Dodaj do ulubionych

Sobota prasująca, czyli przegląd prasy z tygodnia

19.02.11, 13:08
Czy Pani Propagandzistka Prorządowa każde g... przełknie, byle tylko bronić władzy? Czy i dla Pani wizyta u lekarza to rozrywka?

Ślę pozdrowienia i życzę jeszcze bardziej trybynoludowej twórczości, szczeniaczek.
Edytor zaawansowany
  • myslacyszaryczlowiek1 19.02.11, 13:09
    Co za dezinformacja. Tylko w dzikich krajach jest OFE - Chile, Argentyna i byłe demoludy. Cała Zachodnia Europa się trzyma od tego z daleka. A jak tak świetne są OFE to poproszę o reportaże z Chile. Jak w Polsce to gów.o wprowadzano to o Chile było w każdym wydaniu wybiórczej, a achów i zachwytów nie było końca.
    interia360.pl/artykul/bajki-o-chile,4585
    Reformy jakie wprowadzano w Polsce są na wzór tych które zrobiła junta w Chile kilkanaście lat wcześniej. A co z tego wynikło to można sobie poczytać pod podanym linkiem.
    Cenzura obowiązująca w Polsce nie pozwala zapoznać się chociażby z drogą sukcesu Korei Południowej.
    Dr. Wal pisze:
    17 lut 2011 o 22:31

    Odpowiedź łatwo znaleźć. Oto ona:

    Reformy, które doprowadziły do rozwoju gospodarczego Korei Południowej obejmowały:

    finansowanie inwestycji krajowymi środkami,
    pożyczanie pieniędzy z zagranicy tylko poprzez budżet,
    utrzymywanie stabilności wartości wona,
    początkową nacjonalizacje banków komercyjnych, dla zaprzęgnięcia ich do rozwijania gospodarki,
    zasadniczo nie wpuszczanie do kraju inwestycji zagranicznych,
    przyjmowanie z zagranicy tylko transferów technologii oraz wiedzy,
    zamiast substytucji importu forsowanie rozwijania eksportu (na początku okresu wzrostu eksport był 4,3 razy mniejszy niż import),
    ścisła polityka ograniczonej wymienialności wona: wymieniać walutę można było tylko na potrzeby bieżącego handlu zagranicznego,
    wysokie cła na import,
    sponsorowanie wybranych gałęzi przemysłu oraz dużego nakładu pracy,
    ścisłe niedopuszczanie nie-Koreańczyków do rynku finansowego,
    stopy procentowe ustalano w interesie rządu/gospodarki
    stosunkowo niskie zadłużenie kraju, ze szczególnie niskim udziałem zadłużenia krótkoterminowego

    Ogólnie rzecz biorąc, Koreańczycy robili wszystko odwrotnie niż my ( na szczęście nie mieli Balcerowicza) i zanim zaczęli korzystać z dobrodziejstw rozwiniętej cywilizacji najpierw harowali i ostro zaciskali pasa. Przez całe pokolenie.
    My natomiast zaczęliśmy od próby korzystania z dobrodziejstw cywilizacji. No i mieliśmy Balcerowicza
  • brzmski 19.02.11, 13:34
    "tusk, od piątku, nagle zszarzał" - nadmienia zadziwiona, i zaintrygowana gazettżurnalistka; ja, który od lat recenzuję poczynania charyzmatycznego donalda (taka guma?) dopiero wczoraj skonstatowałem: tusk, jak s t u k... wieka trumny np. - boleśnie, i nieuchronnie towarzyszący naszej, ziemskiej egzystencji
  • helguera 19.02.11, 14:57
    tych wszystkich którzy przez dziesieciolecia byli przez komunistow traktowani jako obywatele drugiej kategorii,ajuż po paru latach skleroza sprawila że czerwoni wygrali wybory parlamentarne a ich czolowy aparatczyk zostal wybrany na prezydenta.Tak z pewnością byłej opozycjonistce tylko o to moglo chodzić.
  • niemiec.niemiec 19.02.11, 16:48
    Co nam szkodzi prawda?
    Rafał Ziemkiewicz 19-02-2011, ostatnia aktualizacja 19-02-2011 12:31


