzm !!!

    szkoły wyższe powinny byc elitarne i nie kształcić każdego !!!

    a druga sprawa to wymagania rynku - brak jest u nas przemysłu tego
    podstawowego i high tech który będzie chłonął nowych absolwentów,
    tak samo sie mówi (wielki szyld) zrobimy narodowe centrum badań high tech -
    ale dla kogo ono ma robic technologie skoro zakłady bronia sie przed
    innowacjami ?

    z samego handlu dla handlu sie nie wyżyje !

  • redix68 30.01.10, 11:30
    To już nawet nie idzie, że państwo opłaca takie kierunki. Ale o
    skalę zjawiska! Nie ma uczelni, gdzie nie byłoby mitycznej ekonomi,
    marketingu czy zarządzania. A jest cała masa prywatnych uczelni,
    które też kształcą na tych kierunkach. Kudrcyka mogłaby wreszcie
    zrobić dobrze prywatnym (jej misja w ministerstwie) i budżetowi
    nauki.
  • olias 30.01.10, 12:44
    polski szczyt głupoty? - marketing i zarządzanie na politechnikach.
    Przecież to od razu do psychiatry.
  • martin.slenderlink 30.01.10, 13:36
    Dorzucam, by Twój bulwers nakarmić. Na AGH jest socjologia.
  • black_halo 30.01.10, 13:41
    Kudrycka zdaje sie sama jest albo byla retorem Wyzszej Szkoly
    Administracji publicznej w Bialysmstoku, prywatnej, na ktorej jest i
    ekonomia i zarzadzanie. I co, swojej szkole ma niby kolo piora robic?
    Zreszta wiadomo, ze szkole prywatna najlatwiej otowrzyc wlasnie z
    takimi kierunkami - bo nie trzeba kosztownych laboratoroiow jak np. na
    politechnikach czy analityce madycznej. Ot co, zarzadzanie jest tanie
    bo wystarczy sla wykladowa, projektor i sciana.
  • muitoprazer 30.01.10, 14:15
    Rozbawia mnie to obecnie niczym już nieuzasadnione poczucie wyższości
    absolwentów uczelni technicznych w stosunku do "humanistów" (swoją drogą to
    określenie głupie, zwodnicze i niczego niedefiniujące). Miałem okazję jako
    absolwent owych "humanistycznych" studiów pracować kilkakroć fizycznie w Europie
    Zachodniej i za każdym razem towarzyszyła mi pokaźna armia różnej maści
    magistrów inżynierów, którzy po roku na bezrobociu, nadymania się pogardą do
    "wodolejskich" studiów wylądowali tam gdzie ja. Tak drodzy inżynierowie, dla was
    też nie ma roboty w tym kraju.
  • black_halo 30.01.10, 18:40
    To zadna pogarda dla humanistow tylko prawda. Dlaczego zadna szkola
    prywatna nie otowrzy na ten przyklad mechaniki, fizyki czy
    budownistwa? Bo do tego trzeba miec laboratoria i zaplecze a do
    zarzadzania nie. Stad mnostwo wyzszych szkolek tego czy tamtego
    otiera to co najlatwiej otworzyc i miec z tego sensowny zysk:
    politologie, ekonomie, zarzadzanie, socjologie, finanse nawet sie
    nadaja. Bo mozna za to sciagnac trzy tysiaki rocznie od glowy a za
    wynajem sali (bo wiele z tych prywatnych szkolek nie ma nawet
    wlasnego budynku) zaplacic grosze. tak to sie odbywa. Na szczescie
    idzie niz i wiele z tych szkolek upadnie wiec nie ma sie czym
    martwic, utrzymaja sie najlepsze.

  • men1972 30.01.10, 11:35
    Ten artykuł został napisany na zamówienie. Czysty pijar i propaganda Public
    Relation.

    Ludzie teraz ,,podyplomówki,, robią , tak jak przed chwilą robili wszyscy
    magisterki.

    I co z tego???

    Rynku oszukać się nie da. Obecnie jakieś 70% ludzi z kazdego rocznika uzyskuje
    ,,wyższe wykształcenie,,.

