Z pieluch do przedszkola

Komentarze do artykułu

Z pieluch do przedszkola

Dwulatek w pieluchach w przedszkolu? MEN chce na to pozwolić. Pod warunkiem że to dwulatek samodzielny

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • nie patrzcie sie tylko na doroslych ale rowniez na dzieci dajcie im troche dziecinstwa i spokojnego domu bez zrywania z rana z lozek ,ubierania ,wpychania do samochodu i zabierania do domu na wieczor ,2 letnie dziecko nawet te najlepiej rozwiniwte jest naprwde jeszcze za malutkie aby byc w grupie przez caly dzien ,ono potrzebuje opieki indywidualnej ,ja swoje dzieci poslalam do przedszkola od 4 lat bo nawet od 3 bylo mi zal ze juz do konca zycia beda musialy sie podporzadkowywac godzinom pracy
    • 28.10.10, 08:16 Odpowiedz
      Tu nie chodzi o pomoc rodzicom. Jeżeli zestawi się to z obniżeniem wieku pójścia do szkoły, rozpoczęciem a zatem i zakończeniem edukacji z informacjami o świadczeniach emerytalnych to plan jest prosty. Rząd kombinuje jak obniżyć wiek siły roboczej i zwiększyć dopływ nowych pracowników na rynek.
      Problem fizjologii nie da się oszukać...przynajmniej nie na długo.
      • 28.10.10, 08:29 Odpowiedz
        Kiedyś dzieci w fabrykach zapierniczały na dwa etaty i jak fajnie było, przynajmniej kapitalistom. Widocznie chcą do tych pięknych czasów powrócic.
        --
        Strony kiltowe
        Forum kiltowe
      • 28.10.10, 10:14 Odpowiedz
        W mniejszych miejscowościach w przedszkolach nie ma miejsca dla starszych dziec,i a teraz ma się znaleźć jeszcze dla malutkich 2-latków? Niech pani minister pomyśli o dofinansowaniu przedszkoli i szkół jak obiecywała podczas forsowania ustawy o wcześniejszej edukacji szkolnej dzieci 6-letnich. Gdzie są te lepsze warunki? Gdzie dostosowane klasy, toalety i bezpieczeństwo na przerwach? Przedszkola swego czasu były likwidowane i jest w nich za mało miejsc, nowe nie są otwierane, a jeśli już takowe powstają, to są prywatne i nie wszystkich jest na nie stać. Jest wiele spraw, którymi szanowna pani Hal powinna, a nie chce się zająć. To przykre, że naszymi dziećmi starają się załatać dziurę w budżecie. Sprawa wcześniejszej gotowości do podjęcia pracy też jest nie na miejscu w momencie gdy obecnie jest takie bezrobocie, zapewnijcie ludziom pracę aby nie okazało się, że powstanie kolejne pokolenie wykształconych bezrobotnych jak to się dzieje teraz. Dzieciom dajcie dzieciństwo, należy im się jest przed nimi reszta życia w szkole i pracy. --
        www.forumrodzicow.pl
        • 28.10.10, 12:04 Odpowiedz
          Jane już widzę to "dzieciństwo", gdy mamusia, czy babcia - bo przecież nie tatuś, myje okna, lata po sklepach, ogląda seriale czy słucha jedynego słusznego dla niej radia, a dziecko ma "nie przeszkadzać". Włącza mu się telewizor, bajki na DVD i karmi. Bo karmienie to główne hobby wielu i odpowiada ich zaangażowaniu uczuciowemu.
          Cudowne dzieciństwo.
          Na 100% lepsze niż zabawa z innymi dziećmi, spacery na place zabaw (nie do galerii handlowej), wspólne jedzenie niesłodyczy.
          Niech mi nikt nie mówi, że większość mamuś i babć jest idealna i ich celem życia jest rozwój intelektualny i psychiczny ich potomków. Ona tak mówią - rozmawiając przez telefon z koleżanką i uciszając wyjącego z nudów dzieciaka. ja mam dwójkę dzieci i doskonale widziałam na czym najczęściej polega to "cudowne" dzieciństwo w polskim domu. Owszem są wyjątki. Wyjątki. Reszta trafia jako kaleki emocjonalne do szkół i sobie długie lata musi dochodzić do równowagi psychicznej i fizycznej (niejadki i spaślaki zazwyczaj pochodzą z chowu przy babci).
          --
          pogotowiedomowe.com.pl/
      • 28.10.10, 10:25 Odpowiedz
        Jasne, odebrać samorządom możliwość decydowania. Niech to Warszafka o wszystkim decyduje. A ludzie niech nie mają nic do gadania. Brawo, pani Kozińska. Na pewno stworzymy społeczeństwo obywatelskie zabraniając podejmować decyzje na poziomie każdej grminy.
        Dobry batiuszka car w Warszawie zrobi nam wszystkim dobrze, tak?
        • 28.10.10, 11:30 Odpowiedz
          kolejny krok do załamania edukacji w polsce. pierwszy utworzenie gimnazjów. skutki są już powoli odczuwalne, a obecny pomysł żeby je połączyć z liceami to absurd! gimnazja to obecnie hodowla patologii i to ze skutkami długoletnimi - nie do nadrobienia. teraz w zasadzie będzie można rodzić w żłobku i od razu oddać dziecko. żeby było matkom lepiej..... żal. a reszta? pieniądze? i jeszcze raz pieniądze? o to chodzi rządowi żeby zniszczyć finanse państwa, żeby był chaos? komuś po prostu zależy żeby polaków zdusić w maszynach od urodzenia. maszynach edukacyjnych i finansowych. żeby to dostrzec trzeba tylko pomyśleć. i jak zwykle rząd działa na prośbę LUDZI! wmawia ludziom że nie chcą wolności, że to dla ich dobra. dopalacze? akcja słuszna ale nie taka, bo widać jak na dłoni, że z ludźmi można wszystko. wystarczy ich przestraszyć i sami poproszą o ograniczenie wolności. atvn strasz: detektywi, anna maria wesołowska, w11, uwaga, superwizjer. ktoś powie - rozrywka. czy aby napewno? oswajają polaków z życiem w strachu a potem temu zaradzą proponując ograniczenie wolności. PATRZ PATRIOT ACT I INNE PRZEPISY W USA. polacy nie dajcie się ogłupiać! byloiśmy mądrym narodem, a teraz kupują bogatych żeby zamknąć usta biednym! a potem przyjdzie czas na bogatych - podatki!
    • 28.10.10, 08:17 Odpowiedz
      Jeśli chcemy by dwulatki chodziły do przedszkoli musimy przystosować przedszkola i przygotować odpowiednio "Panie przedszkolanki". Nie można po prostu obniżyć wieku przedszkolnego i żądać by to małe dzieci były samodzielne i dostosowywały się do porządków i wymagań panujących w przedszkolach.
      • 28.10.10, 08:31 Odpowiedz
        Na to pieniędzy nie ma, poza tym dwuletnie dzieci są za małe. Chyba, że plan jest inny, w przedszkolach są zajęcia z katechezy i może chodzi o to, by indoktrynację rozpocząć wcześniej?
        --
        Strony kiltowe
        Forum kiltowe
        • 28.10.10, 09:49 Odpowiedz
          strikemaster napisał:

          > Na to pieniędzy nie ma, poza tym dwuletnie dzieci są za małe. Chyba, że plan je
          > st inny, w przedszkolach są zajęcia z katechezy i może chodzi o to, by indoktry
          > nację rozpocząć wcześniej?