    Rafał Ziemkiewicz, rp, 19.02.2011

    Całkiem możliwe, że w przyszłości bronić się będzie redaktora Adama Michnika argumentem, że, cokolwiek mówić, to on wychował Artura Domosławskiego i Romana Graczyka. I sam może sobie teraz pluć w brodę, ale fakt jest faktem. To właśnie legenda Adama Michnika, niezłomnego poszukiwacza sprzeczności i intelektualisty służącego prawdzie, kształtowała autorów dwóch najważniejszych książek faktograficznych ostatnich kilkunastu miesięcy. To Michnik podawany był im za wzór odwagi w docieraniu do prawdy, w odrzucaniu kłamstw i pozorów; ten właśnie wzór wzięli sobie do serca i naśladują.

    Co za literacki temat! Gdy Mistrz i bohater, okazuje się, dawno już o głoszonych ideałach zapomniał, uwikłał się w kłamstwa okropne, załgał na amen w jakichś bezsensownych makiawelicznych gierkach, wymienił swą legendę na brzęczącą polityczną monetę i przepuścił wszystko co do centa, nagle stają przeciwko niemu uczniowie, którzy niegdyś uwierzyli w jego wizerunek moralnego mocarza, i wierzą weń nadal. I teraz były bohater musi szczuć na nich nagonkę swoich najemnych pismaków, tak jak kiedyś na niego samego słał swoich propagandystów Moczar czy inny Gomułka. Bo psują mu polityczny układ i ogólną koncepcję. A zaszczuwani bronią się argumentacją wziętą jakby z dawnych pism Michnika: że przecież nie można żyć w kłamstwie…

    Z dwóch wymienionych, łatwiej było biografowi Ryszarda Kapuścińskiego. Stanęło za nim środowisko dość już wpływowe, jakim jest „Krytyka Polityczna”. Odmitologizowanie Kapuścińskiego trafiło w potrzeby środowiska lewicowców-antyglobalistów, dla których Domosławski stworzył w ten sposób bohatera o wolność uciskanych przez amerykański imperializm ludów, w walce o słuszną sprawę nie wahającego się współpracować z sowieckimi wyzwolicielami, pisać na ich zamówienie mitologię rewolucji etiopskiej, a nawet samemu chwytać za kałacha. W pewnym sensie, można nawet rzec, spór o książkę Domosławskiego stał się swoistą próbą sił między „starym” a „młodym” salonem, zwycięską dla tego drugiego.

    Natomiast książki Romana Graczyka o „Tygodniku Powszechnym”, obawiam się, nie ma kto bronić przed kłamstwami i kalumniami, z którymi michnikowszczyzna nie zaczekała nawet na udostępnienie pierwszych jej fragmentów. Atak na Graczyka gładko wchodzi w utarte koleiny − lustracja, „ubeckie szambo”, ohydny IPN, niszczenie autorytetów etc. A tymczasem książka ta jest tak naprawdę nie o tym.

    Nie ma bowiem znaczenia, że Graczyk ogranicza się do faktów, że bezustannie przypomina, by je widzieć w konkretnym historycznym kontekście, że wszystkie wątpliwości tłumaczy na korzyść podejrzanych. Że nikogo nie oskarża, tylko po prostu stara się, najlepiej jak to dziś historyk może zrobić, opisać prawdę. To właśnie jest jego zbrodnią, i cokolwiek by zrobił, samo przyjęte założenie decyduje o tym, że przez michnikowszczyznę musi zostać opluty i zgnojony jako oszalały inkwizytor, nienawistnik, pisowiec i co tam jeszcze.