    70% ludzi z każdego rocznika chciało by ,,zarzadzać innymi,, - więc ja się
    pytam: A kto będzie w takim razie pracował ???

    Łudzicie się tylko, że podyplomówki na dłuższą metę coś wam dadzą. Heh.
  • off_tymon 30.01.10, 12:42
    Podyplomówki są po to gdy ktoś chce się przekwalifikować, albo robi
    studia MBA. Zostaw sobie te lewe komunały na dyskusje o innym
    poziomie frustracie.
  • prawdziwy-moher 30.01.10, 11:37
    Oplacaja podatnicy.Ci co kupuja chleb czy kasze.
  • prawdziwy-moher 30.01.10, 11:39
    Emeryci i rencisci.Ci w wiekszosci placa.A nawet bezrobotni.Bo tez kupujac chleb czy wino placa panstwu podatek.
  • prawdziwy-moher 30.01.10, 11:40
    Szkoly zyja z dotacji.Obojetnie czy panstwowych czy unijnych.Czystej wody komunizm.Tylko okreslenia inne.
  • dwabrowary 30.01.10, 11:41
    A ja bym chętnie Panią Kasię zaprosił na rozmowę. Jeśli chciałaby się
    przenieść do Warszawy - zapraszam. Wierzcie, lub nie - zdecydowana większość
    kandydatów to głąby z licencjatem, ew. absolwenci wyższej szkoły prania
    dywanów. W głowie sieczka, dwie lewe ręce do pracy i nauki, za to oczekiwania
    na miarę arabskiego szejka. Koszt pracy jest bardzo wysoki, nie stać mnie na
    zatrudnianie byle kogo. Teraz czasy takie, że pracodawca może wybierać -
    korzystam z tego i zatrudniam naprawdę najlepszych. Z własnego doświadczenia -
    TO SIĘ OPŁACA !!!
  • checkerpig 30.01.10, 11:54
    Tak, a ci "najlepsi" będą podawali tobie wiaderko z zaprawą.
  • everettdasherbreed 30.01.10, 11:54
    Wierzyć mi się nie chce, żeby licencjat (taki podchorąży w wojsku) stawiał
    warunki pracodawcy!

    --
    Stirlitz chciał po wojnie wstąpić do partii i napisał podanie "Proszę o
    przyjęcie mnie w szeregi KP". Aparatczyk objechał Stirlitza: "Moglibyście,
    Isajew, napisać chociaż pełny skrót: KPSS!" Stirlitz odpowiedział: "Nie ma
    potrzeby. SS mam odsłużone".
  • blobinho 30.01.10, 12:15
    czemu nie skoro murarz po zawodowce (taki szeregowy w wojsku) robi to od kilku
    lat ? ktos kto ma licencjat musial jednak te pare lat spedzic w liceum i na
    studiach zamiast odbyc intensywne 3 lata zawodowki.
  • big.ot 30.01.10, 12:31
    Ja rozumiem, że podstawowe prawo rynku to kupić jak najlepszy produkt za jak najmniej, ale w Polsce pracodawcy chcieliby jak najlepiej za darmo.

    Zgadzam się, że koszty pracy są bandyckie, ale i mentalność pracodawców pozostaje na poziomie właściciela plantacji bawełny.

    Panie pracodawco, nie tylko Pan kieruje się zasadami wolnego rynku, za parę lat Pana pracownicy będą chcieli za swoje usługi więcej i bardzo możliwe, że poszukają sobie innego pracodawcy. Jak nie będzie Pana stać na specjalistów, to może wtedy się Pan przekona że należy inwestować w młodych nieposiadających doświadczenia. Tylko, że i oni poczują swoją wartość i nie będzie Pan mógł już korzystać z przywileju przebierania w ofertach.

    Z resztą mój błąd - nie powiedział Pan wprost, że nie zatrudnia młodych bez doświadczenia. Przepraszam, a apel kieruje do innych pracodawców.