          piękne, że tez wczesniej na to nie wpadłam :))))
    • 28.10.10, 08:18 Odpowiedz
      Nie każde dziecko jest takie samo- pamiętaj. Moja dwuletnia córka , jeśli miała do wyboru pójść do żłobka lub zostać w domu, wybierała żłobek. Zostawienie jej w domu traktowała jako karę. Jest tak nadal, a teraz ma prawie 5 lat. Zresztą ja również lubię chodzić do mojej pracy, po niecałym roku siedzenia na urlopie z kolejnymi dziećmi chętnie wracałam do niej.
      Z rana z łóżka zrywa mnie wesoła trójeczka, choć ja pospałabym jeszcze chwilkę. Nie każde dziecko musi spać do 9ej!
      Owszem, niektóre dzieci w wieku 4 lat nie umieją odnaleźć się w grupie, ale nikt nie zmusza. Jest jednak sporo już dwulatków, które świetnie się tam czują.
      Brak indywidualnej opieki zaś zauważyłam dopiero, gdy najstarszy syn poszedł do szkoły...
      • 28.10.10, 08:29 Odpowiedz
        Jesteś pewna, że dzici, które nie dojrzały do bycia w żłobku czy przedszkolu tam nie trafiają? Poczytaj co ludzie piszą o przedszkolach tygodniowych. Jak wielu rodziców twierdzi, ze to dla nich wielka ulga i pomoc. Nic ich nie obchodzi dziecko, co ono myśli i czuje, nic ich nie obchodzi tworzenie więzi z własnym dzieckiem. Pracuję z dziećmi i widzę jak zachowuja się rodzice, małe dzieci same z siebie opowiadają co dzieje się w domu, po powrocie ze świetlicy nikt z nimi nie rozmawia, nie czyta. Mają się zajmować sobą i nie przeszkadzać. Dlatego faktycznie wiele z nich woli być w szkole niz w domu. Ale to chore. Jak w przyszłości będzie funkcjonować w społeczeństwie tak wychowywane pokolenie.
        • 28.10.10, 08:51 Odpowiedz
          Nie ma to, jak podbudowywać własne ego, krytykując innych. Ale jak się żyje w innym świecie, czyli jest się na państwowym etacie albo w prywatnej placówce, ale bez konieczności ciągłej walki o windowanie wyników, to się nazywa ciężko pracujących ludzi niewrażliwymi na potrzeby ich potomstwa. Do tego jeszcze powinnaś dodać, że "jak się nie ma czasu albo pieniędzy to nie powinno się było rozmnażać" i mamy już typowy trollizm forumowy rodem z Onetu. Więc wbij sobie do tego zakutego łba "pani uczycielko" od siedmiu boleści, że większość ludzi zapiernicza w prywatnych firmach od rana do wieczora, a ich głównym obowiązkiem jest uzyskiwanie satyfakcjonujących dla pracodawcy wyników sprzedaży i de facto niewolnicza praca w imię prywaciarza pana Zenka albo bezosobowej korporacji. Ludzie kochają swoje dzieci, ale nie mają siły poświęcać im należytej uwagi w tygodniu pełnym stresów i wyrzeczeń, żeby tylko zarobić na rodzinę i jej rosnące potrzeby. Połowa mojej rodziny to były przedszkolanki, osoby bez wyobraźni, z roszczeniową postawą, spędzające miło dnie na kawce i pogaduchach, niekoniecznie zakochane w pracy i wychowankach. I tak jest nadal. Bezmyślność tej grupy zawodowej powala. I kompletny brak empatii. Widzą kilkuminutowe spóźnienie rodzica, który leci z wywieszonym językiem z drugiego końca miasta, żeby odebrać dziecko, ale udają ,że nie zauważyły pijaczka, który przyszedł po syna czy córkę. I tak od lat, nie pomogą na to nawet studia wyższe, bo mentalność pozostaje bez zmian. Krytykując innych proponuję najpierw samemu spojrzeć w lustro i zrobić rachunek sumienia.
          • 28.10.10, 09:31 Odpowiedz
            zawsze mozna otworzyc swoja firmę garbata barbie i samemu sie stac owym wyzyskiwaczem- kapitalistą. Dostosować godz pracy do swoich potrzeb, wziać kredyt w banku, ale do tego trzeba trochę zaryzykować i miec przysłowiowe jaja
            • 28.10.10, 10:10 Odpowiedz
              Tak, kazdy otworzy sobie firemkę i będzie właścicielem. A kto w tych firemkach będzie pracował? Jakoś nie widzę jednoosobowej np. szwalni.
              • 28.10.10, 11:26 Odpowiedz
                a ci ktorzy docenią to, że nie muszą się przejmować tym ze np firma nie zarabia, nie chcą szukać nowych klientów, nie muszą się martwić że na ich plecach kredyt na milion złotych a może sie przydarzyć choroba, liczą się z tym ze pracownicy mogą ich okradać (częste w restauracjach np) itd. Praca u kogoś oznacza że wychodzisz po 8 godz do domu i masz firmę i jej kłopoty w nosie. Niektórzy wola przyjąć na siebie to ryzyko i zacząć wlasną dzialalność, nawet często tracąc pianiądze, a inni wolą zarobić mniej a miec spokojna głowę. coś za coś...
                • 28.10.10, 12:39 Odpowiedz
                  Ej ludzie, co za zmiana tematu!
                  Ja pracowałam na etacie, na państwowym, na prywatnym, teraz na swoim.
                  Nigdzie nie dało się NIC nie robić. Wszędzie trzeba była czasami zarwać noc, weekend, zrezygnować z urlopu. Może na swoim ten czas jest najbardziej nienormowany i siedzę częściej w nietypowych godzinach.
                  Nikt nie ma lekko.
                  Tyle, że na państwowym osoby są nastawione bardziej na "stare" - "od do", "tyle mam robić, dalej już mnie nie obchodzi", "tu NIGDY czegoś takiego nie było". No i to widać w szkołach i przedszkolach. W Niemczech dzieci nie są dzielone na grupy wiekowe, tylko się bawią wymieszane - i tak jest naturalnie. W zwykłym świecie dzieci bawiły się na podwórku razem i te dwuletnie i pięcioletnie. Jedne od drugich się uczyły. Od wieków. Dlatego uważam za fanaberie wychowawczyń, że nie poradzą sobie gdy dwulatki będą z trzylatkami.
                  A dzieci są różne - takie kochane, pewne siebie i swojej wartości, chętnie idą do przedszkola, zahukane, nieśmiałe, nie pewne akceptacji, wola pozostać na 'bezpiecznym" gruncie - bez obcych. Tyle, że każde kiedyś trafią do szkoły, pracy i będą się musiały nauczyć żyć z ludźmi. Łatwiej im pójdzie gdy są jeszcze małe. Jeszcze łatwiej by poszło, gdyby wszystkim przedszkolankom się chciało takim wystraszonym dzieciom pomóc.
                  --
                  pogotowiedomowe.com.pl/
          • 28.10.10, 09:45 Odpowiedz
            Oj barbie barbie. Czy to moja wina, że robisz sama z siebie niewolnika? Już nawet sposób myślenia masz jak niewolnik. Ci współcześni nasi kapitaliści wyprali ci mózg dostatecznie mocno byś przestała rozsądnie myśleć. Ty się moim sumieniem nie zajmuj. Ty lepiej przyjrzyj się swoim priorytetom i wartościom jakie wyznajesz. I wierz mi, pani przedszkolanka nie ma czasu na kawkę i miłe spędzanie czasu (uprzedzam atak przedszkolanką nie jestem) więc nie bredź tylko zajmij się swoim dzieckiem a nie zrzucaj odpowiedzialności za jego wychowanie na obce osoby bo ty musisz pracować ku satysfakcji pana Zenka. To jakiś Zenek jest ważniejszy od twej córki czy syna? Oj ludzie kiedy wy zmądrzejecie i zaczniecie słuchać co mówią specjaliści o wychowywaniu waszych dzieci. Najlepiej wtedy zaatakować, naubliżać, wyzwać od zakutych łbów bo śmiem powiedzieć, że oprócz pieniędzy jest jeszcze w życiu coś ważniejszego. Bo po co się zastanowić czy może coś powinnam w życiu swoim zmienić. Idziemy wszyscy jak stado baranów prowadzonych do firm gdzie sie nas wykorzystuje, każe tyrać po kilkanaście godzin, wyjeżdżać na spotkania integracyjne w soboty i niedziele. Mnie to nie odpowiadało, uznałam, że wychowanie moich dzieci jest ważniejsze i ze nie będę ich losu powierzać obcym osobom i to przyniosło efekty. A ty rób co chcesz. Znam takie mamusie, które potem przychodzą do pedagoga i wypłakują, że nie radzą sobie z nastoletnim dzieckiem. Tylko nie rozumieją, że wychowywać dziecko należało dużo wcześniej a teraz to już cokolwiek za późno.
            • 28.10.10, 10:45 Odpowiedz
              Biedna kobieto, całą wiedzę o życiu czerpiesz, jak widać po twoich żenujących wpisach, z kolorowych pism dla pań i seriali telewizyjnych, tylko współczuć papki zamiast mózgu.
            • 28.10.10, 10:58 Odpowiedz
              Brawo, jedna mądra opinia.
              Myśli jedna z drugą, że wystarczy urodzić, a po tem to się samo wychowa. Pęd do pracy. No pewnie lepiej poklachać z psiapsólkami w pracy o d... maryni niż siedzieć znaleźć sobie normalną pracę i poświęcić czas dziecku. Łatwiej wziąć niańkę, albo wywalić dziecka na cały dzień do przedszkola i spakować się na szkolenie na trzy dni chocby w weekend niż znaleźć czas dla własnych dzieci. Cholera jakbym moją żonę widział. Nastepna niezastąpiona się znalazła. Klapki na oczy i zapier... Musiałem ostro walnąć pięścią w stół, żeby się obudziła. I jakoś dało się bez awantur, zmiany pracy czy innych scysji wywalczyć to co chciała. Dziwne, jak mi pracodawca zaczął stawiać warunki i grozić - żona miała rodzić drugie małe, planowana cesarka ze wzgledów zdrowotnych, wiedziałem, że będzie baby blues przez miesiąc i dochodzenie do siebie po operacji i MUSZĘ być w domu przy żonie i dzieciach - że mi urlopu nie może dać, choć miałem planowany, że musze być w pracy to poszedłem na opiekę, w ciągu tygodnia (słownie 7 dni) znalazłem nową pracę, uzgodniłem warunki, podpisałem umowę, potem powiadomiłem mojego dotychczasowego pracodawcę, że odchodzę, wymogłem porozumienie stron i po miesiacu pracowałem już u nowego pracodawcy na normalnych, ludzkich warunkach. Ale do tego trzeba mieć jaja i chęci. I jasne priorytety. Najpierw rodzina, dzieci, zdrowie potem praca, luksusy, bale i inne pierdoły. Jestem człowiekiem, wartością samą w sobie, a nie konsumującym bydlęciem, choć usiłują mi to wmówić na około. Zdrowia życzę.
              • 28.10.10, 12:47 Odpowiedz
                To lepsze takie, które "klachają" (Ślązak?), a gdy dzieciaki wyją z nudów sadzają je przed telewizorem. Siedzenie z dzieckiem jest nudne i mało rozwijające. Gdyby takie nie było, mielibyśmy walki między rodzicami, kto się nimi zajmie. A tak, to mamy tylko wypowiedzi, jak to matka musi siedzieć z dzieckiem, a nie pracować. Oczywiście już nie pojawiają się wzmianki, że taka siedząca musi wysłuchiwać, jak to tatuś zasuwa, żeby ona mogła sobie tak siedzieć i jak jej dobrze, a dziecko i tak - niejadek, nie grzeczne, nie umie powiedzieć wierszyka, a ciasto na niedziele lepsze u sąsiadki. Więc co by się nie zrobiło, jest źle. Wniosek, jak i tak będzie źle, to robić, to co sprawia, że człowiek czuje się człowiekiem.
                --
                pogotowiedomowe.com.pl/
            • 28.10.10, 11:49 Odpowiedz
              Skad wiesz na co przedszkolanka ma czas, skoro nia nie jestes? Poza tym, taki wlasnie jest dzisiejszy swiat: to, co nazywasz 'niewolnictwem' to inaczej kapitalizm, w kazdym cywilizowanym kraju Zachodu wlasnie tak sie dzieje. Tak, oprocz pieniedzy jest cos wazniejszego, np. to, aby swoim dzieciom dac jesc. Moze masz szczescie i ktos Cie utrzymuje, albo masz bardzo tolerancyjnego pracodawce, ale o zyciu to Ty masz malo pojecia, niestety.
          • 28.10.10, 10:00 Odpowiedz
            Więc wbij sobie do tego
            > zakutego łba "pani uczycielko" od siedmiu boleś że większość ludzi zapierni
            > cza w prywatnych firmach od rana do wieczora, a ich głównym obowiązkiem jest uz
            > yskiwanie satyfakcjonujących dla pracodawcy wyników sprzedaży i de facto niewol
            > nicza praca w imię prywaciarza pana Zenka albo bezosobowej korporacji. Ludzie k
            > ochają swoje dzieci, ale nie mają siły poświęcać im należytej uwagi w tygodniu
            > pełnym stresów i wyrzeczeń, żeby tylko zarobić na rodzinę i jej rosnące potrzeb
            > y.

