Komunistyczny generał, komunistyczny film
Do znudzenia w moich skromnych wystąpieniach na forum powtarzam,
że wyrwane z kontekstu, i to nie ważne jakiego, zdarzenia nigdy nie
osiągną poziomu merytorycznej, zgodnej z faktami oceny. Stosowanie
erystycznych, ale w negatywnym znaczeniu, chwytów, musi w
konsekwencji prowadzić do deformacji opisu zdarzeń w których nasze
społeczeństwo funkcjonowało. Gdybym chciał dosadnie ocenić twórców
filmu i tych którzy ze zwykłego tchórzostwa za nimi stali to ocenił
bym ich słowami Marszałka Józefa Klemensa Piłsudskiego, że: "eto
młodszyje pomoszczniki starszawo naraditiela". U wielu skirtotymnych
osób mamy do czynienia z chorobą woli. Moich myślących kategoriami
Ojczyzny rodaków odsyłam do "Labiryntu schorowanej woli" ks. Józefa
Tischnera.
Mam przed sobą artykuł jaki ukazał się w paryskiej Kulturze
zatytułowany "Wojna z narodem widziana od środka" Jest to rozmowa
jaką "Kultura" przeprowadziła w piątą rocznicę wprowadzenia w Polsce
stanu wojennego z (podaję expresis verbis) byłym płk. dypl. Ryszardem
J. Kuklińskim. Ten bardzo obszerny wywiad unaocznia jak dzisiejsi
pseudo historycy (Bóg raczy wiedzieć na czyje zlecenie) starają się w
prostacki sposób fałszować historię. Wywiad w którym ostatnie pytanie
brzmi:
K.: "Jak wiadomo, są tacy ludzie i w Polsce i za granicą, którzy
dopatrują się w generale Jaruzelskim jakiegoś Konrada Wallenroda,
który kierując się względami patriotycznymi, uratował kraj przed
katastrofą. Jak Pan to widzi?"
R.J.K.: "Ja widziałem i widzę to nadal, że w Polsce była realna
szansa uniknięcia i radzieckiej interwencji i stanu wojennego. Na
początku kryzysu generał Jaruzelski nie sprawował najwyższej funkcji
w państwie. Tym niemniej od sierpnia 1980 jego głos ważył najwięcej.
Gdyby wspólnie ze Stanisławem Kanią znaleźli w sobie więcej siły,
gdyby nie okazywali uległości wobec Moskwy, lecz stanęli uczciwie na
gruncie zawartych umów społecznych, Polska prawdopodobnie wyglądałaby
dziś zupełnie inaczej." To jest pytanie i odpowiedź zawarta na
stronie 57.
My nadal byliśmy w okowach Jałty. Dlatego wrócę na stronę 22
tegoż wywiadu.
R.J.K. relacjonuje dziennikarzowi "Kultury": ... treść
dramatycznych rozmów jakie Rosjanie prowadzili z generałem
Jaruzelskim nie jest mi znana... ja znam wyłącznie ich rezultaty. Tuż
po ich zakończeniu, na osobiste polecenie doszczętnie zmaltretowanego
gen.Jaruzelskiego, w dniu 1 grudnia 1980 roku, pierwszy zastępca
Szefa Sztabu Generalnego WP gen. dyw. Tadeusz Hupałowski wraz płk.
dypl. Franciszkiem Puchałą udali się specjalnym samolotem do Moskwy w
celu zapoznania się ze szczegółami radzieckich planów wprowadzenia do
Polski wojskowych sił interwencyjnych...pod pozorem ćwiczeń "Sojuz 8"
do Polski miały być skierowane trzy radzieckie armie w składzie
piętnastu dywizji, jedna armia czechosłowacka w składzie dwóch
dywizji, oraz sztab jednej armii i jedna dywizja Narodowej Armii
Ludowej NRD. W sumie w operacjach militarnych na terytorium PRL miało
uczestniczyć osiemnaście dywizji radzieckich, czechosłowackich i
niemieckich. Gotowość do przekroczenia przez siły inwazyjne granic
PRL wyznaczona została na 8 grudnia 1980 roku.
Jeżeli czytający te słowa znajdą w sobie dość hartu ducha by
słowo w słowo przestudiować całość tego wywiadu, a również potrafią
ocenić sytuację w jakiej Polska się wtedy znalazła, a również bez
emocji jakie bardzo często towarzyszą naszym narodowym sporom,
niechaj w bardzo spolegliwych kategoriach przyjmą słowa jakie kończą
"Rozważania o wojnie domowej" Pawła Jasienicy: "Książka ta mówiła o
takich, co zbytnio miłując własne wizje, zdradzili program
reformatorski, oraz o takich, co napiętnowani jako wstecznicy i
zbrodniarze, byli mu właściwie wierni".
Osobiście jestem zaszczycony, że mogłem dodać moje skromne zdanie
do artykułu Szanownego Pana Profesora Kuli.