    Pozdrawiam ciepło
  • fernando_hidalgo 30.01.10, 11:59
    Najpierw podatnicy sfinansowali studia wyższe (o ile były dzienne), dali zniżkę
    na kolej i komunikację miejską, a teraz dopłacają jeszcze do studiów podyplomowych.
  • losiu4 30.01.10, 12:03
    "Pośredniaki opłacają studia podyplomowe tym, którzy nie mogą
    znaleźć etatów. "

    czyli spychania problemu "pod dywan" ciąg dalszy. Ale dzieki temu
    okaze sie jaki ten pośredniak potrzebny :) przeciez za pare lat znów
    będa tych ludzi ratowac :)

    "A jeszcze dwa lata temu urzędy finansowały studia zaledwie kilku
    osobom rocznie. "

    a ja bym rozgonił całe to towarzycho od pup i spóly, znaczy od
    urzędów pracy i pijawek od "szkoleń", "dopłat" i innych wydrwigroszy.

    "Katarzyna Zbilska z Bydgoszczy w 2008 r. zrobiła magisterkę z
    zarządzania i marketingu na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w
    Toruniu."

    tak to już jest jak sie idzie na kierunek dla papierka. I to - nie
    czarujmy sie - na kierunek o którym wiadomo od lat, ze jest
    nadprodukcja absolwentów.
    No i teraz zagajam: gdzie taka absolwentka wyląduje? ano
    najprawdopodobniej albo na myjce na zachodzie, albo jako domokrązca,
    albo - jesli ma plecy - w urzędzie jakimś, bądź - co dla niej chyba
    najlepsze: u boku kochającego męza :). Prześledźmy dalszą częsć
    artykułu...

    "Gdy dowiedziała się, że za naukę może zapłacić pośredniak, poszła
    do bydgoskiej Wyższej Szkoły Gospodarki. Wybrała kierunek zamówienia
    publiczne."

    ano, zdaje sie juz mamy trop... kierunek na darmozjadów za
    biurkami... choc faktycznie, tacy ludzie sa potrzebni bo prawo o
    zamówieniach publicznych jest pokiełbaszone jak mało co. Oczywista
    po to by machloje robić :) No ale czytajmy dalej... po takiej
    wstawce w wybiórczej może być chyba tylko happy end; robota w
    państwowym urzędzie... sprawdźmy, czy się nie pomyliem...

    "Katarzyna Zbilska dzięki pieniądzom z pośredniaka mogła zacząć
    podyplomowe studia w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy. Po
    miesiącu nauki znalazła etat. Dziś pracuje w jednym z bydgoskich
    urzędów"

    bingo :) nie pomyliłem się :) i jak to w łzawej story wybiórczej
    mamy wszystko: i załamaną młodą prężną wykształconą z większego
    miasta, i cudowny program pomocowy, i niezbędnych, zawsze życzliwych
    pracowników pupy, i sa ci co robią szkolenia czy inne studia, no i
    jest happy end :) Pani Aleksandro Lewińska - pięknie. W wybiórczym
    rankingu dla młodych redachtorów łod roboty - piątka z plusem :)
    Życzę dalszych sukcesów :)