            Ja to wszystko rozumiem. I współczuję. Szczerze, bez ironii.
            Nie rozumiem tylko jednego - po co mieć dzieci, jeśli najwyraźniej nie ma się warunków do ich wychowania (warunki to nie tylko i nie przede wszystkim pieniądze).
            • 28.10.10, 10:48 Odpowiedz
              A nie przyszło do pustej główki, że ludzie mają różne okresy i warunki w życiu? Raz na wozie, raz pod wozem. Ja przez x lat pracowałam sobie w firmie, która dobrze płaciła, a nawet lepiej - premie, bonusy, kolacje wigilijne z szefostwem i nawet prezenty dla młodych matek (polityka wzorowana na tradycji w austriackiej filii firmy). I nagle przyszedł kryzys, redukcje, zwolnienia. To co, jak się człowiekowi przestaje powodzić, to ma udusić własne dzieci albo oddać do przytułku? Więcej wyobraźni.
      • 28.10.10, 09:30 Odpowiedz
        Gratuluje trzeźwego spojrzenia na świat!!!! jest Pani chyba jedną z nielicznych osób która nie odniosła sie do sprawy tylko krytycznie!!!
        Podzielam Pani opinie!


        aldona_t1 napisała:

        > Nie każde dziecko jest takie samo- pamiętaj. Moja dwuletnia córka , jeśli miała
        > do wyboru pójść do żłobka lub zostać w domu, wybierała żłobek. Zostawienie jej
        > w domu traktowała jako karę. Jest tak nadal, a teraz ma prawie 5 lat. Zresztą
        > ja również lubię chodzić do mojej pracy, po niecałym roku siedzenia na urlopie
        > z kolejnymi dziećmi chętnie wracałam do niej.
        > Z rana z łóżka zrywa mnie wesoła trójeczka, choć ja pospałabym jeszcze chwilkę.
        > Nie każde dziecko musi spać do 9ej!
        > Owszem, niektóre dzieci w wieku 4 lat nie umieją odnaleźć się w grupie, ale nik
        > t nie zmusza. Jest jednak sporo już dwulatków, które świetnie się tam czują.
        > Brak indywidualnej opieki zaś zauważyłam dopiero, gdy najstarszy syn poszedł do
        > szkoły...
      • 28.10.10, 09:38 Odpowiedz
        Popieram w 100%, opiekunka mojego synka, gdy ten skończył 2 lata powiedziała, że nie jest w stanie już niczego mu zaproponować. W sensie towarzystwa, że mały lgnie do dzieci i że jej zdaniem powinien w grupie rówieśniczej znaleźć się jak najszybciej.
        Mój syn nie jest zrywany z łóżka i wpychany do samochodu, lecz sam wyskakuje z łóżka o 5:30 (dwie godziny za wcześnie) i czeka żeby jak najszybciej znaleźć się w przedszkolu.
        Chodzi do przedszkola już trzeci rok i postępy jakie robi w porównaniu z dziećmi, które mają "lepiej" w domu z mamusiami są niedoopisania.
        • 28.10.10, 10:40 Odpowiedz
          Mam identyczne doswiadczenia! Moje dzieci chodza do przedszkola, gdzie na jedna nauczycielke przypada 3-4 dzieci. One kochaja przedszkole, a ja lubie swoja prace. I niech tak zostanie :)
          • 28.10.10, 10:47 Odpowiedz
            Super, że są jeszcze matki, które nie boją sie powiedzieć:

            Chodzę do pracy, bo ją lubię,

            i nie udają urobionych, umęczonych niewolnic.

