Dodaj do ulubionych

Czarne chmury nad gospodarką

16.08.11, 05:09
"Globalna gospodarka dryfuje w nieznanym kierunku, zaskakując polityków i ekonomistów."

trzeba dodac: "neoliberalnych ekonomistow". Nie przewidzieli kryzysu i dalej sa zagubieni.

"Reformy budzetowe" - kolejny kolosalny nonsens neoliberalow.

Neoliberalowie mysla ze rzad moze sobie zaplanowac jaki bedzie deficyt, otoz nie. Deficy zalezy od stanu gospodarki. Jezeli rzad zamierza ciac deficyt i przestaje wydawac pieniadze, ale caly czas je zabiera podatkami to wysysa z gospodarki pieniadz i zmniejsza sile nabywcza sektora prywatnego. To powoduje zalamanie gospodarcze, spadek wplywow podatkowych i zwiekszenie swiadczen socjalnych - deficyt najczesciej rosnie zamiast malec, maleje jedynie PKB. Tak dokladnie stalo sie w Wlk Brytanii - rzad Osborna myslal ze obetnie deficyt, jedynym skutkiem byl powrot recesji, ekonomisci byli "zaskoczeni". Neoliberalowie nigdy sie nie naucza...

rachunkowosc:

skoro pieniadz nie wycieka w przesztrzen kosmiczna ani nie spada z nieba, jak w modelach neoliberalow, tylko jest zachowany w ukladzie (rzad-sektor prywatny) to mamy:

deficyt rzadu+ deficyt sektora prywatnego =0

albo:

deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego (oszczednosci sektora prywatnego).

te tablice z dlugiem publicznym ktore Balcerowicz rozstawia po Warszawie pokazuja finansowe oszczednosci sektora prywatnego, co do zlotowki.

Dlatego za kazdym razem jak dlug publiczny USA zostal splacony albo drastycznie ograniczony (tak jak radzi Gadomski), zaraz potem... wybuchala depresja.

www.huffingtonpost.com/l-randall-wray/the-federal-budget-is-not_b_457404.html
rodgermmitchell.wordpress.com/2009/09/07/introduction/

W poprzenich artykulach pan Gadomski proponowal "naprawianie finansow publicznych w czasie recesji" czyli obnizanie deficytow w recesji - rzecz matematycznie niemozliwa do wykonania, bo recesje sa dlatego bo sektor prywatny nie wydaje a oszczedza. Jesli to ma sie udac, to rzad musi deficyt *zwiekszyc*, a nie zmniejszyc, inaczej calkowite wydatki (PKB) leca na szyje i rozszerza sie bieda, a deficyt rosnie.

Czy deficyt jest grozny dla rzadu? Zalezy dla ktorego. Dla Grecji tak, dla USA nie. Skad roznica? W systemie monetarnym.

Rzad USA jest jedynym zrodlem dolarow we Wszechswiecie. "Nie ma" pieniedzy bo ich nie skladuje - nie musi, bo kazda platnosc rzadu kreuje pieniadze z niczego.
Bernanke mowi jak to sie robi: tinyurl.com/3pmseq8

"Dlug" sektora rzadowego to wypuszczone w obieg obligacje i dolary. Jedyne co rzad obiecuje wypuszczajac toto, ze po okazaniu wymieni te obiekty na... inne identyczne dolary czy obligacje. Nie na zloto czy realne dobra. Dlatego taki "dlug" nie jest zadnym obciazeniem. Zauwazmy kontrast z Grecja w idiotycznym systemie Euro - Greckie obligacje sa obietnica dostarczenia Euro ktrego Grecja nie emituje, zeby je zdobyc musi pozyczyc albo sprzedac realne dobra. Dlatego Grecja moze zbankrutowac (dzieki neoliberalnej polityce zaciskania pasa praktycznie musi - zaciskanie pasa zmniejsza gospodarke i powoduje... wzrost deficytu) a USA nie zbankrutuja.