    Pozdrawiam

    Losiu
  • kaszub4u 30.01.10, 12:19
    Jestem głęboko oburzony tym, że za moje pieniądze dokształca się głównie
    absolwentów ekonomii, zarządzania i podobnych "widmo" kierunków. Osoboiście
    uważam, że polityka wyższych uczelni spowodowała nadprodukcję
    niskokwalifikowanej siły roboczej i nie należy dopłacac tym osobom do
    podnoszenia kwalifikacji, gdyż z tego i tak nic pozytywnego nie wynika. Trzeba
    się za wczasu zastanowić a nie płacić doraźnie. Proszę sobie wyobrazić, że co
    drugi młody człowiek obecnie ma wyższe wykształcenie!(taka sytuacja nie
    występuje nigdzie na Świecie), na dodatek 90% z tych z "wyższym wykształcenie"
    to absolwencji ekonomii, socjologii, politologii i pokrewnych. Rynek pracy
    jest obecnie( i zawsze był) przesycony. Osobiście uważam, że studia "wyższe
    ekonomiczne" straciły na prestiżu lat 70-80-tych, powinny zostać zdegradowane,
    dla dobra obecnych absolwentów, do studiów policealnych - wtedy za zasadne
    uznałbym dofinansowywanie kształcenia na poziomie studiów wyższych, dla
    wybranych najzdolniejszych abiturientów. Piszę dla dobra obecnych absolwentów,
    gdyż nadanie im stopnia uczelni wyzszej jest dla nich, w większości
    przypadkow, krzywdzące - oni po prosu się nie nadają. Gdybyśmy cofnęli sie do
    lat 80-tych, te osoby nigdy by nie uzyskaly tego tytułu i pracowałyby jako
    klasa robotnicza. A teraz niestety przez nadanie tytułu okazuje się, że już
    nie pretendują do elit intelektualnych ale nimi są, podczas gdy rzeczywistość
    koryguje te domniemanie - i stąd cały problem. Także do roboty moi drodzy
    ekonomiści, bo cała Polska na Was patrzy i się śmieje.
  • tea_fighter 30.01.10, 12:28
    A górnikami się nie przejmujesz? Do nich dopłacasz więcej.
    Ci "bezrobotni magistrowie" przynajmniej coś chcą zrobić ze swoim życiem, na
    nich mogę płacić :-)
  • losiu4 30.01.10, 12:56
    tea_fighter napisał:

    > A górnikami się nie przejmujesz?

    odpowiedź w stylu: a u was murzynów bija :)

    Pozdrawiam

    Losiu
  • tea_fighter 30.01.10, 14:43
    > tea_fighter napisał:
    >
    > > A górnikami się nie przejmujesz?
    >
    > odpowiedź w stylu: a u was murzynów bija :)
    >
    > Pozdrawiam
    >
    > Losiu
    Zacytowałeś, tylko część mojej wypowiedzi.
    Warto pomagać tym, którzy chcą coś zrobić ze swoim życiem (np. "Bezrobotni
    magistrowie", którzy chcą zdobyć dodatkowe umiejętności). W przeciwieństwie do
    górników, którzy przyjeżdżają do Warszawy z kilofami/petardami, żeby bronić
    swoich nieuzasadnionych przywilejów, zamiast przekwalifikowywać się.
  • losiu4 30.01.10, 18:10
    tea_fighter napisał:

    > Zacytowałeś, tylko część mojej wypowiedzi.
    > Warto pomagać tym, którzy chcą coś zrobić ze swoim życiem
    (np. "Bezrobotni
    > magistrowie", którzy chcą zdobyć dodatkowe umiejętności). W
    przeciwieństwie do
    > górników, którzy przyjeżdżają do Warszawy z kilofami/petardami,
    żeby bronić
    > swoich nieuzasadnionych przywilejów, zamiast przekwalifikowywać
    się.

    clou programu się nie zmienia. I nieistotne czy dopłacasz
    do "magistrów" czy do górników. Choć z takiego górnika ktremu się
    chce większy pożytek niż z magistra od zarzadzania tym czy owym z
    pretensjami. Sorry, ale tak jest. Że wybiórcza pisze inaczej - cóż...

    Pozdrawiam

    Losiu
  • toniejestmojlogin 30.01.10, 13:10
    Witam
    Niestety sama wpadłam w pułapkę zdegradowania prestiżu studiów ekonomicznych.Skończyłam jednolite studia dzienne na AE w Katowicach.
    Kiedy próbowałam się na nie dostać (6 lat temu) zdawalismy egzamin z matematyki i języka.Razem ze mna dostały sie osoby o bagatych zainteresowaniach,oczytane i elokwentne.Reprezentowały wysoki poziom.
    Teraz na " nasze "studia biorą każdego, prawie z łapanki.Licencjaty,2 letnie uzupełniające,najlepiej będące kontynuacją wyższej szkoły ping ponga.
    Mimo tego,ze pracowałam od 4 roku studiów moje wykształcenie nie jest juz synonimem pewnego poziomu inteligencji i przydatności do pracy.Ja sama jestem bezrobotna.Na rozmowach kwalifikacyjnych zamiast poprosic kandydata o konkretną rzecz typu:zredagowanie pisma,stworzenie arkusza,analizę problemu kandydaci mają opowiadać jacy są fajni.Ja oceniam siebie krytycznie i odpadam w zalewie niesamowicie zadowolonych z siebie osób.
    Pracowałam jako wolontariusz,stale się dokształcam (nie z przymusu,lubie zdobywać wiedzę,świat mnie ciekawi).
    Nie mam wymagań finansowych, ot poprostu uczciwy pracodawca (mam złe doświadczenia),cięzka praca bez wyścigu szczurów.
    Swiat stanął na głowie przez te kilka lat...gdybym wiedziała,że tak będzie może powinnam odpuścic sobie edukację..
    Pozdrawiam