            Pozdrawiam inne, lubiące swoją pracę Mamy.
      • 28.10.10, 11:04 Odpowiedz
        Dwoje moich dzieci poszło do przedszkola (w Stanach) w wieku 2.5 lat i świetnie się tam czuły. Już w wieku 1.5 roku do 2 lat każde chciało bawić się z rówieśnikami. Oczywiście warunkiem są małe grupy i dobra opieka, bez przymusu, robienia wszystkiego na komendę etc. Tam żadne dziecko nie musi być "toilet trained" by zostało przyjęte (oczywiscie państwowych przedszkoli nie ma, są tylko prywatne i tym zależy na kliencie) a przedszkolanki zdają szczegółowe relacje z tego co dziecko robiło, jak reagowało etc. Uważam, że w domu dzieci często sie nudzą i wiele mam wyręcza się telewizją bo w domu mają za dużo prac domowych by zając się tylko dzieckiem. Mój syn w przedszkolu sam się nauczył chodzic do toalety (podglądał kolegów i chciał robić tak jak oni:) i czytać. Uważam, że w Polsce robi się z dzieci ofiary losu, które są w wieku 3-4 lat karmione, ubierane i przegrzewane przez rodziców a jako dorośli mieszkają z rodzicami w nieskończoność. Dodam, zanim spadną na mnie gromy i wizje wypaczonych charakterów lub braku więzi, że dzieci są obecnie dorosłe, samodzielne i mamy świetne relacje.
    • 28.10.10, 08:21 Odpowiedz
      Ale przeciez mamom musi być lżej. Nie dzieciom bo one głosu nie mają. Kolejne pokolenie rodziców myślących tylko o sobie, dziecko to przeszkoda w realizowaniu siebie więc trzeba je czym prędzej wypchnąć do jakiejś placówki. Proponuję juz na porodówce przejmować dzieci by mamom było lżej. Odwiedzą je czasami jak będą miały ochotę.
      • 28.10.10, 08:24 Odpowiedz
        A dzieci ojca nie mają? Eh te wyrodnie matki porzucają dzieci i ida do pracy żeby zarobić na rodzinę toz to karygodne. Ew34 brak mi słow na twój komentarz
        --
        [url=http://www.maluchy.pl][img]http://suwaczki.maluchy.pl/li-39904.png[/img][/url]
        • 28.10.10, 08:34 Odpowiedz
          A dlaczego do mnie pretensja. Przeczytaj artykuł. To tam pada uzasadnienie że matkom trzeba pomóc. Nikt tam nie mówi o tatusiach. Ale też jest to smutna prawda - tatusiowie niezbyt chętnie poświęcają się wychowywaniu małego dziecka.
          • 28.10.10, 09:28 Odpowiedz
            Wypraszam sobie. Jakbym mógł to bym się zwolnił z roboty, zeby siedzieć z małymi w domu. Tatusiowie są niechętni do opieki? Ja się ich od początku traktuje jak zło konieczne - tatuś jest od tego zeby zrobił dziecko, zapiepszał na jego utrzymanie itp. itd. - nieprawda? Poczytaj sobie bzdetne pisemka dla mamuś, popatrz co robią sądy rodzinne w Polsce, zobacz co się dzieje jeśli chodzi o popularną ostanio przemoc w rodzinie i pedofilię - boję sie ostatnio zbyt wylewnie dzieciaka przytulić bo się może zdarzyć jakaś nawiedzona k... której się to może nie spodobać. Tatuś powinien od poczatku działać przy dziecku. Ale jak ci trzy "czarownice" (matka, tesciowa, żona z baby bluesem) nad głową codziennie udowadniają że gó... wiesz i nic nie potrafisz zrobić to albo dajesz sobie spokój i stajesz się "statystycznym" tatusiem, albo przygotuj się na ciężką walkę i na to, że wszystkie trzy się na ciebie śmiertelnie obrażą. Po prostu trzeba walczyć o swoje i cierpieć. Tatuś powinien: usypiać, przewijać, smarować, karmić flachą i odbekiwać, kąpać, jeździć do lekarza i klepać po pupie na równi z mamusią. I pełnić podstawowy obowiązek ojca: umiejetnie prostować to o mamusia z babciami dziecku w głowie popsuły i przde wszystkim baić się szaleć z dzieciakami. Tyle że trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby cię baby na boczny tor nie odstawiły. Tyle w temacie.
            Pozdrawia szczęśliwy i spełniony ojciec dwójki maluchów.
        • 28.10.10, 08:36 Odpowiedz
          A co do wyrodnych matek człowiek decydujac się na dziecko powinien tak ustawić swoje życie by tego dziecka nie krzywdzić. Ale to wymaga wysiłku rodziców i wzięcia pod uwagę potrzeb małego człowieka. Tak łatwo uzasadniamy brak opieki nad własnym potomstwem potrzebą zarabiania.
          • 28.10.10, 11:14 Odpowiedz
            A nie przyszło Ci do głowy, że tak po prostu jest?! Że większość rodzin w Polsce nie da rady się utrzymać z 1 pensji?! Nie każdy ma wybór, ale czy to oznacza, że mamy wcale nie mieć dzieci?!
      • 28.10.10, 08:32 Odpowiedz
        Mamom nie będzie lżej, bo przedszkole kosztuje.
        --
        Strony kiltowe
        Forum kiltowe
    • 28.10.10, 08:21 Odpowiedz
      która zgodnie z Konkordatem jest nauczana już w przedszkolach.
      --
      eksmisja.wordpress.com/2009/
    • 28.10.10, 08:22 Odpowiedz
      szkoda tylko ze dopiero teraz, moja 2,5 letnia corka musi chodzic do tzw klubu malucha, za ciezkie pieniadze, zebysmy mogli normalnie pracowac. brak opieki zapewnianej dla 3 i ponad 3 latkow ( bo w praktyce do przedszkola laskawie przyjmowane sa dzieci, ktore juz ukonczyly 3 r. ż, nierzadko maja juz prawie 4 lata) to jest mega skandal. tylko kompletnie oderwani od rzeczywistosci moga gadac, ze przez ten czas dziecko powinno z matka siedziec w domu. zycie wyglada troche inaczej niz 100 lat temu kiedy pan przynowsil do odmu pieniadze, a kobieta 'prowadzila' dom i wychowywala dzieci.
      • 28.10.10, 08:41 Odpowiedz
        Może i życie wygląda inaczej ale potrzeby emocjonalne małych dzieci są takie same. Teraz bardziej dzieci związane są z nianiami niż ze swoimi rodzicami.
        • 28.10.10, 08:58 Odpowiedz
          Przestań już pieprzyć, bo niedobrze się robi, znalazła się wrażliwa piewczyni prawdy absolutnej o rodzicielstwie. Taki sam bełkot słyszę od lat od znajomej, na którą zapieprza mąż i jeszcze kasy dokładają rodzice. Łatwo jest być "autorytetem" w sprawie zdrowego odżywiania, jak się od rana do wieczora wcina kawior, ostrygi i łososia popijając markowym szampanem i przegryzając winogronami, a do tego sushi. Twoje rady można sobie w dupę wsadzić, to tak jakbyś mówiła biedakowi, że chleb tuczy, więc lepiej, żeby umarł z głodu, bo go nie stać na homara w restauracji, tak jest i z twoją opinią na temat prawa jednych do rodzicielstwa, a innych nie...brak słów.
        • 28.10.10, 09:32 Odpowiedz
          a dawniej było inaczej? Kiedy?

          --
          "Uno viene al mundo con sus polvos contados, y los que no se usan por cualquier causa, propia o ajena, voluntaria o forzosa, se pierden para siempre"
      • 28.10.10, 08:44 Odpowiedz
        I to niestety my sami , godząc sie na wszystko co wymyśli pracodawca pozwalamy na spieprzenie naszego życia rodzinnego. Już niemal uwierzyliśmy wszyscy, że rodzina to brednie a najważniejsza jest kasa i zapieprzanie od świtu do nocy.
      • 28.10.10, 09:23 Odpowiedz
        Ciekawe - cieszysz się kiedy ten sam rząd, który sprawia, że musisz pracować kosztem czasu przeznaczonego dla dzieci ( i tak pewnie wiele z tego nie mając), pozwala ci _nie_zajmować_ się własnymi dziećmi pośrednio także za twoje pieniądze
        Ciekawe czy tak naprawdę wiesz z czego się cieszysz.
      • 28.10.10, 10:25 Odpowiedz
        Po co Ci dziecko?
      • 28.10.10, 11:17 Odpowiedz
        ..kiedyś wystarczyło jak jedna osoba pracowała, teraz muszą dwie, a kto wie może za parę lat i dziecko trzeba będzie posłać do pracy, żeby nowy telewizor 3d kupić...