Cale te ceregiele z obligacjami sa tylko po to zeby udawac ze rzad pozycza z zewnatrz pieniadze. Jest to nonsens, rzad "pozycza" rezerwy na rynku miedzybankowym ktore przed sekunda wytworzyl z niczego, glownie po to zeby bank centralny nie utracil kontroli nad krotkoterminowa stopa procentowa. Drukowanie z niczego obligacji jeat tak naprawde (nieco) bardziej inflacyjne niz drukowanie dolarow bez pokrycia (tak!), ale niewielu ekonomistow to rozumie, bo nie znaja podstaw rachunkowosci.
neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html

Twierdzic ze rzadowi USA moga sie skonczyc dolary to jak twierdzic ze stadionowi Legii moga sie skonczyc punkty.

Tylko kraje z idiotycznym systemem monetarnym moga zbankrutowac, jak Grecja z Euro albo kraje w standardzie zlota. Japonia, jak USA, ma wlasna walute, od 20 lat ma niebotyczne deifcity i sprzedaje obligacje placac smieszne procenty. "Eksperci" typu Gadomski od 20 lat przewiduja bankructwo albo hiperinflacje w Japonii, smiechu warte. Natomiast Grecja: presto! bankrutuje juz po paru latach na Euro. Neoliberalowie znow zaskoczeni.

USA ostatnio sprzedaly transze obligacji placac... 0.0004% - bylo 5x tyle chetnych co obligacji, tyle w temacie "bankructwo USA".
mikenormaneconomics.blogspot.com/2011/07/treasury-auctions-24b-in-182-day.html

www.actuaries.asn.au/Libraries/Events_Networking/FSF10_Paper_Frank_Ashe.sflb.ashx
bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=1075
blogs.forbes.com/johntharvey/2011/07/02/learn-to-love-the-deficit/
Edytor zaawansowany
  • janek-007 16.08.11, 06:27
    Panie W.Gadomski jak pan może jeszcze pisać takie bzdury. Normalny człowiek już dawno by się zreflektował i spalił ze wstydu. Albo jest pan kompletnym matołem albo z gruntu nieuczciwym człowiekiem. Prawdopodobnie i jednym i drugim.
  • koloratura1 16.08.11, 08:47
    janek-007 napisał:

    > Panie W.Gadomski ... Albo jest pan kompletnym matołem
    > albo z gruntu nieuczciwym człowiekiem. Prawdopodobnie i jednym i drugim.

    Co do Gadomskiego - nie mam zdania (nie znam się na tych sprawach), ale jedno wiem na pewno:
    Ty to jesteś chamem jak się patrzy!
  • janek-007 16.08.11, 11:52
    Jak się nie znasz to po co zabierasz głos. Chyba tylko po to żeby kogoś obrazić. Crème de la crème III RP koloratura1 się odezwała. U was ćwierć inteligentów dzień bez obrażania to dzień stracony.
  • koloratura1 16.08.11, 17:02
    janek-007 napisał:

    > Jak się nie znasz to po co zabierasz głos.

    Tylko i wyłącznie po to, żeby chama, tj.- Ciebie (patrz Twój poprzedni post) przywołać do porządku.

    > Chyba tylko po to żeby kogoś obrazić

    Nazwanie chama chamem - z uzasadnieniem (patrz Twoje własne posty, np. w których obrażasz bez najmniejszego powodu autora artykułu) nie jest obrażaniem chama, tylko stwierdzeniem ewidentnego faktu.