    Bo prawda siłą rzeczy niweczy legendę. Legenda, baśń, właściwie, którą przez ostatnich lat dwadzieścia budowano, korzystając z całkowitego i świadomego wyłączania mózgów przez życzliwą publiczność, każe widzieć w „Tygodniku Powszechnym” pismo opozycyjne wobec PRL. W owej baśni, jakimś cudem, którego nikt nie próbuje tłumaczyć, w państwie totalitarnym reżim pozwalał grupie swoich przeciwników wydawać tygodnik i liczne książki, zachowywać sformalizowaną strukturę, ba − uczestniczyć nawet, jakkolwiek w funkcji dekoracyjnej, w organach najwyższej (formalnie) władzy. I nic z tego reżim nie miał, poza kłopotem z niesfornymi intelektualistami.

    Jest to oczywisty historyczny nonsens. Żadne środowisko w najmniejszym nawet stopniu opozycyjne, nawet gdyby wyrzekło się jakichkolwiek ambicji walki z „dziejowymi koniecznościami” socjalizmu i „bratniego sojuszu”, po roku 1949 fizycznie istnieć nie mogło, czego dowodem los rówieśnego „Tygodnika Warszawskiego”.

    Graczyk po prostu przedstawia fakty. Nie będę jego książki streszczał. Jest to jedna z tych publikacji, które szanujący się polski inteligent bezwzględnie powinien znać i mieć na półce. Ograniczę się do stwierdzenia, skądinąd oczywistego, że książka Graczyka zapisuje po prostu pewną grę, jaką środowisko katolickich lewicujących intelektualistów prowadziło niejako na dwóch płaszczyznach: z Kościołem, który chcieli zmienić, i z reżimem, w którym chcieli znaleźć dla siebie niszę i z czasem ją coraz szerzej rozpychać. Ta gra była możliwa dlatego, że dla Kościoła każdy sposób dotarcia do katolickiej inteligencji i organizowania życia intelektualnego był wtedy ważny, a z kolei reżimu w „Tygodniku Powszechnym” widział narzędzie dywersji wobec prymasa Wyszyńskiego i sposób rozkruszania jedności Kościoła.

    Niewybaczalny grzech Graczyka − z punktu widzenia michnikowszczyzny, oczywiście − polega na tym, że w świetle historycznych faktów rozwiewa się jak mgła urojenie o jakimś szczególnym immunitecie tego, co nazywa on „grupą krakowską”. W łeb bierze hagada o dobrym „Znaku” i złym „Paksie”. Gra Stanisława Stommy czy Jerzego Turowicza nie była, wedle ocen moralnych, czymś diametralnie innym, niż gra Bolesława Piaseckiego czy Zenona Komendera. Jerzy Turowicz nie stał moralnie wyżej niż Jan Dobraczyński, ani Jerzy Zawieyski nie był większym opozycjonistą niż Ryszard Reiff. „Znak” i „Tygodnik Powszechny” miały swoje chwile wielkości, ale i momenty hańby − na przykład, gdy komuniści użyli znakowskich intelektualistów do zachęcania Watykanu, za plecami Prymasa i wbrew jego woli, do nawiązania stosunków dyplomatycznych z rządem PRL. Podobnie, jak swoje chwile wielkości i hańby miały „Pax” i „Słowo Powszechne”.

    Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie miał za złe Stommie seniorowi, Woźniakowskiemu czy Turowiczowi, że starali się robić, co ich zdaniem robić było można. Ale nimb świętości albo się im nie należy, albo należy się także ludziom Piaseckiego czy Zabłockiego. Jedyna bowiem, generalnie, różnica pomiędzy ugodowością jednych a drugich była taka, że jedni się w III RP „załapali”, a drudzy nie. A to nie jest podstawa do ferowania ocen moralnych.

    Pozwalam sobie na to streszczenie, aby przestrzec czytelników przed gębą, którą „dziarscy chłopcy” od Michnika już przyprawiają Graczykowi, i przed formatowaniem, któremu już podlega jego książka. Wbrew temu, co Państwo słyszeliście, kwestie, kto i jak się kontaktował z SB i co „nadawał”, mają tu znaczenie marginalne.

    Istnieje więc − wracając do porównania z Domosławskim − zwarte i wciąż jeszcze w pewnym stopniu wpływowe, choć to już tylko cień dawnej potęgi, środowisko, które jest zainteresowane tym, aby autora i jego dzieło zniszczyć. Nie widzę natomiast, kto ma interes go bronić. Mit „Tygodnika Powszechnego”, w przeciwieństwie do mitu „Bolka”, nie jest mitem założycielskim obecnej ekipy rządzącej. Jego odkłamanie nie ma więc znaczenia politycznego, jakie miały, czy autorzy tego chcieli, czy nie, prace Cenckiewicza i Gontarczyka oraz Zyzaka. Sam tygodnik jest dziś pismem niszowym, regionalnym, które mimo wszelkich starań i ściągania na gościnne występy autorów o nazwiskach wyrobionych gdzie indziej, sprzedaje się gorzej nawet od komuszego „Przeglądu”. Środowisko postpaksowskie, które może najbardziej jest zainteresowane, by do Polaków dotarła prawda o tamtych czasach i tamtych próbach ugrania czegoś w nieodwracalnym, jak się przez wiele lat wydawało, komunistycznym zniewoleniu, jest jeszcze mniej wpływowe.

    Właściwie nie stoi za Graczykiem nic, poza przyzwoitością, która każe docenić rzetelność i uczciwość historyka. A w III RP przyzwoitość, j
  • pis_busters 20.02.11, 09:13
    Jeśli miałbym zrządzeniem boskim ochotę poczytać Ziemkiewicza czy innego Wildsteina, to wszedlbym na stronę Rzepy. Nie dość, że wklejacie co chwilę idiotyczne linki do idiotycznych artykułów, to teraz zaczynacie je przepisywać je in extenso. Co na to prawo autorskie Ziemkiewicza?
  • es_zet_pe 19.02.11, 17:59
    Jaka znowu jatka na posłance Musze? Co pani Milewicz opowiada? Że po Musze pojechało kilku dziennikarzy tabloidów, całkiem słusznie zresztą?
    Jatki - to urządzała i urządza Pani własna Gazeta, Pani Redaktor Milewicz. Na ŚP. Lechu i Marii Kaczyńskich, na Jarosławie Kaczyńskim, na ŚP P. Gosiewskim, na Mariuszu Kamińskim, na Marcie Kaczyńskiej.
  • jk1962 19.02.11, 22:55
    Na Ś
    > P. Lechu i Marii Kaczyńskich, na Jarosławie Kaczyńskim, na ŚP P. Gosiewskim, na
    > Mariuszu Kamińskim, na Marcie Kaczyńskiej.

    ......................................................................
    Warto przypomnieć kim oni są lub byli. Lech Kaczyński przekształcił urząd prezydenta w PISowskie biuro propagandy. Interes Polski nie miał dla Kaczyńskiego żadnego znaczenia. Dziłalność jego pracowników to był kabaret. Wszyscy chwalą jego żone, ale ona temu nie przeciwstawiła się lecz to bezprawie wspierała.
    Mariusz Kamiński ma prokuratorskie zarzuty. A teraz prokuratorzy są od rządu niezależni co znaczy że nie jest to zemsta PO jak niektórzy mówią. Gosiewski zadał słynne pytanie: Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP? . Piloci zapamiętali PISowską nagonkę za odmowę lądowania w Gruzji w skutek czego rządy Lecha Kaczyńskiego zakończyły się spektakularną katastrofą.
    No a Jarosław Kaczyński wykorzystuje zwłoki brata do odzyskania władzy. Marta, największy beneficjent katastrofy, zamierza rozpocząć karierę polityczną budowaną na trupie ojca. Niebawem zostanie opublikowany raport Millera i wtedy zobaczymy ujadanie tego towarzystwa. Bo na prawdzie sukcesu PIS zbudować się nie da.
  • dr54 20.02.11, 04:27
    Jak widac , slychac i czuc mohery opanowaly wszyskie fora internetowe !
  • nerwus0 20.02.11, 14:46
    es_zet_pe napisał:

    > Jaka znowu jatka na posłance Musze? Co pani Milewicz opowiada? Że po Musze poje
    > chało kilku dziennikarzy tabloidów, całkiem słusznie zresztą?
    > Jatki - to urządzała i urządza Pani własna Gazeta, Pani Redaktor Milewicz. Na Ś
    > P. Lechu i Marii Kaczyńskich, na Jarosławie Kaczyńskim, na ŚP P. Gosiewskim, na
    > Mariuszu Kamińskim, na Marcie Kaczyńskiej.

    Brawo, wreszcie ktos usmiercil Jara!
  • jurek4491 19.02.11, 19:51
    PO przykościelna to z delikatne słowo, przecież oni wciskają się w d..ę sukienkom jak tylko mogą a kieculki i tak agitują za PiSem. To Episkopat z PO zlikwidowały komisję Kościelno-Kościelną która zajmowała się grabierzą majątku narodowego żeby Trybunał Mędrców przypadkiem nie stwierdził że TOTO co rabowało gminy jest niekonstytucyjne. Trubunał też działa na zlecenie Episkopatu, najpier dwa lata główkowali kiedy tą sprawę rozpatrzyć a prosta jest jak drut kolczasty, niekonstytucyjna bo nie ma możliwości odwołania i wiedzą o tym nawet mongoły z najdalszych zakątków Mongolii. W końcu wyznaczyli taki termin żeby zamieść problem pod dywan na wieki wieków.
  • inz.a.spoleczny 19.02.11, 23:10
    To prawda że Premier zszarzał, stracił energię. Ale to nie powód, żeby przestać korzystać z rozumu i oddać ster władzy w ręce oszołomów, awanturników, kretynów, często na prochach. Lepsi beznadziejni, bezbarwni goście, którym prawie [złośliwie] nic się nie udaje niż idioci u władzy. Oczywiście że pójdę na wybory i będę głosować na PO!
  • trajkotek 20.02.11, 00:19
    słusznie!
  • trajkotek 19.02.11, 23:28

    dziennikarze muszą ciągle kogoś pożerać ... i dlatego, ot co.
    Czasem jest tak nudno, że aż się chce ziewać.
    Ale jutro wiele się zmieni: Prezydent zabierze głos w sprawie Poczobuta - tak przynajmniej głosi GW i TokFm ...
  • trajkotek 20.02.11, 00:07

    pisze Pani o premierze rządu Rzeczypospolitej Polskiej:
    "Tusk zaczął nagle irytować: nawet jego gra w piłkę, wcześniej postrzegana jako sympatyczne hobby, zaczęła drażnić."

    A w dzisiejszym - papierowym wydaniu GW red. M. Ogórek pastwi się nad Naszym Dziennikiem, że o prezydencie RP pisze : Komorowski ...
    Pytanie:
    Kogo Pani robi w korniszona???
  • advancem 20.02.11, 00:09
    Czy to prawda, ze byla Pani kochanka Michnika?
  • witaschek 20.02.11, 02:08
    od dawna. Gazeta jest obsrana wlasnymi klamstwami, pozolkla od puszczania bokow.
  • jwasz1952 20.02.11, 06:12
    >"Gazeta jest obsrana kłamstwami"-napisał obsrany witaschek,który swoją "rzepę"wyciera naszym dziennikiem i gazetą polską.
    "Ląduj dziadu we mgle,po trupach do celu."
  • pis_busters 20.02.11, 09:15
    A ty te bąki z lubością wąchasz...
  • jurber1 20.02.11, 08:59
    Już chyba czas - po kilku latach "kopania się z końmi" (Kaczyński, Kurski i naśladowcy) - aby Tusk przestał się martwić o poparcie Polaków a zaczęli się martwić polacy: oby On się nie zniechęcil ! Bo powtrnych rzadow Kaczynskiego itp. Polska nie przetrzyma !
  • pis_busters 20.02.11, 09:09
    Jest tyle "prawych i sprawiedliwych" czasopism. Znowu powstało jakieś z błędem ortograficznym w tytule. A ty z uporem masochisty katujesz się codzienną lekturą GW...
  • aekielski 20.02.11, 09:56
    Podobno prezes ma coś na premiera w teczkach SB. Agent Kaczor Donald został zdemaskowany. Podobno razem z agentem Bolkiem coś knuli przeciwko figurantowi o pseudonimie Bliźniaki. Oj będzie się działo!
  • inzela 20.02.11, 10:00
    Droga Pani, wszystko prawda, ale Polska do Szwecji ma się tak jak przysłowiowy piernik do wiatraka. Proszę nie zaciemniać obrazu i prawdę mówiąc nie kłamać. W Szwecji ludzie idą na emeryturę w wieku 67 lat, zgoda, ale 67-letni Szwed ma zdrowie jak 40 letni Polak. Ich opieka medyczna od lat jest na bardzo wysokim poziomie, ich socjal gwarantuje bezstresowe i bezpieczne życie, ich praca to niemal jak rozrywka w porównaniu do tyrania Polaków! Polacy pracują w takich warunkach i za takie pieniądze, że nawet myśl o wygodach, urlopach jest dla nich niewyobrażalna! Dopóki Polacy nie będą porównywalni we wszystkich sferach życia do Szwedów, to proszę NIE POWOŁYWAĆ SIĘ NA SZWEDZKIE WZORY EMERYTALNE!!!!!
  • 25cz 20.02.11, 13:05
    Nie wiem czy nasz premier zszarzał, natomiast jak my odbieramy otaczającą nas rzeczywistość, decyduje nasza inteligencja i nasza wyobrażnia. Po prostu musimy sobie tę naszą rzeczywistość wyobrazić, dlatego o tę naszą wyobrażnie tak zażarcie walczą nasi politycy i media.Politycy są tacy, jakich sobie wybierzemy, a media to prawdziwy jarmark. Doszło do tego, że w TVN zabrano program Majewskiemu, bo stanowił zbyt silną konkurencję dla TVN24. Wiadomo, że my Polacy, niezbyt chętnie lubimy czytać i z kulturą nam nie po drodze. Kręci nas robienie kasy, po obiedzie piwko i mecz piłki nożnej ewentualnie magiel towarzyski. Dlatego nasza wyobrażnia jest uboga, myśli nie uczesane, jesteśmy kapryśni i nie przewidywalni w naszych uczuciach.
  • m1r4640 20.02.11, 13:08
    brawo, Pani Milewicz!
  • czytyjesteszesbeczywsi 20.02.11, 13:59
    „Jeżeli jedna osoba miała ojca, a może nawet i matkę w Komunistycznej Partii
    Polski i funkcjonuje w jakimś środowisku – a takie osoby są również po prawej
    stronie sceny – jest to bez znaczenia. Jeśli jednak istnieje całe środowisko
    [Gazety Wyborczej – red. Polityki], w którym praktycznie wszystkie osoby miały
    rodziców w KPP i na dodatek te osoby mają potężny instrument oddziaływania na
    świadomość Polaków, to pojawia się problem. Zwłaszcza że na łamach tego
    potężnego instrumentu pewne idee KPP (...) mają swoją kontynuację. Elementem
    kontynuacji jest radykalne kwestionowanie wartości narodowych. W moim
    przekonaniu KPP była w całym tysiącleciu polskich dziejów środowiskiem
    najgorszym (...). Jestem gotów bronić tezy, że nastawienie owej potężnej
    gazety, to poczucie misji – w moim przekonaniu bardzo szkodliwej dla Polski –
    bierze się właśnie z tamtej spuścizny”.
    Źródło: Jarosław Kaczyński, cytat za Polityką z dnia 25 marca 2006 roku
  • dominik.olsztyn 20.02.11, 18:57
    Jak w kapitalizmie. Zawsze byli równi i równiejsi. Szkoda, że ta myśl unosi się nad większością tekstów pani Ewy Milewicz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.