        Strach pomyśleć co wyrośnie z pokolenia dzieciaków porzucanych gdzie się da (babcia, przedszkola, klub maluch) podrzucanych jak kukułcze jajka.

        Czym skorupka za młodu nasiąknie....później na starość nie dziwcie się, że ktoś was do domu starców odda - w końcu praca, kariera..
    • 28.10.10, 08:23 Odpowiedz
      To wszystko brednie. Wpierw się uzupełnia niedobory dzieciaków w szkole posyłając tam przedszkolaki. Teraz uzupełnia się niedobory w przedszkolach posyłając tam dwulatki?
      Pomysły MEN są po prostu chore. Manipulują jak małpa przy systemie który całe lata działał. Gimnazja, sześciolatki do szkół, dwulatki do przedszkoli, nowe podręczniki co rok niemalże... Chore. Może by czas przestać w MEN zatrudniać gó...arzy którzy non stop majstrują przy systemie byle tylko się wykazać jacy to są operatywni i rzutcy?
    • 28.10.10, 08:25 Odpowiedz
      Proponuję obowiązek przedszkolny dla rocznych dzieci, albo jeszcze lepiej dla tych jeszcze nienarodzonych!Ludzie najlepiej to wymyślać coraz to lepsze reformy oświaty, do tego aby cos naprawdę zrobić i to z głową, trzeba mieć pieniądze, ludzi i miejsca!
      • 28.10.10, 08:28 Odpowiedz
        Ale tu nie ma słowa o obowiązku przedszkolnym tylko możliwości przyjmowania 2-latków do przedszkoli a to znacząca różnica
        --
        [url=http://www.maluchy.pl][img]http://suwaczki.maluchy.pl/li-39904.png[/img][/url]
        • 28.10.10, 08:43 Odpowiedz
          emuriel napisała:

          > Ale tu nie ma słowa o obowiązku przedszkolnym tylko możliwości przyjmowania 2-l
          > atków do przedszkoli a to znacząca różnica
          PO pierwszym roku stwierdzą że eksperyment się udał i wprowadzą- nie bój żaby ;-)
          Kompletna bzdura. A może wystarczy zbudować więcej żłobków, aby dzieci miały miejsce i rodzice mogli pracować. A w przedszkolach zmniejszyć 30-osobowe grupy do ustawowych 25 i przywrócić sale gimnastyczne przerobione na grupy przedszkolne. Zamiast doładowywać nowe roczniki.
    • 28.10.10, 08:29 Odpowiedz
      całkiem niedawno politycy polikwidowali żłobki szkoły i przedszkola, teraz gdy okazało się że zdrowo w tych likwacjach przesadzili, chcą ratować sytuacje posyłając dzieci wcześniej do szkół i przedszkoli chociaż dobrze wiedzą że te placówki nie są do tego przygotowane...

      w nagrodę za ofiarną służbę narodowi Polacy po raz kolejny wybiorą ich by dalej dzielnie piastowali odpowiedzialne funkcje w państwie...


      --
      Imagine there's no countries
      It isn't hard to do
      Nothing to kill or die for
      And no religion too
    • 28.10.10, 08:31 Odpowiedz
      W Niemczech do przedszkola chodza dzieci nawet od 18 miesiecy... tworzona jest w przedszkolu dla nich zazwyczaj osobna grupa w ktorej jest mniej dzieci i wiecej opiekunek...
      Mozna dyskutowac na temat, czy to dla rozwoju dziecka jest korzystne, czy nie... jednak wszystkie badania dotychczasowe pokazuja, ze te dzieci na pewno na tym nie traca: szybciej staja sie samodzielne i ucza sie funkcjonowania w grupie...
      A tak swoja droga, w Niemczech mozna wyslac nawet 3 letnie dziecko, ktore jeszcze ma pampersa do przedszkola... nikomu to nie przeszkadza, a wiele dzieci wlasnie dopiero biorac przyklad z innych przedszkolakow pozbywa sie pampersow...
      • 28.10.10, 10:09 Odpowiedz
        To prawda, że uczą się wiele dobrego ale też badania wykazały, że uczą się wiele złego. Zwłaszcza chodzi o zachowania agresywne, aspołeczne. Niektórzy twierdzą, ze szkody są większe niż korzyści. Jedynie w przypadku środowisk patologicznych korzyści są ewidentne.
        • 28.10.10, 11:33 Odpowiedz
          Ale izolacja od rówieśników tez nic nie da. Dziecko i tak się z nimi zetknie. Odpowiednio wychowywane nie nabierze złych wzorców. Zresztą siedzenie z dzieckiem w domu tez nie oznacza super wychowania. Większość Matek Polek siedzi całe dnie przed telewizorem oglądając bzdurne seriale, a dzieci bawią się same, nie uczą niczego, nie rozwijają.
    • 28.10.10, 08:39 Odpowiedz
      Dawniej dzieci do trzech lat mogły uczęszczać do żłobka. A od trzech lat do przedszkola. W żłobkach opiekunki były przygotowane do opieki z dziećmi w tym wieku. Były przygotowane do właściwej toalety, zmiany pieluch.

      Jeżeli dziecku brakowało paru miesięcy do wieku przedszkolnego a było już gotowe do uczestniczenia w zajęciach przedszkolnych to bez problemu można było zapisać je już do przedszkola.

      Podążając sposobem myślenia MEN dojdziemy do sytuacji, w które, dwulatków zaprosimy na "studia" i po pół roku (w trybie przyspieszonym) otrzymają one tytuły inżynierów lub magistrów. Czy rzeczywiście będą tymi magistrami? Oczywiście nie. Ale papierowy dokument stwierdzi, że owszem, są

      Na papierze wszystko może "ładnie wyglądać"
    • 28.10.10, 08:40 Odpowiedz
      Zmuszanie matki zeby byla trzy lub cztery lata z dzieckiem w domu jest chore... Kto w dzisiejszych czasach moze sobie pozwolic na zycie z jednej wyplaty... Jesli matka dwuch dzieci bedzie w sumie 8 lat na maciezynskim kto ja potem zatrudni? No i jaka dostanie emeryture?
      Wiekszosc ludzi ma na karku hipoteke zeby miala gdzie mieszkac a dziecko musi miec tez co jesc i w co sie ubrac. Uwazam ze kobiety powinny miec wybor, nikt przeciez nikogo nie bedzie zmuszal aby dal dwuletnie dziecko do przedszkola. Kazdy rodzic powinien zdecydowac sie sam, przeciez i tak juz teraz sporo dzieci dwuletnich chodzi do prywatnych przedszkoli i co krzywda im sie tam dzieje???
      Moj syn chodzi do przedszkola i bardzo to lubi. Moze mu torche przeszkadza ranne wstawanie, ale lubi wspolna podroz pociagiem i spacer do przedszkola. Jak byl tam pierwszy raz nie mial ani dwuch lat ale byl wystarczajaco samodzielny - poza tym ze mial pieluchy umial sam jesc bawic sie z dziecmi i zasnac. Mysle ze dal by rade i w normalnym przedszkolu ale go tam nie przyjma bo nie ma jeszcze trzech lat wiec musze poczekac do nowego roku szkolnego.
      A z ta samodzielnoscia to mysle ze nie chodzi o nocnik czy toalete, ale o to zeby umial wytrzymac bez mamy, taty czy babci i nie mial z tego traumy...
    • 28.10.10, 08:44 Odpowiedz
      Myślę podobnie jak pani Anna. Na pewno są rodzice, którzy rzeczywiście z powodów materialnych muszą umieścic dzieci w różnych instytucjach typu żłobek, przedszkole.
      Więkkszośc jednak traktuje dzieci instrumentalnie - czyż to nie wspaniałe podwozic i odwozic dobrym wozem swoje pociechy?. To częśc spektaklu pt.rodzicielstwo. Dalszy ciąg następuje w weekendy, najczęściej w centrach handlowych.
    • 28.10.10, 08:45 Odpowiedz
      "To dobry pomysł. Na pewno dla dzieci z rodzin ubogich albo z problemami."