  • kaszub4u 30.01.10, 13:16
    Bardzo ciekawa, autokrytyczna! i dogłębna odpowiedz. Dziękuję, za odpowiedz,
    takich ludzi nam potrzeba w Polsce. Pozdrawiam i życzę powidzenia
  • anders76 30.01.10, 20:38
    "Ja oceniam siebie krytycznie i odpadam w zalewie niesamowicie zadowolonych z
    siebie osób. "
    Polecam skandynawie, tam nie lubia "geniuszy" a doceniaja spokojna i wydajna prace.
  • mineyko 30.01.10, 12:23
    Brawo!
    I tak do emerytury, którą ZUS im za studia zaliczy!
  • olias 30.01.10, 12:28
    ponieważ w PL uczelnie nie są po to by przygotowywać kadry dla
    gospodarki, ale po to by "naukawcy" (miano wymyslone chyba przez śp.
    prof. Groszkowskiego) mogli uczyć. Uczelnie - jak i za komuny -
    kształcą kadry dla siebie.
    Całą tą RP III to o d.. potłuc. Za naście tak 90% młodzieży na rynku
    pracy to będą 35-letni doktorzy.
  • losiu4 30.01.10, 13:00
    olias napisał:

    > Za naście tak 90% młodzieży na rynku
    > pracy to będą 35-letni doktorzy.

    tak prawdopodobnie będzie. Przy tak zastraszającym tempie zaniżania
    poziomu nauczania jest to jak najbardziej możliwe. Tyle że
    taki "dohtór" spokojnie mógłby buty czyścić maturzyście sprzed
    kilkudziesięciu lat...

    Pozdrawiam

    Losiu
  • zbyszek.bejach 30.01.10, 15:34
    Stanisław Lem przewidział to chyba w latach pięćdziesiątych ubiegłego
    wieku.
  • andrzejto1 30.01.10, 12:46
    Jak w temacie. Jeśli nie umie sobie wybrać takich studiów po których znajdzie
    pracę to znaczy że nie powinien zdać matury. Jak jej nazwa wskazuje ma to być
    egzamin DOJRZAŁOŚCI.
    A wybranie sobie studiów po których pracy nie ma i to od lat to jest
    niedorzałość...

    --
    www.kravmaga-wschod.org.pl
    "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest
    powód dla którego cała ta broń jest potrzebna"
  • eat.clitoristwood 30.01.10, 13:08
    ta Kasia Zbilska. :)
  • rx-2 30.01.10, 13:20
    To jakieś błędne koło. Z jednej strony państwo zachęca do studiów
    ścisłych, a z drugiej wydaje kupę kasy na podyplomowe studia
    humanistyczne, które gó... zmienią w sytuacji tych bezrobotnych.
  • losiu4 30.01.10, 18:58
    rx-2 napisał:

    > To jakieś błędne koło. Z jednej strony państwo zachęca do studiów
    > ścisłych, a z drugiej wydaje kupę kasy na podyplomowe studia
    > humanistyczne,

    zachęcają do studiów. Niestety te techniczne też dziadzieją

    Pozdrawiam

    Losiu
  • troque 30.01.10, 13:27
    Magistrowie czego -> przelotu klucza żurawi nad skrzyzowaniem autostrad
    w budowie ? Albo hiromancji ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.