  • old.sztubak 16.08.11, 12:35
    W ktorym momencie pan Gadomski pisze bzdury w tym artykule?
    Stwierdzenie, ze ktos pisze bzdury jest niewystarczajace, trzeba te bzdury wskazac.
    Oczywiscie wymaga to jakiejs wiedzy w temacie co juz wiaze sie z wysilkiem umyslowym.
    Nazywanie kogokolwiek "kompletnym matolem" swiadczy bardziej o poziomie nazywajacego niz nazywanego.
    Pozdrowienia pani(e) Janek-007.
  • henryk-sikora 16.08.11, 06:54
    "blust" czy Ty w swoim życiu prywatnym też kierujesz się takimi księżycowymi zasadami ekonomicznymi jakie preferujesz w gospodarce?
  • slawczan 16.08.11, 10:20
    @henryk-sikora: a czy ty w swoim życiu wierzysz w każdą brednie suflowaną przez neolibów? Przecież ten model kapitalizmu jest tylko korzystny dla korporacji i nazamożniejszych mieskańców tej planety...no chyba ,że masz dosyć kasy by w jakimś raju podatkowym uznano cię za klienta..
  • ubiquitousghost88 16.08.11, 11:23
    ...jak u wszystkich ofiar "Solidarności"...


    slawczan napisał:

    > @henryk-sikora: a czy ty w swoim życiu wierzysz w każdą brednie suflowaną przez
    > neolibów? Przecież ten model kapitalizmu jest tylko korzystny dla korporacji i
    > nazamożniejszych mieskańców tej planety...no chyba ,że masz dosyć kasy by w ja
    > kimś raju podatkowym uznano cię za klienta..
  • blust 16.08.11, 18:40
    Jesli w ktoryms miejscu rozminalem sie z faktami, prosze powiedz gdzie.
  • aekielski 16.08.11, 07:10
    Uważam,że problem mogą rozwiązać prezesi banków. Należy im tylko zwiększyć pensje gdyż za marny milion na miesiąc nie będą się wysilać. Prezes bez zarządu sam sobie nie poradzi. Dlatego też należy podnieść pensje zarządowi i radzie nadzorczej by przychylnym okiem spojrzała na to co się będzie wyrabiało.
  • ciuciumorales 16.08.11, 07:51
    Cyt: Przed kilku laty nikt sobie nie wyobrażał obniżenia ratingu długu amerykańskiego lub groźby bankructwa kilku krajów strefy euro.

    No ja bardzo przepraszam. To moze Pan mowic za siebie. Toc to bylo widac od lat. Toc widac i teraz, ze ten caly "styl" zycia panstw i spoleczenstw na kredyt nie ma racji bytu. Nie mozna sie zadluzac bez konca. Ale ekonomistom ktos placi za gadanie i pisialanie bredni. Ekonomia EU i USA jest taka jakby rodzina splacala kredyt hipoteczny pozyczka z Providenta. Jest jeszcze mala roznica. Rodzina moze liczyc na lotto i ze ten dlug splaci - panstwa raczej takiej opcji nie maja. Tak na koniec to panu powiem, ze i na naszym podworku wielu widzialo. No ale na Czerskiej to informacje dochodza tylko z kolegium redakcyjnego.


    --
    www.youtube.com/watch?v=7zNEbvYKSxI
    facet.wp.pl/kat,1007819,wid,11671438,wiadomosc.html
  • szatek100 16.08.11, 08:40
    Oto "cuda" ekonomii neoliberalnej. W niemal wszystkich krajach rozwiniętych (może za wyjątkiem tych znanych jako "PIIGS") realne płace w ciągu ostatnich 20 lat spadły ok. 20%. W sukurs szła im stopniowa obniżka świadczeń socjalnych, narastanie biedy i rozwarstwienia społecznego. Bezrobocie cały czas idzie w górę, co jest maskowane za pomocą "liberalizacji rynku pracy" (wprowadzania umów śmieciowych) nowych metod statystyki (BAEL- gdzie za zatrudnionego uznaje się każdego, kto przepracuje choć kilka godzin tygodniowo). Dziś obywatele tych krajów słyszą, że "byli zbyt rozpasani". Nie dziwię się narastającym na Zachodzie zamieszkom. Ci ludzi są coraz bardziej świadomi, że w warunkach globalizacji ich realny poziom życia będzie już tylko spadać. Dotychczas było to maskowane tanim kredytem, ale dłużej tak ciągnąć się nie da. Żaden normalny człowiek nie zaakceptuje systemu, w którym zarówno on, jak i jego dzieci i wnuki skazani są na coraz podlejsze życie. Może warto by było wygrzebać gdzieś z dna bibliotek książki i artykuły zawierające obiecanki neoliberałów po uwolnieniu handlu z Chinami i resztą III świata? Friedman i s-ka obiecywali, że ludziom będzie się żyło coraz lepiej a jaka jest praktyka, widzimy patrząc na zgaszonych Amerykanów, wściekłych Brytyjczyków i sfrustrowanych Niemców.
    --
    =======================================================
    Cześć Zbyszek
  • koloratura1 16.08.11, 08:55
    szatek100 napisał:

    > Oto "cuda" ekonomii neoliberalnej. W niemal wszystkich krajach rozwiniętych (mo
    > że za wyjątkiem tych znanych jako "PIIGS") realne płace w ciągu ostatnich 20 la
    > t spadły ok. 20%. W sukurs szła im (...)

    Widzisz jakieś rozwiązanie czy tylko chcesz sobie pojojczyć?
  • szatek100 16.08.11, 10:16
    Widzę- stopniowe przywrócenie przynajmniej częściowego protekcjonizmu, wyższe podatki dla 10%-20% najbogatszych, niższe podatki dla 50% najbiedniejszych, dbałość, by wzrost wynagrodzerń szedł w parze ze wzrostem rentowności etc. Niestety rządy nigdy się na to nie zgodzą, bo zbyt głęboko siedzą w kieszeni biznesu. Zresztą gospodarki Zachodu i III Świata są już tak mocno współzależne, że ich rozłączenie nie obyłoby się bez zgrzytów...
    --
    =======================================================
    Cześć Zbyszek
  • real-wegierka 16.08.11, 11:00
    Ja widzę inaczej. Poluzowanie przymusu szkolnego, obowiązkowego uczestnictwa w systemach ubezpieczeń emerytalno-rentowo-zdrowotnych, płacenie podatków dochodowych wyłącznie od realnego dochodu a nie ryczałtowego. Generalnie więcej wolności mniej przymusu. Nie rozumiem, jak rząd siedzi w kieszeni biznesu, bo chyba jest odwrotnie. Rząd może zamówić np. samoloty gdzie chce, to firmy produkujące samoloty muszą mu nadskakiwać.
  • szatek100 16.08.11, 11:19
    Ależ oczywiście ! Kolejne "cięcia kosztów" celem odzyskania konkurencyjności w rywalizacji z Chinami. W ostatecznym rozrachunku nasi neoliberalni mędrcy ogłoszą, że demokracja i praw człowieka to luksus na który nie możemy już sobie pozwolić. Dzięki "prywatyzacji" systemu edukacji USA i UK są już na prostej drodze do budowy społeczeństwa kastowego. My nie zostajemy daleko w tyle!
    --
    =======================================================
    Cześć Zbyszek
  • koloratura1 16.08.11, 11:25
    szatek100 napisał:

    > niższe podatki dla 50% najbiedniejszych,

    To, co wyżej, zwróciło moją uwagę.
    Skoro najbiedniejsi są - masowo - bezrobotni, co im da nawet całkowita likwidacja podatków dla najbiedniejszych?
  • slawczan 16.08.11, 10:11
    Zwykle red. Gadomski wypisuje takie neoliberalne brednie o gospodarce, że w zasadzie jego nazwisko staje się synonimem neoliberalnej głupoty.
    To nie znienawidzony przez niego socjal i podatki wyssały kasę z gospodarek Zachodu ale właśnie owe kretyńskie obniżki podatków dla najzamożniejszych i korporacji - to one wydrenowały gospodarkę i zostały zwyczajnie złożone w rajach podatkowych. Reszta została przepuszczona na giełdzie, na jachty. Dla mnie symbolem owego modelu gospodarowania są owe piaskowe wyspy w Dubaju - po co one? Jako ,,inwestycja"? Czy coś tam wyprodukują? Coś wynajdą?. Chyba Beckham zrobi kolejnego małego Beckhama. ,,Zysk" na tym powstanie tylko wtedy gdy znajdą się durnie by kupić do niczego im niepotrzebny dom na piasku. I taką debilną ekonomię promuje p. Gadomski. Nawet jego idol Balcerowicz jak zacął się kryzys zamknął się i czekał. Wylazł spod kamienia dopiero wtedy gdy wszyscy umówili sie ,że nie bankrutują . Nie wiedzą jak będzie ,co będzie ,dokąd to wszystko zmierza...ale wiedzą co trzeba robić napewno : ciąć podatki przede wszystkim najzamożniejszym i obciążać wszystkich kosztami tych cięć
  • real-wegierka 16.08.11, 10:49
    Wysokość świadczeń zależy zależy od zarobków (wysokość emerytury). Zorientuj się co do kryteriów przyznawania świadczeń, ile z tych osób tracących pracę będzie mieć uprawnienia do świadczeń i na jak długo
  • alakyr 16.08.11, 13:08
    Gdyby pan Gadomski był rasowym dziennikarzem ekonomicznym przeprowadziłby analizę co tak naprawdę się dzieje, poparł cyframi, porównał nasze rozwiązania z zagranicznymi i kazdy, no prawie każdy wyrobiłby sobie zdanie.
    Dlaczego nad naszą gospodarką czarne chmury a nad niemiecką, holenderską, angielską, szwedzką, duńską, fińską świeci słońce?
    No ale pan Gadomski jest dziennikarzem GW, która nie patrząc na fakty broni ładu gospodarczego ustanowionego transformacją Balcerowicza.
    To jest propaganda panie Gadomski.
  • pablobodek 16.08.11, 23:10
    Recesja, a może i deflacja ?
    Przyznam, że z niepokojem dostrzegłem dzisiaj w pobliskim, sieciowym sklepie pomidory po 1,27zł/kg.
    Ziemniaki już dawno poniżej 1 zł.
  • jacek_x 17.08.11, 06:12
    Wsrod wierzycieli rzadu federalnego Stanow Zjednoczonych jest wiele
    bankow centralnych z innych panstw. Zagraniczne instytucje, w tym banki centralne sa posiadaczami obligacji amerykanskich na sume ok. 4.5 tryliona z ogolnej sumy 14.3 tryliona dolarow. Miedzy innymi tylko sam Ludowy Bank Chin ( bank centralny Chińskiej Republiki Ludowej) jest wlascicielem obligacji na prawie 1.2 tryliona $.
    Jak sie ma twoja "kreatywna ksiegowosc" :

    deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego (oszczednosci sektora prywatnego)

    do powyzszego faktu "nadwyzki". Czy Ludowy Bank Chin to juz sektor prywatny?
    www.treasury.gov/resource-center/data-chart-center/tic/Documents/mfh.txt
  • blust 17.08.11, 15:29
    > do powyzszego faktu "nadwyzki". Czy Ludowy Bank Chin to juz sektor prywatny?

    Bank Chin ma w Fed konto ktore odzwierciedla aktywa dolarowe chinskiego sektora prywatnego.

    deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego (oszczednosci sektora prywatnego wewn i zagr.)

    Chinski sektor prywatny zakumulowal dolary wysylajac do USA towar.

    Potem z checia zamieniy te dolary na obligacje (zamienil rachunki a vista w Fed (dolary) na rachunkioszczednosciowe (obligacje)). Bank Centralny Chin jest tu tylko posrednikiem.

    Te obligacjie to po prostu zaplata za eksport do USA, nic nadzywczajnego.

    deficyt USA = nadwyzka sektora prywatnego USA + deficyt handlowy USA.