      Dobrym pomysłem jest danie ludziom warunków do wychowywania dzieci. Konieczność oddawania dzieci z powodu biedy i cynicznym oszustwem rządu

    • 28.10.10, 08:46 Odpowiedz
      Starszy syn poszedł do przedszkola do grupy z 3-latkami jak miał 2 lata i 5 miesięcy. Córka jak miała 2 lata i 8 m-cy. W moim mieście jest tylko jedno przedszkole, które co roku przyjmuje pięcioro młodszych dzieci do grupy 3-latków. Młodsza nadal jest zachwycona przedszkolem. (Starszy chodzi już do szkoły) Nauczyła się wielu nowych rzeczy, ale przede wszystkim stała się bardziej otwarta, samodzielna i społeczna. Chodzi już drugi rok i nadal codziennie z radością idzie do dzieci. W przypadku moich dzieci przedszkole miało i ma same plusy.
      • 28.10.10, 09:20 Odpowiedz
        Mój synek poszedł do przedszkola, gdy miał 2,5 roku. Do spania miał zakładaną pieluchę i zdarzały mu się "wpadki". I żadna pani przedszkolanka nie marudziła, że "sobie nie wyobraża", że "różnice rozwojowe", a już na pewano nikomu nie przychodziło do głowy wyzywanie od "siusiumajtek" (w ogóle co za pomysł, dzieci same z siebie nie używają takich określeń) - a w grupie były i trzylatki, i pięciolatki!
        I jakoś "dało się".
        Może dlatego, że przedszkole jest prywatne - i po prostu panie muszą się starać, ale chyba w państwowych też powinny.
        Aha, to przedszkole nie kosztuje "co najmniej 1000zł", jak piszecie, choć jest w Warszawie.

        --
        Czytając moje posty - ćwicz mięśnie Kegla. Kiedyś mi podziękujesz.
      • 28.10.10, 09:30 Odpowiedz
        Moje dzieci tak samo. Nie wiem skąd ta panika i piętnowanie wyrodnych matek (i ojców, o nich nikt nie mówi). Dziecku można poświęcić cały wieczór i weekend, wcale nie trzeba spędzać go w hipermarkecie.
        Nie wiem dlaczego zabawa dziecka w piaskownicy czy wspólne malowanie w przedszkolu, z mnóstwem innych dzieci ma być gorsza niż zabawa w piaskownicy z matką plotkującą na ławeczce. Wiem, że wiele dzieci siedzące z matką w domu ogląda często telewizję (czego np. moje dzieci nie robią). Wszystko zależy też od programu przedszkola.
        W przedszkolach są grupy tematyczne, projekty, śpiewanie, taniec i inne atrakcje, czego normalna matka dziecku zapenwić nie może, bo często sama nie umie albo ma mnóstwo innych zajęć.

        --
        "Uno viene al mundo con sus polvos contados, y los que no se usan por cualquier causa, propia o ajena, voluntaria o forzosa, se pierden para siempre"
    • 28.10.10, 08:55 Odpowiedz
      Chciałabym mieć taką możliwość finansową aby poświęcić dzieciom czas do 3 czy 4 roku życia. Jeśli nie pomogą rodzicom w opiece nad dwulatkami (i nie mam na myśli prywatnych przedszkoli bo tych jest pełno) to te mamy nie zasilą szeregu osób pracujących i nie będzie się napędzać nasza gospodarka, rząd dobrze o tym wie.
      Ciekawe czemu wcześniej o tym nie pomyślano, kiedy wybuchł BOOM budowlany. Przecież wiadomo, że jak ludzie mają kawałek swojego dachu na kredyt nawet, to założą rodzinę. A jak kredyt to musi wrócić szybko do pracy. Mój synek musiał pójść do przedszkola w 22 miesiącu życia. Oczywiście prywatnego przedszkola za 800 zł, żebym mogła przynieść do domu 900 zł. Niania nie wchodziła w grę bo chciała 1500 zł!!!. Babcie z racji problemów z przejściem na emeryturę muszą też pracować (i jak nasz premier wydłuży wiek przejścia na emeryturę to długo sobie poczekam) i nie mam nikogo, kto chciałby mi pomóc w opiece. Zostałabym z nim, bo w przedszkolu często choruje i to się odbija na jego ogólnym stanie zdrowia, chudnie i jest mizerny ale co mam zrobić, żeby nie popaść w skrajną biedę!!
      Ja się już nie załapię na nowe rozwiązania a szkoda..... Gdybym miała choć 500 zł na wychowawczym ale niestety mąż zarabia o 300 zł za dużo, żeby mieć zasiłek na dziecko.
      Tak więc Panie Premierze - mama na wychowawczym to tak jak to przedszkole od 2 roku życia, tylko lepsze bo nikt nie zastąpi mamy. Samotna mama czy dwoje rodziców mają te same problemy. Babcie - jak wydłużysz im wiek emerytalny to nie masz co liczyć, że zostaną i zajmą się opieką nad maluszkami a rodzice wrócą do pracy. Ja i mąż nie możemy sobie pozwolić na drugą pociechę, bo kto mi pomoże a wydatki wzrosną mi dwukrotnie i znowu będę miała przerwę w pracy i nawet za dwa lata nie dam rady zapłacić 1200 zł (jeśli starszy synek dostanie się do państwowego przedszkola, gdzie na moim terenie jest to wydatek ok. 400 zł to młodsze musi iść do prywatnego za 800 zł.). Moja pensja nie rośnie co dwa lata o 400 zł. Zatem nie będzie licznego młodego pokolenia, nie pokonasz starzenia się społeczeństwa i nie da się wyregulować potrzeb pisząc nową ustawę, bez sięgnięcia do mojej kieszeni. A tego mam już dość.
    • 28.10.10, 09:07 Odpowiedz
      no właśnie! bo inaczej dzieci będą rodzić się stare i nie daj Boże z różańcem w ręku

      srecenzje.blox.pl/
    • 28.10.10, 09:13 Odpowiedz
      Dwuletne dziecko i pieluchy???
      Wiekszosc wypowiedzi = bardzo konserwatywna.
      W Szwecji, Francji i Finlandii nie ma z tym problemu, dzieci staja sie bardziej samodzielne,
      owtwarte spoleczne.
      Warunek: dobre wyksztalcenie personelu i odpowiedni program wyksztalcenia i wychowania dzieci.
      Z tym w Polsce moze byc niestety gorzej.
      • 28.10.10, 09:19 Odpowiedz

        --
        B
      • 28.10.10, 09:23 Odpowiedz
        schnuffi napisała:

        > Dwuletne dziecko i pieluchy???
        > Wiekszosc wypowiedzi = bardzo konserwatywna.
        > W Szwecji, Francji i Finlandii nie ma z tym problemu, dzieci staja sie bardziej
        > samodzielne,
        > owtwarte spoleczne.
        > Warunek: dobre wyksztalcenie personelu i odpowiedni program wyksztalcenia i wyc
        > howania dzieci.
        > Z tym w Polsce moze byc niestety gorzej.

        hmm jeszcze 2 lata temu powiedzialabym: masz racje, z duchem czasu...z duchem postepu...ale
        dzis juz tak nie powiem bo widze gdzie nas ta "nowoczesnosc" prowadzi, coz wiekszosc musi to niestety sama odkryc- oby odkryli.

        zadajcie sobie pytanie czemu to ma sluzyc??? czy naprawde chodzi o pomoc matka?
        spojrzcie na pensie wiekszosci ludzi w polsce, MUSZA oddawac dziec bo musza pracowac.
        czy pracuja naprawde dla siebie??? kto z tego czerpie najwieksze zyski?
        dlaczego polskie spoleczenstwo wciaz ubozej? gdzie sa wydawane pieniadze z podatkow i czy naprawde wierzycie, ze sa za male??!

      • 28.10.10, 09:28 Odpowiedz
        Akurat w Finlandii z dostaniem się do przedszkola nie ma żadnego problemu, ale nie wiem czy nie większość zostaje w domu z rodzicem. Patrząc na wyniki fińskich uczniów widać, że przedszkole aż tak bardzo potrzebne nie jest do rozwoju.
      • 28.10.10, 09:55 Odpowiedz
        uhuhu :D nie wiem skad te informacje o Francji, ale zapewniam Pania, ze francuskie dzieci baaardzo dlugo zostaja w pieluchach. sredni wiek przejscia na nocnik to dwa i pol roku, tudziez trzy lata, czesto rodzice "zmuszaja" tu dzieci na przejscie na nocnik w czasie wakacji, bo przeciez od wrzesnia trzeba isc do przedszkola. prosze wiec nie podawac nieprawdziwych przykladow.
    • 28.10.10, 09:16 Odpowiedz
      Jestem mamą prawie trzylatka - 3 lata skończy w grudniu, do przedszkola poszedł we wrześniu (i jest w nim najmłodszy). Jest samodzielny i radzi sobie, chociaż panie zwracają na niego szczególną uwagę. Przedtem 2 lata chodził do żłobka. Podstawowa różnica to ilość opiekunek: w przedszkolu w grupie jest jedna pani nauczycielka i jedna pomoc , w żłobku były 4 opiekunki. Nie potrafię sobie wyobrazić 2 osób panujących nad grupą w której jest np. 10 dwulatków (częściowo nieodpieluchowanych) i 15 trzylatków. Dwulatki nie potrafią się jeszcze skupić na więcej niż kilka minut, bawią się raczej indywidualnie niż w grupie, mają dość słabe umiejętności manualne - potrzebują po prostu innego rodzaju zajęć niż trzylatki. Pamiętajmy, że przedszkole ma funkcję edukacyjną a nie tylko opiekuńczą! Proszę bardzo, przyjmujmy dwulatki, bo żłobków jest za mało, ale stwórzmy oddzielne grupy z dostosowanym wiekowo programem i zwiększoną liczbą opiekunek (niekoniecznie nauczycielek)!
    • 28.10.10, 09:26 Odpowiedz
      ..."Przedszkolanki się boją"... - przedszkolanka to mała dziewczynka chodząca do przedszkola, a te większe to panie nauczycielki wychowania przedszkolnego (wymagane studia wyższe kierunkowe)
    • 28.10.10, 09:27 Odpowiedz
      eeee... nie wiem po co taka dyskusja bo wile dzieci chodzi do żłobka przed przedszkolem - inna nazwa ale chodzi o to samo... kto chce ma prawo zapisać dziecko do takiej właśnie instytucji... a za granicą dzieci są zapisywane do podobnych instytucji od 4 miesiąca życia a 2 latek to norma w szkole... i zauważmy że prawidłowo rozwijający się dwulatek nie powinien już nosić pieluchy!! to tylko ułatwienie dla rodziców którym się nie chce lub nie umieją zadbać o prawidłowy rozwój rzeczy....
    • 28.10.10, 09:27 Odpowiedz
      Bardzo dobry pomysł! W Szkocji taki system funkcjonuje i sprawdza się znakomicie. Mój siostrzeniec w wieku dwóch lat poszedł do przedszkola i uważam, że dzięki temu bardzo dobrze się rozwija. I wbrew pozorom wcale nie jest za mały. To właśnie w Polsce dzieci za późno idą do przedszkola- stwierdziłam. Maluchy mają szansę szybciej stać się samodzielne niż przy mamie. Rodzice przynoszą pampersy, pomoce zmieniają, nie ma najmniejszego kłopotu. Oczywiście cała grupa jest dwu- trzylatków, starsze są w swojej grupie. Najbardziej słodki widok jaki mogłam zobaczyć jak te maluchy jechały na wycieczkę autokarem. Tam wszystko jest możliwe i nie szukają problemów jak my w Polsce. A i moja siostra dzięki temu mogła pójść do pracy
      • 28.10.10, 11:05 Odpowiedz
        Moja znajoma pracuje w Szkockim przedszkolu i politycznie poprawne przepisy są takie, że nie wolno dzieci dotykać, a co dopiero zmieniać im 'zasrane' gacie. Chciałbym to obrazowo opisać, ale powiem krótko - w przedszkolu śmierdzi. Przebierać dziecko prawo mają tylko rodzice, w nadzwyczajnych przypadkach grupa opiekunów, choć nikt nie chce ryzykować oskarżenia o pedofilię.
        W USA za umycie dziecka swojej narzeczonej pewien człowiek, bodajże z Łodzi, dostał dożywocie.
        Pod względem politycznie poprawnych przepisów, Health&Safety i innych zachód jest zidiociały (a w szczególności kraje anglosaskie). W UK dzieci nie mogą sie nawet kasztanami bawić. Powołując się na 'H&S' potrafią zakazać pływania w okularkach na basenie.

        Obserwując procesy jakie zachodzą w Polsce, barani pęd do produkcji ustaw (za komuny był mały procent tego co posłowie produkują obecnie), ostatnie przepisy wprowadzające w Polsce komórki urzędnicze do śledzenia rodzin i odbierania przez nich dzieci (kto płaci za dziesiątki tysięcy nowych urzędników?), przepisy dublujące istniejący już kodeks karny nie po to by chronić dzieci ale by wprowadzac kolejną uznianowość urzędniczą w imię ideologii całkowitej kontroli wszystkiego, 'bo coś może się stać'. Dla tych, którzy interesują się historią od razu nasuwa się przykre skojarzenie z stalinowskim ZSRR.
        Jak nie znacie j. angielskiego użyjcie google translate:

        www.telegraph.co.uk/news/uknews/7581916/Social-workers-actions-befitted-Stalins-Russia-says-judge.html
        Ludzie emigrują z UK w obawie o odebranie im przez urzędników dzieci. Wystarczy donos 'uprzejmego' sąsiada, że matka za długo przytulała dziecko lub, że powiedziała córeczce, że lekarze przy porodzie musieli zrobić cesarskie cięcie:

        www.dailymail.co.uk/news/article-1268433/In-hiding-mother-accused-abuse-cuddling-child.html

        takich przypadków w UK są setki (przynajmniej w prasie bo w rzeczywistości prawdopodobie więcej).


        ps.

        Jak coś dobrze działa to po co to zmieniać?
        Wprowadzenie gimnazjów, likwidacja zawodówek, przedszkolaki do szkoły, bobaski do przedszkola, likwidacja stażu dla lekarzy, likwidacja egzaminu lekarskiego, kontrolowanie rodzin, tolerowanie i rozbudowa przyilejów itd itd. Można by się zapytać - quo vadis Poloniae?
    • 28.10.10, 09:29 Odpowiedz
      Programowanie dziecka i zabieranie rodzicą od najmłodszych lat przechodzi wszelkie granice.
      Zakłamana historia, upadek moralności i koniec rodziny. Rodzice zobaczycie jaki to bedzie miało wpływ na Was. Zatrute jedzenie i szczepionki z konserwatem rtęciowym, efekt otępienie dzecka, autyzm.
    • 28.10.10, 09:37 Odpowiedz
      "Przedszkolanki się boją: - Różnice rozwojowe mogą być zbyt duże, żeby się zajmować dziećmi dwu- i trzyletnimi w jednej grupie - mówi Krystyna Tiereszko z przedszkola na warszawskich Bielanach. Dwulatek wymaga innej opieki, innych zabawek, innych zajęć.

      - Niektóre trzylatki jeszcze kiepsko mówią - a co dopiero dzieci dwuletnie. Nie spodziewam się, że dwulatek w 20-osobowej grupie starszych dzieci powie mi, że chce siusiu, i zrobi to nie do nocnika, ale do toalety. Pampersy? Grupa go wyzwie od siusiumajtka! Wspólna zabawa? Nie da się, dwulatek nie usiedzi nawet kilku minut.

      Co za bzdury. Za granica w takiej np. Austrii dominuje model grup mieszanych wiekowo i jakos sobie wszyscy radza. To podobno nasladuje model jaki jest w rodzinie - dzieci sa w roznym wieku. Starsze ucza sie pomagac mlodszym, a mlodsze szybciej sie rozwijaja dobijajac do poziomu starszych. I jakos to dobrze funkcjonuje. Oczywiscie wymaga to pewnie wiecej zachodu i trudu od pan przedszkolanek. Pielucha tez nie jest zadna przeszkoda, choc zapewne panie przedszkolanki maja dodatkowa robote.
    • 28.10.10, 09:40 Odpowiedz
      Osoba, która to wymysliła powinna zostać z miejsca zwolniona z pracy i nigdzie nie zatrudniona jeśli chodzi o prace umysłową. Widzę, że ten pseudorząd sprawdza wytrzymalość społeczną, dużo do jej końca nie trzeba. Chcecie rewolucji?
      Czy ktokolwiek z tych debili widzial w zyciu 2 latka dłużej niż 30 minut? Czy ktokolwiek z tych idiotów widzial przedszkole publiczne na żywo? Odpowiedź tylko pokazuje, że sa zwykłe miernoty, które nigdy więcej nie powinni sprawować jakiejkolwiek władzy. Nawet jako kierownik ubikacji miejskiej.
      • 28.10.10, 10:49 Odpowiedz
        Nonsens. W przedszkolu dzieci są podzielone na grypy: maluchy, średniaki, starszaki. Opieka i wyposażenie oddziału sa dostosowane do potrzeb wiekowych dzieci. Dla dwulatków trzeba w takim razie zorganizować dodatkowy oddział z opieką nastawioną na zmienianie pieluch, karmienie, pielegnowanie. Z takimi maluchami nie da rady zorganizować zbiorowej zabawy. Tu są potrzebne pielęgniarki i niańki a nie przedszkolanki. Przedszkolanki obarczone organizowaniem zajęć dla trzylatków nie mają czasu na niańczenie na niańczenie malucha często z trudnym kontaktem. Czy chcemy te maluchy narazić na chorobę sierocą?
    • 28.10.10, 09:47 Odpowiedz
      Posyłanie 2-letnich dzieci do przedszkola - jaka tragedia! Jestem w 8 m-cu ciąży i już dzisiaj wiem, że nie będę mogła pozwolić sobie na opiekę nad córeczką dłużej niż 10 miesięcy. A wszystko dlatego, że nie będziemy w stanie utrzymać się z mężem z jednej pensji... Już dzisiaj biję się z myślami babcia, żłobek, czy opiekunka...

      W Polsce powinno być tyle miejsca w żłobkach żeby wystarczyło miejsca dla wszystkich dzieci, a nie tylko szczęściarzy (patrz: biedni, samotnie wychowujący albo patologia). Obniżenie wieku przyjmowania dzieci do przedszkoli da szansę na wolne miejsca dla dzieci przeciętnych mam, które najnormalniej w świecie chcą wrócić do pracy.
    • 28.10.10, 09:47 Odpowiedz
      czemu mamy laczyc dwu- i trzylatki, zrobmy od razu gimnazjum z klasami zlobkowymi, bedzie taniej... zamiast budowac nowe zlobki czy przedszkola serwuja nam nieudolne zmiany, dzieci w tym wieku sa na tak roznym poziomie rozwojowym, ze nie wyobrazam sobie 2-latkow z 3,5 latkami w jednej grupie,
      dobrze ze panstwo stara sie pomagac rodzicom biorac na siebie ciezar wychowania dzieci <ironia> ale czemu robi to tak nieudolnie, inna sprawa - prywatne przedszkole - 1000zl, jakby rzad czy administracja miejscowa zazczal tworzyc takie przedszkola, to moze koszt utrzymania dziecka wynioslby 500zl i wiecej rodzicow byloby na nie stac a i biznes by sie krecil, ale nie... lepiej wrzucic maluchy do starszakow, liczyc na to, ze pieciolatki pojda do szkoly i a moze od razu do gimnazjum...
      brak slow
    • 28.10.10, 09:48 Odpowiedz
      zazdroszczę, bo ja niestety musiałam wrócic do pracy, bo po 4 latach siedzenia w domu z dzieckiem nie miałabym czego szukac na moim rynku pracy :(

      jestem mama dwulatka, który biega bez pieluchy, mówi super-wyrażnie, pieknie sie bawi z dziecmi, spiewa, tańczy, chodzi od roku do żłobka. wiadomo, żal mi, że z nim nie jestem, ale w tym przypadku przedszkole za jakies pół roku nie byłoby złym rozwiązaniem. To akurat nie jest zabieranie dziecku dzieciństwa. Poza tym to jak zwykle będzie kwestia właściwego dobrania dzieci do grup. jeśli stworzą w przedszkolach grupy dla dwulatków, to czemu nie. jaka to różnica dla rodziców i dzieci, jeśli tak czy siak z różnych przyczyn ląduja w państwowych placówkach.
    • 28.10.10, 09:49 Odpowiedz
      Robią ciągłe pseudo reformy w celu zapewnienia odpowiedniej liczby stanowisk pracy dla swoich ludzi.
      5--cio i 6-latkowie siedzą w szkole w piwnicach, w polikwidowanych stołówkach i byłych świetlicach - oczywiście dla ich dobra. Żeby się dobrze 'integrowały' nie wychodzą na przerwy - bo zostały by stratowane przez biegające 12-13 latki.
      Jeśli by chodziło o dzieci to otworzono by zlikwidowane żłobki, zwiększono zasiłki wychowawcze.
      Ale tu chodzi o zapewnienie pracy członkom ZNP.
      Nauczycieli ciągle tyle samo a dzieci już tylko połowa - trzeba kombinować - podzielić podstawówkę na pół (powstają patologiczne gimnazja) i już mamy 2 x więcej etatów kierowniczych i dyrektorskich.
      Jak się zabrało z przedszkola 5 i 6 latków to trzeba dosypać 2-latków by w mniejszych miastach nie zamykać placówek.
      • 28.10.10, 11:12 Odpowiedz
        > Nauczycieli ciągle tyle samo a dzieci już tylko połowa - trzeba kombinować - po
        > dzielić podstawówkę na pół (powstają patologiczne gimnazja) i już mamy 2 x więc
        > ej etatów kierowniczych i dyrektorskich.
        > Jak się zabrało z przedszkola 5 i 6 latków to trzeba dosypać 2-latków by w mnie
        > jszych miastach nie zamykać placówek.

        Widac kompletnie nie znasz realiów. Po likwidacji podstawówek ośmioklasowych gwałtownie spadła liczba etatów nauczycielskich. Powód był prosty - z rzadka w jednym budynku szkolnym tworzono zespół szkół (podstawówka + gimnazjum), ponieważ tylko wielkie szkoły mogły stworzyć takie warunki. Obecnie, kilka lat po reformie takich zespołów szkół w ogóle nie ma, poniważ sa zakazane. W praktyce wyglądało to tak - w jednej szkole pozostawiano podstawówkę sześcioklasową, w innej tworzono gimnazjum trzyklasowe. Rachunek jest prosty - tam gdzie kiedyś było 8+8 (dwie dawne szkoły podst) = 16 poziomów, obecnie jest 6+3= 9 poziomów. Do tego dochodzi zagęszczenie dzieci w klasach - klasy poniżej 25 uczniów są rozwiązywane, dzieci rozparcelowywane po innych klasach, likwiduje się szkoły, nie tworzy nowych. Etatów kierowniczych i dyrektorskich jest nie więcej a na pewno mniej, nie mówiąc o etatach nauczycielskich. Obecnie poprzez podniesienie pensum nauczycielskiego o dwie godziny dyrektorzy są w stanie tak się urządzić, że nie muszą tworzyć dodatkowych etatów nauczycielskich.
        --
        "Poza tym uwazam, że Kartagina powinna być zburzona"

        Forum A&O
        • 29.10.10, 15:06 Odpowiedz
          Zapomniałaś dodać że powstało małe co nieco 'elitarnych' gmin. przy ogólniakach /z dyrektorami itp-itd/
          Twierdzisz że GUS kłamie? ubytek uczniów o 50 % a nauczycieli prawie bez zmian ...
          A nauczyciele wiecznie biedne misie.
    • 28.10.10, 09:50 Odpowiedz
    • 28.10.10, 09:58 Odpowiedz
      będzie jak ze szkołą dla 6-latków. Najpierw "dobrowolnie" potem obowiązkowo, albo stanie sie to konieczne "programowo" Dobrze ze już moje dzieci mają to za sobą. Pani Hall to edukacyjne nieszczęście
    • 28.10.10, 10:11 Odpowiedz
      Moja córcia skończyla dopiero 2 latka już nie nosi pieluch nawet gdy ma założoną pieluszke za każdym razem woła siku i to nie do nocnika tylko na sedes. Jest bardzo mądrym dzieckiem potrafi mi wytlumaczyć co chce zjeść , czym się bawić i jaką bajkę chce oglądać. Uwielbi zabawe z dziećmi. Więc jeśli mialabym taką możliwośc od razu posłałabym ją do przedszkola, życie nas nie rozpieszcza a w końcu trzeba pracować by mieć za co żyć.
przejdź do: 1-100 101-146
(101-146)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.