    Jak chinczycy [przestana chcie oszczedzac dolary, to przestana sie pocic nad produkowaniem eksportu do USA, automatycznie spadnie deficity budzetowy USA (patrz powyzej), i spadnie ilosc obligacji ktore trzymaja Chinczycy. W zadnym przyopadku nie ma problemu.

    Chinczycy tak naprawde sa wyjatkowo glupi - duzo produkuja a malo konsumuja, martwia sie ze oszczednosci w dolarach straca wartosc. Powinni konsumowac u siebie, cieszyc sie jakoscia zycia ktora koresponduje z ich produktywnoscia i oszczedzac Juany a nie dolary. Rzad chinski przynajmniej moze gwarantowac wartosc Juana, natomiast jest bezsilny jesli chodzi o wartosc dolara, stad ich nerwowosc.
  • jacek_x 18.08.11, 02:31
    Dziekuje za ciekawa odpowiedz, ale znalazlem tu mala zagwozdke:-)
    W powyzszym wpisie mamy dwa wzory na obliczenie nadwyzki sektora prywatnego.
    Wiedzac, ze w roku 2010:
    deficyt USA (budzet federalny) wyniosl 1170 miliardow
    deficyt handlowy USA - 497 miliardow
    Wezmy teraz pierwsza regule, ktora brzmi :
    deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego (oszczednosci sektora prywatnego wewn izagr.)
    czyli: 1170 miliardow = X
    gdzie X- "nadwyzka sektora prywatnego"
    Troche nizej mamy drugi wzor:
    "deficyt USA = nadwyzka sektora prywatnego USA + deficyt handlowy USA."
    Czyli:
    1170= X + 497
    X= 673 miliardy
    gdzie X- "nadwyzka sektora prywatnego"
    Raz nadwyzka wynosi 1170, a innym razem 673 miliardy
    Co jest?
    Przypuszczam, ze realny proces kreowania pieniadza jest jeszcze bardziej skomplikowany :-)

  • blust 18.08.11, 05:24
    Nadwyzka sektora prywatnego wewn = 673 mld, nadwyzka sektora prywatnego zagr = 497. Tyle te sektory zakumulowaly dolarow w 2010, tyle musial wiec wydac netto rzad (673+497=1170), inaczej ta aukumulacja nie mialaby miejsca. W czym problem, bo nie kumam?
  • jacek_x 19.08.11, 00:21
    Zgadza sie:-) Wyglada na to, ze wyprodukowanie 1 kilograma gwozdzi z rudy zelaza wymaga wiekszego wysilku rozumu i pracy niz wygenerowanie 1 miliarda USD. Wystarczy sprawowac wladze w panstwie i wydawac wiecej niz wynosi nasz dochod.
    Roznica jest pieniadz, na ktorego trzeba znalezc chetnych aby go tymczasowo "zamrozic" w formie obligacji skarbowych celem unikniecia nadmiernej inflacji.
    W zadluzeniu panstwa przoduje w swiecie Japonia, dlug publiczny 225% PKB.
    Polska "tylko" 55% PKB,a juz "czarne chmury zbieraja sie".
    O co tutaj chodzi?
  • blust 19.08.11, 04:19
    przesledz linki ktore dalem.

    Tak faktycznie panstwo kreuje pieniadz bez zadnych kosztow. Bo nie jest graczem tylko administratorem systemu platnosci. Podobnie stadion kreuje punkty - z niczego, bez wysilku, nie moga mu sie skonczyc. O pubkty musza sie zabvijac graczeni, a nie stadion. Neoliberalizm chce nas zaprogramowac zebysmy wierzyli ze i panstwo musi "oszczedzac". Nie musi.

    Ani Japonia nie zbankrutuje (nawet jak bedzie miala 1000% dlug/PKB), ani Polska, ani USA. Natomiast kraje strefy Euro moga i Grecja najpewniej to zrobi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka